Zasłużony dla polskiego kajakarstwa – wspomnienie o Zbigniewie Olkiewiczu

W tym roku 1 listopada będzie dniem szczególnym, dlaczego? Bo pożegnaliśmy w sierpniu jednego z najbardziej zasłużonych działaczy dla Polskiego Związku Kajakowego. Zbigniew Mieczysław Olkiewicz, bo o nim mowa ur. 21.08.1946 r. w Bydgoszczy, związany był z kajakarstwem od 60 lat. Pasję do tego sportu zaszczepił mu ojciec w wieku młodzieńczym. Na kajaku wyczynowym nigdy co prawda nie siedział, ale za to jego oczkiem w głowie stała się turystyka kajakowa, krajoznawstwo i podróże. Kajakiem zaczął pływać z ojcem Jerzym i wsiąkł w ten sport na dobre.

Szkoły
1960 – 1965 Technikum Kolejowe Ministerstwa Komunikacji w Bydgoszczy;
1979 – 1984 Akademia Techniczno-Rolnicza w Bydgoszczy (obecnie UKW), Wydział Budownictwa, kierunek technologia i organizacja budownictwa

Praca
1965 – 1967 PKP, Oddział Zmechanizowanych Robót Drogowych w Gdańsku;
1967 – 1978 Komunalne Przedsiębiorstwo Robót Drogowych w Bydgoszczy, kierownik budowy;
1978 – 1984 Bydgoski Kombinat Budowlany Wschód, inspektor ds. zaopatrzenia materiałowego;
1985 – 1990 Przedsiębiorstwo Eksploatacji Ulic i Mostów w Bydgoszczy, dyrektor;
1991 – 2011 Przedsiębiorstwo Usługowo-Produkcyjne Remdrog Sp. z o.o. w Bydgoszczy, prezes Zarządu:
2011 – 2016 Wojewódzki inspektorat Nadzoru Budowlanego w Bydgoszczy, starszy inspektor.

Zawód: inżynier budownictwa

  • 43 lata pracy zawodowej od stanowiska majstra, kierownika budowy do stanowiska przez Dyrektora Przedsiębiorstwa i Prezesa Zarządu spółki z o.o. w budownictwie drogowym, które piastował przez 16 lat,
  • w latach 2002- 2005 syndyk masy upadłościowej,
  • od marca 2009 r. na emeryturze pracował w Wojewódzkim Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Bydgoszczy w charakterze starszego inspektora nadzoru. Kariera zawodowa związana głównie z drogownictwem w zakresie nadzoru, zarządzania i wykonawstwa; nadzór nad budową autostrady Al na odcinku województwa kujawsko-pomorskiego.
  • od 1971 – członek Zarządu w Polskim Związku Kajakowym przez 12 lat, przewodniczący i wiceprzewodniczący Kolegium Sędziów Polskiego Związku Kajakowego w latach 1972 – 2013. Zajmował się głównie krzewieniem, upowszechnianiem oraz rozwojem sportu kajakowego i turystyki kajakowej w szczególności wśród dzieci i młodzieży. Jako organizator podejmował się takich wyzwań jak Mistrzostwa Polski Seniorów, Juniorów, Młodzieżowe Mistrzostwa Polski w kajakarstwie klasycznym i maratonie kajakowym. Był także organizatorem Międzynarodowych Regat Juniorów 2001 – 2006 i U23 oraz Międzynarodowych Regat juniorów „Olympic Hopes” w ramach współpracy państw Układu Wyszehradzkiego w latach 2000, 2011 i 2015. Organizował również regaty kajakowe szczebla wojewódzkiego i okręgowego na torze regatowym w Brdyujściu.

Pełnione funkcje społeczne:

  • od 1972 r. sędzia sportowy – kajakarstwo,
  • od 2000 r. Przewodniczący Kolegium Sędziów Polskiego Związku Kajakowego- członek Zarządu Polskiego Związku Kajakowego w Warszawie,
  • od 2002 r. objęcie stanowiska prezesa Związku Kajakowego w Bydgoszczy,
  • od 2004 r. Prezes Kujawsko-Pomorskiego Związku Kajakowego w Bydgoszczy, a w latach poprzednich przez 8 lat wiceprezes Okręgowego Związku Kajakowego w Bydgoszczy,
  • od 2008 r. członek Zarządu Kujawsko-Pomorskiego Stowarzyszenia Związków Sportowych.

Posiadane odznaczenia

  • Srebrny Krzyż Zasługi -1987 rok.
  • Złoty Krzyż Zasługi – 2004 rok.
  • Przodujący Drogowiec – nadany przez Ministra Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska w 1975 r.
  • Zasłużony dla budownictwa i Przemysłu Materiałów Budowlanych – 1986 r.
  • Zasłużony Działacz Kultury Fizycznej stopień srebrny – nadany przez Urząd Kultury Fizycznej i Turystyki – 1992 rok.
  • Złota odznaka Polskiego Związku Kajakowego w Warszawie. Członek Honorowy Polskiego Związku Kajakowego.

Od kilku lat zmagał się z ciężką, nieuleczalną chorobą, która go w końcu pokonała. Zbigniew Olkiewicz zmarł 15 sierpnia 2020 r. w wieku 73 lat. Zostawił żonę Annę, 2 dzieci i 4 wnucząt.

BS

Iza walcz, czyli wiatrak i w trupa

W XX wieku nie było na polskiej wodzie tak silnej kobiety jak ona. Wywalczyła brąz igrzysk olimpijskich w Seulu i w Barcelonie, a także sześć medali mistrzostw świata. W latach 80. i 90. kajak Izabeli Dylewskiej śmigał jak błyskawica po wielu akwenach globu. Choć były też i problemy.

Seul, 1988 rok, olimpijski finał K-1 na 500 metrów. Najbardziej prestiżowa konkurencja spośród tych, które wówczas rozgrywano. Na starcie same sławy na czele z 16-krotną mistrzynią świata Birgit Schmidt z NRD (kibicom znaną jako Birgit Fischer, wtedy używała nazwiska męża – przyp. red.). Ruszają. Wiatraki, bo tak wyglądają wiosła zawodniczek, pracują na maksymalnych obrotach. Rywalki cisną, ale pochodząca z Nowego Dworu Mazowieckiego 20-latka ani myśli się poddawać. Marzy o podium. W pewnym momencie wydaje się ono mocno zagrożone, lecz Polka do końca nie traci wiary i zimnej krwi. – Widziałam kątem oka, że konkurentki nie wytrzymują tempa, które narzuciła Bułgarka Wania Geszewa. Na ostatnich metrach finiszowałam z całych sił – opowiadała reporterowi „PS” Sylwestrowi Sikorze, czując dumę i niewyobrażalną radość.

Jej trener, a później także mąż, Olgierd Światowiak, zwierzał się, jak wyścig wyglądał z jego perspektywy. – Niby to zabronione, ale stanąłem na 250. metrze, chowając się za samochody. Krzyczałem już od momentu startu, żeby ją podbudować. W połowie dystansu przegrywała o pół łódki z Węgierką Ritą Koban, ale my ją znaliśmy z nie najlepszego finiszu. Wciąż więc wrzeszczałem: „Iza walcz”. Rzeczywiście walczyła do upadłego. Podpowiadałem też, żeby oddychała, bo pierwsze 30 sekund pokonuje się bez wyprostowania, z zaciśniętymi zębami, w trupa, jak to się mówi – relacjonował szalony wyścig szkoleniowiec. Gdy na finiszu Dylewska utrzymała minimalną przewagę nad rywalkami, stres i napięcie momentalnie ustąpiły, a po jej policzkach popłynęły łzy szczęścia.

Tysiąc kilometrów biegu, dwa i pół tysiąca ton na siłowni

Kajakarki, które kończyły rywalizację na pół kilometra, przypływały kompletnie wycieńczone. Żeby można było z nimi porozmawiać, musiało minąć kilka ładnych chwil.

– Ile trzeba przepłynąć kilometrów, żeby wywalczyć medal na olimpiadzie? – dopytywał nasz wysłannik.

– Mamy dziesiąty miesiąc tego roku, a więc trzy tysiące kilometrów. Do tego przebiec tysiąc i podnieść 2,5 tysiąca ton w siłowni – podliczała Dylewska.

– Ile ruchów wiosła wykonuje się na dystansie 500 m?

– Średnio 120 na jedną stronę, zależy od wiatru, przygotowania. Na starcie mam 120 obrotów na minutę, potem tempo trochę spada – wyjaśniała swoje przebiegi czytelnikom. Dokładnie spowiadała się, jak wyglądają wyścigi i jak mordercze są do nich przygotowania. Była jedyną kobietą w naszej reprezentacji (nie tylko w jej kajakowej czy wodnej części), która do kraju wracała z Seulu z krążkiem. Mężczyźni zaksięgowali ich aż 15, ona w pojedynkę broniła honoru pań.

Izabela Dylewska czterokrotnie znalazła się w dziesiątce najlepszych sportowców kraju w Plebiscycie „PS” .
Foto: PAP  Izabela Dylewska czterokrotnie znalazła się w dziesiątce najlepszych sportowców kraju w Plebiscycie „PS”
Ciężkiej pracy nigdy się nie bała. Zahartowała ją już przystań nowodworskiego Świtu, na której w spartańskich warunkach wychowali się też nasi inni wybitni kajakarze – Elżbieta Urbańczyk czy Wojciech Kurpiewski. Twardy charakter potwierdziła cztery lata później na IO w Barcelonie. Znów finiszowała trzecia, tym razem przed Włoszką Josefą Idem. To była dla niej wyjątkowo trudna impreza. Przede wszystkim mentalnie, bo w 1990 roku po MŚ w Sewilli na dwa lata została zawieszona za doping. Gdy po zakończeniu kariery pytano ją o te chwile, nie chciała do nich wracać. Ten epizod nie spowodował jednak, że odwróciła się od sportu. Wprost przeciwnie – wróciła na tor równie mocna, jak wcześniej. Mówiła, że w tej sytuacji drugi olimpijski brąz miał dla niej wartość złota, bo udowodniła coś sobie i innym.
REKLAMA

Pracować nie startując, to jest coś więcej  

– Izabelę Dylewską trudno nazwać Kopciuszkiem, miała wszak wcześniej bardzo duże osiągnięcia z medalem igrzysk olimpijskich w Seulu włącznie, ale nie należy zapominać, co ta dziewczyna w ostatnim czasie przeszła. Dyskwalifikacja na pewno nie jest czymś przyjemnym, na pewno też fakt, że ktoś został ukarany, nie stanowi powodu do dumy. Musi jednak wzbudzać szacunek, że zawodniczka nie załamuje się, lecz wytrwałą pracą udowadnia, że nadal należy do światowej czołówki. Aby w dzisiejszym sporcie coś osiągnąć, trzeba ciężko pracować. To oczywiście truizm, ale pracować nie mając możliwości startu to coś więcej. Dlatego brawa dla pani Izy, brawa dla trenera Olgierda Światowiaka, dla Posnanii i przedtem Świtu Nowy Dwór Mazowiecki – oceniał „Przegląd Sportowy” po tym, jak w Katalonii w 1992 roku kajakarka osiągnęła kolejny wspaniały sukces. Swoimi wynikami, zaangażowaniem i skromnością ujęła całą Polskę. Chciała pokazać, jak niesprawiedliwie została potraktowana. Mówiła, że tylko ona i trener wiedzą, jak wyglądała prawda. – Dla mnie to nie jest rysa na życiorysie – podkreślała.

– Bardzo chciałam zostać medalistką olimpijską. Wyobrażałam sobie, jak wciągają na maszt biało-czerwoną flagę. I doczekałam się tej gwiazdki z nieba, a właściwie nawet dwóch – wspominała swoje sukcesy kajakarka. Czuła się spełniona, choć podobnie jak cała dyscyplina nie osiągnęła maksimum. W globalnych imprezach zdobyła dużo medali, ale w jej dorobku nie ma ani jednego z najcenniejszego kruszcu. Kajaki w igrzyskach bez złota pozostają do dziś.

Najpierw był wyczyn, potem czas na spływy

REKLAMA

Ścigała się do 1998 roku. Zakończyła karierę w wieku 30 lat. Nieco wcześniej niż wiele jej najgroźniejszych rywalek. Potem mogła wreszcie spojrzeć na kajakarstwo inaczej niż z pozycji zawodowca. Chciała pływać dla przyjemności. Marzyła o tym, by nie wstawać o brzasku, by jej domem nie był ciągle COS, a bardziej matka natura. Marzyła, by oddychać pełną piersią. Zajęła się szkoleniem grup młodzieżowych, a także turystyką. Organizowała spływy, powtarzała i promowała hasło, że „Warto pływać Wartą”. To też sprawiało jej mnóstwo satysfakcji. Do współpracy wciągnęła syna. Ma identyczny styl wiosłowania co mama.

Non stop tryskała energią i ciekawymi pomysłami. Zajęła się również biznesem, rozwinęła firmę DI Sport. Nauczyła się projektować ubrania i pokrowce. Kupiła kajaki i sprzęt sportowy, zaczęła organizować imprezy. Jej znajomi żartowali, że jest jak kobieta pracująca i żadnej pracy się nie boi. Ale najbardziej zawsze ceniła to, że ciągle jest związana z wodą i z tym, co kocha. I tak już pewnie zostanie na zawsze…

Bartosz Dębicz
ARTYKUŁ POCHODZI Z „PS HISTORIA”, DODATKU DO „PRZEGLĄDU SPORTOWEGO”

Wspomnienie o Kacprze Gondku

Lato 2001 roku – Wietrznice, grupa 8 – 10-latków pod opieką powracającego po urlopie chorobowym do pracy Zbigniewa Bobrowskiego, trenera KS „Start” Nowy Sącz, wypoczywa w wakacje w Wietrznicy.

To była bardzo nieudana kolonia – deszcz, chłód, wysoki stan Dunajca – wspomina twórca sukcesów Kacpra Gondka, trener KS „Start” Nowy Sącz Zbigniew Bobrowski.

Od jesieni wszyscy chętni rozpoczęli regularne treningi: basen, sala gimnastyczna, nieistniejące już boisko piłkarskie „Startu”, wycieczki narciarskie, szczególnie w rejon Jaworzyny Krynickiej z pysznym jedzeniem w „Gospodzie” u Grażyny i Władysława Popardów, to początki kariery Kacpra.

Oddalona o kilkadziesiąt metrów rzeczka „ Łubinka”, to pierwszy tor kajakowy dla całej grupy od wczesnej wiosny 2002 roku. Później wyjazdy do Wietrznic, Liptovskiego Mikulasza oraz pierwsze starty w zawodach, sukcesy w Lidze Młodzików, zawodach UKS, zawodach międzynarodowych w Czechach, na Słowacji.

W 2008 roku  – pierwszym roku juniorskim, Kacper wywalczył awans do reprezentacji kraju w konkurencji i od razu sukces – brązowy medal na Mistrzostwach Europy juniorów w  C-2 x 3. Dwa tygodnie później w wyścigu indywidualnym w C-2 z Wojtkiem Pasiutem zajął 5. miejsce na Mistrzostwach Świata juniorów oraz zdobył brązowy medal w C-2×3.

W 2009 roku wspólnie z Konradem Bobrowskim i Arkadiuszem Nieciem zdobyli w zespole C-1×3 złoty medal Mistrzostw Europy.

Rok 2010 to najlepszy okres wieku juniorskiego Kacpra. Złoty i srebrny medal oraz tytuły Mistrza Europy i wicemistrza świata. Dodatkowo dwa srebrne medale w zespole /z Wojciechem Pasiutem i Igorem Sztubą/ na tych imprezach.

W kategorii U-23 w 2013 roku z Arkadiuszem Nieciem i kolegą z C-2 Wojtkiem Pasiutem, zdobył srebrne medale Mistrzostw Świata i Europy. Ostatnim sukcesem Kacpra na zawodach rangi mistrzowskiej, to zwycięstwo na Mistrzostwach Świata w zespole C-2×3 w  Penrith w Australii.

Wielokrotny Mistrz Polski w slalomie i zjeździe kajakowym w każdej kategorii wiekowej.

J.Nieć

Foto: archiwum PZKaj. Mistrzostwa Świata Juniorów w slalomie kajakowym 2010 (Francja)

Na medalowej fali

MŚ w kajakarstwie: Trzykrotnie grano w Sewilli Mazurka Dąbrowskiego.

Dziesięć razy na podium. – Źródło: Rzeczpospolita z 2002 roku.

Wspomnienie o Janie Niemcu

JAN NIEMIEC (1941-2017) –jeden z największych talentów w powojennej historii polskiego kajakarstwa, talentu nie w pełni spełnionego. Należał On do znaczących postaci polskiego środowiska kajakowego lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych; był wychowankiem sekcji kajakowej „Startu” Nowy Sącz, zawodnikiem wszechstronnym,
o nieprzeciętnym potencjale ruchowym, skutecznie rywalizował w kajakarstwie górskim i klasycznym (1954-1969).

W swym dorobku zawodniczym posiadał wiele sukcesów, tych krajowych (14 tytułów mistrzowskich w kajakarstwie górskim i klasycznym), a także tych na międzynarodowej arenie, gdzie uzyskiwał znaczące wyniki – był brązowym medalistą slalomowych MŚ, Drezno 1961. Jego drugą wielką pasją, obok pływania na kajakach, było ich konstruowanie, czym parał się przez okres swojej kariery zawodniczej. W połowie lat 60., opuścił rodzinny Nowy Sącz przenosząc się na Górny Śląsk do Rybnika, gdzie podjął pracę w swym wyuczonym zawodzie (technik budowlany), tam też założył rodzinę. Ze Śląska, po latach los rzucił go na Mazowsze, gdzie po raz drugi podjął próbę stworzenia rodzinnego gniazda. Po długiej i ciężkiej chorobie zmarł 14 września 2017 r., w Wołominie w miejscowym hospicjum.

W Wołominie w wieku 76 lat zmarł Jan Niemiec, wieloletni zawodnik sekcji kajakowej KS Start Nowy Sącz (1954 – 1969), wychowanek nowosądeckiego Klubu i trenera Mariana Nowaka, reprezentant Polski w kajakarstwie górskim (1958 -1969), wielokrotny mistrz i medalista MP w kajakach górskich oraz klasycznych, brązowy medalista MŚ w slalomie, Heinsberg 1961. Czterokrotnie uczestniczył w światowych rywalizacjach w slalomie i zjeździe: MŚ Hainsberg -1961, MŚ Spitall -1965, MŚ Lipno i Spindlerowy Młyn -1967, MŚ Bourg S. Maurice -1969. Był zwycięzcą i uczestnikiem wielu sportowych rywalizacji w grupie juniorów i seniorów na zawodach kajakowych szczebla ogólnopolskiego oraz międzynarodowego na wielu torach Europy: Lipna, Spindlerowego Młyna, Spital, Tacen oraz Zwickau. Ukoronowaniem jego kariery miał być start w MŚ we Francji (1969), do którego nie doszło z przyczyn politycznych.

Wśród licznej rzeszy wybitnych sądeckich sportowców kajakarzy są osoby, bez których dokonania polskiego i sądeckiego sportu nie byłyby tak okazałe. Do nich należał między innymi Zasłużony Mistrz Sportu Jan Niemiec, który od 1954roku związany był z nowosądeckim Klubem. Swą wieloletnią przygodę z kajakarstwem rozpoczynał jak wielu młodych sądeckich kajakarzy,na Dunajcu, będącczłonkiem Terenowego Koła Sportowego Start, późniejszego Klubu Sportowego Start – Beskid.

Z końcem lat pięćdziesiątych sądecka młodzież zaczęła zwyciężać na górskich wodach, zdobywając pierwsze kajakowe tytuły mistrzowskie. Pierwszy mistrzowski tytuł dla KS Start – Beskid w 1956 r., wywalczył Jan Niemiec w kajakach jedynkach składanych (F1 junior). Zwycięstwo to było zapowiedzią dalszych jego zwycięstw
w zjeździe i slalomie (1956 – 1959), by w latach sześćdziesiątych, po przełamaniu hegemonii zawodników Szczawnicy, stać się głównym liderem sądeckich i polskich kajaków górskich.

Jan Niemiec, który w elitarnym gronie górali od początku zaczął dominować, odnosił znaczące wyniki, zdobywając w 1960 roku podwójny tytuł mistrzowski seniorów: za slalom i zjazd. W latach następnych kolejne tytuły i medale były udziałem Mistrza Jana – łącznie 14 tytułów. Wzorując się na Mistrzu Janie, u jego boku wyrastali kolejni mistrzowie dzikich wód, do których należeli między innymi: Marian Gonciarz, Stefan Nowak, Ryszard Maciaś, Władysław Nowak i inni.

*

Wyniki utalentowanego lacha sądeckiego zostały docenione przez trenera kadry Wojciech Piecyka ze Szczawnicy, co skutkowało powołaniem do polskiej reprezentacji górali. W roku 1961, jako niespełna dwudziestolatek, zadebiutował na Kajakowych Mistrzostwach Świata w Zjeździe i Slalomie w Hainsbergu koło Drezna (NRD), gdzie wraz z góralami pienińskimi: Władysławem Piecykiem i Eugeniuszem Kapłaniakiem, odniósł znaczący sukces, zdobywając medal brązowy tych mistrzostw za slalom jedynek kajaków składanych (F-1×3). Był to pierwszy historyczny medal wywalczony przez sądeckiego kajakarza na imprezie tej rangi.

Jan Niemiec – powszechnie uznawany przez ówczesnych działaczy za osobę kontrowersyjną, dla większości członków środowiska kajakarstwa górskiego był wielkim idolem zwanym Mistrzem Janem – będąc przykładem: systematycznej pracy treningowej i skutecznej walki na torach kajakarstwa klasycznego oraz trasach górskiego zjazdu i slalomu. Od początku swej kariery sportowej był niedoścignionym wzorem ambicji, pracowitości, sportowca wszechstronnego, o dużym potencjale sprawnościowym – i takich też zdolnościach konstruktorskich. Wspólnie ze swym rodzeństwem, starszym bratem Mieczysławem i młodszym Tadeuszem, konstruowali słynne wówczas Niemcówki – kajaki składaki, na których pływali po wodach Dunajca, Popradu i Jeziora Rożnowskiego, odnosząc po drodze liczne sukcesy w zawodach krajowych i międzynarodowych.

Mimo górskiej specjalizacji wraz z braćmi, z dobrym skutkiem rywalizowali
w regatach na wodach płaskich (MP ZS Start, strefowe MP oraz MPJ i MPS). Największe sukcesy na wodach płaskich, podobnie jak na wodach górskich, odnosił Janek na przełomie lat 50. i 60., kiedy podczas MP juniorów w Olsztynie 1959 r., zdobył złoty medal i tytuł mistrzowski w kajakach jedynkach (K-1 na dys. 500 m). Bieg na dłuższym dystansie 3000 m., zakończył medalem brązowym. W kolejnych już rywalizacjach, na Mistrzostwach Polski Seniorów i Ogólnopolskich Regatach Juniorów w Poznaniu (19 – 20.IX.1959), Jan Niemiec dwukrotnie stawał na podium, zajmując II miejsca na 500 i 3000 metrów. Twórcą powojennego wyczynowego kajakarstwa w Nowym Sączu oraz jego pierwszych znaczących sukcesów w skali kraju, był trener Marian Nowak z Krakowa (1955 -1958), wychowawca wielu sportowców kajakarzy, w tym Janka Niemca – który swą działalnością sportową zawodniczą wpisał się na trwałe w krajobraz sądeckiego i polskiego sportu kajakowego. I choć już nie ma Janka wśród nas, to pamięć o nim, o jego dokonaniach pozostanie na zawsze.

Na przełomie lat 50. administracyjne i sportowe centrum kajakarstwa sądeckiego skupione było w obrębie nowosądeckiej starówki, w Rynku pod nr.11, gdzie znajdowała się Cechowa Świetlica oraz w Rynku 22 – tam w piwnicy braci Niemców mieściła się pierwsza w Nowym Sączu siłownia, w której przygotowania do kolejnych sezonów prowadzili kajakarze w warunkach chałupniczych, Jan Niemiec i jego bracia (Mieczysław i Tadeusz), a także Ludwik Adamczyk, Kazimierz Dobosz, Stanisław Oleksy, Ryszard Pacut, Stanisław Peciak i inni, spędzając większość wolnego czasu okresu jesienno – zimowego, aż po późną wiosnę, na ćwiczeniach w słynnej wówczas piwnicy.

Opracował: Kazimierz Kuropeska

Foto: K.Kuropeska/R.Niemiec

 

Wspomnienie o Antonim Kurczu

Antoni Kurcz (1937-2008) – Należał do wybitnych postaci polskiego i światowego sportu kajakarstwa górskiego.

Jako zawodnik narciarstwa klasycznego był wychowankiem Terenowego Koła Sportowego „Start „ Nowy Sącz (1953 -1960), zawodnikiem „Startu” Zakopane (skoki) oraz wieloletnim szkoleniowcem w zakresie kajakarstwa górskiego, szkoląc skutecznie kadrę polskich (1968 -1975) i austriackich „górali” (1976–1989), czynił to bez mała przez okres 30 lat. W okresie lat dziewięćdziesiątych XX wieku zaangażowany w niezbyt udany projekt, akcję tworzenia tzw. Centrum Szkolenia Kajakarstwa Górskiego „Sydney 2000” w Nowym Sączu – stowarzyszenie, które miało być przeciwwagą dla centralnego szkolenia kadry kajakarzy slalomistów PZKaj. Jego drugą wielką pasją obok ukochanych gór i górskiego kajakarstwa, było narciarstwo klasyczne, którego uprawianie przerwała ciężka kontuzja na skoczni. „Tolek” był absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie, gdzie w połowie lat sześćdziesiątych opuścił uczelnię z dyplomem i rzetelną wiedzą trenera, która mu towarzyszyła przez całe dorosłe życie.

Po długiej i ciężkiej chorobie zmarł w Krynicy 7 listopada 2008 roku w wieku 71 lat.

Urodził się 13 czerwca 1937 roku w Nowym Sączu w dzielnicy Gorzków. Ojciec grał w orkiestrze kolejowej, a matka tradycyjnie prowadziła gospodarstwo domowe. Od wczesnych lat szkolnych Tolek przejawiał zainteresowanie sportem, będąc pod wpływem znanego sądeckiego narciarza, lekkoatlety, działacza sportowego i wielkiego patrioty Romana Stramki – kuriera beskidzkiego okresu okupacji hitlerowskiej.

Po ukończeniu szkoły podstawowej, naukę kontynuował w nowosądeckim Liceum Ogólnokształcącym im. Jana Długosza, gdzie zdał maturę. W okresie szkolnym lat 50-tych, uprawiał wiele dyscyplin sportowych: grał w siatkówkę, piłkę nożną w Sandecji, biegał i skakał na nartach, pływał na kajakach klasycznych oraz górskich w miejscowym Starcie (1954-1960), którego był wychowankiem. Był także wielokrotnym medalistą Centralnych Narciarskich Mistrzostw Polski ZS Start w narciarstwie klasycznym (dwuboista), podobnie w kajakarstwie klasycznym odnosił Tolek znaczące sukcesy na Centralnych Kajakowych Mistrzostwach Polski SZ Start. Służbę wojskową odbywał, jako ochotnik w Zamościu po odbyciu, której podjął studia w warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego na wydziale WF – kierunek trenerski i rehabilitacji ruchowej, które ukończył w 1965 roku, z tytułem mgr wf oraz stopniem trenera II klasy w zakresie narciarstwa.

*

Po likwidacji startowskiej sekcji narciarskiej w Nowym Sączu (1960), reprezentował barwy Startu Zakopane. Jako członek kadry narodowej w narciarstwie klasycznym (kombinacja norweska) został powołany do drużyny narodowej na Mistrzostwa Świata FIS w Zakopanem (1962). Będąc zawodnikiem rezerwowym, w tych światowych rywalizacjach ostatecznie nie wystartował. A ciężka kontuzja odniesiona na skoczni, uniemożliwiła mu dalsze uprawianie ukochanych skoków, do których często wracał pamięcią, i nie tylko, podczas zgrupowań zimowych z kajakarzami – organizując w ramach treningu obok biegów narciarskich – skoki, wzbogacając tym samym środki treningowe stosowane chętnie przez slalomistów.

Po ukończeniu studiów w 1965 roku, podjął pracę w PZK w Warszawie (szef wyszkolenia związku), skąd wyjechał do Szwecji, gdzie przebywał przez jakiś czas. Po przyjeździe ze Skandynawii w 1967 roku, powrócił do rodzinnego Nowego Sącza, gdzie w roku 1968 wspólnie z trenerem Władysławem Olchową z nowosądeckiego Gorzkowa, reaktywowali sekcję kajakową przy CWKS Dunajec (1950 – 1955).

*

Rok 1969 dla polskiego i światowego kajakarstwa górskiego, był rokiem przełomowym. Wieloletnia praca szkoleniowa Wojciecha Piecyka ze Szczawnicy na stanowisku opiekuna kadry narodowej, dobiegła końca. Nowym trenerem kadry górali został 32 letni Antoni Kurcz, który rozpoczynał szkolenie od przygotowania polskiej reprezentacji kajakarzy górskich do Mistrzostw Świata w Bourg S. Maurice 69. Polska ekipa górali wyjechała na te światowe rywalizacje do Francji bez trenera Kurcza, który nie otrzymał zgody biura paszportowego na ten sportowy wyjazd (SB).

*

Mimo wielu trudności, przeszkód i niedogodności w działaniu, popularność kajakarstwa górskiego w naszym kraju nieustannie rosła. Coraz bardziej umacniała się też pozycja slalomu kajakowego w Europie i świecie, spowodowana pomyślną decyzją MKOl podjętą jesienią 1969 roku – na 68 Sesji MKOl w Warszawie, o włączeniu slalomu kajakowego do programu Igrzysk Olimpijskich Monachium 1972 r.

Kadrę polskich slalomistów powierzono młodemu wówczas trenerowi Antoniemu Kurczowi – wychowankowi nowosądeckiego Startu, absolwentowi AWF w Warszawie, przed którym postawiono bardzo trudne zadanie zbudowania w krótkim czasie mocnej ekipy górali, na skuteczny start olimpijski w 1972 roku.

*

Decyzja MKOl o włączeniu slalomu do Igrzysk, spowodowała olbrzymią mobilizację w światowym kajakarstwie górskim. Nie inaczej było w naszym kraju, gdzie jesienią 1970 roku (z inicjatywy Tolka i poparciu władz PZK z sekretarzem generalny Edwardem Serednickim na czele) przy WCKS Dunajec w Nowym Sączu, został utworzony Ośrodek Szkolenia Olimpijskiego Kajakarzy Górskich, którym kierował Stanisław Kurzeja, szkoleniowcem OSOKG był Kazimierz Kuropeska – asystent trenera kadry Antoniego Kurcza (1970 -1975). Opiekę medyczną nad młodymi slalomistami sprawował Witold Kądziołka (wszyscy trzej Sądeczanie).

*

Kadra narodowa została odmłodzona, a z utworzonej 24 osobowej szerokiej kadry olimpijskiej (1970), trener Antoni Kurcz wyselekcjonował dziesiątkę, która tak wspaniale spisała się na torze w Augsburgu podczas Igrzysk w Monachium 1972 r.

Historyczny start kajakarzy slalomistów na olimpijskim torze w Augsburgu podczas Igrzysk 1972 roku, poprzedziły światowe rywalizacje w slalomie i zjeździe, we włoskim kurorcie Merano (1971), a wyniki tam uzyskane (Frączek-Seruga C-2M X m, Gawroński K-1M –VIII m, Ryszard Maciaś XIII m) były zwiastunem rychłych sukcesów górali na światowych arenach – trasach slalomu i zjazdu.

*

Od momentu objęcia kadry kajakarzy górskich do startu olimpijskiego w Augsburgu 1972, upłynęły zaledwie 3 lata. Przez ten okres potrafił wpoić swoim podopiecznym podstawowe nawyki jak: punktualność, systematyczność, rzetelność i wytrwałość, zarówno w pracy treningowej i nauce, w oparciu o zasady, które z żelazną konsekwencja egzekwował, dbając przy tym nie tylko o wynik sportowy, ale i wychowanie, kształtowanie charakterów młodych ludzi oddanych ulubionej dyscyplinie. Każdy z nich coś w życiu osiągnął, nie tylko w sporcie, ale i poza nim.

*

Z dziesiątki wybrańców trenera Kurcza, walczących o laur olimpijski na torze w Augsburgu, dziewięcioro wywodziło się z nowosądeckiego Startu i Dunajca: Kunegunda Godawska (K-1W V m), Jerzy Stanuch (XIV m) Jerzy Jeż – Wojciech Kudlik (C-2 XIII m), Wojciech Gawroński ( K-1M XXIII m) Jan Frączek i Ryszard Seruga (C-2 V m), Maciej Rychta i Zbigniew Leśniak (C-2 XIX m) oraz góralka z Pienin Maria Ćwiertniewicz (K-1 IV m).

Sukcesy międzynarodowe slalomistów pod wodzą Antoniego Kurcza, w tym udany start olimpijski, były motywacją do dalszej wytężonej pracy treningowej. Wielkiego zapału i zaangażowania górali oraz ich trenera, nie zahamowała nawet decyzja MKOl o skreśleniu z programu Igrzysk slalomu kajakowego, podjęta na 74 Sesji w Warnie 1973 roku.

*

Mimo tej niekorzystnej decyzji władz MKOl, po monachijskich Igrzyskach kontynuacją Centralnego Ośrodka Szkolenia Olimpijskiego stał się powołany w 1973 roku Ośrodek Szkolenia Kajakarstwa Górskiego w Nowym Sączu, działający, przy miejscowym SKS Start. Niemały wpływ na takie stanowisko miały uzyskane wyniki medalowe (0-2-1=3) podczas MŚ w Muotta Thall 73 – SUI), a późniejsze sukcesy slalomistów podczas kolejnych światowych rywalizacji, których apogeum przypadło na MŚ w Skopje (1975) i zdobyte tam 4 medale (1-2-1), potwierdziły trafność podjętej decyzji i przyjętego kierunku rozwoju kajakarstwa górskiego – atrakcyjnej i widowiskowej dyscypliny (inicjatorami byli Edward Serednicki i Antoni Kurcz).

*

W roku poolimpijskim 1973 wychowankowie Antoniego Kurcza wielokrotnie potwierdzali znakomitą formę w rywalizacji z najlepszymi góralami Europy i świata, sięgając po medale na imprezach głównych sezonu (MŚ, PE i PŚ), a medalowe osiągnięcia w Muotta Thall: Marii Ćwiertniewicz (K-1W II), Wojciecha Gawrońskiego (K-1M III) oraz zespołu K-1x3M (J. Stanuch, St. Majerczak, W. Gawroński), były tego dowodem. W udanych światowych rywalizacjach górali w Szwajcarii, brali udział także: Katarzyna Bernady, (-), Małgorzata Sekuła (K-1W X m) Marek Maślanka ( C-1 X m), Jerzy Jeż-Wojciech Kudlik (C-2 IV m), Jan Frączek-Ryszard Seruga (C-2 V m), para Pienin Szczawnica: Zbigniew Majerczak-Andrzej Węglarz (C-2) oraz Kazimierz Kuropeska (asystent trenera).

Również na europejskich arenach kajakowego sezonu 1974, o podopiecznych  sądeckiego trenera było głośno. Na 3. miejscach zakończyli swe rywalizacje w Pucharze Europy: Marek Maślanka w kanadyjkowej konkurencji zjazdu (C-1M) oraz para kanadyjkowa Wojciech Kudlik – Jerzy Jeż, w slalomie kajakowym (C-2M), co było kolejnym sukcesem młodych polskich kajakarzy górskich.

 *

W roku 1975, kajakarze slalomiści podczas kolejnych światowych rywalizacji w Skopje, czterokrotnie stawali na podium dla zwycięzców, w tym na najwyższym stopniu Maria Ćwiertniewicz, wychowanka Bronisława Warusia – z tytułem mistrzyni świata. Wicemistrzami świata zostali: najlepsza osada C-2 lat 70-tych Sądeczanie: Jeż – Kudlik oraz ponownie męski zespół kajaków jedynek (Gawroński, Majerczak, Stanuch), trójka, która obroniła tytuł wicemistrzów świata wywalczony w Szwajcarii (1973). Zespół kanadyjkowych dwójek C-2×3 wywalczył medal brązowy – był to pierwszy historyczny medal mistrzostw świata wywalczony w zespole C-2×3 przez naszych kanadyjkarzy.

*

W październiku 1974 roku Antoni Kurcz zawarł związek małżeński z Krystyną Reichert, a w sierpniu 1975 roku przyszedł na świat jedyny syn Jakub.

*

Rok 1975 był przełomową datą w rodzinnym i sportowym życiorysie niespełna 40-letniego wówczas szkoleniowca. Sukcesy jego podopiecznych w Skopje przeszły najśmielsze oczekiwania środowiska kajakowego w kraju i poza nim. Stąd też zrodziła się propozycja objęcia kadry austriackiej kajakarzy przez polskiego trenera. Oferta była kusząca, a Tolek z niej skorzystał, podpisując kontrakt z austriackim związkiem (1976 – 1989).

*

Po licznych sukcesach z polską reprezentacja, efekty szkoleniowe polskiego trenera w Austrii były błyskawiczne, bo już w dwa lata po sukcesach w Macedonii, polski trener odniósł medalowy sukces  z Austriakami na MŚ w Spitall 1977.

*

Z końcem lat 80-tych, po powrocie z Austrii, osiadł na stałe w swym nowo wybudowanym domu na Słotwinach w Krynicy, z którego był bardzo dumny.

Z opinii ludzi współpracujących z nim jednoznacznie wynika, że był konsekwentny, bezkompromisowy, wymagający, w tym od samego siebie. Miał jednak w tej surowości swój cel. Postanowił z podopiecznych – wychowanków uczynić mistrzów, przygotowując ich równocześnie do dorosłego życia, i tak: Jan Frączek (1979 -1983), Władysław Olchawa (1983-1987), Wojtek Gawroński (1989-1992), Kazimierz Kuropeska (1993-1996) (2005-2008), jako szkoleniowcy przewodzili polskiej reprezentacji górali. Ryszard Seruga – przedsiębiorca, był sternikiem PZK (2005-2008), a Wojciech Kudlik dyrektorem jednego z departamentów w MSiT, od 2017 roku pełniący funkcję Dyrektora Sportowego w PZKaj.

*

W 1995 roku Kurcz zaangażował się w kontrowersyjną akcję Centrum Szkolenia Kajakarstwa Górskiego Sydney 2000, które miało być przeciw wagą centralnego szkolenia dla kadry PZK.

*

Mimo higienicznego trybu życia Tolek podupadł na zdrowiu, nerki odmówiły posłuszeństwa. Bolesne dializy, nadciśnienie tętnicze, źle rokowały na dalsze życie. Wreszcie w 2007 roku doczekał się dawcy i pomyślnie przeszedł operację nerek (przeszczep). Po odzyskaniu fizycznej i psychicznej równowagi, uległ sugestii lekarzy, że nie zaszkodzi wszczepienie bajpasów, choć zabieg nie był koniecznością chwili, Tolek się zdecydował. Próby odremontowania serca podjęli się wybitni lekarze z Kliniki Kardiochirurgii w Katowicach, lecz ósmy dzień po zabiegu okazał się tragicznym. Po przewiezieniu do szpitala krynickiego stracił przytomność i przez 3 tygodnie jej nie odzyskał.

Zmarł 7 listopada 2008 Roku.

Decyzją władz PZKaj. Mistrzostwa Polski w Kajakowym Slalomie imienia Antoniego Kurcza odbywać się będą w jego 90 rocznicę urodzin.

Materiał opracował: Kazimierz Kuropeska

Tak było 10 lat temu…

W maju 2007 o tej porze roku…

Wspomnienie o Katarzynie Myśliwiec

W amerykańskim Clinton – New Jersey, w wieku 40 lat zmarła Katarzyna Myśliwiec, Nowosądeczanka z urodzenia, Amerykanka z wyboru.

W latach 1988 – 1993, była zawodniczką nowosądeckiego Startu, gdzie pod opieką szkoleniowców, za namową wujka Jerzego Stanucha – trenera, wielokrotnego medalisty MŚ, olimpijczyka z roku 1972, rozpoczynała swą wodniacką przygodę, idąc za przykładem wujka Jerzego i starszego brata Pawła – wielokrotnego medalisty i reprezentanta kraju. Szkołę średnią Katarzyna rozpoczynała w I LO w Nowym Sączu /3 klasy/, a po przyjeździe do Stanów /1993/, skutecznie kontynuowała dalszą edukację w Wallington High School w New Jersey, gdzie studiowała na  Uniwersytecie Montclair. Ukończyła Uniwersytet Columbia w Nowym Jorku /English Lingustics/, uzyskując stopień Master Degree of Art. w roku 2002. Jej głównym celem stała się aktywność społeczna i praca na rzecz ludzi potrzebujących pomocy. Brała udział w licznych wyjazdach misyjnych, pomiędzy którymi pracowała jako opiekunka osób starszych, czy też wolontariuszka w ośrodku dla bezdomnych w Nowym Jorku. Jako wychowawczyni pracowała też w szkole specjalnej w Nowym Jorku oraz jako korepetytorka języka angielskiego, zarabiając na życie.

Wolny czas, choć mocno ograniczony, spędzała na łonie natury, poświęcając go  górskim wędrówkom, bieganiu, jeździe na rowerze, na nartach czy kajakowaniu. Do końca prowadziła aktywny tryb życia. Jednak los okazał się niezbyt łaskawy dla „obywatelki świata”, która przegrała walkę ze śmiertelną chorobą /nowotwór żołądka/.

Po krótkiej i ciężkiej chorobie Katarzyna zmarła w rodzinnym domu w Clinton – New Jersey, w dniu 24 czerwca 2016 roku, otoczona najbliższą rodziną – miała zaledwie 40 lat.  Uroczystości pogrzebowe odbyły się w Clinton – USA. W Nowym Sączu, 29 czerwca br., w Kościele Św. Kazimierza, podczas mszy świętej odprawionej w intencji zmarłej żegnali Katarzynę w modlitwie: rodzina, pozostająca w Polsce oraz liczne grono koleżanek i kolegów, w tym kajakarze, na czele z sądeckimi olimpijczykami.

Działalność naukowa, zawodowa i społeczna w jej drugiej ojczyźnie okazała się równie interesująca i doceniona, będąc zarazem znaczącym osiągnięciem Katarzyny, w jej krótkim, ale bogatym duchowo życiu. Swą działalnością charytatywną – społeczną, Nowosądeczanka wpisała się na trwałe w krajobraz amerykańskiego życia społecznego.
I choć już nie ma Katarzyny wśród nas, to pamięć o niej, o jej dokonaniach, pozostanie na zawsze w naszych sercach.

Kazimierz Kuropeska – trener, członek kapituły honorowej PZKaj.

100. rocznica urodzin Antoniego Bazaniaka, pierwszego olimpijczyka

Pochodził z wielkopolski ale urodził się 1 maja 1916 roku w Hamborn na przedmieściu Duisburga. Kilka lat wcześniej rodzina Bazaniaków (ojciec Antoni, matka Marianna z d. Norek) śladem wielu polskich rodzin wyjechała do Niemiec w poszukiwaniu pracy.

Ojciec, aby utrzymać rodzinę, ciężko pracował w hucie żelaza. Koniec I wojny światowej i uzyskanie niepodległości Polski przyspieszyło powrót Bazaniaków do Poznania. Dla młodego Antoniego, przyszłego olimpijczyka, pierwsze kontakty z kajakarstwem zaczęły się w 1933 r. w pierwszym Poznańskim Klubie Kajakowym. Chłopak z Chwaliszewa, poznańskiej dzielnicy, miał świetne warunki fizyczne – wzrost i mocna budowa ciała pomagały w rywalizacji z rówieśnikami. W 1935 r. zdobywa na III Mistrzostwach Polski na jez. Kierskim w Poznaniu w K-2 z Marianem Kozłowskim pierwsze mistrzowskie tytuły. Mając 19 lat, kwalifikuje się ze starszym o 5 lat partnerem do reprezentacji olimpijskiej na Igrzyska w Berlinie w 1936 roku. Na trudnym torze w pod berlińskim Grunau startują w kategorii dwójek sztywnych na 10 km, nie osiągając sukcesu. Przypłyneli na XI miejscu z czasem 47.49,8 ze stratą do zwycięskiej niemieckiej osady ponad 5 minut. Na ten wynik niewątpliwie wpłynął gorszy sprzęt. Polski kajak był cięższy  o ponad 19 kilo. Po Igrzyskach w Berlinie przechodzi do ZKS „Surma” Poznań i w 1938 r. z J.Wolniewiczem w K-2 na VI Mistrzostwach Polski na Zatoce w Pucku zdobywają srebrne medale. Był żołnierzem I Batalionu 7 Dywizjonu Artylerii Konnej. W kampanii wrześniowej brał udział w bitwie nad Bzurą, gdzie dostał się do niewoli. Karierę zawodniczą kontynuował po 1945 roku. Wraz z  Adamem Okupniakiem zdobył na VIII i IX Mistrzostwach Polski na jez. Rusałka w Poznaniu i „kopalnioku” w Czechowicach-Dziedzicach wicemistrzostwo Polski na 1000 m i 10 km. W 1948 r. na X Mistrzostwach Polski na jez. Rusałka w Poznaniu w K-4 z Alfonsem Jeżewskim, Marianem Matłoką i Adamem Okupniakiem wywalczył złoty medal. W 1949 roku walnie przyczynił się do zdobycia przez ZKS „Surma” tytułu drużynowego Mistrzostwa Polski. Startował też z powodzeniem w Mistrzostwach Polski w zjeździe. Dwukrotnie w latach 1947-48 z Adamem Okupniakiem zwyciężali w wyścigu długodystansowym i kombinacji górskiej. Będąc zawodnikiem, już od 1946 roku rozpoczął działalność społeczną w ruchu sportowym. Reaktywował kajaki w „Surmie” Poznań, w latach 1947-48 był jej kierownikiem, działał w strukturach regionalnych i ogólnopolskich. Zdobyte doświadczenie przydało się parę lat później. 19 stycznia 1954 r. Antoni Bazaniak zostaje Przewodniczącym Sekcji Kajakowej Głównego Komitetu Kultury Fizycznej, a 31 marca 1957 r. Prezesem reaktywowanego Polskiego Związku Kajakowego. W 1960 r. na Kongresie Międzynarodowej Federacji Kajakowej  zdobywa pozycje wiceprezesa ds. organizacyjnych. Również od tego roku do 1976 jest członkiem Zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Pięciokrotnie  był kierownikiem reprezentacji na Igrzyskach Olimpijskich od Rzymu do Montrealu.

Zawodowo przez wiele lat był wysokim urzędnikiem w randze dyrektora departamentu w Ministerstwie Górnictwa. Zmarł 12 marca 1979 roku w szpitalu w Marino podczas pobytu na zgrupowaniu kadry kajakarzy w Castel Gandolfo. Pochowany został na Cmentarzu Wojskowym w kwaterze B 37, rząd 3, miejsce 14, na Powązkach w Warszawie. Przez wiele lat od 1979 r. do czasu rozwiązania w 2013 r. KS „Górnik” Czechowice-Dziedzice organizował w Czechowicach memoriałowe regaty kajakowe imienia A.Bazaniaka. W 1998 roku środowisko poznańskie na terenie Parku Maltańskiego odsłoniło tablicę projektu Jerzego Petruka, poświęconą Prezesowi Antoniemu Bazaniakowi.

Opracował: Tadeusz Wróblewski, wiceprezes PZKaj., 2016.04.26

Edward Minicki

EDWARD MINICKI (1939 – 2016) należał do znaczących postaci polskiego środowiska kajakowego; był wychowankiem sekcji kajakowej „Zrywu” i „Warty” Poznań oraz wieloletnim działaczem – sędzią sportowym w zakresie kajakarstwa klasycznego i górskiego, pełniący różne funkcje arbitra na imprezach kajakowych rangi krajowej i międzynarodowej przez niemal 30 lat.

Aktywny społecznik, działający i pełniący wiele ważnych funkcji w Kolegium Sędziów KG PZK w okresie lat dziewięćdziesiątych. Jego drugą wielką pasją, obok ukochanych gór i górskiego kajakarstwa, była ekonomia i budownictwo, którymi to dziedzinami parał się zawodowo. Był absolwentem Technikum Finansowego Ministerstwa Finansów w Poznaniu i poznańskiej WSE, /Wyższa Szkoła Ekonomiczna/, gdzie początkiem lat sześćdziesiątych ukończył ekonomię, która mu towarzyszyła przez całe dorosłe życie.

W Nowym Sączu w wieku 76 lat zmarł Edward Minicki, Wielkopolanin z urodzenia, Sądeczanin z wyboru. W latach 1952 – 1957- 1959, był zawodnikiem sekcji kajakowej Zrywu i Warty Poznań, gdzie pod okiem trenera wychowawcy Tadeusza Rumieja, rozpoczynał swą wodniacką przygodę. W parze z Piotrem Janickim tworzyli znakomity duet kajakowy – osadę K-2,  a z Mieczysławem Strzelczykiem, Kazimierzem Leśniewiczem i Piotrem Janickim tworzyli zwycięską osadę kajakowej czwórki K-4, w której wywalczyli mistrzostwo Polski Juniorów /1956/. Tego samego roku młodzi kajakarze poznańskiego Zrywu: E. Minicki i M. Strzelczyk debiutowali w Slalomowych Mistrzostwach Polski, które rozegrano na Dunaju w Nowym Sączu.

Szkołę średnią; Technikum Finansowe Ministerstwa Finansów i studia wyższe ekonomiczne Edward ukończył w Poznaniu /PWSE/. Pierwszą pracę zawodową na stanowisku dyrektora rozpoczynał w poznańskiej DOKP /Dyrekcja Okręgowa Kolei Państwowych/, po czym podjął kolejne zawodowe wyzwanie w odległym Słupsku – na stanowisku dyrektora tamtejszej Fabryki Obuwia.

W połowie lat siedemdziesiątych z rodzinnego Poznania wyemigrował do Małopolski, gdzie zamieszkał na stałe w Nowym Sączu, z którym był związany do ostatnich swych dni. W kolejnych dekadach, obok pracy zawodowej /dyrektor w nowosądeckich firmach TRANSBUD i BUDIMEX, współuczestniczył min. w realizacji inwestycji zapory wodnej w Czorsztynie/, sporo czasu poświęcał pracy społecznej – działacza i sędziego sportowego w zakresie kajakarstwa górskiego (sędzia slalomu i zjazdu od 9.03.1980 r). W roku 1991 mianowany został na sędziego związkowego, będąc członkiem Kolegium Sędziów KG Polskiego Związku Kajakowego do 1996 r. Czynnie sędziował zawody kajakowe góralom do roku 2009, po którym to okresie jego stan zdrowia nie pozwalał na dalsze kontynuowanie kajakowych pasji.

Po osiągnięciu wieku emerytalnego sporo wolnego czasu poświęcał górskim wędrówkom po urokliwych miejscach – szlakach górskich Beskidu Sądeckiego i Pieninach, na których nierzadko można było spotkać Irenę i Edwarda Minickich.

Edward odszedł od nas na zawsze w dniu 7 kwietnia 2016 roku, przeżywszy 76 lat, pozostawiając żonę, córkę i syna oraz wnuki. W sobotę, dnia 9 kwietnia 2016 roku, na Cmentarzu Komunalnym Gołąbkowice w Nowym Sączu żegnała Edwarda najbliższa rodzina oraz liczne grono kolegów z macierzystych zakładów pracy oraz wielu przyjaciół kajakarzy, tych z Wielkopolski i sądeckich kajakarzy, na czele z Prezesem PZKaj ds. kajakarstwa górskiego Kol. Zbigniewem Kudlikiem.

Życiowy dorobek zawodowy i społeczny, był znaczącym osiągnięciem Edwarda, a swą wieloletnią działalnością wpisał się Wielkopolanin na trwałe w krajobraz sądeckiego i pienińskiego życia społecznego, w tym sportowego – podobnie jak jego wybitni poprzednicy wodniacy, których zafascynowały góry z urokliwym Przełomem Dunajca: Antoni Bazaniak, Adam Okupnik, Alfons Jerzewski, Władysław Krzyśka, Kazimierz Kozieras, Marian Matłoka, Stanisław Biskupski i inni.
I choć już nie ma ich wśród nas, to pamięć o nich i o ich dokonaniach pozostanie na zawsze w naszych sercach.

Opracował członek Kapituły Honorowej PZKaj.- Kazimierz Kuropeska.

Zbiory Andrzeja Zaręby

Zdjęcia ze zbiorów Andrzeja Zaręby

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie A.Zareba_1-1.jpg Zimowe zgrupowanie z roku 1971 w Mielcu, wycieczka do Łańcuta.

Zbiory Henryka Kluki

Zdjęcia ze zbiorów Henryka Kluki

„Zawisza” Bydgoszcz 1967, COS Wałcz, Od lewej siedzą Michał Brzuchalski, Konrad Szala, Edmund Kaczorowski, stoi Henryk Kluka.
Trener WKS „Zawisza” Bydgoszcz Zenon Bucholc.

Zbiory Edwarda Serednickiego

Zdjęcia ze zbiorów Edwarda Serednickiego

Sędziowie. Mistrzostwa Europy 1983 Bydgoszcz. Od góry od lewej: Marek Mic, Adolf Gałuszka, Władysław Nanio, Tomasz Kosiak, Zbigniew Olkiewicz, Stanisław Zwierzchowski, Henryk Gowin, Maciej Kosiak, Czesław Górka, Władyslaw Zieliński, Józef Wiatr, Anna Jarmułowicz, Maria Zwierzchowska, Kazimierz Wolny, Michał Kaczmarek, Zenobiusz Witecki, Jerzy Gil, Zbigniew Sikorowicz, Edward Serednicki, Władysław Kania, Jan Rabbe, Stefan Karpiczak, Zdzisław Kiełpiński, Zenon Bucholz, Zdzisław Żyła.

Zbiory Tadeusza Wróblewskiego

Zdjęcia ze zbiorów Tadeusza Wróblewskiego


Igrzyska Olimpijskie w Seulu 1988 r.  tor regatowy. Od lewej: Teodor Kocerka, Janusz Koszewski, Stanisław Paszczyk (Szef misji olimp.) Aleksander Kwaśniewski (Prezes PKOl.) Tadeusz Wróblewski i Janusz Tracewski.

W drodze na Turniej Nadziei Olimpijskich w Tatabanya (Węgry) 1965 rok. Reprezentacja juniorów. Od lewej: Ryszard Nojda, Zenon Szeszkowski, Kazimierz Nikin, Tadeusz Wróblewski, Andrzej Iwańczyk.

4-mecz POL-HOL-YUG-BEL 1966 Deventer Holandia. Od lewej: Elżbieta Gruchała, Zofia Kowal, Elżbieta Hauptman. W drugim rzędzie: Zbigniew Niewiadomski, Wiesław Kołosiński, Tadeusz Wróblewski. W głębi Jerzy Dziadkowiec.

Zbiory Iwony Stebner

Zdjęcia ze zbiorów Iwony Stebner

Fotografia z 1948 roku. Olimpijczycy na I.O. w Londynie – Marian Matłoka i Alfons Jeżewski.