Zgrupowanie w Ena City

I już są w Japonii, chociaż jeszcze nie w Tokio, ale już blisko, bo około 300 km od japońskiej stolicy. Nasza kadra wylądowała w niedzielę na lotnisku Narita i wieczorem dotarli do Ena City, gdzie szlifują swoją formę przed najważniejszą imprezą czterolecia lub, jak kto woli – pięciolecia, do IO Tokio 2020.

Ena, jest to miasto w prefekturze Gifu nad rzeką Kiso na wyspie Honsiu. Średnia temperatura powietrza w tym okresie to 28℃ przy wilgotności powietrza około 70-80%. Różnica czasowa to 7 godzin od czasu europejskiego. Klimat umiarkowanie ciepły.

Od samego początku nasza reprezentacja olimpijska traktowana jest, jak to wiceprezes Zdzisław Szubski powiedział: „jak ekipa ITALII w futbolu”, oczywiście po wygraniu Euro 2021, co bardzo cieszy, bo to oznacza, że naszej reprezentacji niczego nie brakuje.

Ale zacznijmy od początku.

Po wylądowaniu w Tokio wszystkie procedury poszły bardzo sprawnie i po około 3 godzinach nasza reprezentacja olimpijska udała się do podstawionego autokaru, a następnie po 5 godzinach jazdy autobusem dotarła do celu. Całe miasto udekorowane było transparentami zrobionymi przez miejscowe dzieci z napisami typu: ,,WITAMY POLSKO” lub ,,POZDRAWIAMY POLSKO”, co było bardzo miłe. Na miejscu zawodników powitali mieszkańcy Eny oraz dzieci z miejscowych szkół. Duszą tych serdeczności jest Shin Abe – przewodniczący komitetu powitalnego, który dokłada starań, ażeby nic nie zabrakło naszej drużynie. Należy przypomnieć, że już w kwietniu 2019 roku wiceprezes Zdzisław Szubski i trener Mariusz Szałkowski wynegocjowali większość spraw technicznych, wśród których najważniejsza była budowa toru treningowego, natomiast w trakcie wizyty technicznej Prezes Tadeusz Wróblewski i trener Maciej Juhnke dopilnowali szczegółów wcześniej wynegocjowanych spraw.

Warunki mieszkaniowe są wyśmienite, hotel jest wyłącznie do dyspozycji naszej kadry, a każdy zawodnik ma jednoosobowy pokój oraz łóżko z masażem. Jedzenie również jest bardzo dobre, urozmaicone, z polskimi podpisami.

Naszą reprezentacją opiekuje się około 20 osób. W codziennych przygotowaniach do treningu zawodnikom towarzyszą dzieci i z podziwem odprowadzają wzrokiem na wodę. Uczą się też polskiego języka.

Trenerzy są bardzo zadowoleni, mają do dyspozycji 4 motorówki, 2 rozstawione tory oraz systemy startowe. Akwen wodny jest na wyłączność dla polskich kadrowiczów, oddalony od hotelu nie więcej niż 15 minut jazdy samochodem. Zawodnicy są dowożeni na tor podstawionymi busami.

W Ena City nasza reprezentacja będzie trenować do 31 lipca i po obiedzie zostanie przewieziona do wioski olimpijskiej, gdzie będzie już czekać na swoje starty.

BS

Foto: Z. Szubski

 

Powołanie na zgrupowanie

Polski Związek Kajakowy powołuje niżej wymienione osoby kadry narodowej kanadyjkarek na zgrupowanie , które odbędzie się w Wałczu w terminie 25.07-11.08.2021 r. Zobacz

Mistrzostwa Europy w maratonie kajakowym

Tym razem to Moskwa gościła maratończyków, ale mimo sporej odległości i podróży busem, w upale i w reżimie sanitarnym COVID-u, najlepsi zawodnicy jednak stanęli na starcie. Tak w dużym skrócie wyglądały mistrzostwa Europy.

Z pewnością były to duże zawody, perfekcyjnie zorganizowane, nawet można podkreślić, że na najwyższym poziomie, jedyny minus dość mała liczba zawodników. Z powodu panującej pandemii na starcie było znacznie mniej zawodników niż zazwyczaj, jednak nie zabrakło tych najlepszych jak: Węgrów, Portugalczyków, Francuzów czy Czechów, no i oczywiście Rosjan – komentował Mateusz Rynkiewicz, trener reprezentacji maratonu.

Jedynie w konkurencjach juniorskich rozgrywane wyścigi nie odbywały się w formule mistrzostw Europy, ze względu na zbyt małą liczbę zawodników. Jednak opis tych zawodów warto zacząć od początku.

Obecnie zawodnicy przygotowują się w ramach pracy w klubach, z trenerami klubowymi. Wszyscy zebraliśmy się w Warszawie w siedzibie firmy Plastex, gdzie odbieraliśmy nasze nowe kanadyjki. Warto podkreślić, że w ubiegłym roku PZKaj wymienił nam sprzęt, więc zawodnicy wystartowali na nowych, lekkich i w pełni wyposażonych łodziach, co nas bardzo ucieszyło. Z tego powodu nie lecieliśmy samolotem, tylko zdecydowaliśmy się na podróż samochodem. Droga była nawet ok, gdyby nie przejście graniczne i 3 godziny kontroli. Mimo wszystko udało nam się dojechać do Moskwy – nie krył zadowolenia trener reprezentacji.

Wszystkie konkurencje rozgrywane były na olimpijskim torze regatowym, a całość zawodów była perfekcyjnie zorganizowana. Nawet pogoda nie była regatowa, czyli deszczowo a wręcz przeciwnie, gorąco, brak chmur, codziennie upały ponad 32℃. Dobrze, że w czerwcu pogoda była podobna w Polsce, to zawodnicy nie doznali szoku termicznego.

W obecnej formule zawodów, starty rozpoczynają wyścigi seniorów na krótkim dystansie tj. 3,4 km, w tym są 2 przenoski.

W pierwszym wyścigu wystartowała Adrianna Antos z AZS AWF Poznań. Nasza zawodniczka zaczęła dość dobrze i do pierwszej przenoski dopłynęła w grupie 2-4 zawodniczek. Na przenosce decydujące było doświadczenie, a zarazem umiejętności techniczne jak i szybie wyjście z kanadyjki, mocny bieg i szybkie odpłynięcie od pomostu. Ada zrobiła to perfekcyjnie i uzyskała przewagę w grupie. Kolejne okrążenie, a zawodnicy mieli ich do pokonania 3, utrzymała swoją przewagę, którą powiększyła na kolejnej przenosce. W tym momencie zajmowała 2. miejsce. Jednak Rosjanka nie dała za wygraną, była niesamowicie mocna na wodzie i dogoniła naszą zawodniczę. Po wyjściu z ostatniego nawrotu rozpoczął się piekielny 500 metrowy finisz. Ada walczyła do ostatnich metrów, jednak to Rosjanka była mocniejsza. Nasza zawodnicza wywalczyła brązowy medal.

Raptem 10 minut później rozpoczął się wyścig C1 mężczyzn, a w nim dwóch naszych reprezentantów Mateusz Borgieł i Mateusz Zuchora, obaj AZS Politechnika Opolska. Obaj zaczęli bardzo dobrze, jednak w Zuchorę uderzył zawodnik z Portugalii i go obrócił, w efekcie obaj bardzo stracili, a wyścig zapowiadał się znacznie lepiej dla naszej reprezentacji. Do pierwszej przenoski Mateusz Borgieł dopłynął na pozycji 1-2, on również zrobił bardzo dobrą przenoskę i uciekł zawodnikowi z Węgier. Od tego momentu Mateusz Borgieł do samego końca wyścigu płynął sam na pierwszym miejscu. Tym samym wywalczył tytuł mistrza Europy. Drugi z naszych zawodników do pierwszej przenoski dopłynął na 7. miejscu, podobnie na kolejnej, jednak różnica była minimalna i w dalszym ciągu miał szansę na 3. miejsce. Jednak po ostatniej przenosce znów zawodnik z Portugalii go obrócił po kolizji na nawrocie. W efekcie Mateusz ukończył wyścig na 7. pozycji, z niewielką stratą do pozycji medalowej.

W kolejnym, trzecim wyścigu wystartowała Marta Witkowska z AZS Politechnika Opolska, która na co dzień trenuje w macierzystym klubie Olimpia Elbląg. Marta ruszyła dość dobrze i do pierwszej przenoski płynęła z pierwszą grupą. Jednak chyba nie spodziewała się, że przenoski można robić tak szybko. W efekcie bardzo dynamiczna przenoska i zryw rywalek z przodu spowodował, że Marta spadła z fali i finalnie zajęła 7. miejsce.

W ostatnim wyścigu tego dnia wystartował Michał Bil z AZS Politechnika Opolska. Michał swój wyścig rozegrał podobnie jak Marta, dobry start i strata na pierwszej przenosce, w efekcie Michał ukończył wyścig na 9. pozycji. Zarówno Michał jak i Marta mogli poczuć jak wygląda rywalizacja na krótkim dystansie z najlepszymi zawodnikami na świecie, a niestety różni się to mocno od startów w Polsce. Ich celem było nabranie doświadczenia i wyciągnięcie wniosków z poprzedniego startu i podjęcia walki na mistrzostwach świata o kwalifikacje na przyszłoroczne Igrzyska Światowe w Birmingham USA.

Plan się sprawdził, bo już następnego dnia Marta podjęła udaną walkę w kategorii U23. Ten start nie był planowany i Marta została do niego dogłoszona na odprawie. Okazało się to bardzo trafioną decyzją. Poziom sportowy w tej kategorii wiekowej również jest bardzo wysoki, a zawodniczki, które w niej wygrywają często nie ustępują poziomowi sportowemu seniorkom. Marta po wcześniejszych doświadczeniach rozpoczęła swój wyścig pewnie i stanowczo. Mimo utraty kontaktu z zawodniczkami z pozycji medalowej utworzyła grupę pościgową i przodowała w niej. W efekcie dogoniły płynącą na 3. pozycji reprezentantkę Francji. W ciągu dalszej rywalizacji Marta na ostatniej przenosce oderwała się z rywalką z Francji od reszty grupy i od ostatniego nawrotu kontrolowała rywalizację. Nasza zawodniczka utrzymała minimalne prowadzenie na tym morderczym finiszu i do samego końca nie oddała zdobytej przewagi, zdobywając brązowy medal.

W sobotę rywalizację zaczęła ponownie Adrianna. Dobry start, mocne tempo i ucieczka zawodniczki z Węgier. Tak zaczął się ten wyścig. Nasza zawodniczka długo płynęła na 4. pozycji, ze stratą około 30-60 sekund do drugiej Rosjanki. Dopiero przed ostatnim okrążeniem ruszyła. Dość późno, ale za to bardzo mocno. W ciągu 3,5 km odrobiła 60 sekund starty do drugiej zawodniczki.

Kończąc przenoskę byłem pewien, że będzie na 2. pozycji, jednak w tym momencie wyprzedzający ją kajakarz wpadł do wody i zablokował jej na kilkanaście sekund możliwość odpłynięcia od pomostu. Myślę, że to mogło zadecydować o miejscu Ady, która podjęła próbę wyprzedzenia rywalki, jednak ta ukończyła wyścig z przewagą 6 sekund. W rezultacie Adrianna wywalczyła brązowy medal – podsumował Mateusz Rynkiewicz.

W kolejnym wyścigu wystartował Mateusz Borgieł, jednak jego start stanowił jedynie element treningu, jak również rozpoznania możliwości rywali. Trener Mateusz Rynkiewicz wspólnie z zawodnikami podjęli decyzję, że na tych zawodach obaj Mateusze skoncentrują się na wyścigu w C2, a przepłynięcie dwóch maratonów dzień po dniu, to jednak nie mały wysiłek. Mateusz Borgieł zgodnie z planem przez pierwsze okrążenie płynął w pierwszej grupie, a następnie przerwał wyścig.

W wyścigu seniorek wystartowała ponownie Marta, jednak, to był już jej trzeci start i ze względu na zmęczenie z poprzedniego wyścigu zadaniem było dopłynięcie w grupie zawodniczek do pierwszej przenoski.

Ostatni sobotni wyścig, to start K1 seniorów, a w nim podjął rywalizację Michał Bil. Michał zaczął swój wyścig dość dobrze i to pierwsze okrążenie kończył w czołowej grupie, jednak przed nawrotem napłynął na jego wiosło zawodnik z Francji, w efekcie obrócił Michała, który spadł z fali. Przez kolejne okrążenia bardzo mocno pracował z zawodnikiem z Węgier w chcąc dogonić czołową grupę zawodników. Udało się tego dokonać na przedostatnim okrążeniu. Niestety kosztowało go to bardzo dużo energii i gdy czołowa grupa przyspieszyła przed ostatnią przenoską nie był już w stanie utrzymać tempa. Warto podkreślić, że przez cały wyścig starał się nawiązać walkę z czołowymi zawodnikami, a strata do czołówki na ostatnim okrążeniu była niewielka.

W ostatni dzień odbył się start w konkurencjach dwójek seniorów, a wśród nich C2 w składzie Mateusz Borgieł i Mateusz Zuchora. Obaj dobrze przygotowani i zmotywowani do startu. Start wypadł bardzo dobrze i do pierwszego nawrotu zawodnicy płynęli wspólnie z Węgrami na czołowych pozycjach. Drobny błąd taktyczny spowodował, że po nawrocie Węgrzy wspólnie z Portugalczykami uzyskali kilkunastometrową przewagę. Nasza osada próbowała gonić mocno współpracujących ze sobą rywali, goniąc ich w pojedynkę bez większego rezultatu. Na linię mety wpłynęli ogromnie zmęczeni, zajmując medalowe, trzecie miejsce.

Podsumowując Mistrzostwa Europy reprezentacja Polski wywalczyła 5 medali, w tym jeden złoty i 4 brązowe. W punktacji medalowej zajęliśmy 4. miejsce, zwyciężyli Węgrzy, którzy zdominowali te mistrzostwa zdobywając aż 19 medali. Drudzy byli Portugalczycy z 7 medalami i o jeden mniej od nas mieli Francuzi, ale za to wywalczyli 2 srebrne medale.

Teraz przed zawodnikami kolejne starty w Mistrzostwach Polski a potem w Mistrzostwach Świata w Pitesti w ostatni weekend września i walka o kwalifikacje na przyszłoroczne Igrzyska Światowe w Birmingham USA.

BS

Foto: Stepan Kanadsky

Powołanie na zgrupowanie

Polski Związek Kajakowy powołuje niżej wymienione osoby kadry narodowej  na zgrupowanie Reprezentacji Polski, które odbędzie się w Ena (Japonia) w terminie 17-31.07.2021 r. Zobacz

„Jesteśmy jedną drużyną” – rusza kampania promocyjna PKOl!

Polski Komitet Olimpijski rozpoczął kampanię promocyjną pod hasłem „Jesteśmy jedną drużyną.” Jej twarzami są reprezentanci Polski na Igrzyska XXXII Olimpiady Tokio 2020 – między innymi młociarka, dwukrotna mistrzyni olimpijska Anita Włodarczyk, kolarz Mateusz Rudyk, najlepszy polski oszczepnik Marcin Krukowski i Gabriela Sasnal – gimnastyczka sportowa. Elementem kampanii są także piktogramy nawiązujące do Igrzysk Olimpijskich Tokio 1964.

Chcemy w tych trudnych czasach i podczas innych niż dotąd igrzysk zmotywować kibiców do wspólnego kibicowania i integracji wokół pozytywnych, sportowych emocji. Chcemy pokazać siłę, energię i walkę naszej reprezentacji – mówi Andrzej Kraśnicki, Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Przewodniczący Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej Tokio 2020.

Kampania promocyjna będzie prowadzona na ulicach polskich miast, w telewizji, radiu, Internecie i prasie. Jej celem jest promocja Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej, podkreślenie jej jedności i wspólnoty celów oraz zachęta do kibicowania polskim zawodnikom.

Nieprzypadkowo uczestnikami kampanii są sportowcy reprezentujący różne dyscypliny. Igrzyska olimpijskie to przecież największa multidyscyplinarna sportowa impreza świata. Chcemy zachęcić wszystkich kibiców do tego, by mocno kibicowali Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej i przesyłali polskim zawodnikom dobrą energię. To nie będą dla nich łatwe starty – na trybunach nie będzie kibiców, którzy są ogromną siłą napędową dla każdego sportowca – podkreśla Adam Krzesiński, Sekretarz Generalny Polskiego Komitetu Olimpijskiego, Zastępca Przewodniczącego Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej Tokio 2020.

W sesji zdjęciowej na potrzeby kampanii promocyjnej Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej Tokio 2020 oraz Sponsorów i Partnerów PKOl udział wzięło 13 polskich sportowców wyjeżdżających do Tokio: Anita Włodarczyk (lekkoatletyka), Ewa Trzebińska (szermierka), Mateusz Rudyk (kolarstwo torowe), Aleksandra Jarmolińska (strzelectwo sportowe), Radosław Kawęcki (pływanie), Karolina Koszewska (boks), Łukasz Gutkowski (pięciobój nowoczesny), Roksana Zasina (zapasy), Gabriela Sasnal (gimnastyka sportowa), Aleksandra Mirosław (wspinaczka sportowa), Agata Ozdoba-Błach (judo), Marcin Krukowski (lekkoatletyka) i Kornelia Lesiewicz (lekkoatletyka).

Celem kampanii jest także prezentacja sponsorów PKOl i Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej, bez których wyjazd reprezentantów Polski na Igrzyska nie byłby możliwy: PKN ORLEN – Sponsora Strategicznego, Totalizatora Sportowego – Sponsora Generalnego, Enei – Sponsora, 4F – Sponsora Kolekcji Olimpijskiej, LUXMED – Głównego Partnera Medycznego i Polskich Linii Lotniczych LOT – Oficjalnego Przewoźnika.

Dziękuję wszystkim sponsorom i partnerom za konsekwentne wspieranie PKOl i Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej. Dzięki Wam możemy zapewnić naszym reprezentantom udział w Igrzyskach oraz odpowiednie warunki pobytu. Także dzięki Wam jesteśmy świadkami wielkich emocji i narodowej dumy – dodaje Prezes PKOl Andrzej Kraśnicki.

Igrzyska Olimpijskie to najważniejsze wydarzenie sportowe w skali międzynarodowej, gdzie sportowcy – a także kultury i języki z całego świata – spotykają się w jednym miejscu. Odpowiednia komunikacja oraz budowanie więzi ze sportowcami i kibicami oraz podkreślanie roli Sponsorów i Partnerów PKOl i Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej są w tym czasie szczególnie ważne dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

PKOl przygotował więc specjalną identyfikację wizualną, poprzez którą chce pokazywać siłę i prestiż olimpijskiej marki i Ruchu Olimpijskiego oraz rolę i wsparcie naszych Partnerów.

Pomysł na komunikację Polskiego Komitetu Olimpijskiego podczas nadchodzących Igrzysk XXXII Olimpiady Tokio 2020 roku oparty jest na piktogramach dyscyplin sportowych. Każdy ze znaków jest indywidualnie zaprojektowany, a jego konstrukcja opiera się na kołach i liniach prostych. Proste formy nawiązują do kultury japońskiej. Ta idea łączy w sobie historię, a jednocześnie jest nowoczesną formą graficzną.

Piktogramy to także nawiązanie do Igrzysk Olimpijskich Tokio 1964. Właśnie wtedy po raz pierwszy zastosowano „język obrazkowy” na igrzyskach. Zaprojektowane zostały wówczas ikonki dyscyplin sportowych, które wykorzystano do promocji i komunikacji wydarzenia. Piktogramy pozostają wciąż istotną częścią komunikacji tej najważniejszej imprezy sportowej na świecie i są znaczącym elementem identyfikacji każdych kolejnych olimpijskich zmagań.

Tokio 2020 – Historia i nowoczesność w identyfikacji wizualnej PKOl – Polski Komitet Olimpijski

Biuro Komunikacji PKOl

Kolejne dwa złota Polaków!

W tydzień po zwycięstwie w Millau nasi kajakarze freestyle’owi znów odnieśli sukces w silnie obsadzonych zawodach. Tym razem areną zmagań międzynarodowych zawodów z serii Free Kayak Tour we Francji był kultowy odwój Makinito położony nieopodal miejscowości Montpellier.

Zofia Tuła i Tomasz Czaplicki wrócili do rywalizacji w Makinito Contest po 3 letniej nieobecności. Pomimo wciąż utrzymującego się zagrożenia epidemicznego związanego z COVID-19, jak i obostrzeniami w przemieszczaniu się, do zmagań o zwycięstwo w tej prestiżowej imprezie zgłosiło się łącznie blisko 70 zawodników. Oprócz silnej reprezentacji Francji w zawodach wzięli udział kajakarze z Niemiec, Belgii, Holandii, Włoch, Hiszpanii i Polski.

Nasz kraj, poza utytułowanymi Zofią Tułą i Tomaszem Czaplickim, reprezentowała również młoda, dwunastoletnia Maja Kawczyńska, która zadebiutowała w zawodach międzynarodowych w konkurencji K1 Kids. Maja uzyskała świetny wynik 285 pkt. co dało jej drugą pozycję w konkurencji dzieci. Warto podkreślić, że wynik ten był wyższy od części zawodniczek i zawodników startujących w starszej grupie wiekowej – juniorów.

Maja trafiła do naszej szkoły kajakowej – CzaplickiFun rok temu. Posiadała już solidne podstawy kajakarstwa górskiego i mogliśmy się skupić od początku nad rozwojem umiejętności freestyle’owych. Od pierwszych zajęć było widać, że nie boi się wody i uwielbia próbować nowych rzeczy. Przez cały ten rok ciężko trenowała ucząc się figur freestyle’owych zarówno na „płaskiej wodzie” jak i w odwoju. Dało to ogromne rezultaty. Po Mai widać, że trening sprawia jej ogromną radość, bardzo dobrze „czuje” wodę i zdumiewa to, że w tak młodym wieku ma już kilka figur w zanadrzu. Na swoich pierwszych zagranicznych zawodach pokazała, jak duży potencjał w niej drzemie. W najlepszym ze swoich przejazdów wykonała między innymi wysokiego huge Loopa, czyli powietrzne salto. Jako jej trenerka jestem bardzo dumna z jej startu w Makinito – mówi Zofia Tuła.

W konkurencji K1 Kobiet Zofia Tuła odniosła pewne i widowiskowe zwycięstwo zostawiając swoje rywalki daleko w tyle. Już po eliminacjach, gdzie w drugim przejeździe nasza kajakarka wykonała przejazd oceniony na 1495 pkt., stało się jasne, że jest główną kandydatką do złota.

Po pierwszym przejeździe eliminacyjnym Zosia, co prawda prowadziła, ale było po niej widać, że szuka odpowiedniego rytmu. Drugi przejazd to już za to była prawdziwa, ciężka bomba. Zośka złapała fajny rytm i łączyła ze sobą trudne ewolucje takie, jak Space Godzilla, z której płynnie przeszła do Splitwheel’a, po którym wykonała widowiskowe, powietrzne Phonics Monkey. Potem wykonała podobną kombinację na drugą stronę, a przejazd zwieńczyły powietrzne Mc Nasty. 1495 pkt. to chyba najwyższy wynik uzyskany przez zawodniczkę K1K podczas zawodów we Francji. Cieszę się, że tak fajnie popłynęła i jednocześnie widzę, że są jeszcze rezerwy, a to dobry znak przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy – powiedział Tomasz Czaplicki.

Link do materiału wideo.

Podczas rozegranych w niedzielę finałów Zofia Tuła nie oddała pozycji liderki i odniosła zdecydowane zwycięstwo, odzyskując tytuł po 3 latach przerwy w rywalizacji na Makinito. Zacięta walka toczyła się za to o drugą i trzecią pozycję pomiędzy reprezentantkami gospodarzy, a zawodniczką z Hiszpanii. Podczas każdej z trzech kolejek finałowych dochodziło do zmian na drugiej i trzeciej pozycji. Ostatecznie srebro wywalczyła Marie Helye. Czarnym koniem konkurencji kobiet okazała się za to Oceane Michaud, która wywalczyła brąz prezentując w swoim przejeździe między innymi powietrznego Loopa (salto przodem), Space Godzille i Air Mc Nasty spychając tym samym reprezentantkę Hiszpanii na czwarte miejsce.

Wyniki finału kobiet:

  1. Zofia Tuła (POL) 840 pkt.
  2. Marie Helye (FRA) 520 pkt.
  3. Oceane Michaud 490 pkt.
  4. Sylvia Gallego 430 pkt.
  5. Marie Izac 375 pkt.

W konkurencji mężczyzn już w eliminacjach na prowadzenie ze znaczną przewagą nad pozostałymi zawodnikami wysunął się Tomasz Czaplicki. Jeleniogórzanin już w pierwszym przejeździe złamał barierę 2000 punktów za pojedynczy przejazd, co zwiastowało, że dwukrotny zwycięzca Makinito Contest z lat 2017 i 2018 przyjechał do Francji, by odzyskać tytuł. Za Tomkiem w tabeli wyników uplasowali się między innymi Mistrz Świata C1, finalista Mistrzostw Świata w K1M i były Mistrz Świata Juniorów Tom Dolle. Zwyciężył on w Makinito Contest w 2019 roku i w związku z odwołaniem zawodów w 2020 roku aktualnie bronił tytułu.

Półfinały konkurencji mężczyzn rozegrano w nocy. Przy głośnej muzyce i widowni zgromadzonej wokół odwoju Makinito. Tomek już w pierwszym przejeździe poprawił swój wynik z eliminacji i z rezultatem 2255 pkt. awansował do finału z 1 miejsca. Znacznie pozmieniał się za to układ tabeli tuż za nim.

Nagranie przejazdu z półfinału

Po półfinale wiedziałem, że najlepiej będzie, jak do swojego planu przejazdu dołożę coś jeszcze. Z przejazdu na przejazd czułem się coraz lepiej na wodzie, ale Tom to zawodnik, który w każdej chwili może odpalić prawdziwą bombę. W 2017 roku przebiłem notę 2300 punktów i coś czułem, że żeby wygrać w tym roku, to trzeba będzie uzyskać podobny wynik. Przeanalizowałem sytuację, obejrzałem kilka razy moje przejazdy i zacząłem się szykować na finał – podsumował Tomasz Czaplicki.

W finale, gdzie liczy się najlepszy rezultat z 3 przejazdów, Tomasz Czaplicki już w pierwszej kolejce wykonał przejazd, który oceniono na 2320 pkt. I, jak się okazało chwilę później, dało mu to zwycięstwo. Drugi Tom Dolle atakował pozycję lidera w każdej z trzech prób, osiągając w najlepszym ze swoich przejazdów 2200 pkt. co ostatecznie dało mu srebro.

Nagranie przejazdu z finału Tomasza Czaplickiego

Wyniki finału:

  1. Tomasz Czaplicki (POL) 2320 pkt.
  2. Tom Dolle (FRA) 2200 pkt.
  3. Valentin Parasme (FRA) 1380 pkt.
  4. Leon Bast (GER) 1140 pkt.
  5. Allan Stievenard (FRA) 1130 pkt.

Były to drugie zawody kontrolne w drodze do Mistrzostw Europy we Freestyle’u Kajakowym, które odbędą się między 7 a 10 października w Paryżu. Oba sprawdziany formy wypadły bardzo dobrze i pokazały bardzo wysoką dyspozycję naszych kajakarzy.  Najbliższe dni nasi zdobywcy Pucharu Świata  spędzą na dalszych treningach w odwoju Makinito, gdzie planują popracować nad planami przejazdów do Mistrzostw Europy. Trzymamy kciuki za pomyślne treningi.

Wyniki K1K (K1 Monoplace Dame Senior)

Wyniki K1M (K1 Monoplace Homme Senior) top 3

reszta pozycji.

Tekst i foto: Czaplickifun.pl

Powołanie na zgrupowanie

Polski Związek Kajakowy powołuje niżej wymienione osoby kadry narodowej parakajakarzy na zgrupowanie, które odbędzie się w Wałczu w terminie 11-23.07.2021 r. Zobacz

Młodzież znowu potwierdza swoją klasę

Tym razem to właśnie na poznańskiej Malcie odbyły się Mistrzostwa Europy Juniorów i U23. To z tej imprezy przywozimy zawsze worek medali. Tym razem również choć, to młodzieżówka wiodła tu prym. W sumie z czempionatu starego kontynentu przywieźli ich 5.

Zawody jak zwykle odbywały się pod ścisłym rygorem sanitarnym. Podczas odprawy każda osoba miała obowiązek zakrywania nosa i ust. Uczestnicy spotkania zobowiązani byli do przestrzegania odpowiedniej odległości (2 m) pomiędzy sobą. Organizator wyznaczył miejsca do siedzenia.

Wszyscy uczestnicy zawodów musieli stosować się do reżimu sanitarnego opracowanego specjalnie na ten obiekt, żeby ograniczyć liczbę uczestników do minimum. W strefie zawodów były dostępne dozowniki z płynem do dezynfekcji rąk, usytuowane w widocznych, specjalnie oznaczonym punktach, a także przez cały okres zawodów była weryfikowana temperatura ciała zawodników. Na terenie zawodów dla każdego państwa wyznaczona była strefa, w której przebywali zawodnicy wraz z trenerami i osobami współpracującymi, wyposażeniem i sprzętem startowym.

Do strefy odbywających się regat mieli wstęp tylko uczestnicy zawodów, kierownicy drużyn, obsługa zawodów oraz sędziowie. Publiczność oraz rodzice nie mieli do niej wstępu. Organizator wyznaczył specjalną strefę przeznaczoną dla dziennikarzy mieszczącą się przy strefie dekoracji.

Prezes PZKaj Tadeusz Wróblewski z satysfakcją podkreślał znakomite wywiązanie się z roli organizatora i gospodarza, zawsze zaznaczając, że za sukcesem imprezy stoi współpraca z Wielkopolskim Związkiem Kajakowym.

Czas na podsumowanie, ocenę i wrażenia tych, którzy przysporzyli nam najwięcej radości. Łatwo nie było, ale wszyscy się starali, jak mogli najlepiej.

Nie ma co ukrywać, że w rywalizacji kobiet liczyliśmy na spory medalowy dorobek. Ale trudno się dziwić, nasze kajakarki po raz czwarty z rzędu zwyciężyły konkurencję K4 500 metrów, ale też od kilku lat dołączyły do nich kanadyjkarki. To one należą do grona zawodniczek z kategorii młodzieżowej, ale przecież na co dzień rywalizują i trenują z seniorkami. Mają więc doświadczenie i coraz większą pewność siebie. Te atuty świetnie już potrafią wykorzystywać, co pokazały podczas Młodzieżowych Mistrzostw Europy. Panowie też pokazali pazur.

A teraz przejdźmy do wyników.

Złote medale z Poznania przywiozły przede wszystkim kajakarki, które zdobyły 2 złote medale w kategorii młodzieżowej K4 na 500 metrów: Martyna Klatt, Klaudia Cyrulewska, Julia Olszewska i Sandra Ostrowska. Swój wyścig rozegrały po profesorsku i trzymały kibiców w napięciu do ostatniej setki, bo zwycięstwa nie oddały już do końca i na mecie, to one mogły cieszyć się ze zwycięstwa.

Starty na młodzieżowym mistrzostwach Europy uważam za jak najbardziej udane! To cudowne uczucie stanąć na najwyższym stopniu podium i dwukrotnie usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego, emocje nie do opisania… Złote medale mistrzostw Europy to spełnienie moich marzeń. Z niecierpliwością czekamy na mistrzostwa świata. Dziękujemy trenerowi Maciejowi Juhnke i trenerowi Tomaszowi Krykowi, bo bez nich ten sukces byłby nieosiągalny – tak swoje starty opisuje Sandra Ostrowska.

Do złotego medalu w czwórce, kolejny złoto dołożyły do swojej kolekcji: Martyna Klatt i Sandra Ostrowska w konkurencji olimpijskiej K2 500 m.

Bardzo cieszę się z dwóch złotych medali, a przede wszystkim ze złota w K2 500. Od 2018r. startuję w tej konkurencji i ocierałyśmy się z Klaudią o ten medal, zawsze czegoś brakowało w tej osadzie. W tym roku już przed pierwszym pucharem w Szeged, usiadłam w łódkę z Sandrą i od razu poczułyśmy, że to jest to, komfortowo się razem czułyśmy, każda mogła dać z sobie wszystko na treningach i zawodach. Po wyścigach eliminacyjnych byłam niezadowolona, w każdym wyścigu czegoś brakowało. Po rozmowie z trenerem już zdałam sobie sprawę, że ta forma ma być w dzień finałów i tak się też stało – opowiadała Martyna Klatt.

W kategorii młodzieżowej złoty medal dorzucił jeszcze Jakub Stepun, który w rywalizacji jedynek na 200 metrów zwycięstwa nie oddał do końca i z przewagą ponad połowę długości łodzi, przepłynął linię mety.

Start na mistrzostwach Europy uważam za bardzo udany. Jestem Mistrzem Europy, co daje mi ogromną motywację do kolejnych ciężkich treningów. Sezon się zaczął, przede mną jeszcze mistrzostwa świata, do których jestem równie bojowo nastawiony…dziękuję trenerom: Robertowi Włodarczykowi i Michałowi Brzuchalskiemu – mówił Jakub Stepun, wychowanek Marka Kordka z UKS „Copal” Trzcianka.

Kolejnym medalem było srebro w kategorii męskich czwórek na dystansie 500 metrów, tracąc do Rosjan jedynie 0.137 sekundy. Polska osada w składzie: Jakub Michalski, Wojciech Tracz, Bartosz Grabowski i Przemysław Korsak od początku dystansu goniła całą stawkę zawodników, ponieważ zostali na starcie i już na końcu zabrakło im dystansu, żeby sięgnąć po złoto.

Oczywiście jestem bardzo zadowolony z uzyskanego miejsca – mówił Jakub Michalski – Perspektywicznie  patrzymy na nadchodzące Młodzieżowe Mistrzostwa Świata, które odbędą się już za 2 miesiące. Co do samych wyścigów wiemy, że jest nad czym jeszcze popracować. Warto zauważyć, że czasy pozyskane przez nas wynosiły w okolicach 1:20, co daje nam wyrównaną walkę w światowych finałach. Podsumowując starty całej grupy kajakarzy myślę, że zrobiliśmy krok w przód i zmotywowani wracamy do dalszej pracy.

Ostatnim medalem zdobytym przez naszą reprezentację był medal kanadyjkarek, które w ostatnim finale zawodów wywalczyły jeszcze brązowy krążek. Julia Walczak i Aleksandra Jacewicz, bo o nich tu mowa, wsiadły do osady zaledwie parę dni wcześniej, bo obie wiosłują po tej samej stronie a to jeszcze nieczęsty widok w kanadyjkowych osadach.

Miałyśmy mało czasu na przygotowanie się do tych zawodów – 10 dni, wiązało się to ze zmianą ustawień i naszym pierwszym startem‚ na dwie lewe. Całe przygotowanie odbyło się bez zakłóceń ze 100% zaangażowaniem i dużą poprawą z treningu na trening. Pierwsze starty w przedbiegach pełne były drobnych błędów, które chciałyśmy za wszelką cenę poprawić w finałach. Niestety na 500 m nie pokazałyśmy wszystkiego, na co było nas stać, jednak może wyszedł ten zbyt krótki czas na opływanie i zgranie osady. Ostatni start na zawodach i brązowy medal na 200 m traktujemy jako sukces i krok w stronę mistrzostwa – skomentowała swoje starty Julia walczak. A Aleksandra Jacewicz dodaje – Miałyśmy bardzo mało czasu na przygotowanie się z Julią do zawodów ponieważ obóz trwał zaledwie 8 dni. Było to dla nas wyzwanie startować w osadzie wiosłującej po jednej stronie. Obóz poprzedzający zawody przepracowałyśmy bardzo dobrze pod nadzorem trenera Ryszarda Hoppego i to pozwoliło nam zrealizować się podczas zawodów w Poznaniu. Miałyśmy bardzo wysokie oczekiwania na dystans 500m ale tam nie udało nam się znaleźć na podium. Krótszy dystans dał nam się bardziej wykazać, wiedziałyśmy że umiemy dobrze rozpędzić łódkę, co w efekcie pozwoliło zdobyć nam brązowy medal.

Medali mogło być więcej, ale tym razem nie udało się powtórzyć wyniku, który w poprzedniej takiej imprezie wywalczyła kanadyjkarka Katarzyna Szperkiewicz tylko wtedy w kategorii juniorów. W rywalizacji jedynek na dystansie 500 metrów do medalu w kategorii U23 było naprawdę blisko, bo jeszcze 20 metrów przed metą Katarzyna płynęła po medal, ale zachwianie i stracenie równowagi spowodowało wywrotkę.

W obu startach mogę stwierdzić, że za bardzo chciałam. Emocje wzięły górę nad zdrowym rozsądkiem. Wyścig na 500m mógł się okazać medalowym. Prowadziłam do 470m. Pechowe włożenie wiosła do wody i wywrotka pozbawiły mnie w ułamku sekundy medalu. Dla zawodnika, który poświecił wszystko w imię sportu, jest to ból nie do opisania – katastrofa. C1 200m – dystans olimpijski, finał odbył się parę godzin po feralnym wyścigu C1 500m. Wyeksploatowana fizycznie i psychicznie poprzednim wyścigiem stanęłam na starcie zajmując 6 lokatę. Mogło być lepiej, czułam się przygotowana na walkę o medal. Jednak ciało powiedziało stop. Za dużo wydarzyło się tego dnia żeby popłynąć kolejny bieg życia i wygrać z zawodniczkami, które posiadają kwalifikacje olimpijskie. Jednak to dopiero początek mojej kariery. Pierwsze zawody jako U23. Nie odkładam wiosła, bo raz mi się nie udało. Nauczyło mnie to dużo i wykorzystam tą wiedzę na najbliższych zawodach – Mistrzostwach Świata U23 – powiedziała Katarzyna Szperkiewicz po swoich startach.

Liczyliśmy po cichu także na młodzieżową dwójkę panów na 1000 metrów, którą szlakował Filip Weckwert, jednak z Przemysławem Korsakiem nie ustrzegli się błędu na starcie, falstart i zahaczenie o blok startowy, w rezultacie spowodowało wykrzywienie steru i kosztowało ich utratę medalu.

Jestem zadowolony ze startu w mistrzostwach Europy ale pozostaje niedosyt. Podczas mistrzostw skupiłem się na rozegraniu trzech idealnych biegów, wynik nie był dla mnie głównym celem, niestety tylko bieg eliminacyjny oraz półfinałowy mogę zaliczyć do udanych. W finale popełniłem błąd na starcie, który wiele nas kosztował. Zamiast walczyć z przeciwnikiem walczyliśmy o utrzymanie się we własnym torze. Ostatecznie czwarta lokata, mogło być lepiej. Pozostało nam skupić się na przygotowaniach do mistrzostw świata – ocenił swój start Filip.

W sumie w finale A mieliśmy jeszcze 26 osad, najbliżej podium, zajmując 4. Miejsca, byli: Magdalena Szczęsna w rywalizacji K1 1000 m juniorek, Julia Olszewska w K1 200 U23, w C2 1000 Damian Sadowski i Juliusz Kitewski. Piąte miejsca zdobyli: Oliwia Majewska z Julią Krajewską w kategorii K2 500 juniorek, Wiktor Żarski w K1 1000 U23, Bartosz Grabowski w K1 200 U23, K4 500 w kategorii juniorów Wojciech Pilarz, Jakub Stepun, Marcin Nowacki i Wiktor Leszczyński oraz w K2 1000 juniorów Przemysław Rojek i Wojciech Pilarz. Szóste: Jakub Śliwa i Adrianna Kąkol w K1 500 U23, Aleksandra Jacewicz z Julią Walczak w C2 500 U23, K4 500 juniorów Jan Paszek, Paweł Krause, Antoni Łapczyński i Igor Komorowski, Katarzyna Szperkiewicz w C1 200 U23, siódme Paweł Krause w K1 1000 juniorów, Karolina Seydlewicz z Amelią Braun w C2 200 i 500 juniorek, Na 8. miejscu swoje starty zakończyli Luiza Frchner w C1 500 juniorek, Gracjan Michalak z Michałem Szjdkiem w C2 500 juniorów, Oleksii Koliadych w C1 200 U23, Julia Górska w K1 1000 U23 i na 9. Jarosław Kajdanek z Igorem Komorowskim w K2 1000 juniorów.

Reprezentacji młodzieżowej należą się jeszcze gratulacje za 3. miejsce w rywalizacji medalowej, bo za nami znaleźli się takie potęgi jak Niemcy. Polska zdobyła 5 medali: 3 złote, 1 srebrny i 1 brązowy. Zwyciężyli Węgrzy (7), Rosja (6). W klasyfikacji ogólnej także wygrali Węgrzy zdobywając 21 medali, drugie miejsce zajęli Rosjanie z 16 medalami i trzecie Niemcy z 13.

Młodzieżowcy na odpoczynek czasu nie będą mieli, bo spora część z nich już zaczęła przygotowania do młodzieżowych MP, które odbędą się na poznańskiej Malcie, a juniorzy do Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, która w tym roku odbędzie się w Bydgoszczy. Poza tym, mają przed sobą najważniejszą imprezę sezonu Mistrzostwa Świata Juniorów i Młodzieżowców w portugalskim Montemor-o- Velho, które odbędą się w pierwszy weekend września i miejmy nadzieję, że także wrócą z  medalami i tego im życzymy.

BS

Foto: PZKaj – Beata Sokołowska

Dwa złota na otwarcie sezonu

Nasi kajakarze freestyle’owi: Zofia Tuła i Tomasz Czaplicki, rozpoczęli sezon startów od Open Freestyle Millau 2021. Impreza ta jest pierwszą edycją międzynarodowego, otwartego pucharu Francji „Free Kayak Tour” w sezonie 2021 i była zarazem pierwszym startem kontrolnym dla zawodników Karkonoskiego Klubu Kajakowego.

Celem startu w tej imprezie było przede wszystkim sprawdzenie formy Zosi i Tomka na kilka miesięcy przed startem w Mistrzostwach Europy. Jak wypadł sprawdzian?

Cieszę się z tego, że po blisko dwuletniej przerwie od startów międzynarodowych spowodowanej pandemią i urazem pleców, wróciłam do startów w zawodach i wygrałam. Wiem, że to jeszcze nie jest optymalna forma, ale bardzo się cieszę z fajnej rywalizacji z dziewczynami z Francji i Hiszpanii – mówi Zofia Tuła.

Nasza zdobywczyni Pucharu Świata i medalistka Mistrzostw Świata zdobyła złoto osiągając w najlepszym z trzech przejazdów finałowych notę 670 pkt. Drugie miejsce zajęła liderka po eliminacjach Nuria Fontane Maso z wynikiem 500 pkt. Tuż za nią na trzecim stopniu podium stanęła Mireia Serres Segarra, która osiągnęła wynik 440 pkt. Rywalizacja wśród pań była niezwykle zacięta, bo tak samo, jak wśród panów w przynajmniej jednym z trzech przejazdów finałowych, każda z zawodniczek musiała rozpocząć przejazd od tzw. figury wejściowej – entry move. Najlepiej z tym zadaniem poradziła sobie Zofia Tuła, która już w pierwszym przejeździe wykonała widowiskowe, powietrzne entry Mc Nasty, które już w pierwszych sekundach dało jej aż 150 pkt.

Po finale kobiet rozegrano finałowe zmagania mężczyzn, w których zdecydowanie zwyciężył Tomasz Czaplicki.

Podczas zawodów było super. Lubimy trenować w Millau, ale gdy w przeszłości przychodziło do startów w tym miejscu, czy to podczas Natural Games, czy Pucharów Świata, to zdarzało mi się popełniać błędy podczas moich przejazdów i choć zdobywałem już tu medale, to dopiero teraz odniosłem zwycięstwo w Millau. Widzę po moich przejazdach w zawodach, że jest już całkiem nieźle z formą. Wiadomo, że jest jeszcze kilka rzeczy do przepracowania, ale patrząc na przebieg rywalizacji na przestrzeni całych zawodów, to jestem bardzo zadowolony – powiedział Tomasz Czaplicki .

Link do najwyżej ocenionego przejazdu Tomka z oficjalnego profilu.

Głównym rywalem Tomasza do zwycięstwa był mistrz świata 2017 i zarazem aktualny wicemistrz świata Joaquim Fontane Maso, który zakończył rywalizację na drugim miejscu ustępując Jeleniogórzaninowi o ponad 500 pkt. Brąz zdobył Tom Dierick z Belgii, który w finale mocno zbliżył się wynikiem do Quima.

Wyniki zawodników na podium K1M:

  1. Tomasz Czaplicki (POL) 1695 pkt.
  2. Joaquim Fontane Maso (ESP) 1130 pkt.
  3. Tom Dierick (BEL)  1030 pkt.

Po zawodach w Millau Zofia i Tomasz przenoszą się do oddalonego o około 200 km odwoju „Makinito”, gdzie już w najbliższy weekend wezmą udział w kolejnych, silnie obsadzonych zawodach.

Makinito Contest będzie kolejnym sprawdzianem formy naszych zawodników w drodze do Mistrzostw Europy.

Trzymamy kciuki i czekamy na wieści z Francji. Podobnie, jak w Millau na oficjalnym profilu FFCK Freestyle prowadzony będzie livestream z zawodów.

TC

Foto.: Pascal Ponce i Czaplickifun.pl

Dzień Polski w Centrum Olimpijskim PKOl

Z powodu wielu ograniczeń związanych z pandemią nie mógł zostać zorganizowany w Tokio, w słynnej sali koncertowej Suntory Hall. Odbył się więc w Polsce – w skromnej, ale wyjątkowej formule. W Centrum Olimpijskim PKOl w Warszawie na tradycyjnym „Dniu Polskim” spotkali się członkowie i przyjaciele Polskiego Ruchu Olimpijskiego. Gościem honorowym spotkania był Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda wraz z Małżonką Agatą Kornhauser-Dudą. Uczestnicy wydarzenia wysłuchali koncertu utworów Fryderyka Chopina.

Cieszę się, że mimo tak wielu trudności i ograniczeń spotykamy się na „Dniu Polskim”, dokładnie 23 dni przed rozpoczęciem igrzysk w Tokio. Cieszę się, że w tych nadzwyczajnych okolicznościach sport żyje, a nasi zawodnicy przygotowują się do tego najważniejszego startu. Już teraz życzę im wszystkim powodzenia, wspaniałych zwycięstw, a nam wielu pięknych emocji i wrażeń. Mamy nadzieję, że w Tokio polska kolekcja medalowa się powiększy. Igrzyska to nie tylko spotkanie sportowców, ale też cywilizacji i kultur. Jestem przekonany, że mimo wielu restrykcji i ograniczeń będzie to wspaniałe wydarzenie – powiedział podczas „Dnia Polskiego” Prezydent RP Andrzej Duda.

Listy gratulacyjny z okazji tego wydarzenia skierowali do wszystkich uczestników Premier Mateusz Morawiecki oraz Wicepremier prof. Piotr Gliński. W imieniu Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu wystąpiła Sekretarz Stanu Anna Krupka, która podkreśliła związki sportu z kulturą i sztuką.

Więzi sportu ze sztuką widoczne były już podczas antycznych Igrzysk Olimpijskich, a także konkursów sztuki i literatury towarzyszącym igrzyskom w latach 1912-1948. Cieszę się, że „Dzień Polski”, organizowany przez Polski Komitet Olimpijski, pielęgnuje tradycję łączenia kultury i sportu promując przy tym nasz kraj, naszą kulturę i tożsamość narodową – powiedziała Minister Anna Krupka.

W spotkaniu uczestniczył także Ambasador Pełnomocny i Nadzwyczajny Japonii w Polsce Pan Miyajima Akio. W języku polskim pozdrowił wszystkich uczestników wydarzenia i zapewnił, że Tokio i Japonia są gotowe do organizacji bezpiecznych Igrzysk Olimpijskich.

Pracowaliśmy i pracujemy ciężko by Tokio 2020 zakończyło się sukcesem. Zorganizujemy to wydarzenie zgodnie z wartościami ważnymi dla nas i Międzynarodowego Ruchu Olimpijskiego, którymi są dążenie do jak najlepszych wyników, wzajemna akceptacja, szacunek i solidarność, dzieląc się przy tym tak ważnym dla Japonii dziedzictwem przyszłości – podkreślił Ambasador Japonii w Polsce.

Z kolei Paweł Milewski – Ambasador Nadzwyczajny i Pełnomocny Rzeczpospolitej Polskiej w Japonii zapewnił, że w Tokio coraz szybciej bije olimpijskie i paraolimpijskie serce.

Jestem zaszczycony, że mogę wziąć udział w „Dniu Polskim”, w którym uczestniczy Prezydent naszego kraju. Zapewniam, że japoński rząd robi wszystko by było tu bezpiecznie i by były to jednocześnie wspaniałe igrzyska. Przypomnę, że Japonia organizuje je po raz drugi w historii. Te w 1964 roku były dla Polski wyjątkowe i bogate w sukcesy. Nasi zawodnicy zdobyli wtedy 23 medale, w tym 7 złotych. Wierzę, że także w tym roku polscy zawodnicy dadzą nam wielu powodów do dumy – powiedział Paweł Milewski.

,,Dzień Polski’’ to wspólna inicjatywa Prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Andrzeja Kraśnickiego oraz Prezes Stowarzyszenia im. Ludwiga van Beethovena Elżbiety Pendereckiej. W tym roku do grona organizatorów i partnerów dołączyła Polska Organizacja Turystyczna.

Turystyka i sport mają ze sobą wiele wspólnego. Polska Organizacja Turystyczna nieustannie podejmuje działania dotyczące promocji Polski, a dzięki współpracy z Polskim Komitetem Olimpijskim będziemy mogli upowszechniać wiedzę o Polsce w świecie, pokazywać jej potencjał, siłę, nowoczesność i walory turystyczne, szerząc przy tym uniwersalne wartości sportowe – powiedział Rafał Szlachta – Prezes Polskiej Organizacji Turystycznej.

Jestem zaszczycony, że w realizacji naszej misji, jaką jest również promocja Polski poprzez sport i sztukę wspiera nas Stowarzyszenie im. Ludwiga van Beethovena oraz Polska Organizacja Turystyczna. Podczas każdego „Dnia Polskiego” prezentujemy zawsze muzykę na najwyższym poziomie i tak jest w tym roku. Życzę Państwu, aby muzyka Chopina oraz Igrzyska XXXII Olimpiady w Tokio przyniosły wiele niezapomnianych wrażeń. Dziękuję wszystkim, dla których sport i dobro Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej są ogromną wartością – podkreśli Andrzej Kraśnicki – Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

W tym roku koncert fortepianowy e-moll op. 11 (wersja kameralna) w kompozycji Fryderyka Chopina zagrała Aleksandra Świgut – laureatka I Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego na Instrumentach Historycznych w Warszawie. Towarzyszyli jej: Maria Machowska (I skrzypce), Ada Dobrowolska (II skrzypce), Grzegorz Groblewski (altówka), Aleksandra Ohar-Sprawka (wiolonczela) oraz Tomasz Januchta (kontrabas).

Polski Komitet Olimpijski, kierując się ideałami założycieli PKOl, dba by Polska promowana była nie tylko na sportowych arenach. Od 2012 roku – podczas każdych Igrzysk Olimpijskich – organizowany jest „Dzień Polski”. Jego celem jest między innymi prezentacja więzi sportu ze sztuką poprzez nawiązanie do antycznych igrzysk olimpijskich. Muzyka i sport – idea harmonijnego łączenia kultury fizycznej i sztuki, zaspokojenia potrzeb ducha i ciała – wznoszą się ponad bariery językowe łącząc ludzi różnych kręgów kulturowych. Paralele te doceniono w Olimpii, wprowadzając na równi z rywalizacją sportową rywalizację poetów i śpiewaków. Sport, sztuka i środowisko to trzy główne filary olimpizmu i na tym oparta jest idea organizacji „Dni Polskich”.

Dotychczas podczas tego wydarzenia miały miejsca wykonania utworów najwybitniejszych polskich kompozytorów – między innymi Fryderyka Chopina, Stanisława Moniuszki, Ignacego Jana Paderewskiego i Jerzego Kilara.

Biuro Komunikacji PKOl

Fot.: PKOl – Szymon Sikora

Premiera kolekcji 4F na Igrzyska XXXII Olimpiady Tokio 2020 dla Polskiego Komitetu Olimpijskiego

Na przekór trudnościom Igrzyska XXXII Olimpiady Tokio 2020, na które z niecierpliwością czeka cały świat, wystartują 23 lipca. Polską Reprezentację Olimpijską w drodze po kolejne rekordy i medale wesprze dedykowana kolekcja stworzona przez ekspertów 4F.

Ponad dekada współpracy, pięć kolekcji specjalnych, przeszło 100 dni startów, ponad 30 zdobytych medali, 5 imprez na 4 kontynentach i tylko jeden cel – jak najlepszy występ Polaków w Igrzyskach Olimpijskich. To dotychczasowy bilans trwającej od 2008 roku współpracy pomiędzy Polskim Komitetem Olimpijskim oraz marką 4F, która obok Igrzysk Olimpijskich obejmuje także Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie, Olimpijskie Festiwale Młodzieży Europy oraz Igrzyska Europejskie.

Polscy olimpijczycy regularnie dają nam powody do dumy i zawsze godnie reprezentują nasz kraj na arenie międzynarodowej. Jesteśmy dumni, że jako 4F możemy być częścią olimpijskiej rodziny i wspierać naszych sportowców w walce o medale. 4F to marka pochodząca z Polski i wspieranie naszych reprezentantów jest dla nas szczególnie istotne – mówi Igor Klaja, prezes OTCF S.A., właściciela marki 4F.

Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver 2010 były pierwszymi, na których polscy sportowcy wystąpili w specjalnie na tę okazję zaprojektowanych strojach od 4F. Od tego czasu największa polska marka odzieży sportowej nieprzerwanie przygotowuje dla naszych olimpijczyków dedykowane kolekcje, których zadaniem jest zapewnienie najwyższego poziomu wsparcia i komfortu podczas walki o medale. Każda kolekcja to wyjątkowy projekt, który wymaga wielomiesięcznej pracy najlepszych specjalistów.

Igrzyska Olimpijskie to najważniejsza impreza sportowa świata, na której szansę startu otrzymują tylko wybrani sportowcy. Nie ulega więc wątpliwości, że udział w nich wymaga stosowania innowacyjnych rozwiązań technologicznych. W elementach kolekcji Tokio wykorzystano m.in. lekkie oraz szybkoschnące materiały, kompresyjną dzianinę techniczną wyprodukowaną z przędzy z odpadów postkonsumenckich, ultralekkie tkaniny
z wykończeniem hydrofobowym cechujące się wysoką oddychalnością. W kolekcji został użyty także materiał funkcjonalny wyprodukowany z odpadów postkonsumenckich (fusy kawy) posiadający właściwości ochrony przed szkodliwym promieniowaniem UV.

Ze względu na dużą wilgotność powietrza oraz wysokie temperatury w Tokio, rywalizacja będzie wyzwaniem nie tylko dla sportowców, ale także dla projektantów, aby zaproponować odpowiednią kolekcję zapewniająca komfort i funkcjonalność na najwyższym poziomie.

Mamy świadomość, że na poziomie olimpijskim sportowców nawet najmniejsze szczegóły mają znaczenie, dlatego postawiliśmy na lekkie materiały o wysokiej oddychalności zapewniające wysoki komfort nawet podczas użytkowania. Przy projektowaniu oraz procesach związanych z produkcją kolekcji nie zapomnieliśmy o zrównoważonym rozwoju, stąd wysoki procent materiałów pochodzących z recyklingu oraz w dużej mierze produkcja lokalna w Europie – mówi Wojciech Harus, główny projektant kolekcji olimpijskich 4F.

Całość kolekcji cechuje mix & match, czy łatwość w łączeniu kolorów ułatwiająca tworzenia dowolnych stylizacji w obrębie kolekcji. W całej linii znajdziemy nawiązania do kultury Japonii m.in. w powtarzającym się motywie koła kojarzącego się ze wschodzącym słońcem, kimonie czy wachlarzu. Gama kolorystyczna została oparta o klasyczne barwy polskiej flagi, w tym zastosowano trzy odcienie czerwieni o różnej intensywności, aby podkreślić przestrzenność i warstwowość kolekcji. Obok klasycznego zestawu bieli i czerwieni znajdziemy zieleń, która oznacza nowoczesne podejście do dotychczasowego spojrzenia na styl olimpijski, nawiązuje do bogactwa przyrody w Polsce i ekologii. Większość Kolekcji Olimpijskiej dla PKOl została wyprodukowana w Europie. Set męski składa się z 47, a damski z 51 elementów.

Światowy poziom prezentowany przez 4F został doceniony także przez zagraniczne komitety olimpijskie. Liczba ubieranych przez markę reprezentacji od lat rośnie – na IO w Tokio 2020 w strojach od 4F wystąpi aż 8 komitetów. Poza Polakami będą to sportowcy z Litwy, Grecji, Chorwacji, Macedonii Północnej, Łotwy, Grecji czy Serbii oraz polscy i łotewscy paraolimpijczycy. Wszystkich łączy jedno – w Tokio na Igrzyskach Olimpijskich i Igrzyskach Paraolimpijskich, wspierani przez 4F i fanów z całego świata, będą walczyć o rekordy i medale dla swoich państw.

Jakość, technologie i estetyka na najwyższym poziomie, a do tego doświadczenie, sprawność działania i indywidualne podejście – wszystkie te elementy składają się na to, że współpraca z marką 4F trwa już ponad dekadę, a każda przygotowana przez markę kolekcja olimpijska umacnia nas w przekonaniu, że rozpoczynając współpracę podjęliśmy najlepszą z możliwych decyzji – zapewnia Andrzej Kraśnicki, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

PKOl – Biuro Komunikacji

Foto: PKOl