Wydrukuj

Nie tylko hipnoza i kiszonki! Polskie kajakarki korzystają z zimna, by być jeszcze mocniejsze

– Wciąż marzymy i dążymy do tego, żeby zdobyć złoty medal olimpijski. Być może jest to kolejny bodziec, który nas do tego przybliży – tak o treningach, w których trzeba zmierzyć się z niską temperaturą mówi Karolina Naja, multimedalistka olimpijska w kajakarstwie. Polskie zawodniczki, nawet podczas treningów w ciepłej i słonecznej Portugalii, mają też zapewnione przez trenera chłodne momenty.

– Od jesieni poprzedniego roku wprowadziliśmy w nasz system szkolenia treningi oddechowe i trening z zimnem. W Portugalii korzystamy z ochłodzenia naszego ciała w basenie hotelowym. Co prawda może nie jest to najzimniejsza temperatura, ale myślę, że w tych 10-11 stopniach też odczuwa się dyskomfort spowodowany zimnem – tłumaczy Karolina Naja.

– Największy problem mamy z mózgiem gadułą, który mówi nam pada deszcz, nie wychodź z domu, dzisiaj nie zrezygnuję z jedzenia, muszę trochę schudnąć, poczekajmy do poniedziałku, może od następnego tygodnia – opowiada trener polskich kajakarek Tomasz Kryk.

Nowe metody treningowe, związane również z wprowadzaniem zawodniczek w hipnozę czy stosowanie w diecie kiszonek, mają przyczynić się m.in. do oczyszczenia ich umysłu. Zawodniczki mają w przyszłości stanąć w bloku startowym na dużej imprezie i mieć czystą głową, myśleć jedynie o tym, że zrobiły wszystko na 110% i nie muszą martwić się o końcowy efekt.

– Nawet wejście do wody, która ma w Polsce 0 stopni to duży wyczyn. Zanurzenie się na raz pod szyję, bez rękawiczek, bucików, to duża doza treningu dla układu krwionośnego i humoralnego, bo jest duża odpowiedź ze strony naszych hormonów. Przede wszystkim to przełamanie lęku związanego z brakiem komfortu, jakim jest zimno – uważa szkoleniowiec.

Co reprezentantkom Polskiego Związku Kajakowego, którego sponsorem jest marka Lotto, dają niekonwencjonalne metody treningowe proponowane przez trenera? – W moim przypadku to jest szukanie rezerw. Dużo elementów treningu wytrzymałościowego, szybkościowego, siłowego nie da się w nieskończoność poprawiać. Nie da się podnosić jeszcze więcej i więcej ciężarów na siłowni – uważa srebrna i brązowa medalistka z Tokio.

Trener Kryk przy okazji treningów wspomina także czasy, gdy w Polsce zimą temperatury regularnie dochodziły do -30 stopni. – Dziś rzadziej młodzi ludzie są wystawiani na działanie bodźców środowiskowych. W samochodach jest klimatyzacja, podgrzewane siedzenia. Wszędzie sobie ułatwiamy, a w walce sportowej nie zmieniło się nic na przestrzeni przynajmniej 50 ostatnich lat. Pierwszy trafiający nokautuje, wygrywa, pierwszy mijający metę wygrywa, pierwszy na wodzie, wygrywa w wyścigu kajakowym. Decyduje nadal człowiek, to co wytrenuje – stwierdza.

– W ten sposób mogę jeszcze bardziej poznać swoje ciało i zmierzyć się z dyskomfortem treningu z zimnem. Skoczenie z samego rana do zimnej wody nie raz powoduje szok dla organizmu. Raczej się przed tym bronię, nie jest mi łatwo, ale podejmuję tę próbę każdego dnia – zapewnia Naja. Poświęcenie może przynieść efekt w postaci upragnionego olimpijskiego złota.