Wydrukuj

Medalistka olimpijska Marta Walczykiewicz: Chcę jeszcze coś osiągnąć w sporcie

Długo walczyła o zdrowie, bo choć jest zawodniczką spełnioną z medalami igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata to jednak chce jeszcze powalczyć o powrót do życiowej formy. Marta Walczykiewicz, wicemistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro, wróciła do treningów z reprezentacją Polski kajakarek.

– To szczególnie ciężki okres, gdy wraca się po długiej przerwie, jaka w moim przypadku była spowodowana operacją barku. Przerwa od września do lutego – to się wydłużyło – opowiada srebrna medalistka olimpijska z Rio. Walczykiewicz zauważa, że treningi bywają długie i mozolne, zwłaszcza, gdy walczy się z innymi utrudnieniami. – Jak jeszcze dodatkowo trzeba poświęcić trochę uwagi na swoje ciało, dbać o fizjoterapię, rehabilitację, czas treningu bardziej się dłuży. Po tylu latach, a to mój dwudziesty szósty sezon przygotowawczy, można się przyzwyczaić – stwierdza kajakarka.

O to, aby na zgrupowaniach Polskiego Związku Kajakowego, którego sponsorem jest marka Lotto, nie było nudy, a zawodniczki wciąż mogły nauczyć się czegoś nowego, od lat dba szkoleniowiec Tomasz Kryk. Jego zdaniem ćwiczenia sportowe bardzo dokładnie zbadano w drugiej połowie XX wieku, gdy przeznaczano na to duże środki finansowe. – To co daje nam dzisiaj technologia, to tylko lepsze wnikanie do komórki czy ciała człowieka. Metodyka treningu za dużo się nie zmienia – uważa trener polskich kajakarek.

– My w naszych ostatnich działaniach wracamy do podstaw, o których zapomniano w pogoni za nowinkami, sport testerami i kamerami. Uważam, że to chyba nie jest droga. Cofnęliśmy się do kształtowania naszej odporności psychicznej, w ogóle naszej odporności zdrowotnej, przez hartowanie zimnem, zimne kąpiele, trening czasem w warunkach wysokogórskich bez ubioru. Często wracamy do treningu w hipoksji. Bardzo wierzymy też w trening wysokościowy – uzupełnia Kryk. Nowością w tym sezonie w kadrze jest stosowanie ćwiczeń oddechowych. Trener stawia też na kinezjologię oraz dietetykę. Od roku reprezentantki Polski współpracują z osobą odpowiedzialną za ich nawyki żywieniowe.

Ciągłe zgrupowania, spędzanie z drużyną nawet do 240 dni w roku, potrafi zmęczyć każdego zawodnika, ale nie zniechęca do uprawienia kajakarstwa. – Gdybym tego nie kochała, to bym nie wróciła. Ja już nic nie muszę. To co chciałam, już osiągnęłam. Mogłabym powiedzieć sobie dość, naprawmy swoje ciało w 100%, nie wracajmy. Skoro wróciłam dobrowolnie, nikt mnie do tego nie zmusił, znaczy, że to kocham i chcę jeszcze coś w tym sporcie zrobić – zapewnia Walczykiewicz.