Wydrukuj

Mistrzostwa Europy w maratonie kajakowym

Tym razem to Moskwa gościła maratończyków, ale mimo sporej odległości i podróży busem, w upale i w reżimie sanitarnym COVID-u, najlepsi zawodnicy jednak stanęli na starcie. Tak w dużym skrócie wyglądały mistrzostwa Europy.

Z pewnością były to duże zawody, perfekcyjnie zorganizowane, nawet można podkreślić, że na najwyższym poziomie, jedyny minus dość mała liczba zawodników. Z powodu panującej pandemii na starcie było znacznie mniej zawodników niż zazwyczaj, jednak nie zabrakło tych najlepszych jak: Węgrów, Portugalczyków, Francuzów czy Czechów, no i oczywiście Rosjan – komentował Mateusz Rynkiewicz, trener reprezentacji maratonu.

Jedynie w konkurencjach juniorskich rozgrywane wyścigi nie odbywały się w formule mistrzostw Europy, ze względu na zbyt małą liczbę zawodników. Jednak opis tych zawodów warto zacząć od początku.

Obecnie zawodnicy przygotowują się w ramach pracy w klubach, z trenerami klubowymi. Wszyscy zebraliśmy się w Warszawie w siedzibie firmy Plastex, gdzie odbieraliśmy nasze nowe kanadyjki. Warto podkreślić, że w ubiegłym roku PZKaj wymienił nam sprzęt, więc zawodnicy wystartowali na nowych, lekkich i w pełni wyposażonych łodziach, co nas bardzo ucieszyło. Z tego powodu nie lecieliśmy samolotem, tylko zdecydowaliśmy się na podróż samochodem. Droga była nawet ok, gdyby nie przejście graniczne i 3 godziny kontroli. Mimo wszystko udało nam się dojechać do Moskwy – nie krył zadowolenia trener reprezentacji.

Wszystkie konkurencje rozgrywane były na olimpijskim torze regatowym, a całość zawodów była perfekcyjnie zorganizowana. Nawet pogoda nie była regatowa, czyli deszczowo a wręcz przeciwnie, gorąco, brak chmur, codziennie upały ponad 32℃. Dobrze, że w czerwcu pogoda była podobna w Polsce, to zawodnicy nie doznali szoku termicznego.

W obecnej formule zawodów, starty rozpoczynają wyścigi seniorów na krótkim dystansie tj. 3,4 km, w tym są 2 przenoski.

W pierwszym wyścigu wystartowała Adrianna Antos z AZS AWF Poznań. Nasza zawodniczka zaczęła dość dobrze i do pierwszej przenoski dopłynęła w grupie 2-4 zawodniczek. Na przenosce decydujące było doświadczenie, a zarazem umiejętności techniczne jak i szybie wyjście z kanadyjki, mocny bieg i szybkie odpłynięcie od pomostu. Ada zrobiła to perfekcyjnie i uzyskała przewagę w grupie. Kolejne okrążenie, a zawodnicy mieli ich do pokonania 3, utrzymała swoją przewagę, którą powiększyła na kolejnej przenosce. W tym momencie zajmowała 2. miejsce. Jednak Rosjanka nie dała za wygraną, była niesamowicie mocna na wodzie i dogoniła naszą zawodniczę. Po wyjściu z ostatniego nawrotu rozpoczął się piekielny 500 metrowy finisz. Ada walczyła do ostatnich metrów, jednak to Rosjanka była mocniejsza. Nasza zawodnicza wywalczyła brązowy medal.

Raptem 10 minut później rozpoczął się wyścig C1 mężczyzn, a w nim dwóch naszych reprezentantów Mateusz Borgieł i Mateusz Zuchora, obaj AZS Politechnika Opolska. Obaj zaczęli bardzo dobrze, jednak w Zuchorę uderzył zawodnik z Portugalii i go obrócił, w efekcie obaj bardzo stracili, a wyścig zapowiadał się znacznie lepiej dla naszej reprezentacji. Do pierwszej przenoski Mateusz Borgieł dopłynął na pozycji 1-2, on również zrobił bardzo dobrą przenoskę i uciekł zawodnikowi z Węgier. Od tego momentu Mateusz Borgieł do samego końca wyścigu płynął sam na pierwszym miejscu. Tym samym wywalczył tytuł mistrza Europy. Drugi z naszych zawodników do pierwszej przenoski dopłynął na 7. miejscu, podobnie na kolejnej, jednak różnica była minimalna i w dalszym ciągu miał szansę na 3. miejsce. Jednak po ostatniej przenosce znów zawodnik z Portugalii go obrócił po kolizji na nawrocie. W efekcie Mateusz ukończył wyścig na 7. pozycji, z niewielką stratą do pozycji medalowej.

W kolejnym, trzecim wyścigu wystartowała Marta Witkowska z AZS Politechnika Opolska, która na co dzień trenuje w macierzystym klubie Olimpia Elbląg. Marta ruszyła dość dobrze i do pierwszej przenoski płynęła z pierwszą grupą. Jednak chyba nie spodziewała się, że przenoski można robić tak szybko. W efekcie bardzo dynamiczna przenoska i zryw rywalek z przodu spowodował, że Marta spadła z fali i finalnie zajęła 7. miejsce.

W ostatnim wyścigu tego dnia wystartował Michał Bil z AZS Politechnika Opolska. Michał swój wyścig rozegrał podobnie jak Marta, dobry start i strata na pierwszej przenosce, w efekcie Michał ukończył wyścig na 9. pozycji. Zarówno Michał jak i Marta mogli poczuć jak wygląda rywalizacja na krótkim dystansie z najlepszymi zawodnikami na świecie, a niestety różni się to mocno od startów w Polsce. Ich celem było nabranie doświadczenia i wyciągnięcie wniosków z poprzedniego startu i podjęcia walki na mistrzostwach świata o kwalifikacje na przyszłoroczne Igrzyska Światowe w Birmingham USA.

Plan się sprawdził, bo już następnego dnia Marta podjęła udaną walkę w kategorii U23. Ten start nie był planowany i Marta została do niego dogłoszona na odprawie. Okazało się to bardzo trafioną decyzją. Poziom sportowy w tej kategorii wiekowej również jest bardzo wysoki, a zawodniczki, które w niej wygrywają często nie ustępują poziomowi sportowemu seniorkom. Marta po wcześniejszych doświadczeniach rozpoczęła swój wyścig pewnie i stanowczo. Mimo utraty kontaktu z zawodniczkami z pozycji medalowej utworzyła grupę pościgową i przodowała w niej. W efekcie dogoniły płynącą na 3. pozycji reprezentantkę Francji. W ciągu dalszej rywalizacji Marta na ostatniej przenosce oderwała się z rywalką z Francji od reszty grupy i od ostatniego nawrotu kontrolowała rywalizację. Nasza zawodniczka utrzymała minimalne prowadzenie na tym morderczym finiszu i do samego końca nie oddała zdobytej przewagi, zdobywając brązowy medal.

W sobotę rywalizację zaczęła ponownie Adrianna. Dobry start, mocne tempo i ucieczka zawodniczki z Węgier. Tak zaczął się ten wyścig. Nasza zawodniczka długo płynęła na 4. pozycji, ze stratą około 30-60 sekund do drugiej Rosjanki. Dopiero przed ostatnim okrążeniem ruszyła. Dość późno, ale za to bardzo mocno. W ciągu 3,5 km odrobiła 60 sekund starty do drugiej zawodniczki.

Kończąc przenoskę byłem pewien, że będzie na 2. pozycji, jednak w tym momencie wyprzedzający ją kajakarz wpadł do wody i zablokował jej na kilkanaście sekund możliwość odpłynięcia od pomostu. Myślę, że to mogło zadecydować o miejscu Ady, która podjęła próbę wyprzedzenia rywalki, jednak ta ukończyła wyścig z przewagą 6 sekund. W rezultacie Adrianna wywalczyła brązowy medal – podsumował Mateusz Rynkiewicz.

W kolejnym wyścigu wystartował Mateusz Borgieł, jednak jego start stanowił jedynie element treningu, jak również rozpoznania możliwości rywali. Trener Mateusz Rynkiewicz wspólnie z zawodnikami podjęli decyzję, że na tych zawodach obaj Mateusze skoncentrują się na wyścigu w C2, a przepłynięcie dwóch maratonów dzień po dniu, to jednak nie mały wysiłek. Mateusz Borgieł zgodnie z planem przez pierwsze okrążenie płynął w pierwszej grupie, a następnie przerwał wyścig.

W wyścigu seniorek wystartowała ponownie Marta, jednak, to był już jej trzeci start i ze względu na zmęczenie z poprzedniego wyścigu zadaniem było dopłynięcie w grupie zawodniczek do pierwszej przenoski.

Ostatni sobotni wyścig, to start K1 seniorów, a w nim podjął rywalizację Michał Bil. Michał zaczął swój wyścig dość dobrze i to pierwsze okrążenie kończył w czołowej grupie, jednak przed nawrotem napłynął na jego wiosło zawodnik z Francji, w efekcie obrócił Michała, który spadł z fali. Przez kolejne okrążenia bardzo mocno pracował z zawodnikiem z Węgier w chcąc dogonić czołową grupę zawodników. Udało się tego dokonać na przedostatnim okrążeniu. Niestety kosztowało go to bardzo dużo energii i gdy czołowa grupa przyspieszyła przed ostatnią przenoską nie był już w stanie utrzymać tempa. Warto podkreślić, że przez cały wyścig starał się nawiązać walkę z czołowymi zawodnikami, a strata do czołówki na ostatnim okrążeniu była niewielka.

W ostatni dzień odbył się start w konkurencjach dwójek seniorów, a wśród nich C2 w składzie Mateusz Borgieł i Mateusz Zuchora. Obaj dobrze przygotowani i zmotywowani do startu. Start wypadł bardzo dobrze i do pierwszego nawrotu zawodnicy płynęli wspólnie z Węgrami na czołowych pozycjach. Drobny błąd taktyczny spowodował, że po nawrocie Węgrzy wspólnie z Portugalczykami uzyskali kilkunastometrową przewagę. Nasza osada próbowała gonić mocno współpracujących ze sobą rywali, goniąc ich w pojedynkę bez większego rezultatu. Na linię mety wpłynęli ogromnie zmęczeni, zajmując medalowe, trzecie miejsce.

Podsumowując Mistrzostwa Europy reprezentacja Polski wywalczyła 5 medali, w tym jeden złoty i 4 brązowe. W punktacji medalowej zajęliśmy 4. miejsce, zwyciężyli Węgrzy, którzy zdominowali te mistrzostwa zdobywając aż 19 medali. Drudzy byli Portugalczycy z 7 medalami i o jeden mniej od nas mieli Francuzi, ale za to wywalczyli 2 srebrne medale.

Teraz przed zawodnikami kolejne starty w Mistrzostwach Polski a potem w Mistrzostwach Świata w Pitesti w ostatni weekend września i walka o kwalifikacje na przyszłoroczne Igrzyska Światowe w Birmingham USA.

BS

Foto: Stepan Kanadsky