Klaudia Zwolińska: W siłowni trenuję z facetami, przerzucamy prawdziwe tony

Dwukrotna mistrzyni świata w slalomie kajakowym w każdym sezonie intensywnie pracuje w siłowni, by mieć siłę do walki z wodą i zdobywania medali wielkich imprez. – Moje top 3 ulubionych ćwiczeń to: martwy ciąg, wyciskanie i drążek. Pochodzę z gór, mam waleczny charakter, ale wszyscy kajakarze górscy zazwyczaj pochodzą z tego regionu, więc proszę sobie wyobrazić, co się dzieje, gdy razem ćwiczymy – śmieje się 26-letnia wicemistrzyni olimpijska z Paryża. – Chyba wrócę do liczenia tych wszystkich ciężarów, ciekawa jestem ile w sumie w trakcie sezonu podnoszę lub wyciskam?

Bez ładunku klasyczny TIR waży od 14 do 18 ton, obciążony może jeździć po drogach do 40 ton. Nasza utalentowana kajakarka jest pewna, że w trakcie całego sezonu przerzuca w siłowni łącznie równie ogromne ciężary. – Byłam wychowana na dzienniczkach treningowych, gdzie trzeba było właśnie spisywać wszystkie kilogramy, zliczało się i wychodziły wtedy tony – wspomina swoje początki Klaudia Zwolińska. – Teraz nie zapisuję już tych kilogramów, ale chyba wrócę do tego pomysłu. Ciekawe, ile faktycznie tych „TIR-ów” jest przeze mnie przerzucanych w trakcie roku?
Polka opowiada, że w trakcie zajęć siłowych kluczowa dla zawodników slalomu kajakowego jest poprawna technika. – Mamy specjalistę, który nad tym czuwa. Nie możemy się zbyt mocno eksploatować, więc bardzo ważne jest to, żeby technika była poprawna. Najważniejszymi ćwiczeniami są te, które angażują wiele grup mięśniowych. Mimo tego, że jesteśmy kajakarzami, to trenujemy też bardzo mocno nogi. Ważne są dla nas wszelkie „dociągi”, czyli wszystko to, co dociągamy do siebie: drążek, dociąganie z hantelkami i tym podobne. To jest to, co jest potrzebne później w kajakach. W siłowni, w trakcie całego roku, spędzamy mniej więcej 20 procent czasu, gdy liczymy całość przygotowań do startów – wylicza Polka.

Zwolińska przyznaje, że lubi zajęcia w siłowni, szczególnie gdy trenuje ze swoimi kolegami z reprezentacji. Dochodzi wtedy do góralskiej rywalizacji. – Bardzo lubię siłownię. A jak to w sporcie, w mojej grupie treningowej panuje zawsze rywalizacja, taka zabawowa. Trenuję z mężczyznami na co dzień, oni są ciutkę mocniejsi, ale gonię ich. Mam za to inne mocne strony, gdzie oni muszą gonić mnie, więc się uzupełniamy. Pochodzę z gór, mam waleczny charakter, ale kajakarze górscy zazwyczaj pochodzą z tego regionu, więc proszę sobie wyobrazić, co się dzieje, jak jesteśmy razem w siłowni. Ciśniemy sobie, czasami na grubo, ale oczywiście po koleżeńsku. Jakie mam rekordy? Trudno powiedzieć, bo nie możemy dźwigać na maksa, ale wycisnę pewnie 90-95 kilogramów na sztandze, a w martwym ciągu dźwignę pewnie 115 kilogramów. Różnica między mną a mężczyznami jest taka, że są ode mnie silniejsi, łatwiej im przychodzi podnoszenie większych ciężarów, ale jeżeli chodzi o sprawność, giętkość, to odstają ode mnie. Raz pracowaliśmy nad biodrami i to była dla mnie ciekawostka. Trener przyniósł hula hop, a ja jak byłam dzieckiem, to bawiłam się podobnym mnóstwo razy. A tymczasem moi koledzy okazali się bardzo sztywni, w ogóle nie potrafili zakręcić hula hop, tylko szyją. Muszę przyznać, że dramatycznie to wyglądało – śmieje się zawodniczka z Nowego Sącza.

Kulisy siłowych treningów naszych kajakarzy pokazują jednak, że nie zawsze jest im do śmiechu. Momentami po ciężkiej siłowni, dopiero zaczynają właściwe zajęcia…
– Najcięższe są styczeń, luty, marzec, kwiecień, czyli początek roku, wtedy mamy największą objętość w siłowni, najwięcej przerzucamy tych ton. Czasami marzę tylko o czymś słodkim i żeby iść spać. Treningi w siłowni są dość długie, a po niektórych od razu idziemy na wodę, żeby mieć lepsze przełożenie, transfer. I wiosłujemy, wiosłujemy. Wtedy to już jest mordercze połączenie. Można powiedzieć, że mamy zjazd do zajezdni – opowiada  26-letnia wicemistrzyni olimpijska z 2024 roku.

Klaudia Zwolińska w tej chwili walczy nie tylko o wysoką formę w siłowni, ale bierze udział w 91. edycji Plebiscycie Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski. Środowisko kajakarskie może głosować na nią oraz duet Anna Puławska/Martyna Klatt. Przypomnijmy, że każdego roku nominowanych przez kapitułę „Przeglądu Sportowego” jest 25 sportowców, a następnie trwa głosowanie wśród kibiców. Gdy wyłoniona zostanie finałowa dziesiątka, fani ponownie głosują, a laureatów poznamy na uroczystej Gali Mistrzów Sportu. W tym roku zaplanowano ją na 10 stycznia w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej.

Kolejny udany sezon polskiego kajakarstwa z marką LOTTO!

Reprezentanci Polski w kajakarstwie mają za sobą udany rok. Zdobywali medale niemal na wszystkich imprezach mistrzowskich w dyscyplinach olimpijskich. Biało-czerwonych wspiera Totalizator Sportowy, właściciel marki LOTTO, który od kilkunastu lat jest Partnerem Polskiego Związku Kajakowego.

Sukcesy polskich kajakarzy to efekt talentu, ciężkiej pracy oraz dobrych warunków w trakcie przygotowania do sezonu. Łącznie w tym roku biało-czerwoni zdobyli 56 medali. Znakomite wyniki osiągali w konkurencjach olimpijskich, w których aż 34 razy stawali na podium. Polscy reprezentanci świetnie sobie radzili również w dyscyplinach nieolimpijskich, które coraz mocniej budują rozpoznawalność polskiego kajakarstwa na świecie. Biało-czerwoni zdobyli w nich aż 22 medale.

– Jako związek staramy się zapewnić wszystkim zawodnikom jak najlepsze warunki przygotowań do sezonu startowego. Mecenat Totalizatora Sportowego w tym zakresie jest nieoceniony. Dzięki takim współpracom mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że łatwiej jest nam rywalizować o najwyższe cele i mam nadzieję, że wsparcie marki LOTTO pozwoli nam dalej cieszyć się z sukcesów polskich kajakarzy na międzynarodowych i krajowych arenach – przedstawia Grzegorz Kotowicz, prezes zarządu Polskiego Związku Kajakowego.

– Współpraca Totalizatora Sportowego, właściciela marki LOTTO z Polskim Związkiem Kajakowym trwa już kilkanaście lat i jest przykładem partnerstwa opartego na wspólnych celach, konsekwencji i wzajemnym zaufaniu. Razem wspieramy rozwój polskiego kajakarstwa. W imieniu wszystkich pracowników Totalizatora Sportowego życzę, aby nadchodzący sezon przyniósł im jeszcze więcej radości, satysfakcji i medali – mówi Beata Stelmach, Prezes Zarządu Totalizatora Sportowego.

Na tegoroczne osiągnięcia biało-czerwonych złożyły się zarówno medale największych gwiazd, jak i imponujące występy młodych zawodników. Prym wiodła dwukrotna medalistka olimpijska z Tokio Anna Puławska, która wywalczyła złoto MŚ w kategorii K-1 na 500 m. Imponująco wypadł też jej duet z Martyną Klatt w K-2 na tym samym dystansie. Kolejny tytuł mistrzyni Europy zdobyła Dorota Borowska. Z kolei historyczne trzy medale mistrzostw świata wywalczyła Klaudia Zwolińska w slalomie i kayak crossie. Dzięki partnerstwu Totalizatora Sportowego z Polskim Związkiem Kajakowym świetne wyniki mogli uzyskać także Mateusz Polaczyk czy juniorzy z Hanną Danek na czele.

Dobre występy biało-czerwoni zdobyli także w innych odmianach kajakarstwa. Wśród nich warto wymienić maratończyków i zawodników paramaratonu, czy zwycięstwa Tomasza Czaplickiego i jego kolegów we freestyle’u. W kategorii SUP dwa złote krążki wywalczyła Maja Bauerek. Dzięki determinacji i wytrwałości sportowców, a także profesjonalnemu zapleczu szkoleniowemu polskie kajakarstwo utrzymuje mocną pozycję na świecie. Wszystkie te sukcesy nie byłyby możliwe, gdyby nie wsparcie partnerów, takich jak marka LOTTO.

Aktywność i odpowiedzialność w jednym. Dobiega końca kolejna edycja programu Bezpieczna Woda!

Dziesiątki klubów zrzeszających setki zawodników i trenerów z 15 województw bierze udział w programie Bezpieczna Woda 2025, mającym na celu edukację społeczeństwa, jak aktywnie i przy tym bezpiecznie spędzać czas nad wodą.

Aktywność fizyczna jest niezwykle ważna dla naszej kondycji psychofizycznej. W dobie rosnącej liczby rozrywek, zwłaszcza tych cyfrowych, przez wiele instytucji czy fundacji podejmowane są działania, aby zachęcić społeczeństwo do uprawiania sportu. Czerpanie przyjemności z aktywności fizycznej to jedno, ale warto zachować przy tym zasady bezpieczeństwa, zwłaszcza nad wodą. Pomocny w tym zakresie jest program Bezpieczna Woda. W tym roku zakończyła się kolejna edycja tego projektu, który ma na celu podnosić poziom bezpieczeństwa nad wodą oraz promować aktywność fizyczną nie tylko wśród dzieci i młodzieży, ale także u dorosłych i seniorów.

Animatorzy wodni, których w ramach Bezpiecznej Wody 2025 było zatrudnionych 64 w skali kraju, współpracowali z lokalnymi klubami, szkołami oraz ośrodkami sportu, wspierając społeczności w organizacji zajęć rekreacyjnych i szkoleniowych. W tym celu wykorzystywany były m.in. sprzęt ratowniczy czy łodzie asekuracyjno-ratownicze, zakupione z poprzednich edycji programu, dzięki czemu jeszcze skuteczniej można było zabezpieczać zajęcia i wydarzenia na akwenach.

– Wszyscy wiemy, jakie ryzyko niesie ze sobą woda, dlatego tak ważne jest zachowanie ostrożności. W tegorocznej edycji programu Bezpieczna Woda prowadzimy ukierunkowaną kampanię informacyjną, uzupełnianą o materiały edukacyjne oraz treści publikowane w naszych mediach. Propagujemy zachowanie bezpieczeństwa w wodzie bezpośrednio w klubach, które otrzymały specjalne zestawy promocyjne. Przede wszystkim ciężką pracę u podstaw z najmłodszymi w ramach naszego projektu wykonali jednak animatorzy wodni, którzy od sierpnia do listopada prowadzili zajęcia, a przy tym edukowali podopiecznych i zabezpieczali akweny – tłumaczy Jolanta Rzepka, prezes zarządu Polskiej Fundacji Rozwoju Kajakarstwa, która jasno przedstawia założenie programu Bezpieczna Woda 2025.

Program Bezpieczna Woda 2025, realizowany przez Polską Fundację Rozwoju Kajakarstwa w ramach programu upowszechnianie sportu różnych grup społecznych i środowiskowych, niemal w całości dofinansowany został ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Całkowity koszt realizacji programu wyniósł 1 012 400,00 złotych.

– Dzięki tym środkom udało się zakupić m.in. nowoczesny sprzęt sportowy. Nowy sprzęt, a także sprzęt zakupiony podczas poprzednich edycji pozwala klubom prowadzić zajęcia w bezpiecznych warunkach, zwiększyć liczbę uczestników oraz wydłużyć sezon aktywności wodnej. Wszystkie elementy zostały oznakowane logotypami Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz programu Bezpieczna Woda. Każdy klub uczestniczący w tegorocznym projekcie otrzymał stosowny certyfikat – uzupełnia Rzepka.

W ramach programu uruchomiona została platforma edukacyjna, na którą trafiły już materiały szkoleniowe przygotowane wspólnie z instruktorami Polskiego Związku Kajakowego oraz ratownikami WOPR. Obejmują one bezpieczne pływanie na akwenach nizinnych, rzekach, jeziorach, rzekach górskich, a także zasady poruszania się kajakiem na morzu oraz podstawy ratownictwa i samoratownictwa. To pierwsze miejsce, w którym zebraliśmy wiarygodną wiedzę o bezpieczeństwie kajakowym w tak szerokim zakresie. W najbliższych edycjach i sezonach platforma będzie rozwijana o kolejne funkcje, w tym możliwość przechodzenia profesjonalnych szkoleń online. Chcemy również budować program certyfikacji przystani kajakowych i wodnych oraz poszerzać materiały z obszaru ratownictwa, samoratownictwa i kultury nad wodą. Planujemy również stworzenie mapy polskich akwenów z ich charakterystyką, miejscami, gdzie można uzyskać pomoc oraz informacjami o warunkach na poszczególnych odcinkach tras.

– Wszystkie działania podejmowaliśmy po to, aby kształtować odpowiedzialne postawy i świadomość, która chroni życie i zdrowie, a przy tym zachęcamy do turystyki kajakowej, która łączy przygodę z naturą. Kajakarstwo co roku uprawia około pięciu milionów Polaków. Jest więc do kogo docierać z wiedzą w tematyce bezpieczeństwa. Działania edukacyjne uzupełniamy komunikacją w social mediach oraz publikacjami w mediach branżowych i informacyjnych, tak aby wiedza o bezpiecznym korzystaniu z akwenów docierała do jak najszerszej grupy odbiorców – dodaje Jolanta Rzepka.

Organizatorem projektu Bezpieczna Woda 2025 była Polska Fundacja Rozwoju Kajakarstwa, we współpracy z klubami i stowarzyszeniami zrzeszonymi w Polskim Związku Kajakowym.

Klaudia Zwolińska: Chcę inspirować dzieciaki i zrobić coś dobrego, z czego będą mogła być kiedyś dumna

– Uważam, że każdy sportowiec, który odnosi sukcesy i może być idolem dla młodych adeptów sportu powinien angażować się w akcje, które inspirują dzieci i zachęcają je do aktywności fizycznej – uważa wicemistrzyni olimpijska z Paryża i podwójna tegoroczna mistrzyni świata w slalomie kajakowym Klaudia Zwolińska. Znakomita polska kajakarka w listopadzie zakończyła akcję „Na Fali z Klaudią Zwolińską”, w ramach której odbyła szereg spotkań z młodzieżą szkolną.

„Na Fali z Klaudią Zwolińską” to inicjatywa promująca kajakarstwo jako wszechstronną formę aktywności fizycznej, wspierającą rozwój sportowy dzieci i młodzieży. Główna część akcji koncentruje się na działaniach edukacyjno-inspiracyjnych skierowanych do dzieci i młodzieży. Zawodniczka odwiedziła dziesięć szkół w Małopolsce, gdzie przeprowadzała spotkania motywacyjne oraz warsztaty praktyczne.

– Chcę inspirować dzieciaki. Wiem, że gdyby nie moje wyniki sportowe, gdyby nie to, co już zbudowałam, nie byłoby to możliwe, dokładnie tak samo, jak z akcją charytatywną po igrzyskach olimpijskich, gdy wystawiłam na sprzedaż swój srebrny medal. Jestem wdzięczna, że niektóre drzwi się po prostu pootwierały i cały czas staram się otwierać kolejne. Oprócz uprawiania slalomu kajakowego chcę zrobić coś dobrego, z czego kiedyś, gdy już skończę karierę, będę mogła być dumna, a nie tylko patrzeć na medale na półce – podkreśla Zwolińska.

Dzięki wykorzystaniu ergometrów projekt nie jest ograniczony do szkół z odpowiednią infrastrukturą sportową, co pozwala dotrzeć także do placówek, które nie posiadają specjalistycznego zaplecza treningowego. W zajęciach uczestniczył, obok Zwolińskiej, także Grzegorz Hedwig, trzykrotny olimpijczyk w slalomie kajakowym.

– Już wcześniej działałam z młodzieżą, bo mam wykształcenie pedagogiczne i tak widziałam swoją przyszłość, więc po igrzyskach olimpijskich jeździłam po szkołach, odwiedzając wówczas dwadzieścia kilka placówek. Biorąc pod uwagę, że dwieście pięćdziesiąt czy trzysta dni w roku jestem poza domem, to jest to naprawdę spore wyzwanie. Chciałam stworzyć dobry projekt, który planowałam już długo. Zainteresowanie było ogromne, odwiedziliśmy dziesięć szkół w Małopolsce, a mogło być ich znacznie więcej, bo zgłoszeń było mnóstwo. Widzę, że inspirowanie dzieci ma sens i dzieciaki wiele wynoszą z tych spotkań. Tak, jak ja miałam swoich idoli sportowych, to widzę, że oni też poszukują takich osób. W czasach Internetu to jest tym bardziej wartościowe – zaznacza Zwolińska.

Wybitna polska kajakarka, nominowania w plebiscycie na najlepszego sportowca Polski w 2025 roku, planuje kolejne edycje akcji. – Na pewno będziemy dalej działać w szkołach, tym bardziej, że coraz lepiej nam to idzie. Mimo tego, że dużo energii trzeba poświęcić na pracę z dzieciakami, to jednak sprawia mi to wielką radość. Dostaję sporo pytań od młodych ludzi, którzy już są sportowcami albo chcieliby nimi być. Zdarza się, że wypytują o jakieś szczegóły albo po prostu mówią, że inspiruję ich moimi sukcesami. Jest to oczywiście miłe, ale jest to też duża odpowiedzialność. Choćby wrzucając coś na moje social media zastanawiam się, jak te dzieci to odbiorą. Jeżeli miałabym w przyszłości być idolem dla młodszego pokolenia, to chciałabym im przekazywać fajne i ważne wartości – mówi.

Projekt „Na fali z Klaudią Zwolińską” podkreśla znaczenie sportu jako narzędzia wsparcia zdrowia, integracji społecznej oraz inspirowania młodych ludzi do wyznaczania i osiągania ambitnych celów. Wybór Małopolski jako regionu realizacji projektu był nieprzypadkowy – to właśnie stąd pochodzi Klaudia Zwolińska, a naturalne warunki tego regionu sprzyjają uprawianiu kajakarstwa zarówno na poziomie amatorskim, jak i profesjonalnym.

Zajęcia z cyklu „Na fali z Klaudią Zwolińską” były dofinansowane przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Klaudia Zwolińska: Medal olimpijski zmienił wiele, ale trzy krążki mistrzostw świata zainteresowanie mną jeszcze bardziej wystrzeliło

– Medal olimpijski był gamechangerem dla slalomu kajakowego w Polsce. Bardzo to pielęgnujemy i walczymy o więcej, a w tym roku też udało się zrobić coś wielkiego, bo trzy medale na jednym mistrzostwach świata nie zdarzają się często – mówi Klaudia Zwolińska, jedna z najlepszych slalomistek świata. Po wywalczeniu srebra w Paryżu życie polskiej kajakarki bardzo się zmieniło, a Polka nie zamierza osiadać na laurach, co udowodniła w trakcie tegorocznych mistrzostw świata.

Zwolińska, która za kilkanaście dni skończy 27 lat, nie ukrywa, że bardzo pracuje na to, by o slalomie kajakowym było jak najgłośniej. Zachęca też młodych ludzi do uprawiania sportu. – Po zawodach w Australii, gdzie wywalczyłam trzy medale mistrzostw świata, zainteresowanie jeszcze wystrzeliło i szczerze myślę, że było jeszcze większe, niż po igrzyskach w Paryżu. To nie jest przypadkowe, to się wiązało z bardzo ciężką pracą. Po medalu olimpijskim nie wyjechałam po prostu na wakacje i nie odpoczywałam. Miałam dosłownie chwilę przerwy, a później ruszyłam i to nie tylko jeśli chodzi o sport, ale przede wszystkim o to, co dzieje się wokół, choćby obecność w mediach. To zabierało mi bardzo dużo energii i czasu, ale to jest bardzo pozytywny okres mojego życia. Też bardzo dużo pracowałam z młodzieżą, inspirując dzieciaki do sportu – opowiada Polka.

Zwolińska podkreśla, że na początku nie było łatwo jej godzić treningu sportowego na najwyższym poziomie z pracą na rzecz promowania kajakarstwa. – W trakcie przygotowań do sezonu próbowałam to jakoś zbalansować, co oznaczało, że podchodziłam na sto procent do treningów i na sto procent do tej pracy promującej mój sport. Nie wiedziałam, jak to pogodzić, ale teraz już wiem. Dałam sobie na głowę zbyt dużo i początek sezonu był dla mnie nieudany, bo po prostu rozsypałam się zdrowotnie. Sądzę, że to był właśnie jeden z czynników, który to spowodował. Teraz wypracowałam już pewien schemat – mówi wspierana przez PGE Polską Grupę Energetyczną zawodniczka, która w tegorocznych mistrzostwach świata w Australii została podwójną mistrzynią świata w K-1 i C-1, a do tego wywalczyła brązowy medal w kayak crossie.

Zwolińska, która uwielbia swój sport i podkreśla jego atrakcyjność, nie lubi w niej tylko jednego – określenia „dyscyplina niszowa”. – Nienawidzę tego i pracuję nad tym, by tak nie było. Wierzę, że jeżeli będą się zdarzały takie sukcesy, jak właśnie w tym roku, to o slalomie będzie głośno nie tylko przy okazji igrzysk olimpijskich. Niektóre sporty w Polsce, mimo tego, że były niszowe, już nie są i to dzięki pracy ludzi. Ja więc nie narzekam, tylko wiem, że jest coś do zrobienia. I cieszę się, że razem z Polskim Związkiem Kajakowym mam takie możliwości, by to zrobić. Od trzydziestu kilku lat zawodnicy PZKaj przywożą zawsze medale olimpijskie. Na kajakarzy zawsze można liczyć, więc chcę zrobić tak, żeby ludzie pamiętali o tych kajakach także między igrzyskami. Mamy ogromny potencjał – zaznacza.

A czy po ubiegłorocznych igrzyskach jej rozpoznawalność zwiększyła się? – Chyba najbardziej teraz, po mistrzostwach świata. Te trzy medale sprawiły, że zainteresowanie mediów było bardzo duże, więc odczuwam oczywiście różnice. Zauważam to już nie tylko u mnie na południu, gdzie slalom mamy bardziej popularny, ale też w innych miejscach. Zdarzyło mi się jechać raz z lotniska bardzo krótki odcinek i nie wiedziałam, że muszę mieć bilet i przez to, że podeszła do mnie rodzina z dziećmi, by zrobić sobie zdjęcie ominęła mnie kontrola. Rozdawanie autografów czy robienie zdjęć z kibicami jest bardzo miłe – opowiada Polka, która jest nominowana w plebiscycie na sportowca roku w Polsce.

– Myślę, że w tym roku mam papiery na to, żeby walczyć o jak najwyższe pozycje w plebiscycie, bo przez siedemdziesiąt lat nikt nie zdobył indywidualnie trzech medali w letnich sportach na mistrzostwach świata. Ze sportowego punktu widzenia zrobiłam wszystko, żeby być jak najwyżej, ale to jest plebiscyt. Będę walczyć o te głosy, ponieważ trzeba to zrobić, żeby nasze kajaki były jak najwyżej. To może być przełomowe dla naszej dyscypliny. Razem ze mną są jeszcze dwie kajakarki Martyna Klatt i Ania Puławska i my sobie zdajemy sprawę, że każdy głos się liczy i będziemy o te głosy walczyć, żeby wzmocnić naszą dyscyplinę i pochwalić się trochę tymi wynikami. Myślę, że mamy jeden z najlepszych wyników w Polsce w tym roku i chyba mogę to powiedzieć głośno, że też jesteśmy gigantami sportu, więc czemu nie walczyć o te najwyższe lokaty – mówi Klaudia Zwolińska.

Polskie kajakarki po zgrupowaniu w Albanii. Filary młodzieżówki trenują z seniorkami

Seniorska reprezentacja Polski kajakarek zakończyła listopadowe zgrupowanie w Albanii. Biało-czerwone prowadzone przez trenera Zbigniewa Kowalczuka stopniowo wchodzą na coraz wyższe obroty, a szczyt formy ma przypaść za dziewięć miesięcy na mistrzostwa świata w Poznaniu.

Nie Włochy ani Portugalia, a Albania stała się miejscem kolejnego obozu przygotowawczego polskich kajakarek. Początkowe tygodnie przygotowań to jednak przede wszystkim wdrożenie do obciążeń, które z każdym miesiącem mają być podnoszone. Tak było też w albańskim Ksamil. – Spokojnie realizowaliśmy program, który jeszcze nie jest mocno wymagający. Zajęcia na wodzie odbywały się raz dziennie, a popołudniu robiliśmy treningi ogólnorozwojowe: siłownia czy biegi. Powolutku, ze zgrupowania na zgrupowanie będzie stosowana coraz większa skala obciążeń – przekonuje trener Zbigniew Kowalczuk, który wraz z trenerem Grzegorzem Łabędzkim przygotowuje podopieczne do drugiego wspólnego sezonu.

Tak jak na premierowym obozie w Wałczu, wraz z seniorkami trenowały trzy zawodniczki, które w zakończonym sezonie były filarami reprezentacji młodzieżowej. Mowa tu o Dominice Zimnoch i Zofii Więcławskiej, które debiutowały w grupie U-23, a także o Weronice Marczewskiej, brązowej medalistce MME 2024 w K-1 1000 m. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– W fazie wstępnych przygotowań do nowego sezonu sportowego zawodniczki te będą na stałe uczestniczyć w zgrupowaniach. Od następnego roku wchodzi nowy program kwalifikacji olimpijskich, co wymusza, żeby przez dwa lata dać szansę zdobywania punktów większej liczbie zawodniczek. Najpierw regaty eliminacyjne w Wałczu, a później regaty kwalifikacyjne zadecydują, czy pozostaną w grupie seniorek, czy będą szykować się na imprezy młodzieżowe – wskazuje trener Kowalczuk. – Zimnoch i Więcławska to zawodniczki przyszłościowe i już teraz musimy myśleć o tym, kto w przyszłości zastąpi najbardziej doświadczone dziewczyny z naszej kadry. Marczewska w minionym sezonie nie pokazała się tak dobrze, jak na to liczyłem. Ma rzeczy do poprawienia, ale dostaje szansę i wierzę, że może ją wykorzystać – uważa szkoleniowiec kadry seniorek.

Sama Marczewska bardzo ucieszyła się na wieść, że przyjdzie jej trenować z seniorską reprezentacją. Jak sama przyznaje, w ostatnich miesiącach liczyła na dużo więcej i ma nadzieję, że sportowo rozwinie się u boku bardziej doświadczonych koleżanek. – Cieszy mnie to, że trener Kowalczuk dał mi szansę i chciał mnie do swojej grupy. Czuję duży niedosyt po tym sezonie, ponieważ cele były o wiele wyższe. Niestety, nie wszystko, co chciałam, udało się osiągnąć – mówi Marczewska, która dobrze czuje się w grupie seniorskiej. – Cieszę się, że mogę trenować z starszymi, bardziej doświadczonymi zawodniczkami. Myślę, że to na pewno pomoże mi podnieść swój poziom sportowy – dodaje zawodniczka UKS Kopernik Bydgoszcz.

Sprinterskie reprezentacje będą rywalizować w przyszłym roku o punkty do rankingu olimpijskiego. Najcenniejsze „oczka” do klasyfikacji, która wyłoni uczestników igrzysk olimpijskich w Los Angeles, będzie można dopisać za wyniki na MŚ, które w przyszłym roku odbędą się w Poznaniu. Wszystkim zawodniczkom z kadry kajakarek zależy więc na tym, aby załapać się do grona powołanych na najważniejsze regaty sezonu. Tytułów mistrzyń świata z tego roku z Mediolanu będą chciały bronić Anna Puławska i Martyna Klatt. Otwarta pozostaje jednak obsada wszystkich konkurencji, w tym K-4 500 m, która przez lata była flagową osadą w polskiej reprezentacji. W tym roku czwórka w składzie z Karoliną Nają, Sandrą Ostrowską, Julią Olszewską i Adrianna Kąkol zdobyła srebro PŚ w Poznaniu, lecz na imprezach mistrzowskich nie udało się jej stanąć na podium. Zdaniem Kowalczuka, w składzie czwórki na pewno zajdą zmiany, ale na ten moment ani myśli przekreślać szans którejkolwiek z zawodniczek.

– Ta czwórka w tym składzie miała szansę wykazać się w trzech imprezach. Bardzo dobrze zaprezentowała się na PŚ w Poznaniu, gdzie dziewczyny były drugą osadą. Wynik z ME, czyli czwarte miejsce, też trzeba uznać za nie najgorszy, natomiast na MŚ w Mediolanie miały niestabilną ,,jazdę’’. Wielokrotnie podkreślałem, że czwórka będzie wyłaniana w dłuższej perspektywie. W doborze do osady liczy się wysoki poziom przygotowania indywidualnego, ale również stabilna dobra technika wiosłowania oraz bardzo dobre zdolności dostosowawcze w osadzie poszczególnych zawodniczek. Na pewno jednak będziemy starać się zaprezentować różne warianty. Po przerwie macierzyńskiej wracają do nas Dominika Putto i Kasia Kościółek, są też młodsze zawodniczki, także będą próby osad w różnych składach w przyszłorocznych PŚ – uściśla Kowalczuk.

W Albanii na drugim zgrupowaniu z kadrą trenowała Kościółek. Wielokrotna medalistka międzynarodowych regat po kilku miesiącach od urodzenia syna wróciła do wyczynowego sportu i otwarcie zapowiada, że wraz z reprezentacją chce polecieć na igrzyska olimpijskie do Los Angeles. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Kasia na treningach na wodzie radzi sobie tak, jakby bywała już wcześniej z nami. Z jej strony nie widzę, aby odstawała poziomem od grupy lub miała problemy z adaptacją do treningu – dopowiada Kowalczuk.

Kolejny obóz przygotowawczy seniorskiej reprezentacji Polski kajakarek będzie miał miejsce w Zakopanem (1-20 grudnia).

Zamarznięte włosy, odmrożone dłonie, podwójne skarpetki i minus 21 stopni Celsjusza – poznajcie kulisy treningów Klaudii Zwolińskiej [WIDEO]

Wicemistrzyni olimpijska z Paryża i dwukrotna mistrzyni świata w slalomie kajakowym przygotowuje się do kolejnego sezonu bez względu na pogodę. Śnieg, mróz i lodowata woda towarzyszą jej w codziennej pracy na torze w Kolnej. – Mój rekord to zajęcia przy minus dwadzieścia jeden stopni Celsjusza! Ale nie narzekamy, tylko robimy. Kremik na dłonie, biegiem pod gorący prysznic po treningu. Można powiedzieć, że my, kajakarze górscy, nie musimy morsować, bo mamy to samo w kajakach – śmieje 26-letnia mistrzyni świata.

Kajakarstwo górskie kojarzy się kibicom z wartkim nurtem i sportowcami, którzy próbują go ujarzmić. Okazuje się, że aby móc osiągać w tym sporcie sukcesy trzeba mieć mnóstwo determinacji i być odpornym na każde warunki. – W trenowaniu zimą, gdy nie jesteśmy na zagranicznym zgrupowaniu, czyli w ciepłych krajach, pomaga mi z pewnością mój południowy, góralski charakter – opowiada reprezentantka Polski w slalomie kajakowym, wicemistrzyni olimpijska z Paryża, która w tym roku w australijskim Penrith wywalczyła także dwa złote medale (C-1 i K-1) oraz brązowy krążek mistrzostw świata w kayak crossie. – Aktualnie pracujemy na wodzie, choć temperatura jest na minusie. Myślę, że jest to niczym morsowanie, bo wprawdzie uprawiam sport kojarzący się raczej z latem i słońcem to musimy trenować w warunkach takich, jakie mamy obecnie. Muszę przyznać, że nie należy to do najłatwiejszych rzeczy i nie jest to na pewno moja ulubiona sprawa.

Zawodniczka z Nowego Sącza opowiada, że zdarzało jej się ćwiczyć na wodzie, gdy wokół panował srogi mróz. – Niektóre treningi wymagają tego, żeby spędzić jak najwięcej czasu na wodzie. Mój rekord to minus 21 stopni Celsjusza! Zrywałam sobie sople z kasku, kajak cały był zamarznięty, włosy miałam w ogóle sztywne, więc szczerze mówiąc dzisiaj nie jest aż tak źle – mówi Zwolińska, gdy wokół temperatura spada poniżej zera.

Mistrzyni świata uważa, że najłatwiej pracę w lodowatej wodzie mogą sobie wyobrazić osoby, które morsują. – Wprawdzie morsowanie trwa tylko kilka minut, a my na wodzie jesteśmy tak naprawdę godzinę, czasami dwie, ale jednak mamy ubranie. Niestety, czasem zdarza się, że wszystko na tobie powoli zaczyna zamarzać. Buzia nam zamarza, rączki zamarzają, z każdą minutą jest coraz trudniej i zimniej. Nie musimy już zatem morsować, bo morsowanie mamy na co dzień w kajakach. Największym problemem są dla mnie dłonie. Włosy zamarznięte mi nie przeszkadzają, jestem przyzwyczajona do tego, że zazwyczaj mam je wiecznie mokre, ale dla mnie osobiście najgorszy jest ból w stopach i w dłoniach. One po prostu nam zamarzają, są całe czerwone i później jak się idzie pod ciepły prysznic, żeby się zagrzać – a czasami to biegniemy pod ten prysznic – to pojawia się bardzo ostry ból. Trzeba sobie radzić, coś za coś. Muszę spędzić troszeczkę czasu na wodzie, żeby później zdobywać medale, a to jest tego cena.

Podwójne skarpety i tylko w wyjątkowych okolicznościach rękawiczki, to próba radzenia sobie w polskiej zimnie, gdy trzeba trenować w wodzie. – Choć brzmi to dziwnie, to niechętnie korzystam z rękawiczek, ponieważ slalom to dopracowanie techniki. Wolę czuć wiosło, lepsze mam także czucie, jeżeli chodzi o pływanie, więc mimo tego, że ręce mi zamarzają, unikam noszenia rękawic. Najgorsze są momenty, najbardziej cierpią dłonie zaraz po przerwie w treningach. Schodzi z nich skóra, bo tego pływania jest bardzo dużo. Ale ja akurat mam bardzo ładnie zadbane dłonie, zawsze prze treningiem wlatuje jakiś kremik, a jak już nie daję rady, to kładę sobie rączki tutaj na brzuszek i jest dużo cieplej – opowiada zawodniczka nominowana w tegorocznym Plebiscycie Przeglądu Sportowego na najlepszego sportowca 2025 roku.

Zwolińska, jak i pozostali reprezentanci Polski, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A, sporo czasu zima spędzają za granicą, w cieplejszych regionach, by nie każdego dnia musieć zmagać się z mrozem czy chłodem.

– Mamy ten przywilej, że jednak w zimie wyjeżdżamy najwięcej i szukamy cieplejszych rejonów. A ja troszeczkę nad tym ubolewam, ponieważ kocham mój region, uwielbiam góry i lubię bardzo zimę. Jestem dumna, że pochodzę z południa Polski. Czasami nawet jestem zła, że aż tyle wyjeżdżamy w tym okresie. Żeby mieć fajne warunki treningowe jest niestety konieczne, a na nasze góry zimą znajdę jeszcze kiedyś czas – dodaje 26-letnia wicemistrzyni olimpijska z 2024 roku.

Black Week u partnera PZKaj. Promocja na markowe okulary w Unique Boutique!

Koniec listopada to czas niezwykłych promocji. W Unique Boutique, z okazji Black Week, okulary marki Oakley i wiele innych modeli z najnowszej kolekcji kupisz w promocji od -30 %!

Oakley od dekad wyznacza standardy w świecie sportowych okularów. Produkty z logo tej marki można zobaczyć na twarzach najlepszych sportowców świata, od kolarzy i biegaczy, przez golfistów, po żeglarzy i surferów. To, co wyróżnia Oakley, to nie tylko charakterystyczny, nowoczesny design, ale przede wszystkim nieustanny rozwój technologii, dzięki którym okulary stają się realnym wsparciem w sporcie. Każdy model tworzony jest z myślą o maksymalnej funkcjonalności: lekkie, odporne na uszkodzenia ramki, precyzyjne dopasowanie oraz soczewki zaprojektowane specjalnie do określonych warunków.

Od poniedziałku, 24 listopada, w Unique Boutique przez cały tydzień można nabyć produkty marki Oakley w niezwykle atrakcyjnych cenach. W ramach Black Week model Oakley Radar i wiele innych z najnowszej kolekcji kupisz w promocji od -30 %! Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Oakley Radar to jedne z najbardziej rozpoznawalnych sportowych okularów na świecie. Używane przez profesjonalnych sportowców – kolarzy, biegaczy, triathlonistów, żeglarzy. Cechuje je jednoczęściowa, duża soczewka, która zapewnia ogromne pole widzenia, a przy tym pełną ochronę oczu. Ważnym elementem jest też wentylacja – specjalne otwory i kształt zapobiegają parowaniu podczas intensywnego wysiłku. Zastosowana oprawka O Matter™ jest odporna na uderzenia, a jednocześnie tak lekka, że prawie nie czuć jej na twarzy. Dzięki specjalnemu materiałowi Unobtainium® w elastycznych gumkach na noskach i końcówkach zauszników okulary Oakley Radar nie zsuwają się nawet podczas intensywnego ruchu, gdyż im bardziej się pocisz, tym lepiej przyczepiają się do skóry. Cechą charakterystyczną tego modelu jest także Three-Point Fit, czyli opatentowana technologia Oakley, która precyzyjnie rozkłada miejsce kontaktu okularów z twarzą na trzech „punktach”  (1. nos – na mostku; 2. dwa punkty po bokach – za uszami). Dzięki temu okulary nie opierają się jedynie o nos albo zauszniki – cały ciężar jest równomiernie rozłożony, co minimalizuje nacisk i eliminuje konieczność ciągłego poprawiania ich ustawienia.

Promocja w Unique Boutique trwa do poniedziałku, 1 grudnia.

Kolejny rok współpracy PZKaj z PGE z dużymi sukcesami

Polski Związek Kajakowy od ponad trzech lat z sukcesami współpracuje z PGE Polską Grupą Energetyczną S.A. Sprinterzy i slalomiści kajakowi niedawno zakończyli sezon w najlepszy możliwy sposób, czyli zdobyciem złotych medali mistrzostw świata. – Mamy nadzieję, że to nie koniec, a następne lata współpracy z Polskim Związkiem Kajakowym przyniosą obu stronom kolejne sukcesy – mówi Justyna Moritz, Dyrektor Departamentu Marketingu i Reklamy PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Sezon 2025 w kajakarstwie na długo zapisze się w pamięci polskich kibiców głównie z uwagi na dwie zawodniczki, które w tym sezonie zostały podwójnymi mistrzyniami świata w konkurencjach olimpijskich. W sprincie dwa złota MŚ w K-1 500 m i K-2 500 m do spółki z Martyną Klatt wywalczyła Anna Puławska, zaś na początku października najlepszą zawodniczką na świecie w slalomowym K-1 i C-1 została Klaudia Zwolińska, aktualna wicemistrzyni olimpijska z Paryża.

– Napisałam piękną historię i spełniam swoje marzenia – mówiła pochodząca z Mrągowa Puławska. – Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie trener Grzegorz Łabędzki, który wziął mnie pod swoje skrzydła od początku sezonu i dał mi motywację do tego, żeby uwierzyć dalej w siebie i zapomnieć o tym, co było. Zbudowałam siebie na nowo i jestem mu bardzo wdzięczna. A jak się czuję jako podwójna mistrzyni świata? Jestem bardzo szczęśliwa, ale chyba wciąż nie dowierzam. Pewnie dojdzie to do mnie dopiero gdy dolecimy do domu i będziemy świętować z naszymi bliskimi. Wtedy dotrze do nas to, co tutaj zwojowałyśmy! – dodała Puławska, która z Klatt na ME w Racicach zdobyła też złoto w dwójce i srebro w jedynce. Ponadto, dwukrotna medalistka olimpijska z Tokio była niepokonana w K-1 500 m w tegorocznym PŚ.

– Jestem przeszczęśliwa, a jeśli faktycznie jako pierwsza zdobyłam trzy indywidualne medale MŚ na jednej imprezie, to tym bardziej czuję dumę, że piszę historię. Teraz czas na urlop, ale krótki, bo po tygodniu wolnego się nudzę. W listopadzie wracam do roboty! – już zapowiedziała z kolei Zwolińska, Ambasadorka Marki PGE, która dzięki zdobyciu brązu w kayak crossie została pierwszą w historii zawodniczką, która wywalczyła medale MŚ we wszystkich trzech slalomowych konkurencjach.

Rok po igrzyskach w Paryżu miał być poświęcony przede wszystkim testom i poszukiwaniom odpowiednich rozwiązań, które mają przynieść polskiej reprezentacji kajakowej upragnione medale olimpijskie w 2028 roku w Los Angeles. Niezależnie od tego, biało-czerwoni z pełnym skupieniem i koncentracją brali udział w najważniejszych regatach, na których błyszczeli nie tylko Puławska, Klatt i Zwolińska, bowiem sukcesy na międzynarodowej arenie odnosili też inni nasi kadrowicze. Bardzo dobre wrażenie pozostawili po sobie sprinterzy, którzy w PŚ w węgierskim Szeged i Poznaniu zdobyli łącznie dwanaście krążków, a na ME w Racicach sześć razy stawali na podium. Z kolei w slalomie najjaśniejszymi postaciami męskiej kadry narodowej byli bez wątpienia kanadyjkarz Kacper Sztuba i kajakarz Mateusz Polaczyk. Pierwszy z nich, jako jedyny z zawodników ze światowej czołówki, meldował się w każdym tegorocznym finale największych imprez, a na niedawnych MŚ w australijskim Penrith zajął wysoką, szóstą pozycję. Polaczyk błyszczał zaś głównie w cyklu PŚ, gdzie stawał na podium w Pradze i słoweńskim Tacen, a w klasyfikacji generalnej cyklu zajął trzecie miejsce w K-1 i tym samym stał się pierwszym Polakiem na podium klasyfikacji generalnej PŚ w tej konkurencji.

Sportowe postępy reprezentantów Polski w kajakarstwie wspiera na co dzień PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. Spółka ta od 2022 roku aktywnie włączyła się w rozwój kajakarstwa w naszym kraju, stając się sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego. Od tamtej pory biało-czerwoni licznie obsadzają pozycje medalowe największych imprez zarówno wśród seniorów, jak i w młodszych kategoriach wiekowych. Współpraca z PZKaj to nie tylko rozwój sportu wyczynowego, ale także amatorskiego poprzez popularyzowanie dyscypliny i zachęcanie do aktywnego wypoczynku osób w każdym wieku.

– Wsparcie rozwoju polskiego sportu mamy zapisane w naszym biznesowym DNA. PGE rozwija energetykę opartą na wietrze i wodzie i wspiera dyscypliny sportowe, które korzystają z tych żywiołów. Za nami już czwarty sezon, gdy w ramach sponsoringu sportowego wspieraliśmy polskie kajakarstwo. Jesteśmy dumni ze wszystkich zawodniczek, zawodników i wspaniałych rezultatów, jakie osiągnęli w tym czasie. Cieszy nas również, że dzięki wspieranym przez nas działaniom pływanie kajakiem coraz częściej staje się formą aktywnego spędzania czasu. Mamy nadzieję, że to nie koniec i następne lata współpracy zaowocują kolejnymi sukcesami, a także pomogą w wychowaniu kolejnych pokoleń reprezentantów Polski – podsumowuje Justyna Moritz, Dyrektor Departamentu Marketingu i Reklamy PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Zwolińska, Puławska i Klatt nominowane w Plebiscycie “PS” na Najlepszego Sportowca Polski!

Niby to była formalność, ale mamy już oficjalne potwierdzenie. W 91. edycji Plebiscytu Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski środowisko kajakarskie będzie mogło głosować na Klaudię Zwolińską oraz duet Anna Puławska/Martyna Klatt. Na nasze mistrzynie świata można głosować poprzez portal https://plebiscyt.przegladsportowy.pl/.

Plebiscyt Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski to najbardziej ceniony i najważniejszy ranking dla naszych sportowców. Pierwszy odbył się już w 1926 roku, a tegoroczna edycja będzie już 91. Każdego roku nominowanych przez kapitułę “Przeglądu Sportowego” jest 25 sportowców, a następnie trwa głosowanie wśród kibiców. Gdy wyłoniona zostanie finałowa dziesiątka, fani ponownie głosują, a laureatów poznamy na uroczystej Gali Mistrzów Sportu. W tym roku zaplanowano ją na 10 stycznia w Teatrze Wielkim — Operze Narodowej. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Regularnie wśród nominowanych pojawiają się kajakarze, ale tylko raz nasza dyscyplina mogła się cię cieszyć ze zwycięstwa. W 1987 roku plebiscyt wygrali Marek Łbik i Marek Dopierała, czyli nasza kanadyjkowa dwójka, która wówczas wywalczyła mistrzostwo świata na dystansie 500 metrów. Co ciekawe, największe sukcesy odnosili… rok później, bowiem sięgnęli po srebro i brąz olimpijski podczas igrzysk w Seulu.

W ubiegłym roku Klaudia Zwolińska, reprezentantka Polski w slalomie kajakowym, którą wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., zajęła dziewiąte miejsce w Plebiscycie PS. W tym roku ma znacznie większe szanse na zwycięstwo, bo każdy kibic pamięta, że wicemistrzyni olimpijska z Paryża w australisjkim Penrith wywalczyła dwa złote medale (C-1 i K-1) oraz brązowy medal w kayak crossie.

– Dla mnie to było dziecięce marzenie, żeby zostać nominowaną w Plebiscycie PS – mówi Zwolińska. – W ubiegłym roku, po medalu olimpijskim, zajęłam 9. miejsce. To było gromne wyróżnienie, ale, jak każdy sportowiec, myślałam, co zrobić, żeby wygrać! – mówi Zwolińska. – Wiedziałam, że reprezentując kajakarstwo musiałam zrobić coś niesamowitego, żeby zaistnieć. Trzy medale w konkurencjach olimpijskich, w tym dwa złote, to coś, czego dawno nie było w letnich imprezach. Każdy głos będzie dla mnie uzasadnieniem, że moja praca ma ogromne znaczenie. Ale namawiam każdego kibica do głosowania na wszystkich sportowców, bo jest to docenienie naszej pracy. Widzimy się na Balu Mistrzów Sportu! – mówi Zwolińska.

Ogromne szanse na zwycięstwo mają również Anna Puławska i Martyna Klatt, które w tegorocznym plebiscycie PS zostały zestawione jako para. Nie jest to niespodzianka, bowiem w kategorii K-2 wywalczyły złoty medal na dystansie 500 metrów, a pierwsza z zawodniczek dołożyła kolejny złoty medal indywidualnie.

– Od pierwszego startu naszej osady widziałam w niej potencjał. Było szybko, ale nie było jeszcze zgrania. Bez wahania weszłam w to na dalszą część sezonu. Świetnie się dogadujemy i uzupełniamy w kajaku. Sezon poolimpijski to na pewno dużo zmian w naszej grupie, ale pokazał nam, że liczymy się w ścisłej czołówce wygrywając mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata. Ze spokojem patrzę w przyszłość. Nominacja to ogromne wyróżnienie naszych osiągnięć. Często już chwilę po najważniejszych startach „odkładamy” osiągnięcia z sezonu na bok i zaczynamy przygotowania do kolejnych. Ten rok był świetny i miło będzie wrócić do tych wspomnień razem z kibicami podczas Plebiscytu. Kajakarstwo w tym roku rozbiło bank tyloma medalami, bo mieliśmy indywidualne triumfy Anny i Klaudii Zwolińskiej, i oby było o nas głośno – uśmiecha się Klatt.

– Zmiany nigdy nie są łatwe, ale uważam, że tylko jeśli uwierzymy w coś na sto procent, możemy się przekonać czy było warto i czy były one potrzebne. Uważam, że razem z Martyną uwierzyłyśmy i w siebie jako osadę, ale również zaufałyśmy trenerowi Grzegorzowi, który nas prowadził. W sezonie poolimpijskim zostałyśmy mistrzyniami świata i Europy w kajakowej dwójce, co tylko potwierdza, że mamy wielki potencjał i możemy tworzyć w kolejnych latach tylko większe rzeczy. Sama nominacja do Plebiscytu PS jest dla nas ogromną nobilitacją i wyróżnieniem , nie ukrywam, że super byłoby również tutaj zwyciężyć – uśmiecha się Puławska, która nie jest debiutantką, jeśli chodzi o nominację w Plebiscycie PS.

Głosować można raz na 12 godzin na stronie https://plebiscyt.przegladsportowy.pl.

Kanadyjkarze w większym składzie w Wałczu. Głazunow i Kitewski trenują z kadrą

Liderzy seniorskiej reprezentacji kanadyjkarzy zebrali się w Wałczu na drugim jesiennym zgrupowaniu w ramach przygotowań do przyszłorocznych startów. Na miejscu z trenerem Marcinem Grzybowskim pracują m.in. Wiktor Głazunow czy Aleksander Kitewski.

Jesienią w wałeckim Centralnym Ośrodku Sportu – Ośrodku Przygotowań Olimpijskich nie trudno jest spotkać trenujących kajakarzy. Tradycją stało się, że to właśnie w kompleksie na Pomorzu Zachodnim inaugurowane są przygotowania do nowego sezonu. Swój drugi obóz przygotowawczy do startów w 2026 roku rozpoczęli kanadyjkarze z pierwszej i młodzieżowej reprezentacji pod okiem trenera Marcina Grzybowskiego. 46-latek na początku września został oficjalnie ogłoszony szkoleniowcem seniorskiej kadry wspieranej przez sponsora głównego PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., a przez pewien okres ma łączyć tę funkcję z opieką nad młodzieżówką. Jak przyznaje sam zainteresowany, stan ten ma trwać jeszcze przez jakiś czas.

– Cały czas jesteśmy na etapie poszukiwań trenera do reprezentacji młodzieżowej. Na dziś sztab uzupełnia Stanisław Rybakowski, jest z nami z Wałczu i nie jest wykluczone, że to właśnie on będzie jeździł z młodzieżówką na imprezy mistrzowskie – opowiada Marcin Grzybowski.

Nowy szkoleniowiec seniorskiej kadry po nominacji nie ukrywał, że liczy na dalszy rozwój najbardziej uzdolnionych kanadyjkarzy z grupy U-23, którym nie będzie bał się dać szansę w imprezach najwyższej rangi, ale także starszych zawodników. W ostatnich latach często z bliska obserwował treningi seniorskiej kadry, która wiele zgrupowań odbywała właśnie z młodzieżówką. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Jeszcze będąc przy grupie U-23, dzieliłem się wskazówkami z chłopakami z kadry seniorskiej. Dziś sytuacja jest już inna, wymaga innego podejścia. Z Wiktorem czy Olkiem jesteśmy po indywidualnych rozmowach, każdy wie, do czego dąży, i wszyscy są nakręceni pozytywnie do pracy – mówi Grzybowski.

Poprzedni sezon nie należał do najlepszych w wykonaniu seniorskiej reprezentacji kanadyjkarzy. Swoje spostrzeżenia, co trzeba poprawić w pierwszej kolejności, ma nowy trener kadry. – Chcę usprawnić przepływ informacji w grupie, żeby nie było niedomówień, żeby zasady i komunikaty były dla wszystkich jasne i zrozumiałe. Będę też chciał kłaść większy nacisk na kontrolę pracy, jaką wykonują zawodnicy, by w miarę na bieżąco móc reagować i przekazywać uwagi – wskazuje Grzybowski.

Zawodnicy skupiają się w Wałczu na treningach ogólnorozwojowych: w harmonogramie zajęć są bieganie, pływanie czy siłownia. Mimo późnej pory roku biało-czerwoni schodzą też na wodę, gdzie pod okiem nowego trenera wdrażane są nowe elementy. – Im szybciej uporamy się z korygowaniem ruchów, techniki wiosłowania, tym więcej czasu będziemy mieć na budowanie formy pod kątem najważniejszych regat. Na osady też mamy już pewne koncepcje na okres przygotowawczy. Na pewno chcemy zestawiać seniorów z młodzieżowcami i zobaczymy, jak w takich układach czują się zawodnicy – opisuje Grzybowski.

Trwające zgrupowanie reprezentacji Polski kanadyjkarzy w COS – OPO Wałcz zakończy się 23 listopada. W grudniu zawodnicy spotkają się na obozie przygotowawczym w Zakopanem.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

Kajakarze trenują w Portugalii. Borucki już po operacji

Seniorska reprezentacja Polski kajakarzy przebywa obecnie na zgrupowaniu w portugalskim Montemor-o-Velho w ramach przygotowań do sezonu 2026. W składzie kadry prowadzonej przez trenera Ryszarda Hoppego nie ma Aleksa Boruckiego, który jest już po zabiegu rekonstrukcji więzadeł krzyżowych. W nadchodzący weekend pozostałych kajakarzy czeka pierwszy test przed nowym sezonem.

Polscy kajakarze na początku listopada zjawili się w Montemor-o-Velho, czyli miejscu, które znają niemal na wylot. Nasi kadrowicze prowadzeni przez trenera Ryszarda Hoppego od kilku sezonów regularnie meldują się w okresie zimowym na Półwyspie Iberyjskim, gdzie w cieplejszych warunkach budują formę przed najważniejszymi regatami. Motywacji nikomu nie brakuje, gdyż od już nadchodzącego sezonu zawodnicy będą zdobywać punkty do rankingu olimpijskiego i tym samym walczyć o przepustki na letnie igrzyska w 2028 roku w Los Angeles. Jednym z głównych punktów sezonu 2026 dla Europejczyków będą kontynentalne mistrzostwa, które odbędą się właśnie w Montemor-o-Velho.

Biało-czerwoni będą musieli poczekać na ten start ponad pół roku, ale już za kilka dni wraz z innymi zawodnikami wezmą udział w regatach na portugalskiej ziemi. Na zaproszenie miejscowych organizatorów podopieczni trenera Hoppego wystartują w pokazowych zawodach kajakowych w Gondomar niedaleko Porto, gdzie będą ścigać się w dwójkach na dystansie dłuższym niż olimpijskim. Rywalizacja K-2 zostanie rozegrana na 6 km (trzy pętle po 2 km). Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Realizujemy obecnie mocniejsze treningi, jest sporo objętości, dlatego start w takich zawodach to fajny przerywnik – uważa trener Ryszard Hoppe, który na początku tego tygodnia dołączył w Portugalii do reszty uczestników zgrupowania. Doświadczony szkoleniowiec był uczestnikiem i zarazem jednym z prelegentów konferencji trenerskiej, która w weekend zakończyła się w Spale. – To ciekawa i warta kontynuowania inicjatywa, żeby zebrać się w jednym miejscu, wspólnie przedyskutować na różne tematy i poszukać przestrzeni do rozwoju. W Portugalii, gdzie wcześniej pracowałem, tez były organizowane konferencje dla trenerów, z tym że miały one raczej charakter multidyscyplinarny i można było poznać perspektywę szkoleniowców z innych sportów – dopowiada.

W międzynarodowych regatach w Gondomar wystąpi sześciu polskich kajakarzy. Sławomir Witczak utworzy osadę z Jakubem Stepunem, Wojciech Pilarz wsiądzie do łódki razem z klubowym kolegą Wiktorem Leszczyńskim, a Jarosław Kajdanek wystartuje wspólnie z Valeriim Vichevem. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Planowaliśmy wystawić też Przemka Korsaka i Piotrka Morawskiego, ale ten drugi zmagał się z drobnymi problemami zdrowotnymi. Kilka dni temu wrócił do treningów, natomiast wolimy dmuchać na zimne – precyzuje trener Hoppe.

Na kolejnym obozie reprezentacji Polski kajakarzy brakuje Aleksa Boruckiego. 19-latek, który po sukcesach wśród juniorów znakomicie zaadoptował się do ścigania z seniorami, na jednym z treningów biegowych doznał kontuzji. Diagnozy potwierdziły najgorsze – zerwanie więzadeł krzyżowych. Borucki jest już po operacji i na ten moment trudno dokładnie stwierdzić, kiedy wróci do pełnej sprawności i będzie do dyspozycji sztabu kadry. – W tej chwili Alex zaczyna intensywną rehabilitację. Będzie mógł trenować w pozycjach izolowanych, a po zdjęciu szwów także na basenie. Przewidujemy, że na początku lutego pojawi się już na zgrupowaniu – mówi Hoppe.

Zgrupowanie seniorskiej reprezentacji Polski kajakarzy potrwa do 23 listopada. Następny obóz zaplanowany został w Szczyrku.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

Najlepsi polscy trenerzy spotkali się w Spale. Nauka, ale i pożyteczna dyskusja

W Centralnym Ośrodku Sportu w Spale po raz kolejny odbyła się kursokonferencja trenerska Polskiego Związku Kajakowego, w której udział wzięli włodarze polskiego kajakarstwa, a także trenerzy kadr narodowych, szkoleniowcy klubowi oraz specjaliści z różnych dziedzin. – To doskonała okazja do wymiany doświadczeń i inspirujących dyskusji, które z pewnością przyczynią się do dalszego rozwoju polskiego kajakarstwa na najwyższym poziomie – podkreślają prelegenci.

Miniony sezon dla polskiego kajakarstwa był bardzo dobry. Biało-czerwoni zawodnicy, wspierani przez sponsora głównego PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., przywozili medale z najważniejszych imprez, na czele z mistrzostwami świata czy Europy. A warto przypomnieć, że rok poolimpijski często jest wyjątkowo trudny, bowiem zawodnicy wspólnie ze sztabami szkoleniowymi skupiają się na ewentualnych zmianach, by w kolejnej najważniejszej imprezie czterolecia pokazać się z jeszcze lepszej strony.

Nie inaczej było również w naszych kadrach, o czym trenerzy naszych reprezentacji opowiadali podczas specjalnej kursokonkferencji, która odbyła się w Spale. Oprócz nich, w spotkaniu udział wzięli wlodarze Polskiego Związku Kajakowego, a także trenerzy klubowi i specjaliści z różnych dziedzin współpracujący z PZKaj. Przez trzy dni rozmów nie zabrakło trudnych i ciekawych tematów, ale również konstruktywnych odpowiedzi. To spowodowało, że każdy z uczestników wyjechał ze Spały bogatszy nie tylko o wiedzę, ale także możliwości i kolejne rozwiązania, jak rozwijać polskie kajakarstwo. Nie zapomniano również o szkoleniowcach ze środowisk lokalnych, którzy mają ogromny udział w przygotowania późniejszych medalistów.

Wydarzenie rozpoczęło się od wystąpienia prezesa PZKaj Grzegorza Kotowicza, a także wiceprezesów Adama Seroczyńskiego (ds. kajakarstwa klasycznego) i Bogusława Popieli (ds. slalomu kajakowego). Następnie głos otrzymali już trenerzy. Mateusz Rynkiewicz miał okazję opowiadać o genezie sukcesów naszych maratończyków, a Renata Klekotko o medalach parakajakarzy, których również nie zabrakło w minionym sezonie. O slalomie, w którym aż trzy krążki MŚ zdobyła Klaudia Zwolińska, mówili natomiast Jakub Chojnowski (trener główny slalomistów) i Piotr Prusak (trener-koordynator kayak cross). O sezonie sprinterów opowiadali Ryszard Hoppe (kajakarze), Zbigniew Kowalczuk (kajakarki), Mariusz Szałkowski (kanadyjkarki) oraz Marcin Grzybowski (kanadyjkarze). Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Końcówka minionego sezonu z imprezą docelową, jaką były mistrzostwa świata w Penrith, pokazały, że założenia naszego sztabu zostały zrealizowane. Nie było to łatwe, co było widać na przestrzeni całego sezonu, jednak wiedzieliśmy, że forma naszych zawodników będzie najwyższa właśnie na zawody w Australii. Choć wiele osób w to wątpiło, w pełni zrealizowaliśmy nasz plan i teraz możemy cieszyć się z trzech medali Klaudii Zwolińskiej oraz dobrych miejsc innych zawodników. Podczas kursokonferencji w Spale miałem okazję podzielić się tymi doświadczeniami z innymi trenerami, nie tylko slalomu kajakowego. Mam nadzieję, że wskazówki, które nie są tylko moją pracą, ale całego sztabu kadry slalomistów, będą pomocne i przyczynią się do rozwoju całej reprezentacji Polski – podkreśla Chojnowski.

W Spale nie zabrakło także specjalistów w przeróżnych dziedzinach, którzy współpracują z Polskim Związkiem Kajakowym. O charakterystyce kinetyki wiosłowania kajakarzy i kanadyjkarzy opowiadał mgr inż. Zbigniew Staniak z Instytutu Sportu. Z kolei Łukasz Zubkiewicz wygłosił wykład na temat mentalnej odporności w sporcie. Grzegorz Borowski z Polskiej Agencji Antydopingowej zdradził tajniki najnowszych regulacji antydopingowych, a fizjolog sportowy dr Amit Batra podzielił się praktycznymi aspektami programowania treningu siłowego. Panel fizjoterapii w kajakarstwie poprowadził natomiast Grzegorz Liskiewicz, główny fizjoterapeuta kadry slalomistów, a Jolanta Rzepka (sekretarz generalna PZKaj) i Maciej Zawadzki (dyrektor sportowy) omówili kalendarz imprez krajowych i międzynarodowych w przyszłym sezonie. Ostatniego dnia kursokonferencji o “składzie ciała w kajakarstwie” mówiła dr inż. Olga Surała z Instytutu Sportu, a o zastosowaniu fizjologii dr Anna Lukanova-Jakubowska z Politechniki Opolskiej.

– Obecni prelegenci poruszali wiele ciekawych i aktualnych tematów z zakresu biomechaniki, analizy ciała oraz przygotowania motorycznego. Dyskutowano o nowoczesnych metodach wspomagania treningu, indywidualizacji procesu szkolenia i pracy zespołu interdyscyplinarnego. Miałem przyjemność wystąpić z moim autorskim wykładem, w którym przedstawiłem praktyczne aspekty profilaktyki urazów w długofalowym rozwoju sportowca. Konferencja w Spale była nie tylko okazją do zdobycia nowej wiedzy, ale również do wymiany doświadczeń i inspirujących dyskusji, które z pewnością przyczynią się do dalszego rozwoju polskiego kajakarstwa na najwyższym poziomie – podsumowuje Liskiewicz.