W Krakowie odbyła się impreza ICF World Ranking w slalomie kajakowym, która były jednocześnie Pucharem Polski, 5. Memoriałem Stefana Kapłaniaka, a przede wszystkim decydującymi zawodami kwalifikacyjnymi do reprezentacji Polski. Ostatecznie po trzech dniach walki poznaliśmy ostateczną kadrę, która w sezonie 2026 popłynie w biało-czerwonych barwach w najważniejszych imprezach międzynarodowych. – Jak to zwykle bywa podczas kwalifikacji, o miejscach w reprezentacji decydowały praktycznie ostatnie przejazdy – mówi Jakub Chojnowski, trener naszej reprezentacji.
Co roku polscy slalomiści muszą odbyć wewnętrzne kwalifikacje, by znaleźć się w reprezentacji Polski na kolejny sezon. Nie inaczej było teraz, a walka o miejsca w biało-czerwonej ekipie rozpoczęła się już tydzień temu w Bratysławie. Ostateczną kadrę trenerzy mieli wyłonić po zawodach Pucharu Polski w Krakowie, a wyróżnieni zawodnicy otrzymają szansę walki w Pucharach Świata, a także mistrzostwach Europy i mistrzostwach świata.
Przypomnijmy, że do kwalifikacji liczyły się trzy najlepsze przejazdy z czterech prób (po dwie w Bratysławie i dwie w Krakowie). Jedna, która okazała się najsłabszą, nie liczyła się do ostatecznej klasyfikacji. Dodajmy też, że pewne miejsce w reprezentacji Polski, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., miała Klaudia Zwolińska, a to za sprawą trzech medali mistrzostw świata, które zdobyła w ubiegłym sezonie.
Po sobotnich przejazdach w Krakowie szczególnie ciekawie zapowiadała się rywalizacja w kategorii K-1 mężczyzn. Pewny miejsca w kadrze był jedynie Dariusz Popiela, który zarówno w Bratysławie, jak i w Krakowie zaprezentował się najlepiej. O dwie pozostałe lokaty bratobójczą i niesamowitą walkę stoczyli Mateusz Polaczyk, Jakub Brzeziński i Michał Pasiut. Ostatecznie, obok Popieli, Polskę na najważniejszych imprezach międzynarodowych reprezentować będą Pasiut i Polaczyk.
– Jestem bardzo szczęśliwy i dumny z tego, że udało mi się wywalczyć tę kwalifikację. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że tak naprawdę tylko jedna lub dwie osoby wiedzą, ile pracy, wyrzeczeń i poświęcenia kosztowało mnie dojście do tego miejsca.Szczerze mówiąc, jeszcze chyba do końca to do mnie nie dociera. Przez ostatnie dni byłem maksymalnie skupiony na wykonaniu zadania, dlatego nadal jestem trochę „w trybie startowym”. Myślę jednak, że z czasem wszystko do mnie dotrze i wtedy przyjdzie moment na prawdziwe świętowanie.Poziom kwalifikacji w tym roku był niesamowicie wysoki. Już podczas zawodów w Bratysławie było widać, że cała czołówka jest w świetnej formie. Pięciu zawodników prezentowało naprawdę bardzo wysoki poziom i do samego końca tasowaliśmy się w klasyfikacji. Tak naprawdę ostateczne rozstrzygnięcia zapadły dopiero po ostatnim starcie, dlatego tym bardziej cieszę się, że to właśnie mnie udało się wywalczyć awans. Oczywiście marzyłem o tym i wierzyłem, że tak właśnie będzie. Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie wyobrażałem sobie takiego scenariusza. Teraz jednak przede wszystkim chcę cieszyć się tym momentem. Po wszystkim, przez co przeszedłem w ostatnim czasie, największą satysfakcję daje mi to, że ciężka, mozolna praca przyniosła efekt i że mogę dalej robić to, co kocham – mówi Pasiut.
Z kolei w kategorii K-1, oprócz Zwolińskiej, pozostałe dwa miejsca wywalczyły Dominika Brzeska i Hanna Danek. Obie, oprócz zawodów seniorskich, będą też walczyły o medale mistrzostw świata do lat 23, które na przełomie czerwca i lipca odbędą się właśnie na torze Kolna w Krakowie. W niedzielę sytuacja wyjaśniła się także w żeńskiej kadrze C-1. Ostatecznie w żeńskiej reprezentacji, oprócz Zwolińskiej znajdzie się Hanna Danek, która wygrała kwalifikacje.
– Zdecydowanie czuję, że nie oddałam swoich najlepszych przejazdów i nie pokazałam pełni możliwości, na jakie mnie stać. To jest dla mnie dość nerwowy okres, bo jestem w trakcie pisania matur, dużo się dzieje i trudno w pełni skupić się wyłącznie na sporcie. Mam jednak nadzieję, że kiedy wszystko się uspokoi, wrócę do swojej najlepszej formy i będę potrafiła pływać na poziomie, który będzie mnie satysfakcjonował. Bardzo cieszę się, że znów będę mogła startować na mistrzostwach świata U-23 na naszym „domowym” torze. To miejsce, które znamy najlepiej, które mamy najbardziej opływane, dlatego też nasze szanse są tutaj większe. Zawsze miło jest rywalizować tam, gdzie czuje się pewnie i komfortowo. A jeśli chodzi o kadrę seniorską, to każdy wyjazd i każde duże zawody to dla mnie ogromna lekcja oraz możliwość zdobywania doświadczenia, oswajania się z różnymi torami i warunkami na wodzie. Starty na zawodach najwyższej rangi są nieocenionym doświadczeniem, które bardzo rozwija, zarówno sportowo, jak i mentalnie – mówi Danek.
Z kolei w męskiej kadrze C-1 seniorów znajdą się Kacper Sztuba, Szymon Nowobilski i Michał Wiercioch, który w niedzielę również zapewnił sobie miejsce w reprezentacji na sezon 2026. – Po startach w Bratysławie w zeszłym tygodniu spadł mi kamień z serca. W poprzednich latach, zarówno tam, jak i podczas wcześniejszych kwalifikacji, nie zawsze wszystko układało się po mojej myśli. Tym razem jednak pewna jazda w Bratysławie dała mi więcej spokoju i luzu przed zawodami w Krakowie. Mimo to cały czas walczyłem o miejsce w czołówce i już wczorajszy dzień praktycznie zapewnił mi miejsce w kadrze. Szczerze mówiąc, wszyscy prezentujemy bardzo wysoki poziom, dlatego rywalizacja trwała od początku do końca. Co prawda razem z Kacprem wypracowaliśmy sobie nieco większą przewagę punktową, ale chłopaki walczący o trzecie miejsce musieli do samego końca mocno się starać. Ostatecznie wygrał sport i lepszy zawodnik. Mam nadzieję, że bez żadnych kontrowersji. Każdy dał z siebie wszystko i zakończyło się to sprawiedliwie – mówi Nowobilski. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.
Jak kwalifikacje podsumowuje Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski w slalomie kajakowym? – Te ostatnie dwa tygodnie były dla wszystkich bardzo intensywne i pełne emocji. Jak to zwykle bywa podczas kwalifikacji, o miejscach w reprezentacji decydowały praktycznie ostatnie przejazdy. Szczególnie emocjonująca była rywalizacja wśród kajakarzy i kanadyjkarzy, gdzie poziom był naprawdę bardzo wysoki. Kwalifikacje zawsze wiążą się z ogromnymi emocjami i presją. Mimo że jeden z czterech startów można było odrzucić, każdy przejazd miał ogromne znaczenie. Tutaj nie było miejsca na błędy. Zawodnicy rywalizowali dosłownie o setne sekundy. Dzisiejszy finałowy przejazd tylko to potwierdził, bo o zwycięstwie zdecydowała właśnie jedna setna sekundy. To pokazuje, jak wysoki i wyrównany był poziom tegorocznej rywalizacji. Teraz zamykamy etap krajowych kwalifikacji i przenosimy się na arenę międzynarodową. Już za tydzień reprezentacja rozpocznie starty w Pucharze Świata w Tacen, który otworzy trzytygodniowy cykl zawodów. Emocje po kwalifikacjach jeszcze są obecne, ale wierzę, że wkrótce opadną i z czystą głową rozpoczniemy najważniejszą część sezonu – mówi szkoleniowiec.
Przypomnijmy, że w piątek odbyły się także kwalifikacje do seniorskiej kadry w kayak crossie. Wśród pań, oprócz Zwolińskiej, do kadry włączone będą Brzeska i Danek. Z kolei w męskiej reprezentacji znaleźli się Mateusz Polaczyk, Mikołaj Mastalski i Marek Kulczycki.
Pierwsze zawody, na które wyruszy nasza reprezentacja, odbędą się już w dniach 29-31 maja, gdzie odbędzie się inauguracja Pucharu Świata. Przypomnijmy też, że tegoroczne mistrzostwa świata zaplanowano na koniec lipca w Oklahomie, a mistrzostwa Europy na wrzesień w Ivrei.