Wstępna lista zawodników zakwalifikowanych do OOM Slalom Kajakowy i Kayak Cross

Polski Związek Kajakowy publikuje wstępną listę zawodników zakwalifikowanych do udziału w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w slalomie kajakowym i kayak cross.

Lista została opracowana zgodnie z:

  • §5 Regulaminu przydziału miejsc na OOM w slalomie kajakowym i kayak cross – kwalifikacja indywidualna zawodników posiadających punkty SSM,
  • §6 Regulaminu – podział miejsc dodatkowych proporcjonalnie do liczby punktów SSM zdobytych przez kluby.

Zgodnie z §6 Regulaminu rozdysponowano 6 miejsc dodatkowych:

  • KS Start Nowy Sącz – 2 miejsca,
  • KKK Kraków – 2 miejsca,
  • KS Pieniny Szczawnica – 1 miejsce,
  • LKK Drzewica – 1 miejsce.

 Potwierdzenia oraz ewentualne uzupełnienia i zmiany należy przesłać do dnia 15 czerwca!

Wstępna lista zakwalifikowanych do OOM – slalom

Regulamin przydziału miejsc

Klaudia Zwolińska dołącza do reprezentacji Polski. „Chcę co najmniej powtórzyć poprzedni sezon”

Już za niecałe dwa tygodnie rozpocznie się międzynarodowy sezon slalomu kajakowego, w którym udział weźmie również Klaudia Zwolińska, liderka naszej kadry. Podczas gdy pozostali zawodnicy walczyli o kwalifikację do reprezentacji, wicemistrzyni olimpijska z Paryża trenowała… właśnie we Francji, by dobrą formę zaprezentować już podczas pierwszych zawodów Pucharu Świata w Tacen. – W pełni wykorzystałam ten czas na spokojnie przygotowania – mówi Zwolińska.

W ubiegłym roku Klaudia Zwolińska miała nieco inny plan przygotowań do sezonu, niż pozostali reprezentanci Polski. Było to po części związane z jej problemami zdrowotnymi, które spowodowały nieco słabsze wyniki, niż oczekiwała sama zawodniczka. Druga część sezonu należała już do Polki. Jej kluczową imprezą były mistrzostwa świata w Australii i podczas docelowych zawodów wywalczyła dwa złote (K-1 i C-1) oraz brązowy (kayak cross) medal, co było jej niesamowitym osiągnięciem!

– Wiadomo, że w tym sezonie chciałabym co najmniej powtórzyć taki wynik, a trzy złote medale MŚ były spełnieniem marzeń – uśmiecha się Zwolińska. – Ten sezon jest jednak wyjątkowy, bo rozpoczynają się kwalifikacje olimpijskie. Trzeba podejść do wszystkiego bardzo mądrze i taktycznie, dlatego zobaczymy, jak potoczy się rywalizacja. Najważniejsze będzie zdrowie i odpowiednie przygotowanie formy na mistrzostwa świata w Oklahomie.

Wracając do przygotowań, w tym roku Zwolińska również miała nieco inny plan. Uczestniczyła w obozach z pozostałymi zawodnikami reprezentacji Polski, której sponsorem głównym jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., ale poleciała również do Penrith, gdzie spędziła kilka tygodni. Z kolei teraz, kiedy odbywały się kwalifikacje do kadry narodowej (Zwolińska miała automatyczną kwalifikację), liderka naszej żeńskiej kadry trenowała na torze olimpijskim w Paryżu, skąd również ma znakomite wspomnienia. W Vaires-sur-Marne zdobyła bowiem srebro najważniejszej imprezy czterolecia.

– Wyjechałam do Paryża, aby jak najlepiej przygotować się do kwalifikacji olimpijskich oraz startów w Pucharach Świata. Kwalifikację do reprezentacji mam już zapewnioną, dlatego mogłam w pełni wykorzystać ten czas na trening i spokojne przygotowania – opowiada Zwolińska. – Tor po igrzyskach olimpijskich został jednak dość mocno zmieniony, więc ten wyjazd był dla mnie bardzo wartościowy. Mogłam ponownie zobaczyć obiekt na miejscu, sprawdzić, jak wygląda po zmianach i oswoić się z nowymi warunkami. Co prawda pojawiły się pewne problemy techniczne i momentami brakowało trochę szczęścia, ale mimo wszystko uważam, że był to bardzo dobrze spożytkowany czas.

Z kolei sezon Pucharu Świata, który będzie pierwszym ważnym sprawdzianem przed mistrzostwami świata w Oklahomie, rozpocznie się już pod koniec maja w Tacen. Czy w Słowenii Zwolińska planuje powoli odkrywać już wszystkie karty? – Jeśli chodzi o formę, to trudno jeszcze ją jednoznacznie oceniać, ponieważ szczyt przygotowań planowany jest dopiero na mistrzostwa świata. Teraz jestem w cięższym okresie treningowym i dokładnie tak ma wyglądać ten etap. Nie ma więc żadnych powodów do niepokoju. Wręcz przeciwnie, czuję się dobrze, jestem zdrowa przez cały okres przygotowawczy i to dla mnie najważniejsze pozytywy na ten moment. Zobaczymy, jak wszystko będzie wyglądało w kolejnych tygodniach – zaznacza Zwolińska. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Wracając do Oklahomy, ten tor Zwolińska również zdążyła poznać, bowiem reprezentacja Polski w marcu odbyła zgrupowanie właśnie w Stanach Zjednoczonych. – Nie ukrywam, że to miejsce bardzo wymagające, zarówno pod względem organizacyjnym, jak i sportowym. Czekają nas dalekie podróże, zmiany stref czasowych, zmienne warunki pogodowe i wymagający technicznie tor. Myślę jednak, że jeśli zdrowie dopisze, a forma będzie odpowiednia, to kibice mogą spodziewać się naprawdę bardzo ciekawych zawodów – mówi nasza zawodniczka.

Teraz Zwolińska trenuje w Polsce, a na początku przyszłego tygodnia nasza reprezentacja przeniesie się już do Słowenii. Liderka naszej kadry, która została laureatką Plebiscytu Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski, zawsze w kraju ma sporo obowiązków medialnych. – Ale mnie to nie obciąża. Wręcz przeciwnie, dodaje mi to energii – zaznacza slalomistka. – Nie lubię stać w miejscu i ograniczać się wyłącznie do jednej płaszczyzny. Oczywiście kajakarstwo pozostaje dla mnie absolutnym priorytetem i do treningów podchodzę bardzo profesjonalnie, ale działania wokół sportu pozwalają mi rozwijać się także w innych obszarach. Myślę, że zyskuję na tym nie tylko ja, ale również całe środowisko kajakowe. Dzięki doświadczeniu z ostatnich lat nauczyłam się dobrze łączyć te wszystkie obowiązki.

Również trener naszej reprezentacji slalomowej Jakub Chojnowski potwierdza, że przygotowania Zwolińskiej idą zgodnie z planem i… oby tak dalej! – Klaudii udało się znaleźć czas na treningi na olimpijskim torze w Paryżu, który dobrze zna i z którym wiążą się dla niej wyjątkowe wspomnienia – mówi Chojnowski. – Był to także ważny element przygotowań, ponieważ właśnie tam odbędą się jedne z kluczowych kwalifikacji olimpijskich podczas Pucharu Świata. Wszystkie najważniejsze tory tegorocznego sezonu zostały już przez nią sprawdzone, dlatego cieszy nas, że udało się odpowiednio zaplanować ten etap przygotowań. Teraz Klaudia dołącza do reprezentacji i wspólnie rozpoczynamy międzynarodowy sezon.

Pierwsze zawody Pucharu Świata zaplanowano na 29-31 maja w Tacen, a prosto ze Słowenii nasza kadra pojedzie do Pragi na kolejny przystanek cyklu. Gospodarzem trzecich zawodów PŚ będzie Augsburg (12-14 czerwca), a następnie biało-czerwoni rozpoczną bezpośrednie przygotowania do mistrzostw świata w Oklahomie (20-25 lipca).

100 dni do kajakarskich mistrzostw świata w Poznaniu! Są kolejne dobre informacje dla kibiców!

Już tylko 100 dni zostało do mistrzostw świata w kajakarstwie i parakajakarstwie, które pod koniec sierpnia odbędą się na torze Malta w Poznaniu. Organizatorzy cały czas pracują nad tym, by impreza pozostała niezapomniana zarówno w głowach kibiców, jak i zawodników i robią wszystko, by zachęcić kolejne osoby do zakupu biletów. – Czujemy, że ta impreza zbliża się wielkimi krokami – mówi Jolanta Rzepka, sekretarz generalna Polskiego Związku Kajakowego.

Mistrzostwa świata w Poznaniu to zdecydowanie jedna z największych imprez sportowych zaplanowana na ten rok w całej Polsce. Na tor Malta przyjadą najlepsze zawodniczki i zawodnicy z całego globu, a wszystko po to, by wywalczyć niezwykle cenne medale MŚ, ale też zdobyć punkty do olimpijskiego rankingu. A warto przypomnieć, że dzięki randze poznańskiej imprezy zawodnicy będą mogli zebrać ich najwięcej. – Poznań zawsze był, jest i będzie najbardziej przyjaznym miastem dla światowego i polskiego kajakarstwa. To na pewno będą niezapomniane, emocjonujące mistrzostwa z wieloma atrakcjami. Zapraszamy do przyjazdu do Poznania i dopingowania polskich zawodników, ale i przeżycia świetnej zabawy – podkreśla Grzegorz Kotowicz, prezes Polskiego Związku Kajakowego.

Choć prace nad organizacją imprezy trwają już od wielu miesięcy, to właśnie 18 maja pozostało dokładnie 100 dni do rozpoczęcia mistrzostw świata w Poznaniu. Choć wydaje się, że ponad trzy miesiące to wciąż sporo czasu, to przy organizacji tak wielkiego wydarzenia, nie jest to wiele. – Faktycznie, czuć, że ta impreza się zbliża, tym bardziej po Pucharze Świata w Brandenburgu, bo zarówno w Niemczech, jak i wcześniej w Szeged zawodnicy pokazali, że to właśnie w Poznaniu powinni mieć szczytową formę – mówi Jolanta Rzepka, sekretarz generalna Polskiego Związku Kajakowego. – Oni zresztą doskonale wiedzą, że będzie o co się ścigać a wyścigi będą naprawdę szybkie. Jeśli chodzi o organizację, obserwowaliśmy także zawody w Szeged i Brandenburgu i mogliśmy zobaczyć, jak przygotowali je organizatorzy. To było dla nas cenne doświadczenie i dodatkowa inspiracja. Chcemy, aby impreza w Poznaniu stała na najwyższym poziomie organizacyjnym i była świetną wizytówką naszego miasta oraz polskiego kajakarstwa. Cały czas pracujemy nad tym, by każdy element wydarzenia był dopracowany.

Warto wspomnieć, że do mistrzostw świata zgłosiła się już połowa federacji, które wyraziły chęć startu w Poznaniu. Z kolei komitet organizacyjny podpisał już kolejne umowy w kwestii wynajmu obiektów, transportu, czy hoteli. – Jesteśmy też już dawno po spotkaniach odnośnie strefy sportowej, a także brandingu. Poznaliśmy też już naszą maskotkę zawodów, którą otrzymają medaliści na podium, a każdy kibic będzie mógł ją kupić w turniejowym sklepiku. Wszystkie działania są na dobrej drodze, teraz pozostała kwestia dopilnowania szczegółów. Do tej pory jestem bardzo zadowolona, bo idziemy zgodnie z naszym harmonogramem – dodaje Rzepka. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Przypomnijmy, że tuż obok toru przygotowane zostaną strefa kibica czy strefa aktywności, w której każdy będzie miał okazję spróbować swoich sił w różnego rodzaju kajakach, a nawet parakajakach. Z kolei w strefie militariów przygotowanej przez Centralny Wojskowy Zespół Sportowy będzie można zobaczyć żołnierski osprzęt, wsiąść do czołgów czy posmakować tradycyjnej wojskowej grochówki. Z kolei na otwarcie MŚ zagra Dawid Kwiatkowski, a w kolejnych dniach Reprezentacyjny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego pod batutą płk. Mariusza Dziubka.

– Organizacja strefy kibica była zdecydowanie do tej pory największym naszym wyzwaniem – zdradza Rzepka. – A wszystko dlatego, że jeszcze nigdy nie robiliśmy jej w aż takim wymiarze. Chcemy stworzyć taką przyjazną strefę dla kajaków, by każdy mógł pokochać ten sport, ale przy okazji też doskonale się bawić. Aby pokazać skalę, jak bardzo przyłożyliśmy się do organizacji tej strefy, zdradzę, że pracuje nad nią oddzielny zespół.

Kibice już teraz mogą kupować bilety za pośrednictwem strony Biletomat.pl, a warto się spieszyć, bowiem wielu fanów z całego świata cały czas nabywa swoje wejściówki. Tym bardziej, że fanów kajakarstwa w Polsce nie brakuje, a nasze zawodniczki i zawodnicy są w światowym topie! – Liczymy na komplet widzów i oczywiście zachęcamy kluby kajakowe, żeby z nami współpracowały, bo chętnie zaprosimy na trybuny też młodzież i adeptów naszego pięknego sportu – podkreśla sekretarz generalna PZKaj. – I faktycznie, radzę się spieszyć, bo chociażby Puchar Świata w Brandenburgu pokazał, że kibice chcą oglądać kajakarstwo, bowiem trybuny były pełne.

Do tej pory biało-czerwoni w Pucharach Świata w tym sezonie zdobyli trzy medale, ale to właśnie na zawody w Poznaniu w tym roku nasi zawodnicy szykują najwyższą formę. I z pewnością będą chcieli poprawić bardzo dobry wynik z ubiegłorocznych mistrzostw świata w Mediolanie, gdzie wywalczyli trzy medale (złoto Anny Puławskiej w K-1 na 500 metrów, złoto Puławskiej i Martyny Klatt w K-2 na 500 metrów oraz brąz Wiktora Głazunowa w C-1 na 5000 metrów). A przypomnijmy, że kandydatów do krążków jest znacznie więcej, od znakomitych jedynek po osady zarówno w kajakach, jak i kanadyjkach. Sponsorem głównym polskiego kajakarstwa jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – To jest nasza maltańska woda i na pewno będzie niosła naszych zawodników po medale – uśmiecha się Rzepka.

Więcej szczegółowych informacji na temat mistrzostw, które odbędą się w dniach 26-30 sierpnia, można znaleźć na www.paddlepoznan.pl, czyli oficjalnej stronie zawodów. Warto też dodać, że wszystkie wyścigi ze wszystkich pięciu dni zawodów będą transmitowane w ogólnopolskiej telewizji. – Dlatego jeśli ktoś nie będzie mógł być z nami w Poznaniu, to serdecznie zapraszamy do kibicowania przed telewizorem – kończy sekretarz generalna PZKaj.

Długodystansowe Mistrzostwa Polski z gwiazdami. To było święto polskiego kajakarstwa

W Wolsztynie odbyła się 42. edycja Długodystansowych Mistrzostw Polski w Kajakarstwie Klasycznym, a także Długodystansowe Mistrzostwa Polski SUP. W imprezie nie zabrakło również zawodników z czołówki, na czele z Mateuszem Borgiełem, który zwyciężył W C-1 na dystansie 10000 metrów. – To był dla nas dobry sprawdzian – mówi nasz multimedalista MŚ i ME w maratonie kajakowym.

Impreza, która w Wolsztynie odbyła się już po raz piąty, ponownie przyciągnęła czołowych zawodników z całego kraj. Na starcie stanęło ponad 600 sportowców reprezentujących aż 71 klubów. Rywalizacja toczyła się nie tylko w kategorii seniorskiej, ale również w juniorskich, juniorów młodszych, młodzików oraz masters. Tak rozległe kategorie wiekowe tylko potwierdziły, że znów mieliśmy wielkie święto polskiego kajakarstwa, którego sponsorem głównym jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Warto dodać, że w Wolsztynie nie zabrakło największych gwiazd krajowego maratonu kajakowego. Wśród faworytów znaleźli się między innymi Mateusz Borgieł i Mateusz Zuchora, czyli multimedaliści mistrzostw Europy i świata w maratonie kajakowym. Kibice mogli oglądać również Martę Walczykiewicz, byłą znakomitą sprinterkę, która po zakończeniu kariery na krótkich dystansach z powodzeniem rywalizuje także w wyścigach długodystansowych.

W konkurencji K-1 kobiet na dystansie 10000 metrów triumfowała Zuzanna Błażejczak z KST Włókniarz Chełmża, która uzyskała czas 46:17. Srebrny medal zdobyła Anna Mielnik z AZS KU Politechnika Opolska, a brąz wywalczyła Marta Walczykiewicz z KTW Kalisz. Z kolei na tym samym dystansie wśród panów najlepszy okazał się Przemysław Rojek z UKS Silvant Kajak Elbląg, wyprzedzając Igora Wyszkowskiego z KS AZS-AWF Poznań oraz Mikołaja Walulika z KS Posnania Poznań. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Bardzo emocjonujący przebieg miał wyścig C-1 mężczyzn na 10000 metrów. Zwyciężył Mateusz Borgieł z AZS KU Politechnika Opolska z czasem 45:29, zaledwie sekundę przed klubowym kolegą, a także partnerem z osady C-2, czyli Mateuszem Zuchorą. Trzecie miejsce zajął Mateusz Cybula z KS AZS-AWF Poznań. Wśród kobiet w C1 na dystansie 8000 metrów całe podium należało do zawodniczek KS AZS-AWF Poznań. Złoty medal zdobyła Ewelina Antos, srebro wywalczyła Agata Kowalak, a brąz Elżbieta Nowak.

– Razem z Mateuszem Zuchorą planowaliśmy wystartować w Wolsztynie i to był dla nas dobry sprawdzian. Za miesiąc startujemy w mistrzostwach Europy w maratonie, więc chcieliśmy popłynąć w ramach treningu. Te starty potwierdziły, że jesteśmy dobrze przygotowani i wszystko idzie zgodnie z planem. Najwyższa forma ma przyjść za miesiąc, ale na tę chwilę jest naprawdę dobrze – mówi Mateusz Borgieł.

W konkurencji K2 kobiet na dystansie 10000 metrów zwyciężyła osada KST Włókniarz Chełmża w składzie Natalia Skowrońska i Maja Łuczak, która uzyskała czas 43:55. Srebrne medale wywalczyły reprezentantki AZS KU Politechniki Opolskiej, czyli Anna Mielnik i Agata Zielińska, tracąc do zwyciężczyń 1 minutę i 16 sekund. Na trzecim stopniu podium stanęły Matylda Kubiak i Anna Sułkowska z KS Energetyk Poznań. Wśród mężczyzn triumfowali Jan Wiśniewski i Igor Wyszkowski z KS AZS-AWF Poznań, którzy finiszowali z czasem 39:09. Druga osada, czyli Norbert Midloch i Piotr Szymczak z KS Admira Gorzów, straciła do zwycięzców zaledwie jedną sekundę. O setne części sekundy słabsi od drugiej osady okazali Jakub Gawłowski i Mateusz Kubalski z KS GPower Gorzów, którzy ostatecznie zdobyli brązowe medale.

W C-2 mężczyzn triumfowali Patryk Stasiełowicz i Rafał Poklepa z AZS KU Politechnika Opolska. Drugie miejsce zajęli Tomasz Barniak i Mateusz Cybula z KS AZS-AWF Poznań, a trzecie Alex i Eryk Wilga reprezentujący KS Wartę Poznań.

Dużych emocji dostarczyła również rywalizacja w konkurencjach SUP na dystansie 8000 metrów. Wśród kobiet bezkonkurencyjna okazała się Hanna Dziedzicka-Kamińska z KS RIVA SUP, która pewnie sięgnęła po złoty medal z czasem 50:47. Srebro wywalczyła Aleksandra Napieralska reprezentująca UKŻ Lamelka Kartuzy, natomiast na trzecim stopniu podium stanęła młoda zawodniczka OŚ AZS Politechniki Poznańskiej, czyli Fatima Białkowska. W wyścigu mężczyzn triumfował Piotr Hertel z KS Wiskord Szczecin, który pokonał trasę w czasie 46:40. Drugie miejsce zajął doświadczony Paweł Uram z WTS Astoria Bydgoszcz, a brązowy medal zdobył Paweł Pytka reprezentujący UKS 55 Szpaki.

W klasyfikacji medalowej zwyciężył KS AZS-AWF Poznań, który wywalczył łącznie 12 medali: sześć złotych, cztery srebrne i dwa brązowe. Drugie miejsce zajął KS GPower Gorzów z dorobkiem 10 krążków (cztery złote, trzy srebrne i trzy brązowe), natomiast trzecia lokata przypadła AZS KU Politechnice Opolskiej, której zawodnicy zdobyli sześć medali, w tym dwa złote i cztery srebrne.

Polacy blisko medalu na koniec PŚ w Brandenburgu. Klatt i Puławska tuż za podium

Martyna Klatt i Anna Puławska, nasze mistrzynie świata i Europy, zajęły czwarte miejsce w niedzielnym finale K-2 500 metrów podczas Pucharu Świata w sprincie kajakowym w niemieckim Brandenburgu. Biało-czerwoni kończą majowe PŚ z dorobkiem trzech medali i myślami mogą już wybiegać do mistrzostw Europy, które za niespełna miesiąc odbędą się w portugalskim Montemor-o-Velho.

Nie ulega wątpliwości, że grupa kajakarek od wielu lat pozostaje największą siłą polskiej reprezentacji i nie inaczej jest w bieżącym sezonie. Przed tygodniem w Szeged, na inaugurację PŚ to właśnie Anna Puławska i spółka zdobyły dwa medale, na dodatek w konkurencjach olimpijskich. Na Węgrzech liderka polskiej kadry sięgnęła po brąz w K-1 500 m, zaś nowa dwójka Dominika Putto/Adrianna Kąkol nieoczekiwanie zdobyła srebro na tym dystansie. W ten weekend w Niemczech biało-czerwone ponownie dały dowód swoich dużych umiejętności. W sobotę Puławska – tak jak w Szeged – ponownie była trzecia w rywalizacji jedynkarek, a w niedzielę wraz z Martyną Klatt stanęły przed szansą na kolejny wspólny sukces w K-2 500 m. Na półmetku biegu nasze mistrzynie świata i Europy przewodziły stawce wraz z Niemkami Pauliną Paszek i Pauline Jagsch, ale w drugiej części dystansu wyprzedziły je Australijki Kailey Harlen, Natalie Drobot oraz Włoszki Lucrezia Zironi i Giada Rosetti, przez co Polki ostatecznie finiszowały tuż za podium. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Ania z Martyną przez pierwszą część dystansu dawały duże nadzieje na bardzo dobrze korzystne rozegranie dla nas, ale nie wytrzymały w drugiej połowie biegu. Jeszcze nie jesteśmy na takim etapie przygotowań, żeby mieć „wyjeżdżony” dystans 500 m i móc w pełni realizować założenia taktycznekomentował Zbigniew Kowalczuk, szkoleniowiec reprezentacji Polski kajakarek, który w niedzielę obserwował również m.in. występy Julii Olszewskiej i Dominiki Putto w finale K-1 200 m. Obie zameldowały się w drugiej połowie stawki. Olszewska zajęła szóste, a Putto siódme miejsce. – 200 m to dystans, gdzie jakikolwiek błąd jest niewybaczalny. Zarówno Julia, jak i Dominika jeszcze nie prezentują swoich maksymalnych możliwości. Obie po biegach eliminacyjnych wyciągały wnioski, ale jak widać, jest jeszcze trochę do poprawy. Dziewczyny nie są tym sfrustrowane, różnice pomiędzy poszczególnymi finalistkami były minimalne i myślę, że w przyszłości może być lepiej niż w Brandenburgu – dodał Kowalczuk. W niedzielne popołudnie o medale startowała jeszcze jedna jego podopieczna. Weronika Marczewska, która dobrze radzi sobie na dłuższych dystansach, zajęła dwudzieste piąte miejsce.

W niedzielne przedpołudnie w Brandenburgu drugą polską nadzieją na medal PŚ w konkurencji olimpijskiej była osada Przemysław Korsak/Wiktor Leszczyński. W sobotę podopieczni trenera Ryszarda Hoppego po zaciętym półfinale awansowali z drugiej pozycji do wielkiego finału K-2 500 m, zostawiając w pokonanym polu m.in. kolegów z kadry, Valeriego Vicheva i Jarosława Kajdanka. W wielkim finale Korsak z Leszczyńskim nie byli w stanie sprostać bardziej doświadczonym osadom i zajęli szóste miejsce.

W majowych PŚ biało-czerwoni startowali ze zmiennym szczęściem, ale trzeba oddać, że w przypadku niektórych z nich znaczącą rolę odegrały kwestie zdrowotne. Dużo większe nadzieje związane z premierą sezonu miała z pewnością Dorota Borowska. W ostatnich tygodniach nasza mistrzyni Europy zmagała się jednak z chorobą, która uniemożliwiała jej pokazanie pełni umiejętności. W niedzielę w Brandenburgu Borowska wystąpiła w finale B swojej koronnej konkurencji C-1 200 m, zajmując ósmą lokatę.

– Dorota już pod koniec kwietnia, na konsultacjach w Wałczu startowała z chorobą, co później mocno odbiło się na niej i po czym rozchorowała się na dobre. Właściwie do PŚ przystąpiła po dwóch tygodniach bez treningów i po leczeniu antybiotykiem. Dorota powoli wraca do formy i myślę, że ze wszystkim zdążymy do ME w Portugalii – wskazywał Mariusz Szałkowski, trener seniorskiej reprezentacji Polski kanadyjkarek, który nie ukrywał zadowolenia z debiutanckich startów Mileny Mackiewicz w PŚ. – To jest młodziutka, bardzo rozwojowa dziewczyna, która już zaczyna nieźle sobie poczynać. Oby tak dalej – uzupełnił Szałkowski, którego podopieczne miały w niedzielę jeszcze dwie medalowe szanse. W C-4 500 m piąte miejsce zajęły Kaja Lach, Mackiewicz, Julia Tarasiuk i Maja Rużanowska. Ta ostatnia startowała również w C-1 5000 m, gdzie uplasowała na się piętnastej pozycji. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

W Brandenburgu blisko kolejnego finału A w tym sezonie była braterska dwójka C-2 500 m Aleksander Kitewski/Juliusz Kitewski. Ostatecznie bracia musieli zadowolić się drugim miejsce w finale B. Czwartą lokatę zajęła w nim osada Wiktor Głazunow/Oleksii Koliadych. Cenne punkty do olimpijskiego rankingu dla polskich kanadyjkarzy zdobył Mateusz Borgieł. W niedzielę zawodnik AZS Politechniki Opolskiej, należący do jednych z najlepszych maratończyków kajakowych na świecie, wystąpił w C-1 5000 m i zajął wysokie, czwarte miejsce.

Ze swoimi problemami na wstępie sezonu zmagała się nie tylko Borowska, ale i kadra kajakarzy. Wobec przedłużających się problemów zdrowotnych Jakuba Stepuna – etatowego szlakowego czwórki, który powoli wraca do formy i w pierwszych PŚ startował wyłącznie w K-1 200 m – trener Ryszard Hoppe musiał inaczej zestawić zawodników. W Szeged obie męskie osady K-4 500 m dotarły do finału B, zaś w Brandenburgu jedna z nich dotarła do półfinału. Dużo lepiej spisały się za to dwójki, które podczas obu PŚ meldowały się w ścisłym finale. Budujący na przyszłość jest też fakt, że w niedzielę w Brandenburgu dwóch Polaków wystartowało w finale K-1 500 m. W czołówce utrzymywał się Alex Borucki, ale ostatecznie zameldował się na mecie na ósmej pozycji. Tuż za nim uplasował się Sławomir Witczak.

Jeśli chodzi o czwórki, to na pewno liczyliśmy na więcej. Szczęście też nam nie sprzyjało w Niemczech, bo po ponownym losowaniu nasza mocniejsza czwórka trafiła w przedbiegu na… pięć z siedmiu najlepszych osad PŚ w Szeged. Przy sześciu kwalifikujących się czwórkach zadanie było trudne do wykonania. W tym roku poziom w męskim kajakarstwie jest naprawdę wysoki. Wystarczy spojrzeć na Włochów, którzy na Węgrzech byli w finale A, a w Brandenburgu nawet nie weszli do półfinału – komentował trener Hoppe, który nie krył zadowolenia z występów dwójek w obu PŚ. – Przemek i Wiktor mieli w Szeged awarię sprzętu, krótko po starcie ster w ich łódce przestał działać, przez co zjechali z toru. W Niemczech po słabszym przedbiegu wyciągnęli wnioski w półfinale i finale. Obsada w K-2 500 m jest tak duża, że trzeba planować siedem przedbiegów i cztery półfinały. Podobnie dzieje się w K-1 500 m. Nowe zasady kwalifikacji sprawiają, że reprezentacje szukają innych rozwiązań na punktowanie do rankingu niż tylko konkurencje olimpijskie – opisywał doświadczony szkoleniowiec.

Warto dodać, że w Brandenburgu swój pierwszy w tym sezonie PŚ rozgrywali parakajakarze. W niedzielę znakomite, czwarte miejsce w ścisłym finale VL-3 200 m zajęła Monika Kukla.

Przypomnijmy, że PŚ w Szeged i Brandenburgu są częścią kwalifikacji do igrzysk olimpijskich w 2028 roku w Los Angeles, a także jednym z elementów do przygotowań do najważniejszych regat tego sezonu. Już za niespełna cztery tygodnie w portugalskim Montemor-o-Velho rozpoczną się mistrzostwa Europy (11-14 czerwca), zaś pod koniec wakacji w Poznaniu zostaną rozegrane mistrzostwa świata (26-30 sierpnia), czyli najlepiej punktowana impreza w kontekście olimpijskiego rankingu. W stolicy Wielkopolski już trwają przygotowania do tego wielkiego, kajakarskiego święta. Tuż obok poznańskiej Malty przygotowane zostaną strefa kibica czy strefa aktywności kajakowej. Zainteresowani będą mogli sprawdzić się w kajakach, a osoby z niepełnosprawnościami w parakajaku. Podczas imprezy pojawi się również Centralny Wojskowy Zespół Wojskowy. Miłośnicy militariów będą mogli zobaczyć z bliska żołnierski osprzęt, wsiąść do czołgów, czy posmakować tradycyjnej, wojskowej grochówki. Częścią inauguracji MŚ będzie występ Dawida Kwiatkowskiego – koncert muzyka, zaplanowany nad Maltą, na Polanie Harcerza odbędzie się w ramach cyklu NaFalach, jednego z najbardziej lubianych letnich cykli koncertowych w Poznaniu. W trakcie mistrzostw zapowiadany jest również występ Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego pod batutą płk Mariusza Dziubka. Za pośrednictwem strony Biletomat.pl można już kupować bilety na trybuny na każdy z pięciu dni mistrzostw.

Tegoroczny cykl PŚ w sprincie kajakowym zakończy się za niespełna dwa miesiące w Montrealu (9-12 lipca).

Poznaliśmy reprezentację Polski w slalomie kajakowym na rok 2026! Kto oprócz Klaudii Zwolińskiej?

W Krakowie odbyła się impreza ICF World Ranking w slalomie kajakowym, która były jednocześnie Pucharem Polski, 5. Memoriałem Stefana Kapłaniaka, a przede wszystkim decydującymi zawodami kwalifikacyjnymi do reprezentacji Polski. Ostatecznie po trzech dniach walki poznaliśmy ostateczną kadrę, która w sezonie 2026 popłynie w biało-czerwonych barwach w najważniejszych imprezach międzynarodowych. – Jak to zwykle bywa podczas kwalifikacji, o miejscach w reprezentacji decydowały praktycznie ostatnie przejazdy – mówi Jakub Chojnowski, trener naszej reprezentacji.

Co roku polscy slalomiści muszą odbyć wewnętrzne kwalifikacje, by znaleźć się w reprezentacji Polski na kolejny sezon. Nie inaczej było teraz, a walka o miejsca w biało-czerwonej ekipie rozpoczęła się już tydzień temu w Bratysławie. Ostateczną kadrę trenerzy mieli wyłonić po zawodach Pucharu Polski w Krakowie, a wyróżnieni zawodnicy otrzymają szansę walki w Pucharach Świata, a także mistrzostwach Europy i mistrzostwach świata.

Przypomnijmy, że do kwalifikacji liczyły się trzy najlepsze przejazdy z czterech prób (po dwie w Bratysławie i dwie w Krakowie). Jedna, która okazała się najsłabszą, nie liczyła się do ostatecznej klasyfikacji. Dodajmy też, że pewne miejsce w reprezentacji Polski, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., miała Klaudia Zwolińska, a to za sprawą trzech medali mistrzostw świata, które zdobyła w ubiegłym sezonie.

Po sobotnich przejazdach w Krakowie szczególnie ciekawie zapowiadała się rywalizacja w kategorii K-1 mężczyzn. Pewny miejsca w kadrze był jedynie Dariusz Popiela, który zarówno w Bratysławie, jak i w Krakowie zaprezentował się najlepiej. O dwie pozostałe lokaty bratobójczą i niesamowitą walkę stoczyli Mateusz Polaczyk, Jakub Brzeziński i Michał Pasiut. Ostatecznie, obok Popieli, Polskę na najważniejszych imprezach międzynarodowych reprezentować będą Pasiut i Polaczyk.

– Jestem bardzo szczęśliwy i dumny z tego, że udało mi się wywalczyć tę kwalifikację. Tym bardziej cieszy mnie fakt, że tak naprawdę tylko jedna lub dwie osoby wiedzą, ile pracy, wyrzeczeń i poświęcenia kosztowało mnie dojście do tego miejsca.Szczerze mówiąc, jeszcze chyba do końca to do mnie nie dociera. Przez ostatnie dni byłem maksymalnie skupiony na wykonaniu zadania, dlatego nadal jestem trochę „w trybie startowym”. Myślę jednak, że z czasem wszystko do mnie dotrze i wtedy przyjdzie moment na prawdziwe świętowanie.Poziom kwalifikacji w tym roku był niesamowicie wysoki. Już podczas zawodów w Bratysławie było widać, że cała czołówka jest w świetnej formie. Pięciu zawodników prezentowało naprawdę bardzo wysoki poziom i do samego końca tasowaliśmy się w klasyfikacji. Tak naprawdę ostateczne rozstrzygnięcia zapadły dopiero po ostatnim starcie, dlatego tym bardziej cieszę się, że to właśnie mnie udało się wywalczyć awans. Oczywiście marzyłem o tym i wierzyłem, że tak właśnie będzie. Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie wyobrażałem sobie takiego scenariusza. Teraz jednak przede wszystkim chcę cieszyć się tym momentem. Po wszystkim, przez co przeszedłem w ostatnim czasie, największą satysfakcję daje mi to, że ciężka, mozolna praca przyniosła efekt i że mogę dalej robić to, co kocham – mówi Pasiut.

Z kolei w kategorii K-1, oprócz Zwolińskiej, pozostałe dwa miejsca wywalczyły Dominika Brzeska i Hanna Danek. Obie, oprócz zawodów seniorskich, będą też walczyły o medale mistrzostw świata do lat 23, które na przełomie czerwca i lipca odbędą się właśnie na torze Kolna w Krakowie. W niedzielę sytuacja wyjaśniła się także w żeńskiej kadrze C-1. Ostatecznie w żeńskiej reprezentacji, oprócz Zwolińskiej znajdzie się Hanna Danek, która wygrała kwalifikacje.

– Zdecydowanie czuję, że nie oddałam swoich najlepszych przejazdów i nie pokazałam pełni możliwości, na jakie mnie stać. To jest dla mnie dość nerwowy okres, bo jestem w trakcie pisania matur, dużo się dzieje i trudno w pełni skupić się wyłącznie na sporcie. Mam jednak nadzieję, że kiedy wszystko się uspokoi, wrócę do swojej najlepszej formy i będę potrafiła pływać na poziomie, który będzie mnie satysfakcjonował. Bardzo cieszę się, że znów będę mogła startować na mistrzostwach świata U-23 na naszym „domowym” torze. To miejsce, które znamy najlepiej, które mamy najbardziej opływane, dlatego też nasze szanse są tutaj większe. Zawsze miło jest rywalizować tam, gdzie czuje się pewnie i komfortowo. A jeśli chodzi o kadrę seniorską, to każdy wyjazd i każde duże zawody to dla mnie ogromna lekcja oraz możliwość zdobywania doświadczenia, oswajania się z różnymi torami i warunkami na wodzie. Starty na zawodach najwyższej rangi są nieocenionym doświadczeniem, które bardzo rozwija, zarówno sportowo, jak i mentalnie – mówi Danek.

Z kolei w męskiej kadrze C-1 seniorów znajdą się Kacper Sztuba, Szymon Nowobilski i Michał Wiercioch, który w niedzielę również zapewnił sobie miejsce w reprezentacji na sezon 2026. – Po startach w Bratysławie w zeszłym tygodniu spadł mi kamień z serca. W poprzednich latach, zarówno tam, jak i podczas wcześniejszych kwalifikacji, nie zawsze wszystko układało się po mojej myśli. Tym razem jednak pewna jazda w Bratysławie dała mi więcej spokoju i luzu przed zawodami w Krakowie. Mimo to cały czas walczyłem o miejsce w czołówce i już wczorajszy dzień praktycznie zapewnił mi miejsce w kadrze. Szczerze mówiąc, wszyscy prezentujemy bardzo wysoki poziom, dlatego rywalizacja trwała od początku do końca. Co prawda razem z Kacprem wypracowaliśmy sobie nieco większą przewagę punktową, ale chłopaki walczący o trzecie miejsce musieli do samego końca mocno się starać. Ostatecznie wygrał sport i lepszy zawodnik. Mam nadzieję, że bez żadnych kontrowersji. Każdy dał z siebie wszystko i zakończyło się to sprawiedliwie – mówi Nowobilski. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Jak kwalifikacje podsumowuje Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski w slalomie kajakowym? – Te ostatnie dwa tygodnie były dla wszystkich bardzo intensywne i pełne emocji. Jak to zwykle bywa podczas kwalifikacji, o miejscach w reprezentacji decydowały praktycznie ostatnie przejazdy. Szczególnie emocjonująca była rywalizacja wśród kajakarzy i kanadyjkarzy, gdzie poziom był naprawdę bardzo wysoki. Kwalifikacje zawsze wiążą się z ogromnymi emocjami i presją. Mimo że jeden z czterech startów można było odrzucić, każdy przejazd miał ogromne znaczenie. Tutaj nie było miejsca na błędy. Zawodnicy rywalizowali dosłownie o setne sekundy. Dzisiejszy finałowy przejazd tylko to potwierdził, bo o zwycięstwie zdecydowała właśnie jedna setna sekundy. To pokazuje, jak wysoki i wyrównany był poziom tegorocznej rywalizacji. Teraz zamykamy etap krajowych kwalifikacji i przenosimy się na arenę międzynarodową. Już za tydzień reprezentacja rozpocznie starty w Pucharze Świata w Tacen, który otworzy trzytygodniowy cykl zawodów. Emocje po kwalifikacjach jeszcze są obecne, ale wierzę, że wkrótce opadną i z czystą głową rozpoczniemy najważniejszą część sezonu – mówi szkoleniowiec.

Przypomnijmy, że w piątek odbyły się także kwalifikacje do seniorskiej kadry w kayak crossie. Wśród pań, oprócz Zwolińskiej, do kadry włączone będą Brzeska i Danek. Z kolei w męskiej reprezentacji znaleźli się Mateusz Polaczyk, Mikołaj Mastalski i Marek Kulczycki.

Pierwsze zawody, na które wyruszy nasza reprezentacja, odbędą się już w dniach 29-31 maja, gdzie odbędzie się inauguracja Pucharu Świata. Przypomnijmy też, że tegoroczne mistrzostwa świata zaplanowano na koniec lipca w Oklahomie, a mistrzostwa Europy na wrzesień w Ivrei.

Polacy z pierwszym medalem w Brandenburgu! Puławska z kolejnym brązem w PŚ

Anna Puławska zajęła trzecie miejsce w sobotnim finale olimpijskiej konkurencji K-1 500 metrów podczas Pucharu Świata w sprincie kajakowym w niemieckim Brandenburgu. Dla naszej podwójnej mistrzyni świata to drugi w tym sezonie brązowy medal PŚ. W niedzielę czwarty, ostatni dzień regat w Niemczech, w którym o najwyższe lokaty powalczą m.in. Puławska z Martyną Klatt czy Przemysław Korsak z Wiktorem Leszczyńskim w finałach K-2 500 m.

Pierwsze dni z pucharowym cyklem w Szeged i Brandenburgu przekonują, że w tym roku sprint kajakowy na najwyższym poziomie nie wybacza błędów, a każda, nawet najmniejsza pomyłka może być bolesna w skutkach. Biało-czerwoni od początku tegorocznego PŚ muszą sobie radzić z bardzo dobrze przygotowanymi rywalami, którzy na całej długości toru walczą do upadłego, ale sami nie składają broni. W pierwszych dniach regat w Brandenburgu nasi reprezentanci udowodnili, iż są w stanie nawiązać równorzędną rywalizację ze ścisłą światową czołówką.

Już w piątek było blisko kolejnego w tym sezonie polskiego medalu PŚ. Najbliżej podium w finale C-1 200 m był Oleksii Koliadych. Nasz kanadyjkarz, który doskonale czuje się w tej konkurencji, dopłynął na metę na czwartym miejscu, tracąc do strefy medalowej zaledwie 0,13 sekundy. Swój drugi w tym sezonie finał A na olimpijskim dystansie zanotował z kolei jego partner z dwójki. Wiktor Głazunow, bo o nim mowa, zajął siódmą lokatę w konkurencji C-1 1000 m. Ciekawie zapowiadał się finałowy start nowej kobiecej czwórki Polek. Osada w składzie Dominika Putto, Katarzyna Kościółek, Julia Olszewska i Adrianna Kąkol, która najpierw wygrała swój przedbieg, zaś w półfinale ustąpiła tylko Słowaczkom, w wielkim finale K-4 500 m również uplasowała się na siódmej pozycji. Na tej samej lokacie w finale K-1 1000 m uplasowała się też Weronika Marczewska. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Więcej szczęścia dopisało Polakom w sobotnich wyścigach. Naszą największą nadzieją na medal w Brandenburgu była Anna Puławska, która mierzyła się w finale K-1 500 m. 30-letnia zawodniczka AZS AWF Gorzów Wlkp., która w tej konkurencji jest aktualną mistrzynią świata, nie zawiodła oczekiwań i drugi raz w tym sezonie PŚ stanęła na podium. Tak jak tydzień temu w Szeged, Puławska zajęła trzecie miejsce. Wielki finał wygrała druga przed tygodniem Nowozelandka Aimee Fisher, a srebro zdobyła Niemka Pauline Jagsch. Brąz wywalczony w Niemczech przez Puławską jest trzecim polskim medalem w tym sezonie PŚ. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Warto dodać, że w sobotę o medale PŚ w Brandenburgu walczyli również inni nasi sprinterzy i parakajakarze. Na piątej pozycji w finale czwórek kanadyjkarzy na dystansie 500 m uplasowali się Kacper Sieradzan, Kyryło Krasinskyi, Norman Zezula i Roman Chokow, zaś dziewiąty w C-1 500 m był Gracjan Michalak. Z kolei szósta w finale KL-3 kobiet była Katarzyna Sobczak, a dziewiąte miejsce w finale KL-2 200 m kobiet zajęła Anna Bilovol.

W niedzielę nasi reprezentanci staną przed szansami na kolejne medale PŚ. W finałach K-2 500 m zobaczymy Puławską z Martyną Klatt (wygrana w sobotnim półfinale), a także Przemysława Korsaka z Wiktorem Leszczyńskim, którzy w pierwszym półfinale zajęli drugie miejsce, finiszując tuż przed Jarosławem Kajdankiem i Valeriim Vichevem, którzy tym samym wystąpią w finale B.

Przypomnijmy, że trwający PŚ w Brandenburgu jest częścią kwalifikacji do igrzysk olimpijskich w 2028 roku w Los Angeles, a także jednym z elementów do przygotowań do najważniejszych regat tego sezonu. Już za niespełna cztery tygodnie w portugalskim Montemor-o-Velho rozpoczną się mistrzostwa Europy (11-14 czerwca), zaś pod koniec wakacji w Poznaniu zostaną rozegrane mistrzostwa świata (26-30 sierpnia), czyli najlepiej punktowana impreza w kontekście olimpijskiego rankingu. W stolicy Wielkopolski już trwają przygotowania do tego wielkiego, kajakarskiego święta. Tuż obok poznańskiej Malty przygotowane zostaną strefa kibica czy strefa aktywności kajakowej. Zainteresowani będą mogli sprawdzić się w kajakach, a osoby z niepełnosprawnościami w parakajaku. Podczas imprezy pojawi się również Centralny Wojskowy Zespół Wojskowy. Miłośnicy militariów będą mogli zobaczyć z bliska żołnierski osprzęt, wsiąść do czołgów, czy posmakować tradycyjnej, wojskowej grochówki. Częścią inauguracji MŚ będzie występ Dawida Kwiatkowskiego – koncert muzyka, zaplanowany nad Maltą, na Polanie Harcerza odbędzie się w ramach cyklu NaFalach, jednego z najbardziej lubianych letnich cykli koncertowych w Poznaniu. W trakcie mistrzostw zapowiadany jest również występ Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego pod batutą płk Mariusza Dziubka. Za pośrednictwem strony Biletomat.pl można już kupować bilety na trybuny na każdy z pięciu dni mistrzostw.

Tegoroczny cykl PŚ w sprincie kajakowym zakończy się za niespełna dwa miesiące w Montrealu (9-12 lipca).

Pierwsi reprezentanci Polski w slalomie kajakowym już (prawie) znani. W niedzielę ostateczna walka

W Krakowie trwają kwalifikacje do reprezentacji Polski w slalomie kajakowym na sezon 2026. Sobotnie wyniki w niektórych przypadkach znacznie rozjaśniły sytuację, jeśli chodzi o miejsce w kadrze, jednak w innych kluczowe będą niedzielne wyścigi na torze Kolna. – Miejsca w kadrze trzeba po prostu wywalczyć, a poziom w większości konkurencji jest bardzo wysoki, dlatego kandydatów zawsze jest więcej niż dostępnych miejsc – potwierdza Bogusław Popiela, wiceprezes Polskiego Związku Kajakowego ds. slalomu.

Zawody w Krakowie są bardzo istotne nie tylko ze względu, że jest to międzynarodowa impreza z cyklu ICF World Ranking, ale dla Polaków największe znaczenie mają krajowe wewnętrzne eliminacje do reprezentacji Polski. W każdej z konkurencji są trzy wolne miejsca, a każdemu z zawodników marzy się, by walczyć w biało-czerwonych barwach o medale w najważniejszych imprezach międzynarodowych. W reprezentacji znajdą się jednak tylko najlepsi.

– Nie ma innej drogi do reprezentacji. Miejsca w kadrze trzeba po prostu wywalczyć, a poziom w większości konkurencji jest bardzo wysoki, dlatego kandydatów zawsze jest więcej niż dostępnych miejsc. Najważniejsze jednak, że ta rywalizacja odbywa się w dobrych, obiektywnych warunkach i w duchu fair play, bo właśnie to w sporcie liczy się najbardziej. W tym roku dodatkowym atutem jest fakt, że w Krakowie, na torze Kolna, odbędą się mistrzostwa świata do lat 19 i juniorów. To sprawiło, że na zawody przyjechało wiele zagranicznych ekip, szczególnie w kategoriach juniorskich i młodzieżowych. Dla nich to świetna okazja, żeby sprawdzić się i potrenować na torze, na którym później odbędzie się najważniejsza impreza sezonu. Dzięki temu obsada zawodów jest bardzo mocna, a same zawody stają się znacznie ciekawsze – mówi Bogusław Popiela, wiceprezes Polskiego Związku Kajakowego ds. slalomu.

Przypomnijmy, że do kwalifikacji liczą się trzy z czterech najlepszych przejazdów w każdej z konkurencji. Rywalizacja rozpoczęła się już tydzień temu w Bratysławie, gdzie zawodniczki i zawodnicy mieli dwa liczone do kwalifikacje starty. Decydujące zaplanowano natomiast na sobotę i niedzielę właśnie podczas zawodów w Krakowie, które jednocześnie są Pucharem Polski i 5. Memoriałem Stefana Kapłaniaka.

I trzeba przyznać, że po sobotnich wyścigach w kategoriach K-1 i C-1 niektórzy z zawodników znacznie przyczynili się do awansu do kadry. Wśród pań z Polek w pierwszej konkurencji najlepiej spisała się Dominika Brzeska (trzecie miejsce w całym biegu), a zapunktowały też Hanna Danek (szóśte) i Dominika Danek (siódma lokata). W kanadyjkach natomiast z Polek najlepiej spisały się Martyna Bednarczyk (czwarte miejsce), Patrycja Iwaniec (piąte) i ponownie Hanna Danek (siódme). Przypomnijmy też, że pierwsze miejsce w kadrze automatycznie wypełnia Klaudia Zwolińska, która uzyskała automatyczny awans za ubiegłoroczne złote medale mistrzostw świata w K-1 i C-1.

– Mimo całkiem dobrych przejazdów, u dziewczyn w K-1 pojawiło się sporo punktów karnych. Hania Danek zakończyła start z czterema punktami karnymi, a Dominika Brzeska z sześcioma. Trasa jest bardzo wymagająca, szczególnie trudności sprawiają dwa charakterystyczne elementy: „erka” pod mostkiem oraz „erka” na przewężeniu. Widać jednak, że dziewczyny zachowują spokój i nie skupiają się przesadnie na szczegółach. Wypracowały już na tyle solidny dorobek punktowy, że można je uznać za pewne ogniwa naszej kadry, ale ostateczną reprezentację poznamy w niedzielę – podkreśla Marcin Pochwała, jeden z trenerów naszej kadry, której sponsorem głównym jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

U panów w K-1 ponownie znakomicie popłynął Dariusz Popiela, który również jest już niemal pewny miejsca w kadrze. Najbardziej doświadczony zawodnik biało-czerwonych wygrał kwalifikacje, a miejsca za nim zajmowali odpowiednio Michał Pasiut, Jakub Brzeziński i Mateusz Polaczyk. I ta trójka stoczy w niedzielę bratobójczy bój o dwa pozostałe miejsca. – Zazwyczaj taka liczba punktów daje już miejsce w kadrze, ale w slalomie niczego nie można być pewnym do samego końca, bo przed nami jeszcze jeden start. Dwie wygrane i czwarte miejsce sprawiają jednak, że ten dorobek punktowy powinien wystarczyć, dlatego bardzo się cieszę z obecnej sytuacji.– mówi Dariusz Popiela. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

I dodaje: – Okazało się, że w przygotowaniach wciąż można coś poprawić, znaleźć nowe rozwiązania i zrobić kolejny krok do przodu. Dzięki temu po pewnej przerwie znów udało mi się wygrać w Krakowie w konkurencji K-1, co przy tak silnej krajowej stawce wcale nie jest łatwe. W naszej reprezentacji mamy przecież zawodników światowej klasy. Mateusz Polaczyk to czołówka światowa, Michał Pasiut to medalista Pucharu Świata, a Kuba Brzeziński był w finale mistrzostw Europy. Do tego dochodzą mocni młodzieżowcy i juniorzy. W „królewskiej” konkurencji rywalizacja jest więc zawsze niezwykle wyrównana i często decydują setne sekundy. Tym bardziej cieszy mnie, że tym razem to właśnie one były po mojej stronie. Zdobycie kompletu punktów daje ogromną satysfakcję, zwłaszcza że w przygotowania włożyłem naprawdę bardzo dużo pracy.

Jeśli chodzi o męską kategorię C-1, to również swoje szanse znacznie zwiększyli Kacper Sztuba i Szymon Nowobilski, czyli dwaj pierwsi zawodnicy na mecie przejazdu zaliczającego się do kwalifikacji. Trzecie miejsce zajął Michał Wiercioch, a czwarty był Grzegorz Hedwig.

– Kwalifikacje do kadry to zawsze najbardziej stresujący i specyficzny start. Mówimy o nich nawet „zawody specjalne”, bo tutaj walczy się o cały sezon i o miejsce w reprezentacji, dlatego niczego nie można być pewnym. Każdy chce wygrać i każdy chce znaleźć się w kadrze. Choć zawodników rywalizujących o ścisłą czołówkę nie jest wielu, presja i tak jest ogromna. Trzeba stanąć na wysokości zadania i pojechać naprawdę dobry przejazd, żeby zapewnić sobie miejsce w reprezentacji. Ta rywalizacja jednak napędza rozwój, bo wiemy, że nie możemy stać w miejscu, tylko cały czas trenować, pracować i rozwijać się sportowo. Ważne jest utrzymywanie wysokiej formy i regularna rywalizacja z najlepszymi zawodnikami w Polsce, bo to podnosi poziom całej kadry i działa na naszą korzyść. Zresztą wyniki pokazują, że walka jest bardzo wyrównana. Szymon wygrał w niedzielę, ja wygrałem w sobotę i dziś również udało mi się zwyciężyć. I właśnie o to w tym wszystkim chodzi. Myślę, że w klasyfikacji trudno już będzie o większe zmiany, ponieważ liczą się trzy najlepsze starty, a najsłabszy z czterech odpada. Nie zakładam jednak, że ten ostatni start będzie słabszy. Chcę dalej walczyć i wygrać także te zawody, żeby definitywnie przypieczętować swoje miejsce w kadrze. Później pełne skupienie przejdzie już na starty w Pucharach Świata i docelową imprezę sezonu, czyli mistrzostwa świata. To właśnie są moje główne cele na ten rok – zaznacza Sztuba.

Niedzielne zawody w Krakowie rozpoczną się o godz. 9, a po nich poznamy już ostateczną kadrę na sezon 2026 w slalomie kajakowym.

Znamy kadrę Polski w kayak crossie na sezon 2026! Kto wywalczył kwalifikację w Krakowie?

W Krakowie rozpoczęły się zawody ICF World Ranking, które jednocześnie są kwalifikacjami do kadry Polski. W piątek poznaliśmy już seniorów, którzy będą reprezentować nasz kraj na arenie międzynarodowej w kayak crossie. – Szczerze mówiąc, już nie mogę się doczekać tego, co przyniesie ten sezon – mówi Dominika Brzeska, która zakwalifikowała się do seniorskiej kadry w kayak crossie.

Krakowskie zawody w tym roku mają ogromne znaczenie, bowiem nie tylko są międzynarodową imprezą ICF World Ranking, na którą przyjechali zawodnicy i zawodniczki z całego świata, ale również jako Puchar Polski i 5. Memoriał im. Stefana Kapłaniaka to drugi etap kwalifikacji do naszej reprezentacji. Biało-czerwoni walkę o miejsca w kadrze rozpoczęli już tydzień temu w Bratysławie, a teraz musieli dopełnić formalności. – Za długo siedzę w slalomie, by być pewnym kwalifikacji – śmiał się przed zawodami Dariusz Popiela, jeden z najbardziej doświadczonych naszych zawodników, który wspólnie z Mateuszem Polaczykiem prowadzi w rankingu kategorii K-1.

W piątek mieliśmy jednak poznać seniorską kadrę w kayak crossie. Zawody rozpoczęły się przy pochmurnej pogodzie, a z czasem zaczął padać deszcz. Niestety, warunki cały czas się pogarszały, a nad torem Kolna pojawiła się też burza, dlatego sędziowie zdecydowali się przerwać zawody. Po kilkudziesięciu minutach ostateczne wznowiono rywalizację, a pogoda na tyle przejaśniła się, że próba czasowa zakończyła się przy pięknym słońcu!

Ostatecznie w time-trialu kobiet zwyciężyła Dominika Brzeska przed drugą Hanną Danek i trzecią Dominiką Danek. W rywalizacji panów triumfował natomiast Szwajcar Nicola Fehlmann, drugi był Tadeusz Kuchno, a trzeci Arkhyp Krachko z Ukrainy. Jeśli chodzi o dwóch innych najlepszych Polaków, to czwarty w rywalizacji był Jakub Brzeziński, a piąty Mateusz Polaczyk, więc oni również zdobyli ważne punkty do rankingu kwalifikacji.

Time-trial był tylko jednym z elementów eliminacji seniorów do kayak crossa, a drugim etapem były wewnętrzne wyścigi head-to-head, poza zawodami ICF World Ranking. Ostatecznie w żeńskiej “polskiej” rywalizacji zwyciężyła Dominika Brzeska i to ona oprócz Klaudii Zwolińskiej (liderka naszej kadry ma automatyczną kwalifikację za brązowy medal MŚ) będzie reprezentowała Polskę w kayak crossie w tym sezonie. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– W sumie większego zaskoczenia nie było, ale oczywiście chciałam przepłynąć wszystkie bramki jak najlepiej i dopłynąć pierwsza do mety. W tym sezonie tor trochę się zmienił. Myślę, że niektóre elementy zostały poprawione, inne może są trochę trudniejsze, ale tak naprawdę największą niewiadomą było ustawienie bramek. Ostatecznie nie było jednak żadnych komplikacji. Szczerze mówiąc, już nie mogę się doczekać tego, co przyniesie ten sezon. To mój przedostatni rok w kategorii młodzieżowej, więc przede mną jeszcze ten i kolejny sezon. W tamtym roku byłam bardzo blisko medalu: w U-23 dwa razy zajęłam piąte miejsce, a w crossie dwukrotnie kończyłam rywalizację tuż za podium, na czwartym miejscu. Dlatego liczę, że ten sezon będzie bardziej udany, szczególnie że najważniejsze zawody odbędą się w Krakowie. Teraz trzeba po prostu dopełnić formalności i skupić się na kolejnych startach. Zawsze mam stres przed zawodami, niezależnie od tego, czy to ważny start, czy trochę mniejsza impreza. Reaguję właściwie tak samo za każdym razem, dlatego moim głównym założeniem jest po prostu popłynąć najlepiej, jak potrafię. Na szczęście zdrowie dopisuje. Przez chwilę miałam problem z barkiem, ale wszystko idzie w dobrą stronę i teraz czuję się już dobrze – mówi Brzeska.

Z kolei wśród panów w drugiej części zwyciężył Mikołaj Mastalski, a za nim uplasowali się Marek Kulczycki i Mateusz Polaczyk i to oni zdobyli kwalifikacje. Wszystko wskazuje jednak na to, że sztab reprezentacji Polski, którą wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., z dwóch młodych zawodników będzie musiał wybrać jednego, który otrzyma szansę wyjazdu na zawody międzynarodowe. – Szczerze mówiąc, kiedy stawałem dziś na starcie, nie spodziewałem się, że pójdzie mi aż tak dobrze. Bardzo się cieszę, bo to dla mnie ogromne osiągnięcie, na które pracowałem przez wiele lat. To coś niesamowitego. Od dziecka marzyłem o takich wynikach i mam nadzieję, że to dopiero początek, a kolejne starty będą jeszcze lepsze. Najważniejszym celem na ten sezon są młodzieżowe mistrzostwa świata, które już za miesiąc odbędą się tutaj, w Krakowie. Oprócz tego przede mną jeszcze mistrzostwa Europy oraz start na seniorskich mistrzostwach świata w Oklahomie. Oczywiście celowałem wysoko, ale nie spodziewałem się aż tak dobrego rezultatu. Na pewno bardzo pomogło mi to, że trenuję tutaj od dziecka, mieszkam w Krakowie i doskonale znam ten tor. Cieszę się, że mogłem dziś wykorzystać to doświadczenie – cieszy się Kulczycki.

Mastalski: – Czuję się świetnie, choć tak naprawdę liczyły się dziś tylko dwa pierwsze miejsca. Po time trialu nie było wiadomo, czy uda mi się do nich zbliżyć, bo popełniłem błąd na eskimosce i tam straciłem sporo czasu. Poza tym cały przejazd był naprawdę bardzo dobry, więc wiem, że mogłem być zdecydowanie wyżej. Od trzech lat utrzymuję wysoki poziom. W 2024 roku wygrałem ten time trial, a w tamtym sezonie triumfował Michał Pasiut, ja byłem tuż za nim, a trzeci był Mateusz Polaczyk. Dlatego obecne wyniki nie są dla mnie dużym zaskoczeniem. Wiedziałem jednak, że jeśli po time trialu będę niżej, to muszę pokazać swoją siłę w walkach. Jestem doświadczony, sprytny i przez cały rok ciężko trenowałem kayak cross, dlatego czułem się pewnie.

Ostatecznie w zawodach kayak cross ICF World Ranking zwyciężyli Szwajcarzy: wśród kobiet Fia Buetikofer, a u mężczyzn Nicolas Fehlmann. – To są bardzo ważne zawody. To początek sezonu i pierwsza impreza slalomowa w Polsce w tym roku. Cieszy również bardzo dobra obsada, bo mamy ponad trzystu zawodników z trzynastu państw, więc poziom rywalizacji jest naprawdę wysoki. Najważniejsze są jednak starty naszych zawodników. Tydzień temu w Bratysławie odbyły się dwie pierwsze kwalifikacje, a tutaj rozgrywane są trzecia i czwarta. To właśnie one zdecydują o tym, kto będzie reprezentował Polskę na mistrzostwach świata i mistrzostwach Europy w tym sezonie. Ta rywalizacja pokazuje, jak ważna jest pełna koncentracja. Nie ma miejsca na nonszalancję, bo każdy błąd może kosztować miejsce w czołowej trójce. Przed nami bardzo intensywny sezon. W tym roku organizujemy mistrzostwa świata juniorów i U23, ale także po raz pierwszy Puchar Świata we freestyle’u, który odbędzie się we wrześniu. Serdecznie zapraszam wszystkich kibiców na najważniejsze wydarzenia tego sezonu: lipcowe mistrzostwa Świata, następnie Puchar Europy Juniorów w dniach 10–12 lipca, mistrzostwa Polski seniorów w dniach 21–23 sierpnia oraz wspomniany już Puchar Świata we freestyle’u – podsumowuje Zbigniew Miązek, prezes Krakowskiego Klubu Kajakowego.

W sobotę odbędą się zawody w K-1 i C-1, a pierwsze z dwóch biegów będą liczyły się do kwalifikacji do kadry. Podobnie będzie w niedzielę, kiedy to ostatecznie poznamy reprezentację Polski seniorów na sezon 2026.

W niedzielę poznamy kadry Polski w slalomie kajakowym. Od piątku ostateczna walka w Krakowie

Z Bratysławy do Krakowa przenoszą się kwalifikacje do reprezentacji Polski na sezon 2026 w slalomie kajakowym. Od piątku do niedzieli na torze Kolna w ramach zawodów ICF World Ranking biało-czerwoni dokończą walkę o awans do kadry, by reprezentować nasz kraj na najważniejszych imprezach międzynarodowych. – Za długo jestem w kajakarstwie, by być czegokolwiek pewnym po dwóch przejazdach – mówi prowadzący wspólnie z Mateuszem Polaczykiem w męskim rankingu K-1 Dariusz Popiela.

Pierwsze dwa przejazdy w ramach każdej konkurencji kwalifikacji slalomowych odbyły się w ostatni weekend w Bratysławie. Po nich sztab reprezentacji Polski wyłonił pierwszy ranking w połowie całych eliminacji. Kolejne dwa przejazdy czekają zawodników natomiast w najbliższy weekend na torze Kolna w Krakowie. To właśnie tam odbędą się zawody cyklu ICF World Ranking, które jednocześnie będą też Pucharem Polski i 5. Memoriałem Stefana Kapłaniaka. Oznacza to, że w mekce polskiego slalomu będzie można podziwiać najlepszych zawodników z wyjątkiem Klaudii Zwolińskiej, która ma zapewnione miejsce w kadrze jako trzykrotna medalistka ubiegłorocznych mistrzostw świata, a teraz trenuje we Francji.

Po pierwszych przejazdach w Bratysławie w konkurencji K-1 prowadzą Dariusz Popiela ex aequo z Mateuszem Polaczykiem oraz Dominika Brzeska. Duże szanse na miejsca w kadrze mają także druga w rankingu Hanna Danek, a także trzeci Dominika Danek oraz ex aequo Jakub Brzeziński i Michał Pasiut. Przypomnijmy, że do obsadzenia są po trzy miejsca w każdej z konkurencji. Sponsorem głównym polskiego kajakarstwa jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Jestem do tej pory zadowolony, ale kwalifikacje to nie dwa, a cztery starty – podkreśla Popiela, czyli najbardziej doświadczony zawodnik startujący w eliminacjach do kadry. – Trzeba być maksymalnie skoncentrowanym, nie ma miejsca na rozprężenie. O wszystkim będzie można zapomnieć dopiero w niedzielę, kiedy te kwalifikacje się zakończą. Mam nadzieję, że pomyślnie dla mnie. Jestem w kajakarstwie zbyt długo, żeby po dwóch startach wyciągać jednoznaczne wnioski. Dopóki jest szansa, każdy będzie walczył. W K-1 nie brakuje świetnych zawodników i zaciętej rywalizacji. Specyfika toru w Krakowie jest taka, że większość zawodników trenuje tu na co dzień, dlatego walka będzie bardzo wyrównana, a czasy często są do siebie bardzo zbliżone.

Jeśli chodzi o kanadyjkarzy, to w rankingu prowadzą Hanna Danek i Szymon Nowobilski przed drugimi Katarzyną Liber i Kacprem Sztubą oraz trzecimi ex aequo Martyną Bednarczyk i Darią Garbarz oraz Michałem Wierciochem. W piątek odbędą się także kwalifikacje do kadry kayak crossa. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Bardzo podoba mi się to, że w sportach indywidualnych mamy taką jasną, sportową weryfikację. Tutaj nikt nikogo nie wskazuje, wszystko rozstrzyga się na wodzie. Takie kwalifikacje mamy co rok, a co cztery lata walczymy o jedno miejsce na igrzyskach olimpijskich i to też ma wyjątkowy, wręcz bratobójczy charakter i każdy daje z siebie maksimum – dodaje Popiela. – Bratysława pokazała, że jestem dobrze przygotowany i trzeba iść za ciosem. Tam tor był bardziej techniczny, dużo zależało od pracy wody, ale Kraków również ma swoje trudne miejsca, gdzie trzeba być bardzo czujnym i dobrze wykorzystywać wodę. Zobaczymy, jaka będzie trasa, bo w slalomie wiele może się wydarzyć.

Wstęp na zawody na torze Kolna jest wolny. Początek piątkowej rywalizacji o godz. 13 (kayak cross), a sobotniej i niedzielnej o godz. 9 (K-1 i C-1). Wstęp na zawody jest wolny. – Kraków ma swoje uroki, to nasz domowy tor, na którym trenujemy. Mam z tym miejscem również bardzo dobre wspomnienia, bo właśnie tutaj podczas jednych z zawodów poznałem swoją żonę. To na pewno zostaje w sercu, ale przed nami przede wszystkim ciężka walka. Dopiero po zawodach będzie czas na szersze podsumowania – kończy Popiela.

Rusza drugi PŚ w sprincie kajakowym. W Brandenburgu będzie jeszcze lepiej niż w Szeged?

Startujący w czwartek Puchar Świata w sprincie kajakowym i parakajakarstwie w Brandenburgu będzie dla polskiej reprezentacji próbą generalną przed czerwcowymi mistrzostwami Europy w Montemor-o-Velho. W Niemczech do rywalizacji z zagranicznymi rywalkami w konkurencji K-2 500 metrów wracają Anna Puławska i Martyna Klatt, czyli aktualne mistrzynie świata i Europy.

Ledwo co w niedzielne popołudnie zakończył się PŚ w Szeged, a już od piątkowego poranka biało-czerwoni wraz z resztą świata będą walczyć o kolejne punkty do pucharowego i olimpijskiego rankingu. Polska kadra narodowa wyjechała z Węgier z dorobkiem dwóch krążków za sprawą świetnych występów naszych kajakarek. Na medal znów spisała się Anna Puławska, która wywalczyła brąz w K-1 500 m. Jeszcze lepiej w innej olimpijskiej konkurencji – K-2 500 m – spisały się Dominika Putto i Adrianna Kąkol. Nasza świeżo utworzona osada, mimo braku większego doświadczenia we wspólnym pływaniu, nieoczekiwanie przypłynęła w ścisłym finale na drugiej pozycji. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– W Szeged chcieliśmy dać dziewczynom możliwość sprawdzenia się w różnych konkurencjach i konfiguracjach osobowych w osadach. Po wynikach z pierwszego PŚ widać, że świat dosyć wcześnie zaczął sezon na wysokich obrotach. Wydaje mi się, że nasze dziewczyny jeszcze nie są tak „rozkręcone”, tak jak część reprezentacji. Skoro mamy jeszcze dużo do zrobienia, a już są medale, to znaczy, że nie startujemy z najgorszego poziomu – wskazuje Zbigniew Kowalczuk, szkoleniowiec kadry narodowej kajakarek. – U Ani widać było w finale K-1 500 m, że to nie czas na swobodne rozegranie taktyczne. Co do dwójki z udziałem Dominiki i Ady, to bardziej niż ten medal cieszył mnie styl przejazdu, bo po przedbiegu i półfinale wydawało się, że raczej czeka je walka w środku stawki, a nie o strefę medalową. Dziewczyny taktycznie rozegrały finał w wyrafinowany sposób, charakterystyczny dla dalszej części sezonu – podsumowuje Kowalczuk, który na najbliższy PŚ w Brandenburgu delegował inną obsadę konkurencji niż w Szeged. Zmiany te nie są jednak efektem wniosków wyciągniętych po poprzednim weekendzie na Węgrzech, a wcześniej poczynionych zgłoszeń. W weekend w Niemczech w K-2 500 m znów zobaczymy w akcji nasze mistrzynie świata i Europy, czyli Martynę Klatt i Puławską, która popłynie też w jedynce na tym dystansie. W K-1 200 m zastąpi ją Putto, która ponadto w jednej z czwórek zasiądzie jako szlakowa.

W Szeged dwa finały A w konkurencjach olimpijskich osiągnęli nasi kanadyjkarze. Siódme miejsce w C-1 1000 m zajął Wiktor Głazunow, zaś w rywalizacji C-2 500 m na dziewiątej pozycji uplasowali się bracia Aleksander i Juliusz Kitewscy. Pewne jest, że w Brandenburgu cała wymieniona trójka będzie mogła powalczyć o poprawę tych lokat. Do polskiej kadry na PŚ w Niemczech dołączył Mateusz Borgieł, brązowy medalista ostatnich ME w maratonie kajakowym na krótkim dystansie.

– Mateusz specjalizuje się w wyścigach dłuższych niż typowo sprinterskie, w Brandenburgu wystąpi w C-1 5000 m, które jest z przenoskami i na pewno przyda się nam jego doświadczenie – tłumaczy Marcin Grzybowski, trener reprezentacji Polski kanadyjkarzy, który ze spokojem przyjął wyniki podopiecznych podczas pucharowej inauguracji w Szeged. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Jeżeli chodzi o formę, to nasz plan zakład, aby rozkręcać się ze startu na start. Głównymi imprezami na ten sezon wciąż pozostają ME i przede wszystkim MŚ w Poznaniu. Ten pierwszy PŚ w Szeged pokazał, że świat jest bardzo rozpędzony i pozostaje pytanie, kto i w jakiej dyspozycji dotrwa do regat za kilka miesięcy. Do pucharowej inauguracji podchodzimy z chłodnymi głowami, bo wiemy, że mamy jeszcze parę rzeczy do przepracowania z myślą, żeby to właśnie na MŚ w Poznaniu trafić z najwyższą formą – dodaje Grzybowski.

Polscy sprinterzy są już po pierwszych treningach w Niemczech. Pogoda w Brandenburgu jest daleka od tej z inauguracji w Szeged, więc w ruch musiała pójść cieplejsza odzież. – Ciekawe, jak na taką temperaturę i deszcz zareagują zawodnicy z cieplejszych krajów, bo dla nas takie warunki nie są czymś zaskakującym. Warunki są, jakie są, natomiast bardziej martwi mnie zmienny wiatr. Na początku tygodnia był jednokierunkowy, a teraz bardziej wieje z boku toru. W sprincie kajakowym taki wiatr jak najbardziej może wpływać na wynik – przestrzega trener Kowalczuk.

Zbliżający się PŚ w Brandenburgu będzie elementem przygotowań polskiej reprezentacji do startu w MŚ w Poznaniu (26-30 sierpnia). Światowy czempionat na torze regatowym Malta będzie jednocześnie najlepiej punktowaną w tym roku imprezą do rankingu olimpijskiego, na podstawie którego poznamy uczestników igrzysk w 2028 roku w Los Angeles. W stolicy Wielkopolski już trwają przygotowania do tego wielkiego, kajakarskiego święta. Tuż obok poznańskiej Malty przygotowane zostaną strefa kibica czy strefa aktywności kajakowej. Zainteresowani będą mogli sprawdzić się w kajakach, a osoby z niepełnosprawnościami w parakajaku. Podczas imprezy pojawi się również Centralny Wojskowy Zespół Wojskowy. Miłośnicy militariów będą mogli zobaczyć z bliska żołnierski osprzęt, wsiąść do czołgów, czy posmakować tradycyjnej, wojskowej grochówki. Częścią inauguracji MŚ będzie występ Dawida Kwiatkowskiego – koncert muzyka, zaplanowany nad Maltą, na Polanie Harcerza odbędzie się w ramach cyklu NaFalach, jednego z najbardziej lubianych letnich cykli koncertowych w Poznaniu. W trakcie mistrzostw zapowiadany jest również występ Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego pod batutą płk Mariusza Dziubka. Za pośrednictwem strony Biletomat.pl można już kupować bilety na trybuny na każdy z pięciu dni mistrzostw.

Start PŚ w sprincie kajakowym i parakajakarstwie w Brandenburgu w czwartek, 15 maja. Pierwsze finały zaplanowano na piątkowe przedpołudnie. Regaty potrwają do niedzieli, 17 maja.

Polscy parakajakarze wracają do międzynarodowego ścigania. „Czasy są lepsze niż rok temu”

Nie tylko sprinterzy kajakowi, ale i parakajakarze są na początku walki o prawo startu za dwa lata w Los Angeles. W Brandenburgu, w ramach Pucharu Świata zawodnicy z niepełnosprawnościami rozpoczną kwalifikacje paralimpijskie. Do Niemiec wybiera się dziewięcioro polskich parakajakarzy.

Ponad dwa tygodnie temu parakajakarze spotkali się w Wałczu na krajowych regatach konsultacyjnych, aby sprawdzić formę u progu sezonu i przede wszystkim wywalczyć sobie miejsce w reprezentacji Polski na najbliższe miesiące. Chętnych do startów nie brakowało, a wiele rezultatów naprawdę zasługiwało na uznanie. Co ciekawe, po raz drugi w procesie kwalifikacji do kadry parakajakarzy zastosowano limity czasowe i choć początkowo niektórzy odbierali je sceptycznie, to wyniki na mecie dały jasną odpowiedź, że nowe rozwiązanie zdaje egzamin.

– Jest to u nas nowość od 2025 roku, wtedy uznaliśmy, że kwalifikacje w takiej formule wyjdą wszystkim na dobre. W regulaminie określiliśmy tzw. czas otwarcia sezonu dla każdej z grupy i konkurencji wśród mężczyzn i kobiet. Przykładowo w konkurencji VL3, czyli kanadyjce dla osób z najmniejszą niepełnosprawnością, oczekiwany czas zwycięzcy ustaliliśmy na poziome 52 sekund, a Robertowi Wyderze udało się popłynąć 50,29 sekundy. Widząc te rezultaty, jakie generalnie zawodnicy uzyskali w Wałczu, było naprawdę bardzo dobrze – podkreśla Renata Klekotko, główna trenerka w reprezentacji Polski parakajakarzy. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – Za wcześnie jest na wyrokowanie i przewidywanie, jaki to może być sezon dla nas. W sporcie nigdy nie ma nic pewnego, ale sytuacja, w której zawodnicy od początku sezonu pływają dużo mocniej, daje lepsze perspektywy. Nie jesteśmy w położeniu, że w ciągu sezonu trzeba nadganiać, bo część grupy zaczynała pływać zbyt wolno na wiosnę i później brakowało tego czasu. Na ostateczną ocenę będziemy mogli sobie pozwolić na przełomie sierpnia i września, już po sezonie. Na ten moment matematyka nie kłamie i czasy są zdecydowanie na naszą korzyść – dodaje.

W najbliższy weekend w Brandenburgu wystąpią nie tylko sprinterzy kajakowi, ale i parakajakarze. Dla nich będzie to pierwszy w tym sezonie Puchar Świata i generalny test przed zaplanowanymi za miesiąc mistrzostwami Europy w Montemor-o-Velho, a przy okazji także start kwalifikacji do igrzysk paralimpijskich w 2028 roku w Los Angeles. Na regatach w Niemczech zobaczymy dziewięcioro polskich parakajakarzy – Katarzynę Sobczak, Roberta Wyderę, Jakuba Szpaka, Wiktora Kędzię (wszyscy WZSN Start Wrocław), Monikę Kuklę (Dojlidy Białystok), Annę Bilovol (Opolskie Towarzystwo Kajakowe), Mateusza Surwiło (ZSR Start Zielona Góra), Bartosza Dudałę (UKS 4 Katowice) i Patryka Dąbrowskiego (LUKS MOSW Choszczno).

– Są w tym gronie zawodnicy, którzy mają prawo nastawiać się na walkę o kwalifikację paralimpijską, ale są też tacy, dla których PŚ w Brandenburgu będzie lekcją na przyszłość, okazją do zbierania doświadczenia. Podczas konsultacji w Wałczu Bartek Dudała może czasowo nie osiągnął rezultatu, jakiego oczekiwaliśmy, ale zabieramy go do Niemiec po naukę. Jedyną zawodniczką z naszej kadry, która w weekend wystąpi w dwóch konkurencjach, będzie Ania Bilovol – zaznacza Renata Klekotko.

Liderką polskiej reprezentacji parakajakarskiej pozostaje Sobczak, dwukrotna uczestniczka igrzysk paralimpijskich, która w ubiegłym roku walczyła o podium MŚ i ME. Z obu imprez wróciła bez medalu, a występy te powetowała sobie na MŚ w paramaratonie kajakowym. Nasza paralimpijka z Tokio i Paryża zwyciężyła w konkurencji KL3 6 km. Ponadto, na drugim stopniu podium MŚ w paramaratonie kajakowym w Gyor stanęli Szpak (VL1 6 km), Karolina Bronowicz (VL1 6 km), a na najniższym Kukla (VL3 6 km) i Bilovol (VL 2 6 km).

– Bardzo się cieszę, że mogłam wystartować i pływać w kontakcie ze ścisłą światową czołówką, która gdzieniegdzie też czasami jest troszeczkę sprawniejsza ode mnie. Do medalu na ME zabrakło bardzo, bardzo mało, na MŚ byłam szósta, dlatego tym bardziej się cieszę, że pomimo tego, że nie mam całej nogi, to potrafię dorównać dziewczynom z mniejszą niepełnosprawnością. A ten medal MŚ w paramaratonie troszeczkę wynagrodził mi ten cały sezon – podsumowuje Sobczak.

Podobnie jak w przypadku naszych sprinterów, docelową imprezą dla polskich parakajakarzy będą mistrzostwa świata w Poznaniu (26-30 sierpnia). Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Jest to bardzo wyjątkowe wydarzenie dla nas. Po pierwsze, wszyscy kibice mogą być razem z nami w Polsce. Wiadomo, że całkiem inaczej się płynie na swoim terenie, który znamy. Lubię Maltę i jest ona dla mnie wdzięczna, więc mam nadzieję, że będzie tak również na MŚ – liczy Sobczak. – MŚ to największa impreza i przed własną publicznością będziemy chcieli zaprezentować się jak najlepiej. Z tyłu głowy mamy również, że trzeba zdobywać punkty do rankingu i liczę, iż już po ME w Portugalii będziemy możliwie jak najwyżej – wierzy Klekotko.

Kwalifikacje do kadry slalomu kajakowego rozpoczęte. Faworyci nie zawodzą, ale…

Polscy kajakarze slalomowi są już po pierwszych zawodach kwalifikacyjnych do reprezentacji Polski, które w miniony weekend odbyły się w Bratysławie. Na razie faworyci nie zawodzą, ale… – W decydujących zawodach w Krakowie drzwi dla zawodników są otwarte – mówi Jakub Chojnowski, trener główny naszej kadry.

Każdego roku przed sezonem slalomu kajakowego odbywają się kwalifikacje do kadry, podczas których wyłonieni zostaną reprezentanci na najważniejsze zawody międzynarodowe. Sztab szkoleniowy biało-czerwonych wypracował odpowiedni system, który ma pokazać, którzy zawodnicy prezentują aktualnie najwyższą formę i zasługują na wyjazdy na cykl Pucharu Świata, a także mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata. W każdej z konkurencji do uzupełnienia są trzy miejsca, jednak zawodnicy muszą udowodnić swoją przydatność podczas zawodów kwalifikacyjnych.

Eliminacje odbywają się podczas dwóch edycji zawodów. Pierwsze z nich odbyły się w miniony weekend w Bratysławie, a ostateczną kadrę poznamy w następną niedzielę, bo to właśnie wtedy zakończy się 5. Memoriał Stefana Kapłaniaka w Krakowie. To jednoczenie zawody włączone w międzynarodowy cykl ICF World Ranking, więc oprócz Polaków, na tor Kolna przyjadą także inni uznani zawodnicy z całego świata. Sponsorem głównym polskiego kajakarstwa jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Wracając do kwalifikacji, po pierwszych przejazdach (łącznie każdy z zawodników odbywa ich cztery, a do rankingu liczą się trzy najlepsze rezultaty), większych niespodzianek nie ma. W kategorii K-1 kobiet najbliżej kwalifikacji do kadry są Dominika Brzeska (pierwsze miejsce i zwycięstwo), Hanna Danek (drugie miejsce i zwycięstwo). Ciekawie walka w drugiej części kwalifikacji zapowiada się wśród panów, bowiem o miejsca na pewno powalczą Jakub Brzeziński (zwycięstwo w pierwszym przejeździe), Mateusz Polaczyk (dwa drugie miejsca), Michał Pasiut (dwa trzecie miejsca) oraz Dariusz Popiela (zwycięstwo w drugim przejeździe).

Jeśli chodzi o kategorię C-1, to w najlepszej sytuacji jest Hanna Danek (wygrana i drugie miejsce), a w Bratysławie z Polek wysoko w rankingu były też Martyna Bednarczyk, Daria Grabarz, Katarzyna Liber i Patrycja Iwaniec. U panów najlepiej popłynęli Kacper Sztuba (zwycięstwo i trzecie miejsce), Szymon Nowobilski (drugie miejsce i zwycięstwo), Michał Wiercioch (trzecie miejsce w pierwszym przejeździe) i Grzegorz Hedwig (drugie miejsce w drugim przejeździe). Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Nie ukrywam, że sytuacja jest mocno otwarta, bo zawodniczki i zawodnicy mocno się przemieszali. W Krakowie będzie naprawdę ciekawie. Tym bardziej, że jeden najsłabszy start odpada, więc tutaj jeszcze sporo się może zadziać. Wiadomo, że są faworyci, którzy wysunęli się na prowadzenie i nie będą go chcieli oddać, jednak slalom kajakowy jest nieprzewidywalny – uśmiecha się Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski w slalomie kajakowym.

Oczywiście w rankingu nie ma Klaudii Zwolińskiej, która jako jedyna uzyskała automatyczną kwalifikację do kadry dzięki ubiegłorocznym trzem medalom na mistrzostwach świata w Australii. Mimo to, liderka naszej reprezentacji żeńskiej, popłynęła w Bratysławie treningowo. – Teraz Klaudia wyleciała już do Paryża, gdzie będzie trenowała na torze olimpijskim, który przecież wspomina doskonale – dodaje Chojnowski, który ma na myśli zdobycie srebrnego medalu podczas igrzysk.

Decydujące zawody o kwalifikacji na torze Kolna potrwają od piątku, kiedy to odbędzie się rywalizacja w kayak crossie, do niedzieli. Wstęp dla kibiców jest wolny.

Drugi polski medal podczas Pucharu Świata w Szeged! Tym razem srebro w kajakowej dwójce!

Doskonale zaprezentowały się Dominika Putto i Adrianna Kąkol podczas ostatniego dnia Pucharu Świata w Szeged. Nasze kajakarki w kategorii K-1 na dystansie 500 metrów wywalczyły srebrny medal! Ostatecznie biało-czerwoni zakończyli pierwsze zawody sezonu z dwoma medalami. – Jesteśmy mile zaskoczone i szczęśliwe – mówią Polki.

Przypomnijmy, że w sobotę podczas Pucharu Świata w Szeged, który rozpoczął międzynarodowy sezon zawodów kajakarskich, brązowy medal wywalczyła Anna Puławska, która zajęła trzecie miejsce w K-1 500 m kobiet. Biało-czerwoni, których wspiera sponsor główny PGE Polska Energetyczna S.A., nie chcieli poprzestać na jednym krążku. A w niedzielę pojawiły się ku temu duże szanse, bowiem Polacy znów płynęli w finałach A.

I z doskonałej strony pokazały się właśnie Putto i Kąkol, które najpierw były trzecie w półfinale w K-2 na 500 metrów, dzięki czemu zapewniły sobie udział w wyścigu medalowym. W nim nasze zawodniczki przypłynęły na metę jako drugie, a to oznaczało, że zdobyły srebrne medale! W finale C wystąpiły też Julia Olszewska/Katarzyna Kościółek, a w nim zajęły czwartą pozycję.

– Myślę, że z wyścigu na wyścig po prostu łapałam coraz więcej doświadczenia. Uczyłam się, co trzeba poprawić i co jeszcze można zmienić, dlatego skupiałam się wyłącznie na swoim zadaniu. Dużo rozmawiałyśmy z Dominiką o tym, co musimy poprawić i nad czym pracować. Do finału awansowałyśmy przecież dopiero z dziewiątym czasem, więc nie kalkulowałam. Miałam wręcz tunelowe skupienie, patrzyłam tylko na Dominikę i realizację naszego planu. Chyba właśnie dlatego ten wynik trochę nas zaskoczył. Jesteśmy bardzo mile zaskoczone i wzruszone, że to wszystko tak dobrze zadziałało właśnie dzisiaj. Tak naprawdę miałyśmy niewiele okazji do wspólnego pływania, poza startami zrobiłyśmy razem tylko kilka treningów. Wcześniej zdarzało się nawet, że przez cały rok trenowałyśmy razem może kilkanaście czy dwadzieścia razy, minuta po minucie, więc nasze wspólne doświadczenie nie jest duże – komentuje Kąkol.

W konkurencji K-1 200 m bardzo dobrze spisała się Anna Puławska, która po półfinale (2. miejsce) awansowała do finału A. Tam zajęła piątą lokatę. Druga z Polek, Dominika Zimnoch, po 7. miejscu w półfinale trafiła do finału C, który wygrała. Z kolei w C-1 na 200 m startowała Milena Mackiewicz. Po półfinale zakończonym na 8. miejscu trafiła do finału C, gdzie również zajęła 8. lokatę.

– Szczerze mówiąc, dla większości z nas to debiut w Pucharze Świata i pierwsze zetknięcie z seniorską rywalizacją. Wiedziałyśmy, że te starty będą wymagające, ale potencjał w tej grupie zdecydowanie jest. Najważniejsze jest to, że się nie poddajemy. Dziewczyny mają ogromny zapał do pracy, mamy wsparcie trenera i wierzę, że to tylko kwestia czasu, aż wszystko zacznie funkcjonować jeszcze lepiej. Myślę, że marzeniem każdego zawodnika tutaj jest walka o igrzyska olimpijskie. Trzeba jednak przyznać, że obecny system punktacji w Pucharach Świata jest dla młodych zawodników bardzo wymagający. Dla mnie to pierwszy start w tej imprezie, więc zdobywanie punktów jest trudniejsze niż dla bardziej doświadczonych zawodników, którzy są już obyci z taką rywalizacją. Ale mogę powiedzieć jedno: dam z siebie wszystko, żeby zbierać te punkty i wywalczyć miejsce w drodze do Los Angeles 2028 – zapewnia Mackiewicz.

W K-1 500 m rywalizowali dwaj Polacy. Sławomir Witczak po półfinale (4. miejsce) wystartował w finale B, który ukończył również na 4. pozycji. Podobny przebieg miał start Piotra Morawskiego, czyli czwarte miejsce w półfinale i 6. lokata w finale B.

W kanadyjkowych dwójkach bardzo wyrównany występ zanotowała osada Wiktor Głazunow/Oleksii Koliadych. Po półfinale zakończonym na 6. miejscu rywalizowali w finale B, gdzie uplasowali się na 8. pozycji. Druga polska dwójka, czyli Aleksander Kitewski / Juliusz Kitewski, po bardzo dobrym półfinale (3. miejsce) awansowała do finału A, w którym zajęła 9. lokatę. W K-2 na dystansie 500 m świetnie rozpoczęła rywalizację osada Jarosław Kajdanek/Valerii Vichev, wygrywając swój półfinał. W finale A polska osada zajęła 8. miejsce.

– Przy takim układzie półfinału, gdzie awans wywalczają tylko dwie osady, trzeba od początku płynąć na maksimum możliwości. Myślę, że na ten moment daliśmy z siebie tyle, ile byliśmy w stanie. Na pewno z Valeriiem moglibyśmy jeszcze więcej popływać razem na treningach. Nie mieliśmy zbyt wielu okazji do wspólnego przygotowania, między innymi przez moje problemy zdrowotne i przerwy w treningach. Mimo tego uważam, że to przetarcie było dla nas wartościowe i daje dobrą bazę na przyszłość. Ja ogólnie jestem pozytywnie nastawiony. To był pierwszy start, pierwsze poważniejsze przetarcie i dla mnie także pierwsze tak ważne zawody w roli szlakowego. To było duże wyzwanie, ale cieszę się, że sobie poradziłem i udało się awansować do finału. Na pewno towarzyszył mi spory stres, szczególnie związany z prowadzeniem osady i odpowiedzialnością za odpowiednie rozegranie wyścigu. Dla mnie to było nowe doświadczenie, dlatego tym bardziej cieszę się, że udało się temu sprostać – mówi Kajdanek. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Na koniec zawodów wystąpiło jeszcze dwóch Polaków startujących w C-1 na 5000 metrów. Kyrylo Krasinskyi ostatecznie zakończył rywalizację na szóstej pozycji, a Gracjan Michalak na 11. miejscu.

Biało-czerwoni czekają już na kolejne zawody Pucharu Świata, ale również przygotowują się pod sierpniowe mistrzostwa świata, które zaplanowano w Poznaniu. To właśnie tam będą chcieli pokazać najwyższą formę przed własną publicznością. Kibice mogą kupować już bilety na każdy z pięciu dni zawodów na Biletomat.pl. – Serdecznie zapraszamy, bo to będzie wielkie święto polskiego kajakarstwa – mówią nasi zawodnicy.

Pierwsze medale Polaków w kajakowym Pucharze Świata! Sezon otwarty znakomicie!

Puchar Świata w Szeged rozpoczął walkę o punkty do kwalifikacji olimpijskich na igrzyska w Los Angeles, a reprezentanci Polski już pierwszego dnia pokazali wysoką formę. Biało-czerwoni awansowali do wielu półfinałów i finałów A, a na podium stanęła między innymi Anna Puławska, która zajęła trzecie miejsce w K-1 500 m kobiet. – Cały czas jesteśmy w procesie budowania formy – podkreśla Anna Puławska, jedna z liderek reprezentacji Polski.

Puchar Świata w Szeged rozpoczął tegoroczny sezon najważniejszych międzynarodowych startów. Pierwszego dnia reprezentanci Polski pokazali się z bardzo dobrej strony, bowiem wielu z nich wywalczyło sobie szansę walki o podium w finałach A. A jak najlepsze wyniki są ważne nie tylko ze względu na zdobycze medalowe, ale również ze względu na udział w igrzyskach olimpijskich, które za dwa lata odbędą się w Los Angeles. To właśnie zawody na Węgrzech są pierwszymi, które liczą się do rankingu, według którego kajakarze i kajakarki walczą o wyjazd na najważniejszą imprezę czterolecia.

– Od początku wiedziałyśmy, że walka będzie bardzo wyrównana, bo już zaczęła się rywalizacja o punkty do kwalifikacji olimpijskiej. Każdy był przygotowany na pierwszy Puchar Świata i spodziewałam się, że różnice będą minimalne. Zresztą wczorajsze przedbiegi i półfinały tylko to potwierdziły. Ja jednak staram się o tym wszystkim za dużo nie myśleć. Skupiam się na swojej pracy i po prostu cieszę się ściganiem – mówi Anna Puławska, jedna z najlepszych naszych kajakarek, która w piątek otworzyła sobie furtkę do medali.

Weronika Marczewska zajęła ósme miejsce w konkurencji K1 kobiet na 1000 metrów, co jest największym sukcesem w jej dotychczasowej karierze. Młoda zawodniczka zaprezentowała się z bardzo dobrej strony, rywalizując z czołowymi kajakarkami świata i pokazując duży potencjał na przyszłość. Osiągnięty rezultat potwierdza jej rozwój oraz daje nadzieję na kolejne wartościowe występy w międzynarodowej rywalizacji.

– Myślę, że mogę dobrze ocenić swój występ. Nadal jestem zawodniczką kategorii U-23, więc wszystko idzie małymi krokami do przodu. W swoim wyścigu dałam z siebie maksimum i popłynęłam najlepiej, jak potrafiłam. Ostatecznie zajęłam ósme miejsce i jestem z tego zadowolona. Uzyskałam też dobry czas, dlatego wierzę, że będzie tylko lepiej. Staram się przede wszystkim skupiać na sobie i swojej pracy. Bardzo dużo uczę się od starszych koleżanek z grupy. Korzystam z ich doświadczenia i rad, a to naprawdę pomaga mi się rozwijać. Myślę, że każdy sportowiec ma swoje marzenia i cele, Jarównież je mam i konsekwentnie dążę do ich realizacji – mówi Marczewska.

W konkurencji K-4 mężczyzn na dystansie 500 metrów polska osada w składzie Wojciech Pilarz, Piotr Morawski, Valerii Vichev oraz Sławomir Witczak zajęła trzecie miejsce w finale B. Również kobieca czwórka w konkurencji K4 500 m rywalizowała w finałach. Dominika Zimnoch, Julia Olszewska, Zofia Więcławska i Adrianna Kąkol uplasowały się na czwartej pozycji w finale B. Z kolei w finale A Martyna Klatt, Sandra Ostrowska, Dominika Putto oraz Katarzyna Kościołek zakończyły rywalizację na siódmym miejscu.

W konkurencji C-1 mężczyzn na 1000 metrów Wiktor Głazunow zajął siódmą lokatę. Ten sam zawodnik wraz z Oleksiiem Koliadychem wywalczył także awans do półfinału C-2 500 m. Drugą polską osadą, która awansowała do półfinałów tej konkurencji, byli Aleksander Kitewski i Juliusz Kitewski. W sprincie C1 mężczyzn na 200 metrów Janusz Kitewski uplasował się na dziewiątym miejscu w finale B, natomiast Oleksii Koliadych zakończył finał A na szóstej pozycji.

Bardzo dobrze spisały się polskie kajakarki w konkurencjach jedynkowych. Anna Puławska zajęła trzecie miejsce w finale A K1 500 m kobiet, potwierdzając wysoką formę. W tej samej konkurencji Martyna Klatt była trzecia w finale C. Awans do półfinału wywalczyła także Milena Mackiewicz w konkurencji C1 kobiet na 200 metrów. Półfinał z jej udziałem odbędzie się w niedzielę.

– Wyścig finałowy był dopiero naszym trzecim startem w nowo zestawionej osadzie. Zgodnie z założeniami trenera te starty mają przede wszystkim sprawdzić nas jako zespół i pokazać,nad czym jeszcze musimy pracować. Dzisiaj był do tego bardzo dobry moment, bo warunki mocno różniły się od tych z eliminacji i półfinału. W finale mocno wiało z wiatrem, dlatego wyścig wymagał bardziej dynamicznego prowadzenia łódki i szybszego wiosłowania. W wolniejszym tempie czułyśmy się bardzo dobrze, byłyśmy zgrane i było widać potencjał tej osady. Dzisiaj jednak warunki były trudniejsze i myślę, że dziewczyny jeszcze nie są do końca gotowe na tak szybkie przestawianie się, bo zbyt krótko razem pływamy.
Ostatecznie zajęłyśmy siódme miejsce. Szczerze mówiąc, po wyścigu wydawało mi się, że przypłynęłyśmy czwarte, więc wynik trochę nas zaskoczył. Nie jest to rezultat, który nas satysfakcjonuje, ale zarówno w zeszłym roku, jak i teraz podchodzimy do tych startów głównie treningowo. Oczywiście zdobyłyśmy ważne punkty, a to też ma znaczenie – komentuje Klatt.

– Myślę, że cały czas jesteśmy w procesie budowania formy. Cieszę się z brązowego medalu, choć zaraz po minięciu mety miałam lekki niedosyt. Po analizie wyścigu z trenerem doszliśmy jednak do wniosku, że wciąż jesteśmy na etapie ciężkiej pracy i wiemy, nad czym jeszcze musimy popracować, żeby pływać szybciej – skomentowała Puławska.

W K-1 kobiet na 200 metrów zarówno Anna Puławska, jak i Dominika Zimnoch zapewniły sobie miejsce w półfinałach. Wśród mężczyzn w K-1 500 m awans wywalczyli Sławomir Witczak oraz Piotr Morawski.W konkurencji K-1 mężczyzn na 1000 metrów Alex Borucki zajął trzecie miejsce w finale B. Dobrze zaprezentowały się również polskie dwójki. W K-2 kobiet na 500 metrów awans do półfinałów wywalczyły osady Julia Olszewska / Katarzyna Kościołek oraz Dominika Putto / Adrianna Kąkol. W K-2 mężczyzn na 500 metrów półfinał osiągnęli Jarosław Kajdanek i Valerii Vichev. Druga polska osadaL Przemysław Korsak i Wiktor Leszczyński, została zdyskwalifikowana. Wszystkie półfinały z udziałem biało-czerwonych odbędą się w niedzielę.

Zawody w Szeged mają też być przygotowaniem do mistrzostw świata, które odbędą się pod koniec sierpnia w Poznaniu. Bilety są już dostępne na stronie www.biletomat.pl. – Pewnie będą jakieś małe zakupy w nagrodę, choć jeszcze nie wiem dokładnie jakie. Lubię w ten sposób doceniać siebie za takie małe i duże sukcesy. Na świętowanie przyjdzie jednak czas później, bo teraz skupiam się przede wszystkim na kolejnych wyścigach i chcę do każdego z nich podejść w pełni profesjonalnie – kończy Głazunow.