Wydrukuj

Zmiany w programie IO?

Pod koniec listopada w Internecie na stronach kajakowych zawrzało. To za sprawą posiedzenia zarządu ICF, które odbyło się 24 listopada. Zarząd ICF głosował za włączeniem ekstremalnego slalomu mężczyzn i kobiet do swojej propozycji programu kajakowego igrzysk Paryż 2024, ponieważ stara się nadal wprowadzać innowacje i poradzić sobie z redukcją miejsc olimpijskich, zabierając przy tym konkurencje sprinterskie K1 200 kobiet i mężczyzn.

Prezydent ICF Jose Perurena w odpowiedzi na liczne głosy sprzeciwu wielu znanych sportowców z całego świata powiedział, że to trudne wyzwanie, ale czas na zmianę programu olimpijskiego dla kajaków był odpowiedni.

Ta decyzja pozwala ICF zachować swoje podstawowe atuty, a jednocześnie wprowadzić innowacje i różnorodność do programu olimpijskiego 2024. Ekstremalny slalom może być częścią przyszłości naszego sportu i wiemy, że będzie świetnie pasował do igrzysk olimpijskich. Jest szybki, popularny zarówno wśród sportowców, jak i widzów, i bardzo dobrze wygląda w telewizji. Ładnie wpisuje się w wytyczne MKOl przedstawiające nowe, naładowane adrenaliną wydarzenia, które są atrakcyjne dla młodszych odbiorców  – powiedział Perurena.

Szkoda tylko, że bez żadnych konsultacji z samymi zainteresowanymi, czyli ze sportowcami, trenerami i federacjami sportowymi na świecie. Znani sportowcy podjęli bunt na swoich profilach na rzecz ocalenia kajakarstwa #savecanoeing, między innymi Karolina Naja i Marta Walczykiewicz.

Karolina Naja tak pisze na swoim profilu facebook’owym: Całkiem niedawno dowiedziałam się, że Rada ICF wyszła z propozycją, by naszej dyscyplinie odebrane zostały dwie konkurencje olimpijskie na rzecz ekstremalnego slalomu. Dyscypliny, która tak naprawdę dopiero raczkuje. W tym momencie dzieci i młodzież, które trenowały z ogromnym zaparciem wierząc, że zostaną reprezentantem swojego kraju na najważniejszej imprezie sportowej, zostają ze znacznie mniejszymi szansami na realizację marzeń. Nie zgadzamy się z takim stanem rzeczy. Apelujemy o konsultacje ze środowiskiem kajakarskim i wypracowanie wspólnej drogi.

Nie rozumiem tej decyzji. K1 200m było konkurencją widowiskową i przyciągało mnóstwo kibiców. Jeśli celem MKOl było uatrakcyjnienie naszej dyscypliny, to dziwię się, że nie wprowadzili sztafet, które od roku 2009 do 2014 były w programie mistrzostw świata albo też osad mieszanych K2 (mix), przecież w wielu dyscyplinach są drużyny mieszane (pływanie, lekka atletyka), sprinty kajakowe odbyły się na razie na dwóch igrzyskach, Tokio będzie ostatnimi. Szkoda, że nie dali szansy na rozwój tej konkurencji. Ale jeszcze bardziej szkoda młodych zawodników, których marzeniem było reprezentować nasz kraj w tej konkurencji na IO – dodaje Marta.

ICF tłumaczy dalej, że ekstremalny slalom, to stosunkowo nowa dyscyplina kajakowa, ale ekscytująca. Bezpośredni format przyciąga nowych fanów i ma dobre notowania telewizyjne od czasu wprowadzenia go na mistrzostwa świata i programy o mistrzostwach świata.

Dodanie nowej dyscypliny do kalendarza olimpijskiego nie wymagałoby żadnych dodatkowych limitów dla zawodników, ponieważ wielu zawodników slalomu kajakowego prawdopodobnie będzie brało udział w ekstremalnych zawodach.

Ekstremalny slalom spełnia również wymóg MKOl, aby sport dążył do uzyskania większej wartości poza swoimi obiektami. Będzie rozgrywany na trasie slalomu kajakowego i doda dodatkowe dni do olimpijskiego harmonogramu slalomu.

Aktualnie proponowane przez ICF zmiany spowodowały konsternację w środowisku światowym i oczywiście naszym. Prezes Polskiego Związku Kajakowego Tadeusz Wróblewski wystosował list do Prezydenta Jose Perureny.

Był to mój obowiązek jako Prezesa Polskiego Związku Kajakowego, aby zwrócić uwagę sternikowi światowego kajakarstwa, że to błędna droga, prowadząca naszą dyscyplinę do ograniczeń i powolnego upadku. Nie wiem jaka będzie skuteczność listu, który wysłałem – mówi Tadeusz Wróblewski.

Zmianie też ulegną męskie dwójki w kajakach i kanadyjkach. Zamiast K2 1000 metrów będzie K2 500 i analogicznie w C2 1000 – C2 500 metrów.

Prezydent ICF w liście do mediów pisze:

Mogę zrozumieć frustrację, złość i niepokój waszych trenerów, sportowców i kibiców, spowodowane tą decyzją. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni takim negatywnym odbiorem przez zawodników i krajowe federacje, dlatego, jak tylko jest to możliwe staramy się temu zapobiec. Jakkolwiek, kiedy wyjaśnię kalendarium tego, co się wydarzyło, zobaczycie, że było bardzo mało możliwości, a zarząd ICF w zaistniałej sytuacji, wybrał najbardziej uzasadnioną decyzję z możliwych. Kluczowym elementem w całej debacie jest fakt, że MKOl poinformował ICF, że będziemy musieli zaakceptować redukcję liczby konkurencji kajakowych w 2024 roku w Paryżu. To w wielu dyskusjach zostało pominięte lub zignorowane, a jest to kluczowy argument w tej decyzji.

Zarząd ICF jednak zatwierdził te zmiany i ma przeanalizować teraz opcje dotyczące programu olimpijskiego sprintu kajakowego, jeśli nowa propozycja zostanie zaakceptowana przez MKOl, na igrzyskach olimpijskich w 2024 r. Dla sportowców do zdobycia będzie dziesięć medali w sprincie kajakowym i sześć w slalomie kajakowym.

BS

Fot.: canoeicf.com