Wydrukuj

Zmagania o Igrzyska

Za nami kwalifikacje do kadry, a jednocześnie jeden z etapów krajowej kwalifikacji olimpijskiej. W Krakowie wystartowała cała czołówka ubiegająca się o prawo do udziału w zawodach międzynarodowych, a w rezultacie występ na Igrzyskach w Londynie.

 

 

Bez niespodzianek

W Krakowie kadrowicze potwierdzili, że na arenie krajowej wiodą prym. Konkurencję C2 zdominowała dwójka Marcin Pochwała – Piotr Szczepański, w C1 wygrał Grzegorz Kilijanek, a w K1 kobiet Natalia Pacierpnik. Wysoki poziom pokazał też Mateusz Polaczyk, który w pierwszym  dniu zawodów był drugi, minimalnie przegrywając z Dariuszem Popielą, a w drugim zwyciężył. Zawody w Krakowie, zapoczątkowały krajowy cykl kwalifikacji olimpijskiej.

 

 

Zawodnicy, którzy zdobyli w zeszłym roku olimpijskie paszporty nie mogą być pewni wyjazdu na Igrzyska do czasu kiedy potwierdzą, że wciąż prezentują najwyższy poziom. Jedynym wyjątkiem jest Mateusz Polaczyk, który po srebrnym medalu start w Londynie ma zapewniony. W Krakowie liderzy z zeszłego roku pojechali jednak najlepiej i pokazali, że solidnie przepracowali okres przygotowawczy. Jedynym wyjątkiem jest konkurencja C1 gdzie wygrał Grzegorz Kiljanek, a nie Grzegorz Wójs, który zdobył kwalifikację. Ta sytuacja sprawia, że rywalizacja w tej konkurencji staje się bardzo ciekawa – wyjaśnia Janusz Żebracki, trener kadry.

 

 

Dalsze kwalifikacje

W konkurencjach w których mamy zapewnione miejsca w Londynie, w ramach kadry przygotowują się dwie osady. Podczas kolejnych startów zawodnicy będą zdybywać punkty rankingowe, a zwycięzcy otrzymają prawo startu w zawodach olimpijskich. Po eliminacjach w Krakowie, kolejny jest słowacki Lipowski Mikulasz, a następnie majowe ME w Augsburgu.  

 

 

– Na Słowacji w każdej z czterech  konkurencji wystartują po dwie osady  powołane przez Związek , a po zawodach ci, którzy zajmą lepsze miejsca, wyjadą na kilka dni do Londynu. Reszta stworzy bezpośrednie zaplecze reprezentacji i będzie trenować w tym czasie w Augsburgu z myślą o Mistrzostwach Europy. Przed zawodami dojedzie do nich grupa z Anglii i wspólnie weźmie udział w rywalizacji. Ten start będzie ostatnim etapem kwalifikacji olimpijskiej i po nim poznamy ostateczny skład jaki powalczy na Igrzyskach – tłumaczy Janusz Żebracki.

 

Trening za granicą

Przed pierwszymi tegorocznymi startami kadra przygotowywała się na zgrupowaniach zagranicznych. W styczniu była Portugalia, a na przełomie lutego i marca Australia, gdzie na obiekcie olimpijskim w Penrtith zawodnicy szlifowali technikę i budowali wytrzymałość specjalną. Poza wiosłowaniem były też biegi i siłownia, a w ramach ćwiczeń mięśni głębokich i równowagi dwukrotnie udało się im też popływać na deskach surfingowych. Po obozie grupa spędziła kilka dni w domach i wyjechała na sesję treningową do Londynu.

 

 

– Do Anglii pojechaliśmy w dużej mierze dlatego, żeby lepiej zapoznać się z wodą. Figury na torze zostały już ustawione tak, jak prawdopodobnie wystąpią na Igrzyskach, dlatego taki trening był dla nas bezcenny. Poza techniką, dalej kształtowaliśmy wytrzymałość i pracowaliśmy nad szybkością. Po powrocie do kraju przeszliśmy badania w Instytucie Sportu, a wyniki pokazały, że praca na obozach przynosi pożądane efekty – mówi Janusz Żebracki.

 

 

Pierwsze konfrontacje

Przed kwalifikacjami w Krakowie, kadra dwukrotnie zmierzyła się już z rywalami na zawodach międzynarodowych. Pierwszy sprawdzian zaliczyła w trakcie obozu w Australii, a kolejny na torze w Lipsku. Podczas zagranicznych zmagań doskonałą dyspozycję pokazała dwójka Marcin Pochwała – Piotr Szczepański.

 

 

W Australii konkurencja była z najwyższej półki, bo na stracie stanęli wszyscy najlepsi zawodnicy. Marcin z Piotrem pojechali znakomicie, wygrywając w swojej konkurencji. W Lipsku poszło im niewiele gorzej. Zajęli drugie miejsce czym potwierdzili swój wysoki poziom. Reszta zawodników pokazała się nieźle. Wszyscy zakwalifikowali się do finałów, co uznaję za przyzwoity wynik jak na ten etap przygotowań. Teraz czekamy co pokażą na Słowacji – kończy trener Żebracki. (tp)