Wydrukuj

Złe dobrego początki. Czyli sezon 2015 w wykonaniu kajakarzy górskich

Sezon 2015 roku nie zaczął się dla naszych górali najlepiej. Pierwsze międzynarodowe starty nie należały do udanych i nie napawały optymizmem. Majowe Mistrzostwa Europy polska kadra zakończyła z jednym medalem. W konkurencji drużynowej kobiet. Nasze panie w składzie Natalia Pacierpnik, Klaudia Zwolińska i Sara Ćwik zdobyły srebro i był to jedyny medal dla naszej reprezentacji w tych zawodach. Mateusz Polaczyk, jako jedyny, wszedł do finału zajmując ostatecznie 7. miejsce.

O wiele lepiej było już w pierwszej edycji Pucharu Świata. W Pradze też mieliśmy medale, co prawda tylko drużynowe, za to z najcenniejszego kruszcu. Na najwyższym stopniu podium stanęli tym razem panowie. Złoto zdobyli kanadyjkarze w C2 Piotr Szczepański z Marcinem Pochwałą, Michał Wiercioch z Grzegorzem Majerczakiem oraz Filip i Andrzej Brzezińscy. U złotych kajakarzy wystąpił Mateusz Polaczyk, Dariusz Popiela i Maciej Okręglak. Ponadto mieliśmy już trzy osady w finale. W konkurencji K1 mężczyzn Mateusz Polaczyk zajął 4. miejsce, Popiela Dariusz 6. i w konkurencji C2 osada Piotr Szczepański – Marcin Pochwała zajęła miejsce 6.

Kolejne zawody Pucharu Świata odbyły się w Krakowie. Do stolicy Małopolski przyjechało ponad trzystu zawodników z czterdziestu trzech państw. W finałach popłynęły cztery nasze osady.

W K1 mężczyzn piąte miejsce zajął Mateusz Polaczyk, a ósme Maciej Okręglak. W konkurencji C2 Filip i Andrzej Brzezińscy znaleźli się na piątej pozycji. W K1 kobiet siódmą lokatę zdobyła Natalia Pacierpnik.

Jest spory niedosyt. Mieliśmy duże szanse medalowe. Mateusz Polaczyk zrobił najlepszy czas zawodów. Po drodze zgarnął cztery punkty karne, ale popłynął tak szybko, że utrzymałby pierwsze miejsce nawet z dwoma. Maciej Okręglak również był bardzo szybki, lecz nie ustrzegł się błędu i musiał opływać bramkę. Dariusz Popiela tuż za finałem ze stratą 0,10 sek. Z dwójek kanadyjkowych najlepiej pojechali bracia Brzezińscy. Marcinowi Pochwale i Piotrowi Szczepańskiemu zabrakło sekundy, by wejść do finału. U kajakarek najlepszy wynik w karierze zanotowała Natalia Pacierpnik. Była siódma, zaliczyła dobry przejazd. Dwie pozostałe zawodniczki, Klaudia Zwolińska i Sara Ćwik, to jeszcze juniorki. Liczyłem trochę na niespodziankę z ich strony, ale niestety nie wyszło. Poniżej oczekiwań popłynęli kanadyjkarze. Kacper Gondek popłynął najlepiej z grupy – był piętnasty, ale Grzegorz Hedwig i Igor Sztuba bardzo słabo – tak starty w Krakowie podsumował Jarosław Miczek trener koordynator polskich slalomistów.

Świetnie za to w Krakowie spisali się organizatorzy, czyli Krakowski Klub Kajakowy. To o tyle ważne, że regaty tej rangi do dawnej stolicy Polski zawitały po raz pierwszy. Uznanie dla świetnej organizacji wyrażali przede wszystkim zagraniczni zawodnicy i trenerzy goszczący na torze w Krakowie.

Cieszą słowa uznania ze strony uczestników. Od Czechów usłyszeliśmy nawet, że było lepiej niż w Pradze. Projektując teren, staraliśmy się wszystko skupić blisko siebie, ale pozostawić jednocześnie sporo miejsca. Zadbaliśmy o zadaszenie dla kibiców, o duże telebimy na wyniki i obraz z przejazdów. To wszystko zostało docenione – powiedział po zawodach Zbigniew Miązek prezes Krakowskiego Klubu Kajakowego.

O tym, że nasi górale wiedzą, o co chodzi w slalomie przekonaliśmy się podczas trzeciej rundy Pucharu Świata. W słowackim Liptowskim Mikulaszu Polacy zdobyli cztery medale dwa srebra i dwa brązy.

Najwięcej radości dostarczyli nam panowie w olimpijskiej konkurencji kanadyjkowych dwójek. Piotr Szczepański i Marcin Pochwała w finale uzyskali trzeci czas zawodów. Pozostałe medale nasi kajakarze dorzucili w konkurencjach drużynowych. Po tym starcie zawodnicy i kibice z nadzieją wyruszyli na kolejne rundy Pucharów Świata do Hiszpanii, a później do Francji. Niestety ani w hiszpańskim La Seu d’Urgell, ani we francuskim Pau nasi zawodnicy nie błyszczeli. Przed nimi była jeszcze najważniejsza impreza tego sezonu, czyli Mistrzostwa Świata, w których poza medalami walczono też o przepustki na Igrzyska w Rio de Janeiro. Jednak w przekroju całego sezonu chyba nawet „najstarsi górale” nie pokusiliby się przepowiadać, jak poradzą tam sobie polscy kadrowicze. Tymczasem na torze olimpijskim w Londynie Polacy pokazali prawdziwego ducha walki. Efekt to srebro Mateusza Polaczyka w K1 i wszystkie możliwe kwalifikacje olimpijskie.

Mateusz praktycznie od 2011 roku, corocznie będąc w finale, potwierdza swoja wysoką dyspozycję. Liczyłem na małą niespodziankę i moje oczekiwania się spełniły. Obecnie jest najlepszym kajakarzem w kraju, co potwierdził srebrnym medalem – powiedział po zawodach Jarosław Miczek.

Bardzo dobrze spisały się też nasze dwójki kanadyjkowe, gdyż wszystkie trzy osady wywalczyły finał. Najlepiej z naszych osad spisała się dwójka Marcin Pochwała i Piotr Szczepański zajmując 7. miejsce. Tuż za nimi przypłynęli Michał Wiercioch i Grzegorz Majerczak oraz Filip i Andrzej Brzezińscy, zajmując odpowiednio 8. i 9. miejsca.

Warto w tym miejscu wspomnieć również o Natalii Pacierpnik, która powoli powraca do formy po urodzeniu dziecka. Nasza zawodniczka w półfinale K1 zajęła 23. miejsce. Było to 14. miejsce w rywalizacji krajów i ostatecznie dało nam kwalifikację na IO w Rio (15 osad).

Ale medal i kwalifikacje to nie wszystko. Mistrzostwa Świata w Londynie w 2015 roku przeszły do historii z jeszcze innych powodów. Nasza reprezentacja po raz pierwszy w historii wprowadziła aż 5 osad do finałów MŚ i wygrała klasyfikację kajakarzy. Bo przecież nie ważne jak się zaczyna, ważne, jak się kończy.

Beata Sokołowska-Kulesza