Wydrukuj

Zjazd i sprint czyli mistrzowie na Dunajcu

Choć może trudno w to uwierzyć, to były to już 73. Mistrzostwa Polski Seniorów i Juniorów w zjeździe. Tym razem odbyły się w Szczawnicy, a zgromadziły najlepszych górali w kraju.

Około 3,5 kilometrowa trasa z przystani kajakowej w Szczawnicy do mostu w Krościenku, była wymagająca w początkowym i środkowym fragmencie. Sprint był równie wymagający, ponieważ około 350 metrowa trasa od przystani kajakowej do charakterystycznej skały z góralem przy wjeździe do Szczawnicy – „Kotuńki”, sprawiała wiele trudności szczególnie mniej doświadczonym zawodnikom. Stan wody w Dunajcu po obfitych opadach na kilka dni przed rozpoczęciem mistrzostw, był optymalny do rozegrania zawodów. Mało brakowało, aby tegoroczny krajowy czempionat w zjeździe się nie odbył. Pierwotnym terminem tych zawodów był kwiecień, a areną zmagań miała być miejscowość Leśna. Tyle, że termin pokrywał się z jednymi z kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich i zawody odwołano. Po IO zapadła decyzja, że MP w Zjeździe odbędą się w Szczawnicy w październiku, i dobrze, bo są ważnym elementem przygotowań do kolejnego sezonu.

Zjazd kajakowy jest blisko połączenia kajakarstwa górskiego z klasycznym, jest to bardzo dobra odskocznia od specyficznego codziennego wiosłowania w bardzo pożądanym w okresie roztrenowania po głównych startach, sezonu. Zjazd ze względu na swój charakter i czas pracy (tlenowy dystans długi ok 10-15’ i dystans krótki 50-70” beztlen) daje rzetelną informację zwrotną na temat parametrów fizjologicznych, określeniu słabych i mocnych stron zawodnika, zwłaszcza u zawodników w grupach młodszych – podkreśla Grzegorz Polaczyk.

Choć zjazd jest konkurencją nieolimpijską, po sezonie w tej widowiskowej dyscyplinie kajakowej postanowili sprawdzić się też nasi olimpijczycy.  Na starcie w konkurencji C1 pojawił się Grzegorz Hedwig z nowosądeckiego Startu oraz osada C2 Piotr Szczepański – Marcin Pochwała, którzy potwierdzili olimpijską formę. Chociaż to nie trasa slalomu wygrali zarówno w zjeździe, jak i w sprincie.  Klasą dla siebie w konkurencji K-1 mężczyzn byli bracia: Grzegorz, Mateusz, Łukasz i Rafał Polaczykowie, którzy zdobyli wszystkie medale indywidualnie i wygrali w zespole, w którym wystąpili Grzegorz, Mateusz i Rafał.

Mistrzostwa Polski w Zjeździe dla nas trzeba uznać za udane, zwłaszcza, że organizacja ich stała pod znakiem zapytania, w szczególności zadowolony jestem ja i moja rodzina. W czteroosobowym składzie zdobyliśmy 9 medali + taty w grupie Weteranów. Startowało się bardzo dobrze. Mimo niskiej temperatury na mecie długiego dystansu, nikt nie narzekał, że mu zimno. Na krótkim dystansie można było złapać wiatr we włosach, co cieszyło zawodników, na co dzień startujących na ,,topornych” kajakach slalomowych – tak trochę żartem, trochę serio mówi o MP w Zjeździe Grzegorz Polaczyk.

Do grona zadowolonych trzeba też zaliczyć Joannę Polaczyk – Mędoń, która zwyciężyła wśród kobiet. Dodatkową motywacją w tegorocznej imprezie było to, że trasa dla kobiet była taka sama jak dla mężczyzn. Można było zrobić ciekawe porównanie.

Uwielbiam pływać zjazd, więc dla mnie to czysta przyjemność startować w zawodach. Zdaję sobie sprawę, że wśród slalomistek jestem obecnie najmocniejsza w tej dyscyplinie, ale przed dziewczynami z klasyka czuję duży respekt. Jak zwykle trzeba było dać z siebie wszystko, bo nigdy niewiadomo, jaką formę reprezentują dziewczyny klasyka. W tym roku była wspólna trasa dla kobiet i mężczyzn, co jest dodatkową motywacją i możliwością sprawdzenia swoich sił wśród panów, zwłaszcza, że mogłam porównać się z braćmi. Mimo, że zdobyłam już wiele złotych medali w zjeździe, to zawsze bardzo cieszę się ze zwycięstwa, może, dlatego, że starty w tych zawodach traktuję poważnie i przygotowuje sie do nich. Szkoda, że ze względu na kontuzję, nie wystartowała moja córka Małgosia Mędoń. Zapewne w przyszłym roku staniemy razem na starcie i wtedy przekonam się nie tylko o moim poziomie sportowym, ale też o tym, jakim jestem trenerem, bo to ja zajmuję się trenowaniem Gosi – opowiada o swoim starcie Joanna Polaczyk – Mędoń.

Po zawodach była też okazja do rozmów o tym, co było i o tym, co można zrobić jeszcze, aby zjazd stał się ciekawą alternatywą dla kibiców kajakarstwa. Okazuje się, że sporo zawodników chciałoby wrócić do dawnej formuły rozgrywania tych zawodów na około 10 kilometrowej trasie zjazdu – ze Sromowiec Wyżnych do Szczawnicy, przepięknym przełomem Dunajca.  Pomimo niesprzyjającej pogody zawody obserwowała duża grupa osób – turystów i wczasowiczów wypoczywających w Szczawnicy. Najwięcej kibiców przyciągnęły zmagania w sprincie. Organizatorem zawodów był Nowosądecki Okręgowy Związek Kajakowy, Klub Sportowy „Pieniny” ze Szczawnicy, przy wsparciu finansowym Polskiego Związku Kajakowego oraz Starostwa Powiatowego w Nowym Sączu.

 

Beata Sokołowska-Kulesza

 

{gallery}aktualnosci_2016/MP_zjazd{/gallery}