Wydrukuj

Z Livigno do Wałcza

Od zeszłego tygodnia kanadyjkarze trenera Rafała Rogozieckiego pływają w Wałczu. Wcześniej ekipa trenowała we włoskich Alpach. Po ponad dwóch tygodniach zajęć ze średnią intensywnością przyszedł czas na przyspieszenie.

 

Ładowanie w górach

Obóz w Livigno zapoczątkował tegoroczny BPS przed sierpniowymi MŚ w Mediolanie. Przez pierwsze pięć dni zawodnicy realizowali spokojny trening wprowadzający do zajęć na wysokościach. Kolejne dziesięć to już praca na średnich intensywnościach z mocnym naciskiem na ćwiczenia ogólnorozwojowe i ukierunkowane. Było sporo chodzenia po górach, wypraw rowerowych, siłowni i biegania. Do tego spokojne wiosłowanie na wodzie w zakresie tlenowym i mieszanym. Końcówka obozu to stopniowe schodzenie z obciążeń i regeneracja. Po powrocie kanadyjkarze przeszli w Instytucie Sportu standardowe testy oceniające poziom przygotowania tlenowego i beztlenowego. Wyniki sztab szkoleniowy ocenił bardzo dobrze.

 

– Livigno w lecie to dla nas nowość, bo do tej pory w tym okresie trenowaliśmy w Szczyrku. Wiedzieliśmy jednak jak dobrze wysokość 2200 m n.p.m. wpływa na parametry krwi i stwierdziliśmy, że tym razem spróbujemy zajęć średnich górach. Po badaniach wiemy już, że to był strzał w dziesiątkę – mówi Rafał Rogoziecki, trener reprezentacji kanadyjkarzy.

 

Szybsze tempo

Po powrocie z Włoch kanadyjkarze mieli cztery dni wolnego w domach. Na ten czas trener ustalił obciążenia na poziomie 50% tego co wykonywali na zgrupowaniu. To był czas odpoczynku i relaksu. Teraz zawodnicy trenują już na pełnych obrotach. Pływają dużo intensywnych zadań w torze. Do tego dochodzi siłownia i trening biegowy na odcinkach zbliżonych czasowo do tych na wodzie. Trwa zgrywanie dwójek, które w wewnętrznym sprawdzianie powalczą o start w MŚ, a dalej o przepustkę na igrzyska. W Wałczu pływa czterech zawodników – Michał Kudła, Mateusz Kamiński, Vincent Słomiński i Wiktor Głazunow. W Oławie pod okiem trenera Marka Plocha przygotowuje się Marcin Grzybowski z Piotrem Kuletą.

 

– Do Szeged jedzie już cała ekipa. Na zgrupowaniu zmierzą się trzy łódki i najlepsza z nich powalczy w MŚ o kwalifikację olimpijską. To jest dla nas cel nadrzędny. Wstępny termin sprawdzianu to 12 sierpnia. W jedynkach wszystko jest jasne. Na tysiąca popłynie Tomek Kaczor, który w tym sezonie pokazał dobre przygotowanie. Tomek jest w stanie powalczyć o przepustkę do Rio, a jeśli forma przyjdzie we właściwym momencie to nawet o coś więcej. Na dwieście metrów wystartuje Wiktor Głazunow. U Witka nastawiam się na kwalifikację bardziej w roku olimpijskim. Do stawki doszedł Azer, młody Węgier, tak że spodziewałbym się raczej walki o miejsca od 10 do 14. Wiktor jednak rozwija się w niesamowitym tempie i stać go na niespodziankę. Planuję, że w Mediolanie popłynie też w osadzie C2 200 lub 500 i tu możemy mieć powody do radości – mówi trener Rogoziecki.

– Ten sezon pokazuje, że kanadyjki w Polsce idą w górę. Zarówno w ME i PŚ na dystansie 1000 metrów nasi zawodnicy zdobywali medale, albo pływali wysoko w finałach. Widać, że młodzież w którą zainwestowaliśmy jako PZKaj zaczyna się liczyć na świecie. W kraju jest mocna konkurencja. Zawodnicy wiedzą co ich czeka, są zmotywowani i ciężko pracują. Wierzę, że w MŚ skutecznie powalczą o kwalifikacje do Rio – kończy szkoleniowiec. (TP)

 

{gallery}aktualnosci_2015/Livigno{/gallery}