Wydrukuj

Wywiad z Katarzyną Kozikowską

Katarzyna Kozikowska, to nasza parakajakarka. Swoją sportową przygodę zaczęła jednak od pływania, które miało być rehabilitacją po ciężkiej chorobie nowotworowej przebytej w wieku 13 lat. Kasia nazywa ją swoją „wojną”, którą wygrała, ale w tej nierównej walce straciła nogę. To była cena jaką poniosła w zamian za zdrowie i darowane drugie życie.

Pływanie, które zaczęła w 2008 roku stało się jej pasją i tam też długo realizowała swoje marzenia, jednak nie udało się jej wywalczyć kwalifikacji paraolimpijskiej w tej dyscyplinie i zwyczajnie przestało jej sprawiać przyjemność. Na treningi zaczęła chodzić bez przekonania i dlatego, że inni w nią wierzyli oraz żeby ich nie zawieść, ale nie realizowała swojej pasji, więc postanowiła coś zmienić. W zmianie dyscypliny pomógł jej narzeczony i telefon od Jakuba Tokarza, który zachęcił ją, żeby przyszła i spróbowała z kajakarstwem, no i tak to się zaczęło.

Na trening kajakarstwa po raz pierwszy przyszła w maju 2017 roku, a 2 lata później została  mistrzynią Europy na 200 metrów. W 2019 na Mistrzostwach Świata w Szeged uzyskała kwalifikację olimpijską w jedynce KL3 do Tokio 2020 zajmując 6. miejsce, a do dziś startuje czasem w zawodach pływackich.

To trudny rok nie tylko dla polskiego, ale też światowego sportu, jak wyglądały Twoje przygotowania do sezonu przed ogłoszeniem kwarantanny?

Przez to, że zima była łaskawa to od razu po rozpoczęciu nowego roku zaczęłam schodzić na wodę. Na początku lutego wyjechaliśmy na zgrupowanie klimatyczne do Sabaudii na 3 tygodnie, gdzie przepłynęłam ponad 400 km, to naprawdę dużo. Czułam, że dzięki temu ten sezon może być naprawdę dobry, w końcu robiłam wszystko, żeby jak najlepiej wypaść na Igrzyskach Paraolimpijskich.

Jakie uczucia towarzyszyły Ci, kiedy dowiedziałaś się, że Igrzyska i wszystkie inne starty, w tym też eliminacje krajowe i puchary świata, są zawieszone lub przełożone na termin późniejszy?

Na początku czułam smutek i żal, w końcu to miały być moje pierwsze Igrzyska Paraolimpijskie. Początek sezonu zapowiadał  się bardzo dobrze, dlatego do samego końca miałam nadzieję, że Igrzyska jednak się odbędą. Jednak po tych „złych” emocjach pojawiły się dobre. W końcu to dodatkowy rok na bycie jeszcze lepszą.  

Jak wyglądały Twoje treningi podczas kwarantanny, co robiłaś? Czy odnalazłaś się w tej nowej rzeczywistości?

Odnalazłam się w tej sytuacji bez problemu, jednak po miesiącu bez wody zaczęło robić się ciężko. Całe szczęście miałam ergometr w domu, więc treningi, które powinnam robić na wodzie, robiłam na ergometrze. Mały ogród i przestrzeń w domu pozwoliły również na stworzenie małej siłowni, więc nie zaprzestałam treningów. Wiedziałam, że jest to chwilowe i jak wszystko się uspokoi wrócimy na „stare tory”, więc odpuszczanie sobie, nie wchodziło tutaj w grę.

Czy znalazłaś też dobre strony kwarantanny?

Oczywiście. Nadrobiłam dużo zaległych spraw, ale co najważniejsze pracowałam dużo nad swoją głową. Mam wrażenie, że to właśnie głowa ucierpiała najbardziej po ogłoszeniu decyzji o przesunięciu Igrzysk. Ale ten czas pozwolił na to, żebym na nowo spisała swoje cele, określiła na czym mi najbardziej zależy i po prostu zaczęłam działać dalej.

Co pandemia zmieniła w Twoim życiu?

Miałam więcej czasu dla samej siebie, nauczyłam się słuchać swojego organizmu, co wcale nie jest takie łatwe. Dodatkowo miałam dużo więcej czasu na przebywanie z rodziną, w końcu mieliśmy czas na gry planszowe, oglądanie filmów, czy nawet wspólne ćwiczenia.

Jak wyglądają Twoje treningi teraz po zniesieniu obostrzeń związanych z wyczynowym trenowaniem?

Wróciłam na wodę, za czym bardzo tęskniłam. Trenuje dwa razy dziennie, z czego poranny trening jest na wodzie, a popołudniami ćwiczę w domu, przede wszystkim się rozciągam, roluję i ćwiczę na własnym ciężarze ciała. Czekamy z trenerem Dawidem Nowackim na informację o jakichkolwiek zawodach, żeby było wiadomo na czym stoimy. W końcu wróciłam do treningów, jednak ścigania się z rywalami cały czas mi brakuje.

Stęskniłaś się za zawodami, już za chwilę pierwszy start w Poznaniu po kwarantannie spowodowanej przez COVID-19?

Oczywiście, że nie mogę się doczekać, gdyby nie było wirusa byłabym już po MŚ i ME, a tak to jest pierwszy start w sezonie, który jest cięższy niż jakikolwiek inny.

Dziękuję za wywiad, czego na koniec życzyć Tobie?

Dużo zdrowia, ciągłego progresu i tego, by Igrzyska w Tokio się odbyły, a o resztę nie trzeba się martwić.

Dziękuję bardzo.

Rozmawiała Beata Sokołowska-Kulesza

Fot. Krzysztof Citak – CK STUDIO