- Polski Związek Kajakowy - https://pzkaj.pl -

Wywiad z Karoliną Nają

Karolina jak oceniasz ubiegły już sezon? Bo nie da się uciec od tego pytania w kontekście Twoich wcześniejszych świetnych wyników?

 

Na pewno w tym roku sezon przygotowawczy jak i startowy był dla mnie najcięższy. Najbardziej wymagający w całym czteroletnim cyklu olimpijskim (jeszcze nie pełnym). Warto zaznaczyć, że jest to mój pierwszy cykl olimpijski w pełni wykonywany jedną myślą trenerską pod okiem jednego trenera. Przed rozpoczęciem sezonu wykonałyśmy naprawdę ciężką pracę, wszystkiego było dużo więcej. W całej swojej karierze sportowej tak się nie napracowałam jak w tym. Okres startowy był też bardzo intensywny. W pierwszej części sezonu, w ośmiu tygodniach startowałyśmy w sumie sześć razy na zawodach różnej rangi, na różnych dystansach, jak i konfiguracja ustawień osób w osadach też się zmieniała. Było wiele zmiennych. Takie działania mają nam pomóc jeszcze bardziej się rozwinąć. Najważniejsze były kwalifikacje i zdobyłyśmy je. Trener Kryk już w maju tego roku wypowiadał się, że

Interesują go lokaty do 5 – 6 miejsca na Mistrzostwach Świata i nawet może być ciężko w tym roku o medale. Może to sprzyjać w roku olimpijskim, bo pozwoli nam to stratować z mniejszą presją psychiczną. I tak się właśnie stało. Pierwszy raz od 5 lat wróciłam bez medalu z Mistrzostw Świata, jednak Mediolan opuściłam z wielkim spokojem w głowie.

 

Co było na najtrudniejsze dla Ciebie jako szlakowej w K2 i K4?

 

Nie ma już takich rzeczy, które sprawiałyby nam jakieś szczególne trudności. Dziewczyny to doświadczone zawodniczki, z których trzeba brać tylko przykład. Kiedyś mogłam mieć stracha żeby przejąć inicjatywę, jako szlakowa, tym bardziej, że dziewczyny są starsze. Teraz już nie ma żadnych barier. Każda z nas wie, dokąd zmierza a cel mamy jeden, taki sam jak reszta świata kajakowego. Oczywiście mamy pewne niedoskonałości, nad którymi pracujemy, staramy się eliminować błędy.

Wyciągamy razem z trenerem wnioski na przyszłość. Dla mnie najważniejsze jest chęć ciężkiej sumiennej pracy, świadomość błędów, jakie się popełnia i pragnienie doskonalenia się w naszym fachu. Starsze koleżanki mogę jedynie chwalić i dziękować za wsparcie, jakie otrzymuję, podczas gdy obciążenia treningowe rosną a czas na zgrupowaniach nieubłagalnie się jakoś wydłuża.

 

Jak się dogadujecie z Beatą Mikołajczyk, bo to już 5. sezon razem pływacie?

 

Z Beatą dogaduję się już prawie bez słów. Myślę, że śmiało mogę tak powiedzieć. Zresztą nie tylko z Beatą – z resztą dziewczyn również mam świetne relację. Myślę, że naprawdę stworzyłyśmy niezłą drużynę.

 

Co robisz, żeby przygotować się mentalnie do imprezy głównej?

 

Wiesz dobrze, że to nie jest tak, że w dzień w dzień myślę o Igrzyskach, medalach, rywalkach. Zawsze miałam taką strategię w głowie ”krok po kroku’’. Mamy teraz jesień, taki okres adaptacyjny przygotowania do wymagającej zimy dla kajakarza. Z każdego cyklu i okresu staram się wyciągnąć najważniejsze wartości, myślę i raczej działam w takim kierunku, aby dziś dać z siebie 100% i wykonać założenia trenera najlepiej jak potrafię. Absolutnie nie prześladuje mnie myśl „bo to igrzyska tuż tuż” albo „to dla złotego medalu”. Czerpię radość z pracy, jaką wykonuję i skupiam się na dniu dzisiejszym tu i teraz, to jest najważniejsze. Do Londynu jechałam z przekonaniem, że zawody niczym się nie różnią od Mistrzostw Świata, jeżeli chodzi o wyścigi – tak tłumaczyły doświadczone koleżanki i faktycznie tak było. Więc nie szuka, specjalnie już teraz jakiegoś nastawienia. Wiemy, co nas buduje i to właśnie robimy. A więc spokój w głowie i sumienna praca na treningach.

 

Czy masz jedną strategię na wyścig, czy dopasowujesz ją w zależności, co się wydarzy, bo to od Ciebie, jako szlakowej głównie zależy strategia i rozegranie wyścigu?

 

Doświadczeń z prowadzenia osad już kilka zebrałam. Trzeba było je wszystkie przeanalizować i wybrać najodpowiedniejszą i wówczas, gdy będę wiedzieć w jakiej konkurencji wystartuje na Igrzyskach Olimpijskich, to konsekwentnie realizować treningi pod kątem tej jednej strategii. Oczywiście to jest takie luźne przemyślenie na dzień dzisiejszy. Wszystko jeszcze przed nami. Najpierw eliminacje krajowe. Później o wszystkim będzie decydować Trener Kadry Tomasz Kryk.

 

Tęskniłaś do treningów? Co robiłaś w przerwie, gdzieś wyjeżdżałaś czy na przykład robiłaś bardziej przyziemne rzeczy np. kupowałaś nowe rzeczy do mieszkania?

 

Czy tęskniłam do treningów? Z roku na rok zauważyłam, że coraz gorzej znoszę przerwę po sezonie. Sama szybko sięgam po takie środki spędzania czasu, aby serduszko mogło troszkę popracować, co prawda na niskich obrotach, ale jednak zawsze. W przerwie staram się spędzić czas na odwiedzeniu rodziny i znajomych. Poświęcam go nauce, ponieważ wciąż kontynuuje studia na Zamiejscowym Wydziale Kultury Fizycznej w Gorzowie Wielkopolskim. Przede mną, mam nadzieję, ostatni etap i będę mogła cieszyć się z tytułu magistra AWF-u. W tym roku przytrafiło mi się kilka imprez weselnych rodziny i znajomych w różnych częściach Polski, a że jedno blisko naszych Polskich Pięknych Tatr to nie mogłam sobie darować, aby nie pojechać, chociaż na 2 dni do Zakopanego. W zeszłym roku przeszłam całą Orlą Perć w tym roku, jako punkt do zdobycia – Rysy – tam mnie jeszcze nie było. Trzy lata temu kupiłam namiot, ale dopiero w tym roku w końcu miałam okazję sprawdzić, czy oby na pewno są wszystkie części. Biwak nad jeziorem to świetna sprawa, coś zupełnie innego od starannie przygotowanego pokoju i pościeli hotelowej przez około 255 dni na zgrupowaniach. Dlatego parę dni swoich wakacji spędziłam pod namiotem.

 

Karolina, bardzo dziękuję za rozmowę i poświęcony czas. W imieniu swoim i pewnie wielu innych pozostaje życzyć Tobie tego, co dla sportowca najważniejsze – zdrowia i spełnienia marzenia. Jakiego? Wszyscy wiemy.

 

 Rozmawiała i życzyła
 Beata Sokołowska – Kulesza  

 

{gallery}aktualnosci_2015/Naja{/gallery}