Wydrukuj

Wywiad z Bartoszem Stabno

Bartosz Stabno to zawodnik Posnanii Poznań, obecnie trenuje poza kadrą z trenerem Lewandowiczem. Podjął rękawice i chce na europejskich kwalifikacjach olimpijskich powalczyć o zakwalifikowanie się do IO w Tokio w jedynce 1000 metrów. Zadanie przed nim jest bardzo trudne, ale nie traci wiary w swoje możliwości i umiejętności.

Europejskie kwalifikacje zaplanowane są na 12-13 maja w węgierskim Szeged, z których prawo startu w Tokio zagwarantuje sobie dwóch najlepszych jedynkarzy oraz jedna osada w K2 1000 m.

Ostatnie sukcesy Bartosza, to 6. miejsce w K1 w MŚ w 2018 Montemor-o-Velho/Portugalia, na arenie ogólnopolskiej, to wygranie jesiennej konsultacji 2019 i 2020 w K1 1000 metrów. W Pucharze Polski 2020 K1 1000 m, również zajął 1 miejsce w MP seniorów w Poznaniu w K1 1000 i K2 500 m,  oraz dwa 2. miejsca w K1 500 m i K1 5 km.

Czy jesteś zadowolony z poprzedniego sezonu?

Poprzedni sezon ze względu na pandemię z pewnością był nietypowy. Oczywiście cieszy mnie wygrana we  wszystkich startach na 1000 m, które rozegrały się w kraju. Domowe podwórko to jedno, niedosyt jednak pozostaje, ponieważ nie mogłem sprawdzić swojej dyspozycji na Pucharze Świata w Szeged, a szkoda.

Opisz jak wyglądają Twoje przygotowania przed najważniejszą imprezą czterolecia, a właściwie już pięciolecia? Z kim trenujesz?

Cały czas napotykamy problemy spowodowane pandemią Covid-19. Dodatkowy rok przygotowań, to przede wszystkim dodatkowy nakład funduszy – przygotowuję się sam, poza kadrą. Na szczęście spotykam na swojej drodze wielu życzliwych ludzi, którzy pomagają mi i trenerowi Piotrowi w przygotowaniach. Mam bardzo dobre warunki do treningów stworzone nad jeziorem Kierskim, gdzie wraz z trenerem  spędziliśmy ostatni rok.

Jesteś już pewnie po kilku zgrupowaniach, jak oceniasz wykonaną na nich pracę?

Indywidualny tok przygotowań i tak jak wspominałem dodatkowy czas wykorzystany do trenowania, wymaga sporego nakładu funduszy i to nie pozwala zrealizować tylu akcji szkoleniowych, ile wspólnie z trenerem zaplanowaliśmy. Większość przygotowań realizujemy na miejscu w Poznaniu na obiektach sportowych klubu Posnania i miasta Poznań. Zgrupowanie w Portugalii (listopadowo-grudniowe), które odbyło się dzięki wiceprezesowi Zdzisławowi Szubskiemu oraz właścicielowi sieci hoteli Duna Parque Janowi, pozwoliło nam zakończyć rok 2020 na nieco wyższym poziomie, niż rok wcześniej. Obecnie przebywam na zgrupowaniu we Włoszech niedaleko Florencji, gdzie szykujemy formę.

Jak wyglądają teraz Twoje treningi? Co robisz?

Cały czas miałem kontakt z wodą. W Portugalii została wypływana duża liczba kilometrów. W Poznaniu trzy razy w tygodniu schodziłem na wodę w styczniu, co pozwoliło nam płynnie wejść w obóz klimatyczny. Pomału składamy wszystkie elementy i przekładamy na docelowy odcinek 1000 m. Postawiliśmy już na pływanie w torze. W ubiegłym roku nie miałem możliwości pływać za dużo na odcinku, a do wyścigów już niedużo czasu. Cele etapowe w moim przypadku to regaty eliminacyjne i oczywiście pełna koncentracja i mobilizacja na kwalifikację europejską.

Jakie uczucia towarzyszyły Tobie, kiedy dowiedziałeś się, że Igrzyska i wszystkie inne starty międzynarodowe są odwołane?

Po zgrupowaniu w ubiegłym roku, kiedy wróciłem do Polski, zostałem objęty kwarantanną na 2 tygodnie i musiałem pozostać w domu. Byłem lekko przerażony, że nie zdołam się odkopać do kwalifikacji. W ostatnich dniach kwarantanny dowiedziałem się, że zawody nie odbędą się i oczywiście IO też. Spadek motywacji i chęci kontynuacji oraz myśli, że tak naprawdę zostały zaprzepaszczone ciężkie miesiące mojej pracy. To było najgorsze. Po zdjęciu ze mnie zakazu wychodzenia z domu, dzięki silnej motywacji ze strony trenera i bliskich, wróciliśmy do trenowania. Oczywiście były lepsze i gorsze dni, ale wspólnie postanowiliśmy, że powalczymy jeszcze jeden rok. Co prawda wróciliśmy do objętości, gdzie normalnie już szykowalibyśmy się do pełnej dyspozycji. Spokojnie pracowaliśmy, robiliśmy swoje, aż  zapadła decyzja, że rozegrane zostaną MP oraz Puchar Świata. Na te dwie imprezy szykowaliśmy się, jako nasze główne starty.

Jakie masz plany na ten sezon?

Cel pozostaje ten sam, medal IO w Tokio. Oczywiście po drodze muszę zrealizować wszystkie małe kroczki: wygrać regaty eliminacyjne, wywalczyć prawo startów na IO podczas kwalifikacji europejskiej. Nieskromnie powiem, że jestem na bardzo dobrej drodze!

Czego Tobie życzyć?

Myślę, że zdrowia, w tych ciężkich dla wszystkich czasach i oczywiście, żeby zawody, do których się przygotowuję, odbyły się. Trzymajcie kciuki!

Oczywiście będziemy.

Rozmawiała Beata Sokołowska.

Foto: archiwum zawodnika.