Wydrukuj

Wywiad z Anna Puławską

Swoją przygodę z kajakarstwem zaczynała w „Bazie” Mrągowo pod okiem trenera Andrzeja Matysiaka. Anna Puławska, bo o niej mowa, to jeden z filarów kadry Tomasza Kryka i jedna z najlepszych kajakarek w kraju. Obecnie reprezentuje AZS AWF Gorzów, a jej klubowym opiekunem jest Marek Zachara.

Niedawno, bo 7 lutego obchodziła swoje 25. urodziny. Jej największe sukcesy do tej pory to, srebrny medal w K2 500 metrów z Karoliną Naja na Mistrzostwach Świata w 2019 w Szeged. Na tych samych mistrzostwach zdobyła jeszcze brązowy medal w K4 500 m, powtarzając brąz z poprzedniego roku w tej samej konkurencji w MŚ z portugalskiego Montemor-o-Velho. Igrzyska Europejskie w 2019 w Mińsku także przyniosły Ani brązowy medal na olimpijskim dystansie w K4 500 m.

Anna ma też już kilka medali z mistrzostw Europy, w 2017 roku w Plovdiv zdobyła 2 medale, srebrny w K4 i brązowy w K2 na 500 metrów. Rok później w Belgradzie wystartowała w konkurencji K1 na olimpijskim dystansie przywożąc brązowy medal. Co prawda jeszcze nie zdobyła swojego złotego medalu ale tak naprawdę kariera jeszcze przed nią.

Obecnie kadra kobiet przebywa w portugalskim Montebelo przygotowując się do imprezy docelowej, jaką oczywiście są Igrzyska Olimpijskie w Tokio.

Czy jesteś zadowolona z tego sezonu?

Na pewno był to nietypowy sezon, ale uważam, że był jak najbardziej udany. Wygrałam w 2020 roku w Poznaniu Mistrzostwa Polski Seniorów w indywidualnej konkurencji K1 500 metrów, więc to cieszy i daje dodatkową motywację, by iść dalej i powalczyć w tym roku również, by być z siebie zadowoloną.

Opisz jak wyglądają Twoje przygotowania przed najważniejszą imprezą czterolecia a właściwie już pięciolecia?

Tak naprawdę przygotowania zaczęły się już, gdy dowiedziałyśmy się, że igrzyska nie odbędą się w 2020 roku. Po tej decyzji trener od razu nam powiedział, że nic się nie zmieniło, tylko cel się przesunął o rok, więc my dalej musimy trenować, bo konkurencja nie śpi. Także tak naprawdę trenuję dalej i to na ile będę przygotowana, to już niedługo, bo na pierwszych wyścigach się okaże. Jestem dobrej myśli, staram się wykonywać wszystkie założenia trenera i z optymizmem patrzę na to, co przynosi mi każdy dzień.

Jesteście już po kilku zgrupowaniach, jak oceniasz wykonaną na nich pracę?

Tak, jesteśmy już po kilku ciężkich zgrupowaniach. W tym momencie kończymy kolejne w Portugalii i uważam je za jak najbardziej udane i przepracowane owocnie. Za kilka dni wracam do domu by naładować baterie na ostatnie już zgrupowanie przed pierwszymi startami. To będzie najdłuższe zgrupowanie i w nowym miejscu, bo tym razem udajemy się do Sao Domingos. Można powiedzieć, że Portugalia to nasz drugi dom.

Jak wyglądają teraz Twoje treningi? Co robisz?

Tak naprawdę treningi się nie zmieniły. Trener od wielu lat ma swoje plany, których się trzyma i które przynoszą medale, więc czego chcieć więcej? Teraz głównie skupiamy się na wodzie, rozkręcamy się więc wszystko idzie w dobrym kierunku.

Jakie uczucia towarzyszyły Tobie kiedy dowiedziałaś się, że Igrzyska i wszystkie inne starty międzynarodowe są odwołane?

Jakie uczucia? Na początku była frustracja, ale minęła bardzo szybko, ponieważ trener od razu przeprowadził rozmowę i uważam, że ona wpłynęła pozytywnie na cała grupę. Na to, na co nie mamy wpływu, nie możemy być źli. To nie od nas zależała ta decyzja o odwołaniu zawodów, my robimy swoje i za tą pracę rozliczy nas tor i koleżanki.

Jakie masz plany na ten sezon?

Dać z siebie wszystko, by na mecie nie mieć sobie nic do zarzucenia i powiedzieć, że zrobiłam wszystko.

Czego Tobie życzyć?

Zdrowia i spokoju, a reszta się ułoży.

I tego Ani życzymy oraz spóźnione urodzinowe spełnienia marzeń.

Rozmawiała Beata Sokołowska

Fot. M. Juhnke