Wydrukuj

W MŚ nie tak jak chcieliśmy

Grupa slalomu miała świetny początek sezonu. Zawodnicy stawali na podium w Pucharach Świata i Mistrzostwach Europy. Występ w imprezie głównej wyszedł jednak poniżej oczekiwań. O wyścigach w Deep Creek opowiada Jarosław Miczek, trener koordynator kadry slalomu.

 

Dobre prognozy

– Jeszcze na kilka dni przed startem wszystko wskazywało, że będzie dobrze. Na zgrupowaniu w USA większość zawodników była w świetnej dyspozycji. Fizycznie wszyscy czuli się doskonale i nikt nie zgłaszał żadnych dolegliwości. Dobrze wyglądały też przejazdy na treningach. Osady pływały szybko włącznie z tymi, które były na torze w Deep Creek po raz pierwszy. Ostatni etap przygotowań przebiegał niezwykle korzystnie. Mieliśmy bardzo dobre warunki i mogliśmy koncentrować się wyłącznie na starcie.

 

Finał rządzi się swoimi prawami

– Czwarte miejsce dwójki kanadyjkowej Filipa i Andrzeja Brzezińskich nie było dla nas jakimś wielkim zaskoczeniem. Na treningach pływali dobrze i spodziewaliśmy się, że stać ich na awans do finału. Wiedzieliśmy też, że jak już wejdą do najlepszej dziesiątki to może być różnie. To MŚ, wszyscy walczą o medale, a w finale zdarzają się różne rzeczy. Chłopaki zaliczyli znakomity przejazd, jednak jak się okazało zgarnęli po drodze dwa punkty karne. Było to delikatne trącenie palika, w pierwszej chwili nawet niezauważone przez sędziów. Dopiero po analizie wideo okazało, że jednak dotknęli bramkę i wylądowali poza strefą medalową.

 

Szybko, ale z błędami

– Mateusz Polaczyk był przed startem w bardzo dobrej dyspozycji. Czuł moc zarówno fizycznie jak psychicznie. Na treningach jeździł świetnie i mieliśmy podstawy, by zakładać, że stać go na dobry wynik. Od pierwszych przejazdów w MŚ konsekwentnie realizował założenia taktyczne. Dobrze pojechał w eliminacjach, w półfinale osiągnął świetny wynik i wszedł do finałowej dziesiątki na dobrej pozycji. W finale popłynął szybko i zaliczył doskonały czas, jednak popełnił błędy, które kosztowały go sześć punktów karnych. Ostatecznie Mateusz nie stanął na podium i skończył zawody na siódmym miejscu.

 

Błąd taktyczny dwójki

– Niestety Marcin Pochwała i Piotrek Szczepański nie spełnili pokładanych nadziei. Od początku zawodów im nie szło. Skutkiem niewłaściwych założeń taktycznych w pierwszym przejeździe było pięćdziesiąt punktów karnych. W drugim zaczęła się nerwówka i już na pierwszej bramce chłopaki zgarnęli dwa karniaki. To nie był koniec błędów i skończyli przejazd z ośmioma punktami karnymi, co wykluczyło ich z dalszej rywalizacji i walki o medale.

 

Trudne przejazdy

– Nie poszło nam też w rywalizacji zespołowej. W imprezach pośrednich jak puchary i ME byliśmy wysoko, jednak w MŚ pojechaliśmy słabo. Wyścigi drużynowe są trudne technicznie, bo jednocześnie na torze płyną trzy osady i bardzo łatwo o błędy. Naszym zespołom przytrafiło się ich więcej i niestety skończyły na odległych pozycjach. (TP)

 

{gallery}aktualnosci_2014/MS_slalom{/gallery}