- Polski Związek Kajakowy - https://pzkaj.pl -

Udane Mistrzostwa Europy w Maratonie w hiszpańskiej Pontevedra

Do Hiszpanii na czempionat Starego Kontynentu pojechało sześciu zawodników i jedna zawodniczka. Ta niewielka ekipa pokazała wolę walki i charakter, osiągając świetny wynik i przywożąc aż 4 medale.

Po srebrny medal w konkurencji C1 sięgnął Patryk Gluza. W kategorii U23 na dystansie 22,6 km, stracił tylko 21 sekund do pierwszego Węgra. Od początku nasz zawodnik narzucił mocne tempo, chcąc już na początku uciec reszcie zawodników. Do jego ucieczki dołączył Węgier i w pewnym sensie dało to zamierzony efekt, bo poza Węgrem nikt Polakowi nie zagroził.

 Niestety przez bardzo mocne narzucone tempo przeze mnie na początku wyścigu, brakło już sił, aby odeprzeć atak na końcowym kilometrze wyścigu węgierskiego zawodnika. Jestem zadowolony z osiągniętego wyniku, ponieważ jak na tak krótki okres przygotowawczy do tych zawodów, myślę, że zaprezentowałem dobra formę i dzięki dobrej taktyce udało się wywalczyć srebrny medal – powiedział Patryk Gluza.

Jednym z tych, którzy gonili Patryka był inny reprezentant Polski – Mateusz Borgieł. Mateusz nie załapał się do grupy uciekającej przez problemy na starcie. Ostatecznie udało mu się dogonić grupę pościgową już na pierwszym okrążeniu i po świetnej przenosce udało mu się tej grupie uciec i samotnie dopłynąć po brązowy medal.

 Podsumowując start w Mistrzostwach Europy uważam, że byłem świetnie przygotowany, dzięki czemu wywalczyłem brązowy medal, ale niestety lekki niedosyt pozostał, ponieważ byłem przygotowany na walkę o złoty medal – mówił po wyścigu Mateusz.

Dobrze spisali się też zawodnicy w kolejnych startach. W kanadyjkowej dwójce juniorów na dystansie 19 km brązowy medal zdobyli: Patryk Piotrowicz i Mateusz Cybula. Wygrali Portugalczycy, przed Niemcami.

Na starcie zostaliśmy trochę z tyłu, ale wiedzieliśmy, że musimy dogonić grupę. Po pierwszym kilometrze udało nam się wejść na 3. pozycję i zostało tak już do końca. Jestem bardzo zadowolony z tego wyniku – powiedział Mateusz Cybula.

Patryk Piotrowicz dodaje – Na początku nie płynęliśmy za dobrze, ale wzięliśmy się w garść, zacisnęliśmy zęby i skończyliśmy na 3. miejscu. Start oceniam na 5+, ale mogło pójść lepiej. Mam nadzieję, że na następnych zawodach wypadniemy lepiej niż na tych.

Dobry wynik tej osady, to też zasługa dobrej strategii, jaką z trenerem przyjęli przed wyścigiem.

Przed wyścigiem wiedzieliśmy, że na starcie będzie bardzo trudno. Dlatego zadaniem zawodników było znalezienie czystej wody i przechodzenie do przodu. Tak też się stało. Na starcie byli ostatni, ale za zakrętem rzeki przepłynęli na prawą stronę i narzucając mocne tempo wiosłowania przesunęli się do pierwszej grupy, za którą płynęli aż do ostatniego okrążenia. Wówczas czołówka nieznacznie oddaliła się. Niestety uwidacznia się brak doświadczenia naszych zawodników, przez co w kluczowych momentach tracą do czołówki – powiedział trener Mateusz Rynkiewicz.

Kolejny medal, także brązowy, zdobył również kanadyjkarz w kategorii wiekowej 50-54 lata, Romuald Figielus.

O ogromnym pechu może za to mówić kajakarka Maja Kozłowska. Sam początek wyścigu ułożył się znakomicie. Maja „złapała się na falę” Hiszpanki, która później poprowadziła grupę czołowych zawodniczek przez pierwsze dwa kółka. Problem pojawił się podczas pierwszej przenoski, gdy nadmiar wody w łódce spowodował, że zahaczyła sterem o pomost i ważny element łodzi się skrzywił. Sytuacja powtórzyła się kilkukrotnie, dlatego musiała przerywać wyścig, wysiadać na brzeg i naprawiać wykrzywiony ster. W sumie podczas wyścigu musiała aż cztery razy naprawiać ster. Szkoda, bo Maja płynęła w pierwszej trójce, a przez problemy ze sprzętem ukończyła wyścig na 8. miejscu. Znacznie poniżej jej możliwości i oczekiwań.

Start w tegorocznych Mistrzostwach Europy był dla mnie naprawdę bardzo ważny. Pomimo końcowych rezultatów, mogę śmiało stwierdzić, że jestem bardzo z siebie zadowolona. Udział w wyścigu, jakim jest maraton, nie jest mi nieznany, doświadczenia startowego nie brakowało, potrzeba mi było odrobiny szczęścia. Ani na chwilę nie pomyślałam o tym, by spłynąć i nie ukończyć biegu, mimo, iż wiedziałam, że starta jest zbyt duża, by dogonić rywalki, nie pozwalał mi na to orzełek na piersi i świadomość, że jako jedyna spośród polskich kajakarek reprezentuję nasz kraj na tak ważnych zawodach. Poza tym cały czas nad wszystkim czuwał trener, który w odpowiedniej chwili rzucił słowo, które postawiło mnie na nogi. Czułam się naprawdę bardzo dobrze przygotowana i myślę, że było to widać. Przykro mi, że z mojego powodu nasza grupa została pozbawiona dodatkowego medalu, który był bardzo blisko, ale myślę, że przy następnej okazji, czyli Mistrzostwach Świata, medal nie ucieknie mi sprzed nosa – powiedziała Maja Kozłowska.

Świetnie zaczął swój wyścig również Mateusz Zuchora w C1 seniorów na dystansie 26,2 km. Niestety na dystansie zabrakło „kolegów”, z którymi mógłby współpracować i na metę wpłynął na piątej pozycji.

Pomimo dobrego startu i prowadzeniu grupy przez około 1000 metrów nie udało mi się utrzymać z czołówką, mimo tego, iż naprawdę byłem w dobrej dyspozycji i było mnie stać na więcej niż 5. miejsce. Niestety współpraca Węgrów, którzy mnie zamknęli na pierwszej prostej, na to nie pozwoliła. Podsumowując start w ME czuję lekki niedosyt, ponieważ byłem przygotowany na walkę o medal, ale niestety zabrakło troszkę szczęścia – powiedział Mateusz.

Patryk Piotrowicz także przepłynął metę na 5. miejscu w C1 juniorów na dystansie 19 km.

Start reprezentacji Polski w maratonie kajakowym uważam za bardzo dobry. Sumarycznie zawodnicy wywalczyli 4 medale, w tym 1 w weteranach. Świetny wyścig rozegrał Patryk Gluza, który od początku prowadził wyścig i od pierwszego nawrotu do ostatniej przenoski płynął współpracując z zawodnikiem z Węgier. W tym samym wyścigu brązowy medal wywalczył Mateusz Borgieł, który płynąc w drugiej, 4 osobowej, grupie podjął decyzję o ucieczce na pierwszej przenosce i do samego końca płynął sam. Osada C2 juniorów również stanęła na najniższym stopniu podium, co należy uznać za bardzo dobry wynik. Pozostali mieli albo pecha, jak Maja Kozłowska, albo brakowało im trochę doświadczenia – podsumował występ naszej reprezentacji Mateusz Rynkiewicz.

Miejmy nadzieję, że nasi maratończycy limit pecha wyczerpali a doświadczenie będzie procentować w przyszłości. Okazją do zweryfikowania tego będą Mistrzostwa Świata, które odbędą się we wrześniu u naszych zachodnich sąsiadów w niedalekim Brandenburgu.

 

Beata Sokołowska-Kulesza

 

{gallery}aktualnosci_2016/maraton_Hiszpania{/gallery}