- Polski Związek Kajakowy - https://pzkaj.pl -

Taki jest sport

Marcin Grzybowski i Tomasz Kaczor jadą do Londynu. Dwójka kanadyjkarzy zdeklasowała rywali i wywalczyła prawo startu na igrzyskach olimpijskich. Z pozostałych polskich osad najbliżej awansu była Karolina Naja, która przypłynęła w swoim wyścigu trzecia. Z sześciu szans na kwalifikację naszej ekipie udało się wykorzystać jedną.

 

 

Zawieja na torze

Regaty  odbywały się w  trudnych warunkach. Przez dwa dni na Malcie wiał silny wiatr, a w rywalizacji przeszkadzała  fala i niska temperatura.  Do walki o olimpijskie paszporty na dystansie1000 metrówstanęli Tomasz Olszewski w K1, Mariusz Kujawski i Rafał Rosolski w K2, Piotr Kuleta w C1 i Marcin Grzybowski z Tomaszem Kaczorem w C2. Na500 metrówo awans walczyła Karolina Naja w K1, a w sprincie Marek Twardowski z Dawidem Putto w dwójce.

 

 

U kanadyjkarzy dwie trzecie planu

W finale jedynek Piotr Kuleta,  zajął ósme miejsce. W konkurencji dwójek rozegrano tylko bieg finałowy, bo do wyścigu zgłosiło się dziewięć załóg. Nasza osada wygrała wyścig z czasem 3.37.49 wyprzedzając drugich na mecie Francuzów o ponad trzy sekundy. Trzeci przypłynęli reprezentacji Mołdawii, a czwarci Węgier. Po finale zwycięzcy tak komentowali swój przejazd.

 

– Ruszyliśmy pewnie od startu i po 250 metrach zaczęliśmy odjeżdżać. Patrzyłem w lewo na Litwinów, bo to złoci medaliści w sprincie, ale widziałem, że zostają. Na półmetku mieliśmy dużą przewagę i całkowicie kontrolowaliśmy wyścig – opowiadał Marcin Grzybowski, szlakowy osady.

 

– Po drodze mocno wiało i było trochę bujania. Nie wzmacnialiśmy na finiszu, bo 200 metrów przed metą mieliśmy ponad łódkę przewagi nad następnymi, ale byliśmy gotowi na ewentualne odparcie ataku – mówił Tomasz Kaczor, jego partner z osady.

 

 

– Przed regatami zakładałem trzy kwalifikacje, bo Piotrek Kuleta miał dużą szansę na dobry wynik. Warunki pogodowe nie były jednak pod niego, stąd udało się zrealizować dwie trzecie planu. Byłem przekonany, że dwójka wygra, bo jedyne co mogło im przeszkodzić to wiatr i fale. Teraz wracamy do pracy i jedziemy na odbudowę w góry. Musimy potrenować w ciszy i spokoju – mówił Rafał Rogoziecki, trener kadry kanadyjkarzy.

 

– Część zawodników będzie jeszcze startować w Pucharach Świata i ME. Kto popłynie w C1 na igrzyskach jest nadal sprawą otwartą. Nie wiadomo czy pojedzie zawodnik na 200 czy 1000 metrów, bo przepisy zezwalają na wystawienie jednego kanadyjkarza na obu dystansach. W sprincie o prawo startu rywalizuje Mariusz Kruk z Adamem Ginterem, a na tysiąca Piotr Kuleta z Vincentem Słomińskim. Do Londynu pojedzie ten, który będzie lepiej prezentował się w startach międzynarodowych – wyjaśniał szkoleniowiec.

 

 

Na podium, ale bez kwalifikacji

W konkurencji K1 500 metrów kobiet prawo wyjazdu na igrzyska gwarantowało zajęcie miejsca w pierwszej dwójce. W pierwszym dniu zawodów Karolina Naja pewnie wygrała swój przedbieg i weszła do finału z drugim czasem regat. W finale główną rywalką naszej kajakarki miała być Rosjanka Yulia Kachalova, która popłynęła najlepiej w eliminacjach. W dniu finałów od rana wiał silny wiatr utrudniający zawodnikom utrzymanie się w torze. Naja dobrze wyszła ze startu i przez większość dystansu płynęła druga, jednak tuż przed metą, po doskonałym finiszu, wyprzedziła ją Norweżka Larsen Mira Veraas.   

 

– Warunki nie były dla Karoliny, bo jest dosyć lekka i przez mocny wiatr trochę nią rzucało. Po biegu mówiła, że nie mogła się do końca wyjechać i dużo energii straciła na utrzymywanie kierunku jazdy. Szkoda, że tak wyszło, ale teraz to już historia. Do igrzysk mamy zakwalifikowane trzy zawodniczki i skupiamy się na przygotowaniach. W sezonie planujemy jeszcze start w PŚ w Duisburgu i w ME w Zagrzebiu. Później w szkoleniu zostaje Beata z Anetą, Marta i czwarta dziewczyna do sparingów sprinterskich – mówił Tomasz Kryk.

 

 

W sprincie piąte miejsce

Kwalifikację w dwójkach na200 metrówzdobywała wyłącznie zwycięska osada. Marek Twardowski z Dawidem Putto, po spóźnionym starcie, zajęli w eliminacjach drugie miejsce i awansowali do finału z trzecim czasem. Głównymi rywalami naszej dwójki miała być osada Rosyjska i Szwedzka. W finale nasi kajakarze znów nie uniknęli błędów, w dystansie zaliczyli podpórkę, i na metę wpłynęli na piątej pozycji.

 

– Na pewno nic bym nie zmienił jeśli chodzi o osadę, bo wystawiliśmy najlepszy skład jaki obecnie byliśmy w stanie złożyć. Przy lepszej pogodzie i bez błędów w torze na pewno popłynęlibyśmy lepiej, ale Rosjanie byli niesamowici. Myślę, że zajęlibyśmy drugie miejsce, ale ich dwójki dziś byśmy nie przeszli – skomentował występ kajakarzy Mariusz Słowiński, trener kadry sprinterów.

 

– Regaty kwalifikacyjne nie pozwoliły pokazać prawdziwych możliwości naszej osady. Zbudowaliśmy dwójkę na bazie ubiegłorocznego mistrza świata na 500 metrów, podobnie jak Rosjanie, którzy dobrali zawodnika do mistrza Europy. Jestem przekonany, że wygralibyśmy ten wyścig mając więcej czasu na zgrywanie  osady, bo Marek jest idealnym partnerem dla Dawida. Dziś niestety zabrakło im jeszcze ogłady – powiedział Andrzej Siemion, trener współpracujący z kadrą sprinterów.

 

 

Na tysiąca tylko finały

Na1000 metrówprawem startu na igrzyskach premiowano pierwsze miejsce w K2 i dwa pierwsze miejsca w K1. Dwójka Kujawski – Rosolski zajęła w swoim przedbiegu czwarte miejsce i musiała startować w półfinale. W tym biegu przypłynęła druga i trzy godziny później wystartowała w wyścigu finałowym. Nasi zawodnicy zajęli w nim ósme miejsce notując do zwycięskich Portugalczyków ponad pięć sekund straty. W konkurencji kajakowych jedynek w finale wystartował także Tomasz Olszewski zajmując w wyścigu siódmą pozycję.

 

 

– Mariusz z Rafałem pojechali najlepiej jak mogli. Zarówno w półfinale jak i biegu finałowym popłynęli podobny czas co oznacza, że w tej chwili właśnie na tyle ich stać. Kiedy zaczynaliśmy pracę w listopadzie ubiegłego roku, miałem świadomość jak trudne zadanie przed nami stoi. Cały świat trenował, a miejsce było tylko jedno. Na pewno nie mam nic do zarzucenia zawodnikom, bo przepracowali ten czas bardzo sumiennie. Bez wątpienia postawiłbym też znów dokładnie na tę dwójkę. Jeszcze tydzień temu na przejazdach w Wałczu panowie notowali wyniki, które dawały szansę na awans. Dziś w przejeździe zabrakło im jednak finezji i polotu – skomentował finał dwójek Michał Brzuchalski, trener kadry zawodników pływających na1000 metrów.

 

 

– Szkoda wyścigu, bo jestem w życiowej formie. Warunki na pewno nie były dla mnie, bo należę do zawodników ciężkich i lepiej jeździ mi się pod wiatr. Dziś musiałem walczyć z falą i wodą, która zalewała mi łódkę i fartuch. Do połowy dystansu płynąłem na drugim czy trzecim miejscu, ale później więcej wysiłku wkładałem w utrzymanie się pomiędzy bojkami i nie miałem z czego włożyć na finiszu. Teraz mam przed sobą start w ME oraz w zawodach akademickich i na tym będę się koncentrował – powiedział po wyścigu Tomasz Olszewski. (tp)