Wydrukuj

Rozwijają duże prędkości

Po obozie w Łężeczkach grupa kajakarek przeniosła się do bułgarskiego Płowdiw. Na obecnym etapie treningi są krótsze, ale zdecydowanie bardziej intensywne. Dziewczyny pływają teraz bardzo szybko.

 

Szybka jazda

Na zgrupowaniu jest Marta Walczykiewicz, Aneta Konieczna, Karolina Naja i Beata Mikołajczyk. Zawodniczki pływają na jedynkach i zgrywają osady w których wystartują na igrzyskach.

 

 – Skupiamy się na wytrzymałości szybkościowej. Jeździmy odcinki dające w sumie dystans na jakim będziemy ścigać się na zawodach. Dla przykładu Aneta i Karolina z Beatą pływają 5 x 100 lub 4 x 125, a Marta 4 x 50 metrów. Wszystko to oczywiście na maksymalnej prędkości . Cały czas też biegamy i ćwiczymy w siłowni. Z ciężarami będziemy pracować nawet dzień przed wyjazdem do Londynu – tłumaczy Tomasz Kryk.  

 

Na kajaku i na sali

Przed wyjazdem  kajakarki mocno trenowały w Łężeczkach. Obóz był wyjątkowo pracowity, bo poza pływaniem, bieganiem i treningami w siłowni dziewczyny miały zajęcia z równowagi i koordynacji. W ćwiczeniach wykorzystywały głównie gumy i różnych rozmiarów piłki – od tenisowej do lekarskiej. Celem tych zabiegów było wejście na wyższy poziom zgrania, współpracy zespołowej i współodpowiedzialności niezbędnej podczas wyścigów w osadach.

 

Pod kontrolą

Kajakarki są pod stałą obserwacją fizjoterapeuty Karola Tereszczyńskiego, który kontroluje prawidłowy sposób wykonywania ćwiczeń i szybko interweniuje jeśli pojawiają się jakieś przeciążenia. Jego praca zaczyna się zwykle jeszcze przed porannym treningiem, kiedy pomaga dziewczynom w rozciąganiu i prawidłowej rozgrzewce. Najwięcej zajęć czeka go jednak pod koniec dnia. Wtedy przychodzi czas na masaże i zabiegi z odnowy biologicznej.

 

– Wieczorne sesje z zawodniczkami trwają zwykle od 30 do 60 minut. Skupiamy się wtedy na rozciąganiu u każdej z nich nóg i pleców oraz masażu lędźwi i obręczy barkowej. Jeśli jest taka potrzeba stosujemy też masaż głęboki, powięziowy , fizjoterapię lub taping. Ostatnio w górach próbowaliśmy też nowej metody regeneracji – kąpieli w zimnej wodzie. Po długich, wyczerpujących wycieczkach dziewczyny wchodziły na kilka minut do wanny wypełnionej wodą z lodem. Jej temperatura miała nie więcej niż 14 stopni – opowiada Karol Tereszczyński. (tp)

 

{gallery}aktualnosci_2012/przygotowania,single_gallery=1{/gallery}