Wydrukuj

Puchar świata w maratonie kajakowym w Chinach

{gallery}aktualnosci_2017/maraton_chiny,gap_h=30,single=IMG_3369.JPG,single_gallery=1{/gallery}

Top światowego maratonu w Chinach. Wśród nich Polacy. Na zawody Pucharu Świata w Shaoxing pojechali Sławomir Siwiec i Mateusz Zuchora. Co ważne, nasi maratończycy z pustymi rękoma nie wrócili. Zawodnicy zostali zaproszeni na przez Chińską Federację Kajakową.

 

Mimo iż zawodnicy przylecieli do Chin 19.10, a już 21.10 rano odbywały się pierwsze starty na 3,5 km i nie było czasu na adaptację, to naszych kajakarzy nie zrażało. W pierwszym dniu regat Sławomir Siwiec (Admira Gorzów) w konkurencji K1 seniorów zajął 10. miejsce, a Mateusz Zuchora (KU AZS Politechnika Opolska) wygrał w konkurencji C1 seniorów. Po dniu przerwy, 23 października, przyszło im się ścigać na dystansie 30 kilometrów kajakarze, a kanadyjkarze 26 km i tu też były powody do radości, ponieważ obaj zajęli: w konkurencji K1 seniorów 7. miejsce – Sławomir Siwiec i C1 seniorów 3. miejsce – Mateusz Zuchora.

 

Pogoda była idealna do pływania maratonu ok. 20 stopni i lekki wiatr, tak jak lubię. Ze startu wyszedłem dobrze, trzymałem się czołówki. Sytuacja zmieniła się po pierwszym kilometrze., Rzeka, na której płynęliśmy, troszkę się zwęziła, a betonowe brzegi sprawiły, że fale były naprawdę wysokie. Uciekła mi pierwsza grupa, na szczęście resztę maratonu dopłynąłem z drugą grupą kajakarzy. O miejscu zadecydował finisz. Udało się go wygrać, pewnie, dlatego, że jako jedyny startowałem na dużym wiośle i ostatecznie Puchar Świata zakończyłem na 7. miejscu. Zdecydowanie bardziej udany start, niż przed rokiem w Brandenburgu. Tam już na starcie straciłem dystans do rywali i przez 30 km płynąłem sam. Wnioski zostały wyciągnięte i wynik jest lepszy – podsumował swój start Sławomir Siwiec.

 

Organizacja zawodów w Shaoxing była na wysokim poziomie. Wyniki są zadowalające, ale lekki niedosyt pozostał, ponieważ po pierwszym dniu startów apetyty były większe.

 

Po startach w Shaoxing, już 24 października rano, zawodnicy przenieśli się do Szanghaju i tu, ku rozczarowaniu uczestników, organizatorzy nie sprostali wyzwaniu. Organizacja była fatalna, już po przyjeździe okazało się, że jest problem z łódkami. O ile kajakarze i kajakarki dostali takie same łódki, co sprawiło, że szanse były wyrównane, o tyle kanadyjkarze nie mieli tyle szczęścia, ponieważ każdy miał inną łódkę:  jedni mieli nowe, a pozostali dostali mocno zużyte, które nadawały się jedynie do utylizacji. Mateusz Zuchora był jednym z zawodników, którzy otrzymali gorszy sprzęt. Mimo tego był zmotywowany i gotowy do dalszej rywalizacji, a cel był jeden: poprawić wyniki uzyskane w Shaoxing.

 

Wszyscy kajakarze startowali na identycznych kajakach, które wyglądały jak jedna z najlepszych marek, ale chyba nią nie była, czyli nie było sytuacji, że ktoś ma lepszy sprzęt – opowiada Sławomir Siwiec.

 

Pierwsze finały zaczęły się 26 października na dystansie 3,5 km. Po bardzo dobrym starcie Sławomir Siwiec płynął w pierwszej grupie, ale niestety na przenosce uszkodził ster i musiał podpływać do brzegu, żeby go wyprostować, co sprawiło, że został z tyłu i już walczył tylko o 11. miejsce. Po słabszym starcie Mateuszowi udało się zająć 2. miejsce.

 

27 października był ostatnim dniem startu w maratonie kajakowym na dystansie 26 km. Pomimo świetnej walki Sławomirowi Siwcowi nie udało się ukończyć maratonu z powodu złamanego steru na drugiej przenosce. Natomiast na dystansie 23 km Mateusz Zuchora zajął wysokie 2. miejsce, co cieszy, zważywszy na stan łódki, w jakiej przyszło się mierzyć.

 

Organizatorzy zadbali też o pozasportowe atrakcje i z tego zadania wywiązali się świetnie. Tym bardziej, że w Szanghaju jest, co podziwiać, a wrażenia zapierają dech w piersiach. Ale o tym najlepiej opowiedzą sami zawodnicy.

 

W Shaoxing chodziliśmy sobie po mieście po biedniejszych i bogatszych dzielnicach, mieliśmy jedną bardziej zorganizowaną wycieczkę do domu Lu Xun – uznawanego za najwybitniejszego chińskiego autora XX wieku. W Shanghaju podobnie zwiedzaliśmy na własną rękę, spędzaliśmy wolny czas w mieście, wjechaliśmy na Shanghai World Financial Center 9. najwyższy na świecie, bardzo na się podobało. Fajnie się patrzy na inne drapacze z góry, tam budynki mieszkalne mają po 30 pięter. Największe wrażenie sprawiał ogrom tego wszystkiego, niekończące się miasto – Sławomir Siwiec.

 

A co do samego wyjazdu na Pucharach Świata, to było to coś niesamowitego. Wyjazd na drugi koniec świata i widok tych wielkich budynków, wjazd windą na 100 piętro wieżowca w Szanghaju, to coś niesamowitego. Organizatorzy zadbali o to, żebyśmy w czasie wolnym zwiedzili trochę miasta i po zakończeniu startów zorganizowali nam nocny rejs rzeką dzielącą stary Szanghaj z nowym, to było coś pięknego. Widok tych wszystkich budynków z wody, cudownie podświetlonych, naprawdę tego nie da się opisać słowami, to trzeba zobaczyć na własne oczy. Jeżeli chodzi o Shaoxing, to zupełne inne miasto, dużo mniejsze, jeżeli chodzi o powierzchnie, liczbę ludności i drapacze chmur, ale też urokliwe. Sam osobiście to miasto nazwałbym drugą Wenecją, wszędzie rzeczki, ludzie pływający na swoich wąskich łódkach w centrum miasta, to coś niesamowitego. Atmosfera podczas startów była niesamowita, ludzie stali wszędzie dopingując każdemu, kto przepływał obok – Mateusz Zuchora.

 

Zaproszenia na chińską edycje Pucharu Świata w Maratonie otrzymało top 40 zawodników ze świata: 20 kajakarzy, 10 kanadyjkarzy i 10 kajakarek. W ramach zaproszenia organizator zapewnił transport na zawody, lokalny transport, noclegi, wyżywienie i łódki. Świetne wyniki nasi kajakarze zapewnili sobie sami.

 

 

MZ/ BSK

Foto: Mateusz Zuchora/Sławomir Siwiec

 

{gallery}aktualnosci_2017/maraton_chiny{/gallery}