Wydrukuj

Puchar Świata – slalom (podsumowanie)

Od czerwca do sierpnia najlepsi slalomiści świata co kilka tygodni spotykali się ze sobą podczas zawodów PŚ. Bilans tych starć dla biało-czerwonych to m.in. siedem występów zakończonych na podium oraz przede wszystkim 7. lokata Marcina Pochwały i Piotra Szczepańskiego w klasyfikacji generalnej C2 .

Jest to szósty, najlepszy wynik polskich dwójek w kanadyjkach w ramach najbardziej prestiżowego, międzynarodowego cyklu, czyli na przestrzeni 26 lat. Zaczęło się co prawda nie najlepiej, bo ledwie od 12. miejsca na inaugurację w Cardiff. Szybko jednak Polacy zdołali się pozbierać i już siedem dni później w niemieckim Augsburgu finiszowali z trzecim czasem. Pozwoliło im to awansować na 6. lokatę w klasyfikacji generalnej, bardzo niedaleko czołówki. Od podium dzieliło ich wszak ledwie 16 oczek, co w przeliczeniu stanowi nieco mniej niż różnica w punktacji między 1., a 5. miejscem. Później jeszcze nie stanęli na starcie w La Seu de Urgell, a w Tacen zajęli 7. lokatę.. Stawką przed ostatecznym starciem wciąż stanowił więc odległy o zaledwie 25 punktów najniższy stopień podium. Chrapkę na niego poza Polakami miało jednak jeszcze co najmniej siedem innych ekip. Podczas końcowego ataku w Bratysławie Pochwała i Szczepański zdołali wyprzedzić tylko jedną z nich. Zatem w rezultacie z dorobkiem 143 pkt uplasowali się na 7. miejscu w klasyfikacji generalnej.

W tej samej konkurencji, na zawodach w Tacen, blask bardziej znanego duetu na moment przyćmili  młodsi koledzy z reprezentacji – Filip i Andrzej Brzezińscy. Zdołali oni bowiem na słoweńskich wodach zająć 2. miejsce, ulegając jedynie zwycięzcom klasyfikacji łącznej – Gauthierrowi Klaussowi i Mathieu Peche. Był to jednak dopiero ich debiut w bieżącym sezonie na tej imprezie, w związku z czym w „generalce” nie zdołali odegrać większej roli. W Bratysławie zdobyli jeszcze 21 punktów za 12. lokatę i ostatecznie zostali sklasyfikowani jako 17. osada kanadyjek dwójek. Tę kategorię obsadzili także inni Polacy –  Michał Wiercioch/Grzegorz Majerczak z 27. wynikiem końcowym. Dodatkowo  podczas finału PŚ trzy polskie duety w konkurencji C2 x 3 osiągnęły razem 2. czas zawodów, ulegając jedynie Francji.

Z innych potyczek najwięcej chwały przysporzyły nam męskie kajaki jedynki. Zwłaszcza w zmaganiach zespołowych, choć niestety nie prowadzono dla nich osobnej klasyfikacji. Gdyby podliczyć występy przy zastosowaniu punktacji z rozgrywki indywidualnej, to Polacy w takim zestawieniu znaleźliby się na 4. miejscu i to mimo absencji w starciu na zawodach w La Seu de Urgell, gdzie nie wystawiliśmy drużyny, a biało-czerwone barwy reprezentował pojedynczy zawodnik. Trzykrotnie Polacy stawali w tej konkurencji na podium – w składzie Dariusz Popiela, Grzegorz Polaczyk, Rafał Polaczyk zajęli 3. miejsce w Cardiff oraz Augsburgu. Natomiast kiedy ostatniego z nich zastąpił jego brat, Mateusz, udało się im nawet odnieść wspaniałe zwycięstwo podczas finału w Bratysławie. Dodatkowo ten sam zawodnik w stolicy Słowacji indywidualnie zajął również 3. miejsce. W klasyfikacji generalnej jednak Polacy nie odegrali poważniejszej roli. Najlepszy z nich, Popiela, uplasował się na 14. pozycji w tym zestawieniu. Z tria Polaczyków Grzegorz był 22., Mateusz – 24., Rafał zaś – 43.

Tak spektakularnych sukcesów próżno szukać w innych konkurencjach. W męskich kanadyjkach jedynkach Grzegorz Hedwig ukończył zmagania jako 21. zawodnik. Jego najlepszy rezultat w tej edycji PŚ to 6. lokata z Tacen. Drugi z naszych reprezentantów w C1, Kacper Gondek, tym razem został sklasyfikowany na 32. pozycji, zaś trzeci, Arkadiusz Nieć, zajął 57. miejsce.

Panie natomiast wystartowały jedynie w K1. Tutaj Joanna Polaczyk-Mędoń uplasowała się na 43. lokacie, a jej koleżanka z kadry Monika Liptak 13 pozycji niżej.

Wliczając osiągnięcia drużynowe polska ekipa tegoroczny PŚ zakończyła z bilansem: 1 x 1., 2 x 2. i 4. x 3. miejsce, ustępując pod względem liczebności lokat na podium jedynie Francji, Niemcom, Słowenii, Słowacji, Wielkiej Brytanii oraz Czechom. Był to drugi najlepszy sezon Polaków w historii startów w tym cyklu, po 2001 r., gdy co prawda biało-czerwoni również siedmiokrotnie mieścili się w pierwszej „trójce”, lecz aż cztery razy wygrywali zawody, a program zawodów pozbawiony był konkurencji drużynowych.

 

Wojciech Bajak