Wydrukuj

Przystanek na Bukowinie

Po kilku dniach w domach kajakarki wróciły do wspólnych treningów. Od zeszłego tygodnia sześć zawodniczek ćwiczy w Wałczu. Ten obóz to przystanek pomiędzy zajęciami w górskim Livigno, a zaplanowanym na sierpień intensywnym zgrupowaniem w Szeged.

 

Na wysokościach

We Włoszech grupa spędziła ponad dwa tygodnie. Po wyczerpujących startach w maju i czerwcu ekipa skupiła się na odbudowie wytrzymałości tlenowej i poprawie sprawności ogólnej. Początek  zgrupowania dziewczyny poświęciły na aklimatyzację. Proces przebiegł wyjątkowo sprawnie z uwagi na wcześniejsze doświadczenia w treningu górskim i po czterech dniach kajakarki ćwiczyły już z normalnymi obciążeniami. Pierwszy etap treningów to głównie wycieczki górskie i rowerowe, biegi i gimnastyka, a w tle kajak i wiosłowanie z naciskiem na technikę. Etap drugi to dominacja zajęć tlenowych na wodzie, trening z ciężarami poprawiający siłę maksymalną i ukierunkowaną oraz bieganie budujące wytrzymałość tlenową i mieszaną.

 

– Do Livigno jeździmy od kilku lat. To wspaniałe miejsce do treningów, nie możemy się tylko zdecydować czy bardziej podoba nam się zimą czy latem. Założenia na ten rok mieliśmy ambitne, ale plan na papierze to jedno, a rzeczywistość drugie. Na początku zachorowała Karolina Naja, a chwilę później Beata Mikołajczyk złamała nogę i wylądowała w gipsie. Mimo tego treningowo straciła tylko dwa dni. Na ergometrze realizowała zadania tempowe, na kajak schodziła z workiem foliowym na nodze i kształtowała technikę, a na siłowni pracowała w pełnym wymiarze. Generalnie obóz uważam za udany. Wykonaliśmy dużo efektywnej roboty i sądzę, że maksymalnie wykorzystaliśmy pobyt w hipoksji – mówi Tomasz Kryk, trener reprezentacji kajakarek.

 

Wyścig o przepustki

Podczas MŚ w Mediolanie do wygrania będą przepustki na IO w Rio. Dla kobiet oznacza to walkę w konkurencjach K1, K2 i K4 500 oraz K1 200. Ze względu na kłopotu zdrowotne Karoliny i Beaty, trener Kryk rozważa jednak rezygnację z dwójki, by móc w całości poświęcić się czwórce. Kwalifikacja osady K4 daje prawo do wystawienia w igrzyskach także dwójki i jedynki. O prawo startu w jedynce na dwieście powalczy Marta Walczykiewicz. Do najgroźniejszych rywalek naszej reprezentacji będą należeć z pewnością Węgierki, Niemki, Białorusinki, ale też rosnące w siłę Serbki, Rumunki i Ukrainki. Obecnie w Wałczu do startu w MŚ przygotowuje się Marta Walczykiewicz, Ewelina Wojnarowska, Beata Mikołajczyk, Karolina Naja, Edyta Dzieniszewska i Anna Włosik.

 

– W tym roku najważniejsze są kwalifikacje olimpijskie i na tym się skupiamy. Od początku zgrupowania dużo czasu poświęcamy na trening czwórki. W pierwszych dniach przy układaniu osady pomagał nam trener Andrzej Siemion. Oceniam, że grupa jako całość jest mocniejsza niż rok temu w analogicznym okresie. Część dziewczyn jest bardzo dobrze przygotowana pod względem motoryki i fizjologii do zadań jakie czekają je podczas MŚ. Optymizmem napawają wyniki badań w Instytucie Sportu, tak że cierpliwie czekamy na intensyfikację. W sierpniu ostatni etap przygotowań, tradycyjnie w węgierskim Szeged – opowiada trener Kryk. (TP)

 

{gallery}aktualnosci_2015/Bukowina{/gallery}