Wydrukuj

Porażki uczą

Na igrzyskach Piotr Siemionowski wystartował w finale B i zajął  14 miejsce. O przyczynach słabego wyniku i wnioskach na przyszłość mówi Mariusz Słowiński, trener kadry sprinterów.

 

Niekompletny program

– Popełniliśmy błąd i na igrzyskach ponieśliśmy jego konsekwencje. Po kontuzji dłoni, którą Piotr odniósł w kwietniu, poszliśmy z treningiem do przodu, a nie odrobiliśmy zadań, które musieliśmy odpuścić na skutek urazu. Oczywiście w trakcie rehabilitacji trenowaliśmy, ale nie tak jak wcześniej zakładaliśmy. Po tej wymuszonej przerwie weszliśmy od razu w etap startowy, a nie powinniśmy się ścigać tylko wrócić z treningiem do momentu w którym został przerwany przez kontuzję. W praktyce wyglądałoby to tak, że odpuszczamy start w pucharze w Moskwie i mistrzostwach Europy, a koncentrujemy się na odbudowie i zaległym programie. Zrobiliśmy jednak inaczej. W Zagrzebiu wszystko wyglądało jeszcze nieźle, bo niewiele zabrakło Piotrowi do zwycięstwa, ale później zaczął się zdecydowany spadek.  

 

Bezwzględny BPS

– W okresie bezpośredniego przygotowania do startu wychodzi wszystko. Jeśli zawodnik ma jakieś zaległości treningowe, to z pewnością pokażą się one w BPS-ie. Na trzy tygodnie przed igrzyskami mieliśmy w Wałczu sprawdzian na 150 metrów, który robiliśmy też przed startem w Szeged. Piotr popłynął w nim o 0,5 sekundy wolniej niż rok wcześniej, a taka różnica to przepaść. Czuliśmy, że nie jest dobrze. Piotr mówił, że jeździ mu się ciężko, ale liczyliśmy, że się pozbiera i tak jak w Zagrzebiu, z wyścigu na wyścig, będzie się rozkręcał. W przedbiegu na igrzyskach było jeszcze względnie, ale w półfinale nic nie poszło tak jak zakładaliśmy. Piotr dał z siebie wszystko, ale zabrakło mu mocy. Zamiast się wyciągnąć, spiął się, skrócił pociągnięcia i w efekcie nabawił w barkach mikrourazów. W finale B starczyło mu sił już tylko na szóste miejsce.

 

Nauka na przyszłość

– Piotr teraz odpoczywa i leczy urazy, ale we wrześniu wraca do treningu. Jestem przekonany, że wkrótce pokaże jeszcze na co go stać. Prawdziwego mistrza można poznać po tym jak podnosi się po porażce.. Po nauce w Londynie musimy się otrząsnąć i budować zwycięską drużynę szczególnie, że mamy utalentowanych ludzi, którzy zrobili w tym roku zdecydowane postępy. Igrzyska były dla nas srogą lekcją. Nie możemy mieć żadnych uwag do warunków przygotowań, bo dostaliśmy to czego nam było trzeba. Chciałbym podziękować panu prezesowi, który zadbał o każdy element i zapewnił w tym okresie wszystko o co poprosiliśmy. Nie osiągnęliśmy oczekiwanego wyniku, jednak wierzę, że w przyszłości wiedza i zdobyte doświadczenie pozwoli nam uniknąć podobnych błędów. Teraz mamy chwilę odpoczynku, ale od września zaczniemy się zbierać. W październiku chcemy zorganizować pierwsze zgrupowanie przed jesienną ogólnopolską konsultacją. (tp)