Polacy bardzo blisko finału Pucharu Świata w kayak crossie! Udana niedziela w Pradze

Dwa miejsca w półfinałach wywalczyli polscy slalomiści podczas zawodów w kayak crossie Pucharu Świata w Pradze. Niewiele brakowało, a Klaudia Zwolińska znalazłaby się w najlepszej czwórce, a nareszcie dobry wynik zanotował Michał Pasiut. – Zostawiliśmy dobry ślad w Pradze – podsumowuje całą imprezę Jakub Chojnowski, trener reprezentacji Polski.

Niedzielne zawody tradycyjnie rozpoczęła próba czasowa, w której w tym sezonie zawodnicy również walczą o medale. Biało-czerwoni, wspierani przez sponsora głównego PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., krążków nie wywalczyli, jednak troje z nich awansowało do dalszej fazy (Klaudia Zwolińska była 19., Mateusz Polaczyk dziewiąty, a Michał Pasiut 29.). Z zawodami na tym etapie pożegnali się natomiast Aleksandra Góra i Jakub Brzeziński.

W eliminacyjnych wyścigach czwórek znakomicie spisali się Polaczyk i Zwolińska, którzy wygrali swoje biegi. Dużo pecha miał natomiast Pasiut, który długo jechał na drugiej pozycji, która również premiowała awansem do ćwierćfinału. Niestety wjechał w niego rywal, co wyglądało naprawdę niebezpiecznie. Na szczęście Polakowi nic się nie stało, ale stracił pozycję i zakończył wyścig na trzeciej pozycji. To jednak nie koniec historii, bowiem Francuz, który jechał w tym samym biegu, został zdyskwalifikowany i… Polak ostatecznie awansował dalej!

W ćwierćfinale Polaczyk w swoim biegu został przy jednej z bojek wypchnięty przez rywala, przez co musiał do niej wrócić i stracił sporo czasu. Nie zdążył dogonić rywali i zakończył rywalizację na tym etapie.

– Zająłem dziewiąte miejsce w time trialu, tutaj zaliczyłem dwa przejazdy, więc było dobrze. Niestety przy zderzeniu z Niemcem wyleciałem z trasy, ale płynęło się naprawdę dobrze. Kayak cross coraz bardziej mnie cieszy, co widać też na torze. Teraz czas na odpoczynek i przez parę dni na pewno nie wsiądę do kajaka – śmieje się Polaczyk. – Potem biorę się znów do ciężkiej pracy, bo przed nami jeszcze dwa Puchary Świata i oczywiście mistrzostwa świata, na które wszyscy ostrzą pazurki.

Dalej awansował za to Pasiut! W ćwierćfinale pojechał bardzo dobrze i zakończył wyścig na drugiej pozycji, dzięki czemu znalazł się już w najlepszej ósemce Pucharu Świata. W półfinale niestety przyjechał na metę już jako czwarty, ale zdecydowanie może zaliczyć ten start do bardzo udanych. – Cieszę się, że w końcu zaliczyłem więcej, niż jeden przejazd na zawodach – uśmiecha się Pasiut. – Po to trenujemy, poświęcamy temu całe życie, żeby prezentować się jak najlepiej. Jestem zadowolony, bo wywalczyłem miejsce w półfinale i to się dla mnie liczy.

Doskonale płynęła również Zwolińska, która bez najmniejszych problemów prowadziła przez cały bieg ćwierćfinałowy i również awansowała do TOP 8. Półfinał był bardzo zacięty, nasza zawodniczka walczyła o drugie miejsce, jednak ostatecznie wyprzedziła ją Evy Leibfarth. Nie brakowało jednak kontrowersji, ponieważ Amerykanka powinna otrzymać karę. Po wideoweryfikacji decyzji jednak nie zmieniono. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Szkoda, bo ten dobry weekend w Pradze chciałam przypieczętować również finałem, a może nawet medalem w kayak crossie. Czułam się bardzo dobrze w tych wyścigach. Niestety, wszystko zakończyło się akcentem niezależnym od nas i wychodzi na to, że trzeba się przygotowywać tak, żeby awansować bez wątpliwości. Jestem jednak zadowolona z całego Pucharu Świata, byłam cały czas w czołówce. Mimo że wracam po przerwie, jestem na dobrej drodze do wysokiej formy. Teraz chwilę odpocznę i dalej będę przygotowywała się do mistrzostw świata, bo po przerwie związanej z problemami zdrowotnymi mam trochę więcej pracy, niż inni – podsumowuje Zwolińska.

Puchar Świata w Pradze Polacy mogą jednak zaliczyć do udanych, bowiem wywalczyli dwa medale w short slalomie, dobre miejsca w klasycznym dystansie, a także dwie lokaty w półfinałach kayak crossa.

– Start w Pradze dał nam naprawdę dużo emocji. Przez wszystkie trzy dni osiągnęliśmy wyniki, z których się bardzo cieszymy. To też dobry prognostyk przed główną częścią sezonu. Na pewno wyjeżdżamy z Czech z podniesionym czołem. Napędzaliśmy się ze startu na start i nasi zawodnicy zostawili fajny ślad w tych startach. Wierzymy, że to da też motywację do tego, by solidnie przygotować się do głównej części sezonu, którą zakończą mistrzostwa świata – kończy Chojnowski.