Wydrukuj

Pierwszy taki puchar

Za nami pierwszy PŚ w slalomie organizowany w Polsce. Na torze w Krakowie o medale rywalizowało ponad trzystu zawodników z czterdziestu trzech państw. W finałach popłynęły cztery nasze osady.

 

W K1 mężczyzn piąte miejsce zajął Mateusz Polaczyk, a ósme Maciej Okręglak. W konkurencji C2 Filip i Andrzej Brzezińscy znaleźli się na piątej pozycji. W K1 kobiet siódmą lokatę zdobyła Natalia Pacierpnik. Wyniki reprezentantów podsumowuje Jarosław Miczek, trener koordynator reprezentacji slalomu.

 

– Jest spory niedosyt. Mieliśmy duże szanse medalowe. Mateusz Polaczyk zrobił najlepszy czas zawodów. Po drodze zgarnął cztery punkty karne, ale popłynął tak szybko, że utrzymałby pierwsze miejsce nawet z dwoma. Maciek Okręglak. pojechał odważnie, z wielka energią. Na trasie ominął piątą bramkę, zawracał i musiał gonić. Nadrobił sporo, ale na końcu znów popełnił kilka błędów. Darek Popiela skończył tuż poza finałem, na jedenastej pozycji. Wynik niezły, ale widziałem go w zdecydowanie lepszych przejazdach.

 

– Z dwójek kanadyjkowych najlepiej pojechali bracia Brzezińscy. Marcinowi Pochwale i Piotrowi Szczepańskiemu zabrakło sekundy, by wejść do finału. U kajakarek najlepszy wynik w karierze zanotowała Natalia Pacierpnik. Była siódma, zaliczyła dobry przejazd. Dwie pozostałe zawodniczki, Klaudia Zwolińska i Sara Ćwik, to jeszcze juniorki. Liczyłem trochę na niespodziankę z ich strony, ale niestety nie wyszło. Poniżej oczekiwań popłynęli kanadyjkarze. Kacper Gondek pojechał najlepiej z grupy, był piętnasty, ale Grzegorz Hedwig i Igor Sztuba bardzo słabo.

 

– Za nami trzy ważne starty. ME były zdecydowanie najgorsze, PŚ w Pradze trochę lepszy, ale w  Krakowie pokazaliśmy się już od dobrej strony. Przed nami kolejna edycja PŚ w Liptowskim Mikulaszu. Po tych zawodach przyjdzie czas na podsumowanie pierwszej części sezonu. W najbliższym czasie mamy w planie luźniejszy tydzień na regenerację, a później krótkie zgrupowanie w Krakowie i pięć dni treningowych w Londynie.

 

O starcie dwójki Filipa i Andrzeja Brzezińskich mówi Janusz Żebracki, trener prowadzący osadę.

 

– Chłopaki zaczęli zawody bardzo ładnie. Dobry, mocny przejazd w kwalifikacjach, najlepszy czas i pierwsze miejsce. Po tym biegu zobaczyli, że można szybko pływać. W półfinale drobny błąd, dwa punkty karne i czwarta pozycja. W finale niestety trzy duże błędy i znów punkty karne. Z przejazdu nie jestem zadowolony, z wyniku tak. Piąte miejsce to dobra lokata, ale w jeździe jest dużo do poprawy. Wynik z Krakowa to dowód, że Filip z Andrzejem są w stanie pływać z najlepszymi, ale brakuje im jeszcze powtarzalności. Po jednym, dwóch dobrych przejazdach, potrafią pojechać słabo. Nad tym musimy pracować.

 

Zawody na piątkę

Organizatorem zawodów na wniosek PZKaj był KKK Kraków. Impreza zebrała świetne noty ze strony uczestników, a drużyna hiszpańska złożyła nawet oficjalne pismo z podziękowaniem. Dokument trafił do delegata technicznego ICF-u. Przy staraniach o przyznanie organizacji kolejnych dużych imprez będzie to dla Krakowa dodatkowy atut. Przygotowanie zawodów podsumowuje Zbigniew Miązek, Prezes Krakowskiego Klubu Kajakowego.

 

– To była dla nas najważniejsza z dotychczasowych imprez. Wszytko mieliśmy dopracowane. Jedynym zmartwieniem była pogoda. W niedzielę rano trochę popadało, ale szczęśliwie szybko przeszło. Reszta poszła zgodnie z planem. Cieszą słowa uznania ze strony uczestników. Od Czechów usłyszeliśmy nawet, że było lepiej niż w Pradze. Projektując teren staraliśmy się wszystko skupić blisko siebie, ale pozostawić jednocześnie sporo miejsca. Zadbaliśmy o zadaszenie dla kibiców, o duże telebimy na wyniki i obraz z przejazdów. To wszystko zostało docenione.

 

Pod koniec sierpnia na torze w Krakowie kolejna duża impreza międzynarodowa – ME Juniorów i U23. (TP)