Wydrukuj

Paweł Sarna: wakacje to czas na aktywną turystykę kajakową

Wakacje to dobry okres, aby spróbować swoich sił w kajakach. Aby osiągnąć sportowy sukces, potrzeba lat ciężkiej pracy. Rekreacyjna odmiana jest jednak bardzo popularna. Turystykę kajakową można uprawiać nie tylko na niewielkich rzekach, podczas zorganizowanych spływów. Spragnieni bardziej ekstremalnych wrażeń mogą zmierzyć się z kajakarstwem górskim.

– Wyobrażenie ludzi o kajakach to raczej kajaki turystyczne, dwuosobowe, spokojna rzeczka i relaksik. Aczkolwiek turystyka kajakowa związana z kajakarstwem górskim zmierza w dobrym kierunku i w ostatnim czasie mocno się rozwija. Miejsca, w których w Polsce można uprawiać kajakarstwo górskie są ograniczone, ale jeżeli ktoś bardzo chce, to znajdzie takie, w których można to robić – uważa Paweł Sarna, trener współpracujący w dyscyplinie K-1 kobiet i mężczyzn, który zajmuje się też organizacją aktywnej turystyki związanej z kajakarstwem górskim i raftingiem.
Jakie miejsca poleca trener? – Jest tor w Zabrzeży, na który przyjeżdża wielu kajakarzy zaczynających swoją przygodę. Jest Dunajec – to niby rzeka górska o niskim poziomie trudności, ale zaliczana do takich miejsc. Są rzeki Kamienna czy Białka, płynące w okresie po topniejącym śniegu czy po dużych opadach deszczu – wymienia. Uprawiania kajakarstwa górskiego można nauczyć się m.in. w Wietrznicach, gdzie organizowane są kursy od podstaw. Sarna odradza mierzenia się ze slalomem na własną rękę.
– Wiele osób, które próbują tego sportu we własnym zakresie później i tak muszą trafić pod oko specjalisty, żeby poprawić błędów. Gdy ktoś patrzy na to pierwszy raz z brzegu, mówi: „e, spokojnie, taki tor – wsiadam i płynę”. Gdy wsiądą na kajak, okazuje się, że nie ma szans. Samodzielna nauka nie zdaje egzaminu – stwierdza Sarna. W całej Polsce jest wiele firm i klubów, w których można spróbować pływania po spokojnych rzekach. To także dobry element przygotowania przed wyruszeniem na południe kraju.
– Trzeba zacząć od odrobiny teorii, płaskiej wody, tak żeby się nie zrazić, nie zrobić sobie krzywdy czy nie spowodować wypadku – przekonuje trener. Nie da się określić, ile czasu zajmie „świeżakom” nauczenie się nowej dyscypliny. – Trudno stwierdzić, czy aby cieszyć się z tego, bawić się wodą, wykorzystywać ją, a nie z nią walczyć, potrzeba tygodnia, dwóch, miesiąca czy roku. Dużo zależy od tego, kto do nas przyjdzie. To może być sprawna, silna osoba, która gdzieś wcześniej pływała na kajakach nizinnych – dodaje.
Nawet takie osoby mogą na początku nie radzić sobie na torze. Wiele zależy też od stopnia zaangażowania i czasu, jaki ktoś spędzi na wodzie. Trener Sarna zachęca do nauki pod okiem specjalistów, bo kajakarstwo górskie atrakcyjne jest nie tylko w telewizji.