Wydrukuj

Ojciec z niepełnosprawnym synem wyruszają w podróż życia

Udało się także dzięki widzom Telewizji Polskiej. 33-letni Mariusz Zimnowłocki z Sianowa popłynie w podróż życia. Udało się zebrać fundusze. Mariusz popłynie kajakiem. Popłynie, aby udowodnić, że niepełnosprawność to nie przeszkoda w realizowaniu marzeń.

Mariusz nie słyszy i nie widzi na jedno oko, ale jak mówi – nie przeszkadza mu to w osiąganiu wyznaczanych przez siebie celów.

Jestem zły, nie mam pracy, ludzie nie chcą dać mi pracy, ludzie boją się. Chcę pokazać, że jestem taki sam, jak inni ludzie, może po tym nie będą się bać – tłumaczy Mariusz Zimnowłocki, uczestnik wyprawy kajakowej.

Cel jaki sobie wyznaczył Mariusz – pokonać kajakiem 1400 kilometrów. Start w Solinie. Dalej Sanem, Wisłą, Brdą, Notecią i Wartą aż do Odry. Później, Bałtykiem do mety w Osiekach. Ambitny cel wymaga jednak treningu. Tu, nieoceniona jest pomoc taty, który podczas kajakowej wyprawy będzie mu towarzyszył. Najważniejsze, jak mówi to być przygotowanym na każdą, nawet najbardziej ekstremalną sytuację.

Technika, którą próbujemy opanować, jest niezbędna do pływania na dużych akwenach, żeby w przypadku wywrotki umieć sobie poradzić, ale głównie nam chodzi, żeby nie wysiadać z kajaka, tylko żebyśmy mając fartuchy na sobie, odpowiednią techniką podnieść kajak i płynąć dalej – mówi Włodzimierz Zimnowłocki, tata Mariusza.

Oprócz treningu fizycznego równie ważne jest odpowiednie przygotowanie logistyczne. W tym wypadku bezcenne okazało się wsparcie darczyńców i cicha nadzieja – być jak Aleksander Doba. Wyprawa ma trwać około miesiąca. Tata i syn ruszają pod koniec marca.

Źródło: TVP3 Szczecin

Foto: W. Zminowłocki