- Polski Związek Kajakowy - https://pzkaj.pl -

Miesiące z przygodami

Od jesieni Beata Mikołajczyk ruszyła z przygotowaniami do sezonu. Ostatnie miesiące pełne są jednak przygód zdrowotnych. Po drodze kajakarka zdążyła już zaliczyć operację kolana, złamany palec u stopy i dwa poważne przeziębienia. W tej chwili wszystko wydaje się być pod kontrolą, a Beata dochodzi do formy w Montebelo.

 

 

Pierwsze było Cetniewo, Wałcz, a po nim przerwa na operacje kolana. Kilka dni po zabiegu Beata wyjechała na obóz do Szczyrku i przechodziła go o kulach. Trenowała indywidualnie. Miała sporo zajęć na siłowni i sali gimnastycznej. Do tego dochodziły zabiegi fizjoterapeutyczne. Biegać zaczynała spokojnie od 3 do 6 kilometrowych odcinków. W grudniu w Livigno była już gotowa na pierwsze kilometry na nartach, kolejne zaliczyła w styczniu w Jakuszycach. Po operacji nie było śladu i w corocznym treningu w podbiegach pod kopalnię osiągała czasy grubo poniżej 11 minut. Po powrocie z gór spakowała wiosło i wyjechała z kadrą do Portugalii.

 

– Do Montebelo zjechałyśmy na siedem tygodni. Pierwsze trzy to było rozpływanie. Dużo kilometrów, akcent na technikę wiosłowania, do tego siłownia i ćwiczenia na mięśnie głębokie. Zawsze lubiłam te obozy. Cieszyły i cieszą mnie pierwsze zejścia na wodę po przerwie zimowej. Tym razem też było super, chociaż pogoda nie do końca nam sprzyjała. Oczywiście aury nie da  się porównać do tej w Polsce, było też cieplej niż rok temu, mimo wszystko jednak wiało i padało. Do tego na koniec obozu przyplątało się do mnie choróbsko. Złapałam grypę – opowiada Beata.

 

Po pierwszym obozie w Portugalii grupa kajakarek wyjechała na tydzień do kraju. Dziewczyny przeszły cykliczne badania wydolnościowe w Instytucie Sportu. Doktor Sitkowski przeprowadził test AT4 czyli badanie wysiłkowe na ergometrze po którym określa się progi przemian metabolicznych. Wyniki Beaty były obiecujące i potwierdziły właściwy kierunek przygotowań. Po powrocie do Montebelo grupa zaczęła intensywny trening na wodzie. Ekipa rozrosła się też do osiemnastu zawodniczek, bo do jedenastu seniorek dołączyły dziewczyny z młodzieżówki.

 

–  Drugie Montebelo niestety nie ułożyło się po mojej myśli. Już w pierwszych dniach kolejna choroba rozłożyła mnie na łopatki. Czułam się fatalnie, pękała mi głowa. To mnie przygnębiło. Miałam wrażenie, że co chwilę dzieje się ze mną coś niedobrego. W październiku przygody z kolanem, w Jakuszycach złamany palec u stopy (początkowo nawet o tym nie wiedziałam i myślałam, że jest tylko wybity, sama go nastawiłam i dalej biegałam na nartach), aż w końcu przeziębienie za przeziębieniem. W tej chwili jest już w porządku, jednak antybiotyk, który brałam przez dziesięć dni zrobił swoje. Poza zarazkami zabrał też sporo dobrego z mojego organizmu. Odbudowuję się, ale to na pewno trochę potrwa – kończy zawodniczka. (TP)

 

{gallery}aktualnosci_2015/Mikolajczyk{/gallery}