Wydrukuj

„Martika” K1 200

Czy uczucie zazdrości może być motywujące? Może, jeśli jest odpowiednio ukierunkowane. Marta Walczykiewicz zazdrościła siostrze, tego, że trenuje kajakarstwo. Sama też postanowiła zacząć. I całe szczęście.

Ten pierwszy trening miał miejsce w 1996 roku. Dość szybko okazało się, że Marta ma spory talent. Do tego jest zawodniczką bardzo ambitną, a takie połączenie może dać świetny wynik. I w przypadku Marty daje. Pierwszy seniorski ważny medal zdobyła w 2007 roku i było to srebro na Mistrzostwach Świata w Duisburgu, właśnie w K1 na 200 metrów. Dlaczego właśnie? Bo Marta okazała się specjalistką od tego dystansu. Kolejne wielkie sukcesy też odnosiła na 200- setce.

Kiedy w Londynie ten dystans pojawił się w programie igrzysk, Marta Walczykiewicz była już uznaną zawodniczką z wielkimi sukcesami na 200 m i było oczywiste, że to ona powinna pojechać do Anglii walczyć o medal. Niestety na tych pierwszych w karierze Igrzyskach Olimpijskich, zabrakło chyba doświadczenia i szczęścia. Na swoim koronnym dystansie 200 metrów była 5. Z koleżankami z kadry płynęła też w K4 na 500 metrów i znowu „klątwa czwórki” i czwarte miejsce. Był niedosyt, ale nie było zwątpienia, że warto walczyć dalej. Dzisiaj Marta Walczykiewicz, to jeszcze bardziej doświadczona zawodniczka i co ważne, jeszcze mocniejsza.

Ostatnie badania w Instytucie Sportu wyszły bardzo dobrze, pobiłam swój „personal best” na teście wingeit, który do tej pory wydawał się nie do pobicia.  Zajęło mi to aż 5 lat, ale udało się w odpowiednim teraz czasie. W teście progowym uzyskałam drugi wynik znacznie lepszy niż w poprzednich latach. Moc i wytrzymałość mogą iść w parze – mówi o swoich przygotowaniach Marta Walczykiewicz.

A moc będzie Marcie potrzebna, bo podobno jak w Londynie, w Rio wystartuje na dwóch dystansach: K4 500 metrów i na swoim koronnym K1 200 metrów. Na tym ostatnim od lat rywalizuje z Nowozelandką Lisą Carrington. Póki co, górą jest Nowozelandka, która w Mistrzostwach Świata w Mediolanie w ubiegłym roku wygrała, Marta była druga. Ale gdzie, jak nie na igrzyskach zwycięstwo z nią będzie miało wyjątkowy smak.

W tym roku na pucharze świata w Portugalii moja strata do Lisy była najmniejsza 0,6 sek., niestety nadal jest to znacząca starta. Pociesza fakt, że przez 150 metrów jadę z nią w „kontakcie”, trzeba jeszcze popracować nad końcówką i będzie dobrze – mówi Marta Walczykiewicz.

Właśnie nad tym elementem Marta będzie pracowała bezpośrednio przed wyjazdem do Brazylii na ostatnim zgrupowaniu w Portugalii.

W Rio chciałaby przeżyć swój najpiękniejszy wyścig w karierze. Liczymy i trzymamy kciuki za dwa najpiękniejsze wyścigi w karierze, zarówno w K1 jak i K4.

 

Beata Sokołowska – Kulesza