- Polski Związek Kajakowy - https://pzkaj.pl -

Maraton w Brandenburgu

To były piękne i ciekawe, a zarazem największe jak do tej pory Mistrzostwa Świata w Maratonie Kajakowym w niemieckim Brandenburgu. Nasi reprezentanci zaprezentowali się godnie, a do medalu zabrakło niewiele. Tym niemniej warto rozwijać tą kajakową konkurencję, bo zaczyna być coraz ciekawsza.

Z naszych kajakarzy najlepiej zaprezentowali się panowie. W C2 seniorów, czyli na dystansie 26,2 kilometrów – Mateusz Zuchora i Mateusz Borgieł, do mety dopłynęli na czwartej pozycji.

Bieg na C2, gdzie startowałem wspólnie z Mateuszem Borgiełem, ułożył się bardzo dobrze dla nas. Po starcie od razu udało nam się podczepić do dwójki z Hiszpanii i już po pierwszej prostej udało nam się wspólnie z Węgrami i Hiszpanami uciec grupie. Ta sytuacja utrzymywała się bardzo długo, ale wiedzieliśmy, że za nami w grupie goniącej są złoci i brązowi medaliści tegorocznych ME w maratonie i mimo, że współpracowaliśmy z Hiszpanami, to nie udało nam się uciec grupie goniącej i po ataku zrobionym przez Węgrów spadliśmy z fali wraz z aktualnymi ME, z którymi walczyliśmy już tylko o 4. miejsce. Podsumowując start w dwójce, to jesteśmy zadowoleni, chociaż czujemy lekki niedosyt, ponieważ jadąc na MŚ bardzo chcieliśmy przywieźć medal – tak opisuje start Mateusz Zuchora.

W tej samej konkurencji startowali również: Patryk Gluza i Szymon Kosteński, którzy wywalczyli 6. miejsce.

Zarówno Mateusz Borgieł, jak i Mateusz Zuchora, podjęli wyzwanie w kanadyjkowych jedynkach. Tyle, że ten pierwszy w młodzieżowcach. Okazało się, że obaj prezentują identyczny poziom, bo obaj przypłynęli w swoich wyścigach na piątej pozycji.

Nie będę ukrywał, że w biegu na C1 liczyłem na coś więcej, ale rywale okazali się mocniejsi. Natomiast cieszy fakt, że pomimo, iż, na co dzień nie trenuję pod maraton, jestem w stanie walczyć ze ścisłą czołówką, która tylko i wyłącznie zajmuje się przygotowaniami do startów w maratonach – podsumował swój start Mateusz Zuchora.

Wraz z Mateuszem Zuchorą, w tej samej konkurencji startował również Gilbert Paluch, który zajął 12. pozycję.

Mateusz, Borgieł w swoim starcie na jedynce na początku miał kolizję z reprezentantem Niemiec i nie zdążył zabrać się z grupą, która szybko odpłynęła.

Dużo kosztowało mnie, aby dogonić grupę, dlatego kiedy dogoniłem czołówkę szybko mi uciekli. Jestem zadowolony, ponieważ walczyłem do samego końca i dałem z siebie wszystko – powiedział po swoim starcie Mateusz Borgieł.

Wśród naszych zawodników warto podkreślić bardzo wysokie miejsca w grupie seniorów i U23. W grupie U23 po kolizjach na starcie, zarówno Patryk Gluza i Mateusz Borgieł musieli gonić czołową grupę, co kosztowało ich dość dużo energii. Patryk przez większość dystansu płynął w czołowej 4, jednak tracił na przenoskach i później musiał gonić. W efekcie zajął 4. Miejsce, tracą zaledwie 1 minutę i 21s do pierwszego, a Mateusz na 5. miejscu ze stratą 2 minut i 8 sekund. W kategorii seniorów Mateusz Zuchora do 24 km walczył o 4. miejsce, jednak na ostatnich kilometrach zaczęły łapać go kurcze i nie mógł wiosłować pełnią sił. Do pierwszego stracił niespełna 3 minuty. W kategorii C2 seniorów mieliśmy 2 młode osady. Rewelacyjnie zaczęli wyścig Mateusze, którzy przez blisko 14 km prowadzili wyścig. Jednak goniącą grupę tworzyli jeszcze aktualni mistrzowie świata wspólnie z aktualnymi mistrzami Europy. Ich wynik był świetny i pokazuje, że już niewiele brakuje naszym zawodnikom do ścisłej czołówki, co więcej udało im się pokonać mistrzów Europy z tego roku. Dobrze też popłynęła w tej konkurencji osada z Patrykiem i Szymonem, którzy po dość słabym początku, w drugiej części wyścigu zaczęli odrabiać starty i zakończyli wyścig na 6. miejscu – komentował wyścigi seniorów i młodzieżówki Mateusz Rynkiewicz.

Czwarte miejsce zajęli też płynący w kategorii juniorów, kanadyjkarze w dwójkach: Patryk Piotrowicz i Mateusz Cybula.

Również juniorzy w osadzie C2 zajęli 4. miejsce. Do medalu strata była dość duża, ale nasza osada poczyniła znaczny progres od lipca i wygrała z ówczesnymi srebrnymi medalistami mistrzostw Europy. Warto podkreślić, że nasi juniorzy mają dopiero 17 lat i w przyszłym roku powinni walczyć o najwyższe stopnie podium – opowiada Mateusz Rynkiewicz.

Podczas tych Mistrzostw Świata spore nadzieje wiązaliśmy z występem naszych dziewczyn. Po ostatnich Mistrzostwach Starego Kontynentu w Hiszpanii, gdzie była 8., mimo 4 krotnego naprawiania steru, apetyt na medal i to nie bez szans, miała kajakarka Maja Kozłowska. Polka start miała wyśmienity. Od początku płynęła w pierwszej grupie. Problem pojawił się podczas nawrotów, w których przeciwniczki miały większą moc i doświadczenie.

Nie pozostawało mi nic innego, jak nadrabianie strat. Szybki bieg pozwolił mi na ostatniej przenosce uciec zawodniczce z Danii, z którą cały czas płynęłam, próbując dogonić grupę. Kiedy wydawało się, że ten wyścig zakończę na wysokiej, szóstej pozycji, pech chciał, że nie wpłynęłam w linię mety oznaczonej dwiema bojkami, ustawionej przy samym brzegu- opowiada o wyścigu juniorek Maja Kozłowska.

Ostatecznie Maja zakończyła zawody na 8. miejscu. Ważne, że mimo wszystko, nie zamierza się poddawać i będzie dalej walczyć.

Każde zawody zbliżają mnie do osiągnięcia celu, zbieram doświadczenie i wciąż nad sobą pracuję, z zawodów na zawody czuję coraz większą pewność siebie, jeśli chodzi o tego rodzaju starty.W następnym sezonie zmienia się moja kategoria wiekowa na U23, lecz to wcale nie oznacza, że nie będę walczyć o medale dla naszego kraju – mówi zdeterminowana Maja Kozłowska.

Liczyłem również na udany start Majki Kozłowskiej, która zaczęła dobrze, jednak nie była w stanie utrzymać nagłej zmiany rytmu Węgierek i odpadła z pierwszej grupy. Dodatkowo na koniec ominęła linię mety i zamiast na 6. miejscu została sklasyfikowana na 8. pozycji. Tego typu błędu na zawodach zdarzały się bardzo często pierwszego dnia. W konkurencji C1 juniorów, prowadzący wyścig Portugalczyk w ostatniej chwili zmienił kierunek, cofnął się i właściwie przekroczył linię mety. Nie udało się to serbskiej juniorce w konkurencji C1, która zamiast 3. Lokaty, uzyskała 8. Skorzystała na tym nasza Maja Szajdek, która po bardzo słabym starcie cały dystans goniła rywalki i ostatecznie zakończyła wyścig na 5. miejscu, ze stratą 18 sekund do pierwszej, a Paulina Grzelkiewicz na 8., w kategorii juniorek na dystansie 14,4 kilometra – skomentował wyścigi juniorek trener Mateusz Rynkiewicz.

Z naszych dziewcząt startowały również: Wiktoria Węcławek i Weronika Szymańska w konkurencji K2 juniorów, jednak po 1200 metrach dziewczęta zaliczyły wywrotkę.

Na koszt klubu w zawodach wzięli też udział: Dawid Byrdek i Piotr Morawski, którzy po dobrym starcie mieli kolizję z inną osadą, po której mieli problemy z prawidłowym działaniem steru. Również problemy techniczne miał Sławomir Siwiec startujący w konkurencji K1 seniorów, który po dobrym starcie urwał zapórkę na podnóżku i dalej nie mógł płynąć, przekładając pełną siłę w wiosłowaniu i ukończył wyścig na 23. miejscu.

Pechowo zakończyli starty nasi Mastersi. Andrzej Gryczko płynął w ścisłej czołówce, jednak na pierwszej przenosce skrzywił ster i nie był już w stanie go naprawić. Darek Bukowski zakończył wyścig na 6. pozycji. Nasza kajakowa osada w składzie: Darek Bukowski i Andrzej Gryczko, mimo posiadania 2 pompek, zatonęli po 3 km, ale są też pozytywne akcenty. Ireneusz Marcinkowski w C1 przywiózł brązowy medal, na dystansie 19 kilometrów, a Romuald Figielus w C1 był 4., natomiast w C2 w międzynarodowym składzie wywalczył srebrny medal.

Na tegorocznych mistrzostwach zadziwiające było wyrównanie poziomu sportowego, w konkurencji K1 seniorów, pierwszych 18 zawodników przepłynęło linię mety w niecałe 3 minuty, a pierwszych 5 w 2 sekundy. Pozwoliło to stworzyć niesamowite widowisko sportowe i utrzymywało kibiców w niepewności przez ponad 2 godziny. Nieco kapryśna była pogoda, w pierwszy dzień niezwykle ciepło i bezwietrznie, w drugi silny wiatr i padający deszcz, zaś w niedzielę chłodny, silny boczny wiatr.

Nasi zawodnicy w większości pokazali się z dobrej strony. Do ostatnich kilometrów walczyli o dobre wyniki, a do ścisłej czołówki zabrakło im naprawdę niewiele. Czasami zależy to od dobrego toru, kilku szczegółów lub odrobiny szczęścia, a w efekcie można być na podium, lub tuż za nim. Zawody zdominowali Węgrzy, którzy, jak co roku na mistrzostwa w kategorii juniorów i U23, przywieźli czołowych sprinterów i wygrywali w większości konkurencji.

Trzeba też wspomnieć o samej organizacji i miejscu zawodów. Niemcy postarali się, aby Mistrzostwa Świata w Maratonie Kajakowym miały odpowiednią oprawę i były świętem kajakarstwa.

W miejscu, gdzie odbywała się przenoska były trybuny, dość spore, zadaszone – w pierwszy bardzo upalny dzień były schronieniem od słońca, natomiast w drugim dniu, w którym startowali kanadyjkarze w wyścigu C1 seniorów, trybuny chroniły przed deszczem. Były naprawdę bardzo blisko strefy biegu, więc kibice byli w stanie zobaczyć – żartobliwie mówiąc – nawet najmniejszą kroplę potu na czole. Impreza przyciągnęła również całkiem liczną grupę kibiców, także z Polski.  Nasze rodziny, znajomi nie pozwolili, żeby Polak, który właśnie biegnie przenoskę został bez dopingu – opisuje atmosferę na trybunach i same trybuny Maja Kozłowska.

Poza tym kilka telebimów pokazujących sytuacje z kilkudziesięciu kamer ustawionych w najciekawszych miejscach, w których płynęli zawodnicy, dawało obraz rywalizacji jak nigdy dotąd. Kibice mogli śledzić wszystko na „wyciągnięcie ręki”. Nic dziwnego, że na zawodnikach też robiło to spore wrażenie.Mistrzostwa Świata w Maratonie Kajakowym, które odbyły się w dniach od 16 do 18 września w Brandeburgu przyciągnęły 400 seniorów i juniorów oraz młodzieżowców i tyle samo kajakarzy w kategorii Masters z całego świata.

Beata Sokołowska-Kulesza