Kiedy większość kadry slalomistów kończyło obóz w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Klaudia Zwolińska wspólnie z Grzegorzem Hedwigiem polecieli na kolejne zgrupowanie w Australii, gdzie przygotowywali się do kolejnego sezonu. Co ciekawe, nasza zawodniczka wygrała zawody kontrolne na torze w Penrith, gdzie w ubiegłym roku wywalczyła trzy medale mistrzostw świata! – Dobrze wspominam to miejsce, a do tego jest świetne treningowo, więc mam nadzieję, że będę często wracała do Sydney – mówi liderka naszej kadry slalomowej.
Tor w Penrith biało-czerwonym kojarzy się doskonale, bowiem to właśnie tam Zwolińska w ubiegłym roku wywalczyła dwa złote (K-1 i C-1) oraz brązowy (kayak cross) medal mistrzostw świata. Te sukcesy znacznie rozpropagowały slalom kajakowy w Polsce i to na tyle, że Zwolińska została laureatką Plebiscytu Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski. Nic więc dziwnego, że zawodniczka na przygotowania ponownie postanowiła wybrać się na tor pod Sydney. – Poza tym w ubiegłym roku nasz plan zaskoczył, więc teraz postanowiliśmy go nie zmieniać. Mam nadzieję, że i teraz przygotowania Klaudii w Australii będą na tyle owocne, że zdobędzie kolejne medale – mówi Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski w slalomie kajakowym.
Zwolińska wspólnie z trenerem Rafałem Polaczykiem oraz zawodnikiem Grzegorzem Hedwigiem (prywatnie jej partner) wylecieli do Sydney prosto ze zgrupowania w Al-Ain, gdzie została reszta reprezentantów Polski, których sponsorem głównym jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. W Australii spędzili miesiąc i trenowali na dobrze znanym sobie obiekcie. – Gdy ponownie weszłam na ten tor, może serce nie zabiło mocniej, ale mam stamtąd fajne wspomnienia i one ze mną zostaną na długo. Lubię to miejsce i będzie ono dla mnie zawsze wyjątkowe. Do tego jest świetne treningowo, więc mam nadzieję, że będę tam wracać – opowiada Zwolińska.
W Australii jest też spora różnica czasowa, więc zawodniczka za dnia w Sydney może spokojnie trenować w spokoju, a pozostałe sprawy załatwiać po treningach, gdy w Polsce wstaje nowy dzień. – Z kolei w ciągu dnia mogę skupić się też na regeneracji i też sobie bardzo to cenię – mówi. – Mimo dalekiej podróży była to bardzo dobra decyzja i chciałabym jak najczęściej tam wracać na treningu. W tym roku było też mniej tłoczno, bo po mistrzostwach świata wielu zawodników zrezygnowało ze zgrupowania właśnie w Australii. Ja się jednak tam doskonale odnajduję.
Dwukrotna mistrzyni świata podkreśla, że na dobrą formę przyjdzie jeszcze czas, bowiem do sezonu najważniejszych imprez slalomowych zostało jeszcze sporo czasu. Choć warto przyznać, że już teraz Zwolińska wystąpiła w dwóch kontrolnych startach, w których stawała na podium. Podczas zawodów Australian Open była trzecia w kategorii C-1, a podczas Penrith Open zwyciężyła w kategorii K-1! – Gdyby ta forma przyszła teraz, to bym się martwiła – śmieje się Zwolińska. – Nie ukrywam, że potrzebuję jeszcze trochę czasu. Szykuję się pod główne imprezy, bo w tym roku one są bardzo ważne. Te zimowe starty są dla mnie ciężkie, bo jestem w mocnym treningu objętościowym, ale zawsze fajnie jest się z kimś porównać czy zmierzyć na torze. Do tego mogę sprawdzić, co jest jeszcze do dopracowania.
Co ważne, Zwolińska jest zdrowa i nie dokuczają jej żadne kontuzje. Teraz, po powrocie do Polski, zawodniczka oprócz treningów stara się też dopiąć wszelkie sprawy z eventami promującymi kajakarstwo, by do wylotu na kolejne zgrupowanie, tym razem w Stanach Zjednoczonych, mieć czystą głowę. – Jest to dla mnie ważne, bo zbliża się sezon startowy i później będę miała znacznie mniej czasu – mówi Zwolińska. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.
Wracając do Australii, Zwolińska wspólnie z Hedwigiem i Polaczykiem po raz kolejny mogli liczyć na gościnność tamtejszej Polonii. – Oj, mocno o nas dbają, można poczuć się jak w domu – uśmiecha się nasza kajakarka. – Dobrze nas nakarmili, zaopiekowali się, a do tego na obczyźnie zjadłam gołąbki, więc lepiej być nie mogło – dodaje Zwolińska.
Do wspomnianych Stanów Zjednoczonych polscy kajakarze wyruszą w połowie marca, a pod koniec miesiąca czeka ich pierwszy sprawdzian na torze, gdzie w lipcu zaplanowane są mistrzostwa świata. To najważniejsza impreza tego sezonu, a Polacy teraz będą mieli okazję zapoznania się z tamtejszym obiektem. – Mam nadzieję, że poznamy go tak dobrze, że znów z mistrzostw świata wrócimy z medalami – kończy Chojnowski.
