Wydrukuj

Kanadyjkarze idą w dobrym kierunku

Trójka zawodników trenuje na Bukowinie pod okiem Rafała Rogozieckiego. Szkoleniowiec zapytany o dyspozycję swoich podopiecznych odpowiada krótko – jest dobrze.

 

Od intensyfikacji do modelowania

– W czerwcu byliśmy w Szczyrku gdzie wróciliśmy do treningów zimowych. Mieliśmy trzy tygodnie akumulacji w trakcie których przygotowaliśmy bazę dla tego co robimy teraz. Obecnie jesteśmy na etapie intensyfikacji. Na wodzie jeździmy mocno różne kombinacje od połówek i trzech czwartych, aż do pełnego dystansu. W siłowni pracujemy nad mocą. Wkrótce wejdziemy w okres tzw. modelowania gdzie skupimy się na stabilizacji organizmu i detalach jak elementy techniczne czy wizualizacja wyścigu – wyjaśnia Rafał Rogoziecki.

 

Spokój i pewność

– Porównując ten etap do czasu sprzed Pekinu czuję zdecydowana różnicę. Jest spokojnie, nie ma presji, wszystko odbywa się w doskonałej atmosferze. Fizycznie jest ze mną bardzo dobrze. Potwierdza to dr Sitkowski, który na bieżąco monitoruje nasze organizmy. Mamy teraz dużo badań, także widzę co się ze mną dzieje. Na wodzie jeździ nam się bardzo fajnie. Czuję się pewnie zarówno na jedynce jak i dwójce, a to bardzo ważne. W Londynie nie mamy się czego obawiać. Możemy tam tylko zyskać – podkreśla Marcin Grzybowski.

 

– Jesteśmy bardzo dobrze prowadzeni i dzięki temu udaje się uniknąć stresu. Igrzyska to olbrzymia impreza, ale dotychczas większe ciśnienie zdarzało mi się przy okazji mistrzostw świata. Widzę, że idziemy w dobrym kierunku i czuję się mocny. Mimo ciężkich treningów nie odczuwam zmęczenia. Wszystko jest tak ustawione, że jak tylko pojawia się jakieś znużenie, to od razu je niwelujemy. Dostajemy wtedy luźniejsze zadania, albo dzień wolnego. Do startu w Londynie podchodzę bez niepotrzebnych emocji i z dużym spokojem – opowiada Tomasz Kaczor.

 

– Presję czułem kiedy dowiedziałem się, że jadę na igrzyska. Wiedziałem, że to nie moja nominacja tylko Pawła Baraszkiewicza, stąd miałem spory dyskomfort. Wszystko to jednak przeszło po rozmowie z trenerem i kolegami. Teraz trenuję i chcę popłynąć jak najlepiej. Staruję na dwóch dystansach, nastawiam się jednak najmocniej na 1000 metrów. Jestem w dobrej dyspozycji, lepszej niż rok temu przed mistrzostwami świata. Wtedy czułem się naprawdę świetnie, ale teraz jest jeszcze lepiej. Czas zmęczenia minął i wchodzę na coraz wyższy poziom – mówi Piotr Kuleta. (tp)

 

{gallery}aktualnosci_2012/kanadyjkarze,single_gallery=1{/gallery}