Wydrukuj

Kamyk i Kudłaty, czyli C2

 Dla naszej kanadyjkowej dwójki, w składzie: Mateusz Kamiński i Michał Kudła, to będą pierwsze igrzyska. Ale obaj zawodnicy zapowiadają, że nie jadą tam wyłącznie w roli statystów.

Po ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata w Mediolanie, w których medal brązowy i kwalifikację olimpijską w C2 na 1000 metrów zdobyli: Piotr Kuleta i Marcin Grzybowski, to właśnie oni byli wymieniani, jako ci, którzy mają na występ w Rio większe szanse. Jednak młodość ma swoje prawa i Mateusz z Michałem nie zamierzali odkładać wioseł, tylko walczyć o prawo startu w igrzyskach. I zrobili to skutecznie, bo w dwóch z trzech wyścigów, jakie miały wyłonić osadę na Rio, to właśnie młodsza osada okazała się być tą lepszą.

Dzięki temu, że pokonaliśmy medalistów MŚ wierzymy, że jesteśmy w stanie walczyć z najlepszymi łódkami na świecie – mówi Michał Kudła.

Łatwo nie będzie, ale w tej konkurencji, jak zresztą w większości, rywalizacja jest niezwykle zacięta. Różnice pomiędzy osadami są niewielkie i dlatego nasza dwójka ma szanse zarówno na medal, jak i na odpadnięcie w półfinale. Zdecydowanie wolelibyśmy ten pierwszy scenariusz. Kanadyjkarze nie będą mieli zbyt wiele okazji do wczucia się w atmosferę igrzysk. Po pierwsze, jak inni przedstawiciele sprintu, do Rio przylecą 10 sierpnia z Portugalii. Po drugie, będą zakwaterowani poza wioską olimpijską, w hotelu położonym blisko toru regatowego. Wszystko po to, aby mieć jak najlepsze warunki do przygotowania się do startów. Atmosferę igrzysk i tego, że to jednak wyjątkowe zawody, mogli jednak poczuć podczas ślubowania.

Ślubowanie, to coś nowego, ponieważ dzieje się tylko przed IO, dlatego jest to ciekawe i miłe przeżycie, które można dzielić z bliskimi – powiedział po nim Michał Kudła

Mateusz Kamiński i Michał Kudła są rówieśnikami. Urodzili się w 1991 roku. Nieco starszy jest Mateusz. Różne były też ich początki w kajakowym fachu. Mateusz zaczynał od pływania.

Trenowałem pływanie, gdzie szło mi, można powiedzieć średnio, ponieważ jeszcze dobrze tam się nie rozkręciłem. Moi koledzy trenowali wtedy kanadyjki i zdobywali różne medale, czego im zazdrościłem, myślałem wtedy, że w kajakach jest łatwiej. Wcale łatwiej nie było, ale bazę treningową, którą zrobiłem podczas treningu pływackiego, dobrze spożytkowaliśmy. Razem z trenerem, który jest moim tatą, powoli osiągaliśmy coraz wyższe wyniki i te moje wymarzone medale – opowiada Mateusz Kamiński.

Prostszą drogę wybrał Michał, który nie zawracał sobie głowy innymi sportami.

Trener przyszedł do szkoły, pokazał ten sport, opowiedział, co to jest i na czym polega, poszedłem na pierwszy trening i tak już zostałem – mówi o początku swojej kariery Michał Kudła.

Drogi może różne, ale teraz cel ten sam. Medal Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Tego oraz szczęścia, gorąco im życzymy i będziemy trzymać kciuki. Tym bardziej, że jak powiedział Michał Kudła, na tym torze szczęście będzie bardzo potrzebne

 

Beata Sokołowska-Kulesza