Wydrukuj

Kajetan Broniewski nowym Dyrektorem Sportowym PZKaj

Rozmowa z Kajetanem Broniewskim, nowym Dyrektorem Sportowym PZKaj., brązowym medalistą IO w Barcelonie.

 

Kajetan znamy się od lat czy możemy przejść na formę koleżeńską?

Jak najbardziej znamy się przecież całe wieki…

 

Kajtek jak trafiłeś do sportu?

Do sportu trafiłem wiele lat temu, jako pięcioletnie dziecko, zaczynając od pływania, w którym jako już dziesięcioletnie dziecko osiągałem niezłe sukcesy oczywiście na arenie krajowej. Jako dziesięciolatek wygrywałem z rówieśnikami dwa lata starszymi. Jak sięgam pamięcią byłem pływaniem zafascynowany, jednak jak to w tamtych czasach bywało, decyzje strategiczne podejmowali bezdyskusyjnie rodzice. W jakiś sposób dowiedzieli się, że nieopodal szkoły podstawowej nr 168, do której uczęszczałem, jest inna szkoła podstawowa nr 54, w której jest klasa wioślarska i klasa lekkoatletyczna. To może nie wzbudziło wielkiego zainteresowania rodziców, ale wyższy poziom nauczania, o którym dużo się mówiło, już tak. I tak któregoś pięknego dnia zakomunikowano mi, że będę chodził to klasy wioślarskiej – jak zdam testy. Oczywiście nie byłem tym faktem zachwycony. Testy zdałem, gdyż dzięki uprawianiu pływania byłem, jak na swój wiek sprawny. W taki właśnie sposób rozpoczęła się moja długa kariera sportowa. Co ciekawe od początku do samego końca moim trenerem był Pan Paweł Berek.

 

Uczestniczyłeś w trzech IO, które z nich wspominasz najlepiej? Oczywiście oprócz tych, w których zdobyłeś medal.

Masz rację, jak każdy sportowiec te, na których zdobyłem pierwszy i jedyny mój medal olimpijski –XXV Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie w 1992 roku. Jednak pod względem organizacyjnym, atmosfery, wspaniałe były Igrzyska Olimpijskie w Seulu w 1988 roku, gdzie zająłem piąte miejsce. Przypomnę to były pierwsze „prawdziwe”, bez bojkotu, igrzyska od 1980 roku.

 

Po skończeniu kariery sportowej nie rozstajesz się ze sportem: PKOl, MSiT. Co tam robiłeś i w co jeszcze byłeś zaangażowany?

Praca to moje wielkie wyzwanie i szczęście, dlatego, że mogłem pracować w wielu różnych miejscach, w których poznałem wspaniałych ludzi, dzięki którym mogłem doświadczyć nowych umiejętności i zdobywać niezbędne doświadczenie.

Już w trakcie uprawiania sportu, konkretnie po zakończeniu w/w Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku, rozpocząłem pracę nauczyciela wychowania fizycznego w szkole podstawowej. Szkoła była jedną z pierwszych szkół społecznych w Warszawie. Później – długo by wymieniać. Trudno nie zacząć od Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego, w którym pełniłem funkcję Szefa Wyszkolenia. Tam rozpoczęliśmy nabory i w miarę usystematyzowaną – jak na owe czasy – selekcję do sportu. Później praca Dyrektora Biura i Sekretarza Generalnego Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich. W trakcie pracy w PZTW miałem okazję przeżyć przygodę dziennikarską komentując wioślarstwo i kajakarstwo podczas Igrzysk Olimpijskich w Atenach w 2004 roku. Kolejny etap, nie wiem czy nie najwspanialszy to funkcja Dyrektora Generalnego Polskiego Komitetu Olimpijskiego oraz Szefowanie Misji Olimpijskiej podczas XXIX Igrzysk Olimpijskich Pekin 2008. Po igrzyskach los „rzucił” mnie do Trójmiasta, gdzie pracowałem w dwóch różnych miejscach: Narodowym Centrum Żeglarskim oraz AZS AWiS Gdańsk. Po dwóch latach pracy wróciłem do Warszawy, pracując jako Sekretarz Generalny w Polskim Związku Judo i Polskim Związku Kolarskim. Kolejny etap to urzędnik państwowy w Ministerstwie Sportu i Turystyki na stanowisku głównego specjalisty. Podobnie jak pracę w Polskim Komitecie Olimpijskim, wspaniałe wspomnienia mam z pracy w Kancelarii Prezydenta RP. Jak to w życiu często bywa los zatoczył szerokie koło i ponownie „wylądowałem” w Ministerstwie Sportu i Turystyki, już jako Dyrektor Departamentu Sportu Wyczynowego. Obecnie pełnię funkcję Dyrektora Sportowego Polskiego Związku Kajakowego.  

 

Skąd pomysł na kajakarstwo?

Kilka razy rozmawiałem z Prezesem Polskiego Związku Kajakowego Józefem Bejnarowiczem na temat ewentualnego podjęcia pracy w związku. Zawsze coś się wydarzyło i nie mieliśmy okazji tej współpracy rozpocząć. Teraz bardzo szybko się zdecydowałem i mam nadzieję, że wszystko ułoży się tak jak wszyscy tego oczekujemy.

 

Czyli pracy się nie boisz. Jakie obowiązki wypełniasz jako dyrektor?

Generalnie pracę rozpocząłem od wdrażania się w sprawy organizacyjne związku jak również systematycznie przejmowanie obowiązków od Pana Jarosława Andziaka. Ale nie tylko z racji moich doświadczeń w różnych miejscach będę starał się wspomagać na ile będę mógł pracę organizacyjną biura PZKaj.

 

Jakie masz plany, wizję PZKaj.?

Swoje plany przedstawiłem komisji podczas konkursu i są one skierowane bardziej na okres kolejnej olimpiady, która rozpocznie się dzień po zakończeniu Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Polski Związek Kajakowy od lat należy do najsilniejszych polskich związków sportowych, na ogół z potężnym potencjałem sportowym, nie do końca z różnych względów wykorzystanym /Igrzyska Olimpijskie: Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012/. Ten potencjał powinien być w dalszym stopniu rozwijany – pomnażany. Nie jest to, w dobie korzystania z dobrodziejstw globalizacji, proste. Szkolenie kadr trenerskich, których systematycznie ubywa, zachęcenie młodzieży do uprawiania kajakarstwa poprzez stworzenia atrakcyjnych programów, co za tym idzie nabór i selekcja do sportu w klubach. Jeszcze większa konsolidacja środowiska kajakarskiego w kontekście przygotowań do kolejnych Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020. Pozyskiwanie dodatkowych środków na rozwój kajakarstwa itp. działania.  Kajakarstwo – jak zresztą wiele innych sportów – jest dyscypliną uznawaną za niszową, dlatego tylko wspólne działania całego środowiska mogą doprowadzić do kolejnych sukcesów. Zapewne każdy entuzjasta kajakarstwa chciałby, aby kajakarstwo w Polsce osiągnęło taki status społeczny jak w zaledwie 10 mln Węgrzech, które mogą pochwalić się 77 medalami zdobytymi przez kajakarzy podczas wszystkich swoich startów na letnich igrzyskach olimpijskich. Ale wracając do tak nieodległej przeszłości: wśród 18 medali olimpijskich zdobytych przez węgierskich sportowców podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie, aż 6 zdobyli kajakarze. To powinien być cel główny na najbliższe lata.

 

Co jest najpilniejsze, najważniejsze do zrobienia w PZKaj. w tym momencie? Bo to, że przejmujesz „stery armady” już teraz nie zwolni Ciebie z konieczności odpowiadania na pytania o najbliższe Igrzyska?

Kajakowa „armada” zbliża się powoli do mety i na 126 dni przed jej przepłynięciem trudno coś zmieniać lub na siłę poprawiać. Wspominałem wielokrotnie, że wiele sportów może pozazdrościć szans na dobre wyniki kajakarzom. Mój ociec zawsze powtarzał: „jeśli chcesz grać w ekstraklasie, to trzeba mieć ludzi z ekstraklasy”. Zawodnicy, szkoleniowcy, pracownicy od lat udowadniają, że kajakarstwo jest silną częścią całego polskiego sportu i jako takie musi wiązać się ze środowiskiem w jakim istnieje. W przypadku Rio de Janeiro jednym z największych wyzwań dla całego polskiego kajakarstwa będzie radzenie sobie z oczekiwaniami, że Igrzyska wpłyną na osiągnięcia sportowe kajakarzy tak, jak chcieliby tego liczni kibice, obserwatorzy. To się polskim kajakom po 16 latach należy – myślę tu często o pierwszym złotym medalu olimpijskim.

 

Sam jesteś trenerem, czy będziesz się bacznie przyglądał planom i treningom kadry narodowej?

Przyglądać się, na pewno. Pamiętaj jednak, że jestem trenerem wioślarstwa i pływania. Dyrektor Sportowy czy Kierownik Wyszkolenia zajmuje się organizacją szkolenia, będę się zatem starał oczywiście pomóc, wspomóc, ale trudno ingerować w plany szkoleniowe trenerów bezpośrednio przygotowujących zawodników do zawodów.

 

Czego Ci życzyć?

Zdrowia i jeszcze raz zdrowia.

 

To oczywiste. Ale poza tym?

Szczęścia – oczywiście myślę o pracy.

 

Rozmawiała Beata Sokołowska-Kulesza

 

{gallery}aktualnosci_2016/dyrektor{/gallery}