Wydrukuj

Kajakarka w siodle

O przeszłości, teraźniejszości i przyszłości oraz o jeździe konnej i skokach przez przeszkody, między innymi o tym opowiedziała nam Marta Walczykiewicz. Srebrna olimpijka na 200 metrów w Rio de Janeiro.

Beata Sokołowska-Kulesza: Marta po dwóch miesiącach od zakończenia Twojego startu w Igrzyskach nachodzą Ciebie czasem myśli, że jednak coś można było zrobić lepiej inaczej w wyścigu na 200 metrów?

Marta Walczykiewicz: Nie. Nic się nie zmieniło w mojej ocenie od momentu, kiedy zeszłam z podium. Nic bym w tym biegu nie zmieniła, zrobiłam wszystko, co mogłam w danej chwili zrobić najlepiej. To było najbardziej świadome przepłynięte 200m. Pamiętam wszystko i byłam w stanie podczas biegu kontrolować sytuację. Nie sądziłam wcześniej, że przez 40 sekund może się tyle wydarzyć. Przeżyłam jeden z lepszych biegów w swojej karierze, ale jestem pewna, że ten najlepszy jest jeszcze przede mną.

BSK: Z doświadczenia wiem, że dla medalistów Igrzysk te pierwsze tygodnie po powrocie z medalem łatwe nie są. Mniej lub bardziej oficjalne spotkania, autografy. Czy to już minęło, czy jesteś rozpoznawalna na ulicy?

MW: Pierwszy miesiąc po igrzyskach był ciężki, nie miałam czasu praktycznie na nic, dużo spotkań i powitań. To miłe chwile, jednak bardzo dużo się ich nałożyło w krótkim czasie. To jeszcze trwa, już z mniejszą intensywnością jak na początku, ale nadal się odbywają. Czasami mam po 2 lub 3 spotkania dziennie. Poza tym, biorę udział w różnych festynach i aukcjach charytatywnych. Także byłam gościem specjalnym podczas zawodów służb mundurowych oraz konnych. Niestety z kilku spotkań musiałam zrezygnować z powodu wcześniej umówionych. Autografy natomiast rozdaję codziennie na ulicach Kalisza, ale nie tylko, nawet na Cyprze ludzie z polskiej wycieczki mnie rozpoznali, znalazł się nawet jeden obcokrajowiec.

BSK: Mówisz na Cyprze, czyli trochę wypoczęłaś?

MW: Udało mi się wyjechać na tydzień na Cypr z chłopakiem, gdzie zdecydowanie odpoczęłam. Nie robiłam absolutnie nic, poza leżeniem na słońcu i kąpaniem się w morzu. Udało mi się znaleźć też czas i odwiedzić przyjaciółkę w Wielkiej Brytanii.

BSK: Co teraz robisz, już trenujesz? Czy może zrobisz sobie przerwę na przykład na macierzyństwo?

MW: Nie mam w planach przerwy w kajakach. Od stycznie dołączam do grupy trenera Tomasza Kryka i wyjadę na pierwsze zgrupowanie. Dwa miesiące miałam przerwę od kajaka, ale nie od treningów zupełnie. Aktualnie wdrażam się w regularny trening biegowy i siłowy. Poza tym robię rzeczy, na które nie miałam czasu podczas sezonu. Na przykład regularnie chodzę do klubu jeździeckiego, gdzie trenuje jeździectwo a dokładnie skoki przez przeszkody. Kontynuuję przygodę, którą zaczęłam po IO w Londynie, a później już nie było czasu. Mam w planach wystartować w zawodach konnych, jak tylko będę na to gotowa. Myślę, że to może być grudzień/styczeń.

BSK: O tej Twojej pasji nie wiedziałam. Wiedziałam, że lubisz zwierzęta, ale jazda konna to coś nowego. Powiedz coś więcej na ten temat.

MW: Pasją do koni zaraziłam się po IO w Londynie, nie miałam wtedy ochoty na treningi kajakowe w ogóle straciłam chęci do wszystkiego. Wtedy przypadkowo trafiłam do stadniny koni w Cekowie koło Kalisza. Od tamtego czasu regularnie pojawiałam się na jeździe. Po kilku tygodniach rozpoczęłam regularne treningi skokowe. Niestety od lutego przerwałam treningi, bo zdecydowałam, że muszę zrobić jeszcze coś w kajakach. Teraz po igrzyskach wróciłam do swojej pasji. Kocham konie i wtedy, to dzięki nim wróciła mi chęć do życia i treningów. Od tamtej chwili są częścią mojego życie na zawsze.

BSK: To na koniec opowiedz jeszcze coś na temat planów na najbliższy rok.  Nie masz ochoty spróbować swoich sił choćby w K1 500 metrów?

MW: Nadal chcę być najlepsza w swojej konkurencji i utrzymać się na światowym topie i mam nadzieję, że to się uda. Na pewno wszystko będzie z większym spokojem, więc może pokuszę się o jakieś eksperymenty.  Oczywiście wszystko po konsultacji z trenerem.

BSK: Zatem trzymam kciuki i dzięki za czas, który mi poświęciłaś.

 

Z Martą Walczykiewicz rozmawiała Beata Sokołowska – Kulesza.

                                                         

{gallery}aktualnosci_2016/wywiad_Marta{/gallery}