Wydrukuj

Jest dla kogo wiosłować

Ubiegły sezon dla poznańskiego kanadyjkarza Tomasza Kaczora był jednym z najlepszych w karierze. Zawodnik Warty Poznań zdobył srebro w C1 na 1000 metrów w Mistrzostwach Europy. W Mistrzostwach Świata był 6., co dało Polsce kwalifikację olimpijską. W I Europejskich Igrzyskach Olimpijskich był czwarty. Czego chcieć więcej?

Jest coś, co Tomek już dostał i dlaczego ten rok będzie dla niego wyjątkowy. Na początku roku Tomasz Kaczor został ojcem małego Borysa. O tym, że nim będzie, dowiedział się w dniu, w którym wrócił z Mistrzostw Europy. To był jeden z najszczęśliwszych dni w jego życiu. Teraz już jest ojcem i ma kolejny powód, aby uczynić ten rok jeszcze bardziej niezwykłym.

Narodziny dziecka to wywrócenie świata do góry nogami, ale jak się chce, to można wszystko pogodzić, my akurat nie mamy tego problemu i dajemy sobie świetnie radę. Myśl o moim synu daje mi takiego kopa na treningach, że trener czasami krzyczy na mnie, że muszę zwolnić, bo to jeszcze nie czas i miejsce – mówi szczerze nasz kanadyjkarz.

Do olimpijskiego sezonu przygotowuje się poza kadrą, pod okiem trenera Dariusza Bresińskiego, z którym trenuje od samego początku. Zaczęli od przygotowania ogólnego. Duży nacisk kładą na technikę wiosłowania na wodzie i ergometrach, dużo pracowali na siłowni, biegali na nartorolkach oraz wykonywali ćwiczenia cardio. Po treningu poświęcają dużo czasu na rozciąganie i ćwiczenia na koncentrację uwagi.

Trenowałem cały czas w Poznaniu. Dopiero pierwszy obóz, jaki mieliśmy zaplanowany, był po nowym roku. Do tego czasu cały czas nie zwalnialiśmy tempa i pływaliśmy na rzece Warcie. Przeszliśmy na siłowni na budowanie masy mięśniowej, a na ergometrach na budowanie siły pociągnięcia. W miarę możliwości podtrzymaliśmy (jak była możliwość) bieganie na nartorolkach, a jak nie było, to biegaliśmy na długich odcinkach 10-15km – opowiada o swoich treningach Tomasz Kaczor.

W styczniu Tomek pojechał na obóz do Szklarskiej Poręby. Choć pogoda nie sprzyjała, bo zamiast śniegu padał deszcz, czasu nie tracił. Pierwszy tydzień reprezentant Polski spędził biegając w terenie i na bieżni koło hotelu. Na siłowni nadal przerzucał duże ciężary. Urozmaiceniem były treningi z października, czyli zajęcia cardio oraz dużo rozciągania. Na szczęście w końcu w Szklarskiej sypnęło śniegiem.

W drugim tygodniu napadało dużo śniegu i udało nam się pobiegać na nartach. Na biegówkach biegałem raz dziennie maksymalnie 2 godziny, co dawało od 35 do 40km. W ten sposób w tydzień udało mi się przebiec ok. 250km – mówi Tomasz Kaczor.

Teraz do eliminacji Tomek z rodziną i trenerem zostaje w Poznaniu. Schemat przygotowań będzie podobny jak w ubiegłym roku. Raczej nie myśli o walce o C1 200m. Chce wystartować w tej konkurencji szkoleniowo, a całą uwagę skupić na przygotowaniach do C1 1000 metrów, bo w tej konkurencji czuje się najlepiej i w niej zdobył kwalifikację olimpijską

Aktualnie kończymy z Tomkiem podokres przygotowania ukierunkowanego. Za chwilę rozpoczniemy podokres przygotowania specjalnego, w którym głównie skupimy się na treningach na wodzie. Pierwszym sprawdzianem będą eliminacje pod koniec kwietnia, a następnie dwa starty w Pucharach Świata – podsumował trener Dariusz Bresiński.

 

Beata Sokołowska-Kulesza

 

{gallery}aktualnosci_2016/Kaczor{/gallery}