Wydrukuj

Idę do przodu

Marta Walczykiewicz o pierwszych kilometrach w Portugalii, zawodach Nelo Winter Challenge i postępach w treningu.

 

 

Bez odcisków

– Lutowy obóz w Montebelo zleciał w chwilę. Pierwsze kilometry w sezonie są często trudne, ale tym razem obyło się bez większego bólu i pościeranych dłoni. Szybko wróciłam do swojej techniki wiosłowania, tak że w zasadzie od początku nieźle mi się pływa. Czuję poza tym, że poszłam do góry z wydolnością. Miałam na tym polu trochę zaległości przez operację, ale badania w Instytucie Sportu pokazały, że nadrobiłam wszystko z górką. Jestem w tym momencie na wyższym poziomie niż rok temu w analogicznym okresie.

 

 

Nelo Winter Challenge

– Przed ściganiem miałyśmy prezentację nowego modelu kajaka, tzw. Cinco. Już niedługo powiem o nim coś więcej – będę miała okazję na nim popływać. Co do zawodów, to jak na ten etap treningowy poszło całkiem przyzwoicie. Ścigałyśmy się na 1500 i 150 metrów. Na długim odcinku byłam trzynasta i na pewno mogło być lepiej, bo to przecież nie mój dystans. Na krótszym przespałam start i przypłynęłam trzecia – ścigałyśmy się bez osobnych torów, bez trzymaczy, do tego w finale część dziewczyn zrobiła falstart. Tak czy inaczej fajne regaty, a pudło to zawsze duża przyjemność.

 

 

Coraz ciekawiej

– Drugie Montebelo powoli dobiega końca. Właśnie zaczęłyśmy mocny tydzień i musimy być gotowe na wszystko. Nadal pracujemy nad wydolnością i siłą, ale wchodzą już elementy szybkościowe. Zaczyna się robić ciekawie. Mamy dużą grupę, osiemnaście dziewczyn, bo doszła ekipa U23. Trenujemy razem, tak że miejscami bywa tłoczno. Fajnie, że każdy ma okazję wiosłować w takich warunkach, jednak osobiście wolę trochę mniejsze zespoły. Pływa mi się wtedy lepiej. (TP)