Wydrukuj

Górale na ¾

Kajakarze górscy zaczęli. Trzy polskie osady awansowały do półfinału. Grzegorz Hedwig, Natalia Pacierpnik i Piotr Szczepański z Marcinem Pochwałą, pewnie awansowali ze swoich przejazdów eliminacyjnych.

Walkę o medale zaczął Grzegorz Hedwig. I zaczął świetnie, bo przed naszym kanadyjkarzem najpierw popłynął Argentyńczyk, który miał czas powyżej 100 sekund, a po nim Australijczyk z czasem 97,40. I już widomo było, że do tego czasu trzeba się będzie odnosić i go pokonać. Grzegorz popłynął swój pierwszy przejazd rewelacyjnie. Nie tylko bez błędu, ale też ze świetnym czasem 96,67. To dało mu trzecie miejsce po pierwszym przejeździe i właściwie pewny awans do półfinału. Przed nim był drugi przejazd i możliwość poprawienia swojej pozycji. Tyle, że nie było takiej potrzeby.

Pierwszy przejazd bardzo dobry i pewny bez punktów karnych, co dało mu 3. miejsce. Przed startem do drugiego przejazdu Grzesiek już był pewny awansu do półfinału, dlatego potraktował ten przejazd „treningowo” – powiedział po wyściguJarosław Miczek.

Po Grześku na torze pojawił się Maciej Okęglak. Młody i gniewny kajakarz, który przebojem wskoczył do olimpijskiej ekipy po walce z Mateuszem Polaczykiem. Popłynął szybko. Tyle, że szybko na torze w Rio, to za mało. Trzeba jeszcze zrobić to bezbłędnie. Niestety Maciej błędy popełnił. W pierwszym przejeździe trzy. Najpierw na 10., później 23. i w końcu na 24. bramce. Na igrzyskach to za wiele. Oczywiście ciągle pozostawał drugi przejazd. Tu było lepiej, ale błędu się nie ustrzegł, bo ponownie 23. bramkę znowu potrącił.

Sam Maciej nie kryje, że to co i jak się stało trudno wytłumaczyć.

Nie wiem, co się jednak stało, bo popełniłem błędy na dwóch ostatnich bramkach, które przecież były takie proste. To chyba najbardziej zaważyło na tym, że odpadłem. Wywiozło mnie na podjazd, trąciłem go plecami. Kiedy zacząłem o tym myśleć, to dotknąłem jeszcze ostatnią bramkę. Najprostszą na trasie. To mnie bardzo boli. W drugim przejeździe było już więcej nerwów, choć wydawało mi się, że był w miarę w porządku. Dostałem jednak dwa punkty karne. Nie wiem nawet gdzie. Podobno na przedostatniej bramce. Było jakieś zamieszanie, bo w systemie widniała bramka numer 10. Nikt nie cofnął już tej decyzji i zająłem 18. miejsce. Porażka. – Tak nasz kajakarz tłumaczył swój występ na stronie Onet.sport.

Następnego dnia do walki o półfinały przystąpiła Natalia Pacierpnik w K1 i panowie w C2 Piotr Szczepański i Marcin Pochwała. Najpierw płynęli mężczyźni i popłynęli jak na doświadczonych zawodników przystało. Po pierwszym przejeździe byli na 9. pozycji, a po drugim zajęli pozycję 11. Ostatnią z premiowanych awansem miejsc, więc naszych kanadyjkarzy zobaczymy w walce o finał i oby bezbłędnie, tym bardziej, że ta trudna i wymagająca konfiguracja toru sprawia problemy wielu zawodnikom.

Chłopcy trochę nerwowo popłynęli oba przejazdy. Pierwszy z dużym błędem na najtrudniejszym odcinku, który był zdecydowanie łatwiejszy dla osad wiosłujących na przeciwne strony. W drugim przejeździe inna taktykę ustalili na ten odcinek i pokonali go nie najlepiej, ale poprawnie. Natomiast na wyższym odcinku trasy za późno zaczęli zwrot w prawo i nie dopłynęli do następnej bramki, ale mimo tego awansowali do półfinału. Mam nadzieje, że w półfinale popłyną z większym spokojem – tyle o starcie C2 Jarosław Miczek, koordynator naszej kadry.

Ostatnią szansę na awans do półfinału miała nam dać Natalia Pacierpnik. Nasza góralka z K1 cztery lata temu pokazała, że wie jak się walczy z prądem, bramkami i sobą. I teraz też pokazuje, że jest „góralką pełną gębą”. Po pierwszym przejeździe była piąta. To praktycznie oznaczało półfinał. W drugim przejeździe Natalia popłynęła tak naprawdę po to, aby poznać jeszcze lepiej tor. Poznała go, ale z tej złej strony. Po błędzie na jednej z ostatnich  bramek, Polka spłynęła z toru, ale nie miało to konsekwencji dla ostatecznego wyniku i Natalia walczy dalej.

Elementy, na których Natalia miała błędy w pierwszym przejeździe, poprawiła. Niestety na najtrudniejszym odcinku, który w pierwszym przejeździe popłynęła bardzo dobrze, popełniła błędy – tak to widział Jarosław Miczek.

To już historia. Czas, aby nasze slalomowe nadzieje płynęły jak najszybciej i bez błędu w dół rwącej sztucznej rzeki. Półfinał i finał C1 już we wtorek, a w czwartek C2 i K1 kobiet.

 

Beata Sokołowska-Kulesza

 

{gallery}aktualnosci_2016/rio_gorale{/gallery}