Wydrukuj

Fizjoterapeuta czyli człowiek do zadań specjalnych

Fizjoterapeuta – samodzielny zawód medyczny, absolwent 4-letnich podyplomowych studiów specjalizacyjnych, studiów magisterskich lub licencjackich o kierunku rehabilitacja ruchowa lub fizjoterapia. Część fizjoterapeutów posiada również dodatkowo stopnie naukowe (doktor, doktor habilitowany) lub tytuł naukowy (profesor). Ten, o którym przeczytacie, nie jest ani doktorem ani profesorem, ale jest bardzo potrzebny. Podobno nawet go lubią.

Tomasz Wichniarek, bo o nim mowa, swoją przygodę z kajakarstwem rozpoczął w 2012 roku. Jego poprzednik po Igrzyskach Olimpijskich w Londynie zrezygnował z dalszej pracy z kadrą. Pan Tomasz spokojnie pracował sobie w Zakładzie Opieki Leczniczej i Rehabilitacji Medycznej w Poznaniu, kiedy na stronie PZKaj.pl pojawiła się informacja o tym, że poszukiwany jest fizjoterapeuta do pracy w Związku. W związku z tym wysłał C.V., a później potoczyło się jak w „Mam Talent”.

Był sms od trenera Tomasza Kryka i Casting (śmiech). Spotkałem się z trenerem, porozmawialiśmy i zadecydowaliśmy, że pojadę w styczniu do Jakuszyc. Byłem tam dwa i pół tygodnia. Na następne zgrupowanie do Portugalii pojechał inny fizjoterapeuta, a ja wróciłem do pracy w Poznaniu. Na początku marca trener zadzwonił z pytaniem czy nadal chcę pracować z kadrą kobiet. Na drugi dzień złożyłem wypowiedzenie z pracy i po 5 dniach leciałem już do Sabaudii na kolejne zgrupowanie – opowiada Tomek Wichniarek.

Jeśli ktoś myśli, że taka robota może uchodzić za pracę marzeń, bo pracujesz z kadrą wspaniałych wysportowanych kobiet, bo ciepłe kraje i w ogóle jest wspaniale, to jest w błędzie. Fizjoterapeuta Tomek ma „talent w rękach”, ale to oznacza „pełne ręce roboty”. Kajakarstwo na światowym poziomie, a z takim Tomek ma do czynienia, to nie głaskanie wody wiosłem, to ciężka praca, która czasami powoduje mniej lub bardziej poważne kontuzje i urazy. W ubiegłym roku w kadrze kobiet ich nie brakowało, więc Tomek miał co robić.

Na początku okresu przygotowawczego do sezonu 2015 Marta Wlaczykiewicz miała operację stopy. Beata Mikołajczyk poddała się artroskopii stawu kolanowego. W czasie Pucharu Świata Joanna Bruska doznała kontuzji barku. Na około 8 tygodni przed Mistrzostwami Świata w Mediolanie Beata Mikołajczyk złamała nogę. Było gorąco, bo włoski ortopeda chciał założyć gips na 12 tygodni. Ale zastosowaliśmy inną metodę unieruchomienia nogi, która dawała szansę na udział w treningach i szybszy powrót do pełnej sprawności – opowiada teraz już ze spokojem Tomasz Wichniarek.

W końcowym rozrachunku Beata wystartowała na Mistrzostwach Świata i zrobiła kwalifikację na Igrzyska. Póki co, w tym roku takich problemów w kadrze nie ma i oby nie było jak najdłużej. Ale myli się ten, kto pomyślał, że Tomek nie ma co robić.

Poza zabiegami (terapią), mam jeszcze parę innych funkcji. Stawiamy duży nacisk na logistykę. Gdy nasze zgrupowania są w odległości do 1500 km, jeździmy na nie samochodami. Czyli jestem kierowcą busa. Przed każdym zgrupowaniem jeżdżę z trenerem do Wałcza, by spakować sprzęt, który rozpakowuję zaraz po przyjeździe. Następnie dzielę odżywki. Bywa, że w czasie zgrupowania myję nasze samochody, które są naszą wizytówką. Podczas treningów robię zdjęcia zawodniczkom oraz filmuję treningi. Zdarza mi się też montować filmiki na nasz funpage Women’s Polish Canoe Team. Jeśli ktoś myśli, że Tomkowi sprawia to problem to się myli. On tak ma i taki jest.

Kiedyś śmialiśmy się, że do pełni szczęścia brakuje mi licencji pilota odrzutowca – śmiejąc się, mówi nasz fizjoterapeuta.

Pilotem jeszcze nie jest, ale narciarzem już nie najgorszym. Cztery lata temu nie miał pojęcia o bieganiu na nartach. Ale jak się zimą jeździ w góry z kadrą kobiet, to się biega na biegówkach. No i daje to efekty.

Cztery lata temu nie umiałem jeździć na nartach biegowych. W tym roku usłyszałem od dziewczyn i trenera, że moja jazda wygląda całkiem nieźle – opowiada Tomek.

Oby nie na tyle, żeby zatrudniła go Justyna Kowalczyk i jej team, bo Tomek nie tylko masuje i stawia do pionu „on działa”.

Gdy zaczyna się wiosłowanie, czas podczas treningu spędza razem z trenerem na motorówce, robiąc zdjęcia, kręcąc filmy i przyglądając się treningowi. Uczy się też dużo o kajakarstwie, czyli człowiek orkiestra. Sam też lubi pobiegać i poćwiczyć.

Na treningach biegowych biegam razem z zawodniczkami. Bywają dni, że nie idę na motorówkę, wtedy albo jeżdżę rowerem, albo, jeśli jest taka możliwość, pływam na basenie – opowiada Tomek Wichniarek

Jednak najważniejsze są dla niego zawodniczki i praca z nimi. Choć czasem „ręce opadają” to nie narzeka i roboty na razie nie chce zmienić.

W dni powszednie głównie pracuję po obiedzie do drugiego treningu, a po kolacji często do późnych godzin wieczornych. W dni wolne staję przy stole po śniadaniu, około ósmej trzydzieści, a kończę o dwudziestej pierwszej – mówi Tomasz.

Fizjoterapeuta na podium nie staje, piersi do orderów nie wypina i gratulacji od prezydenta nie odbiera. Tomkowi to jednak nie przeszkadza.

Chyba o to nie zabiegam, robię swoje. Najlepszą nagrodą i docenieniem jest to, gdy zawodnik zdobywa  swój upragniony wynik i o mnie pamięta – skromnie i szczerze mówi Tomasz Wichniarek.

Od początku swojej przygody z polskim kajakarstwem Tomasz Wichniarek spędził około czterech lat na wyjazdach. Jednak za każdym razem, kiedy jedzie z naszymi zawodniczkami i zawodnikami na zawody emocje są ciągle takie same.

To jest najfajniejsze. Nerwy oczekiwanie i końcowy wynik. Niekiedy nie pamiętam, jak się skończył wyścig i muszę sprawdzić na zdjęciach w aparacie. Generalnie bardzo emocjonuję się sportem, a w tej sytuacji emocje są spotęgowane – wyjaśnia Tomek.

W tym roku na brak emocji narzekać nie będzie. A jak wciągną na maszt polską flagę w Rio de Janeiro, to Tomkowi się łezka w oku zakręci, tym bardziej, że część chwały też jemu się należy.

Kim jest dla nas FIZJOTERATEUTA? To bardzo dobre pytanie? Żeby go nie obrazić, jest w zasadzie wszystkim…. Przede wszystkim fizjoterapeutą, masażystą, ale też lekarzem pierwszego kontaktu, osobą dystrybuującą leki i odżywki. Często bywa kierowcą – wożąc zawodniczki na zawody, treningi i zgrupowania. W Baku Tomek obsługiwał catering pomiędzy wioską olimpijską, a torem kajakowym. Jeśli trzeba kupić wodę mineralną lub owoce dla zawodniczek – robi też zakupy w sklepie. Jest fotografem i operatorem kamery, filmującym technikę na treningach. Bywa też sędzią w czasie sprawdzianów wewnętrznych, puszczając zawodniczki z linii startu. Bywa sparing-partnerem na treningach biegowych i narciarskich. Asekuruje zawodniczki podczas treningów na siłowni, prowadzi gimnastykę i aktywne rozciąganie… Na pewno fizjoterapeuci są postaciami niedocenianymi, nawet w kontekście wynagrodzenia. Jest dobrym kumplem i kompanem, doskonale się rozumiemy poza treningami … – podsumowuje Tomasz Kryk.

 

Beata Sokołowska-Kulesza

 

{gallery}aktualnosci_2016/Wichniarek{/gallery}