Wydrukuj

Czas na pierwszą wodę

Grupa Tomasza Kryka wyjeżdża do Portugalii. Ze szkoleniowcem rozmawiam m.in. o treningach narciarskich w Alpach i Karkonoszach oraz programie na Montobello.

 

Praca na wysokościach

– W Livigno byliśmy wysoko – trening na 1,8 do 2,8 tysiąca, hotel na 2,2 tysiąca metrów nad poziomem morza. Potrzebowaliśmy około tygodnia na aklimatyzację, stąd pierwsze dni dziewczyny jeździły sporo na zjazdówkach. W drugim tygodniu poszliśmy już ostro z robotą i zaliczaliśmy trzy solidne jednostki dziennie. Rano szliśmy na narty biegowe, a po obiedzie odpowiednio na siłownię, gimnastykę lub krótki bieg regeneracyjny. Na biegówkach robiliśmy do 27  km na jednych zajęciach. To była długa, spokojna praca tlenowa. Na siłowni położyliśmy akcent na duże ciężary i w  serii wykonywaliśmy od dwóch do sześciu powtórzeń. Wysokość sprzyja kształtowaniu siły, bo ciśnienie tlenu jest niższe. Trzeba przy tym różnicować bodźce treningowe, dlatego na nartach robiliśmy wytrzymałość, a na siłowni czystą siłę. Praca w Livigno to był świetny czas. Miejsce jest znakomite i chcemy wrócić tam w sezonie na BPS.

 

Szybsze tempo

– W Szklarskiej podkręciliśmy tempo. Objętościowo było podobnie jak we Włoszech, jednak zdecydowanie podnieśliśmy intensywność. Na nartach nie jeździliśmy już indywidualnie, ale w grupie i realizowaliśmy przy tym określone zadania – przykładowo 4 x 20’ lub 4 x 5’ z minutową przerwą i to wszystko razy cztery serie. Zrobiliśmy też coroczne podbiegi pod kopalnię. To dosyć wymagający odcinek z ciężkim podbiegiem w końcówce. W tym roku spróbowaliśmy do tego biegania z obciążeniem. Każda z dziewczyn miała po dodatkowym kilogramie doczepionym do nadgarstka. Na siłowni podobnie jak w Livigno budowaliśmy siłę, zwiększyliśmy przy tym liczbę ćwiczeń ukierunkowanych na pracę w kajaku. Jak zwykle poświęcaliśmy też dużo czasu na ćwiczenia czucia głębokiego. W Szklarskiej, tak jak we Włoszech, był z nami Bogumił Głuszkowski, który aplikował zadania na piłkach i równoważniach. Zgrupowanie w Karkonoszach to ostatni etap przygotowania zimowego. Poszło świetnie, grupa zrobiła zdecydowany krok do przodu. W stosunku do roku ubiegłego dziewczyny są silniejsze i bardziej wytrzymałe – na siłowni ćwiczą na większych obciążeniach i jeżdżą szybciej na nartach.

 

Pierwsze wiosłowanie

– Po powrocie z gór grupa miała kilka dni wolnego w domach. Na ten okres zadałem dwie jednostki treningowe dziennie, ale do wykonania jedna po drugiej – przykładowo woda z siłownią, albo woda z biegiem. W planie było też kilka basenów. W sobotę lecimy do portugalskiego Montobello i zaczynamy pływać. Zakładam, że przez siedemnaście dni przewiosłujemy jakieś 350 kilometrów. W tym okresie nie jeździmy w jednej dużej grupie, a w małych dwu, trzyosobowych zespołach. Skupiamy się na technice i przyzwyczajamy do długiego siedzenia w kajaku. Do Portugalii powołałem jedenaście dziewczyn – sześć z nich to seniorki, pięć zawodniczki z młodzieżówki na które postawiłem jesienią. Kolejnych siedem z U23 pojedzie z nami na kolejne rozpływanie w lutym. To młoda grupa, która była już z nami w Szklarskiej i na wcześniejszych zgrupowaniach jesienią. Obserwujemy jak młode zawodniczki reagują na zwiększony wysiłek i presję treningową. Jak walczą kiedy zadania stają się coraz trudniejsze. Słabsze będziemy stopniowo eliminować. W zespole zostaną te, które najlepiej radzą sobie z obciążeniami. (TP)

 {gallery}aktualnosci_2015/czas_na_wode{/gallery}