Wydrukuj

Bez wioseł, ale z medalami. Kajakarze i kajakarki już w Polsce

To było powitanie godne medalistów olimpijskich i kadry, która z Igrzysk Olimpijskich wraca z podniesioną głową. Niestety bez wioseł.

Nic dziwnego, że w Poznaniu na lotnisku Ławica pojawiło się bardzo wielu młodych i starszych miłośników kajakarstwa. Byli najbliżsi i ci, którzy po prostu chcieli podziękować za chwile wzruszenia i emocje, jakich kajakarze i kajakarki przysporzyli nam podczas igrzysk w Rio.

Powitanie na lotnisku w Poznaniu przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Przyjechała rodzina, znajomi i kibice. Było wesoło i głośno. Bardzo mi się podobało! – powiedziała po przylocie Beata Mikołajczyk.

Choć kajakowa reprezentacja wróciła do kraju, jako ostatnia, a do tego nie przez Warszawę, to wdzięczność kajakowych kibiców nie powinna dziwić. Dwa medale na jednych igrzyskach. Taka sztuka nie udała się od 16 lat. Co więcej, po raz pierwszy dzięki Marcie Walczykiewicz i jej świetnemu występowi, mamy pierwszy medal na dystansie 200 metrów w kobiecej kajakowej jedynce. To, co nie udało się 4 lata temu, teraz stało się faktem.

Kiedy rozpoczynaliśmy współpracę nie była jeszcze mistrzynią Polski na 200 metrów. Swoje pierwsze mistrzostwo zdobyła w 2008 roku z czasem 42,55. Po roku została drugą sprinterką globu na Mistrzostwach Świata w Kanadzie. Obecnie jej najlepszy rezultat to 38,81 podczas Mistrzostw Świata w Moskwie. Trening Marty z perspektywy zdobycia tego medalu to duża przyjemność, ale też wielkie wyzwanie. Po 4 latach od Londynu, to też zawodniczka kompletna. Pokazała, że przez 4 lata można odrobić „zadanie domowe” i wrócić na igrzyska zdobywając medal olimpijski – powiedział trener Tomasz Kryk.

Do tego medal brązowy w rywalizacji na 500 metrów dla Beci i Najki, które udowodniły, że taki sam krążek cztery lata temu, to nie przypadek, to też ogromny sukces.

Tym razem jednak widocznie od stawki „odjechały” trzy dwójki i gołym okiem było widać, kto zajął, jakie miejsce – powiedziała po powrocie Beata.

Becia stała się tym samym drugą kajakarką, która może pochwalić się trzema medalami z igrzysk olimpijskich, ale pierwszą, która zdobyła swoje krążki na każdych igrzyskach, w których wzięła udział.

Powoli dociera do mnie, że napisałam piękną historię. Trzy medale na trzech igrzyskach z rzędu, coś pięknego – powiedziała szczęśliwa Becia.

Szczęśliwy wrócił też Tomasz Kryk. Twórca sukcesu polskiego kajakarstwa w Rio.

Ten medal – pierwszy w Rio zadedykowałem moim najbliższym: żonie i synowi. I nie ukrywam, były łzy wzruszenia. Pokazałem wspólnie z dziewczynami, że moje decyzje podejmowane 4 lata temu były słuszne, a medal w Londynie nie był przypadkowy. O ile tamten bieg na naszą korzyść rozstrzygnął się minimalnie, to teraz sukces był wyraźny. Zawodniczki kompletne, bardzo dobrze przygotowane do startu olimpijskiego. Teraz marzę o odpoczynku, ale myślę też o selekcji młodych zawodniczek pod kątem startów w następnych sezonach. Na pewno zorganizuję w tym roku jeszcze 2 – 3 kilku dniowe konsultacje, na które powołamy 12 – 18 młodych kajakarek – tak o występie dwójki i najbliższych planach mówi sam trener kadry.

O występie kobiecej czwórki i naszych kajakarzy zarówno górskich jak i sprinterów będzie jeszcze okazja napisać. Tym bardziej, że kibice pewnie chcieliby się dowiedzieć czegoś więcej na temat ich występów. Na razie sprinterzy, którzy są już w Poznaniu, muszą jeszcze pokazać się kibicom podczas rozpoczynających się Mistrzostw Polski Seniorów. Łatwo nie będzie i to nie tylko dlatego, że przecież każdy ma ochotę „bić mistrzów”, ale też dlatego, że nasi olimpijczycy zostali bez wioseł, które zaginęły podczas powrotu z medalowego dla nas Rio De Janeiro. Na Malcie na pewno się jednak pokażą, bo wiosła są już w drodze do Poznania.

 

Beata Sokołowska-Kulesza