Wydrukuj

Becia i Najka, czyli K2 500

Beata Mikołajczyk i Karolina Naja wsiadły wspólnie do łódki trochę z konieczności, na krótko przed igrzyskami w Londynie. Od tego czasu wciąż są światowym topem w tej olimpijskiej konkurencji.

Przygotowania do tegorocznego sezonu Becia i Najka rozpoczynały w trochę innych nastrojach, niż do poprzednich. A to, dlatego, że ze światowego czempionatu w Mediolanie w 2015 roku wróciły bez medalu, ale i bez żalu, bo najważniejsza była kwalifikacja, a tą zdobyły zarówno na dwójce, jak i na czwórce. Dziewczyny ostro wzięły się do pracy i efekty zaczęły przychodzić, co było widać na Pucharach Świata i nie tylko.

Chwilę przed wyjazdem na ostatni etap przygotowań do igrzysk wszystkie zawodniczki przeszły badania wydolnościowe w Instytucie Sportu. I tu niespodzianka. Pokazały one, że Becia i Najka są w świetnej formie, co w przypadku tak doświadczonych zawodniczek pływających od dawna łatwe nie jest.

To bardzo dobry prognostyk. To oznaka również, że w każdym wieku i stażu treningowym można poprawić pewne parametry, nawet u zawodników utytułowanych. Potrzeba odpowiedniego trenera. „Cyferki” mówią, że zmierzamy w odpowiednim kierunku. Ciało wytrzyma, głowa też. Pod znakiem zapytania jest tylko forma rywalek, która mam nadzieję, że będzie słabsza od naszej – mówiła po badaniach Beata.

Na korzyść tej dwójki działa to, że wiedzą już, na czym polega specyfika igrzysk. Becia jest na nich po raz trzeci. Najka po raz drugi. Otoczka tego wydarzenia nie robi już na nich wrażenia. Wiedzą po co tam są, ale też nie podpalają się na wynik. One już niczego udowadniać nie muszą, ale ciągle chcą i mogą.  

Myślę, że to tylko będzie działać na naszą korzyść, bo już wiem jak wyglądają Igrzyska Olimpijskie. Zdobyłyśmy wspólnie brązowy medal w Londynie 2012, ja wcześniej z Anetą Konieczną srebro. Czy to zobowiązuje? Start, bądź zdobycie medalu? Szczerze? Dla mnie nie. To, co było, to już historia. Teraz walczę o kolejny wynik, który będzie mnie satysfakcjonował i uszczęśliwiał. Nie czuję, więc presji, że coś muszę, ja po prostu chcę – mówi Beata Mikołajczyk.

Obie zawodniczki praktycznie mieszkają ze sobą od 2012 roku. Robią to tak, aby sobie nie przeszkadzać. To ważne, bo charaktery i przyzwyczajenia mają różne. Zresztą inaczej się nie da, jeśli chce się walczyć o najwyższe cele w kajaku.

Rozmawiamy ze sobą, wypytujemy się o swoje odczucia podczas treningu, to są bardzo ważne informacje dla szlakowej osady. Mamy kilka opracowanych schematów, które wykonujemy bez użycia słów – zdradza trochę treningowej kuchni Karolina Naja.

Dwójka: Najka i Becia rywalizację o medal w Rio rozpoczną 15 sierpnia. Liczą, że moc będzie z nimi do końca, choć przyda im się też szczęście, jak to w sporcie bywa. I tego wszystkiego im życzymy.

 

Beata Sokołowska-Kulesza

Fot.: Łukasz Woszczyński

{gallery}aktualnosci_2016/becia_najka{/gallery}