Wydrukuj

Bartosz Czauderna o minionym sezonie i o przygotowaniach do następnego

Sezon 2019 zakończył słabiej niż poprzedni, w którym zdobył srebro w mistrzostwach Europy oraz był w finale Pucharu Świata. Przypomnijmy także, że Bartosz jako pierwszy Polak spłynął kajakiem Kanion Zambezi od Wodospadów Wiktorii. Teraz Bartosz Czauderna jeden z najlepszych freestyle’owców na świecie, stawia przed sobą kolejne cele, choć w tym roku ich też nie brakowało.

Rok 2019 był dla mnie wymagający jeżeli chodzi o ilość pracy i projektów, w które byłem zaangażowany. Zdecydowanie podjąłem się za wielu rzeczy na polu prywatnym, zawodowym, uczelnianym oraz treningowym. Start roku był dobry, medalowe miejsca na festiwalu w Ugandzie i w Irlandii – mówi Bartosz.

Potem było wiele treningów, ale jak podkreśla sam Bartosz, zabrakło startów w tych najważniejszych, a mianowicie przed mistrzostwami świata w hiszpańskim Sorcie. Odwój zmienił się również jeszcze dwa tygodnie przed zawodami, więc to, że nasi freestyle’owcy pojechali tam wcześniej, nie pomogło im za wiele. I tak, jak to jest z torami w pokrewnych dyscyplinach, jedne się lubi bardziej, inne trochę mniej. Tak też było w przypadku tego miejsce, Bartoszowi po prostu nie odpowiadało.

Zrobili stadion, ale odwój był średni. Jego największe minusy, to wysokie ryzyko uderzenia o dno oraz wymycia – komentował Bartosz.

Tym bardziej, że oczekiwania i postawione cele na ubiegły sezon były o wiele wyższe.

Kwaśny owoc do przełknięcia. Oczekiwania były dużo większe, nie zmieszczenie się w ćwierćfinale, to duży zawód dla mnie. Szczerze, bardzo się bałem niezakwalifikowania do czołowej 20. i dlatego pierwszy przejazd płynąłem tak wolno – nie chciałem ryzykować. Wynik 800 punktów z pierwszego przejazdu, to był jeden z najgorszych przejazdów jakie miałem przez cały pobyt tutaj, ale pozwolił mi się rozluźnić przed drugim. Niestety rezultatem tego były dwa wymycia i to przy najpewniejszych trickach. Już przy pierwszym trochę spanikowałem, wymyło mnie daleko i powrót kosztował mnie dużo energii. Chciałem zrobić parę pewnych tricków na powrocie, ale za bardzo się z tym pośpieszyłem i wyszło, jak wyszło. Cieszę się, że mamy wciąż dwóch Polaków w kolejnej rundzie i trzeba teraz trzymać kciuki za ich starty. Na analizy przyjdzie czas po zawodach. Już za parę dni rozpoczynam przygotowania na przyszły rok, czasem się wygrywa, a czasem przegrywa, taki jest sport. Trzeba wyciągnąć wnioski i uczyć się na błędach – tak po MŚ mówił Bartosz Czauderna.

W treningach szło mu całkiem dobrze. Bartosz mówi, że zaliczył chyba najgorszy start w karierze, który dla niego zakończył się niestety poza ćwierćfinałem. Nie były one łatwe do przegryzienia, ale już kolejnego dnia zaczął myśleć o nadchodzących mistrzostwach Europy w roku 2020.

Rok 2019 był też sporym obciążeniem pod względem naukowym. Bartosz Czauderna zakończył pewien etap studiów i teraz całkowicie skupia się już na treningach. Mamy nadzieję, że te zmiany pomogą mu osiągnąć szczytową formę w roku 2020.

Bo jak mówi, nie ma jednak czasu na spoczynek na laurach. Po krótkiej przerwie między sezonowej najpierw były treningi na basenie, a potem jak zwykle ruszył do Ugandy, gdzie rozpoczął przygotowania do nowego sezonu.

Już w grudniu zacząłem treningi techniczne na basenie w OSiR Kolna. Zima to dla mnie czas pracy nad techniką, stabilizacją, siłą oraz kondycją. Na początku stycznia wyleciałem do Ugandy, gdzie pracowałem nad przygotowaniem tlenowym oraz techniką – mówił Bartosz.

Z Ugandy nasz freestyle’owiec znowu wraca na basen. Tam będzie pracował przez cały luty. Potem już za chwilę zaczną się starty, a pierwsze już całkiem niedługo. Od marca czekają go już starty na wyspach, a od kwietnia planuje ruszyć z przygotowaniami do Pucharów Świata.

Ten rok przejdzie do historii, bo po raz pierwszy impreza takiej klasy odbędzie się w Polsce w Krakowie. Zależy mi, aby cała impreza wypadła dobrze. Jednak główny cel tego roku, to mistrzostwa Europy, które odbędą się bardzo późno, bo aż w połowie października we Francji. Ponownie nie znamy odwoju i nie wiemy, co nas tam czeka, a mamy nie lada zadanie: obronę naszych medali z Cunova. Ja będę bronił srebra, Tomek złota, a Zosia brązu. Pod tą imprezę podporządkowany jest mój cały kalendarz. Po pucharach świata przyjdą treningi w Austrii, potem w Kanadzie, a wreszcie wrześniowe starty kontrolne, wliczając w to European Open w Nottingham, Mistrzostwa Polski w Krakowie oraz Salt Kayak Festival w Hiszpanii. To będzie długi sezon i bardzo wiele czasu spędzimy w trasie, ale dzięki temu będę gotowy – kończy Bartosz.

My też mamy nadzieję na bardzo dobry sezon i oby nasi zawodnicy obronili swoje tytuły, a przynajmniej nie schodzili z podium.

BSK

Foto: B. Czauderna