Klaudia Zwolińska szykuje się do sezonu 2025. Z Australii przez Polskę do Francji

Mimo że w Polsce panuje zimowa aura, Klaudia Zwolińska nie próżnuje i przygotowuje się do nowego sezonu slalomu kajakowego. Nasza wicemistrzyni olimpijska spędziła blisko dwa miesiące w Australii, a po powrocie na kilka dni do Polski wylatuje na kolejne zgrupowanie do Francji. – Początek roku mogę ocenić jako pozytywny – mówi liderka naszej kadry.

Zwolińska wspólnie z naszym najlepszym kanadyjkarzem Grzegorzem Hedwigiem wylecieli do Australii na początku stycznia. Przez blisko dwa miesiące zaplanowali ciężkie treningi m.in. na torze olimpijskim, gdzie w październiku odbędą się mistrzostwa świata. To właśnie ta impreza będzie dla naszych zawodników docelową w zbliżającym się sezonie. – Czas spędzony w Australii oceniam bardzo pozytywnie. Sporo potrenowaliśmy, za nami też drobne starty, które były sprawdzianami. Wyjazd był naprawdę udany, szczególnie że lubię ten australijski tor w trakcie zimy. Przygotowywałam się tam też do igrzysk olimpijskich, co zaprocentowało – mówi Zwolińska.

Przez dwa miesiące oraz poprzednie lata, kiedy Zwolińska wizytowała tor w Penrith, nasza zawodniczka dobrze poznała trasę. Wszystko wskazuje jednak na to, że organizatorzy mistrzostw świata zmienią jeszcze jego układ. – To prawda, znam już ten tor i choć pewnie będą zmiany, to jego specyfika mocno się nie zmieni – mówi nasza zawodniczka. – Na pewno trasa wymaga nie tylko fizycznego przygotowania, ale również techniki. Mistrzostwa świata będą ciekawe również ze względu na fakt, że na co dzień trenuje tam Jessica Fox, czyli mistrzyni olimpijska. Poziom będzie więc wysoki, będę miała jeszcze okazję potrenować tam przed samą imprezą, więc zapatruję się na to pozytywnie.

Zwolińska odbyła również dwa kontrolne starty. Najpierw zdobyła srebro (K-1) i brąz (C-1) w mistrzostwach Oceanii, a w zawodach Australian Open zanotowała piąte miejsce w konkurencji K-1 oraz ósme w C-1. – To bardzo fajne starty. W pierwszym z nich byłam może bardziej wypoczęta i dlatego popłynęłam lepiej. Dla Europejczyków styczeń czy luty to ciężki czas treningowy i mało kto jest gotowy na starty, więc potraktowałam je typowo kontrolnie, zresztą jak zawsze w tej części roku. Dużo się nauczyłam, wyciągnęłam sporo wniosków i myślę, że odrobię jeszcze lekcję – dodaje wicemistrzyni olimpijska.

Reprezentantka Polski podkreśla, że oprócz ciężkich treningów i wysokich temperatur, czasem przekraczających 40 stopni Celsjusza, zapamięta Polonię mieszkającą w Australii. Jak opowiada, wspólnie z Hedwigiem poznali mnóstwo fantastycznych osób. – Na pewno zmotywowaliśmy ich, by przyszli nam kibicować w październiku na mistrzostwach świata – uśmiecha się nasza zawodniczka. – Australia to piękny kraj i co prawda trochę zwiedziliśmy, ale starałam się skupić na treningach, a wolny czas poświęcić na wypoczynek. To nie był zresztą mój pierwszy raz w tym miejscu, a w przyszłości może będę miała okazję zobaczyć więcej.

Zwolińska wróciła na kilka dni do Polski i w tygodniu wylatuje już na kolejny obóz, tym razem do Francji. Najpierw obierze południowy kierunek, a następnie pojedzie do Paryża na tor olimpijski, gdzie będzie kontynuowała przygotowania. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Muszę jeszcze pouciekać z zimnej Polski – uśmiecha się. – We Francji jest fajna pogoda, czekają mnie też wartościowe kontrolne starty. I wrócę też do Paryża, bo ostatni raz na tym torze byłam właśnie na igrzyskach. A wspomnienia mam przecież fajne – rozmarzyła się nasza slalomistka.

Czy w związku z faktem, że impreza docelowa naszej kadry, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., odbywa się późno, przygotowywany jest specjalny plan przygotowań? – Na pewno trzeba się chwilę nad tym zastanowić – mówi Zwolińska. – Wcześniej mamy mistrzostwa Europy, które będą drugie w hierarchii, a odbędą się w połowie maja właśnie w Paryżu. Potem będzie czas na odpoczynek i kontrolne starty w Pucharze Świata, a potem rozpoczniemy bezpośrednie przygotowania do mistrzostw świata. Zdarzało się już w slalomie, że te najważniejsze imprezy były późno, więc będziemy korzystać z naszego doświadczenia. Zrobimy tak, żeby było dobrze – kończy Zwolińska.

Rośnie czysty talent polskiego slalomu. Czy Hanna Danek przebije sukcesy Klaudii Zwolińskiej?

Hanna Danek to jedna z najbardziej utalentowanych slalomistek w kraju. Niespełna 18-letnia zawodniczka dominuje nie tylko w swojej kategorii wiekowej, ale zdobywa również medale seniorskich mistrzostw Polski. – Każdemu trenerowi życzę takiej zawodniczki do prowadzenia – chwali swoją podopieczną Bogdan Okręglak, trener reprezentacji Polski juniorów.

Kibice mogli usłyszeć o talencie młodej zawodniczki KS Start Nowy Sącz już na początku lipca minionego roku. Reprezentantka Polski juniorek wywalczyła wicemistrzostwo świata w kategorii K-1 podczas młodzieżowych mistrzostw świata w Liptowskim Mikulaszu. To jednak nie przypadek. – Bardzo dobrze znaliśmy ten tor, przećwiczyliśmy na nim różne układy, które Hania zastosowała na mistrzostwach świata. Nauczyła się bardzo dużo i skorzystała z tego – mówi Bogdan Okręglak, trener reprezentacji Polski juniorów w slalomie kajakowym, którzy wspierani są przez sponsora głównego PGE Polską Grupę Energetyczną S.A.

To jednak nie wszystko. Zaledwie miesiąc później, przed własną publicznością w Krakowie Danek została młodzieżową mistrzynią Europy, co było jej kolejnym sukcesem. Na torze Kolna ze znakomitej strony pokazała się jeszcze raz. Podczas mistrzostw Polski seniorów wywalczyła dwa brązowe medale: zarówno w kategorii K-1, jak i C-1. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Tak, to był zdecydowanie najlepszy sezon w mojej karierze. Myślę też, że właśnie wtedy zaczęłam najwięcej czasu poświęcać treningom. Postawiłam na sport i wszystko mu podporządkowałam. Dostałam w ten sposób nagrodę i życie pokazało, że jeśli faktycznie się przyłożę, to mogę osiągnąć moje cele i spełnić marzenia – mówi Danek.

– Hania z poprzedniego sezonu wycisnęła maksa – potwierdza jej trener. – Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni, bo wiem, ile włożyliśmy w to pracy. Hania to wbrew pozorom doświadczona i świadoma zawodniczka. Wie, po co startuje i tutaj nie ma przypadku. Sam fakt, że po omówieniu przejazdu na pomoście od razu koryguje wspomniane błędy, o czymś świadczy. Realizuje wszystkie zadania i to wszystko fajnie wychodzi – dodaje Okręglak.

Co więcej, szkoleniowiec twierdzi, że Danek to zawodniczka wzorowa. Nie ma z nią problemów, doskonale się uczy, zarówno na torze, jak i w szkole. – Co więcej, jest ciekawa sportu i już teraz można z nią porozmawiać nawet na temat fizjologii w treningu – mówi szkoleniowiec. – To czysty talent i każdemu trenerowi życzę takiej zawodniczki do prowadzenia. Zdobywa tytuły, medale, ale nie chodzi też napuszona. Sodówka jej nie uderzyła. Fajnie też, że otrzymuje szansę wyjazdów na zgrupowania kadrowe. Poza nimi to też tytan pracy, zarówno na wodzie, jak i poza nią.

Danek: – Miałam różną relację z kajakarstwem. Wyrzeczeń jest pełno, muszę odpuścić wszystkie spotkania towarzyskie, wyjazdy szkolne. Podporządkowałam wszystko treningom, które bywają czasami monotonne. Dlatego tutaj ważna jest nie tylko fizyczność, ale również psychika. Te wygrane dały mi jednak jeszcze większą motywację. Pomyślałam, że fajnie jest być w czymś bardzo dobrym, a u mnie to jest kajakarstwo. W żadnej innej dziedzinie nie będę już lepsza. Teraz staram się całkowicie podporządkować się sportowi i bawić się nim, ale jednocześnie ciężko pracować.

Co ciekawe, Okręglak prowadził też Klaudię Zwolińską, czyli aktualnie liderkę naszej kadry, wicemistrzynię olimpijską z Paryża. – Hania jest trochę spokojniejsza, niż Klaudia, ale też zadaje dużo pytań – śmieje się szkoleniowiec. – Klaudia ma znakomitą głowę do zawodów, potrafi się skoncentrować i wykonuje na trasie to, co ma wykonać. W przypadku błędu nie próbuje przyspieszać, ale realizuje plan. Mam nadzieję, że Hania również będzie odnosiła takie sukcesy jak Klaudia.

Mimo to, Danek w przyszłym sezonie na razie skupi się na zawodach juniorskich. Ma dopiero 18 lat, więc brakuje jej jeszcze umiejętności i doświadczenia do grup seniorskich, choć zawodniczka dostaje szansę występów chociażby w Pucharze Świata. – To znów będzie nagroda za ciężką pracę – tłumaczy Okręglak. – Igrzyska w Los Angeles? Na razie nie obciążamy sobie tym głowy. Przed nami sezon juniorski, a potem zmieniamy na młodzieżówkę i tam też trzeba będzie się jakoś odnaleźć.

Sama zawodniczka marzy jednak o igrzyskach, choć podchodzi do nich z chłodną głową. – Nie wiadomo, co wydarzy się przez te trzy lata – mówi Danek. – Mam nadzieję, że przez ten czas uda nam się z Klaudią i Dominiką Brzeską nawiązać rywalizację, żebyśmy przynajmniej się wymieniały. Na razie ciężko trenuję i staram się dawać z siebie wszystko. Wiadomo, że ciągnie mnie do zawodów seniorskich, ale na razie skupię się na juniorach. Mam szansę poprawić swój ubiegłoroczny wynik, który i tak był znakomity. Mam taką małą ochotę na złoto mistrzostw świata juniorów. Ważne, żeby wierzyć w siebie i zakładam optymistyczny kierunek – uśmiecha się Danek.

Nie zapominajmy też, że jako 18-latka Danek ma obowiązki szkolne. Jako uzdolniona uczennica sporo zajęć zalicza online, a sporo pomagają jej też rodzice. – Na szczęście w szkole nie notują mi nieobecności, a na sprawdziany mogę się spokojnie umawiać. Ale uczę się dobrze. Mam nadzieję, że będę to kontynuowała i dostanę się na w miarę fajne studia. Myślę o edukacji, żeby nie zostać na lodzie w przypadku gdyby zabrakło mi kajakarstwa. Staram się to jakoś połączyć. Niedawno wyszedł mi plan, że chciałabym iść na psychologię. Mogłabym się kiedyś w tym spełniać i zostać przy sporcie w dobrym zawodzie – kończy Danek.

Maciej Nowocień, Biuro Prasowe PZKaj
fot. Grzegorz Michałowski/PZKaj

Nowe zasady kwalifikacji olimpijskich dla sprinterów. Większa waga PŚ, mniejsza ME

Kwalifikacje na igrzyska olimpijskie w 2028 roku w Los Angeles będą odbywały się według nowych reguł. O wszystkim będzie decydować ranking olimpijski, a punkty do niego będą zdobywane nie tylko na imprezach mistrzowskich, ale i podczas Pucharów Świata. Najpóźniej na początku 2026 roku powinniśmy poznać ostateczne zasady kwalifikacji.

Przypomnijmy, że do tej pory wydarzeniami decydującymi o kwalifikacjach olimpijskich w sprincie kajakowym były imprezy rangi mistrzowskiej, czyli mistrzostwa świata i Europy. Dodatkową szansę na wywalczenie przepustki na igrzyska były dla sprinterów kontynentalne kwalifikacje, rozgrywane w roku olimpijskim. Te europejskie przed rokiem były połowicznie udane dla polskiej reprezentacji. Kwalifikację w konkurencji K2 500 m mężczyzn wywalczyli Jakub Stepun i Przemysław Korsak, a bliska zajęcia pierwszego miejsca w rywalizacji mężczyzn w C2 500 m, gwarantującego udział polskiej osady w Paryżu, byli też Aleksander Kitewski i Arsen Śliwiński. Z kolei w półfinale kwalifikacji K1 1000 m szósty był Sławomir Witczak.

Wiadomo już, że w nowym cyklu olimpijskim zmieniają się regulacje w zakresie kwalifikacji na igrzyska. Pewne jest, iż mistrzostwa świata i Europy nie będą już miejscem walki o bezpośrednie przepustki do Los Angeles. Na potrzeby wyłonienia zakwalifikowanych na IO w 2028 roku w Stanach Zjednoczonych stworzony zostanie ranking olimpijski, do którego zawodnicy i osady będą zbierać punkty. Sponsorem głównym polskiego kajakarstwa jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Zdobywanie punktów będzie następować w cyklach dwuletnich. Oznacza to więc, że punkty rankingowe będą ważne przez dwa lata. Jedną z pierwszych imprez w sprincie, która będzie premiować zawodników w kontekście IO w Los Angeles, będą MŚ w 2026 roku w Poznaniu – wyjaśnia Jolanta Rzepka, sekretarz generalna Polskiego Związku Kajakowego, która zasiada również w Komitecie Technicznym Międzynarodowej Federacji Kajakowej (ICF) ds. sprintu kajakowego, odpowiedzialnym za prace nad owymi regulacjami. – Imprezy mistrzowskie jak MŚ i ME będą miały określone wskaźniki-przeliczniki punktów liczonych następnie do rankingu olimpijskiego.

Zgodnie z przewidywaniami największą wagę będą miały punkty wywalczone podczas globalnego czempionatu. Co ciekawe, wzrasta znaczenie Pucharu Świata – zawody z jego cyklu będą wyżej punktowane aniżeli start w mistrzostwach kontynentu. „Oczka” będą zdobywane przez zawodników nie na indywidualne, a na krajowe konto. W praktyce nie zmienia się zatem jedna z zasad, czyli przyznawanie kwalifikacji poszczególnym komitetom olimpijskim, a nie określonym osobom.

W Komitecie Technicznych ICF, który ściśle współpracuje z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim (MKOl), wciąż trwają prace nad określeniem, ile imprez będzie branych przy ustalaniu punktacji w rankingu olimpijskim i czy wzorem niektórych dyscyplin biorących udział w igrzysk będzie możliwe odrzucenie wyniku najmniej korzystnego dla danego kraju.

– Rozmowy w tym zakresie są mocno zaawansowane, ale przysłowiowa klamka jeszcze nie zapadła i ciężko określić, kiedy zostanie ogłoszona oficjalna decyzja. Na pewno musi to nastąpić najpóźniej na początku 2026 roku – wskazuje Rzepka, która na dniach wybiera się do Chin na spotkanie robocze Komitetu Technicznego ICF ds. sprintu, gdzie dalej będzie podejmowana dyskusja nad kształtem powyższych przepisów. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Równolegle w ICF prowadzone są prace nad podniesieniem rangi niektórych konkurencji olimpijskich, m.in. rywalizacji osad K4 500 m. Według raportu medialnego przeprowadzonego na zlecenie i potrzeby MKOl, konkurencja w wykonaniu kobiet i mężczyzn nie miała dużej oglądalności. Jak zapewnia jednak Rzepka, władze ICF nie biorą jednak pod uwagę rozwiązania o usunięciu K4 500 m z programu najbliższych igrzysk olimpijskich w 2028 roku w Los Angeles. To ważna informacja dla polskiej reprezentacji, która z igrzysk w Tokio w 2021 roku przywiozła brąz w K4 500 m kobiet, zaś w ubiegłym roku nasze „Atomówki” były czwarte w tej konkurencji. Ponadto, srebrne medale na ME 2024 w węgierskim Szeged zdobyły dwie nasze osady – żeńska (Justyna Iskrzycka, Sandra Ostrowska, Julia Olszewska, Katarzyna Kołodziejczyk) oraz męska (Stepun, Korsak, Piotr Morawski, Witczak).

– Najlepszym rozwiązaniem dla naszych reprezentacji będzie posiadanie mocnej szóstki zawodników i regularne punktowanie we wszystkich olimpijskich konkurencjach. My, jako związek zaktualizowaliśmy zasady kwalifikacji do reprezentacji narodowych. W opinii mojej, jak również wielu osób ze środowiska są one na tyle czytelne i sprawiedliwe, że jeśli ktoś zasługuje na miejsce w kadrze, to po prostu w niej będzie – wskazuje Adam Seroczyński, wiceprezes Polskiego Związku Kajakowego ds. sprintu kajakowego.

Kolejna nowość od ICF. Wspólny program zawodów dla MŚ i PŚ w sprincie kajakowym

Nie tylko zasady kwalifikacji olimpijskich ulegają zmianie w świecie sprintu kajakowego. Od tego sezonu Międzynarodowa Federacja Kajakowa ujednoliciła programy mistrzostw świata i Pucharów Świata.

W poprzednich latach harmonogramy konkurencji podczas globalnych zawodów nie pokrywały się ze sobą, a wręcz mocno się różniły. Władze Międzynarodowej Federacji Kajakowej (ICF) uznały, że ujednolicenie programu MŚ i PŚ będzie służyło właściwemu przygotowaniu kajakarzy w nowym cyklu olimpijskim, który potrwa do 2028 roku i igrzysk w Los Angeles.

Tym samym w jednolitym programie MŚ i PŚ znalazło się miejsce dla 24 konkurencji, w tym dla dwójek i czwórek. Ponadto, z myślą o rozwoju młodszych pokoleń i potencjalnych następców największych gwiazd kajakarstwa, szefostwo ICF zadbało o podobny program w MŚ młodzieżowców i juniorów. Jedyną różnicą jest prowadzenie konkurencji 5000 m w formie sztafety mieszanej. I co ważne, zadbano o równą liczbę konkurencji dla mężczyzn i kobiet. Sponsorem głównym polskiego kajakarstwa jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Zachowanie stabilności w naszym programie zawodów w tym czteroletnim cyklu jest ważnym krokiem dla naszej dyscypliny – mówi Toshi Furuya, przewodniczący Komitetu ICF Canoe Sprint, cytowany za canoeicf.com.

Kierunek działań podejmowanych przez ICF pozytywnie oceniają władze Polskiego Związku Kajakowego. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Ujednolicenie programów imprez to dobry kierunek, żeby na wszystkich regatach zawodach były te same dystanse, natomiast fakt, że zostają one „okrojone”, czyli jest ich coraz mniej, nie do końca jest dobre dla rozwoju dyscypliny i możliwości wykorzystania większej liczby zawodników – komentuje Adam Seroczyński, wiceprezes PZKaj ds. sprintu kajakowego.

Pierwsze medale Klaudii Zwolińskiej w sezonie 2025. „Jest się z czego cieszyć”

Klaudia Zwolińska i Grzegorz Hedwig, czołowi polscy slalomiści, kontynuują zgrupowanie w dalekiej Australii. Za nimi też pierwszy start kontrolny, w którym nasza srebrna medalistka olimpijska dwukrotnie znalazła się na podium. – Zawody poszły mi bardzo fajnie – podkreśla liderka naszej reprezentacji.

Podczas gdy pozostali zawodnicy kadrowi przygotowują się do zbliżającego się sezonu slalomu kajakowego w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Zwolińska wspólnie z Hedwigiem przebywają w Penrith, gdzie również szlifują formę przed kluczowymi zawodami w 2025 roku. Zdecydowali się na bardzo długie zgrupowanie, bowiem do Australii polecieli na początku stycznia, a wrócą z niej 24 lutego. Sponsorem głównym polskiego kajakarstwa jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Obóz przebiega bardzo pomyślnie – mówi Zwolińska. – To pierwsze zgrupowanie w tym roku i faktycznie jest dość długie, ale mamy też okazję startować w zawodach, by się sprawdzić. Za nami już pierwsze występy, które poszły mi bardzo fajnie i jest się z czego cieszyć.

Nasza srebrna medalistka olimpijska z Paryża ma na myśli mistrzostwa Oceanii, które w miniony weekend odbyły się na torze olimpijskim w Sydney. Warto podkreślić, że to właśnie podczas igrzysk w Australii, przed ubiegłorocznym medalem Zwolińskiej z Paryża, Krzysztof Kołomański i Michał Staniszewski ćwierć wieku temu wywalczyli ostatni medal najważniejszej imprezy czterolecia dla polskiego slalomu. Nic więc dziwnego, że to właśnie ta lokacja kojarzy się kibicom biało-czerwonych bardzo dobrze.

Miłe wspomnienia z Penrith będzie miała także Zwolińska, która w swojej koronnej konkurencji, czyli K-1, wywalczyła srebrny medal mistrzostw Oceanii. Uległa jedynie Jessice Fox, reprezentantce gospodarzy, trzykrotnej mistrzyni olimpijskiej. Polka zdobyła także brąz w C-1, więc może cieszyć się z pierwszych medali w nowym sezonie. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Jest się z czego cieszyć – uśmiecha się Zwolińska. – Czekają mnie jeszcze drugie zawody, już na sam koniec tego zgrupowania. Medale to jedno, ale tutaj skupiam się przede wszystkim na treningach, a te starty są typowo kontrolne. Po powrocie do Polski czeka mnie dalsza ciężka praca.

Dodajmy, że Hedwig również wystartował w mistrzostwach Oceanii, ale w konkurencji C-1 zajął 16. miejsce w półfinale Gdyby nie punkty karne, reprezentant Polski popłynąłby w decydującym o medalach wyścigu finałowym.

Warto wspomnieć, że zgrupowanie w Australii ma nie tylko za zadanie jak najlepiej przygotować Zwolińską i Hedwiga do kolejnego sezonu, ale również zgłębić tajniki tamtejszego toru. To właśnie w Penrith w październiku odbędzie się najważniejsza tegoroczna impreza w slalomie kajakowym, czyli mistrzostwa świata.

Zgrany sztab reprezentacji Polski chce poprowadzić kanadyjkarzy do Los Angeles. Nowa świeżość w zespole

Kanadyjkarze reprezentacji Polski wciąż przebywają w Mina de Sao Domingos, gdzie przygotowują się do nowego sezonu. Nowy sztab naszej kadry obrał czteroletni plan, a jego zwieńczeniem mają być medale igrzysk olimpijskich w Los Angeles. – Serhii Bezuhlyi wniósł świeżość, ale koncepcję mamy podobną – mówi Michał Śliwiński, który wrócił do sztabu biało-czerwonych.

Polacy mają przed sobą jeszcze cztery dni z trzytygodniowego obozu w Portugalii. Biało-czerwoni trenują pod okiem nowego sztabu. Przypomnijmy, że trenerem głównym został Ukrainiec Serhii Bezuhlyi, a pomagają mu Michał Śliwiński, który wrócił do kadry oraz Marcin Grzybowski. – Ale wszyscy mamy taką samą koncepcję – tłumaczy Śliwiński. – Serhii wniósł trochę świeżości, bo współpracował z mistrzami olimpijskimi, a także w innych reprezentacjach poza Polską. Dodaje więc trochę takiego doświadczenia. Marcin też ma swoje spostrzeżenia i podczas wspólnych zebrań dochodzimy do wspólnych decyzji. Poprawiamy niuanse, ale jeśli chodzi o główną koncepcję czy plany treningowe, to patrzymy na to jednym, wspólnym okiem.

Najważniejsze, że atmosfera w naszej kadry jest bardzo dobra. – Zawodnicy sami to podkreślają – mówi Śliwiński. – Tym bardziej, że nie mamy żadnych problemów organizacyjnych czy z dyscypliną. Wszystko jest w jak najlepszym porządku, współpraca przebiega naprawdę dobrze.

Co ciekawe, Bezuhlyi cały czas pracuje nad swoim polskim, by w pełni porozumiewać się z zawodnikami w naszym ojczystym języku. – Czasami brakuje mu niektórych słów, ale oczywiście mu pomagamy – mówi Śliwiński, który sam kiedyś reprezentował Ukrainę. – Myślę, że w ciągu pół roku opanuje już polski, a w przyszłym sezonie będzie mówił perfekcyjnie. To jednak tylko kwestia techniczna. Na tym obozie naprawdę dobrze pracujemy, ale bez zbędnej presji.

Warto przypomnieć, że w kadrze kanadyjkarzy jest również syn Śliwińskiego, Arsen. Jak patrzy na niego tata, który jednocześnie jest jego trenerem? – Traktuję go jak normalnego zawodnika – rozwiewa wątpliwości szkoleniowiec. – W takim przypadku może dobrze, że w sztabie są również inne osoby, które mają większy wpływ. Ale i tak nie byłoby tutaj żadnej faworyzacji czy innych tego typu tematów.

Do tej pory nasi kanadyjkarze, których wspiera sponsor główny Polska Grupa Energetyczna S.A., w Portugalii nie narzekali na kontuzje. – Nikt też nie zachorował, więc ten pierwszy etap można praktycznie uznać za udany. Drugi będzie już inny, na większych obciążeniach, krok po kroku będziemy zwiększać intensywność – dodaje Śliwiński.

Wszystko po to, by jak najlepiej przygotować się nie tylko do najbliższego sezonu, ale również… igrzysk olimpijskich w Los Angeles. To jest bowiem długofalowy cel naszej kadry. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Nie chcemy forsować zawodników. Oczywiście peak formy będziemy szykowali w każdym sezonie na sierpień, kiedy są imprezy mistrzowskie, w których czołowa szóstka powinna być w strefie medalowej. To będą jednak poszczególne kroki do 2028 roku i igrzysk w Los Angeles – kończy Śliwiński.

19-letni Alex Borucki liczy na występy w seniorach. „Na igrzyskach w LA będę bardzo mocny”

Ma dopiero 19 lat, ale jest jedną z największych nadziei polskiego kajakarstwa, a za nim pierwsze sukcesy seniorskie. Alex Borucki coraz mocniej puka do drzwi elity reprezentacji Polski, choć swoją karierę musi budować z głową. – Chcę robić taki postęp, jak do tej pory – deklaruje młody zawodnik.

Zimowe przygotowania do sezonu nie należą do najłatwiejszych, jednak Borucki, który w czwartek wróci z Portugalii ze zgrupowania seniorów oraz młodzieżowców, zdaje sobie sprawę, że to bardzo ważny czas w kontekście budowania formy na zbliżające się zawody. – Było w porządku – mówi Borucki. – Na początku wkradło się oczywiście trochę monotonii, ale potem zaczęliśmy się nakręcać. Odcinki tempowe były coraz szybsze. Wiadomo, że trzeba było po prostu przeżyć te ciężkie tygodnie. Jedni lubią je bardziej, inni mniej, ale pod koniec pływało się znakomicie.

Vila Nova de Milfontes, gdzie trenowali kajakarze reprezentacji Polski wspieranej przez sponsora głównego Polską Grupę Energetyczną S.A.,, to już doskonale znana im miejscowość. – Wydaje mi się, że zarówno tutaj, jak i w Montemor-o-Velho czujemy się już jak w domu. Jest sporo zakątków i miejsc, ale wszystko znamy już bardzo dobrze – mówi Borucki.

Wracając do samego zawodnika, 19-latek zarówno w Europie i na świecie od kilku lat nie ma większej konkurencji w swoich kategoriach wiekowych. Co ciekawe, w minionym sezonie wywalczył już też pierwsze złote medale seniorskie w mistrzostwach Polski. Poza tym tylko w 2024 zdobył m.in. trzy medale mistrzostw Europy juniorów i młodzieżowców (w tym dwa złote), oraz dwa tytuły podczas mistrzostw świata w tej samej kategorii wiekowej. Czy Borucki teraz postawi już na rywalizację seniorską czy wciąż młodzieżową?

– Wydaje mi się, że więcej na ten temat będę mógł powiedzieć dopiero po konsultacjach z trenerami. Musimy zrobić wizualizację. Fajnie byłoby już odnosić kolejne sukcesy w seniorach, ale młodzieżówką też się zadowolę – uśmiecha się Borucki. – Moim podstawowym celem jest zawsze to, żeby nie być gorszym, niż w poprzednim sezonie. Chcę robić taki postęp przez kolejne cztery lata.

Warto wspomnieć, że wtedy Borucki nie tylko osiągnie już pełny wiek seniora, ale również odbędą się igrzyska olimpijskie w Los Angeles. Młody talent od dawna celuje właśnie w te zawody i liczy, że tam będzie nie do pokonania. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – To prawda, cały czas myślę o Los Angeles i jestem przekonany, że tam będę bardzo mocny – mówi. – Wracając do najbliższego sezonu, to próbowałem podpytać trenerów, jaki mają na mnie plan. Chcę aspirować do imprez seniorskich, ale muszę jeszcze chwilę poczekać na decyzję. Trenuję bardzo ciężko, żeby budować formę i nie odstawać od seniorów.

Jedno jest pewne: Borucki chłonie wiedzę i atmosferę kadrową z seniorami, jak tylko może. Sporo się uczy, nie tylko pod względem sportowym, ale również życiowym. – Atmosfera jest bardzo dobra – mówi zawodnik. – Wydaje mi się, że chłopaki traktują mnie już jak część zespołu. Wiadomo, że przed zawodami będziemy dla siebie rywalami, ale tutaj nie ma żadnych złośliwości. Oczywiście koledzy czy trenerzy również sporo mi pomagają i doradzają, za co jestem bardzo wdzięczny.

Przyszłe mamy chcą wrócić po ciąży do kajakarstwa. Celem igrzyska w Los Angeles

W najbliższym sezonie w najważniejszych kajakarskich imprezach nie zobaczymy Dominiki Putto oraz Katarzyny Kołodziejczyk. Utytułowane zawodniczki zdecydowały się na przerwę, podczas której zostaną mamami. – Ale chcemy wrócić do sportu na najwyższym poziomie – deklarują nasze kajakarki.

Ciąża to wyjątkowy czas dla każdej kobiety. Niestety w stanie błogosławionym lub tuż po porodzie zawodniczki nie są w stanie rywalizować na najwyższym poziomie, dlatego na kilka lub nawet kilkanaście miesięcy większym priorytetem od sportu staje się jednak dziecko. Dlatego w sezonie 2025 na torach kajakowych nie zobaczymy Dominiki Putto i Katarzyny Kołodziejczyk, które właśnie spodziewają się potomków. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Czuję się dobrze. Delikatnie trenuję, w miarę aktualnych możliwości. Podjęłam też współpracę z Katarzyną Łaźniak, która również odpowiada za moje ćwiczenia i znacznie mi pomaga. Nie przeciążam się, co jest bardzo ważne – zaznacza Putto, a Kołodziejczyk dodaje, że czuje też ogromne wsparcie bliskich. – Nasze dziecko rozwija się prawidłowo. Otaczam się samymi dobrymi ludźmi, dlatego też czuję się psychicznie jeszcze lepiej, niż przed ciążą. Mam spokojną głowę.

Co ciekawe, obie zawodniczki spodziewają się synków. Putto wspólnie ze swoim mężem Dawidem jeszcze wahają się jeśli chodzi o imię. Wiadomo z kolei, że Kołodziejczyk urodzi… Emila! – Przygotowania idą pełną parą, zostały nam głównie jeszcze jakieś drobiazgi. Odkąd dowiedzieliśmy się o płci dziecka, od razu zabraliśmy się za wyprawkę. Czasu jest coraz mniej, a przed porodem chciałam mieć wszystko gotowe – mówi Kołodziejczyk, której od sierpnia będzie można kibicować jako Katarzynie Kościółek, bowiem wychodzi za mąż.

Putto otwarcie podkreślała, że po igrzyskach olimpijskich będzie chciała zostać mamą. Jak twierdzi, to idealny moment, bo skończyła już 29 lat. Nie była to tajemnica, otwarcie mówiłam o tym, że chcę zajść w ciążę. Udało się bardzo szybko. – Urodzę w czerwcu, więc mam jeszcze sporo czasu – zaznacza zawodniczka. – Jesteśmy z Dawidem małżeństwem, które ma sprecyzowane plany. Jak wyszłam za niego, to od początku rozmawialiśmy o tym, w którym momencie chcemy spróbować postarać się o dziecko. Nie była to więc spontaniczna decyzja, ale zaplanowana. Tym bardziej, że wiedziałam, że chcę wrócić po ciąży do sportu.

Nowy trener kadry kajakarek Zbigniew Kowalczuk powiedział, że jest otwarty na powrót zawodniczek do reprezentacji Polski wspieranej przez sponsora PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. To daje obu przyszłym mamom komfort, że na razie mogą skupić się na swoim życiu rodzinnym. – Na pewno były to bardzo miłe słowa. Też przekazał mi, że to dobrze, że stawiam też na rodzinę, bo to istotny aspekt kobiecości. Po ciąży zrobię jednak wszystko, żeby wrócić do kadry i wiedza, że czeka tam na mnie miejsce, jest na pewno budujące – mówi Putto.

Kołodziejczyk: ⁠– Z trenerem Zbigniewem Kowalczukiem znamy się bardzo dobrze, bo był przecież moim pierwszym szkoleniowcem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Wałczu. To pod jego wodzą zdobywałam pierwsze międzynarodowe medale oraz wiedzę, którą wykorzystuję do dziś. Rozmawiałam z nim o przerwie, bardzo ucieszył się na wieść o narodzinach naszego syna. Dał też wsparcie jeśli chodzi o mój powrót do formy. Faktycznie, poczułam duży spokój. Tym bardziej, że przez różne wydarzenia w ostatnim czasie potrzebowałam przerwy od zgrupowań i ciężkich treningów.

Nie oznacza to jednak, że nasze zawodniczki nie zachowują formy fizycznej. Zarówno Putto, jak i Kołodziejczyk wciąż są w ruchu, ale oczywiście przy znacznie mniej intensywności. Nie chcą bowiem, by zbyt ciężki trening miał wpływ na ich przyszłe maleństwa. – Moja aktywność jest umiarkowana, czyli taka, żeby nie przeciążać organizmu. Spokojnie trenuję w siłowni, pływam na basenie. Robię też coraz dłuższe spacery, bo przestałam już biegać. Cały czas zachowuję aktywność fizyczną, by potem łatwiej wrócić do sportu – opowiada Putto. – Cały rok przygotowawczy to skupienie się tylko na sporcie i wysiłku z tym związanym. Teraz jestem w magicznym okresie w moim życiu. Zrobię wszystko, żeby utrzymywać aktywność, ale nie wyobrażam sobie trenowania mając gorsze samopoczucie. Na razie cieszę się z uroków ciąży, dużo odpoczywam. Podchodzę do tego tak, że jest to czas dla mnie i naszego maluszka. Czerpię korzyści z treningu, ale robię to tylko dla siebie, bez żadnej presji, co jest bardzo przyjemne.

Kołodziejczyk również podkreśla, że dostała zielone światło do treningów. – Moja pierwsza myśl była taka, że wielu kobietom udało się kontynuować karierę po urodzeniu dziecka i wrócić na wysoki poziom. Dlaczego miałoby mi to również nie wyjść? – pyta retorycznie kajakarka. – Wiele rozmawiałam na ten temat z moim przyjacielem Markiem Twardowskim, byłym kajakarzem. Bardzo pomaga mi w sprawach mentalnych i jestem mu za to ogromnie wdzięczna. A z kajaka zeszłam dopiero w listopadzie, bo pozwolił na to lekarz. Chciałam to wykorzystać, bo teraz czeka mnie już znacznie dłuższa przerwa od mojego ukochanego sportu.

„Kochamy Cię synku. Powstałeś z prawdziwej i cierpliwej miłości. W przyszłym roku wspólnie będziemy przygotowywać się do kolejnej Olimpiady” – taki wpis na swoim instagramie umieściła Putto pod koniec minionego roku. – Po okresie połogu będę chciała wrócić do sportu na najwyższym poziomie. Jestem też po rozmowach z moim trenerem klubowym, który… zapowiedział, że chce mnie zabrać na obóz już w sierpniu. Dlatego pierwsze treningi będę odbywała w Zawiszy Bydgoszczy, a gdy osiągnę zadowalającą dla siebie formę, wrócę do kadry – kończy zawodniczka pochodząca z Mrągowa.

Swojej kariery kajakarskiej nie skończy również Kołodziejczyk, która chce wrócić po ciąży nawet silniejsza. – Postaram się wrócić do poziomu, który da mi medale na arenie międzynarodowej. Ze wsparciem, które otrzymałam od władz Polskiego Związku Kajakowego, trenera kadrowego oraz mojej rodziny i przyjaciół, powrót do szczytowej formy z synkiem u boku na pewno będzie łatwiejszy – kończy Kołodziejczyk.

Kajakarstwa może spróbować każde dziecko. Wszystko dzięki specjalnemu programowi

Polski Związek Kajakowy wspólnie z Ministerstwem Sportu i Turystyki robią wszystko, by promować kajakarstwo oraz szukać następnych mistrzów. „Program edukacji kajakowej dla dzieci” to kolejny projekt, dzięki którym młodzi adepci mogą nabyć podstawowe umiejętności kajakarskie, a przy okazji poprawić swoją kondycję fizyczną.

Program Polskiego Związku Kajakowego jest realizowany już od 2016 roku. Nie bez znaczenia jest wsparcie finansowe Ministerstwa Sportu i Turystyki, które umożliwia klubom organizację zajęć dla najmłodszych. Akcja skierowana jest bowiem do uczniów szkół podstawowych i prowadzona jest na terenie całej Polski. Co ważne, dzieci nie są selekcjonowane ze względu na warunki fizyczne czy sprawność. Tutaj każdy może spróbować swoich sił i połknąć kajakowego bakcyla, by później rozwijać swoją pasję.

Program jest szczególnie ważny w dzisiejszych czasach, które zdominowane są przez komputery, tablety i telefony. Polski Związek Kajakowy chce upowszechniać aktywność i usportowić najmłodszych. Dzięki temu, zamiast nadwagi, otyłości i wad podstawy, dzieci będą mogły spróbować nowej dyscypliny, a przy okazji wzbogacić swój zakres ruchowy. Do tego dochodzi integracja oraz dobra zabawa w przyjaznej atmosferze.

– To już kolejny projekt skierowany do młodzieży, który organizujemy wspólnie z Ministerstwem Sportu i Turystyki oraz ministrem Sławomirem Nitrasem. Program ukierunkowany jest na promocję kajakarstwa powszechnego wśród najmłodszych, nie tylko typowych zawodników trenujących nasz sport. Tutaj ważne jest też nabieranie nawyków na wodzie, nauka kajakarstwa i zachowania na akwenach. Jesteśmy bardzo wdzięczni za wsparcie blisko trzema milionami złotych i cieszę się, że ten projekt kontynuowany jest już od dziewięciu edycji – podkreśla Grzegorz Kotowicz, prezes Polskiego Związku Kajakowego.

Efekty programu widać od lat, tym bardziej, że jego ambasadorami są m.in. Adrianna Kąkol (mistrzyni świata i Europy w sprincie) oraz Alex Borucki (multimedalista mistrzostw świata i Europy w kategoriach młodzieżowych, który w minionym sezonie po raz pierwszy został mistrzem Polski seniorów). Młodzież chce naśladować swoich starszych idoli, a co za tym idzie, licznie bierze udział w zajęciach organizowanych w każdym województwie.

Jednym z grudniowych ogólnopolskich cykli w ramach projektu były Kajakowe Mikołajki, a impreza odbyła się w ośmiu miastach w całej Polsce. Dzięki zaangażowaniu klubów kajakowych, na basenach i ergometrach sportowych rywalizowało około 800 uczestników. Nie zabrakło również medali, dyplomów i słodkich upominków, a także ciepłego posiłku po udanych zawodach.

Również trenerzy są bardzo zadowoleni z działań Polskiego Związku Kajakowego, bowiem dzięki programowi liczba trenujących w klubach znacznie się powiększa. – Dziękujemy za wsparcie, tym bardziej, że dzięki projektowi trenuje u nas 40 dzieci. Nowi adepci już się szykują, więc liczymy na kolejny sprzęt, bowiem już w czerwcu szykujemy następne imprezy – cieszy się Grzegorz Kwiatkowski, trener MMKS „Gdańskie Lwy”, w których dzieci trenują nie tylko w kajakach, ale również w smoczych łodziach czy na deskach SUP.

Polska z czterema medalami podczas mistrzostw świata SUP. Młodzież pokazała charakter!

Doskonale wyjazd na mistrzostwa świata SUP do amerykańskiej Sarasoty będą wspominali młodzi zawodnicy reprezentacji Polski. W kategoriach dzieci oraz juniorów biało-czerwoni wywalczyli aż cztery medale! – Pokazali moc – mówią znacznie bardziej doświadczeni zawodnicy reprezentacji Polski.

SUP to dyscyplina, która w Polsce wciąż się rozwija. Nic więc dziwnego, że przed wylotem na Florydę Izabela Dylewska, czyli team manager naszej reprezentacji, która kiedyś zdobywała medale olimpijskie w kajakarstwie, podkreślała, że Polacy jadą po doświadczenie. Trzeba jednak otwarcie przyznać, że sportowa ambicja w naszych reprezentantach wyzwalała dodatkową motywację, by walczyć jednak o medale. Sponsorem głównym polskiego kajakarstwa jest Polska Grupa Energetyczna S.A.

Kibice reprezentacji Polski liczyli przede wszystkim na dobre występy Marty Apanasewicz i Mikołaja Majdana, czyli najbardziej doświadczonych zawodników. Warto podkreślić, że Apanasewicz na swoim koncie ma już m.in. medale mistrzostw Europy w sprincie. Trzeba jednak mieć na uwadze, że w zawodach na Florydzie startowano na 100 metrów, a nie jak zazwyczaj, na 200m. Apanasewicz ostatecznie wywalczyła miejsce w finale C sprintu, który wygrała. Również w finale C wystartowała w kategorii technical (1000 metrów), w którym była piąta. W kategorii open startowała także Julia Kuleta, ale ósme miejsce w biegu kwalifikacyjnym nie dała jej awansu do kolejnych wyścigów.

– Z racji na moją niedawną, wciąż uciążliwą kontuzję kostki obawiałam się startów – zaznacza Apanasewicz. – Wiedziałam, że walka z czołówką światową będzie trudna, ale dałam z siebie wszystko pomimo niepełnej dyspozycji zdrowotnej. Był apetyt na więcej i będzie dopóki nie stanę na podium. 17. miejsce jest daleko od moich ambicji, ale biorąc pod uwagę aktualna sytuację uważam, że nie jest źle. Planem na imprezę było zbieranie jak największej ilości doświadczeń z wyścigów z najlepszymi zawodniczkami na świecie.

I dodaje: – Wszystko było super, hotel, transport na zawody, nasza opiekunka, dresy kadrowe…Doświadczenie pozwala nam na rozwój siebie i dyscypliny. Potrzebujemy takich wyjazdów, miejsc, ludzi i zawodów aby móc stawać się lepszymi i szybszymi. Także doświadczenie to jest podstawa. Póki co cieszę się swoim brązem na mistrzostwach Europy i 17. miejscem na Mistrzostwach Świata pomimo kontuzji. Także sezon uważam za dobry i piękny!

Zadowolony ze swoich występów nie jest także Majdan. W sprincie w biegu kwalifikacyjnym zajął czwarte miejsce i odpadł z dalszej rywalizacji. Na dystansie 1000 metrów był ósmy w starcie kwalifikacyjnym i również zakończył walkę o medale. Majdan walczył także na długim dystansie (10 km), a tam zajął 33. miejsce. Na słabszą postawę Majdana miała wpływ jednak choroba. – Niestety moich wyników nie mogę określić pozytywnie. Niestety w pierwszy dzień po przylocie złapała mnie infekcja górnych dróg oddechowych, która mocno mnie osłabiła – mówi zawodnik. – Zawsze mam apetyt na więcej i tak zostanie do końca mojej kariery. Medal za rok na pewno by go trochę zaspokoił – dodaje z uśmiechem nasz zawodnik. Dodajmy, że w sprinterskiej kategorii open startował także Dawid Kuleta, ale zajął szóste miejsce w swoim biegu eliminacyjnym i nie awansował dalej.

Humory naszej reprezentacji poprawiła natomiast Hanna Kamińska. W sprinterskim wyścigu juniorek awansowała do finału A, w którym ponownie zaprezentowała się znakomicie i wywalczyła srebrny medal! To efekt jej ciężkiej pracy, bowiem każdego dnia przed szkołą oraz po zajęciach odbywała dwa treningi, zarówno latem, jak i zimą. – Hania pokazała moc. Cieszę się bardzo, że jako kadra wracamy do domu z medalem. Liczę, że w przyszłości też będę mógł dołożyć się do tej kolekcji – mówi Majdan, czyli starszy kolega Kamińskiej z kadry narodowej. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest Lotto.

Warto wspomnieć, że razem z Kamińską (zajęła także czwarte miejsce w finale B technical i 15. miejsce na długim dystansie) wystartowały Emilia Daszewska (6. miejsce w kwalifikacjach sprintu, 6. w finale B technical, 12. lokata na długim dystansie) i Martyna Drobny (4. w kwalifikacjach sprintu, 3. w finale B technical, 13. miejsce na długim dystansie). Co ciekawe, nasze zawodniczki drużynowo wywalczyły kolejny srebrny medal mistrzostw świata, co jest kolejnym dużym sukcesem!

Dobry start zanotował także Miłosz Sytnik, który w juniorskim sprincie zajął ósme miejsce w finale B, jednak samo miejsce w TOP16 na świecie jest dla niego ogromnym wydarzeniem. Zawodnik RTW Racibórz zajął także 40. miejsce w juniorskim wyścigu na długim dystansie (10 km). Oprócz Sytnika, startowali także Tymoteusz Zaparty (5. miejsce w kwalifikacjach sprintu i kwalifikacjach technical, 39. miejsce na długim dystansie), Wojciech Tomaszewski (dyskwalifikacja w kwalifikacjach sprintu, 8. miejsce w kwalifikacjach technical, 37. miejsce na długim dystansie) oraz Grzegorz Warzecha (7. miejsce w kwalifikacjach sprintu, 8. lokata w kwalifikacjach technical, nie ukończył wyścigu długodystansowego). Jako drużyna nasi zawodnicy zajęli ostatecznie 10. miejsce na świecie.

Biało-czerwoni wystartowali także w kategorii inflatable, czyli na deskach pompowanych. Piąte miejsce zajęła Julia Kuleta, a wśród mężczyzn dziewiąty był Dawid Kuleta. W kategorii Master 50+ startował także Maciej Guzik. W sprincie oraz technical był piąty w ćwierćfinale, a na długim dystansie na metę przypłynął jako 34.

Na Florydzie w wyścigach dzieci popłynęli także Lena Nowak, która zdobyła złoto w kategotii U15 dziewczynek, a także zawodnicy U13: Mikołaj Miczek (brązowy medal MŚ) i Alexander Radoicovici (dziewiąte miejsce). Oznacza to, że reprezentacja Polski z Sarasoty przywiezie cztery medale mistrzostw świata, a doskonałe występy młodych zawodników są znakomitym prognostykiem na przyszłość!

Jak wspomnieliśmy wcześniej, polscy zawodnicy startujący w SUP wciąż zbierają doświadczenie. – To były wyjątkowe zawody, bo po raz pierwszy mogłem pojechać na mistrzostwa świata jako członek kadry narodowej przy wsparciu Polskiego Związku Kajakowego. Warunki i opieka trenerska były ogromnymi plusami. Wracając do wyników, to myślę, że na każde zawody sportowiec jedzie w jednym celu: po to, żeby wygrać. Niemniej uważam, że doświadczanie imprez najwyższego szczebla jest niezbędnym elementem rozwoju, zarówno mojego i SUPa w Polsce.

Klaudia Zwolińska nominowana w Plebiscycie Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski 2024 Roku!

To był zdecydowanie najlepszy sezon Klaudii Zwolińskiej w karierze! Nasza slalomistka przede wszystkim wywalczyła srebrny medal olimpijski w kategorii K-1, ale stawała także na podium innych międzynarodowych oraz krajowych zawodów. To wszystko spowodowało, że otrzymała nominację do 90. Plebiscytu Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski 2024 Roku!

Plebiscyt Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski to najbardziej ceniony i najważniejszy ranking dla naszych sportowców. Pierwszy odbył się już w 1926 roku, a tegoroczna edycja będzie już 90. Każdego roku nominowanych przez kapitułę “Przeglądu Sportowego” jest 25 sportowców, a następnie trwa głosowanie wśród kibiców. Gdy wyłoniona zostaje finałowa dziesiątka, fani ponownie głosują, a laureatów poznajemy na uroczystej Gali Mistrzów Sportu.

Regularnie wśród nominowanych pojawiają się kajakarze, ale tylko raz nasza dyscyplina mogła się cię cieszyć ze zwycięstwa. W 1987 roku plebiscyt wygrali Marek Łbik i Marek Dopierała, czyli nasza kanadyjkowa dwójka, która wówczas wywalczyła mistrzostwo świata na dystansie 500 metrów. Co ciekawe, największe sukcesy odnosili… rok później, bowiem sięgnęli po srebro i brąz olimpijski podczas igrzysk w Seulu.

Teraz szansę na awans do najlepszej dziesiątki, a następnie zwycięstwo, będzie miała Klaudia Zwolińska. Jej obecność wśród 25 nominowanych sportowców nie powinien dziwić. Slalomistka reprezentacji Polski wspieranej przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., wywalczyła podczas igrzysk w Paryżu srebrny medal, ale również została mistrzynią i wicemistrzynią Europy, a także multimedalistką mistrzostw Polski.

– Bardzo cieszę się z takiego wyróżnienia. To bardzo miłe, bo co prawda moim priorytetem jest sport i zdobywanie kolejnych medali, to jednak dzięki takim plebiscytom czuję się jeszcze bardziej doceniona, a poza tym to ma ogromny wpływ na promocję slalomu kajakowego. Tym bardziej, że jestem dopiero trzecią nominowaną w historii naszej dyscypliny, obok Mateusza Polaczyka i dwójki Krzysztof Kołomański/Michał Staniszewski, która 24 lata temu zdobyła przede mną ostatni medal olimpijski. Bez względu na wynik głosowania kibiców, sama obecność wśród 25 najlepszych sportowców według „Przeglądu Sportowego” to dla mnie duża rzecz. Teraz liczę na wsparcie społeczności kajakowej, a ja postaram się ją dumnie reprezentować podczas Balu Mistrzów Sportu! – mówi Klaudia Zwolińska. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest Lotto.

Wspomniani przez Zwolińską inni nominowani slalomiści nie zdołali jednak wygrać plebiscytu. Srebrni medaliści olimpijscy z Sydney w 2000 roku zajęli 10. miejsce. Z kolei 11 lat później w gronie nominowanych znalazł się Polaczyk, który wówczas wywalczył wicemistrzostwo świata seniorów i młodzieżowe mistrzostwo Europy. Ostatecznie zajął jednak 12. miejsce.

Głosowanie online w ramach I etapu 90. Plebiscytu Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski 2024 Rok potrwa do 3 stycznia 2025 roku, do godziny 12.00. Koniec głosowania w formie SMS-owej nastąpi cztery godziny później. Głosowanie za pośrednictwem kuponów drukowanych w „Przeglądzie Sportowym”, wydaniach specjalnych „Przeglądu Sportowego”, „Przegląd Sportowy Historia” oraz w gazecie „Fakt” i Fakt TV zakończy się 21 grudnia 2024 roku (data publikacji ostatniego kuponu). Kupony muszą dotrzeć do dnia 27 grudnia 2024 roku na adres Ringier Axel Springer Polska. Kibice mogą także typować swoich laureatów poprzez stronę internetową https://plebiscyt.przegladsportowy.pl/, a głosy można oddawać co 12 godzin. Głosowanie w ramach II etapu plebiscytu rozpocznie się w dniu 4 stycznia 2025 roku, po ogłoszeniu podczas uroczystej gali listy finalistów. Tego samego dnia poznamy zwycięzcę Plebiscytu na Najlepszego Sportowca Polski 2024 roku.

Gala Olimpijska, czyli podziękowania za medale w Paryżu. Na scenie również Klaudia Zwolińska

Podczas uroczystej Gali Olimpijskiej nie zabrakło również akcentu kajakarskiego! W trakcie imprezy w Centrum Olimpijskim PKOl, która podsumowała sezon igrzysk, specjalnie podziękowania i nagrody odebrała również Klaudia Zwolińska, czyli tegoroczna srebrna medalistka w slalomie kajakowym z Paryża.

Gala Olimpijska to jedno z głównych wydarzeń organizowanych przez Polski Komitet Olimpijski. Po każdych igrzyskach cała rodzina olimpijska chce w ten sposób podziękować nie tylko za medale, ale również za trud przygotowań do najważniejszej imprezy czterolecia. To także doskonała okazja do przypomnienia sobie tych sukcesów, a także wspólnych wspomnień i postawienia sobie celów na kolejne igrzyska.

Wracając do Paryża, polscy kibice na pewno doskonale pamiętają datę 28 lipca 2024. To właśnie wtedy pierwszy medal na igrzyskach olimpijskich w stolicy Francji wywalczyła reprezentantka Polski, którą wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. Była to Klaudia Zwolińska, nasza slalomistka, która odebrała srebrny krążek w kategorii K-1. Warto przypomnieć, że był to pierwszy medal dla polskich slalomistów od… 24 lat! – Jeszcze do końca w to nie wierzę, ale jestem przeszczęśliwa – komentowała na gorąco w Paryżu Zwolińska. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest Lotto.

Po ponad trzech miesiącach te emocje już opadły, choć gdy wspomina się o tym sukcesie, na twarzy naszej slalomistki wciąż gości uśmiech. A kolejne miłe chwile czekały Zwolińską oraz trenerów Jakuba Chojnowskiego i Rafała Polaczyka (również otrzymali nagrody) oraz swojego partnera Grzegorza Hedwiga (również olimpijczyk z Paryża) podczas Gali Olimpijskiej. Zaproszeni byli na nią jedynie medaliści oraz ich szkoleniowcy, a także sponsorzy i partnerzy olimpijskiej reprezentacji Polski oraz goście specjalni, na czele z prezydentem RP Andrzejem Dudą.

– Chciałbym zacząć od jednego słowa, które wybrzmiewało także po igrzyskach. Chciałbym powiedzieć wam: “dziękuję!”. Dziękuję za emocje, które nam daliście, za to, że stworzyliście jeden Team PL – rozpoczął spotkanie Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który następnie poprosił o wypowiedź prezydenta RP.

– Dziękuję za możliwość bycia świadkiem wręczenia naszym zawodnikom nagród, bo to dla mnie również sposobność, żeby podziękować całej rodzinie olimpijskiej i osobom, które współtworzą polski sport. Przez lata przynosiliście i dalej przynosicie nam dalej dumę, a przede wszystkim promujecie Polskę na sportowych arenach międzynarodowych. Raz jeszcze dziękuję za to z całego serca – dodał Andrzej Duda.

Zwolińska oczywiście została zaproszona na scenę, gdzie odebrała kolejne podziękowania i upominki. – Przede wszystkim dziękuję mojej rodzinie i bliskim, którzy trzymali za mnie kciuki i każdemu, kto cieszył się z tego medalu. Duże słowa uznania również dla Polskiego Związku Kajakowego, który stanął na wysokości zadania oraz Wojska Polskiego, które już dawno we mnie uwierzyło, a także Polskiego Komitetu Olimpijskiego i misji olimpijskich, którzy w Paryżu stworzyli nam doskonałe warunki – podkreśliła Zwolińska oraz wręczyła Piesiewiczowi pamiątkową koszulkę z podpisami kajakarzy, którzy od 34 lat z każdych igrzysk olimpijskich przywożą medale.

– Cieszę się, że wreszcie udało się znaleźć odpowiedni termin, podczas którego mogliśmy się spotkać i podsumować te igrzyska w olimpijskiej rodzinie. Fajnie, że mój medal, jako pierwszy dla Polski w Paryżu, był inspiracją dla kolejnych sportowców. Widzę, że wciąż sporo mówi się o naszej dyscyplinie, nie tylko podczas igrzysk olimpijskich, a coraz więcej ludzi wsiada do kajaka, również turystycznie. Przez ostatnie miesiące miałam sporo obowiązków medialnych, ale teraz cieszę się, że wracam do reżimu treningowego – dodała Zwolińska, która… ma już za sobą pierwsze ogólnorozwojowe treningi przed kolejnym sezonem w Centralnym Ośrodku Sportu w Cetniewie.

Warto przypomnieć, że slalomistka pokazała także ogromne serce i wywalczony medal, który był jej spełnieniem marzeń, przekazała na aukcję charytatywną. Dzięki temu ponad 100 tys. złotych, bo za tyle został wylicytowany krążek, wesprze leczenie chorych na mukowiscydozę.

Ogromny sukces Polaków na MŚ smoczych łodzi! Pięć medali na Filipinach!

Z ogromnymi uśmiechami na ustach wraca reprezentacja Polski juniorów z Filipin, gdzie odbywały się mistrzostwa świata smoczych łodzi. Nasza kadra wywalczyła aż pięć medali, w tym trzy złote!

Na Filipiny, gdzie w tym roku zaplanowano zawody, pojechała kilkunastoosobowa grupa juniorów reprezentacji Polski składająca się z zawodników z Człuchowa, Malborka oraz Gdańska. Była to ogromna impreza, bowiem łącznie wystartowało ponad 1500 zawodników z 26 krajów. Nasza osada od dłuższego czasu przygotowywała się nie tylko pod względem sportowym, ale również organizacyjnym. – Rodzice i opiekunowie zadbali o szczepienia, ale też probiotyki, żebyśmy mogli skupić się tylko na starcie – mówi Daniel Imianowski, trener reprezentacji Polski, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna. – Dla wielu tych dzieciaków była to też pierwsza podróż samolotem, a lecieliśmy przez Dubaj, więc też było to dla nich duże przeżycie. I nie zabrakło przygód, bo jedna z pasażerek zasłabła podczas lotu, więc nad Indiami zawróciliśmy do Emiratów. Łącznie lecieliśmy kilkanaście godzin!

W Puerto Princessa, gdzie odbywały się wyścigi, Polacy pokazali klasę. Już pierwszego dnia mistrzostw wywalczyli podwójne złoto na dystansie 2000m, zarówno w kategorii junior mikst, jak i junior open. – W pierwszej z nich wygraliśmy dość spokojnie, ale w junior open wygraliśmy z Kanadyjczykami o zaledwie 0,4 sekundy, czyli można powiedzieć, że o wąs smoka – śmieje się Imianowski. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest Lotto.

Drugiego dnia zawodów Polacy znów pokazali, że na Filipiny nie polecieli na wakacje. Na dystansie 200m ekipa junior mikst zdobyła wicemistrzostwo świata! Z kolei w junior open biało-czerwoni zajęli czwarte miejsce. – Przegraliśmy walkę o brązowy medal o zaledwie 0,09 sekundy – opowiada Imianowski. – Jesteśmy jednak dumni ze srebra, bo smakuje jak złoto. Filipińczycy, z którymi przegraliśmy, to niekwestionowani mistrzowie na tym dystansie.

Ostatni dzień rywalizacji również dał Polakom medale. Tym razem zostali mistrzami świata w kategorii junior mikst na 500 metrów oraz wywalczyli srebro w junior open. Tym samym łącznie biało-czerwoni z Filipin przywiozą aż pięć medali globalnego czempionatu! – Takiego wyniku w historii polskich smoczych łodzi jeszcze nie było – podsumowuje Imianowski. – To ogromny sukces i będziemy chcieli zdobywać kolejne trofea. Te zawody były również kwalifikacjami do World Games, ale tam startują seniorzy. Jestem jednak przekonany, że zawodnicy z naszej kadry w przyszłości będą stanowili o sile polskich smoczych łodzi. A Azjaci naciskają, by był to sport olimpijski, więc kto wie czy teraz o juniorskie medale nie walczyli przyszli olimpijczycy.

Reprezentacja Polski na MŚ w smoczych łodziach: Krzysztof Kaczor, Krzysztof Chmurzyński, Łukasz Berndt, Antoni Mackiewicz, Kamil Kowalczyk, Tomasz Jachowicz, Konrad Klimek, Martyna Cukierska, Julia Kowalczyk, Liliana Kalembka, Judyta Wiatr, Dominik Jaroński, Karol Wyrwicz, Adam Maj, Fabian Tkaczyk, sternicy Marcin Matczak i Karol Chlebowski.

Trenerzy: Daria i Łukasz Imianowscy oraz Marek Grenda (prezes Polskiej Federacji Łodzi Smoczych)

Całość wyjazdu była koordynowana przez Zdzisława Szubskiego, który na zaproszenie prezes Filipińskiej Federacji Kajakarstwa, wskazał reprezentację Polski juniorów do uczestnictwa w mistrzostwach świata.

Polki wystąpiły w Paddle Games, czyli nowym formacie sprintu kajakowego! “Znakomita zabawa”

To było ciekawe doświadczenie dla Anny Puławskiej i Anny Kąkol, czyli zawodniczek, które wystąpiły w imprezie Paddle Games. To wyjątkowy event kajakowy, w którym kajakarze ścigają się na nieco innych zasadach, niż w tradycyjnym sprincie. Jak poszło naszym zawodniczkom na Majorce?

Paddle Games to impreza, w której zawodnicy i zawodniczki ścigają się na dystansie 300 metrów z… nawrotem. To dodaje dodatkowy element walki, ponieważ dozwolone jest stykanie się zarówno z boją, jak i z kajakiem rywala. Co ciekawe, uczestnicy tworzą specjalne drużyny i każdy występ to dodatkowe punkty w klasyfikacji generalnej dla całej ekipy. Trzeba przyznać, że taka forma sprintu kajakowego jest naprawdę widowiskowa.

Puławska rozpoczęła zawody od czwartego miejsca w swoim biegu eliminacyjnym, dzięki czemu awansowała do ćwierćfinału. Tam zajęła drugą lokatę i wywalczyła miejsce w półfinale. W kolejnym wyścigu ostro walczyła na nawrocie z rywalką z Argentyny, ale ostatecznie wyprzedziła ją i znalazła się w finałowej ósemce. W decydującym biegu nasza zawodniczka była czwarta i dała swojej drużynie Eulen pięć punktów.

– Jak najbardziej jestem zadowolona, są to jedyne zawody w których od wyniku bardziej liczy się dobra zabawa i promowanie kajakarstwa na świecie – relacjonuje Puławska. – Jeśli chodzi o półfinał, to gdy widziałam, że zawodniczka obok wybrała tę samą bójkę co ja, od razu wiedziałam, że będzie sporo zabawy, żeby przepchnąć się do przodu. Emocji nie brakowało – dodaje z uśmiechem zawodniczka reprezentacji Polski, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Słabiej za to poszło Adriannie Kąkol. Podobnie jak Puławska była czwarta w swoim biegu eliminacyjnym, ale w ćwierćfinale zajęła trzecią lokatę. To pozwoliło jej na awans do finału B, w którym na metę przypłynęła jako ósma. Taki rezultat jej ekipie Eulen II dał zaledwie 0,2 punktu. Ostatecznie ekipa Eulen z Puławską w składzie zajęła drugie miejsce w całych zawodach, a drużyna Eulen II ósme. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest Lotto.

– Kto wie, może narodzi się z tego nowa dyscyplina? – zastanawia się Puławska, która była również pod wrażeniem scenerii, w jakiej rozegrane zostały zawody. – Organizacja była świetna, tutaj duże brawa dla organizatorów. Do tego wspaniali ludzie ze świata kajakowego i oczywiście samo miejsce, bo ścigaliśmy się w samym centrum Palmy! Tylko dlaczego tak krótko?! – śmieje się nasza medalistka olimpijska z Tokio.

Reprezentacja Polski w kayak polo w Chinach czeka na MŚ. “Czas powalczyć o coś więcej!”

Dużymi krokami zbliżają się mistrzostwa świata w kayak polo, w których nie zabraknie dwóch reprezentacji Polski. W chińskim Dequing biało-czerwona kadra U-21 otwarcie będzie walczyła o medale w swojej kategorii, a seniorzy nie tylko chcą zostać czarnym koniem imprezy, ale i wywalczyć awans do World Games.

Reprezentacja Polski wspierana przez sponsora głównego PGE Polską Grupę Energetyczną od dłuższego czasu szlifowała formę do mistrzostw świata. Sztabowi naszej kadry bardzo zależało na zgraniu, dlatego biało-czerwoni wystąpili m.in. w czerwcowym Pucharze Świata we Francji. Z powodu kontuzji brakowało jednak kilku zawodników. Jak teraz czują się nasi reprezentanci? – Fizycznie jest dobrze. Każdy z chłopaków przygotowywał się indywidualnie, oczywiście z wytycznymi od naszego sztabu – zaznacza Paweł Teleman, szkoleniowiec seniorskiej reprezentacji. – Generalnie wszystko czują się bardzo dobrze, mamy lekko przeziębione dwie osoby, ale do pierwszych meczów powinni się już wykurować.

O tym, w jakiej formie typowo sportowej są nasi kadrowicze, okaże się po weekendowym turnieju o Superpuchar ICF, który odbędzie się również w Chinach, ale dokładniej w Hangzhou. Co ciekawe, Międzynarodowa Federacja Kajakowa zdecydowała się przetestować nową formułę. Odbędzie się losowanie bez rozstawienia, co oznacza, że mocne ekipy będą mogły trafić na siebie jeszcze w pierwszej rundzie. Zwycięzcy automatycznie awansują do ćwierćfinałów, a przegrani zagrają jeszcze w repasażach. Pary półfinałowe również zostaną rozlosowane, a następnie odbędą się finał oraz mecze o poszczególne miejsca. Oprócz Polaków, o Superpuchar ICF zagrają Niemcy, Hiszpania, Włochy, Wielka Brytania, Portugalia, Szwajcaria, Chińskie Tajpej, Chiny oraz drużyna gospodarzy do lat 21.

– Brakowało nam trochę weekendów, żeby zagrać typowo reprezentacją, ale chłopaki ograli się w swoich klubach, dlatego mam nadzieję, że jesteśmy w dobrej formie. Na pewno mentalnie czujemy się mocni, chyba jak nigdy. Mamy jeszcze kilka dni na odebranie i dopieszczenie łódek. Będziemy gotowi – dodaje Teleman. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest Lotto.

Jakie cele stawia trener przed kadrą już w mistrzostwach świata, czyli docelowej imprezie w Chinach? – Mamy doświadczenie na poziomie seniorskim oraz chłopaków z bogatym doświadczeniem młodzieżowym. Czas więc zawalczyć o coś więcej. Marzy nam się na pewno miejsce w pierwszej szóstce, która awansuje do przyszłorocznych World Games, też zresztą w Chinach – podkreśla Teleman.

W grupie mistrzostw świata Polacy trafili na Wielką Brytanię, Australię i Stany Zjednoczone. – O ile styl Brytyjczyków znamy, to pozostałe ekipy są dla nas zagadką, bo nie mieliśmy nawet możliwości podpatrzeć jak grają. Australia ma w miarę mocną drużynę, ale USA to już kompletna niewiadoma. Chcemy wyjść z grupy, a potem turniej zrobi się ciekawszy, bo tworzone są dwie grupy po sześć zespołów, a dwie najlepsze z nich powalczą już o medale. Musimy zagrać swoje kayak polo, a co to da, to zobaczymy.

Z kolei reprezentacja U-21 wyraźnie sygnalizuje, że do Chin poleciała po medale. Zespół prowadzony przez trenera Pawła Kalinowskiego jest rozstawiony w grupie jako pierwszy (zagra z Francją, Portugalią, Czechami i Chinami). – Ogólnie nigdy nie rozdaję medali przed zawodami, ale trzeba sobie powiedzieć, że jesteśmy mocni. Celem minimum jest miejsce w szóstce. U nas niestety każda bramka waży spadek o dwa miejsca. Możemy być jednak czarnym koniem, tym bardziej, że zmieniliśmy grę w obronie na bardziej agresywną. Nie mamy też kontuzji, więc czeka nas kilka dni aklimatyzacji i przystąpimy gotowi do mistrzostw.

Zawody o Superpuchar ICF, w którym zagrają nasi seniorzy zaplanowano na 11-13 października. Mistrzostwa świata z udziałem dwóch biało-czerwonych ekip odbędą się natomiast w dniach 15-20 października.

Reprezentacja Polski seniorów: Mateusz Donart, Jan Bulira, Juliusz Bulira, Maciej Rosiak (wszyscy KS Powiśle Warszawa), Hubert Migdalski (KP Team Poznań), Miklos Timar, Łukasz Pilarz (obaj UKS Set Kaniów), Bartosz Barański, Filip Jasiukiewicz (obaj KS Feniks Szczecin)

Reprezentacja Polski U-21: Stanisław Bulira, Szymon Kaliszek, Wiktor Mańczak, Mateusz Książek (wszyscy KS Powiśle Warszawa), Filip Nowicki, Dominik Tałuć, Kacper Grzebalski (wszyscy KS MOSW Choszczno), Paweł Rachuba (KS Feniks Szczecin)

Trenerzy: Paweł Teleman, Paweł Kalinowski, Justyna Tyrowicz