Znamy medalistów Długodystansowych MP w kajakarstwie. Faworyci nie zawiedli

W Chełmnie zakończyły się 41. Długodystansowe Mistrzostwa Polski w kajakarstwie. Zgodnie z przewidywaniami wygrywali faworyci, a warto wspomnieć, że na znacznie dłuższych dystansach, niż do tej pory, doskonale odnajduje się Marta Walczykiewicz, która obroniła złoto na dystansie 10000 m w K-1.

Walczykiewicz, która jest srebrną medalistką olimpijską z Rio de Janeiro, w czasach świetności swojej kariery kajakarskiej pływała na 200 metrów.Teraz odnalazła nową pasję, jaką są długie dystanse. Rok temu w Turawie na dystansie 10000 metrów wywalczyła złoty medal, a w tym roku w Chełmnie go… obroniła! Na podium wyprzedziła od dawna specjalizującą się w długich dystansach Magdalenę Szczęsną oraz trzecią Agatę Zielińską.

W męskim K-1 na dystansie 10000 metrów wygrał Igor Wyszkowski, który stoczył niesamowity bój z drugim na mecie Janem Wiśniewskim, który jest… jego klubowym kolegą. Trzecie miejsce przypadło Aleksandrowi Woronkiewiczowi, który również reprezentuje AZS AWF Poznań. Sponsorem głównym polskiego kajakarstwa jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

W K-1 wśród kobiet znów najszybsza okazała się Zielińska, która popłynęła w osadzie z Anną Mielnik. Duet nie dał szans drugim na mecie Julii Górskiej i Wiktorii Bierzało, a brązowe medale zdobyły Janina Francik i Patrycja Szewczyk. U panów triumfowali Wiśniewski i Wyszkowski, którzy wyprzedzili o sześć sekund Mikołaja Mermelę i Aleksandra Woronkiewicza. Brązowe medale odebrali natomiast Igor Komorowski i Mikołaj Kot. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Jeśli chodzi o kanadyjki, to na 10000 metrów w C-1 triumfował Mateusz Zuchora (drugi był Patryk Stasiełowicza, a trzeci Rafał Poklepa), który wspólnie ze swoim wieloletnim partnerem Mateuszem Borgiełem wygrał też w C-2. Drudzy na metę wpłynęli Eryk Wilga i Marceli Krawiec, a trzeci Łukasz Budnik i Szymon Cybal.

Warto wspomnieć, że tegoroczne Długodystansowe Mistrzostwa Polski były też mistrzostwami Polski SUP. Na 10000 metrów wygrała Emilia Daszewska, srebro odebrała Lena Nowak, a trzecia była Martyna Drobny. Wśród panów na tym samym dystansie zgodnie z przewidywaniami wygrał Mikołaj Majdan, drugi był Grzegorz Szpynda, a trzeci Krystian Świerkowski.

Kolejne medale dla Polski podczas Pucharu Świata w Szeged! Są dwa złota!

Świetnie zaprezentowali się polscy kajakarze podczas ostatniego dnia Pucharu Świata w Szeged. Biało-czerwoni wywalczyli kolejne cztery medale, w tym dwa złote, bowiem bezkonkurencyjne okazały się Anna Puławska w konkurencji K-1 na 200 metrów oraz duet Martyna Klatt/Sandra Ostrowska, które zdominowały K-2 na 500 metrów.

Niedzielna rywalizacja w Szeged rozpoczęła się od półfinałów, w których Polacy, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., popłynęli niemal idealnie. Swoje wyścigi wygrali Anna Puławska (K-1 na 200 metrów), Dorota Borowska (C-1 na 200 metrów), Martyna Klatt i Sandra Ostrowska (K-2 na 500 metrów) oraz Jakub Stepun i Jarosław Kajdanek (K-2 na 500 metrów).

Oprócz nich, przepustki do finałów A wywalczyli Katarzyna Szperkiewicz (trzecia w C-1 na 200 metrów), Sławomir Witczak (drugi w K-1 na 500 metrów), Alex Borucki (trzeci w K-1 na 500 metrów) oraz Karolina Naja i Julia Olszewska (drugie w K-2 na 500 metrów). Z kolei Juliusz Kitewski i Krystian Holdak z siódmym czasem w półfinale wywalczyli miejsce w finale B w C-2 na 500 metrów. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– W Szeged nie nastawiamy się na konkretny wynik, a na dobry start w naszym wykonaniu – zaznaczała przed zawodami Klatt. Trzeba jednak przyznać, że ten występ na Węgrzech wspólnie z Ostrowską będą wspominały bardzo dobrze, bowiem… zwyciężyły w K-2 na 500 metrów i odebrały złote medale! Kolejne finałowe zwycięstwo zanotowała także Puławska, która zdeklasowała rywalki w K-1 na 200 metrów.

Na podium stanęła także Szperkiewicz (C-1 200 m), która była trzecia, a Borowska na metę w tym samym wyścigu przypłynęła jako piąta. Brąz w swoim wyścigu wywalczyli także Stepun i Kajdanek (K-2 na 500 metrów), dla których jest to pierwszy wspólny medal.

W finale B wyścigu C-2 na dystansie 500 metrów Kitewski i Holdak zajęli drugie miejsce. Cenne doświadczenie w K-1 na 500 metrów zdobyli natomiast Witczak i Borucki, którzy uplasowali się odpowiednio na siódmej i dziewiątej pozycji. W finale A na dystansie 5000 mężczyzn kanadyjkarzy 10. miejsce zajął Kacper Filipczak, a 15. Piotr Kujawa. Ostatnim polskim akcentem było 16. miejsce Weroniki Marczewskiej w finale A K-1 na 5000 metrów.

Łącznie podczas Pucharu Świata w Szeged Polacy wywalczyli sześć krążków: cztery złote i dwa brązowe. Dało to biało-czerwonym drugą pozycję w klasyfikacji medalowej.

Bez medali ME również w kayak crossie. Polscy slalomiści czekają na drugą część sezonu

W Paryżu zakończyły się mistrzostwa Europy w slalomie kajakowym i kayak crossie. Niestety również w niedzielnych zmaganiach biało-czerwoni nie zdołali wywalczyć medali i do kraju wracają bez krążków. – Jest to dla nas duża lekcja i bagaż doświadczeń, ale nie spuszczamy głów i pewnie wchodzimy w drugą część sezonu – mówi Jakub Chojnowski, trener biało-czerwonych.

Rywalizację w kayak crossie tradycyjnie rozpoczęły pojedyncze próby w time trialu, które kwalifikowały już do wyścigów w czwórkach, ale jednocześnie można w nich wywalczyć medal. Biało-czerwoni wspierani przez sponsora głównego PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. krążka jednak nie wywalczyli. Do kolejnych etapów awansowali natomiast Klaudia Zwolińska (11. miejsce), Dominika Brzeska (26. pozycja), Mateusz Polaczyk (6. miejsce) i Tadeusz Kuchno (26. pozycja). Rywalizację zakończyli natomiast Aleksandra Góra (36. lokata) i Michał Pasiut (41. miejsce).

Sztab szkoleniowy reprezentacji Polski wspólnie ze Zwolińską uznali, że nasza zawodniczka zakończy występ na time trialu. W czwórkach popłynęła już za to Brzeska, która na mecie zameldowała się jednak na trzeciej pozycji i tym samym odpadła z dalszej rywalizacji.

Sporego pecha miał natomiast Kuchno, który trafił do grupy z elitą światowego kayak crossu. 22-latek walczył, jak mógł, ale musiał uznać wyższość Josepha Clarke’a i Dimitri Marksa, a trzecia pozycja nie pozwoliła mu kontynuować walki o medale. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

W grze pozostał jednak Polaczyk, który był drugi w swoim biegu, a dzięki temu awansował do ćwierćfinału. W nim niestety słabo wystartował, przez co rywale mu uciekli i przypłynął na metę jako ostatni.

– Miałem bardzo dobry time trial. Przy walce ramię w ramię w pierwszym biegu popłynąłem też dobrze, choć trochę zepsułem start. W drugim niestety już na początku pogrzebałem swoje szanse. Walczyłem do końca, pokazałem mój wojskowy charakter, ale niestety chłopaki mi już odjechali i nie było szans, by ich dogonić. Nie mam medalu, ale ogólnie w tych mistrzostwach Europy zanotowałem kilka dobrych przejazdów i jestem gotowy do walki w drugiej części sezonu – mówi Polaczyk.

Trener Piotr Prusak, który w reprezentacji Polski odpowiada za kayak cross, nie ukrywa jednak, że spodziewał się lepszych występów naszych zawodników. – Liczyliśmy na więcej – mówi. – Każdy oczywiście zrobił, co mógł, tym bardziej, że kayak cross jest nieobliczalny. Niestety proste błędy na tym poziomie są niewybaczalne i potem przekładają się na wynik. Ćwierćfinał to nie jest to, czego oczekiwaliśmy. Zebraliśmy doświadczenie, ale czekamy też na medal w imprezie mistrzowskiej i mam nadzieję, że jeszcze w tym sezonie go wywalczymy.

Oznacza to, że Polacy z Paryża nie przywiozą ani jednego medalu ME. – Na pewno z tych mistrzostw zapamiętamy cztery finały i to jest plus tej imprezy. Wiadomo, że być już w tym decydującym o medalach biegu to wielka sprawa i z tego się cieszymy. Równie dobrze wiemy, że każda z tych szans mogła się skończyć medalem i rozmawialibyśmy zupełnie inaczej. Teraz bierzemy to, co mamy. Jest to dla nas duża lekcja i bagaż doświadczeń, ale nie spuszczamy głów i pewnie wchodzimy w drugą część sezonu – podsumowuje Jakub Chojnowski, trener główny naszej kadry slalomowej.

Szczęście nie pomogło polskim slalomistom w ME. Medal możliwy już tylko w kayak crossie

Nie udało się polskim slalomistom wywalczyć medalu podczas mistrzostw Europy, które odbywają się na torze olimpijskim w Paryżu. Ostatnią szansą na krążek będzie niedzielna rywalizacja w kayak crossie. – Tam będzie bardzo ciekawie – zapowiada Mateusz Polaczyk, który wystartuje w zawodach.

W sobotę w Paryżu zawodników czekało już poważne ściganie. Rywalizacja nabrała tempa, bowiem nadszedł czas na crème de la crème zawodów, czyli walkę o medale. Od samego rana zawodniczki i zawodnicy walczyli w półfinałach, a ostatecznie w kategorii K-1 do najlepszej dwunastki zakwalifikowali się Klaudia Zwolińska (12. miejsce) oraz Mateusz Polaczyk (9. pozycja). Hanna Danek zakończyła rywalizację na 22. pozycji i zdobyła niezwykle cenne doświadczenie, a wśród mężczyzn płynęli jeszcze Dariusz Popiela i Jakub Brzeziński. Pierwszy z biało-czerwonych, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., zanotował 15. czas, a drugi był 18. Warto wspomnieć, że gdyby Brzeziński nie otrzymał czterech punktów karnych, zakończyłby półfinał na drugiej pozycji.

W finałach Polacy niestety nie popłynęli najlepiej. Zwolińska popełniła kilka błędów, co kosztowało jej utratę sekund. Niestety nie udało jej się obronić tytułu mistrzowskiego sprzed roku, a ostatecznie uplasowała się na 9. pozycji. Świetny początek przejazdu finałowego miał natomiast Polaczyk, jednak wywrócił się, a do tego zgubił wiosło i to też przesądziło, że medalu nie zdobył (12. pozycja w Europie). Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Nie zwalałbym tutaj na szczęście czy pech, to był po prostu wypadek przy pracy – rozkłada ręce Polaczyk. – Trzeba zawsze liczyć na swoje umiejętności. Jeśli chodzi o przejazd, to wszystko było dobrze aż do drobnego błędu przy lewym podjeździe. Niestety dziś slalom wygląda tak, że decydują takie niuanse, wszyscy jeżdżą na żyletki. Uważam jednak, że mistrzostwa Europy i tak są dla mnie udane. Od dłuższego czasu prezentuję fajny, wysoki poziom, jest kolejny odhaczony finał. Teraz czas na chwilę przerwy i lecimy dalej, tym razem z Pucharem Świata.

W sesji popołudniowej swoje przejazdy zaliczyli kanadyjkarze. Rozpoczęło się od półfinałów kobiet, w których wystąpiły Zwolińska oraz Aleksandra Góra. Do wyścigu medalowego awansowała jedynie pierwsza z naszych zawodniczek, która była dziewiąta, a Góra uplasowała się ostatecznie na 18. pozycji. Do finału pewnie z czwartym czasem awansował Kacper Sztuba. W finale również płynął dobrze, jednak ostatecznie zajął dopiero piąte miejsce.

– Szkoda przede wszystkim tej jednej bramki, na której spędziłem najwięcej czasu. Będę jeszcze analizował ten przejazd, bo na razie nie wiem, czego tam zabrakło. Może moment dekoncentracji lub mogłem zareagować inaczej? Wiedziałem dokładnie co mam zrobić, ale czasami woda jest nieprzewidywalna i tutaj mamy najlepszy przykład – komentuje Sztuba.

Taki bieg wydarzeń oznacza, że Polacy w Paryżu nie wywalczyli medalu w slalomie kajakowym, a teraz rozpoczną drugą część sezonu, której zwieńczeniem będą mistrzostwa świata, czyli główna impreza w tym roku. – Na pewno finały w Paryżu cieszą, ale medalu nie wywalczyliśmy, więc jesteśmy trochę zawiedzeni. Liczyliśmy na krążek Klaudii, a Kacper Sztuba też otarł się o medal. Za nim ładny występ, ale jednak trochę niedosyt pozostał. Klaudia też liczyła na medal, w końcu rywalizowała na swoim ulubionym torze, gdzie zdobyła wicemistrzostwo olimpijskie. Teraz główną imprezą będą mistrzostwa świata i rozpoczniemy długie przygotowania do tych zawodów – mówi Marcin Pochwała, jeden z trenerów naszej kadry w slalomie kajakowym.

Mistrzostwa Europy zakończą niedzielne zmagania w kayak crossie, w którym wystartuje sześcioro polskich zawodników: Zwolińska, Aleksandra Góra, Dominika Brzeska, a także Polaczyk, Michał Pasiut i Tadeusz Kuchno.

Polacy w kwalifikacjach ME w slalomie na piątkę z plusem. Czekamy na sobotnie medale

W podparyskim Vaires-sur-Marne trwają mistrzostwa Europy w slalomie kajakowym, a w piątek rozpoczęła się rywalizacja indywidualna. Niemal wszyscy z reprezentantów Polski awansowali do sobotnich półfinałów, a niewykluczone, że w sobotę odbiorą też medale europejskiego czempionatu. – Chciałabym obronić tytuł w K-1, ale też zdobyć złoto w kanadyjce – zapowiada Klaudia Zwolińska, która na tym torze została wicemistrzynią olimpijską.

W piątek na torze pod Paryżem rozpoczęła się już rywalizacja indywidualna, a mocna kadra biało-czerwonych liczyła na jak najwięcej awansów do sobotnich półfinałów. Zawody rozpoczęły się od przejazdów w kategorii K-1. Po zaciętej rywalizacji ostatecznie w sobotę o awans do finału powalczą dalej Klaudia Zwolińska (druga w kwalifikacjach), Hanna Danek (29. czas), a także komplet Polaków w rywalizacji męskiej, czyli Jakub Brzeziński (22. pozycja), Mateusz Polaczyk (19. miejsce) i Dariusz Popiela (12. lokata). W półfinałach zabraknie jedynie Dominiki Brzeskiej, która ominęła jedną z bramek i to pozbawiło jej awansu.

– Pierwszy krok wykonany – mówi Brzeziński. – Mam nadzieję, że spełniał się będę dopiero w sobotę, czyli w dniu półfinałów i finałów. Za mną solidny przejazd, choć nie ustrzegłem się kilku błędów. Zachowałem jednak płynność, a teraz muszę się zregenerować i z chłodną głową podejść do półfinału. Liczę, że przejazd na moim odpowiednim poziomie pozwoli na uzyskanie dobrego wyniku.

Przepustkę do dalszej walki o medale nasi zawodnicy, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., wywalczyli również w kategorii C-1. W komplecie w półfinale zameldowały się nasze panie, czyli Zwolińska (27. miejsce) oraz Aleksandra Góra (14. lokata), choć trzeba przyznać, że liderka naszej kadry po drodze dotknęła aż siedem bramek, co nie zdarza się często.

– Nie wiem co się wydarzyło, ale proszę nie zwracać na to uwagi, to był wypadek przy pracy – śmieje się Zwolińska. – Chyba muszę po prostu przyzwyczaić się do tego, że wróciliśmy do sezonu. Za to w K-1 przejechałam trasę bez żadnego potknięcia, więc balans jest zachowany. Mówiąc serio: najważniejsze, że zrobiłam te awanse, bo o to chodziło w kwalifikacjach. Chciałabym obronić tytuł w kajaku, ale nie ukrywam, że marzy mi się złoto też w kanadyjce. Jutro walczymy o finał, a tam zobaczymy co się wydarzy.

– Cieszę się, że ten pierwszy przejazd już za mną i przeszłam do kolejnego etapu mimo kilku błędów i dwóch trąceń bramki. Wciąż było to jednak dobre pływanie. W półfinale chciałabym pojechać trochę lepiej, bo w piątek nieco się zestresowałam i nie poszło do końca tak, jak planowałam. Fajnie jednak, że umiem odnaleźć się w takich sytuacjach i to też jest ważne. Dopiero się rozkręcamy, choć to kluczowa impreza pierwszej części sezonu. Cieszę się, że tu jestem i mogę rywalizować z dziewczynami na najwyższym poziomie – dodaje Góra. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Jeśli chodzi o kanadyjkarzy, to potknięcia zaliczyli jedynie Szymon Nowobilski, który opuścił jedną z bramek (37. miejsce), a Michał Wiercioch zanotował słabszą końcówkę (33. miejsce) i tych dwóch zawodników nie zobaczymy w sobotnich półfinałach. Zgodnie z planem pojechał natomiast Kacper Sztuba. Nasz lider w C-1 awansował z 20. miejsca.

W sobotę półfinały rozpoczną się już o godz. 9, a tego dnia poznamy również mistrzów Europy w każdej z kategorii. W niedzielę odbędzie się ostatnia rywalizacja, a zawodnicy powalczą o medale w kayak crossie.

Mistrzostwa Europy w slalomie kajakowym rozpoczęte. Na medale trzeba jednak poczekać

Mimo pełnego zaangażowania, nie udało się drużynom reprezentacji Polski zdobyć medali podczas pierwszego dnia mistrzostw Europy, które odbywają się w francuskim Vaires-sur-Marne. Od piątku zawodnicy rozpoczną starty indywidualne, w których mają ogromne szanse na końcowy sukces.

Pierwszego dnia mistrzostw Europy w slalomie kajakowym odbyły się zawody drużynowe. To rywalizacja, która doskonale kojarzy się naszym zawodnikom, bowiem to właśnie w niej biało-czerwoni wywalczyli wiele medali w poprzednich edycjach mistrzostw Europy. Rok temu Michał Pasiut, Jakub Brzeziński i Dariusz Popiela w kategorii K-1 otarli się o podium zajmując w Lublanie czwarte miejsce, ale warto przypomnieć, że w 2022 roku ten sam skład wywalczył już srebro ME.

Najbardziej Polacy, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., chcieli jednak powtórzyć sukces z 2010 roku z Bratysławy, kiedy to Popiela, a także Grzegorz i Mateusz Polaczykowie wywalczyli drużynowe złoto. I trzeba przyznać, że w Paryżu też było blisko medali, bowiem Polacy w składzie Popiela, Mateusz Polaczyk i Jakub Brzeziński pojechali dobrze, jednak dwukrotnie dotknęli bramki, co pozbawiło ich medalu. Ostatecznie zajęli szóste miejsce.

– Trasa jest dla wszystkich taka sama i od początku było wiadomo, że będzie szybka, bo pływamy poniżej 90 sekund. Dlatego wszystkie punkty karne są kluczowe, a w naszym przypadku nawet bardzo, bo straciliśmy na nich za dużo. Mieliśmy drugi czas dnia, więc płynęliśmy szybko, ale niestety nie upilnowaliśmy palików. Mocno też wieje, więc trzeba być bardzo czujnym. Od jutra walczymy indywidualnie i tam postaramy się wywalczyć medale – mówi Polaczyk.

O medalu w K-1 marzyły również panie, a Klaudia Zwolińska, która w tym roku również znalazła się w biało-czerwonej ekipie drużynowej, zna już smak srebrnego (2015) czy brązowego (2022) medalu ME. Tym razem nasze zawodniczki (oprócz Zwolińskiej Dominika Brzeska i Hanna Danek) medalu nie zdobyły. Ostatecznie wywalczyły piąty czas, ale każda z nich dobrze rozgrzała się przed rywalizacją indywidualną. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Dziewczyny popłynęły bardzo dobrze, ale ja nie jestem usatysfakcjonowana z mojego przejazdu. Umiem pływać lepiej, ale piąte miejsce na tak dużej imprezie dla mnie jako młodej zawodniczki to też duża rzecz. Muszę nauczyć radzić sobie ze stresem, bo bardzo denerwowałam się przed tym startem. Wtedy będę mogła pokazać pełnię swoich możliwości, bo seniorskie mistrzostwa Europy to też dla mnie nabieranie doświadczenia – mówi Danek.

Bogatą historię medalową Polacy mają również w drużynówce C-1 mężczyzn, a wystarczy sobie przypomnieć chociażby edycję sprzed trzech lat, kiedy to srebro wywalczyli Grzegorz Hedwig, Kacper Sztuba i Michał Wiercioch. Dwaj ostatni zawodnicy popłynęli również w tegorocznych mistrzostwach Europy (skład uzupełnił Szymon Nowobilski), a ostatecznie nasza kadra uplasowała się na dziewiątej pozycji w Europie.

– Wydaje mi się, że sama jazda była w porządku, ale nad wynikiem przeważyły punkty karne. Nie możemy powiedzieć, że jesteśmy zadowoleni, bo potrafimy popłynąć znacznie lepiej. O końcowym wyniku zadecydowały indywidualne niuanse – podsumowuje Nowobilski.

W piątek rozpocznie się rywalizacja indywidualna, a dokładniej kwalifikacje w kategoriach K-1 i C-1, zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Półfinały i finały zaplanowano na sobotę, a w niedzielę odbędą się wyścigi w kayak crossie.

Czas na poważne ściganie w slalomie kajakowym. Polacy powalczą o medale mistrzostw Europy

Ten tor polskim slalomistom kojarzy się znakomicie, bo niespełna 10 miesięcy temu to właśnie we francuskim Vaires-sur-Marne Klaudia Zwolińska wywalczyła srebrny medal olimpijski. Teraz pod Paryżem nasi zawodnicy powalczą o medale mistrzostw Europy, które rozpoczną się już w czwartek. – Zaczynamy poważne ściganie – mówi Mateusz Polaczyk, jeden z najbardziej doświadczonych polskich slalomistów.

28 lipca 2024 to data, która przeszła do historii polskiego slalomu kajakowego. To właśnie wtedy, po 32 latach, Klaudia Zwolińska ponownie wywalczyła dla Polski medal olimpijski. W Paryżu stanęła na drugim miejscu podium, co było ogromnym sukcesem nie tylko samej zawodniczki, ale całego środowiska slalomu w Polsce.

Co prawda Zwolińska, jak i jej kadrowi koledzy zdążyli już wrócić na tor olimpijski po igrzyskach, ale jedynie podczas przygotowań do sezonu 2025. Od najbliższego czwartku w Vaires-sur-Marne rozpocznie się jednak prawdziwe ściganie, ponieważ to właśnie tam rozpoczną się mistrzostwa Europy. Tę imprezę Zwolińska również wspomina dobrze, bowiem chociażby rok temu na Słowenii wywalczyła złoto w K-1 i srebro w time trialu kayak cross.

– To prawda, bardzo lubię mistrzostwa Europy i ogólnie początek sezonu. Mam wtedy dużo siły, dużo zapału do startów. To będzie dla mnie wymagająca impreza, bo startuję w trzech konkurencjach, czyli K-1, C-1 i kayak crossie. Muszę dobrze rozłożyć siły, ale jestem zadowolona z przygotowań i przyzwyczajona do takiej intensywności – mówi srebrna medalistka olimpijska z Paryża. – Jesteśmy tutaj już od kilku dni, jest sporo znajomych twarzy, między innymi z igrzysk i czekam już na same starty. Co do trasy, to poznamy ją dopiero przed samymi zawodami, ale liczę, że będzie dla mnie równie dobra, co podczas ubiegłorocznej imprezy w Paryżu.

Ale o medale powalczy nie tylko Zwolińska, ale również inni zawodnicy reprezentacji Polski, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. Do Paryża pojechali także Dominika Brzeska, Hanna Danek, Aleksandra Góra, Mateusz Polaczyk, Dariusz Popiela, Jakub Brzeziński, Kacper Sztuba, Michał Wiercioch, Szymon Nowobilski, Tadeusz Kuchno i Michał Pasiut. Podczas ostatnich najważniejszych sprawdzianów, które decydowały o powołaniu do kadry, to właśnie oni zanotowali najlepsze wyniki, a w efekcie powalczą również o medale w Paryżu.

– Przed nami pierwsza główna impreza w tym sezonie. Od tygodnia jesteśmy na miejscu w Paryżu, trenujemy w bardzo dobrych warunkach, zarówno logistycznie, jak i sportowo. Szlifujemy nasze kajakowe diamenty i w czwartek wychodzimy walczyć o medale – uśmiecha się Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski w slalomie kajakowym i kayak crossie. – O co walczymy? Staram się nigdy nie zakładać konkretnych celów. Najważniejsze będą dobre występy, czyli kontynuacja tego, co mieliśmy w startach kontrolnych i kwalifikacjach do kadry. To pozwala myśleć pozytywnie.

Warto podkreślić, że w świetnej formie jest Polaczyk, który pewnie wygrał kwalifikacje kadrowe i czuje się znakomicie. Lider naszej kadry w konkurencji K-1 zna już smak złota mistrzostw Europy, bowiem indywidualnie na najwyższym stopniu podium stanął osiem lat temu w Lublanie (drugi był Popiela), a do tego ma kilka medali z przejazdów drużynowych (w tym również złoto). Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Wiadomo, że będzie to pierwsza duża impreza w tym roku. W poprzednim nie startowałem na ME, ostatni raz tak naprawdę kilka lat temu. Nie miałem problemów ze zdrowiem, przygotowania przebiegły dobrze i wszystko jest OK. Teraz wystarczy zjechać, a czy wywalczę medal, to będę mógł powiedzieć za kilka dni – uśmiecha się lider naszej męskiej kadry w K-1. – Konfiguracja trasy raczej nie zmieniła się od igrzysk, więc przed nami ostatni trening i zaczynamy poważne ślizganie.

Warto wspomnieć, że po raz pierwszy od wielu lat liderem męskiej kadry kanadyjkarzy będzie nie Grzegorz Hedwig, a Kacper Sztuba. 26-latek podczas zawodów kwalifikacyjnych w Bratysławie i Krakowie wygrał wszystkie wyścigi, a do swojej bogatej kolekcji medali międzynarodowych imprez młodzieżowych, spróbuje teraz dopisać także krążek w seniorach.

Zawody w Paryżu rozpoczną się w czwartek, od występów drużynowych. 16 maja odbędą się kwalifikacje występów indywidualnych w K-1 i C-1, a półfinały i finały w sobotę (17 maja). Na niedzielę zaplanowano zawody kayak cross.

Hanna Kamińska z brązowym medalem seniorskiego Pucharu Świata SUP! Ogromna niespodzianka w Grecji

Tych zawodów Hanna Kamińska, reprezentantka Polski w SUP, nie zapomni bardzo długo. Po raz pierwszy w swojej karierze 18-latka wywalczyła medal seniorskiego Pucharu Świata. Zawodniczka RTW Racibórz zdobyła brąz na dystansie sprinterskim, co jest ogromną niespodzianką.

Kamińska nie jest anonimową postacią w świecie SUP. Rok temu nasza zawodniczka wywalczyła srebrny medal mistrzostw świata juniorek w sprincie. Sukces z Sarasoty był zdecydowanie jej największym w karierze, choć sama zawodniczka wiedziała, że dzięki dalszej dobrej pracy wspólnie z trenerem Mariuszem Miczkiem może osiągnąć jeszcze więcej.

Po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym do kolejnego sezonu Kamińska zanotowała kolejny sukces. W greckiej Sitii wystartowała w Pucharze Świata, gdzie sensacyjnie wywalczyła brązowy medal w sprincie w kategorii seniorek! 18-letnia Polka uległa jedynie Amerykance Katniss Paris (aktualna mistrzyni świata) oraz reprezentantce Portugalii Marie Carmen Riverze, która również jej znacznie bardziej doświadczona. „Kamińska pokazała dojrzałość sportową i nieustępliwość, dzięki którym już w debiucie seniorskiej rywalizacji potrafiła nawiązać walkę z absolutną elitą SUP” – czytamy w komunikacie RTW Racibórz. Dodajmy, że zawodniczka reprezentacji Polski, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., wyprzedziła znacznie bardziej doświadczoną Martę Apanasewicz, która w finale zajęła wysokie, siódme miejsce.

To jednak nie wszystko. Kamińska okazała się także najlepsza w kategorii technical wśród juniorek w zawodach, które odbyły się w ramach Agios on SUP. To kolejne potwierdzenie, że Polka w swojej kategorii wiekowej należy do ścisłej elity. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Warto wspomnieć, że w Grecji wystartowali także inni zawodnicy z Polski. W Pucharze Świata 13. (technical) oraz 14. miejsce (sprint) w półfinale zajął Mikołaj Majdan. W ramach Agios on SUP Polak w technicalu zajął też siódme miejsce w finale, a na długim dystansie był dziesiąty. Z kolei Ruslan Huseinov był piąty w półfinale sprintu, ale nie uzyskał przepustki do wyścigu medalowego.

Znamy reprezentantów Polski na sezon 2025 w slalomie kajakowym. Są niespodzianki!

Wiele emocji przyniosły ostatnie zawody kwalifikacyjne do kadr narodowych w slalomie kajakowym, które odbyły się na torze Kolna w Krakowie. Podczas imprezy Krakowskie Slalomy, które były jednocześnie IV Memoriałem im. Stefana Kapłaniaka i zawodami o Puchar Polski, poznaliśmy ostateczny skład seniorskiej kadry na sezon 2025.

Kwalifikacje do kadry narodowej miały dwa etapy. Najpierw nasi slalomiści rywalizowali podczas Memoriału Petra Nagy’ego w Bratysławie. Ostateczny skład kadry mieliśmy jednak poznać na początku maja, właśnie po Krakowskich Slalomach, gdzie zawodnicy mieli okazję na poprawę swoich wyników. Warto jednak przypomnieć, że dla naszych kadrowiczów najważniejszy był pierwszy przejazd, który liczył się do kwalifikacji, więc niektórzy zawodnicy zdecydowali się wystartować tylko raz.

Zawody rozpoczęły się już w piątek, a w rywalizacji o Puchar Polski w kategorii K-1 zwyciężyli Mateusz Polaczyk i Dominika Brzeska. Drugie miejsca zajmowali Krzysztof Majerczak i Hanna Danek, a trzecie Łotysz Ritvars Celmins i Aleksandra Dusik. Z kolei w kategorii C-1 wygrali Krzysztof Książek i Aleksandra Góra. Na drugim miejscu podium zameldowali się Piotr Biernat i Danek, a na trzecich miejscach uplasowali się Szymon Sowiźrał i Martyna Bednarczyk.

W sobotę odbyły się kolejne przejazdy. W K-1 znów triumfowała Brzeska, która wyprzedziła Hannę Danek i Dominikę Danek. Wśród mężczyzn ponownie bezkonkurencyjny był Polaczyk, drugie miejsce zajął Dariusz Popiela, a trzecie Jakub Brzeziński. W kanadyjkach triumfowali Hanna Danek i Kacper Sztuba, drudzy byli Bednarczyk i Szymon Nowobilski, a trzeci Katarzyna Liber i Książek.

W niedzielę odbyły się jeszcze zawody w kayak crossie. Próby czasowe wygrali Klaudia Zwolińska i Michał Pasiut. Drugie rezultaty zanotowali Brzeska i Mikołaj Mastalski, a trzecie Góra i Polaczyk. We właściwych zawodach najlepiej popłynęli Hanna Danek i Polaczyk (drudzy byli Katarzyna Popielak i Pasiut, a trzeci Góra i Tadeusz Kuchno).

Same miejsca były istotne dla zawodników, ale rezultaty były o tyle ważniejsze, że liczyły się do wspomnianej kwalifikacji do kadry. – Było dużo walki i emocji, w zasadzie do ostatniego momentu, bo zawodnicy dzielnie walczyli o miejsca w kadrze K-1 i C-1 mężczyzn – mówi Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

I faktycznie, wśród panów nie brakuje niespodzianek. Ostatecznie miejsca w kadrze K-1 wywalczyli Mateusz Polaczyk (wygrał wszystkie cztery starty), a także Dariusz Popiela i Jakub Brzeziński. Z kolei w C-1 Polskę w najważniejszych imprezach międzynarodowych reprezentować będą Kacper Sztuba (wygrał wszystkie przejazdy), Michał Wiercioch i Szymon Nowobilski. Oznacza to, że w męskiej kadrze zabraknie Michała Pasiuta (K-1), czy kilkukrotnego olimpijczyka Grzegorza Hedwiga (C-1). – Zasady kwalifikacji były równe dla każdego, ale tym razem zaatakowali młodzi. Należą im się w pełni zasłużone brawa za wykorzystaną sytuację – podkreśla Chojnowski. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Żeńską kadrę będą stanowiły w K-1 Klaudia Zwolińska (srebrny medal olimpijski dał jej automatyczną kwalifikację), a także Dominika Brzeska i młoda, perspektywiczna Hanna Danek. Biało-czerwonymi kanadyjkarkami na sezon 2025 będą Zwolińska oraz Aleksandra Góra, która wygrała wszystkie cztery przejazdy kwalifikacyjne.

– Zarówno Mateuszowi, Kacprowi jak i Oli należą się duże brawa za wysoką i równą formę podczas kwalifikacji i dominację podczas zawodów. Mam nadzieję, że pokażą swoją klasę też na arenie międzynarodowej – dodaje Chojnowski.

A swoje umiejętności nasi zawodnicy będą mieli okazję pokazać już podczas mistrzostw Europy, które odbędą się w dniach 15-18 maja na torze olimpijskim w Paryżu. – W zasadzie już pakujemy busy i za chwilę ruszamy do Paryża, by na zawody być już w najlepszej formie – kończy Chojnowski.

Trwa walka o miejsca w reprezentacji Polski slalomu. „Jest dużo walki”

W Bratysławie odbył się Memoriał Petra Nagy’ego w slalomie kajakowym, który był jednocześnie pierwszym etapem kwalifikacji do reprezentacji Polski seniorów na sezon 2025. W zawodach udział wzięło kilkunastu zawodników biało-czerwonych i trzeba przyznać, że rywalizacja jest naprawdę ciekawa. – Jest dużo przetasowań i walki – potwierdza Jakub Chojnowski, trener główny naszej kadry slalomowej.

Nie od dziś wiadomo, że rywalizacja o miejsca w reprezentacji Polski w slalomie kajakowym co roku jest naprawdę ciekawa. Dlatego sztab szkoleniowy wdraża wewnętrzne kwalifikacje, by każdy miał równe szanse reprezentowania kraju na arenie międzynarodowej. Jedyną zwolnioną z rywalizacji jest Klaudia Zwolińska, która w ubiegłym roku na igrzyskach olimpijskich wywalczyła srebrny medal, co pozwala jej na bezpośrednią kwalifikację.

Pierwszym ich etapem był występ w Memoriale Petra Nagy’ego, który odbył się w miniony weekend w Bratysławie. Na Słowacji szansę zaprezentowania swoich umiejętności miało kilkunastu zawodników z Polski, a najważniejszy był pierwszy przejazd w każdej z konkurencji. Jeśli chodzi o K-1, to zgodnie z przewidywaniami najlepszy wynik osiągnęli Zwolińska i Mateusz Polaczyk, czyli nasi zdecydowani liderzy reprezentacji Polski wspieranej przez sponsora głównego PGE Polską Grupę Energetyczną. Z kolei w C-1 najlepiej popłynęli Aleksandra Góra i Kacper Sztuba.

– Muszę przyznać, że w tym roku jest wyjątkowo ciekawie, szczególnie w konkurencjach C-1 i K-1 mężczyzn – komentuje Jakub Chojnowski, trener główny naszej reprezentacji. – Wiadomo, że ta rywalizacja jest w zaawansowanym stadium i wykreowała się grupa zawodników, którzy będą walczyli o te kilka miejsc. Na pewno zadowoleni z Bratysławy wyjechali Mateusz Polaczyk i Kacper Sztuba, ale jest dużo przetasowań oraz sporo walki i niespodzianek. Wiadomo, że kwalifikacje wiążą się z dużymi emocjami i ten ładunek emocjonalny był wyczuwalny na wodzie. Ale to właśnie tor weryfikuje i wyłoni tych najlepszych.

Sztab szkoleniowy ma już pierwszy ranking kwalifikacji, ale sporo może się jeszcze zmienić. Szansę na poprawę swoich wyników polscy slalomiści będą mieli jeszcze podczas Pucharu Polski, który odbędzie się w dniach 2-4 maja na torze Kolna w Krakowie. Będą to też kwalifikacje do kadry w kayak crossie. – Wtedy będziemy mieli już pełny ranking kwalifikacji, ale pamiętajmy, że jeden najgorszy start odpada. Dalej jest więc o co walczyć – dodaje Chojnowski. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Jeśli chodzi o wyniki samego memoriału w Bratysławie, to w konkurencji K-1 zwyciężył Polaczyk, a trzeci był Jakub Brzeziński. Wśród kobiet w K-1 druga była Zwolińska, a w męskim C-1 na drugim miejscu podium znalazł się Sztuba.

Reprezentacje Polski w kayak polo szykują się do sezonu. Za nami eliminacje do kadr

Ponad 70 zawodniczek i zawodników wzięło udział w kwalifikacjach do kadr reprezentacji Polski seniorek oraz U-21 kobiet i mężczyzn. Wszystko po to, by wyłonić najlepszych, którzy w najbliższym sezonie powalczą o sukcesy w kluczowych imprezach międzynarodowych.

Kwalifikacje do kadry odbywają się przed każdym sezonem kajak polo, a wszystko po to, by wyselekcjonować najlepsze zawodniczki i zawodników. W tym roku docelową imprezą naszych reprezentacji będą mistrzostwa Europy (miejsce jest jeszcze do ustalenia). Ostatni sezon pokazał, że biało-czerwoni, wspierani przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., potrafią powalczyć na arenie międzynarodowej. Podczas mistrzostw świata w chińskim Deqing seniorzy zajęli najwyższe w historii siódme miejsce (wywalczyli także miejsce na World Games), a męska ekipa do lat 21 uplasowała się na szóstej pozycji.

I to właśnie podczas konsultacji w Szczecinie zaproszono zawodników z młodzieżówek (również żeńskiej) oraz seniorek. Eliminacje składały się z pięciu konkurencji: testu wytrzymałości na wodzie, testu szybkości, zwrotności i czasu reakcji na wodzie, testu szybkości i skuteczności rzutu na wodzie, a także gier kontrolnych. – Łącznie z kobietami mieliśmy 72 zgłoszenia, więc to naprawdę miłe zaskoczenie – opowiada Paweł Kalinowski, trener naszej kadry młodzieżowej. – Tak naprawdę spodziewaliśmy się około 40-50 osób. Widać, że wraca fajny czas sprzed około pięciu lat, kiedy mieliśmy naprawdę fajny klimat wokół kayak polo i tych ludzi wówczas przybywało. Cóż, to dobry prognostyk i mam nadzieję, że tak pozostanie.

Co więcej, podczas kwalifikacji w Szczecinie zawodnicy mogli liczyć na dobrą, słoneczną pogodę, która umożliwiła przeprowadzenie testów we właściwych warunkach. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Priorytetem dla nas był test wytrzymałości na wodzie i pogoda nam w tym bardzo pomogła – kontynuuje Kalinowski. – Po grze kontrolnej mieliśmy pierwszą selekcję, a w niedzielę kontynuowaliśmy już testy dla wybranych. Ostatecznie wyodrębniliśmy po 12 zawodniczek i zawodników w każdej z grup. Przyniosło to fajne wyniki, wiemy też co komu brakuje i nad czym będziemy mogli pracować w najbliższych miesiącach.

Wybrani zawodnicy mają już pewne miejsce w kadrze i to oni będą reprezentować nasz kraj w najważniejszych imprezach. – Selekcja była jasna, każdy mógł się tak samo przygotować. Kryteria były znane już od stycznia i to żadna tajemnica. Cieszymy się, że wyselekcjonowani zawodnicy naprawdę sumiennie trenowali, bo daje to dobrą bazę do dalszych przygotowań – dodaje Kalinowski.

Oprócz wspomnianych mistrzostw Starego Kontynentu, które mają się odbyć we wrześniu, nasi zawodnicy mają zaplanowane wyjazdy kadrowe oraz udział w Pucharach Europy. – Mamy nadzieję, że dalej będziemy się rozwijać – kończy trener naszej młodzieżowej kadry kayak polo.

Sezon slalomu kajakowego w Polsce otwarty! Ciekawe wyniki zawodów o Puchar Prezydenta Miasta Krakowa

To już tradycja, że zawody o Puchar Prezydenta Miasta Krakowa rozpoczynają sezon slalomu kajakowego w Polsce. Nie inaczej było w tym roku, bowiem na torze Kolna w stolicy Małopolski rywalizowało ponad 120 zawodników z dziewięciu krajów. Zawody pokazały, że w tym sezonie może być naprawdę ciekawie!

Zawody o Puchar Prezydenta Miasta Krakowa to prawdziwe święto slalomu kajakowego. Startują w nim najlepsi Polacy, na czele z reprezentantami Polski wspieranymi przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. Na torze Kolna nie zabrakło m.in. Klaudii Zwolińskiej, czyli srebrnej medalistki olimpijskiej w konkurencji K-1 z Paryżu, a także innych naszych olimpijczyków: Grzegorza Hedwiga, Mateusza Polaczyka czy Dariusza Popieli. Nie można też zapominać o innych utytułowanych zawodnikach, jak Michał Pasiut, Kacper Sztuba, Szymon Nowobilski czy Michał Wiercioch oraz dziesiątkach kajakarzy, którzy chcą im dorównać.

– Mamy okres przedświąteczny i w tej świątecznej atmosferze popłyniemy na Kolnej – mówił przed zawodami Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski w slalomie kajakowym. I faktycznie, na zawodach nie zabrakło emocji. W konkurencji K-1 wśród mężczyzn zwyciężył Pasiut, który po raz kolejny udowodnił, że w zbliżającym się sezonie może być naprawdę mocny. Drugi był Popiela, a podium uzupełnił Polaczyk.

Wśród kobiet zdecydowanie wygrała Zwolińska, która aż prawie pięć sekund wyprzedziła drugą na mecie Dominikę Brzeską. Na podium znalazła się również Ukrainka Viktoriia Us, a czwarta była nadzieja polskiej kadry, czyli Hanna Danek.

Wśród kanadyjkarzy najlepszy okazał się Nowobilski, który wyprzedził drugiego sztubę i trzeciego Wierciocha, którzy dotknęli po jednej z bramek. Niespodziewanie dopiero szósty był Hedwig. Wśród kobiet triumfowała znów Zwolińska, druga była Aleksandra Góra, a trzecia wspomniana już Us. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Było to dla nas oficjalne rozpoczęcie krajowego sezonu. Wkrótce czekają nas też oficjalne kwalifikacje do kadry, więc każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony. Zawody zawsze są też weryfikacją pracy wykonanej w okresie przygotowawczym. Mogę powiedzieć, że na razie wszystko wygląda obiecująco, a pierwsza kluczowa impreza w tym sezonie czeka nas już za miesiąc, a będą to mistrzostwa Europy na torze olimpijskim pod Paryżem – kończy Chojnowski.

Elita reprezentacji Polski na starcie zawodów o Puchar Prezydenta Miasta Krakowa 

Ponad 120 zawodniczek i zawodników z dziewięciu państw weźmie udział w kolejnych już zawodach o Puchar Prezydenta Krakowa, które otworzą sezon slalomu kajakowego w Polsce. Na torze Kolna wystartuje również elita reprezentacji Polski, dla której będzie to sprawdzian formy przed zbliżającymi się zawodami międzynarodowymi.

Reprezentanci Polski formę do sezonu szlifują już od początku roku. Biało-czerwoni przebywali już na obozach m.in. w Australii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a także Francji i Hiszpanii. Ostatnie dni spędzili natomiast w niemieckim Markkleebergu, gdzie zaprezentowali naprawdę niezłą formę i stawali na podium nie tylko kategorii K-1 czy C-1, ale również w zawodach kayak cross.

– To były fajne starty i można powiedzieć, że na miesiąc przed mistrzostwami Europy jesteśmy w dobrej formie – mówi Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski, która wspierana jest przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A. – W Niemczech nie byliśmy tłem, pokazaliśmy się z fajnej strony, było sporo dobrych przejazdów. Wiadomo, że ta topowa forma jeszcze nie nadeszła, ale wszystko przebiega pozytywnie.

Dlatego zawody o Puchar Prezydenta Miasta Krakowa będą kolejnym sprawdzianem dla naszych kadrowiczów. Na torze Kolna pojedzie cała elita reprezentacji, na czele z Klaudią Zwolińską, Mateuszem Polaczykiem, Grzegorzem Hedwigiem, Dariuszem Popielą czy Michałem Pasiutem. – Mamy okres przedświąteczny i w tej świątecznej atmosferze popłyniemy na Kolnej, więc zapraszamy kibiców na piątkowe emocje – mówi Chojnowski. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Piątkowe zawody będą pierwszą okazją do zobaczenia w akcji nie tylko najlepszych slalomistów w kraju, ale również utalentowanej młodzieży czy innych dobrze rokujących zawodników. – Dla nas będzie to też oficjalne rozpoczęcie krajowego sezonu. Za tydzień odbędą się też pierwsze kwalifikacje do kadry, więc już teraz każdy będzie chciał pokazać się z jak najlepiej strony. Tym bardziej, że po takim okresie przygotowawczym pierwsze zawody zawsze pokazują, jak ten czas został przepracowany – podkreśla Chojnowski.

Ze względu na święta wielkanocne, zawody odbędą się jedynie w Wielki Piątek. Kwalifikacje poprzedzone oficjalnym otwarciem przez wiceprezydenta Krakowa Łukasza Sęka zaplanowano na godz. 9.15. Przejazdy finałowe rozpoczną się o 12.00. Wstęp na tor Kolna jest wolny. – To będzie prawdziwe święto polskiego slalomu, więc wszystkim serdecznie zapraszam – kończy Chojnowski.

Reprezentacja Polski w maratonie kajakowym szykuje formę na przyszły sezon. „Jest naprawdę dobrze”

Reprezentacja Polski w maratonie kajakowym co roku przywozi z najważniejszych imprez mistrzowskich wiele medali. Podobny plan biało-czerwoni mają w tym roku, a podczas trwających przygotowań wszystko przebiega zgodnie z planem. – Oby dopisało nam też szczęście, to będzie dobrze – twierdzi Mateusz Rynkiewicz, trener naszych reprezentantów.

W tym roku reprezentacja Polski w maratonie kajakowym przygotowania rozpoczęła nieco wcześniej, niż zazwyczaj. Wszystko ze względu na mistrzostwa Europy, które odbywają się już na początku czerwca w Portugalii. I to właśnie tam nasza reprezentacja w składzie Mateusz Zuchora, Mateusz Borgieł, Magdalena Szczęsna, Eryk Wilga, Igor Wyszkowski, Agata Kowalak i Zuzanna Rynkiewicz odbyła pierwsze zgrupowanie przed nowym sezonem.

– W Milfontes wszystkie założenia jak najbardziej zostały zrealizowane zgodnie z planem. Musieliśmy przełożyć raptem dwa treningi, bo padał deszcz. Mimo że wówczas w Portugalii na obozach przebywało około 200 osób, to jakoś sobie z tym poradziliśmy. Teraz zaczęliśmy treningi sześć lub nawet siedem tygodni wcześniej niż w zeszłym roku, żeby przyspieszyć te przygotowania. W Polsce w tym czasie nie byłoby to możliwe ze względu na ujemne temperatury, bo wylatując do Milfontes u nas w kraju było minus 17 stopni – mówi Mateusz Rynkiewicz, trener reprezentacji Polski w maratonie kajakowym. Partnerem polskiego kajakarstwa jest LOTTO.

Podczas zgrupowania na szczęście nasi zawodnicy nie narzekali na większe kontuzje. Po powrocie do Polski na razie każdy z nich trenuje w swoich klubach, jednak Rynkiewicz na bieżąco monitoruje postępy. – I muszę przyznać, że jak na tę porę roku jest naprawdę dobrze, a usłyszałem, że formę Borgieła trzeba zamrozić i na najważniejsze imprezy rzucić tę kostkę lodu – śmieje się Rynkiewicz. – Na razie wszystko przebiega zgodnie z planem i mam nadzieję, że nic się nie popsuje.

Oprócz wspomnianych mistrzostw Europy, kluczowymi imprezami będą mistrzostwa świata (4-7 września w węgierskim Gyor), ale i World Games, czyli igrzyska sportów nieolimpijskich. Na tę ostatnią imprezę (9-10 sierpnia) Polacy dysponują tylko jednym miejscem w męskiej kategorii K-1, więc o tym, kto pojedzie do Chengdu, zadecydują wewnętrzne kwalifikacje. – Liczyliśmy też na miejsce wśród kobiet, ale niestety zabrakło nam kilku sekund, a żadna z innych federacji nie zrezygnowała ze startu – rozkłada ręce Rynkiewicz.

Słuchając szkoleniowca reprezentacji Polski, którą wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., można odnieść wrażenie, że kolejny sezon w wykonaniu biało-czerwonych maratończyków znów będzie bardzo dobry. Przypomnijmy, że każdego roku biało-czerwoni przywożą z najważniejszych imprez worek medali. – Pamiętajmy jednak, że maraton to konkurencja loteryjna. Tylko w ubiegłym roku mieliśmy przecież przypadki, że ktoś wjechał w naszego zawodnika lub doszło do innych wypadków i to sprawiało kłopoty lub wręcz pozbawiało sukcesów. Tutaj trzeba mieć odrobinę szczęścia i mamy nadzieję, że ono też nas nie opuści, bo mogę zapewnić, że przygotowani będziemy w stu procentach – kończy Rynkiewicz.

Polscy slalomiści szykują się do nowego sezonu. „Miło wrócić na tor olimpijski”

Reprezentacja Polski seniorów w slalomie kajakowym właśnie kończy kolejne zgrupowanie przed zbliżającym się sezonem. Tym razem biało-czerwoni spędzili ponad dwa tygodnie we Francji, gdzie trenowali m.in. na torze olimpijskim. – Wróciły wspomnienia – mówi Jakub Chojnowski, trener główny naszej kadry slalomowej.

Mimo że sezon slalomu kajakowego trwa głównie latem, to biało-czerwoni już od początku tego roku ciężko pracują, by być gotowi na najważniejsze starty sezonu. Pierwszym zgrupowaniem naszej seniorskiej kadry był wyjazd do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a Klaudia Zwolińska i Grzegorz Hedwig z trenerem Rafałem Polaczykiem polecieli do australijskiego Penrith. Kolejny przystanek w przygotowaniach to Francja i najpierw Pau, a następnie Paryż, gdzie nasi reprezentanci, wspierani przez PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., spędzili w marcu od dwóch do trzech tygodni.

– Jestem bardzo zadowolony z tego zgrupowania – mówi Jakub Chojnowski, trener główny naszej kadry slalomowej. – Nie spodziewałem się, że będzie aż tak luźno, bo przed igrzyskami było ogromne obłożenie. W Paryżu było trochę zimno, wiatr nieco przeszkadzał nam w treningach, ale zrealizowaliśmy swoje cele. Mieszkaliśmy nad samym torem, który był pusty, więc mogliśmy spokojnie skupić się na pracy. W Pau pogoda była lepsza, a tam wystartowaliśmy również w zawodach kontrolnych.

Na południu Francji świetnie zaprezentowała się Zwolińska, która zwyciężyła w kategorii K-1 w zawodach serii Pyrenees Cup. Ponadto kilku naszych zawodników pojechało w finałach B. – Mimo że to starty kontrolne, to zawsze mamy w nich jakiś cel. Szukamy odpowiedzi, w jakiej formie są nasi zawodnicy lub jak się po prostu aktualnie czują na wodzie i jaki jest ich poziom techniczny. Wiadomo, że startowali teraz z ciężkimi rękami, bo jesteśmy w mocnym okresie przygotowawczym, ale powoli zaczniemy luzować. Zawody w Pau były mocno obsadzone, wręcz jak dobry Puchar Świata, więc zwycięstwo Klaudii cieszy tym bardziej – dodaje Chojnowski. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Szkoleniowiec podkreśla również, że miło było wrócić na tor olimpijski, gdzie Zwolińska latem ubiegłego roku wywalczyła srebrny medal olimpijski. – Było kilka fajnych fleszów – uśmiecha się Chojnowski. – Wiadomo, że tor się trochę zmienił, bo przede wszystkim nie ma tej ogromnej trybuny. W Paryżu w tym roku odbędą się mistrzostwa Europy i Francuzi na pewno zadbają o to, by zrobić je z pompą, ale na pewno nie będzie już takiej atmosfery jak podczas igrzysk. Na pewno miło będzie jednak ponownie wystartować tam o stawkę.

We wspomnianym zgrupowaniu we Francji udział wzięli wspomniani Hedwig i Zwolińska, a także Aleksandra Góra, Mateusz Polaczyk, Michał Pasiut, Dariusz Popiela, Kacper Sztuba oraz Michał Wiercioch. To ta ósemka ma stanowić trzon naszej kadry, jednak droga do pierwszej reprezentacji wcale nie jest zamknięta. – W kwietniu będziemy mieli kwalifikacje w Bratysławie, a że mamy nowy cykl olimpijski, to oczywiście każdy startuje od zera. To znak dla młodszych zawodników, że mogą dołączyć do naszej elity, ale oczywiście trzeba sprostać wszystkim wymaganiom i prezentować odpowiedni poziom sportowy – mówi Chojnowski.

Oprócz wspomnianych mistrzostw Europy, imprezą docelową w tym roku będą mistrzostwa świata, które zaplanowano dopiero na przełomie września i października. – Ale spokojnie, będziemy na to przygotowani – zapewnia Chojnowski. – To przesunięcie nie zrobi nam wielkiej różnicy, bo mamy to na uwadze już dawno i wykorzystamy swoje doświadczenie. W sezonie poolimpijskim wprowadziliśmy też trochę zmian i rozwiązań, które testujemy. Podjęliśmy współpracę z trenerem przygotowania motorycznego, fizjologiem czy psychologami. Ten rok ma dać odpowiedź jak to wszystko funkcjonuje i wprowadzić do nowego systemu pracy. Zobaczymy, jakie będą tego efekty.

Kolejnym przystankiem w drodze do nowego sezonu slalomowego będzie Markkleeberg, gdzie reprezentanci Polski wyjadą 7 kwietnia. – Do tej pory całe nasze życie toczy się na torze Kolna w Krakowie. Wszystko idzie w dobrym kierunku i ciężko pracujemy. Polski slalom nie śpi – śmieje się Chojnowski.