Kolejny polski medal na zakończenie MME w slalomie kajakowym! Tadeusz Kuchno brązowy w time trialu kayak crossa!

To był bardzo dobry dzień w wykonaniu naszych zawodników, którzy startowali w młodzieżowych mistrzostwach Europy w slalomie kajakowym w Solkan. W kayak crossie Tadeusz Kuchno wywalczył brąz w time trialu kategorii U-23, a gdyby nie kontrowersyjna decyzja sędziowska, na podium znalazłaby się również Dominika Brzeska. Łącznie biało-czerwoni wracają ze Słowenii z trzema medalami, co jest dużym sukcesem.

Rywalizacja w kayak crossie zawsze odbywa się na końcu zawodów, a biało-czerwoni pokazali się w niej na Słowenii ze znakomitej strony. Już podczas próby czasowej trzeci rezultat w kategorii U-23 zanotował Tadeusz Kuchno, a warto przypomnieć, że w time trialu medale przyznawane są oddzielnie i oznaczało to, że… Polak stanął na najniższym stopniu podium! Kuchno pojechał również najlepiej w dalszej fazie zawodów. W eliminacjach head to head był drugi, a w ćwierćfinale powtórzył ten wyczyn i znalazł się już w wyścigu półfinałowym. W nim na metę przyjechał już jednak jako trzeci i odpadł z dalszej rywalizacji.

W U-23 o krok od medalu była też Dominika Brzeska – i to dwukrotnie!. Nasza zawodniczka najpierw była czwarta w time trialu, a następnie jak burza przeszła do finału (zwycięstwa w eliminacjach, ćwierćfinale i półfinale). W biegu medalowym płynęła bardzo dobrze i choć dała się wyprzedzić w końcówce, to na mecie zameldowała się jako trzecia. Niestety, sędziowie dopatrzyli się błędu u naszej zawodniczki na eskimosce, a to oznaczało relegację na czwartą pozycję…

Jeśli chodzi o juniorów, to nasi zawodnicy w komplecie zameldowali się w rywalizacji head to head. Najdalej, bo do ćwierćfinału, doszła Hanna Danek (18. miejsce w time trialu, wygrana w pierwszym wyścigu, trzecia w ćwierćfinale). Pozostali nasi zawodnicy zakończyli na eliminacjach. Marek Kulczycki był trzeci w swoim biegu (ósme miejsce w time trialu), podobnie jak Michał Szostak (15. pozycja w time trialu), a Igor Puczel był czwarty (27. miejsce w time trialu).

Wcześniej odbyły się również starty w klasycznym slalomie, a w nich sporą niespodzianką jest brak medalu Hanny Danek w juniorskim K-1. Nasza zawodniczka, która broniła tytułu sprzed roku, była główną faworytką do złota. Pokazywała to zresztą na torze, bowiem pewnie wygrała eliminacje oraz półfinał (mimo dotknięcia jednej z bramek). W finale niestety pogubiła się przy 12. bramce, gdzie straciła sporo czasu. W konsekwencji przypłynęła na metę dopiero z 10. czasem. W eliminacjach K-1 U-23 pierwsze miejsce zajęła Dominika Brzeska i tutaj również można było liczyć na medal. W półfinale miała czwarty czas, a w decydującym biegu była dopiero piąta, a to oznacza, że skończyła na tej samej pozycji, co w mistrzostwach świata. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Wśród juniorów w finale rywalizacji kajakowej popłynął natomiast Marek Kulczycki. Reprezentant Polski nie zdołał jednak wywalczyć miejsca na podium, a ostatecznie zameldował się na mecie z 11. rezultatem. Dla 16-latka jest to jednak ogromne doświadczenie, bowiem startuje w znacznie wyższej kategorii wiekowej i samo miejsce w finale to jego spory sukces. Jedynym kajakarzem U-23, który popłynął w finale, był Tadeusz Kuchno. Polak w eliminacjach zajął piąte miejsce, a w kolejnym biegu był ósmy. W finale zajął ostatecznie 10. pozycję.

Na etapie półfinałów odpadli natomiast Zuzanna Piprek (K-1 junior, 27. miejsce w eliminacjach i 27. w półfinale), Mateusz Hamerski (K-1 junior, 30. miejsce w eliminacjach, 21. w półfinale), Dominika Danek (K-1 U-23, 22. miejsce w eliminacjach, 28. w półfinale), Mikołaj Mastalski (K-1 U-23, 25. miejsce w eliminacjach, 26 w półfinale) i Michał Ciągło (K-1 U-23, 21. miejsce w eliminacjach, 28. w półfinale). Z kolei już w kwalifikacjach z zawodami pożegnali się juniorzy w K-1: Joachim Jabłoński i Gabriela Jojczyk.

Medalu nasi zawodnicy nie zdobyli również w kategorii C-1. Najbliżej sukcesu byli znów juniorzy: Hanna Danek, która w finale była szósta oraz Piotr Biernat, czyli dwunasty zawodnik w Europie. W U-23 o medalu marzył Szymon Nowobilski, jednak w finale rywalizacji U-23 przypłynął na metę z dziewiątym rezultatem.

Wcześniej, bo w juniorskich półfinałach odpadli Julia Kirkowska (19. w eliminacjach, 17. w półfinale), Patrycja Iwaniec (26. w eliminacjach, 15. w półfinale) oraz Igor Puczel (21. w eliminacjach, 30. w półfinale) i Gabriel Leśniak (25. w eliminacjach, 26. w półfinale). Jeśli chodzi o młodzieżowców, to w półfinale z zawodami pożegnali się Katarzyna Liber (21. w eliminacjach, 19 w półfinale), Martyna Bednarczyk (22. w eliminacjach, 17. w półfinale), Krzysztof Książek (22. w eliminacjach, 15 w półfinale) i Szymon Sowiźrał (22. w eliminacjach, 17. w półfinale).

Przypomnijmy, że wcześniej biało-czerwoni, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna, wywalczyli dwa medale w rywalizacji drużynowej. Nasze juniorki zdobyły brąz, a męska ekipa U-23 srebrne krążki.

fot. Marek Kulczycki

Zacięte wewnętrzne kwalifikacje do MŚ w sprincie. Wiemy, kto pojedzie do Mediolanu

Męska reprezentacja Polski w kajakarstwie jest na tyle silna, że trenerzy po raz kolejny zdecydowali się na wewnętrzne kwalifikacje, które wyłoniły zawodników oraz osady, które popłyną w mistrzostwach świata w Mediolanie. Będzie to docelowa impreza w tym sezonie. – Pozwoliliśmy sobie na kolejne eksperymenty – mówią szkoleniowcy.

Przed mistrzostwami Europy, które odbyły się w czerwcu w czeskich Racicach, odbyły się regaty kwalifikacyjne do reprezentacji Polski. Każdy z zawodników musiał wywalczyć sobie miejsce w kadrze, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. Trenerzy biało-czerwonej ekipy jasno określili zasady: kto zwycięży w swojej kategorii, pojedzie walczyć do Czech o medale. I tutaj w męskiej kadrze wyjątków nie było.

Łącznie nasi reprezentanci, wspólnie z kadrą żeńską, podczas mistrzostw Europy wywalczyli sześć medali (dwa złote, trzy srebrne i jeden brązowy). Trenerzy wówczas nie wiedzieli czy pozostawią taki skład reprezentacji na mistrzostwa świata, które zaplanowano na koniec sierpnia w Mediolanie czy ponownie zorganizują wewnętrzne kwalifikacje. – Jeszcze nad tym popracujemy – mówił w Racicach trener kajakarzy Ryszard Hoppe.

Ostatecznie zdecydowano się ponownie wyłonić najlepszych zawodników w kategorii K-1, jak i osady w K-2 i C-2 z wewnętrznych wyścigów. W jedynce do rywalizacji stanęli Alex Borucki, Piotr Morawski oraz Przemysław Korsak. Najszybszy okazał się pierwszy z nich, który co prawda dopiero pierwszy rok jest w pełni w seniorskiej kadrze, ale po raz kolejny podkreśla, że ma ogromny potencjał. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Alex ładnie wszedł z juniora do młodzieżowca i naszej seniorskiej grupy i się w niej zaaklimatyzował. Jest bardzo wartościowym zawodnikiem, o czym świadczą jego wyniki w juniorach. Są oczywiście rzeczy, nad którymi musimy popracować. Chodzi tutaj o róznice w treningu, szczególnie w osadach. Szybko się jednak dostosowuje, co potwierdza w każdych zawodach – mówi Hoppe.

Drugi w wyścigu był natomiast Morawski i… to on popłynie w Mediolanie w jedynce. Wszystko ze względu na fakt, że wyścig w K-1 koliduje z K-2, a sztab szkoleniowy woli postawić na Boruckiego w osadzie, którą wygrał wspólnie z Jarosławem Kajdankiem. – Dodatkowo Piotr będzie rezerwowym, w razie kontuzji któregoś z naszych zawodników – dodaje Hoppe.

Wracając do osad, Hoppe podkreśla, że w tym sezonie chciał poeksperymentować, a równe wyniki kajakowych dwójek tylko potwierdziły, że poziom jest wyrównany, a zbudowane drużyny są naprawdę mocne. – Obie popłynęły w graniach 1:27:00, więc to czasy na światowym poziomie – mówi Hoppe. – Patrząc w przyszłość jest to o tyle korzystne, że w przypadku kontuzji mamy możliwość rotacji. Treningi zresztą pokazały, że te osady będą walczyły na żyletki, bo obie pływały równo.

Wśród osad kanadyjkarzy do rywalizacji stanęły trzy ekipy: Wiktor Głazunow/Arsen Śliwiński (sensacyjnie ulegli przed ME Aleksandrowi Kitewskiemu i Normanowi Zezuli), Łukasz Witkowski/Oleksii Koliadych oraz bracia Aleksander i Juliusz Kitewscy. Tym razem Głazunow i Śliwiński nie zawiedli i wygrali wyścig. Tym samym to oni popłyną w Mediolanie jako nasza eksportowa osada w dwójce kanadyjek.

– Oczywiście bardzo się cieszymy, tym bardziej że przez ostatnie miesiące zmagaliśmy się z kilkoma drobnymi problemami, które na pewno nie ułatwiały nam przygotowań – mówi Głazunow. – Już po eliminacjach w Poznaniu podkreślałem w wywiadach, że chcę udowodnić, iż tworzymy zgrany i silny duet. I myślę, że tym startem to pokazaliśmy. W sporcie nigdy nie ma stuprocentowej pewności, że uda się wygrać, ale zawsze przystępuję do rywalizacji z wiarą w siebie i w swoje możliwości. Wiedziałem, że jeśli unikniemy poważniejszych błędów, mamy realne szanse na zwycięstwo. I dokładnie tak się stało.

Głazunow i Śliwiński jako utytułowani zawodnicy nie wyobrażają sobie w Mediolanie innego scenariusza, jak wywalczony medal. – Tym bardziej, że razem z Arsenem jesteśmy wicemistrzami Europy z 2024 roku w tej konkurencji, co dodaje nam pewności i jeszcze większej motywacji do walki – dodaje Głazunow.

Tradycja podtrzymana! Polscy kajakarze z 35 medalami mistrzostw świata masters w sprincie!

To stało się już tradycją, że Polacy dominują mistrzostwa świata masters w kajakarstwie. Tym razem, z najważniejszej imprezy dla starszych zawodników, nasi kajakarze przywieźli z portugalskiego Montemor-o-velho aż 35 medali, w tym 14 złotych!

Na tę imprezę zawodnicy, którzy ukończyli 35. rok życia czekają przez cały rok. W tym roku kajakarskie mistrzostwa świata masters w sprincie odbyły się na słynnym torze w Montemor-o-velho, a w Portugalii tradycyjnie nie brakowało emocji. Zawody odbywają się w wielu konkurencjach, a wszystko po to, by wyrównać szanse. Najważniejsza jest jednak chęć startu i kontynuację treningów, bowiem większość z kajakarzy startujących w MŚ Masters to byli zawodnicy, trenerzy czy sympatycy tego sportu od dekad.

Duch sportu w biało-czerwonych jednak pozostał, bowiem Polacy ponownie pokazali się na MŚ Masters z doskonałej strony. Co prawda nie wywalczyli tylu medali, co rok temu w bułgarskim Płowdiwie (43), jednak mocno się zbliżyli do tej liczby. Łącznie biało-czerwoni z Portugalii przywieźli aż 35 medali, co jest znakomitym wynikiem!

W sobotę rozegrano finały na dystansie 500 metrów, a worek z medalami dla Polaków otworzył Władysław Jędrzejczyk, który zdobył złoto w kategorii K-1 70-74 lata, a w jedynce kanadyjek złoto wywalczył też Dariusz Bresiński (60-64 lata) . Tego samego dnia na najwyższym stopniu podium stawały jeszcze cztery nasze osady: K-2 mężczyzn 65-69 lat (Jarosław Gulak i Ryszard Białkowski), K-4 kobiet 45-49 lat (Jolanta Niedzielczyk, Jolanta Rogala, Irena Serowik, Elżbieta Hoffmann), K-2 mieszana 55-59 lat (Dariusz Bukowski, Jolanta Rogala), C-2 mężczyzn 55-59 lat (Adam Dombrowski, Adam Szymański) oraz C-4 mężczyzn 55-59 lat (Adam Szymański, Adam Dombrowski, Bogdan Szymoniak, Dariusz Bresiński). Srebrne medale wywalczyli natomiast Elżbieta Hoffmann (K-1 kobiet 60-64 lata), Romuald Figielus (C-1 mężczyzn 60-64 lata), Szymon Cybal (C-1 mężczyzn 40-44 lata) oraz męska dwójka kajakowa 65-69 lat, czyli Władysław Jędrzejczyk i Roman Macias oraz męska dwójka kanadyjek 60-64 lata (Bogdan Szymoniak i Dariusz Bresiński). Polacy dołożyli też pięć brązowych krążków: Roman Macias (K-1 65-69 lat), Jolanta Niedzielczyk (K-1 60-64 lata), a także osady K-2 65-69 lat (Zbigniew Seweryn, Waldemar Jurczak), K-2 mieszana 50-54 lata (Monika Duc, Piotr Kielek) i K-4 35-39 lat (Karol Garbacz, Marcin Garbacz, Sławomir Lewalski, Krzysztof Majerski).

Równie owocna, jeśli chodzi o medale, była niedziela w Montemor-o-velho. Na największe brawa zasługują mistrzowie świata na dystansie 200 metrów, czyli Sławomir Skręty (K-1 60-64 lata), Elżbieta Hoffmann (K-1 60-64 lata), Romuald Figielus (C-1 60-64 lata), Szymon Cybal (C-1 40-44 lata) oraz osady K-2 65-69 lat (Jarosław Gulak, Ryszard Białkowski), K-2 60-64 lata (Jolanta Niedzielczyk i Elżbieta Hoffmann) i C-2 55-59 lat (Adam Dombrowski, Adam Szymański). Srebra dorzucili Władysław Jędrzejczyk (K-1 70-74 lata), Irena Serowik (K-1 60-64 lata), Dariusz Bresiński (C-1 60-64 lata), osady K-2 60-64 lata (Litwinka Aida Vilimiene i Irena Serowik), a także K-2 Mix 55-59 lat (Dariusz Bukowski, Jolanta Rogala). Brązowe krążki na 200 metrów przywieźli do Polski natomiast Roman Macias (K-1 65-69 lat), Jolanta Niedzielczyk (K-1 60-64 lata), Bogdan Szymoniak (C-1 65-69 lat) oraz osady K-2 35-39 lat (Marcin Garbacz, Krzysztof Majerski) i C-2 60-64 lata (Bogdan Szymoniak i Dariusz Bresiński).

Oznacza to, że biało-czerwoni w tym roku wywalczyli 14 złotych, 11 srebrnych i 10 brązowych medali, a warto dodać, że mieli też sporo czwartych miejsc, które przy odrobinie więcej szczęścia mogły zamienić się również w krążki. Co ciekawe, w Portugalii wystąpiło 32 naszych reprezentantów, a znaczna większość wróciła do Polski z miejscem na podium.

Dwa drużynowe medale polskich slalomistów na otwarcie MME w Solkan. „Pokazaliśmy, że jesteśmy mocni”

Polscy slalomiści doskonale rozpoczęli zmagania podczas młodzieżowych mistrzostw Europy, które odbywają się w słoweńskim Solkan. W zmaganiach drużynowych srebrny medal wywalczyli panowie w kategorii U-23, a panie dołożyły brąz w juniorkach. – Nasza mocna ekipa powalczy jeszcze o indywidualne krążki – zapewnia Szymon Nowobilski, jeden z wicemistrzów Europy.

Nie da się ukryć, że rywale muszą liczyć się z młodzieżowymi reprezentacjami Polski w slalomie kajakowym. Wystarczy wspomnieć, że podczas niedawnych mistrzostw świata juniorów i U-23 złoty medal w K-1 wywalczyła Hanna Danek (juniorki), a w starszej z tych kategorii bardzo dobry wynik zanotowała też Dominika Brzeska, która była piąta. Trzeba też przyznać, że można było liczyć również na lepsze wyniki panów i tym bardziej biało-czerwoni na Słowenii chcieli zaprezentować się znacznie lepiej.

Tradycyjnie podczas dwóch pierwszych dni rozegrano indywidualne kwalifikacje, ale również zawody drużynowe. I to tutaj biało-czerwoni, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., spisali się znakomicie. Tym razem błysnęli w kategorii C-1. Najpierw nasze juniorki w składzie Hanna Danek, Julia Kirkowska i Patrycja Iwaniec popłynęły po brązowy medal ustępując jedynie Czeszkom i Hiszpankom, a później nasza męska ekipa U-23 (Szymon Nowobilski, Krzysztof Książek, Szymon Sowiźrał) dołożyła do tego dorobku srebro! Szybsi byli jedynie Francuzi.

– To dla nas duży sukces, szczególnie po nieudanych mistrzostwach świata. Pokazaliśmy, że potrafimy się spiąć i rywale muszą się z nami liczyć. Każdy medal cieszy, nieważne czy jest to indywidualny czy drużynowy. Na pewno Szymek i Krzysiek na pewno cieszą się ze swojego pierwszego wejścia na podium w mistrzostwach Europy. Jestem szczęśliwy, że mogłem pomóc osiągnąć im ten życiowy sukces i razem z nimi odebrać medal mistrzostw Europy. Potrzebowaliśmy takiego sukcesu w kanadyjkach, bo rok w rok któremuś z naszych zespołów brakowało ułamka sekundy do medalu. Teraz jesteśmy wicemistrzami Europy i to na pewno podbuduje naszą pewność siebie – mówi Nowobilski, najbardziej doświadczony zawodnik z naszej ekipy.

Warto wspomnieć, że bardzo blisko medali były również nasze juniorki w K-1 oraz męska ekipa U-23. Zarówno panie (Danek, Zuzanna Piprek, Gabriela Jojczyk), jak i panowie (Tadeusz Kuchno, Michał Ciągło, Mikołaj Mastalski) zanotowali czwarte pozycje. Szóste miejsca zajęły biało-czerwone drużyny K-1 junior mężczyzn (Marek Kulczycki, Joachim Jabłoński i Mateusz Hamerski) oraz C-1 U-23 kobiet (Martyna Bednarczyk, Katarzyna Liber i Julia Kirkowska). Ósma była natomiast nasza ekipa K-1 U23 kobiet (Brzeska, Dominika Danek, Piprek).

Warto wspomnieć, że Solkan jest szczęśliwe dla Polaków, bowiem Polki zdobyły tam ostatni medal w drużynie kanadyjek. Wówczas nasza ekipa do lat 23 w składzie Klaudia Zwolińska, Aleksandra Góra i Katarzyna Liber również wywalczyły brąz. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Teraz naszym zawodnikom pozostaje jeszcze walka o medale indywidualne. – Jesteśmy naprawdę mocną ekipą, która jest w stanie walczyć o medale. Zrobimy wszystko, by kibice byli z nas dumni – kończy Nowobilski.

MMŚ w slalomie za nami. Złoto Hanny Danek i świetne doświadczenie dla Polaków

We francuskim Foix zakończyły się młodzieżowe mistrzostwa świata w slalomie kajakowym, a ich ozdobą był złotych medal Hanny Danek w juniorskim K-1. Dobrze spisała się też Dominika Brzeska, która wywalczyła piąte miejsce w K-1 U-23, a dla pozostałych zawodników również było to znakomite doświadczenie.

Polacy do Foix pojechali ponad tydzień temu, a wszystko po to, by dobrze przygotować się do docelowej imprezy w tym roku. Nie jest tajemnicą, że nasi zawodnicy ciężko trenują, by w przyszłości stanowić o sile pierwszej kadry, ale na razie muszą dawać z siebie wszystko w swoich kategoriach wiekowych. Oczywiście wśród naszych reprezentantów, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., nie brakowało zawodników, którzy regularnie startują również w międzynarodowych seniorskich zawodach, czyli Dominiki Brzeskiej, Szymona Nowobilskiego i Hanny Danek. Każdy z nich miał więc duże ambicje, by w Foix zdobyć jak najwyższe miejsce.

Doskonale spisała się Danek, dla której był to ostatni rok w kategorii juniorek. Rok temu zawodniczka wywalczyła na MMŚ srebro, choć to złoto było jej ogromnym marzeniem. Została jeszcze mistrzynią Europy juniorek, a w tym roku chciała pokazać, że jest najlepsza nie tylko na Starym Kontynencie, ale na całym globie.

I Danek faktycznie udowodniła, że jest najlepsza w K-1. Złoto wywalczyła w niesamowitych okolicznościach. W kwalifikacjach oraz półfinałach byłaby pierwsza, gdyby nie dotknięcie jednej z bramek, choć i tak pewnie awansowała do finału. A w nim… tyczek dotknęła dwukrotnie! Mimo to, pojechała na tyle szybko, że wyprzedziła wszystkie rywalki i na jej szyi zawisło złoto! Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– To było coś, o czym marzyłam, ale też ciężko pracowałam na ten sukces. Po prostu spełniłam swoje sny – mówiła szczęśliwa Danek. – Dotknęłam dwóch bramek, miałam cztery punkty karne, a to nie powinno się wydarzyć. Byłam jednak świadoma tych błędów, więc chciałam potem nadrobić na trasie i to mi się udało! A jak się czułam po dotknięciu bramek? Cały czas wierzyłam w medal. Wiedziałam, że muszę dać z siebie wszystko i zobaczymy, co da mój rezultat. Gdy dopłynęłam na metę i zobaczyłam, że jestem pierwsza, to w tamtym momencie byłam najszczęśliwszą osobą na świecie!

Drugim najlepszym wynikiem naszych reprezentantów na MMŚ było piąte miejsce Dominiki Brzeskiej w K-1 młodzieżowców (U-23), co również jest dużym sukcesem Polki. W tej samej kategorii startowała jeszcze Dominika Danek, ale swój występ zakończyła na półfinale. Jeśli chodzi o juniorki w K-1, to oprócz Danek wystartowały jeszcze Zuzanna Piprek (16. miejsce w półfinale) oraz Gabriela Jojczyk (46. lokata).

Wśród juniorskich kajakarzy Marek Kulczycki i Joachim Jabłoński awansowali do półfinału, jednak na nim zakończyli swój występ (odpowiednio na 23. i 20. miejscu). Słabiej poszło za to Mateuszowi Hamerskiemu, który nie zdołał awansować z kwalifikacji. W kategorii U-23 najlepiej spisał się Tadeusz Kuchno, który był 24. (zakończył na półfinale). Michał Ciągło i Mikołaj Mastalski nie zdołali przebranąć przez kwalifikacje.

Jeśli chodzi o kanadyjki, to duże nadzieje można było pokładać w Szymonie Nowobilskim, który ma spore doświadczenie również w zawodach seniorskich. W U-23 awansował do półfinału, ale w nim zabrakło mi zaledwie 0,13 sekundy, by znaleźć się w najlepszej dwunastce. Na tym samym etapie z zawodami pożegnali się Szymon Sowiźrał (16. pozycja) i Krzysztof Książek (22. miejsce). Jeśli chodzi o panie w młodzieżówce, to zarówno Martyna Bednarczyk, jak i Katarzyna Liber nie zdołały przejść kwalifikacji.

– Moją koronną konkurencją jest K-1, ale w kanadyjkach dam z siebie wszystko. Byłam druga w kwalifikacjach, więc liczę też na miejsce w finale – ambitnie mówiła Danek, która wystartowała też w juniorskim C-1. W półfinale zajęła jednak 23. miejsce. Najbliżej awansu do finału była Patrycja Iwaniec (14. miejsce w półfinale), a niewiele zabrakło także Julii Kirkowskiej, która zanotowała 17. czas. Wśród juniorskich kanadyjkarzy tylko Gabriel Leśniak zdołał awansować do półfinału, jednak zajął w nim dopiero 30. miejsce. Piotr Biernat był 36. w kwalifikacjach, a Igor Puczel został zdyskwalifikowany.

W Foix biało-czerwone ekipy wystąpiły również w zawodach drużynowych. W K-1 w kategorii U-23 Polki (Brzeska, Dominika Danek, Piprek) zajęły piąte miejsce, podobnie zresztą jak panowie (Kuchno, Ciągło, Mastalski). W kajakowych zmaganiach drużynowych juniorów blisko medalu byli panowie (Kulczycki, Jabłoński, Hamerski), którzy wywalczyli czwartą pozycję, a panie (Hanna Danek, Jojczyk, Piprek) były szóste. Jeśli chodzi o kanadyjkarzy, to najlepiej spisała się ekipa juniorów (Biernat, Puczel, Leśniak), bowiem uplasowała się na szóstej pozycji. Żeńska drużyna U-23 (Bednarczyk, Liber, Kirkowska) wywalczyła siódme, a męska (Nowobilski, Książek, Sowiźrał) dziewiąte miejsce.

Tradycyjnie dwa ostatnie dni mistrzostw zostały poświęcone na kayak cross. Wśród juniorów najwyżej sklasyfikowana została Hanna Danek, która w time trialu była szósta, ale w pierwszym wyścigu eliminacyjnym head to head była trzecia i odpadła z dalszej rywalizacji (na time trialu swój udział zakończyła Iwaniec, która była 38.).

W kategorii U-23 do wyścigów czwórek awansowała Brzeska, która była dziewiąta w time-trialu. Swój udział zakończyła jednak po pierwszej rywalizacji z przeciwniczkami, bowiem na metę przyjechała jako czwarta. Najlepiej z naszych zawodników w kayak crossie zaprezentował się natomiast Kuchno, który był 15. w time-trialu, a potem doszedł aż do półfinału! Niestety tym razem był czwarty, ale znalazł się w najlepszej ósemce na świecie! W kategorii U-23 Mastalski i Ciągło zakończyli zawody na time-trialu.

Jeśli chodzi o juniorów, to najlepiej poradził sobie Kulczycki, który był 18. w time-trialu, a następnie przebrnął przez kwalifikacje. W ćwierćfinale zajął jednak trzecie miejsce i na tym zakończył swój występ. Z kolei Puczel był bliski awansu do fazy head to head, bowiem w time-trialu zajął 34. miejsce.

Hanna Danek mistrzynią świata juniorek w slalomie kajakowym! „Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie”

Rok temu wywalczyła srebro mistrzostw świata juniorek, ale w tym roku nie pozostawiła złudzeń, kto jest najlepszą slalomistką w K-1! Hanna Danek w niesamowitym stylu wywalczyła złoty medal podczas trwających MŚ we francuskim Foix. – Spełniłam swoje marzenia! – cieszy się Danek.

Hanna Danek to jedna z najbardziej utalentowanych zawodniczek slalomu kajakowego młodego pokolenia w Polsce. Ma dopiero 18 lat, a już może poszczycić się medalami mistrzostw Polski seniorek, a w tym roku została włączona do pierwszej kadry narodowej, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. i płynęła m.in. w mistrzostwach Europy w Paryżu. Wśród swoich rówieśniczek również bryluje, ponieważ w kategorii juniorek zdobyła w ubiegłym roku mistrzostwo Europy, a w mistrzostwach świata była druga.

I właśnie z celem poprawienia wyniku z Liptowskiego Mikulaszu Danek pojechała do Foix, gdzie zaplanowano w tym roku mistrzostwa świata juniorek. Nasza zawodniczka została zgłoszona do wszelkich możliwych kategorii: K-1, C-1 oraz w kayak crossie. Nie jest jednak tajemnicą, że najlepiej czuje się w pierwszej z nich i to w niej chciała wywalczyć medal.

We Francji Danek w eliminacjach popłynęła zgodnie z planem, a gdyby nie trąciła tyczki przy jednej z bramek, byłaby pierwsza. W takim układzie musiała uznać wyższość Słowaczki Barbory Ondráčkovej, jednak dalej skupiała się na awansie do finału i potem wyścigu medalowym. W półfinale sytuacja powtórzyła się, bowiem na koncie Danek znów pojawiły się dwa punkty karne i była druga, zaraz za Niemką Miną Blume. Po tym biegu pozostała jej już tylko walka o medale wśród 12 najlepszych zawodniczek świata. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Tymczasem w finale… Danek dotknęła dwóch tyczek! Z reguły taka sytuacja pozbawia wielu czołowych zawodników nie tylko zwycięstwa, ale często również podium. Mimo to, skupiona Danek popłynęła na tyle szybko, że… mimo kary zanotowała najlepszy czas (pokonała o 0,19 sekundy Ondráčkovą) i została mistrzynią świata juniorek!

– To było coś, o czym marzyłam, ale też ciężko pracowałam na ten sukces. Po prostu spełniłam swoje sny – mówi szczęśliwa Danek. – Dotknęłam dwóch bramek, miałam cztery punkty karne, a to nie powinno się wydarzyć. Byłam jednak świadoma tych błędów, więc chciałam potem nadrobić na trasie i to mi się udało! A jak się czułam po dotknięciu bramek? Cały czas wierzyłam w medal. Wiedziałam, że muszę dać z siebie wszystko i zobaczymy, co da mój rezultat. Gdy dopłynęłam na metę i zobaczyłam, że jestem pierwsza, to w tamtym momencie byłam najszczęśliwszą osobą na świecie!

Co więcej, Danek ma przed sobą jeszcze starty w C-1 oraz kayak crossie, więc mistrzostwa świata się dla niej na tym sukcesie jeszcze nie kończą. – W kanadyjce debiutuję w mistrzostwach świata i dam z siebie wszystko. Na razie jestem w półfinale, który odbędzie się w piątek. Nie ukrywam, że skupiam się na swojej koronnej konkurencji, choć w kwalifikacjach byłam szósta, więc liczę też na finał – mówi Danek.

Warto wspomnieć, że w K-1 juniorek płynęły również Zuzanna Piprek i Gabriela Jojczyk. Pierwsza z zawodniczek zakończyła rywalizację w półfinale, a druga odpadła w kwalifikacjach.

Aż 11 medali Polaków na młodzieżowych mistrzostwach Europy! Znakomita postawa biało-czerwonych!

To były zdecydowanie zawody pod dyktando Polaków! Biało-czerwoni wywalczyli aż 11 medali podczas młodzieżowych mistrzostw Europy w sprincie kajakowym, które odbyły się w rumuńskim Pitesti. – To dla nas cenne krążki – mówią nasi reprezentanci.

O tym, że Polacy są kajakarską potęgą, nie trzeba nikogo przekonywać. Biało-czerwoni regularnie zdobywają medale igrzysk olimpijskich czy mistrzostw świata i Europy. Co więcej, mamy też znakomitą młodzież, która również odnosi sukcesy. Najlepszym przykładem są młodzieżowe mistrzostwa Europy, które właśnie zakończyły się w rumuńskim Pitesti.

Worek z medalami dla Polaków otworzył Kacper Sieradzan, który wywalczył srebro w kategorii U-23 konkurencji C-1 na 1000 metrów. Kolejne krążki dorzuciła nasza kajakarska dwójka w juniorach, czyli Norbert Midloch i Piotr Szymczak, którzy byli drudzy w K-2 na 1000 metrów, a srebro dorzucili też na połowę krótszym dystansie. Faworytami do złota w K-2 na 1000 metrów U-23 byli natomiast Alex Borucki i Valerii Vichev. Biało-czerwoni nie zawiedli, pewnie zwyciężyli w wyścigu finałowym i dorzucili pierwsze złoto dla Polski podczas zawodów w Rumunii. Co więcej, Borucki i Vichev później zwyciężyli również na 500 metrów i z Pitesti wyjechali z dwoma złotymi medalami. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Zawsze fajnie jest wygrywać – uśmiecha się Borucki. – Naprawdę cieszymy się z tych medali. Nie stawialiśmy się w roli faworytów, wiedzieliśmy, że musimy popłynąć najlepiej, jak potrafimy. Nie zlekceważyliśmy rywali, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że nie tylko my chcemy zdobyć złoto. Szkoda też mojej jedynki i to nie chodzi o kontuzję przedramienia, z którą się zmagam, ale sądzę, że na 500 metrów byłbym kandydatem do zwycięstwa. Na dystansie 200 metrów, w którym popłynąłem, byłem czwarty.

To nie był jednak koniec udanych mistrzostw dla Polaków, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. Na podium stanął również Wiktor Leszczyński, który wywalczył srebro w K-1 U-23 na 500 metrów. Kajakarz miał też ogromny udział w wyścigu w K-4 na 500 metrów U-23, bowiem wspólnie z Vichevem, Wojciechem Pilarzem i Jarosławem Kajdankiem zdobyli złoto! Na podium dwukrotnie stanął również Juliusz Kitewski, który wygrał finałowy wyścig w C-1 na 200 metrów U-23, a w C-2 na 500 metrów z Krystianem Holdakiem byli drudzy.

Biało-czerwoni w Pitesti zdobyli także dwa brązowe medale i to oba w kategorii juniorskiej. Najpierw Sandra Nowak i Mischa Grover-Balik były trzecie w C-2 na 200 metrów, a na najniższym stopniu podium w mieszanej osadzie C-4 stanęły także Amelia Marcinkowska, Maja Ruzanowska, Oskar Dekowski i Mateusz Augustyniak.

Dorobek Polaków mógłby być jeszcze większy, bowiem nasi reprezentanci zajmowali również kilka czwartych miejsc. Łącznie z Pitesti wywieźli 11 medali: cztery złote, pięć srebrnych i dwa brązowe, co dało im trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej. – Teraz będziemy szykowali się do mistrzostw świata i tam też będziemy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony – kończy Borucki.

Polacy bardzo blisko finału Pucharu Świata w kayak crossie! Udana niedziela w Pradze

Dwa miejsca w półfinałach wywalczyli polscy slalomiści podczas zawodów w kayak crossie Pucharu Świata w Pradze. Niewiele brakowało, a Klaudia Zwolińska znalazłaby się w najlepszej czwórce, a nareszcie dobry wynik zanotował Michał Pasiut. – Zostawiliśmy dobry ślad w Pradze – podsumowuje całą imprezę Jakub Chojnowski, trener reprezentacji Polski.

Niedzielne zawody tradycyjnie rozpoczęła próba czasowa, w której w tym sezonie zawodnicy również walczą o medale. Biało-czerwoni, wspierani przez sponsora głównego PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., krążków nie wywalczyli, jednak troje z nich awansowało do dalszej fazy (Klaudia Zwolińska była 19., Mateusz Polaczyk dziewiąty, a Michał Pasiut 29.). Z zawodami na tym etapie pożegnali się natomiast Aleksandra Góra i Jakub Brzeziński.

W eliminacyjnych wyścigach czwórek znakomicie spisali się Polaczyk i Zwolińska, którzy wygrali swoje biegi. Dużo pecha miał natomiast Pasiut, który długo jechał na drugiej pozycji, która również premiowała awansem do ćwierćfinału. Niestety wjechał w niego rywal, co wyglądało naprawdę niebezpiecznie. Na szczęście Polakowi nic się nie stało, ale stracił pozycję i zakończył wyścig na trzeciej pozycji. To jednak nie koniec historii, bowiem Francuz, który jechał w tym samym biegu, został zdyskwalifikowany i… Polak ostatecznie awansował dalej!

W ćwierćfinale Polaczyk w swoim biegu został przy jednej z bojek wypchnięty przez rywala, przez co musiał do niej wrócić i stracił sporo czasu. Nie zdążył dogonić rywali i zakończył rywalizację na tym etapie.

– Zająłem dziewiąte miejsce w time trialu, tutaj zaliczyłem dwa przejazdy, więc było dobrze. Niestety przy zderzeniu z Niemcem wyleciałem z trasy, ale płynęło się naprawdę dobrze. Kayak cross coraz bardziej mnie cieszy, co widać też na torze. Teraz czas na odpoczynek i przez parę dni na pewno nie wsiądę do kajaka – śmieje się Polaczyk. – Potem biorę się znów do ciężkiej pracy, bo przed nami jeszcze dwa Puchary Świata i oczywiście mistrzostwa świata, na które wszyscy ostrzą pazurki.

Dalej awansował za to Pasiut! W ćwierćfinale pojechał bardzo dobrze i zakończył wyścig na drugiej pozycji, dzięki czemu znalazł się już w najlepszej ósemce Pucharu Świata. W półfinale niestety przyjechał na metę już jako czwarty, ale zdecydowanie może zaliczyć ten start do bardzo udanych. – Cieszę się, że w końcu zaliczyłem więcej, niż jeden przejazd na zawodach – uśmiecha się Pasiut. – Po to trenujemy, poświęcamy temu całe życie, żeby prezentować się jak najlepiej. Jestem zadowolony, bo wywalczyłem miejsce w półfinale i to się dla mnie liczy.

Doskonale płynęła również Zwolińska, która bez najmniejszych problemów prowadziła przez cały bieg ćwierćfinałowy i również awansowała do TOP 8. Półfinał był bardzo zacięty, nasza zawodniczka walczyła o drugie miejsce, jednak ostatecznie wyprzedziła ją Evy Leibfarth. Nie brakowało jednak kontrowersji, ponieważ Amerykanka powinna otrzymać karę. Po wideoweryfikacji decyzji jednak nie zmieniono. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Szkoda, bo ten dobry weekend w Pradze chciałam przypieczętować również finałem, a może nawet medalem w kayak crossie. Czułam się bardzo dobrze w tych wyścigach. Niestety, wszystko zakończyło się akcentem niezależnym od nas i wychodzi na to, że trzeba się przygotowywać tak, żeby awansować bez wątpliwości. Jestem jednak zadowolona z całego Pucharu Świata, byłam cały czas w czołówce. Mimo że wracam po przerwie, jestem na dobrej drodze do wysokiej formy. Teraz chwilę odpocznę i dalej będę przygotowywała się do mistrzostw świata, bo po przerwie związanej z problemami zdrowotnymi mam trochę więcej pracy, niż inni – podsumowuje Zwolińska.

Puchar Świata w Pradze Polacy mogą jednak zaliczyć do udanych, bowiem wywalczyli dwa medale w short slalomie, dobre miejsca w klasycznym dystansie, a także dwie lokaty w półfinałach kayak crossa.

– Start w Pradze dał nam naprawdę dużo emocji. Przez wszystkie trzy dni osiągnęliśmy wyniki, z których się bardzo cieszymy. To też dobry prognostyk przed główną częścią sezonu. Na pewno wyjeżdżamy z Czech z podniesionym czołem. Napędzaliśmy się ze startu na start i nasi zawodnicy zostawili fajny ślad w tych startach. Wierzymy, że to da też motywację do tego, by solidnie przygotować się do głównej części sezonu, którą zakończą mistrzostwa świata – kończy Chojnowski.

Polacy o włos od podium Pucharu Świata w Pradze. Naszym slalomistom zabrakło niewiele

Gdyby nie błąd na jednej z bramek, Mateusz Polaczyk zdobyłby drugi medal podczas slalomowego Pucharu Świata w Pradze. Ostatecznie nasz zawodnik uplasował się na czwartej pozycji w K-1, a kibiców cieszy również piąte miejsce Klaudii Zwolińskiej. – Ten wynik świadczy o moim wysokim poziomie – mówi Polaczyk.

Pierwszego dnia Pucharu Świata w Pradze odbyły się zawody na skróconym torze. Przypomnijmy, że Polacy spisali się doskonale w tej formule zawodów, bowiem Klaudia Zwolińska wywalczyła srebrny medal w K-1, a Mateusz Polaczyk brąz w tej samej kategorii. – Czuję po tych startach dobrą energię i mam nadzieję, że przełożę ją na klasyczny dystans – mówiła wicemistrzyni olimpijska z Paryża.

Sobotnie zmagania w Pradze rozpoczęły się od zawodów kanadyjkarzy. Wśród pań żadna z biało-czerwonych, których wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., nie zdołała zakwalifikować się do finału. Bardzo blisko tego celu była Aleksandra Góra i gdyby nie dotknęła jednej z bramek na początku swojego biegu, znalazłaby się w najlepszej dwunastce. Ostatecznie była osiemnasta, a Zwolińska zameldowała się dwie pozycje niżej.

Bardzo dobrze popłynął za to Kacper Sztuba, który w eliminacjach był dziewiąty, a do finału wszedł jako jedyny z dwoma punktami karnymi. W biegu medalowym również płynął szybko, ale ponownie dotknął jednej z bramek i zakończył rywalizację na szóstej pozycji i wyrównał swój najlepszy wynik w Pucharze Świata. – Mimo to czuję niedosyt – mówi zawodnik. – Przyjechałem do Pragi z innym zamiarem, chciałem zwieńczyć tę część sezonu medalem Pucharu Świata, co byłoby świetnym wynikiem. Szkoda, ale wyciągam pozytywne wnioski z tych przejazdów. Taki jest sport, ale cieszę się ze swojej dyspozycji w ostatnich tygodniach. Teraz chcę odpocząć, nacieszyć się rodziną i domem i po tej regeneracji z motywacją i głodem treningów wrócić do pracy.

Jeśli chodzi o zawody w K-1, to znakomicie zaprezentowali się Zwolińska i Mateusz Polaczyk. Nasza zawodniczka awansowała do finału z szóstego miejsca, choć trzeba mieć na uwadze, że na jej koncie znalazły się aż cztery punkty karne. Z kolei Polaczyk popłynął jeszcze lepiej i wygrał bieg eliminacyjny! Sporego pecha miał Dariusz Popiela, któremu zabrakło 0,37 sekundy do awansu, a Jakub Brzeziński był 31.

Dobre wyniki Zwolińskiej i Polaczyka zapowiadały wielkie emocje w finale. Ostatecznie nasza zawodniczka zajęła piąte miejsce, z czego jest bardzo zadowolona. – Fajnie jest wrócić do Pragi, bo jest tu zawsze wysoki poziom Pucharu Świata i jestem szczęśliwa z miejsca w TOP 5. Ze względu na ostatnie perypetie zdrowotne trochę zabrakło mi przygotowania i tchu na końcu przejazdu, ale naprawdę niewiele brakuje do tego, by wejść na pozycje medalowe. Popełniałam małe, dość śmieszne błędy, co mogę szybko wyeliminować. Teraz dalej będę przygotowywała się do mistrzostw świata, które w tym sezonie są docelową imprezą – mówi Zwolińska.

Polaczyk natomiast jako lider wystąpił ostatni w finale i miał przegląd, jak pojechali przeciwnicy. I znów zaprezentował się znakomicie, ale… dotknął przypadkowo jednej z bramek. Niestety to pozbawiło go medalu, bo gdyby sędziowie nie dopisali mu dwóch sekund za karę, zamiast na czwartym, zakończyłby zawody na trzecim miejscu. – Bardzo szkoda tego drobnego dotknięcia, bo miałbym kolejny medal. Ale czwarte miejsce na Pucharze Świata, jeszcze w Pradze, to też dobry wynik. Może nie brałbym go w ciemno przed zawodami, ale to świadczy o moim dobrym poziomie. Do tego dochodzi ten niesamowity doping, który jest niepowtarzalny. Przede mną jeszcze zawody w kayak crossie, więc zmieniam łódź, zmieniam kask i zaczynamy najbardziej widowiskową część Pucharu Świata – mówi Polaczyk. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

W kayak crossie wystąpią również Góra, Zwolińska, Brzeziński i Michał Pasiut. Początek niedzielnych zmagań o godz. 9.

Dwa medale Pucharu Świata w Pradze! Polscy slalomiści w wysokiej formie

To było znakomite polskie otwarcie Pucharu Świata w slalomie kajakowym w Pradze! Klaudia Zwolińska wywalczyła srebro, a Mateusz Polaczyk brąz na skróconym dystansie i nasi kadrowicze tylko potwierdzili, że ich forma utrzymuje się na wysokim poziomie. – Uwielbiamy tutaj startować – mówią biało-czerwoni.

Zawody Pucharu Świata w Pradze rozpoczęła rywalizacja na skróconym torze. To nowy pomysł Międzynarodowej Federacji Kajakarskiej (ICF), który miał być wprowadzony we wszystkich zawodach cyklu w tym sezonie. Ostatecznie pomysł odłożono na przyszłość, jednak organizatorzy jednego z najbardziej lubianych Pucharów Świata, czyli tego w Pradze, postanowili przetestować u siebie tę formułę.

A warto przypomnieć, że doskonale w takich warunkach czuje się Klaudia Zwolińska, czyli nasza wicemistrzyni olimpijska z Paryża na klasycznym dystansie. I potwierdziła to na torze, bowiem po kwalifikacjach kategorii K-1 była druga i do pierwszej Gabrieli Satkovej straciła tylko 0,15 sekundy. W finale Zwolińska pojechała równie dobrze i wywalczyła srebro. – Lubię starty w short slalomie, a szczególnie w Pradze, bo to moje ulubione miejsce jeśli chodzi o zawody międzynarodowe. Gdzie więc mogę wrócić po chorobie w lepszym stylu, niż w Czechach? – uśmiecha się Zwolińska. – Czuję się bardzo dobrze po tych dwóch przejazdach i czuję dobrą energię również na kolejne starty. Liczę też na kibiców, ale też na medale, bo co roku przywożę z ważnej imprezy krążek. Teraz mam już zapewniony w Pucharze Świata i bardzo się z tego cieszę.

Zwolińska miała wystartować również w C-1 na krótkim dystansie, jednak ostatecznie zrezygnowała ze względu na fakt, że zawody nie są punktowane do rankingu Pucharu Świata, a w sobotę liderkę naszej kadry czekały występy w docelowych kategoriach K-1 i C-1, a w niedzielę w kayak crossie. W C-1 popłynęła za to Aleksandra Góra, która także awansowała do finału! Dziesiąte miejsce dało jej możliwość walki o medale, a w decydującej próbie zajęła jedną pozycję wyżej. – Czuję niedosyt, bo byłabym znacznie wyżej, gdyby nie ten ostatni podjazd – mówi Góra. – Jakbym pojechała tak, jak w pierwszym przejeździe, to byłoby super. Ale i tak jako kadra mamy kilka finałów, teraz czas na mały odpoczynek i w sobotę znów działamy. Atmosfera jest niesamowita, kibice doskonale dopingują i w Pradze naprawdę startuje się znakomicie.

Bardzo dobrze popłynęli również zawodnicy męskiej reprezentacji Polski, których wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. Do finału zakwalifikowało się dwóch naszych kajakarzy: Dariusz Popiela i Mateusz Polaczyk (odpowiednio szóste i siódme miejsce). Nieco słabiej poszło Jakubowi Brzezińskiemu, który uplasował się dopiero na 39. pozycji i zakończył swój udział w piątkowych zawodach. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

W finale znów doskonale pojechał Polaczyk, który ostatecznie uplasował się na trzeciej pozycji i wywalczył brązowy medal! – Klaudia otworzyła ten worek z polskimi medalami, a ja dołożyłem jeszcze brąz – cieszy się Polaczyk. – Moje przejazdy były naprawdę w porządku. Cały czas jestem w dobrej dyspozycji. Slalom to gra błędów, można być w świetnej formie, ale czasem nie dowieźć tego do końca. Zdobyłem po raz kolejny medal w tak naprawdę mekce kajakowej i życzę każdemu, żeby miał okazję wystąpić w Pradze. Jest tu najlepsza atmosfera, ale nie ma się czemu dziwić, bo Czesi to potęga, jeśli chodzi o slalom. W sobotę i niedzielę również będziemy startowali przy pełnych trybunach i dam z siebie wszystko.

Popiela w tym sezonie wywalczył natomiast pierwszy finał, a ostatecznie był w nim dziesiąty. – Cieszy mnie ten finał. Short to bardzo fajna formuła i od lat mówiło się, że ona wejdzie do programu Pucharu Świata. To tylko pokazuje, że slalom może być rozgrywany w różny sposób i jeszcze bardziej emocjonujący – mówi Popiela.

Słabiej poszło za to naszym kanadyjkarzom. Michał Wiercioch poprzez ominięcie jednej z bramek nie mógł myśleć o miejscu w finale (44. pozycja). W najlepszej dwunastce nie znaleźli się też Kacper Sztuba (24. pozycja) i Grzegorz Hedwig (38. pozycja).

W sobotę w Pradze odbędą się zawody w K-1 i C-1 na pełnym dystansie. Udział w nich wezmą wszyscy zawodnicy, którzy wystartowali również w piątek, a zawody będą już wliczane do rankingu ICF.

Zofia Tuła wicemistrzynią świata we freestyle’u kajakowym! Wielki sukces Polski

Znakomicie zaprezentowała się Zofia Tuła podczas mistrzostw świata we freestyle’u kajakowym, które odbyły się w niemieckim Plattlingu. Chociaż zawody zostały przerwane ze względu na niski poziom wody w rzece, to Polka stanęła na drugim stopniu podium. – Jestem niesamowicie dumna – mówi nasza zawodniczka.

Zarówno Tuła, jak i Tomasz Czaplicki, czyli inny z naszych freestyle’owców, od lat wiodą prym nie tylko w Polsce, ale również na świecie w tej dyscyplinie. Regularnie zdobywają medale mistrzostw świata czy Pucharów Świata i potwierdzają, że w czołówce są nie przez przypadek. Po raz kolejny swoją wartość chcieli pokazać podczas mistrzostw świata, które odbywały się w niemieckim Plattlingu.

Biało-czerwoni w Niemczech doskonale przeszli przez pierwszą rundę kategorii K-1. Klasę pokazała przede wszystkim Agata Sobieraj-Jakubiec, która była trzecia w klasyfikacji generalnej eliminacji. Do ćwierćfinałów awansowali również Tuła (szósta pozycja), a w męskich zawodach Czaplicki (trzecie miejsce) i Bartosz Czauderna (14. pozycja).

Polacy, których wspiera sponsor główny naszego kajakarstwa PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., z dużymi nadziejami przystąpili również do biegów ćwierćfinałowych. Najlepiej spisała się tym razem Tuła, która zajęła drugie miejsce ze znakomitym wynikiem 1076.67 punktu. Czaplicki na tym etapie był piąty, a Czauderna dziesiąty. Cała trójka zagwarantowała swoje w ten sposób awans do półfinału, a jedenastej Sobieraj-Jakubiec zabrakło zaledwie 50 punktów, by również znaleźć się w kolejnym etapie.

Niepokojący był jednak niski stan rzeki Izary, na której odbywały się zawody w Plattingu. Ostatecznie organizatorzy najpierw zmieniali czas i miejsce startów w trakcie zawodów, a następnie zdecydowali o przerwaniu mistrzostw. Zgodnie z regulaminem ostatecznymi wynikami były zatem te, podczas których rozegrano całą pełną rundę. W przypadku kategorii K-1 był to wspomniany ćwierćfinał, więc… Tuła w ten sposób wywalczyła srebrny medal mistrzostw świata!

– Jestem niesamowicie dumna z tego medalu. To mój trzeci krążek mistrzostw świata, ale zdecydowanie najlepszy w karierze. To ogromny sukces dla Polski i również osobiście dla mnie. Czułam jednak, że mogę więcej pokazać podczas moich startów i żałuję, że nie mogłam walczyć w kolejnych rundach. Medal to wielki zaszczyt, a moment, kiedy stanęłam na podium pozostanie dla mnie magiczny i niezapomniany.

Warto wspomnieć, że w tym samym czasie w Plattlingu rywalizowali również juniorzy. W tej kategorii wielkie brawa należą się Mai Kawczyńskiej, która była czwarte w kwalifikacjach i co prawda awansowała do półfinału, to jednak ze względu na przerwane zawody utrzymała pozycję i znalazła się tuż za podium. – Nie było łatwo ze względu na wszystkie okoliczności i szkoda, że nie mogliśmy dalej rywalizować zgodnie z planem, ale nie mamy na to wpływu – napisała w swoich mediach społecznościowych zawodniczka. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Warto dodać, że Tuła wystąpiła również w kanadyjkach, w których zajęła siódme miejsce.

fot. ICF

Sześć medali polskich kajakarzy podczas ME w Racicach. „Jest duży potencjał”

Bardzo dobrze zaprezentowali się polscy kajakarze podczas mistrzostw Europy w sprincie, które odbywały się w czeskich Racicach. Biało-czerwoni wywalczyli łącznie sześć medali, w tym dwa złote. – Pamiętajmy, że jest rok poolimpijski, a i tak zdobywamy krążki – cieszy się Grzegorz Kotowicz, prezes Polskiego Związku Kajakowego.

W sobotnich finałach Polacy zdobyli trzy medale, ale wiele nadziei pozostało jeszcze na niedzielne wyścigi. Do worka z biało-czerwonymi krążkami kolejny dorzuciła Anna Puławska, która startowała w K-1 na 500 metrów. Nasza zawodniczka przypłynęła na metę jako druga, a na jej szyi zawisł srebrny medal. Puławska w niedzielę jeszcze raz stanęła na podium, tym razem z Martyną Klatt, bowiem w kategorii K-2 na 500 metrów okazały się bezkonkurencyjne! – Będę bardzo dobrze wspominała te mistrzostwa Europy – przyznaje Puławska. – Co prawda mamy sezon poolimpijski i dajemy sobie rezerwę, żeby poskładać coś nowego i żeby przyniosło to efekt do igrzysk olimpijskich. Czuję się bardzo dobrze i będę starała się o kolejne dobre wyniki. Teraz trzeba trochę odpocząć i rozpoczynamy przygotowania do mistrzostw świata.

– Ten medal smakuje znakomicie – dodaje Klatt. – To był dobry wyścig w naszym wykonaniu. Dałyśmy z siebie bardzo dużo, ale też zaryzykowałyśmy, bo inaczej popłynęłyśmy finisz. Przyniosło to superrezultat w postaci złotego medalu.

Oprócz Puławskiej, jednym z najbardziej zapracowanych zawodników w niedzielnych finałach był Wiktor Głazunow, który miał zaplanowane dwa starty w C-1: na dystansach 500 i 5000 metrów. Jeden z naszych faworytów do medalu rozpoczął od krótszego z nich, jednak przypłynął dopiero na piątym miejscu. Z kolei na dziesięciokrotnie dłuższym dystansie nasz zawodnik od początku stawki zajmował drugie miejsce i… wywalczył srebro!

– Jestem zadowolony z tych zawodów. Pokazałem, że cały czas jestem w czołówce, od kilku lat wchodzę pewnie do finałów, a konkurencja jest naprawdę bardzo silna. Mam nadzieję, że wkrótce uda mi się wywalczyć medale też na krótszych dystansach. Mimo że dużo startowałem podczas mistrzostw Europy, to najbliższe dni spędzę na treningu. Nie chcę popaść w marazm, a po krótkim odpoczynku szybko wrócę do pracy – uśmiecha się Głazunow.

W niedzielę w finałach popłynęli również inni biało-czerwoni, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.: Karolina Bronowicz (czwarta w VL1 na 200 metrów), Wiktor Kędzia (nie ukończył wyścigu w VL2 na 200 metrów), Anna Bilovol (Czwarte w VL2 na 200 metrów), Robert Wydera (siódmy w VL3 na 200 metrów), Katarzyna Kozikowska (czwarta w KL3 na 200 metrów), Valerii Vichev i Alex Borucki (szósta pozycja K-2 na 500 metrów), Aleksander Kitewski i Norman Zezula (siódme miejsce w C-2 na 500 metrów). Bardzo niewiele do medalu zabrakło natomiast kanadyjkarkom Dorocie Borowskiej i Sylwii Szczerbińskiej. Nasze zawodniczki w walce o brąz o 0,013 pokonała węgierska osada Agnes Kiss/Bianka Nagy. – Węgierki znakomicie finiszują i tutaj to było decydujące – mówił Mariusz Szałkowski, trener naszych kanadyjkarek.

Trener naszych kajakarek Zbigniew Kowalczuk jest zadowolony z występów biało-czerwonych i podkreśla, że Polki teraz będą pracowały jeszcze nad niuansami. – Srebrny medal Ani cieszy, ale ona sama ma lekki niedosyt. Trzeba jednak pamiętać, że w kontekście tego, co działo się przed mistrzostwami Europy, ten krążek to duże osiągnięcie. Musimy jeszcze popracować nad współpracą wewnętrzną w czwórce, chociaż miejsce tuż za podium również daje nadzieję. W mistrzostwach świata jeszcze pokażemy, na co nas stać.

Łącznie biało-czerwoni w tegorocznych mistrzostwach Europy w Racicach zdobyli sześć medali: dwa złote, dwa srebrne i dwa brązowe. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO – Mamy rok poolimpijski i medale nie są teraz najważniejsze, ale byłem pewny, że będziemy je zdobywać – podsumowuje Grzegorz Kotowicz, prezes Polskiego Związku Kajakowego, który również kibicował biało-czerwonym w Czechach. – Mieliśmy też sporo czwartych miejsc, co potwierdza, że jesteśmy w europejskiej czołówce. Mamy sześć medali, z czego cztery w konkurencjach olimpijskich i to naprawdę cieszy.

Worek z polskimi medalami ME w Racicach otwarty. Rekord Europy Doroty Borowskiej!

To był niesamowicie udany dzień w wykonaniu polskich zawodników podczas mistrzostw Europy w sprincie kajakowym, które odbywają się w czeskich Racicach. Biało-czerwoni pierwszego dnia medalowego wywalczyli trzy krążki, a Dorota Borowska pobiła rekord Europy w C-1 na 200 metrów!

Worek z medalami dla biało-czerwonych otworzyła Dorota Borowska, która wystartowała w C-1 na 200 metrów. Nasza zawodniczka zdecydowanie wygrała bieg finałowy, a co więcej… pobiła rekord Europy w tej konkurencji (45.178 sekundy)! – Bardzo się cieszę, że to akurat ja miałam zaszczyt otworzyć worek z medalami. Ten sezon traktuję trochę inaczej i tym bardziej cieszę się, że przy wsparciu Polskiego Związku Kajakowego i Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego pokazałam, że jestem zawodniczką, która oddaje serce do końca. Na razie staram się cieszyć z tego medalu, jednak dam z siebie wszystko jeszcze w wyścigu w dwójce z Sylwią Szczerbińską i mam nadzieję, że nie powiedziałam w sobotę ostatniego słowa – mówiła po swoim złotym wyścigu Borowska, która ze Szczerbińską w C-2 na 200 metrów ostatecznie przypłynęły jako piąte.

Na podium w sobotę stanął również Oleksii Koliadych, czyli nasz murowany faworyt do medalu w C-1 na 200 metrów. Polak bez problemów awansował do finału i w nim chciał obronić złoty medal ME sprzed roku. Ostatecznie na metę przypłynął jako drugi, a przegrał o zaledwie 0,047 sekundy z Hiszpanem Pablo Graną. – Szczerze, to na mecie myślałem, że wygrałem, bo tak to wyglądało. Z Hiszpanem walczę już od kilku lat, bo to bardzo mocny przeciwnik. W ubiegłym roku pokonałem go na wszystkich zawodach, dziś niestety był minimalnie lepszy. Cóż, taki jest sport. Przede mną jeszcze mistrzostwa świata i mam nadzieję, że tam powalczymy, bo teraz znów biorę się do ciężkiej pracy – mówi Koliadych.

Trzeci medal dla Polaków, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., dorzuciła męska czwórka kajakowa. Jakub Stepun, Jarosław Kajdanek, Valerii Vichev i Sławomir Witczak to co prawda nowa osada, ale w swojej pierwszej mistrzowskiej imprezie wywalczyła brąz. – Meldujemy wykonanie rozkazu – śmieje się Stepun. – Wykonaliśmy naprawdę dobrą robotę. Dopiero się docieramy, ale ten medal to dobry krok w stronę igrzysk olimpijskich w Los Angeles. Zostawiliśmy serce na torze i są tego efekty. Przed nami kolejne miesiące ciężkiej pracy i mam nadzieję, że zdobędziemy też krążek podczas mistrzostw świata w Mediolanie.

Niewiele do miejsc na podium zabrakło również innym naszym zawodnikom. Czwarte miejsca zajmowali Wiktor Głazunow (C-1 na 1000 metrów), Monika Kukla (VL3 na 200 metrów) i biało-czerwona czwórka kajakarek (Karolina Naja, Sandra Ostrowska, Julia Olszewska, Adrianna Kąkol). W finale B w K-1 na 500 metrów nie miał sobie równych natomiast Przemysław Korsak. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. Warto wspomnieć, że dla Kukli czwarte miejsce jest dużym wyczynem. – Pobiłam życiówkę i złamałam granicę minuty, więc jestem bardzo zadowolona z tego startu – mówi. – Racice będę więc wspominała bardzo dobrze. Atmosferę w drużynie też mamy znakomitą, więc zupełnie inaczej się pracuje. Teraz dalej kibicujemy pozostałym naszym kadrowiczom.

W sobotnich finałach wystąpili również Justyna Regucka (9. miejsce W VL3 na 200 metrów), Krzysztof Stanio (9. lokata w KL2 na 200 metrów), Alex Borucki (9. pozycja w finale B wyścigu K-1 na 1000 metrów), Julia Olszewska (ósma w K-1 na 200 metrów), Mateusz Surwiło (siódmy w KL3 na 200 metrów), Anna Bilovol (piąta w KL2 na 200 metrów), Jakub Szpak (piąty w VL1 na 200 metrów).

W niedzielę zaplanowano ostatnie finały podczas mistrzostw Europy w Racicach, a na starcie oczywiście nie zabraknie również biało-czerwonych.

Kolejne finały ME w sprincie kajakowym dla Polaków. Od soboty walka o medale

W piątek podczas mistrzostw Europy w sprincie kajakowym w czeskich Racicach zaplanowano biegi półfinałowe. Znamy już pełny skład wyścigów medalowych, a formalności dopełnili również Wiktor Głazunow i Krzysztof Stanio. – Nasi zawodnicy pokazali, że są dobrze przygotowani – mówi przed finałami Ryszard Hoppe, trener naszej męskiej kadry kajakowej.

Jako pierwszy w piątek wystąpił Alex Borucki, który chciał wywalczyć awans do finału w K-1 na 1000 metrów. Polak, który w czwartek zdobył już przepustkę do finału, ale w dwójce, tym razem będzie musiał zadowolić się miejscem w finale B. Borucki był bowiem dopiero siódmy w swoim wyścigu i nie zdołał awansować do najlepszej dziewiątki.

– Nie ma się jednak czemu dziwić, bo od lutego mam spory problem z przedramieniem. O ile na 500 metrów jestem w stanie zacisnąć zęby, to dwukrotnie dłuższy dystans czegoś takiego nie wybacza i trzeba szukać rozluźnienia. Z takim urazem ciężko o coś walczyć, ale nie ma co narzekać, ale zapomnieć o tym i skupić się na dwójce – mówi Borucki, którego można już nazwać pełnoprawnym zawodnikiem seniorskiej reprezentacji Polski. Biało-czerwonych wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

W sesji przedpołudniowej o finał walczyło jeszcze dwóch polskich parakajakarzy, czyli Patryk Dąbrowski i Tomasz Nijakowski. Obaj wystartowali w kategorii VL3 na 200 metrów, jednak zajęli czwarte (Nijakowski) i piąte (Dąbrowski) miejsce, a takie lokaty nie premiowały awansem do finału. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Dużo lepiej nasi zawodnicy zaprezentowali się w sesji popołudniowej. To, czego nie udało się dokonać w czwartek Wiktorowi Głazunowowi, zostało dopełnione właśnie w piątek. Nasz kanadyjkarz w C-1 na 500 metrów pewnie zwyciężył i popłynie w wyścigu medalowym.

Sztuka ta nie udała się natomiast Przemysławowi Korsakowi, który startował w K-1 na 500 metrów. W wyścigu półfinałowym był dopiero piąty, co oznacza, że wystąpi jedynie w finale B. Sam zawodnik przyznaje, że zabrakło mu nieco szczęścia. – Chciałem poprawić się po wczorajszym biegu i nie stanąć, a przyspieszyć. To mi się udało, ale jechałem w mocnym półfinale. W finale B ponownie dam z siebie wszystko i postaram się udowodnić, że ten finał A mi się należał – mówi Korsak.

Na koniec piątkowej rywalizacji z udziałem Polaków odbył się wyścig parakajakarzy w kategorii KL2 na 200 metrów. Wystąpili w nim Krzysztof Stanio, który awansował z drugiego miejsca do finału, a Patryk Dąbrowski niestety nie zdołał ukończyć wyniku.

W sobotę i niedzielę rozpoczną się wyścigi finałowe. Jak tłumaczy Ryszard Hoppe, trener naszej męskiej ekipy kajakowej, nasi zawodnicy na razie w niektórych konkurencjach prezentują naprawdę wysoką formę. – Generalnie jestem zadowolony z występów naszych zawodników – mówi szkoleniowiec. – Dużym pozytywnym zaskoczeniem jest jazda dwóch olimpijskich konkurencji, czyli K-2 na 500 metrów i K-4 na tym samym dystansie. Chłopaki pytali, jak mają popłynąć, odpowiedziałem, że tak, jak na eliminacjach w Poznaniu i spełnili wszystkie założenia. Jeśli obie osady popłyną właśnie tak, jak wtedy, to myślę, że będą walczyły o strefę medalową. Na razie pokazali, że są doskonale przygotowani, a w finale wszystko jest do wygrania.

Polacy rozpoczęli ME w sprincie kajakowym. Są finały, a wkrótce walka o medale

W czeskich Racicach rozpoczęły się mistrzostwa Europy w sprincie kajakowym, w których nie brakuje reprezentantów Polski. Pierwszego dnia zawodów nasi zawodnicy wywalczyli miejsca w wyścigach medalowych, a niektórzy będą musieli powalczyć jeszcze o nie w półfinałach. – Plan na dziś wykonaliśmy – zgodnie mówią biało-czerwoni.

Tradycyjnie Polacy są upatrywani w roli faworytów w wielu konkurencjach mistrzostw Europy. Wielu biało-czerwonych powinno znaleźć się też na podium również w Racicach, jednak warto wspomnieć, że wielu sportowców traktuje rok poolimpijski nieco spokojniej. Ambicji i woli walki naszym kajakarzom odmówić jednak nie można, dlatego biało-czerwoni chcieliby co najmniej powtórzyć wynik sprzed roku, czyli wywalczyć minimum czternaście medali.

Zawody w Racicach rozpoczął wyścig w C-1 na 1000 metrów, w którym wystąpił Wiktor Głazunow. Jeden z naszych faworytów do medalu na mecie zameldował się jako drugi i pewnie awansował do finału A, który odbędzie się w sobotę. Głazunow w czwartek wystąpił jeszcze w wyścigu w C-1 na 500 metrów, ale zajął dopiero czwarte miejsce i będzie musiał wystąpić w piątkowym półfinale. – Szkoda, bo mogłem zaoszczędzić trochę sił, ale taki jest sport i będę musiał walczyć w jeszcze jednym wyścigu. Na 1000 metrów awansowałem bezpośrednio i chyba gorzej byłoby nie awansować na tym dystansie – śmieje się Głazunow. – W jedynce czuję się mocno, ale konkurencja też nie próżnuje, więc czasem zabraknie ciutkę na finał. Chcę jednak wywalczyć przepustkę do tego najważniejszego wyścigu, a w sobotę będę myślał o medalach.

W finale A w kategorii C-1 na 200 metrów popłynie również Dorota Borowska. Nasza zawodniczka, która broni tytułu, wygrała swój bieg kwalifikacyjny i teraz czeka na wyścig medalowy, choć warto przypomnieć, że popłynie również w C-2 w parze z Sylwią Szczerbińską, z którą w tym sezonie pływa bardzo szybko. – Plan na dziś był taki, by awansować do finału i w pełni do wykonałam – mówi Borowska. – Nie czuję jednak presji, że muszę obronić tytuł. Już we wrześniu zapowiadałam, że rok poolimpijski będzie u mnie spokojny i tego się trzymam. Liczę na dobre rezultaty, chcę zaprezentować się jak najlepiej, ale zobaczymy, co będzie na mecie. Tor w Racicach wspominam bardzo dobrze, jest świetnie położony i mam nadzieję, że w finale wiatr nie będzie przeszkadzał, a kibicom damy jak najwięcej sportowych emocji.

Awanse do finałów A w czwartkowej sesji porannej wywalczyli również Oleksii Koliadych, który broni tytułu mistrza Europy w C-1 na 200 metrów (drugi w swoim biegu), Julia Olszewska w K-1 na 200 metrów (trzecia w biegu), a także nasze kajakowe czwórki: mężczyzn (Jakub Stepun, Valerii Vichev, Sławomir Witczak, Jarosław Kajdanek, drugie miejsce w eliminacjach) i kobiet (Karolina Naja, Sandra Ostrowska, Julia Olszewska i Adrianna Kąkol – pierwsze miejsce).

W sesji popołudniowej jako pierwsza z biało-czerwonych, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., do finału awansowała Anna Puławska (trzecie miejsce w wyścigu K-1 na 500 metrów). Naszą zawodniczkę w piątek czekał jeszcze start w K-2 na 500 metrów, a wspólnie z Martyną Klatt również awansowała do wyścigu medalowego z pierwszego miejsca. – Mamy awans, więc plan na dziś jest wykonany. Uważam, że był to bardzo dobry bieg w naszym wykonaniu, wykorzystałyśmy wszystkie swoje atuty. Mamy jeszcze dwa dni do finału i liczę, że ten wyścig medalowy będzie jeszcze bardziej dynamiczny w naszym wykonaniu – podsumowała Klatt.

Miejsce w niedzielnym finale zagwarantowała sobie również Katarzyna Kozikowska, czyli nasza parakajakarka startująca w wyścigu KL3 na 200 metrów. Ubiegłoroczna brązowa medalistka ME z Szeged na tym dystansie w Racicach również mierzy wysoko. – Wszystko poszło zgodnie z planem, ale teraz muszę czekać do niedzieli, więc jeszcze w piątek zaplanuję mocny trening. Wiadomo, że zawsze chce się więcej, ale zobaczymy, jak to będzie wyglądało w finale. Na pewno dam z siebie wszystko, tak jak zawsze i mam nadzieję, że to pozwoli na podium – mówi Kozikowska. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Miejsca w wyścigach medalowych w piątek zapewnili sobie również Mateusz Surwiło (KL3 na 200 metrów, trzeci w biegu), Norman Zezula i Aleksander Kitewski (C-2 na 500 metrów, trzecie miejsce) oraz Alex Borucki i Valerii Vichev (K-2 na 500 metrów, pierwsza lokata). Z kolei w piątkowych półfinałach powalczą jeszcze Borucki (szóste miejsce w K-1 na 1000 metrów), Tomasz Nijakowski i Patryk Dąbrowski (VL3 na 500 metrów, szóste i piąte miejsce w biegach), Przemysław Korsak (trzeci w K-1 na 500 metrów) oraz Dąbrowski i Krzysztof Stanio (piąte miejsca w KL2 na 200 metrów).

Piątkowe półfinały rozpoczną się o godz. 9. Z kolei wyścigi medalowe zaplanowano na sobotę i niedzielę.