Z wiosłem dla Ojczyzny! Kajakarze Wojska Polskiego gotowi do walki o medale MŚ!

W środę polscy kajakarze rozpoczną walkę o medale mistrzostw świata w Mediolanie. To dla nich niezwykły honor, a oprócz nich o krążki walczą również slalomiści, na czele z wicemistrzynią olimpijską Klaudią Zwolińską. ”Zadanie wykonane. Przeciwnicy za burtą. Polska na podium!” – na taki meldunek liczy szefostwo Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego.

„Najważniejszym i największym triumfem człowieka jest zwycięstwo nad samym sobą” – to jedno z haseł sportowców, którzy związani są z Centralnym Wojskowym Zespołem Sportowym. A w jego skład wchodzi aż 17 kajakarzy reprezentacji Polski. Są w niej m.in. medaliści igrzysk olimpijskich, mistrzostw świata czy Europy. Wystarczy wspomnieć, że należą do niej kpr. Mateusz Polaczyk, szer. Grzegorz Hedwig, st. szer. Klaudia Zwolińska, st. szer. spec. Dominika Putto, st. szt. spec. Helena Wiśniewska, st. szer. spec. Katarzyna Kościółek, st. szer. spec. Karolina Naja, st. szer. spec. Anna Puławska, st. szer. Sandra Ostrowska, st. szer. Adrianna Kąkol, szer. Martyna Klatt, st. szer. Norman Zezula, st. szer. Wiktor Głazunow, szer. Kacper Sieradzan, st. szer. Dorota Borowska, szer. Jakub Stepun i szer. Przemysław Korsak, a koordynatorem naszych kajakarzy jest plut. Agnieszka Wiszczek-Kordus.

– Reprezentowanie biało-czerwonych barw to dla mnie ogromna nobilitacja. Od kiedy zostałem reprezentantem Polski, czuję dumę, a z każdym zdobywanym medalem wiem, że nie zdobywam go tylko indywidualnie, ale dla mojego ukochanego kraju. Będąc żołnierzem Wojska Polskiego zawsze jestem gotowy do walki o najwyższe cele i to daje mi ogromną motywację do dalszych ciężkich treningów – mówi st. szer. Wiktor Głazunow, wielokrotny medalista mistrzostw świata i Europy, a reprezentację Polski wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Wojsko Polskie ma nie tylko dobrze wyszkolonych żołnierzy, ale i… prawdziwe torpedy na wodzie. Kajakarscy mistrzowie, w tym medaliści olimpijscy, mistrzostw świata i Europy, z dumą łączą służbę dla Ojczyzny z rywalizacją na najwyższym sportowym poziomie. Ich obecność w wojskowych szeregach to nie tylko powód do dumy, ale też żywy dowód na to, że dyscyplina, wytrwałość i hart ducha sprawdzają się zarówno na poligonie, jak i na torze regatowym – podkreśla płk. Mariusz Denkewicz, szef CWZS Centralnego Wojskowego Zespolu Sportowego. – W rozmowach z naszymi sportowcami zawsze powtarza się jedno: duma z reprezentowania Polski. Nieważne, czy zakładają mundur czy startują w barwach narodowych. Dla nich służba Ojczyźnie to stan ducha. Kajak może nie przypomina bojowego wozu piechoty, ale gdy wiosło lśni jak bagnet, a cel jest jasny – medal dla Polski – zaczyna się prawdziwa walka. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Wśród bardzo zaangażowanych w służbę żołnierzy jest również Klaudia Zwolińska, wicemistrzyni olimpijska w slalomie kajakowym. Ona w tym roku powalczy m.in. o mistrzostwo świata w swojej konkurencji. – Startując w biało-czerwonych barwach wiem, że nie reprezentuję tylko nasz kraj, ale również Wojsko Polskie, dlatego jako żołnierz czuję podwójną dumę. Kajakarze z orzełkiem na piersi meldują gotowość! – podkreśla st. szer. Klaudia Zwolińska.

W środę rozpoczynają się natomiast mistrzostwa świata w sprincie kajakowym, w których wezmą udział również żołnierze Wojska Polskiego. – Jak przystało na wojskowe środowisko – życzymy naszym reprezentantom „zameldowania wykonania zadania”. Oby wrócili z tarczą, a najlepiej z kompletem medali. Bo choć ich broń to siła mięśni i wola walki, to duch w nich żołnierski, gotowi, zdyscyplinowani, nieustępliwi – kończy płk. Mariusz Denkewicz.

Mediolan stolicą światowego kajakarstwa. Ruszają MŚ z udziałem Polaków

Reprezentacja Polski w sprincie kajakowym stanie przed szansą na kolejne medale. W środę w Mediolanie rozpoczną się mistrzostwa świata, w których w wielu konkurencjach biało-czerwoni, po sukcesach w Pucharach Świata i mistrzostwach Europy, będą uchodzić za jednych z głównych kandydatów do podium.

Pierwsza, czerwcowa próba generalna na ME w Racicach wypadła po myśli Polaków. Nasi reprezentanci brylowali na czeskim torze regatowym, przywożąc łącznie sześć medali, w tym dwa złote. Nie zawiodły choćby liderki polskiej kadry narodowej. Dwa medale w olimpijskich konkurencjach wywalczyła kajakarka Anna Puławska (złoto w K2 500 m z Martyną Klatt i srebro w K1 500 m) czy kanadyjkarka Dorota Borowska, która zdobyła trzeci z rzędu tytuł mistrzyni Europy w C1 200 m. Miejsca na podium ME utrzymali kajakarze z osady K4 500 m czy Oleksii Koliadych (C1 200 m), a w kilku innych rywalizacjach Polacy zameldowali się tuż za podium. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Gołym okiem widać, że dwójka zrobiła duży postęp i na 200, i na 500 m. Dorota dalej utrzymuje zaś wysoki poziom na jedynce. Oczywiście, w roku poolimpijskim jest więcej spokoju, ale na pewno jest chęć zaprezentowania się z jak najlepszej strony. Czasowo wygląda to obiecująco, ale MŚ wszystko zweryfikują – mówi Mariusz Szałkowski, trener reprezentacji Polski kanadyjkarek, który na MŚ w Mediolanie deleguje niezmienioną obsadę.

Chrapkę na kolejny medal mają Borowska z Sylwią Szczerbińską. Piąta osada ostatnich igrzysk olimpijskich w Paryżu, która na ME w Racicach była tuż za podium na 200 i 500 m, po siedmiu latach zamierza znów stanąć na podium MŚ. Poprzednio udało się im to zrobić w 2018 roku w portugalskim Montemor-o-Velho, gdy zdobyły srebro na 200 m. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Polska reprezentacja w sprincie kajakowym na MŚ w Mediolanie wystąpi w nieco innym składzie niż na ME w Racicach. Nowe dwójki zobaczymy w olimpijskich konkurencjach kajakarzy i kanadyjkarzy. W K2 500 m wystartują Alex Borucki i Jarosław Kajdanek, a w rywalizacji C2 500 m weźmie udział osada Wiktor Głazunow/Arsen Śliwiński. Z kolei do walki w K1 500 m mężczyzn stanie Piotr Morawski, a w C1 500 m Kacper Sieradzan.

Początek MŚ w sprincie kajakowym w Mediolanie w środę, 20 sierpnia. Zawody zakończą się w niedzielę, 24 sierpnia.

Złoto-srebrna Klaudia Zwolińska i drugie miejsce Szymona Nowobilskiego! Świetny weekend polskich slalomistów w Pradze!

Świetnymi wynikami reprezentantów Polski zakończyły się zawody rankingowe ICF w slalomie kajakowym, które odbyły się w Pradze. Klaudia Zwolińska zdobyła złoto w rywalizacji K-1 oraz srebro w kayak crossie, a Szymon Nowobilski stanął na drugim stopniu podium w short slalomie C-1.

Aktualnie nasi reprezentanci przygotowują się do drugiej części sezonu slalomu kajakowego. Już za kilka dni wrócą bowiem do rywalizacji w Pucharze Świata, a jego zwieńczeniem będą mistrzostwa świata w australisjkim Penrith. – I to tam liczymy na najwyższą formę naszych zawodników – podkreśla Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski w slalomie kajakowym, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Biało-czerwoni nie chcą jednak wypaść z rytmu startowego, dlatego wystąpili m.in. w Grand Prix w Bratysławie czy w miniony weekend podczas zawodów rankingowych ICF (Międzynarodowa Federacja Kajakowa), które odbyły się w Pradze, które były mocno obsadzone, a dla młodszych slalomistów to jednocześnie doskonała forma nabierania doświadczenia.

O tym, że biało-czerwoni uwielbiają startować w stolicy Czech, nie trzeba nikomu przypominać. I po raz kolejny udowodnili to na torze. Ze znakomitej strony w K-1 pokazała się Klaudia Zwolińska, która cały czas buduje formę na MŚ. Wicemistrzyni olimpijska z Paryża wygrała rywalizację w klasyku (w eliminacjach była druga). Co więcej, ostatniego dnia w doskonałym stylu zdobyła srebro w kayak crossie (w time trialu była 11). Oprócz tego liderka naszej kadry w Pradze wystąpiła w short slalomie K-1 (ósme miejsce w finale), short slalomie C-1 (dziesiąte miejsce w finale) oraz klasycznym C-1 (12. miejsce w finale).

Dobre miejsca Zwolińskiej to nie jedyne znakomite wyniki, które biało-czerwoni wywalczyli w Pradze. Drugi w short slalomie kanadyjkarzy był Szymon Nowobilski, który poprawił swoje czwarte miejsce z eliminacji (w klasycznym C-1 był 35.) i jest to bardzo duży sukces naszego zawodnika. Jeśli chodzi o kanadyjkarzy, to w finale short slalomu C-1 pojechał jeszcze Kacper Sztuba i był piąty (dziewiąty również w klasycznym C-1).

Bardzo blisko podium był również Mateusz Polaczyk, czyli lider naszej kadry w K-1. Polak zajął czwarte miejsce, a do trzeciego Francuza Leni Perreau zabrakło mu zaledwie 0,26 s. W short slalomie Polaczyk był natomiast 14, a w time trialu kayak crossa zameldował się poza 32 zawodnikami, którzy pojechali w head-to-head.

Pozostali nasi zawodnicy, którzy wystąpili w weekend w Pradze, nie zdołali już awansować do finałów. W drugiej dziesiątce short slalomu K-1 znaleźli się Hanna Danek (20. miejsce), Marek Kulczycki (19. pozycja), a oprócz nich pojechali jeszcze Kacper Majerczak, Krzysztof Majerczak i Oliwier Maciąga. Z kolei na skróconym dystansie w C-1 duże szanse na awans miała Aleksandra Góra (13. miejsce), a dalsze miejsce zajął Grzegorz Hedwig.

W klasycznym K-1 najlepiej spoza miejsc finałowych spisali się Jakub Brzeziński (23. miejsce) i Hanna Danek (33. pozycja). Cenne doświadczenie zdobyli natomiast Kulczycki, Majerczakowie, Maciąga i Mateusz Hamerski, którzy szlifują swoje umiejętności slalomowe. W C-1 odległe miejsca zajęli natomiast Góra i Hedwig. Nasza kanadyjkarka wystąpiła również w kayak crossie, zajęła w time trialu 22. miejsce, ale odpadła w kwalifikacjach head-to-head. Kulczycki natomiast zanotował 34. miejsce i był bardzo blisko awansu.

Kolejnymi startami naszych reprezentantów będą Puchary Świata w Ljubljanie na Słowenii (29-31 sierpnia) oraz w niemieckim Augsburgu (4-7 września).

Efektowna wygrana na koniec World Games. Polska siódma w turnieju kayak polo

Choć z meczu na mecz grali coraz lepiej, to na siódmym miejscu zawody World Games kończą polscy zawodnicy, którzy wystartowali w turnieju kayak polo. W Chengdu dali z siebie wszystko, ale jedyną wygraną zanotowali dopiero w ostatnim spotkaniu, co dało im siódme miejsce w całych zawodach. – To był ciężki dla nas turniej – mówią biało-czerwoni.

Można powiedzieć, że Polacy tak naprawdę debiutowali w zawodach kayak polo w World Games. Co prawda rywalizowali w tej imprezie już w 2017 roku we Wrocławiu, ale wówczas jako organizator mieli zapewnione pewne miejsce bez kwalifikacji, a poza tym grało wtedy zaledwie dwóch z aktualnych reprezentantów.

I trzeba przyznać, że biało-czerwoni, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., trafili na niełatwą grupę. Na początek musieli zmierzyć się z Duńczykami, czyli bardzo solidną drużyną. Do tego czekały ich pojedynki z Francuzami, wicemistrzami globu oraz zawsze mocnymi Hiszpanami. – Faza grupowa to ustawienie drabinki do fazy pucharowej. Dobrze jest być wysoko, natomiast nie przekreśla to w żaden sposób szans na ostateczny dobry wynik i walkę o finał. A właśnie po to tu przyjechaliśmy, chcemy o to walczyć – mówił Paweł Teleman, trener naszej reprezentacji.

W pierwszym meczu biało-czerwoni zmierzyli się z Duńczykami. Niestety nerwowo weszli w spotkanie, mieli problemy z decyzyjnością, co szybko wykorzystali rywale i zdobyli pierwszą bramkę już w pierwszej swojej akcji. Następnie rywale wykorzystali grę w przewadze (karę otrzymał Maciej Rosiak) i prowadzili już 2:0. Polacy nie poddali się jednak i kontaktowego gola zdobył Juliusz Bulira, choć przeciwnicy znów pokazali się z dobrej strony i uciekli Polakom (3:1). Ponownie błysnął jednak Bulira, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców, ale Duńczycy na pięć minut przed końcem meczu ustalili wynik spotkania na 4:2, a następnie jedynie bronili piłki.

– Myślę, że jednak stres zrobił swoje w tym wypadku – oceniał Teleman. – Tak naprawdę pierwsza połowa troszeczkę ustawiła ten mecz. W drugiej zaczęliśmy już grać swoje kayak polo i tak naprawdę skończyliśmy ją remisem. Miejmy w pamięci to, że Duńczycy są to medaliści zeszłorocznych mistrzostw świata, więc poprzeczka była wysoko ustawiona. Uważam natomiast, że ten mecz był do wygrania, w najgorszym wypadku do zremisowania.

– Rywale postawili mocno na obronę, a do tego doszło kilka słupków i kilka poprzeczek z naszej strony. Tworzyliśmy jednak sytuacje. Zabrakło postawienia tej kropki nad “i”. Ale wyciągniemy wnioski, postaramy się w następnym meczu żeby ta piłka wpadała do siatki przeciwnika częściej niż do naszej. Mimo tej porażki jesteśmy wciąż zmotywowani. Jesteśmy pewni siebie. I na pewno wyjdziemy na następny mecz z podniesionymi głowami. Postaramy się dumnie reprezentować nasz kraj i przynieść wiele emocji kibicom. No i miejmy nadzieję, że wyjdziemy zwycięsko z tych meczów – mówił po pierwszym spotkaniu Mateusz Donart, kapitan naszej reprezentacji. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Drugie grupowe spotkanie z udziałem Polaków było jeszcze bardziej emocjonujące. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Hiszpanie co chwila wychodzili na prowadzenie, a biało-czerwoni dzielnie gonili wynik (do przerwy przegrywali 3:4). Kiedy było już 3:5, wydawało się, że to rywale przejmą inicjatywę, ale dzięki kolejnym golom Jana Buliry oraz Donarta nasi reprezentanci znów wyrównali! Niestety, ostatnie bramki w tym spotkaniu zdobywali jednak Hiszpanie i to oni zwyciężyli 8:5.

– Myślę, że w tym meczu skonstruowaliśmy atak lepiej, niż w pierwszym. W obu meczach byliśmy zdeterminowani, ale tutaj udało nam się zachować więcej chłodnej głowy, szczególnie w pierwszej połowie. W drugiej, jak wynik odjechał, to się już pogubiliśmy. W drugim meczu zagraliśmy lepiej, niż w pierwszym i mam nadzieję, że w trzecim zaprezentujemy się lepiej, niż w drugim – uśmiechał się Jan Bulira.

W ostatnim meczu grupowym biało-czerwoni zmierzyli się z Francuzami, czyli wicemistrzami świata. Co prawda dobrze otworzyli mecz, bo do bramki rywali trafił Wiktor Mańczak (na 1:0), a na 2:1 dla Polaków trafił Jan Bulira, to później okazało się, że było to ostatnie prowadzenie naszych graczy w tym meczu. Choć walki biało-czerwonym nie można było odmówić, to w drugiej połowie Francuzi zdominowali spotkanie i pewnie wygrali 10:4.

– Faza grupowa była dla nas trudna i nie ukrywam, że nie poszła po naszej myśli. Z meczu na mecz graliśmy jednak coraz lepiej, ale było to trochę za mało. Musimy wyciągnąć wnioski na kolejny sezon. Turniej się jednak nie skończył i będziemy walczyć do samego końca – mówił Donart.

Trzy przegrane w fazie grupowej oznaczały, że Polacy zajęli czwarte miejsce w grupie i nie byli dobrze rozstawieni na ćwierćfinał. Ostatecznie trafili na Niemców, czyli na mistrzów świata i Europy. Choć wiadomo było, że biało-czerwoni nie odpuszczą, to jednak niespodzianki nie było. Polacy mieli swoje dobre momenty, ale Niemcy pewnie wygrali 5:2 i awansowali do najlepszej czwórki, a naszym zawodnikom pozostała walka o piąte miejsce.

– Niemcy aspirują, żeby wygrać ten turniej. Postawiliśmy opór, ale to było za mało. Zrobimy wszystko, żeby zwyciężyć w kolejnym meczu i dalej walczyć o piąte miejsce. Tutaj nie ma słabych drużyn. To najlepsze ekipy na świecie. Najmniejszy błąd powoduje, że mecz idzie w innym kierunku, niż byśmy chcieli. Jeśli coś nie pójdzie na początku, to ciężko jest później nadrobić – podkreślał Teleman.

W pierwszym spotkaniu walki o piątą lokatę Polacy ponownie zmierzyli się z Francuzami. I mecz miał podobny przebieg do tego z grupy. Biało-czerwoni walczyli w pierwszej połowie, choć rywale minimalnie odstawali, a w drugiej rywale znów dominowali. W konsekwencji do Francja zwyciężyła 9:4 i pozostała w walce o piątą lokatę. Cel Polaków zmienił się natomiast na grę o siódmą pozycję.

Na zakończenie turnieju zespół prowadzony przez trenera Telemana pokazał jednak klasę i charakter. Polacy, mimo słabszego początku, nie dali najmniejszych szans reprezentantom gospodarzy i po golach Jana Buliry (dwa), Macieja Rosiaka, Wiktora Mańczaka (dwa), Huberta Migdalskiego, Juliusza Buliry i Mateusza Donarta zwyciężyli 8:0 i zajęli siódmą pozycję w turnieju.

– To był ciężki dla nas turniej. Niestety zagraliśmy poniżej naszych możliwości i oczekiwań. Wyciągamy z tego trudną lekcję, ale wartościową. Zyskaliśmy sporo doświadczenia i uważam, że po tych zawodach wrócimy silniejsi. Jeśli chodzi o ostatni mecz, to Chińczycy niczym nas nie zaskoczyli. Musieliśmy trochę dostosować jednak styl gry do fizyczności rywali. W drugiej połowie poprawiliśmy naszą grę, co zresztą widać po wyniku – podsumował turniej Donart.

Teleman podkreśla, że prowadzony przez niego młody zespół zyskał bezcenne doświadczenie, które zaprocentuje w przyszłości, a warto dodać, że już za trzy tygodnie biało-czerwonych czekają mistrzostwa Europy, które odbędą się na Słowenii. – Gramy jako drużyna, więc zarówno wygrywamy, jak i przegrywamy jako cała ekipa. Chłopaki zostawili swoje serca na boisku. Nie przyjechaliśmy tutaj tylko rozegrać turnieju, ale chcieliśmy walczyć o medale. Kończymy z siódmym miejscem, ale zyskaliśmy sporo doświadczenia – zakończył szkoleniowiec.

Reprezentacja Polski w kayak polo na World Games 2025:

Mateusz Donart (kapitan), Hubert Migdalski, Łukasz Pilarz, Jan Bulira, Juliusz Bulira, Maciej Rosiak, Bartosz Barański, Miklos Timar, Wiktor Mańczak i Kacper Grzebalski.

Trener: Paweł Teleman
Kierownik drużyny: Paweł Kalinowski

fot. Szymon Sikora/PKOl

Igor Wyszkowski z World Games wraca z ogromnym doświadczeniem. „Za cztery lata chcę poprawić ten wynik”

To była naprawdę cenna lekcja dla Igora Wyszkowskiego, który podczas trwających World Games wystąpił w Chengdu w maratonie kajakowym. 19-latek zajął miejsca w drugiej dziesiątce, ale miał dużego pecha. Wspólnie z trenerem Mateuszem Rynkiewiczem wyciągnęli jednak wnioski. – Zrobię wszystko, by za cztery lata poprawić niezadowalający mnie wynik – mówi Wyszkowski.

World Games to bardzo ważna impreza dla zawodników startujących w tzw. sportach nieolimpijskich. Tak, jak w przypadku klasycznych igrzysk, to właśnie to wydarzenie odbywa się raz na cztery lata i ma bardzo podobną konstrukcję. Sportowcy śpią w specjalnych wioskach olimpijskich, czują podniosłość tej imprezy i do czasu, aż ich dyscyplina nie pojawi się na klasycznych igrzyskach, zawsze traktują ją priorytetowo.

Wśród dyscyplin nieolimpijskich jest maraton kajakowy, a przepustkę do Chengdu, gdzie w tym roku odbywają się World Games, pojechał Igor Wyszkowski. To młody zawodnik, który wciąż zyskuje doświadczenie, a na razie jego priorytetem są starty w zawodach młodzieżowych. – Ciężko przewidzieć wynik, ale jestem pewny, że Igor da z siebie wszystko i na pewno sam wyjazd na taką imprezę sporo mu da – mówił przed zawodami Rynkiewicz.

Najpierw Wyszkowski wystartował na krótszym maratońskim z dystansów. Ostatecznie był siódmy w swoim biegu, a do finału awansowało po pięciu najlepszych zawodników i kolejnych pięciu z najlepszymi czasami z obu biegów. Choć reprezentantowi Polski (naszą kadrę wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.) do elity zabrakło niewiele, to jednak musiał przełknąć gorzką pigułkę. – Może brakowało szczęścia? W moim biegu nie miałem nikogo, z kim mógłbym popłynąć na fali. Do 15. miejsca zabrakło zaledwie kilkanaście sekund – rozkłada ręce Wyszkowski.

Rynkiewicz zwraca uwagę, że nasz zawodnik wystartował zbyt mocno, co zabrało Polakowi sporo sił na początku dystansu. – Z kolei w drugiej grupie zawodnicy podzielili się na dwie grupa, a ta pościgowa… po prostu spokojnie współpracowała, by uzyskać finałowe czasy – mówi Rynkiewicz.

Jeszcze więcej emocji było na długim dystansie. Wyszkowski przez chwilę płynął w pierwszej grupie, ale niestety rywale go dogonili. A wszystko przez to, że fala zniosła Polaka tak niefortunnie, że się wywrócił. Co ciekawe, zupełnie zorganizowali go ratownicy, przez co Wyszkowski musiał radzić sobie sam. Ostatecznie do mety dopłynął jako 18. – Przez wywrotkę straciłem bardzo dużo czasu, ale walczyłem do końca. Zdołałem wyprzedzić jeszcze dwóch zawodników, ale oczywiście miałem większe oczekiwania wobec siebie – mówi Wyszkowski. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Rynkiewicz: – Igor fajnie wystartował, wyglądało to dobrze. Potem kamera przestała go przekazywać i zastanawialiśmy się, o co chodzi. Za chwilę zauwazyliśmy, że jest w wodzie. Nie wiem, dlaczego organizatorzy nie zareagowali i nie wysłali po niego ratowników. Oni są po to, by uratować człowieka i żeby mógł wylać wodę z kajaka i kontynuować rywalizację. Podobna sytuacja była u Argentyńczyka, a ratownicy byli u niego w 20 sekund. Igor stracił w ten sposób sześć minut i to bardzo wpłynęło na jego końcowy wynik. Był najmłodszy w stawce, a mógł zakończyć ten wyścig na 13.-14. miejscu. Na pewno złapał jednak ogromne doświadczenie, bo start wymagał sporo pracy.

Kolejnym startem naszych maratończyków będą wrześniowe mistrzostwa świata w Gyor, gdzie biało-czerwoni pojadą już pełną kadrą, również z kanadyjkarzami, którzy jak zawsze będą faworytami do złota. Tam Wyszkowski wystartuje w kategorii U-23, a… – Za cztery lata ponownie postaram się dostać na World Games i poprawić ten niesatysakcjonujący wynik – kończy nasz maratończyk.

Slalom kajakowy zawładnął Krakowem na weekend. Za nami aż cztery mistrzowskie imprezy

To był prawdziwy slalomowy weekend na torze Kolna w Krakowie! To właśnie tam rozegrano nie tylko młodzieżowe mistrzostwa Polski oraz juniorów, ale także mistrzostwa Polski w kayak crossie czy XXXI Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży w Slalomie Kajakowym. – Mieliśmy dziesiątki niesamowitych przejazdów i niesamowite emocje na trasie – potwierdza Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski.

Co prawda kajakowe zmagania w ramach XXXI Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Letnich Wielkopolska 2025 odbywały się w Poznaniu, to ze względu na infrastrukturę zawody slalomu gościnnie rozegrano w Krakowie. To jednak nie przypadek, bowiem tor Kolna to mekka tej konkurencji w Polsce i to właśnie tam rozgrywane są wszystkie najważniejsze zawody w naszym kraju.

Dla młodych zawodników OOM to bardzo ważna impreza. Startują w niej kajakarki i kajakarze w wieku juniora młodszego i są to dla nich jedne z pierwszych dużych zawodów. Tym bardziej, że przy każdej edycji odbywa się uroczyste otwarcie z zaproszonymi oficjelami, a przede wszystkim ślubowaniem czystej rywalizacji i zapaleniem znicza. To tylko potwierdza, jaką rangę ma ta impreza i nic dziwnego, że każdy z zawodników chce wrócić z niej z medalem.

Praktycznie każdy zawodnik aktualnej reprezentacji Polski, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., doskonale pamięta swoje starty w OOM. A z tegorocznej edycji w Krakowie najlepsze wspomnienia będą mieli Gabriela Jojczyk (KS Start Nowy Sącz) i Marek Kulczycki (Krakowski Klub Kajakowy), którzy zwyciężyli w kategorii K-1. Z kolei w kanadyjkach triumfowali Daria Garbarz (KKK Kraków) i Tomasz Regula (LKK Drzewica). Kulczycki dwukrotnie stawał jeszcze na najwyższym stopniu podium OOM, bowiem zwyciężył w kayak crossie, zarówno w próbie czasowej, jak i w tradycyjnej rywalizacji. Z kolei time trial kobiet wygrała Patrycja Iwaniec (LUK Kwisa Leśna), a head-to-head Aleksandra Dusik (KS Pieniny Szczawnica). Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Oprócz rywalizacji w OOM, w weekend na Kolnej odbyły się również mistrzostwa Polski juniorów i młodzieżowców, oraz w kayak crossie. Jeśli chodzi o juniorów, to w K-1 triumfowali Hanna Danek (KS Start Nowy Sącz) i Mateusz Hamerski (KS Pieniny Szczawnica). Danek wygrała również rywalizację kanadyjkarek, a na najwyższym stopniu podium wśród panów stanął jej klubowy kolega Piotr Biernat. Liderka naszej juniorskiej kadry zdobyła też podwójne złoto w kayak crossie (time trial i head-to head). U panów mistrzami Polski juniorów zostali Igor Puczel (AZS-AKF Kraków, time trial) i Joachim Jabłoński (KS Start Nowy Sącz, head-to head).

W młodzieżowych mistrzostwach Polski również emocji nie brakowało. W kajakach wygrywali Dominika Brzeska (KS Start Nowy Sącz) i jej klubowy kolega Michał Ciągło. Wśród kanadyjkarzy najlepiej spisali się Martyna Bednarczyk (KS Pieniny Szczawnica) i Szymon Nowobilski (KS Start Nowy Sącz). W kayak crossie młodzieżowymi mistrzami Polski zostali Tadeusz Kuchno i Dominika Brzeska. Oboje zdobywali złote medale zarówno w time-trialu, jak i w head-to-head.

W trakcie weekendu rozegrano jeszcze zmagania zespołowe OPEN. W kategorii K-1 pań zwyciężyły reprezentantki KS Start Nowy Sącz I (Dominika Brzeska, Hanna Danek, Dominika Danek), a w K-1 mężczyzn ekipa KKK Kraków I (Tadeusz Kuchno, Marcin Kościukiewicz, Marek Kulczycki). W rywalizacji C-1 złoto trafiło do obu ekip KKK Kraków, czyli żeńskiej (Daria Garbarz, Katarzyna Popielak, Zuzanna Cecurska) oraz męskiej (Krzysztof Książek, Szymon Sowiźrał, Michał Szostak).

– Przede wszystkim cieszę się, że w jeden weekend mieliśmy aż tyle imprez najwyższej rangi w Polsce, co przyciągnęło kibiców na tor i na pewno wpłynie na popularność slalomu kajakowego w naszym kraju. Gratuluję wszystkim zawodnikom, których bacznie obserwuję również pod względem przyszłych występów w reprezentacji Polski. Każdy z naszych kadrowiczów, który dziś zdobywa medale w największych seniorskich imprezach, zaczynał właśnie od takich młodzieżowych zawodów i liczę na to, że wkrótce wyłonią się kolejne perełki polskiego slalomu – podsumowuje imprezę Jakub Chojnowski, trener reprezentacji Polski w slalomie kajakowym i kayak crossie.

Młodzież niczym na igrzyskach olimpijskich! W Poznaniu poznaliśmy medalistów 31. OOM w Sportach Letnich

Taką imprezę młodzi kajakarze zapamiętają na długo. W Poznaniu odbyły się zawody kajakarstwa klasycznego w ramach XXXI Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Sportach Letnich Wielkopolska 2025. Rywalizacja młodych adeptów trwała przez trzy dni, a na koniec najlepszym zawodniczkom i zawodnikom medale osobiście wręczył Jakub Rutnicki, Minister Sportu i Turystyki, który również śledził poczynania kajakarzy na torze Malta.

Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży to jedna z najważniejszych młodzieżowych imprez dla zawodniczek i zawodników w wieku szkolnym. Odbywa się co roku od 1995, a w tym roku mamy już 31. jej edycję jeśli chodzi o sporty letnie. To właśnie do tej kategorii zalicza się również kajakarstwo klasyczne. Nie jest tajemnicą, że to dyscyplina, w której mamy doskonałe szkolenie. Dzięki temue na właściwych igrzyskach olimpijskich biało-czerwona kadra, której sponsorem głównym jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., co cztery lata z sukcesami walczy o medale.

O tym, jak podniosła jest to impreza, świadczy fakt, że zawodniczki i zawodnicy reprezentują nie tylko swoje kluby, ale również województwa. Podczas oficjalnego otwarcia zapalany jest znicz, a kajakarze, trenerzy i sędziowie uroczyście ślubują czystą, sportową rywalizację. – Życzymy wam przede wszystkim dobrych wyników, bo o kwestie organizacyjne i techniczne możecie być spokojni – mówił do uczestników Adam Wysocki, dyrektor departamentu sportu i turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego.

Rywalizacja w na poznańskim torze Malta trwała przez trzy dni w kategoriach młodzik, junior młodszy (w ramach OOM) oraz junior. Każdy z zawodników dał z siebie wszystko, by wywalczyć miejsca na podium, tym bardziej, że podczas niedzielnych wyścigów z trybun kajakarzy wspierał Jakub Rutnicki. Minister Sportu i Turystyki później osobiście gratulował i wręczał medale najlepszym zawodniczkom i zawodnikom.

Wśród młodzików zwycięzcami klasyfikacjami medalowej dwukrotnie został klub KS GPower Gorzów, który wygrał zarówno w młodzikach (dziewięć krążków: pięć złotych, dwa srebrne, dwa brązowe) oraz juniorach młodszych (cztery medale: trzy złote i jeden brązowy). Wśród juniorów brylowali reprezentanci CWZS Zawisza Bydgoszcz, czyli zdobywcy dziewięciu medali (cztery złote, cztery srebrne, jeden brązowy). Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Jeśli chodzi o punktację wojewódzką, to zarówno w młodzikach, jak i juniorach zwyciężyło województwo kujawsko-pomorskie (odpowiednio 283 i 395 punktów, a także po 21 medali, w młodzikach siedem złotych, dziewięć srebrnych i pięć brązowych, a w juniorach po osiem złotych i srebrnych oraz pięć brązowych). Z kolei w kategorii junior młodszy zwyciężyli przedstawiciele gospodarzy, czyli województwa wielkopolskiego (237 punktów, 15 medali: trzy złote, trzy srebrne i dziewięć brązowych).

Pełne wyniki można obejrzeć na stronie https://pzkaj.domtel-sport.pl/.

Reprezentacja Polski w kajakarstwie odebrała nominacje na mistrzostwa świata. Kto pojedzie do Mediolanu?

W Centralnym Ośrodku Sportu w Wałczu odbyło się uroczyste ślubowanie reprezentacji Polski w kajakarstwie, która pod koniec sierpnia będzie walczyła w mistrzostwach świata. Łącznie do Mediolanu wyjedzie 25 biało-czerwonych, a wielu z nich ma szanse medalowe.

Oficjalne wręczenie nominacji to bardzo podniosła uroczystość, jednak mogli w niej uczestniczyć jedynie zawodnicy, którzy wywalczyli kwalifikacje. Nie było to łatwe, bowiem wśród kajakarzy czy kanadyjkarzy potrzebne były wewnętrzne wyścigi, by wyłonić tych najlepszych. Ostatecznie trenerzy naszych kadr narodowych, które są wspierane przez sponsora głównego PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., wybrali 25 zawodników i to oni będą walczyli w Mediolanie o tytuły mistrzów świata.

Ostatecznie w kadrze kajakarek znalazły się Anna Puławska (K-1 500m, K-2 500m), Martyna Klatt (K-2 500m), Adrianna Kąkol (K-4 500m), Karolina Naja (K-4 500m), Julia Olszewska (K-4 500m, K-1 200m) i Sandra Ostrowska (K-4 500m). Z kolei do męskiej kadry zakwalifikowali się Jakub Stepun (K-4 500m), Valerii Vichev (K-4 500m), Sławomir Witczak (K-4 500m), Jarosław Kajdanek (K-4 500m, K-2 500m), Alex Borucki (K-2 500m) i Piotr Morawski (K-1 500m). Na pewno mocna będzie tradycyjnie Puławska, która ma szansę nie tylko na medal indywidualny, ale również w osadzie z Martyną Klatt. Pozostałe ekipy, na czele z mocnymi osadami w K-4, również powinny znaleźć się w finałach, a tam będziemy liczyć na ich kolejne krążki. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Jeśli chodzi o kanadyjki, to wśród pań będziemy mieli dwie przedstawicielki, czyli Dorotę Borowską (C-1 200m, C-2 500m, C-2 200m) oraz Sylwię Szczerbińską (C-2 500m, C-2 200m). Nie jest tajemnicą, że to doświadczone zawodniczki, które tworzą bardzo mocne osady, szczególnie na dystansie 200 metrów. Borowska na pewno powalczy też o medal w indywidualnym wyścigu.

W reprezentacji Polski kanadyjkarzy znaleźli się Wiktor Głazunow (C-1 1000m, C-2 500m, C-1 5000m), Arsen Śliwiński (C-2 500m), Oleksii Koliadych (C-1 200m, C-4 500m), Aleksander Kitewski (C-4 500m), Juliusz Kitewski (C-4 500m), Krystian Hołdak (C-4 500m) i Kacper Sieradzan (C-1 500m). Głazunow na pewno powalczy o medale na dystansie 5000 metrów i tworzy bardzo mocną osadę ze Śliwińskim i tutaj też można upatrywać krążka. Bardzo mocnym punktem jest też Koliadych, który tradycyjnie będzie chciał wywalczyć złoto.

W Mediolanie popłyną również nasi parakajakarze, a w kadrze znalazły się Katarzyna Kozikowska (KL-3 200m), Justyna Regucka (Vl-3 200m), Monika Kukla (VL-3 200m), Anna Bilovol (VL-2 200m, KL-2 200m). Największe szanse medalowe mają Kozikowska i Kukla, które zdobywały czwarte miejsca podczas tegorocznych mistrzostw Europy w Racicach.

Mistrzostwa świata w Mediolanie odbędą się w dniach 20-24 sierpnia.

Polacy powalczą o medale World Games. Na starcie maratończyk i zawodnicy kayak polo

W Chengdu rozpoczęły się World Games, czyli igrzyska sportów nieolimpijskich. Na starcie nie zabraknie również naszych kajakarzy, bowiem w maratonie wystartuje Igor Wyszkowski, a o jak najlepszy wynik powalczą także zawodnicy w kayak polo. – Zaaklimatyzowaliśmy się już w Chinach i damy z siebie wszystko – mówią nasi reprezentanci.

Nie jest tajemnicą, że World Games to bardzo prestiżowa impreza, która rangą dorównuje igrzyskom olimpijskim, ale odbywa się w dyscyplinach oraz konkurencjach, której na najważniejszych zawodach czterolecia nie ma. Nic więc dziwnego, że wielu sportowców buduje formę właśnie pod to wydarzenie i chcą zaprezentować się w niej jak najlepiej.

W Chengdu, gdzie w tym roku odbywają się World Games, nie zabraknie również konkurencji związanych z kajakami. Jeśli chodzi o Polaków, to mamy swojego przedstawiciela w maratonie, a także męską drużynę kayak polo. Biało-czerwoni, których sponsorem głównym jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., do Chin polecieli na kilka dni przed startami, by zaadaptować się do warunków panujących w Chengdu, a te nie są łatwe.

– Nastawienie na zawody mamy dobre, Igora dyspozycja cały czas idzie w górę, tylko temperatura jest naprawdę niebezpieczna, bo od rana jest 30 stopni, w południe pięć stopni więcej i praktycznie nie ma wiatru. Jest duszno, gorąco i pogoda może wszystko zweryfikować. Dla nas to duży plus, że mogliśmy przylecieć wcześniej i zaaklimatyzować się zarówno do pogody, jak i strefy czasowej – relacjonuje z Chin Mateusz Rynkiewicz, trener reprezentacji Polski w maratonie kajakowym.

Jeśli chodzi o same warunki organizacyjne, to nasi zawodnicy nie mogą narzekać. Chińczycy dbają o każdy szczegół i starają się sprawić, by naszym zawodnikom niczego nie brakowało. – Zaraz po wyjściu z samolotu zostaliśmy pokierowani do specjalnego lobby, gdzie dostaliśmy jedzenie i zadbano o nas – dodaje Rynkiewicz. – Wszystko jest zorganizowane bardzo dobrze. Z tego co wiem, to znacznie przebija to igrzyska w Pekinie, jest na wyższym poziomie. Wioska to całe osiedle bloków hotelowych dla zawodników, nie możemy też narzekać na transport. Tylko na zawody kajakowe zostało przeznaczonych 400 wolontariuszy.

Jedyny problem, jaki spotkał Wyszkowskiego w Chinach to… połamane wiosło, które zostało uszkodzone w trakcie transportu. – Kajakarzy niestety tutaj jest mało, ale organizujemy drążek lub całe wiosło, choć nie jest łatwo. Na pewno do startu jednak damy radę – mówił kilka dni przed startem zawodnika Rynkiewicz.

Nasza kadra żałuje, że podczas World Games nie rywalizują kanadyjkarze. A warto przypomnieć, że to właśnie w tej kategorii mamy bardzo mocnych zawodników, jak Mateusz Borgieł czy Mateusz Zuchora, czyli multimedaliści mistrzostw świata czy mistrzostw Europy. – Ale w kajakach Igor łapie też coraz więcej doświadczenia, rozwija się i liczymy na jak najlepszy wynik. A jaki? Tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć – mówi Rynkiewicz. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Oprócz naszego maratończyka, o jak najlepszy wynik powalczą także nasi zawodnicy grający w kayak polo. W grupie biało-czerwoni zmierzą się z Danią, Hiszpanią i Francją, a jeśli wyjdą z niej, czeka ich faza pucharowa.

Zawody w kayak polo rozpoczną się 13 sierpnia i zakończą trzy dni później. Wyszkowski natomiast wystartuje w sobotę o godz. 3 czasu polskiego (kwalifikacje na krótkim dystansie. Transmisje w Polsacie Sport.

Zwycięstwo Klaudii Zwolińskiej w Grand Prix w Bratysławie. Dobry prognostyk na drugą część sezonu slalomistów

Co prawda oczy kibiców slalomu kajakowego w miniony weekend skupione były głównie na Solkan, gdzie reprezentanci Polski walczyli w młodzieżowych mistrzostwach Europy, to nie próżnowali również nasi seniorscy kadrowicze. W Bratysławie w ramach startu kontrolnego wystąpili w zawodach rankingowych z cyklu Grand Prix, a Klaudia Zwolińska okazała się najlepsza w kategorii K-1!

Puchar Świata w Pradze, który odbył się pod koniec czerwca, zakończył pierwszą część sezonu naszych slalomistów. Po krótkim wypoczynku nasi zawodnicy szybko wrócili do treningów, by rozpocząć przygotowania do znacznie ważniejszej, drugiej części, której zwieńczeniem będą mistrzostwa świata w Penrith. A to właśnie zawody w Australii są imprezą docelową naszych kadrowiczów w tym sezonie.

Co prawda MŚ pod Sydney odbędą się dopiero na przełomie września i października, to naszych zawodników czekają jeszcze zawody Pucharu Świata w Niemczech i na Słowenii. Aby jak najlepiej się do nich przygotować, biało-czerwoni, wspierani przez sponsora głównego PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., pojechali do Bratysławy na zawody rankingowe ICF z cyklu Grand Prix.

W Čunovie wystąpiło dziewięcioro naszych zawodników. Zdecydowanie najlepiej spisała się Klaudia Zwolińska, która tak naprawdę nie miała wolnego, bowiem wcześniej borykała się z problemami zdrowotnymi, więc teraz nie może pozwolić sobie na odpoczynek. Liderka naszej kadry wygrała zarówno kwalifikacje, jak i finał zawodów w K-1, a w C-1 awansowała do finału z drugiej pozycji, a w nim wywalczyła dziesiątą pozycję. Zwolińska wystartowała też w C-1 na skróconym dystansie, ale w eliminacjach była 18.

Duże słowa uznania należą się także Jakubowi Brzezińskiemu. Nasz kajakarz wygrał kwalifikacje, a w finale był piąty. W short slalomie Brzeziński był drugi w kwalifikacjach, a całą rywalizację zakończył na szóstej pozycji. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Nasi zawodnicy wielokrotnie podkreślali, że dobrze pływa im się na krótszym dystansie i inni z biało-czerwonych potwierdzili to w Bratysławie. W C-1 wysokie, siódme miejsce zajęła Aleksandra Góra (w eliminacjach była ósma), a na 16. pozycji zawody finałowe zakończył Michał Wiercioch (ósmy w kwalifikacjach). W K-1 natomiast jedynym naszym przedstawicielem w finale był Michał Pasiut, który zajął ostatecznie ósmą lokatę (12. w kwalifikacjach).

– Takie starty kontrolne są potrzebne, bo zawsze inaczej się rywalizuje na zawodach, niż pływa na treningu, dlatego cieszę się, że zawodnicy mieli możliwość startu w Bratysławie. Przed nami najważniejsza część sezonu, a zwycięstwo Klaudii oraz dobre miejsce Kuby Brzezińskiego świadczą o tym, że idziemy w dobrą stronę. Oczywiście przed nami jeszcze dużo pracy, ale nasi zawodnicy są świadomi, że zbliża kluczowa część sezonu i trzeba dać z siebie wszystko. Mam nadzieję, że z tygodnia na tydzień forma naszych reprezentantów będzie rosła, a jej szczyt przyjdzie oczywiście na mistrzostwa świata w Penrith – komentuje Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polskim w slalomie kajakowym i kayak crossie.

W zawodach wystartowali także Kacper Majerczak (14. w K-1, 40. w K-1 short slalom), Krzysztof Majerczak (20. w K-1 i 13. w K-1 short slalom), Oliwier Maciąga (39. w K-1, 52. w K-1 short slalom), Grzegorz Hedwig (28. w C-1 i 26. w C-1 short slalom). Pasiut wystartował jeszcze w tradycyjnym K-1 i zajął 45. miejsce, a w C-1 pojechali Góra (15. lokata) i Wiercioch (20. miejsce).

Kolejny polski medal na zakończenie MME w slalomie kajakowym! Tadeusz Kuchno brązowy w time trialu kayak crossa!

To był bardzo dobry dzień w wykonaniu naszych zawodników, którzy startowali w młodzieżowych mistrzostwach Europy w slalomie kajakowym w Solkan. W kayak crossie Tadeusz Kuchno wywalczył brąz w time trialu kategorii U-23, a gdyby nie kontrowersyjna decyzja sędziowska, na podium znalazłaby się również Dominika Brzeska. Łącznie biało-czerwoni wracają ze Słowenii z trzema medalami, co jest dużym sukcesem.

Rywalizacja w kayak crossie zawsze odbywa się na końcu zawodów, a biało-czerwoni pokazali się w niej na Słowenii ze znakomitej strony. Już podczas próby czasowej trzeci rezultat w kategorii U-23 zanotował Tadeusz Kuchno, a warto przypomnieć, że w time trialu medale przyznawane są oddzielnie i oznaczało to, że… Polak stanął na najniższym stopniu podium! Kuchno pojechał również najlepiej w dalszej fazie zawodów. W eliminacjach head to head był drugi, a w ćwierćfinale powtórzył ten wyczyn i znalazł się już w wyścigu półfinałowym. W nim na metę przyjechał już jednak jako trzeci i odpadł z dalszej rywalizacji.

W U-23 o krok od medalu była też Dominika Brzeska – i to dwukrotnie!. Nasza zawodniczka najpierw była czwarta w time trialu, a następnie jak burza przeszła do finału (zwycięstwa w eliminacjach, ćwierćfinale i półfinale). W biegu medalowym płynęła bardzo dobrze i choć dała się wyprzedzić w końcówce, to na mecie zameldowała się jako trzecia. Niestety, sędziowie dopatrzyli się błędu u naszej zawodniczki na eskimosce, a to oznaczało relegację na czwartą pozycję…

Jeśli chodzi o juniorów, to nasi zawodnicy w komplecie zameldowali się w rywalizacji head to head. Najdalej, bo do ćwierćfinału, doszła Hanna Danek (18. miejsce w time trialu, wygrana w pierwszym wyścigu, trzecia w ćwierćfinale). Pozostali nasi zawodnicy zakończyli na eliminacjach. Marek Kulczycki był trzeci w swoim biegu (ósme miejsce w time trialu), podobnie jak Michał Szostak (15. pozycja w time trialu), a Igor Puczel był czwarty (27. miejsce w time trialu).

Wcześniej odbyły się również starty w klasycznym slalomie, a w nich sporą niespodzianką jest brak medalu Hanny Danek w juniorskim K-1. Nasza zawodniczka, która broniła tytułu sprzed roku, była główną faworytką do złota. Pokazywała to zresztą na torze, bowiem pewnie wygrała eliminacje oraz półfinał (mimo dotknięcia jednej z bramek). W finale niestety pogubiła się przy 12. bramce, gdzie straciła sporo czasu. W konsekwencji przypłynęła na metę dopiero z 10. czasem. W eliminacjach K-1 U-23 pierwsze miejsce zajęła Dominika Brzeska i tutaj również można było liczyć na medal. W półfinale miała czwarty czas, a w decydującym biegu była dopiero piąta, a to oznacza, że skończyła na tej samej pozycji, co w mistrzostwach świata. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Wśród juniorów w finale rywalizacji kajakowej popłynął natomiast Marek Kulczycki. Reprezentant Polski nie zdołał jednak wywalczyć miejsca na podium, a ostatecznie zameldował się na mecie z 11. rezultatem. Dla 16-latka jest to jednak ogromne doświadczenie, bowiem startuje w znacznie wyższej kategorii wiekowej i samo miejsce w finale to jego spory sukces. Jedynym kajakarzem U-23, który popłynął w finale, był Tadeusz Kuchno. Polak w eliminacjach zajął piąte miejsce, a w kolejnym biegu był ósmy. W finale zajął ostatecznie 10. pozycję.

Na etapie półfinałów odpadli natomiast Zuzanna Piprek (K-1 junior, 27. miejsce w eliminacjach i 27. w półfinale), Mateusz Hamerski (K-1 junior, 30. miejsce w eliminacjach, 21. w półfinale), Dominika Danek (K-1 U-23, 22. miejsce w eliminacjach, 28. w półfinale), Mikołaj Mastalski (K-1 U-23, 25. miejsce w eliminacjach, 26 w półfinale) i Michał Ciągło (K-1 U-23, 21. miejsce w eliminacjach, 28. w półfinale). Z kolei już w kwalifikacjach z zawodami pożegnali się juniorzy w K-1: Joachim Jabłoński i Gabriela Jojczyk.

Medalu nasi zawodnicy nie zdobyli również w kategorii C-1. Najbliżej sukcesu byli znów juniorzy: Hanna Danek, która w finale była szósta oraz Piotr Biernat, czyli dwunasty zawodnik w Europie. W U-23 o medalu marzył Szymon Nowobilski, jednak w finale rywalizacji U-23 przypłynął na metę z dziewiątym rezultatem.

Wcześniej, bo w juniorskich półfinałach odpadli Julia Kirkowska (19. w eliminacjach, 17. w półfinale), Patrycja Iwaniec (26. w eliminacjach, 15. w półfinale) oraz Igor Puczel (21. w eliminacjach, 30. w półfinale) i Gabriel Leśniak (25. w eliminacjach, 26. w półfinale). Jeśli chodzi o młodzieżowców, to w półfinale z zawodami pożegnali się Katarzyna Liber (21. w eliminacjach, 19 w półfinale), Martyna Bednarczyk (22. w eliminacjach, 17. w półfinale), Krzysztof Książek (22. w eliminacjach, 15 w półfinale) i Szymon Sowiźrał (22. w eliminacjach, 17. w półfinale).

Przypomnijmy, że wcześniej biało-czerwoni, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna, wywalczyli dwa medale w rywalizacji drużynowej. Nasze juniorki zdobyły brąz, a męska ekipa U-23 srebrne krążki.

fot. Marek Kulczycki

Zacięte wewnętrzne kwalifikacje do MŚ w sprincie. Wiemy, kto pojedzie do Mediolanu

Męska reprezentacja Polski w kajakarstwie jest na tyle silna, że trenerzy po raz kolejny zdecydowali się na wewnętrzne kwalifikacje, które wyłoniły zawodników oraz osady, które popłyną w mistrzostwach świata w Mediolanie. Będzie to docelowa impreza w tym sezonie. – Pozwoliliśmy sobie na kolejne eksperymenty – mówią szkoleniowcy.

Przed mistrzostwami Europy, które odbyły się w czerwcu w czeskich Racicach, odbyły się regaty kwalifikacyjne do reprezentacji Polski. Każdy z zawodników musiał wywalczyć sobie miejsce w kadrze, którą wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. Trenerzy biało-czerwonej ekipy jasno określili zasady: kto zwycięży w swojej kategorii, pojedzie walczyć do Czech o medale. I tutaj w męskiej kadrze wyjątków nie było.

Łącznie nasi reprezentanci, wspólnie z kadrą żeńską, podczas mistrzostw Europy wywalczyli sześć medali (dwa złote, trzy srebrne i jeden brązowy). Trenerzy wówczas nie wiedzieli czy pozostawią taki skład reprezentacji na mistrzostwa świata, które zaplanowano na koniec sierpnia w Mediolanie czy ponownie zorganizują wewnętrzne kwalifikacje. – Jeszcze nad tym popracujemy – mówił w Racicach trener kajakarzy Ryszard Hoppe.

Ostatecznie zdecydowano się ponownie wyłonić najlepszych zawodników w kategorii K-1, jak i osady w K-2 i C-2 z wewnętrznych wyścigów. W jedynce do rywalizacji stanęli Alex Borucki, Piotr Morawski oraz Przemysław Korsak. Najszybszy okazał się pierwszy z nich, który co prawda dopiero pierwszy rok jest w pełni w seniorskiej kadrze, ale po raz kolejny podkreśla, że ma ogromny potencjał. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Alex ładnie wszedł z juniora do młodzieżowca i naszej seniorskiej grupy i się w niej zaaklimatyzował. Jest bardzo wartościowym zawodnikiem, o czym świadczą jego wyniki w juniorach. Są oczywiście rzeczy, nad którymi musimy popracować. Chodzi tutaj o róznice w treningu, szczególnie w osadach. Szybko się jednak dostosowuje, co potwierdza w każdych zawodach – mówi Hoppe.

Drugi w wyścigu był natomiast Morawski i… to on popłynie w Mediolanie w jedynce. Wszystko ze względu na fakt, że wyścig w K-1 koliduje z K-2, a sztab szkoleniowy woli postawić na Boruckiego w osadzie, którą wygrał wspólnie z Jarosławem Kajdankiem. – Dodatkowo Piotr będzie rezerwowym, w razie kontuzji któregoś z naszych zawodników – dodaje Hoppe.

Wracając do osad, Hoppe podkreśla, że w tym sezonie chciał poeksperymentować, a równe wyniki kajakowych dwójek tylko potwierdziły, że poziom jest wyrównany, a zbudowane drużyny są naprawdę mocne. – Obie popłynęły w graniach 1:27:00, więc to czasy na światowym poziomie – mówi Hoppe. – Patrząc w przyszłość jest to o tyle korzystne, że w przypadku kontuzji mamy możliwość rotacji. Treningi zresztą pokazały, że te osady będą walczyły na żyletki, bo obie pływały równo.

Wśród osad kanadyjkarzy do rywalizacji stanęły trzy ekipy: Wiktor Głazunow/Arsen Śliwiński (sensacyjnie ulegli przed ME Aleksandrowi Kitewskiemu i Normanowi Zezuli), Łukasz Witkowski/Oleksii Koliadych oraz bracia Aleksander i Juliusz Kitewscy. Tym razem Głazunow i Śliwiński nie zawiedli i wygrali wyścig. Tym samym to oni popłyną w Mediolanie jako nasza eksportowa osada w dwójce kanadyjek.

– Oczywiście bardzo się cieszymy, tym bardziej że przez ostatnie miesiące zmagaliśmy się z kilkoma drobnymi problemami, które na pewno nie ułatwiały nam przygotowań – mówi Głazunow. – Już po eliminacjach w Poznaniu podkreślałem w wywiadach, że chcę udowodnić, iż tworzymy zgrany i silny duet. I myślę, że tym startem to pokazaliśmy. W sporcie nigdy nie ma stuprocentowej pewności, że uda się wygrać, ale zawsze przystępuję do rywalizacji z wiarą w siebie i w swoje możliwości. Wiedziałem, że jeśli unikniemy poważniejszych błędów, mamy realne szanse na zwycięstwo. I dokładnie tak się stało.

Głazunow i Śliwiński jako utytułowani zawodnicy nie wyobrażają sobie w Mediolanie innego scenariusza, jak wywalczony medal. – Tym bardziej, że razem z Arsenem jesteśmy wicemistrzami Europy z 2024 roku w tej konkurencji, co dodaje nam pewności i jeszcze większej motywacji do walki – dodaje Głazunow.

Tradycja podtrzymana! Polscy kajakarze z 35 medalami mistrzostw świata masters w sprincie!

To stało się już tradycją, że Polacy dominują mistrzostwa świata masters w kajakarstwie. Tym razem, z najważniejszej imprezy dla starszych zawodników, nasi kajakarze przywieźli z portugalskiego Montemor-o-velho aż 35 medali, w tym 14 złotych!

Na tę imprezę zawodnicy, którzy ukończyli 35. rok życia czekają przez cały rok. W tym roku kajakarskie mistrzostwa świata masters w sprincie odbyły się na słynnym torze w Montemor-o-velho, a w Portugalii tradycyjnie nie brakowało emocji. Zawody odbywają się w wielu konkurencjach, a wszystko po to, by wyrównać szanse. Najważniejsza jest jednak chęć startu i kontynuację treningów, bowiem większość z kajakarzy startujących w MŚ Masters to byli zawodnicy, trenerzy czy sympatycy tego sportu od dekad.

Duch sportu w biało-czerwonych jednak pozostał, bowiem Polacy ponownie pokazali się na MŚ Masters z doskonałej strony. Co prawda nie wywalczyli tylu medali, co rok temu w bułgarskim Płowdiwie (43), jednak mocno się zbliżyli do tej liczby. Łącznie biało-czerwoni z Portugalii przywieźli aż 35 medali, co jest znakomitym wynikiem!

W sobotę rozegrano finały na dystansie 500 metrów, a worek z medalami dla Polaków otworzył Władysław Jędrzejczyk, który zdobył złoto w kategorii K-1 70-74 lata, a w jedynce kanadyjek złoto wywalczył też Dariusz Bresiński (60-64 lata) . Tego samego dnia na najwyższym stopniu podium stawały jeszcze cztery nasze osady: K-2 mężczyzn 65-69 lat (Jarosław Gulak i Ryszard Białkowski), K-4 kobiet 45-49 lat (Jolanta Niedzielczyk, Jolanta Rogala, Irena Serowik, Elżbieta Hoffmann), K-2 mieszana 55-59 lat (Dariusz Bukowski, Jolanta Rogala), C-2 mężczyzn 55-59 lat (Adam Dombrowski, Adam Szymański) oraz C-4 mężczyzn 55-59 lat (Adam Szymański, Adam Dombrowski, Bogdan Szymoniak, Dariusz Bresiński). Srebrne medale wywalczyli natomiast Elżbieta Hoffmann (K-1 kobiet 60-64 lata), Romuald Figielus (C-1 mężczyzn 60-64 lata), Szymon Cybal (C-1 mężczyzn 40-44 lata) oraz męska dwójka kajakowa 65-69 lat, czyli Władysław Jędrzejczyk i Roman Macias oraz męska dwójka kanadyjek 60-64 lata (Bogdan Szymoniak i Dariusz Bresiński). Polacy dołożyli też pięć brązowych krążków: Roman Macias (K-1 65-69 lat), Jolanta Niedzielczyk (K-1 60-64 lata), a także osady K-2 65-69 lat (Zbigniew Seweryn, Waldemar Jurczak), K-2 mieszana 50-54 lata (Monika Duc, Piotr Kielek) i K-4 35-39 lat (Karol Garbacz, Marcin Garbacz, Sławomir Lewalski, Krzysztof Majerski).

Równie owocna, jeśli chodzi o medale, była niedziela w Montemor-o-velho. Na największe brawa zasługują mistrzowie świata na dystansie 200 metrów, czyli Sławomir Skręty (K-1 60-64 lata), Elżbieta Hoffmann (K-1 60-64 lata), Romuald Figielus (C-1 60-64 lata), Szymon Cybal (C-1 40-44 lata) oraz osady K-2 65-69 lat (Jarosław Gulak, Ryszard Białkowski), K-2 60-64 lata (Jolanta Niedzielczyk i Elżbieta Hoffmann) i C-2 55-59 lat (Adam Dombrowski, Adam Szymański). Srebra dorzucili Władysław Jędrzejczyk (K-1 70-74 lata), Irena Serowik (K-1 60-64 lata), Dariusz Bresiński (C-1 60-64 lata), osady K-2 60-64 lata (Litwinka Aida Vilimiene i Irena Serowik), a także K-2 Mix 55-59 lat (Dariusz Bukowski, Jolanta Rogala). Brązowe krążki na 200 metrów przywieźli do Polski natomiast Roman Macias (K-1 65-69 lat), Jolanta Niedzielczyk (K-1 60-64 lata), Bogdan Szymoniak (C-1 65-69 lat) oraz osady K-2 35-39 lat (Marcin Garbacz, Krzysztof Majerski) i C-2 60-64 lata (Bogdan Szymoniak i Dariusz Bresiński).

Oznacza to, że biało-czerwoni w tym roku wywalczyli 14 złotych, 11 srebrnych i 10 brązowych medali, a warto dodać, że mieli też sporo czwartych miejsc, które przy odrobinie więcej szczęścia mogły zamienić się również w krążki. Co ciekawe, w Portugalii wystąpiło 32 naszych reprezentantów, a znaczna większość wróciła do Polski z miejscem na podium.

Dwa drużynowe medale polskich slalomistów na otwarcie MME w Solkan. „Pokazaliśmy, że jesteśmy mocni”

Polscy slalomiści doskonale rozpoczęli zmagania podczas młodzieżowych mistrzostw Europy, które odbywają się w słoweńskim Solkan. W zmaganiach drużynowych srebrny medal wywalczyli panowie w kategorii U-23, a panie dołożyły brąz w juniorkach. – Nasza mocna ekipa powalczy jeszcze o indywidualne krążki – zapewnia Szymon Nowobilski, jeden z wicemistrzów Europy.

Nie da się ukryć, że rywale muszą liczyć się z młodzieżowymi reprezentacjami Polski w slalomie kajakowym. Wystarczy wspomnieć, że podczas niedawnych mistrzostw świata juniorów i U-23 złoty medal w K-1 wywalczyła Hanna Danek (juniorki), a w starszej z tych kategorii bardzo dobry wynik zanotowała też Dominika Brzeska, która była piąta. Trzeba też przyznać, że można było liczyć również na lepsze wyniki panów i tym bardziej biało-czerwoni na Słowenii chcieli zaprezentować się znacznie lepiej.

Tradycyjnie podczas dwóch pierwszych dni rozegrano indywidualne kwalifikacje, ale również zawody drużynowe. I to tutaj biało-czerwoni, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., spisali się znakomicie. Tym razem błysnęli w kategorii C-1. Najpierw nasze juniorki w składzie Hanna Danek, Julia Kirkowska i Patrycja Iwaniec popłynęły po brązowy medal ustępując jedynie Czeszkom i Hiszpankom, a później nasza męska ekipa U-23 (Szymon Nowobilski, Krzysztof Książek, Szymon Sowiźrał) dołożyła do tego dorobku srebro! Szybsi byli jedynie Francuzi.

– To dla nas duży sukces, szczególnie po nieudanych mistrzostwach świata. Pokazaliśmy, że potrafimy się spiąć i rywale muszą się z nami liczyć. Każdy medal cieszy, nieważne czy jest to indywidualny czy drużynowy. Na pewno Szymek i Krzysiek na pewno cieszą się ze swojego pierwszego wejścia na podium w mistrzostwach Europy. Jestem szczęśliwy, że mogłem pomóc osiągnąć im ten życiowy sukces i razem z nimi odebrać medal mistrzostw Europy. Potrzebowaliśmy takiego sukcesu w kanadyjkach, bo rok w rok któremuś z naszych zespołów brakowało ułamka sekundy do medalu. Teraz jesteśmy wicemistrzami Europy i to na pewno podbuduje naszą pewność siebie – mówi Nowobilski, najbardziej doświadczony zawodnik z naszej ekipy.

Warto wspomnieć, że bardzo blisko medali były również nasze juniorki w K-1 oraz męska ekipa U-23. Zarówno panie (Danek, Zuzanna Piprek, Gabriela Jojczyk), jak i panowie (Tadeusz Kuchno, Michał Ciągło, Mikołaj Mastalski) zanotowali czwarte pozycje. Szóste miejsca zajęły biało-czerwone drużyny K-1 junior mężczyzn (Marek Kulczycki, Joachim Jabłoński i Mateusz Hamerski) oraz C-1 U-23 kobiet (Martyna Bednarczyk, Katarzyna Liber i Julia Kirkowska). Ósma była natomiast nasza ekipa K-1 U23 kobiet (Brzeska, Dominika Danek, Piprek).

Warto wspomnieć, że Solkan jest szczęśliwe dla Polaków, bowiem Polki zdobyły tam ostatni medal w drużynie kanadyjek. Wówczas nasza ekipa do lat 23 w składzie Klaudia Zwolińska, Aleksandra Góra i Katarzyna Liber również wywalczyły brąz. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

Teraz naszym zawodnikom pozostaje jeszcze walka o medale indywidualne. – Jesteśmy naprawdę mocną ekipą, która jest w stanie walczyć o medale. Zrobimy wszystko, by kibice byli z nas dumni – kończy Nowobilski.

MMŚ w slalomie za nami. Złoto Hanny Danek i świetne doświadczenie dla Polaków

We francuskim Foix zakończyły się młodzieżowe mistrzostwa świata w slalomie kajakowym, a ich ozdobą był złotych medal Hanny Danek w juniorskim K-1. Dobrze spisała się też Dominika Brzeska, która wywalczyła piąte miejsce w K-1 U-23, a dla pozostałych zawodników również było to znakomite doświadczenie.

Polacy do Foix pojechali ponad tydzień temu, a wszystko po to, by dobrze przygotować się do docelowej imprezy w tym roku. Nie jest tajemnicą, że nasi zawodnicy ciężko trenują, by w przyszłości stanowić o sile pierwszej kadry, ale na razie muszą dawać z siebie wszystko w swoich kategoriach wiekowych. Oczywiście wśród naszych reprezentantów, których wspiera sponsor główny PGE Polska Grupa Energetyczna S.A., nie brakowało zawodników, którzy regularnie startują również w międzynarodowych seniorskich zawodach, czyli Dominiki Brzeskiej, Szymona Nowobilskiego i Hanny Danek. Każdy z nich miał więc duże ambicje, by w Foix zdobyć jak najwyższe miejsce.

Doskonale spisała się Danek, dla której był to ostatni rok w kategorii juniorek. Rok temu zawodniczka wywalczyła na MMŚ srebro, choć to złoto było jej ogromnym marzeniem. Została jeszcze mistrzynią Europy juniorek, a w tym roku chciała pokazać, że jest najlepsza nie tylko na Starym Kontynencie, ale na całym globie.

I Danek faktycznie udowodniła, że jest najlepsza w K-1. Złoto wywalczyła w niesamowitych okolicznościach. W kwalifikacjach oraz półfinałach byłaby pierwsza, gdyby nie dotknięcie jednej z bramek, choć i tak pewnie awansowała do finału. A w nim… tyczek dotknęła dwukrotnie! Mimo to, pojechała na tyle szybko, że wyprzedziła wszystkie rywalki i na jej szyi zawisło złoto! Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– To było coś, o czym marzyłam, ale też ciężko pracowałam na ten sukces. Po prostu spełniłam swoje sny – mówiła szczęśliwa Danek. – Dotknęłam dwóch bramek, miałam cztery punkty karne, a to nie powinno się wydarzyć. Byłam jednak świadoma tych błędów, więc chciałam potem nadrobić na trasie i to mi się udało! A jak się czułam po dotknięciu bramek? Cały czas wierzyłam w medal. Wiedziałam, że muszę dać z siebie wszystko i zobaczymy, co da mój rezultat. Gdy dopłynęłam na metę i zobaczyłam, że jestem pierwsza, to w tamtym momencie byłam najszczęśliwszą osobą na świecie!

Drugim najlepszym wynikiem naszych reprezentantów na MMŚ było piąte miejsce Dominiki Brzeskiej w K-1 młodzieżowców (U-23), co również jest dużym sukcesem Polki. W tej samej kategorii startowała jeszcze Dominika Danek, ale swój występ zakończyła na półfinale. Jeśli chodzi o juniorki w K-1, to oprócz Danek wystartowały jeszcze Zuzanna Piprek (16. miejsce w półfinale) oraz Gabriela Jojczyk (46. lokata).

Wśród juniorskich kajakarzy Marek Kulczycki i Joachim Jabłoński awansowali do półfinału, jednak na nim zakończyli swój występ (odpowiednio na 23. i 20. miejscu). Słabiej poszło za to Mateuszowi Hamerskiemu, który nie zdołał awansować z kwalifikacji. W kategorii U-23 najlepiej spisał się Tadeusz Kuchno, który był 24. (zakończył na półfinale). Michał Ciągło i Mikołaj Mastalski nie zdołali przebranąć przez kwalifikacje.

Jeśli chodzi o kanadyjki, to duże nadzieje można było pokładać w Szymonie Nowobilskim, który ma spore doświadczenie również w zawodach seniorskich. W U-23 awansował do półfinału, ale w nim zabrakło mi zaledwie 0,13 sekundy, by znaleźć się w najlepszej dwunastce. Na tym samym etapie z zawodami pożegnali się Szymon Sowiźrał (16. pozycja) i Krzysztof Książek (22. miejsce). Jeśli chodzi o panie w młodzieżówce, to zarówno Martyna Bednarczyk, jak i Katarzyna Liber nie zdołały przejść kwalifikacji.

– Moją koronną konkurencją jest K-1, ale w kanadyjkach dam z siebie wszystko. Byłam druga w kwalifikacjach, więc liczę też na miejsce w finale – ambitnie mówiła Danek, która wystartowała też w juniorskim C-1. W półfinale zajęła jednak 23. miejsce. Najbliżej awansu do finału była Patrycja Iwaniec (14. miejsce w półfinale), a niewiele zabrakło także Julii Kirkowskiej, która zanotowała 17. czas. Wśród juniorskich kanadyjkarzy tylko Gabriel Leśniak zdołał awansować do półfinału, jednak zajął w nim dopiero 30. miejsce. Piotr Biernat był 36. w kwalifikacjach, a Igor Puczel został zdyskwalifikowany.

W Foix biało-czerwone ekipy wystąpiły również w zawodach drużynowych. W K-1 w kategorii U-23 Polki (Brzeska, Dominika Danek, Piprek) zajęły piąte miejsce, podobnie zresztą jak panowie (Kuchno, Ciągło, Mastalski). W kajakowych zmaganiach drużynowych juniorów blisko medalu byli panowie (Kulczycki, Jabłoński, Hamerski), którzy wywalczyli czwartą pozycję, a panie (Hanna Danek, Jojczyk, Piprek) były szóste. Jeśli chodzi o kanadyjkarzy, to najlepiej spisała się ekipa juniorów (Biernat, Puczel, Leśniak), bowiem uplasowała się na szóstej pozycji. Żeńska drużyna U-23 (Bednarczyk, Liber, Kirkowska) wywalczyła siódme, a męska (Nowobilski, Książek, Sowiźrał) dziewiąte miejsce.

Tradycyjnie dwa ostatnie dni mistrzostw zostały poświęcone na kayak cross. Wśród juniorów najwyżej sklasyfikowana została Hanna Danek, która w time trialu była szósta, ale w pierwszym wyścigu eliminacyjnym head to head była trzecia i odpadła z dalszej rywalizacji (na time trialu swój udział zakończyła Iwaniec, która była 38.).

W kategorii U-23 do wyścigów czwórek awansowała Brzeska, która była dziewiąta w time-trialu. Swój udział zakończyła jednak po pierwszej rywalizacji z przeciwniczkami, bowiem na metę przyjechała jako czwarta. Najlepiej z naszych zawodników w kayak crossie zaprezentował się natomiast Kuchno, który był 15. w time-trialu, a potem doszedł aż do półfinału! Niestety tym razem był czwarty, ale znalazł się w najlepszej ósemce na świecie! W kategorii U-23 Mastalski i Ciągło zakończyli zawody na time-trialu.

Jeśli chodzi o juniorów, to najlepiej poradził sobie Kulczycki, który był 18. w time-trialu, a następnie przebrnął przez kwalifikacje. W ćwierćfinale zajął jednak trzecie miejsce i na tym zakończył swój występ. Z kolei Puczel był bliski awansu do fazy head to head, bowiem w time-trialu zajął 34. miejsce.