Kajakowe ostatki na Dunajcu. Za nami MP w zjeździe i sprincie górskim

Jedne z największych nazwisk polskiego kajakarstwa zawitały w weekend do Szczawnicy na mistrzostwa Polski w zjeździe kajakowym i sprincie górskim. Na Dunajcu świetnie spisali się m.in. Kacper Sztuba (AZS AKF Kraków) czy Grzegorz Hedwig i Hanna Danek (oboje Start Nowy Sącz). Swój pierwszy medal w takiej rywalizacji wywalczył specjalizujący się w sprincie kajakowym Wiktor Głazunow (AZS AWF Gorzów Wlkp.), który wraz z klubowymi kolegami triumfował w C-2×3 mężczyzn.

Krajowe mistrzostwa w Szczawnicy zebrały naprawdę wielu znakomitych zawodników, co zwiastowało duże emocje i walkę do samej mety. Tych nie zabrakło już podczas piątkowego sprintu. Miejsca z ubiegłego roku na podium w K-1 mężczyzn polepszyło dwóch zawodników AZS AKF Kraków – mistrzem kraju tym razem został Jacek Brański, tuż za nim uplasował się jego klubowy kolega Jakub Brzeziński, a trzeci był inny zawodnik ze stolicy Małopolski, Tadeusz Kuchno (KKK Kraków). Wielką formę także po najważniejszych startach sezonu zachował za to kanadyjkarz Kacper Sztuba (AZS AKF Kraków). Znajdujący się w świetnej dyspozycji 26-latek wygrał w przekonującym stylu, a kolejne medale w męskim C-1 rozdzielili między sobą pozostali reprezentanci Polski. Wicemistrzem kraju został Michał Wiercioch (KKK Kraków), a na najniższym stopniu podium stanął Szymon Nowobilski (Start Nowy Sącz). Sprinterskie tytuły Brańskiego i Sztuby nie były jedynie wywalczonymi w piątek przez przedstawicieli krakowskiego kajakarstwa. Najlepsza w K-1 kobiet była trzecia przed rokiem Justyna Stelmach (KS Yacht Club Kraków), wyprzedzając Joannę Kurpan (KKW 1929 Kraków) i Martynę Bednarczyk (Pieniny Szczawnica). Z kolei w damskim C-1 zwyciężyła 16-letnia Daria Garbarz (KKK Kraków) przed zawodniczkami Kwisy Leśna – Patrycją Iwaniec i Julią Kirkowską. Serię krakowian przerwali bracia Konrad i Bartłomiej Szymankowie (Pieniny Szczawnica), wygrywając w C-2 w sprincie przed osadami z Krakowa. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Dominacja kajakarzy spod Wawelu zarysowała się także w sobotnim zjeździe kajakowym. W seniorskim K-1 mężczyzn, w porównaniu do piątkowego sprintu, zmieniła się jedynie kolejność medalistów. W zjeździe triumfował tym razem Kuchno przed Brzezińskim i Brańskim. Komplet medali w juniorskim zjeździe kajakarzy zgarnęli z kolei reprezentanci KKW 1929 Kraków – wygrał Marcel Meus, drugi był Miłosz Budka, a trzeci Jan Czosnowski. Serię krakowian przerwał kanadyjkarz Grzegorz Hedwig (Start Nowy Sącz). 37-letni slalomista, który trzykrotnie uczestniczył w igrzyskach, zwyciężył w C-1 przed Wierciochem i Sztubą. To nie było jedyne złoto olimpijczyka w sobotę w Szczawnicy, gdyż w zjeździe kanadyjkarek triumfowała Aleksandra Góra (KKK Kraków). Z kolei drugie złoto w ten weekend dla miejscowych Pienin wywalczyła osada braci Szymanków, triumfując w C-2. Swoje kolejne złoto w tym sezonie zdobyła za to Hanna Danek (Start Nowy Sącz). Mistrzyni świata juniorek w K-1 triumfowała w swojej kategorii wiekowej, wyprzedzając Oliwię Borucką (KKW 1929 Kraków) czy Maję Lenartowicz (Start Nowy Sącz)

Na niedzielę w Szczawnicy zaplanowano rywalizację drużynową. W K-1×3 mężczyzn wygrali zawodnicy KKK Kraków (Kuchno, Marcin Kościukiewicz, Marek Kulczycki), a w C-1×3 panów najlepsza okazała się ekipa nowosądeckiego Startu (Hedwig, Nowobilski, Biernat).

– Na półmetku u kajakarzy pewnie prowadzili zawodnicy KKW 1929 Kraków (Budka, Czosnowski, Meus – dop. red.), ale niestety, przed samą metą przydarzyła się im wywrotka. Wylali wodę i dopłynęli z trzecim czasem na brąz, ale zostali zdyskwalifikowani, gdyż różnica czasowa między pierwszym a trzecim zawodnikiem była zbyt duża – mówił Łukasz Hurkała, prezes KS Pieniny Szczawnica, który wraz z Nowosądeckim Okręgowym Związkiem Kajakowym i Polskim Związek Kajakowym organizował tegoroczne MP w zjeździe i sprincie górskim. W męskim C-2×3 najlepszy czas uzyskały osady AZS AWF Gorzów Wlkp. (Dawid Markowski/Karol Sadowski, Marek Olejnik-Ostheimer/Sebastian Jasiński, Wiktor Głazunow/Marcin Ponomarenkow). W jedynce kobiecej konkurencji drużynowej – K-1×3 – triumfowały Borucka, Kurpan i Anna Kudła z KKW 1929 Kraków.

– To specyficzne zawody zamykające sezon startowy, to nasze ostatnie przetarcie i moment na spotkanie, by trochę cieszyć się tym, co udało się zrobić w ostatnim czasie. Myślę, że tutaj nie ma co patrzeć pod kątem slalomu, bo jednak rywalizujemy w innej dyscyplinie, na innych łódkach i sprzęcie – mówił Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski w slalomie kajakowym i kayak crossie, który był… jednym z uczestników MP w Szczawnicy.

– Na pewno liczyliśmy na lepszą pogodę. Raz, że temperatura była niska, a dwa, że momentami mocno lało. W niedzielę była tylko mżawka, ale na zakończenie wyszło słońce. Cieszą medale zdobyte przez naszych zawodników. Bracia Szymankowie udowodnili, że wciąż są w czubie tych mistrzostw, broniąc tytuł. Bardzo fajnie w sprincie pokazała się Martyna Bednarczyk. W konkurencjach drużynowych działo się sporo, naszym paniom w K-1 na 17-minutowej trasie zabrakło zaledwie 0,1 sekundy do brązowego medalu – wskazywał z kolei Hurkała.

Wyniki 82. Mistrzostw Polski seniorów i juniorów oraz MP mastersów w zjeździe kajakowym i sprincie górskim w Szczawnicy

Sprint górski

Mężczyźni

K-1: 1. Jacek Brański, 2. Jakub Brzeziński (obaj AZS AKF Kraków), 3. Tadeusz Kuchno (KKK Kraków)
C-1: 1. Kacper Sztuba (AZS AKF Kraków), 2. Michał Wiercioch (KKK Kraków), 3. Szymon Nowobilski (Start Nowy Sącz)
C-2 (seniorzy): 1.  Bartłomiej Szymanek, Konrad Szymanek (Pieniny Szczawnica), 2. Michał Wiercioch, Krzysztof Książek, 3. Paweł Sarna, Marcin Pochwała (wszyscy KKK Kraków)

Kobiety

K-1: 1. Justyna Stelmach (KS Yacht Club Kraków), 2. Joanna Kurpan (KKW 1929 Kraków), 3. Martyna Bednarczyk (Pieniny Szczawnica)
C-1: 1. Daria Garbarz (KKK Kraków), 2. Patrycja Iwaniec, 3. Julia Kirkowska (obie LUKS Kwisa Leśna)

Zjazd górski

Mężczyźni

K-1 (seniorzy): 1. Tadeusz Kuchno (KKK Kraków), 2. Jakub Brzeziński, 3. Jacek Brański (obaj AZS AKF Kraków)
K-1 (juniorzy): 1. Marcel Meus, 2. Miłosz Budka, 3. Jan Czosnowski (wszyscy KKW 1929 Kraków)
C-1 (seniorzy): 1. Grzegorz Hedwig (obaj Starty Nowy Sącz), 2. Michał Wiercioch (KKK Kraków), 3. Kacper Sztuba (AZS AKF Kraków)
C-1 (juniorzy): 1. Igor Puczel (AZS AKF Kraków), 2. Michał Szostak (KKK Kraków), 3. Tomasz Reguła (LKK Drzewica)
C-2 (seniorzy): 1.  Bartłomiej Szymanek, Konrad Szymanek (Pieniny Szczawnica), 2. Szymon Sowiźrał, Marcin Kościukiewicz, 3. Paweł Sarna, Marcin Pochwała (wszyscy KKK Kraków)
C-2 (juniorzy): 1. Sebastian Wańczyk, Wiktor Mazurek (KKK Kraków), 2. Sebastian Jasiński, Marek Olejnik-Ostheimer (AZS AWF Gorzów Wlkp.), 3. Gabriel Leśniak, Marcel Leśniak (Start Nowy Sącz)
K-1×3: 1. Marcin Kościukiewicz, Tadeusz Kuchno, Marek Kulczycki (KKK Kraków), 2. Jacek Brański, Jakub Dyda, Paweł Marszałowicz (AZS AKF Kraków), 3. Krzysztof Majerczak, Kacper Majerczak, Konrad Szymanek (Pieniny Szczawnica)
C-1×3: 1. Grzegorz Hedwig, Piotr Biernat, Szymon Nowobilski (Start Nowy Sącz), 2. Michał Wiercioch, Krzysztof Książek, Szymon Sowiźrał (KKK Kraków), 3. Kacper Sztuba, Igor Puczel, Andrzej Brzeziński (AZS AKF Kraków)
C-2×3: 1. Dawid Markowski/Karol Sadowski, Marek Olejnik-Ostheimer/Sebastian Jasiński, Wiktor Głazunow/Marcin Ponomarenkow (AZS AWF Gorzów Wlkp.), 2. Marcin Pochwała/Paweł Sarna, Michał Woś/Sebastian Wańczyk, Michał Szostak/Jarosław Zaziąbło (KKK Kraków), 3. Mateusz Urban/Wiktor Regiec, Oliwier Maciąga/Wojciech Kołodziejczyk, Tymoteusz Słabiak/Wiktor Szczepaniak (Pieniny Szczawnica)

Kobiety

K-1 (seniorki): 1. Justyna Stelmach (Yacht-Club Kraków), 2. Joanna Kurpan (KKW 1929 Kraków), 3. Dorota Moskowicz (Fala Lublin)
K-1 (juniorki): 1. Hanna Danek (Start Nowy Sącz), 2. Oliwia Borucka (KKW 1929 Kraków), 3. Maja Lenartowicz (Start Nowy Sącz)
K-1×3: 1. Oliwia Borucka, Joanna Kurpan, Anna Kudła (KKW 1929 Kraków), 2. Weronika Kukiełka, Dorota Moskowicz, Laura Strojnowska (Fala Lublin), 3. Martyna Bednarczyk, Aleksandra Dusik, Sandra Maciąga (Pieniny Szczawnica)
C-1: 1. Aleksandra Góra (KKK Kraków), 2. Patrycja Iwaniec, 3. Julia Kirkowska (obie LUKS Kwisa Leśna)

Mastersi

Mężczyźni

Zjazd górski

K-1 (66 lat i starsi): 1. Krzysztof Polaczyk (LKS Dunajec), 2. Jan Stachowicz (Na Fali Kraków), 3. Wiesław Waruś
K-1 (51-65 lat): 1. Sławomir Lewalski (Augustów), 2. Alojzy Kowal (Na Fali Kraków), 3. Piotr Zwaliński (Yacht Club Kraków)
K-1 (35-50 lat): 1. Piotr Prusak (Start Nowy Sącz), 2. Jacek Sztuba (LUKS Kwisa Leśna), 3. Marek Miśkiewicz
C-2 (35 lat i starsi): 1. Marcin Labieszak, Mariusz Pinkowski, 2. Kamil Małek, Bogdan Sztuba (wszyscy LUKS Kwisa Leśna), 3. Krystian Sobala, Adam Śpiewak (UKS 4 Katowice)

Kobiety

K-1 (51 lat i starsze): 1. Ewa Dziob (KKW 1929 Kraków), 2. Joanna Franaś (Na Fali Kraków)
K-1 (35-50 lat): 1. Dominika Sitarz (KKW 1929 Kraków), 2. Anna Majerska (LTK Fala Lublin), 3. Katarzyna Jargiło (LKS Dunajec)

Kanadyjkarki i kanadyjkarze na wstępie przygotowań w Wałczu

Reprezentacje Polski kanadyjkarek i kanadyjkarzy rozpoczęły przygotowania do przyszłorocznych startów. Tak jak ekipa kajakarek, obie kadry kończą już pierwsze zgrupowanie w Wałczu na obiektach miejscowego COS – OPO.

Początek jesieni to znak, że czas wrócić do treningów w ramach reprezentacji. Kanadyjkarki i kanadyjkarze, tak jak w poprzednich latach, zawitali do Wałcza, gdzie mają za sobą pierwsze wspólne treningi ogólnorozwojowe przed nowym sezonem. W grupie prowadzonej przez Mariusza Szałkowskiego i Sławomira Marońskiego trenuje łącznie dziesięć zawodniczek. Jedną z nieobecnych jest Sylwia Szczerbińska, medalistka ubiegłorocznych ME w Szeged i uczestniczka igrzysk olimpijskich w Paryżu.

– Sylwia jeszcze leczy kontuzję barku. To sprawy przeciążeniowe, które pojawiły się podczas przygotowań do mistrzostw świata. Jest po badaniach, przechodzi rehabilitację i na następne zgrupowanie powinna być już dostępna – dopowiada trener Mariusz Szałkowski, który jest zadowolony z postępów poczynionych w ostatnich miesiącach przez młodsze zawodniczki. Zarówno na MME w Pitesti, jak i na MMŚ w Montemor-o-Velho nasze kanadyjkarki meldowały się w finałach A. Z Rumunii udało się nawet przywieźć medal – brąz w juniorskim C-2 200 m wywalczyły Sandra Nowak i Mischa Grover-Balik. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Kilka z tych dziewczyn jest naprawdę obiecujących i staramy się je odpowiednio wprowadzać. Zamysł jest taki, żeby skorzystać z grupy U-23 już podczas przyszłorocznych Pucharów Świata, a być może także na MŚ w Poznaniu. Te dziewczyny poczyniły postęp, bardzo mocno rozwinęły się fizycznie i chyba nadchodzi ten rok, kiedy będą w stanie trenować efektywnie u boku dużo bardziej doświadczonych koleżanek. Myślę, że te młodsze zawodniczki będą w stanie dużo przejąć od starszych dziewczyn – mówi Szałkowski, trener seniorek, który wraz z pozostałą częścią kadry będzie przebywał na zgrupowaniu w Wałczu do 19 października. Na kolejny obóz treningowy wybiorą się w listopadzie do Sabaudii i to właśnie włoska miejscowość ma być głównym punktem przygotowań również po Nowym Roku.

Kanadyjkarki, jak również kanadyjkarze skupiają się na tym etapie na treningach ogólnorozwojowych. Ci drudzy trenują pod okiem Marcina Grzybowskiego, który przynajmniej przez najbliższy czas ma łączyć funkcje trenera kadry seniorów i młodzieżowców. To właśnie grupa U-23 z Kacprem Sieradzanem i Juliuszem Kitewskim na czele, czyli medalistami tegorocznych MMŚ i MME, stanowi zdecydowaną większość na premierowym obozie. Z grona seniorów pojawili się Dominik Nowacki i kończący wiek młodzieżowca Kyryło Krasinskyi. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Seniorzy otrzymali rozpiski treningowe i na listopadowym zgrupowaniu, które również odbędzie się w Wałczu, powinniśmy się stawić już w większym gronie – przedstawia trener Grzybowski, który przejął seniorską kadrę narodową po Sergiju Bezugliju i Michale Śliwińskim. Kanadyjkarze zakończą obecny obóz 21 października.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

Anna Puławska po starcie w Hiszpanii. „Trzeba promować kajakarstwo w ten sposób”

Jedne z największych gwiazd światowego kajakarstwa spotkały się na Majorce w ramach prestiżowej imprezy Paddle Games. Drugi raz w tym elitarnym gronie znalazła się Anna Puławska. Zawodniczka AZS AWF Gorzów Wlkp. uważa, że pokazowe regaty to dobry sposób na promowanie dyscypliny. – W kajakarstwie powinno być dużo więcej takich wydarzeń – mówi Puławska, która w nowym sezonie będzie broniła dwóch tytułów mistrzyni świata i tytułu mistrzyni Europy.

Chociaż już kilka tygodni minęło od mistrzostw świata w Mediolanie, a zawodnicy powoli ruszają z przygotowaniami do następnego sezonu, to w wielu miejscach podejmowane są działania na rzecz popularyzacji kajakarstwa w najlepszym wydaniu. Kolejny raz w Palma de Mallorca zorganizowano Paddle Games, czyli imprezę nastawioną na promocję sprintu kajakowego i przybliżenie go kibicom, także w internecie i mediach społecznościowych. Nic tak nie przyciąga uwagi, jak zaproszenie największych gwiazd. Organizatorzy tegorocznej edycji Paddle Games stanęli na wysokości zadania, bo na Majorkę udało im się ściągnąć m.in. Portugalczyka Fernando Pimentę czy Niemki Paulinę Paszek i Pauline Jagsch. Wśród zaproszonych była również Anna Puławska.

– Ścigamy się na nietypowym dystansie, bo w zeszłym roku było to 300 m z nawrotem, a tym było to 400 m. Same zawody odbywały się w ścisłym centrum Majorki, przed katedrą, także było naprawdę widowiskowo – opowiada Puławska, która wybrała się na Majorkę spędziła z siostrą Małgorzatą, a wiele czasu spędziła też w towarzystwie Pauliny Paszek, byłej reprezentantki Polski, która obecnie startuje dla Niemiec. Dla zawodników udział w pokazowych regatach to nie tylko rywalizacja, ale i możliwość swobodniejszego funkcjonowania niż na różnego rodzaju mistrzostwach czy PŚ. Brak presji związanej z walką o założone cele sprawia, iż kajakarze z rożnych krajów mogą się spotkać i porozmawiać, na co zwykle brakuje czasu w trakcie największych regat.

– Rzeczywiście, podczas takich wydarzeń jak Paddle Games wreszcie można porozmawiać i poznać się bliżej, bo podczas MŚ, ME czy PŚ nie ma chwili na takie rzeczy. Każdy jest skupiony na sobie i swojej robocie do wykonania, a gdy po sezonie spotykamy się z luźnymi głowami, to dobry moment na zapoznanie się i promocję kajakarstwa – wskazuje Puławska, która chętnie przyjmuje zaproszenia na tego typu wydarzenia jak Paddle Games. Jak sama przyznaje, jest zwolenniczką poszerzenia kalendarza imprez o takie regaty po głównym sezonie startowym. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – W kajakarstwie powinno być dużo więcej takich wydarzeń. To dalej niszowa dyscyplina i takie zawody na pewno w jakiś sposób podnoszą jej prestiż. Już słychać, żeby kolejne edycje odbywały się w innych częściach świata – dodaje zawodniczka AZS AWF Gorzów Wielkopolski.

W ubiegłą sobotę Puławska w ramach Paddle Games najpierw była siódma w pierwszym biegu, a następnie zwyciężyła w finale B. Podkreśla jednak, że na tym etapie sezonie rezultat w zawodach tej rangi nie był najważniejszy. –  Miałam aktywny wypoczynek, ale tak naprawdę po MŚ tylko kilka razy schodziłam na wodę. W ogóle nie nastawiałam się na wynik, tylko na dobrą zabawę. Fajnie, że udało się połączyć przyjemne z pożytecznym – tłumaczy Puławska. Same regaty w Hiszpanii mają też służyć testowaniu nowoczesnych rozwiązań, które w przyszłości mogą znaleźć zastosowanie na największych zawodach. – Pierwsza edycja zrobiła już na mnie ogromne wrażenie, ale druga naprawdę była dopieszczona, organizatorzy bardzo się starali. Mieliśmy założone kamerki GoPro na łódki, co sprawiało, że każdy wyścig był relacjonowany na żywo z innej perspektywy. Kibice mieli okazję zobaczyć, jak rywalizacja wygląda od środka z naszych łodzi. Dodatkowo zainstalowane czujniki monitorowały, jak w czasie wyścigów zachowują się nasze łódki, na co też mieliśmy podgląd. Jako zawodnicy czuliśmy się bardzo zaopiekowani. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Wierzę, że będę miała tam szansę wrócić za rok – liczy 29-latka.

Puławska była bez wątpienia największą gwiazdą polskiego sprintu kajakowego w tym sezonie. Nasza dwukrotna medalistka olimpijska z Tokio w tym roku została podwójną mistrzynią świata w K-1 500 m i K-2 500 m, a na ME zdobyła złoto w olimpijskiej dwójce z Martyną Klatt i srebro w jedynce. Głównymi celami dla naszej reprezentacji na sezon 2026 będą udane występy na mistrzostwach świata w Poznaniu (26-30 sierpnia) i mistrzostwach Europy w Montemor-o-Velho (10-14 czerwca). Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Nastawiam się na pewno bardzo pozytywnie. Poprzedni sezon oddzielam grubą kreską, bo chcę zacząć ze spokojną głową i czystą kartą, żeby w skupieniu przygotować się do nadchodzącego sezonu. Nie chcę wywierać na siebie żadnej presji, bo ona nie służy niczemu dobremu. Razem z trenerem Grzegorzem Łabędzkim mamy kilka nowych pomysłów i jestem bardzo podekscytowana z myślą o nowym sezonie. Szczerze to nie mogłam się doczekać, aż zaczniemy pierwsze zgrupowanie i bardzo się cieszę, że na nowo mogę się wdrażać w treningi. Wierzę, że wszystko pójdzie po myśli, w zdrowiu i zobaczymy, co będzie dalej – wyraża nadzieję Puławska, która w poniedziałek zjawiła się na zgrupowaniu kadry kajakarek w Wałczu, a już w czwartek w Zakopanem uczestniczyła w akcji „Mistrzynie w Szkołach” razem z m.in. Otylią Jędrzejczyk, Joanną Jóźwik czy Aleksandrą Kałucką. Z kolei w sobotę w stolicy polskich Tatr weźmie udział w pokazowym biegu przy okazji konferencji dla biegaczy amatorów. – Lubię tak funkcjonować, jak dużo się dzieje – dopowiada wielokrotna mistrzyni kraju.

Olimpijczycy i medaliści wielkich imprez na starcie MP w Szczawnicy

Uczestnicy igrzysk olimpijskich oraz medaliści największych regat wezmą udział w 82. Mistrzostwach Polski w Zjeździe Kajakowym i Sprincie Górskim w Szczawnicy. Na trasie na Dunajcu zobaczymy m.in. Grzegorza Hedwiga, Wiktora Głazunowa, Hannę Danek czy Tadeusza Kuchno.

Blisko 110 zawodników z 13 klubów zostało zgłoszonych do tegorocznej edycji mistrzostw, które od kilku lat są rozgrywane w Szczawnicy. – W przeszłości zawody te odbywały się w Nowym Sączu czy w Leśnej, ale rzeczywiście od paru lat mistrzostwa są u nas. W sprincie trasa na pewno będzie ta sama, co rok temu, ale na trudnym fragmencie, na zakręcie zmieniła się woda. Trzeba odbić i przejechać na pełnej prędkości, a należy pamiętać, że kajak zjazdowy nie jest tak sprawny jak do slalomu. Dunajec najlepiej to zweryfikuje – opowiada Łukasz Hurkała, prezes KS Pieniny Szczawnica, który wraz z Nowosądeckim Okręgowym Związkiem Kajakowym i Polskim Związek Kajakowym organizuje nadchodzące MP w zjeździe i sprincie górskim. W opinii wielu uczestników zawody te z racji malowniczego położenia i widoków z Dunajca są jednym z najbardziej urokliwych w kalendarzu imprez kajakowych.

– Sceneria jest idealna, mamy pobliski park narodowy, do tego zawody odbędą się późną jesienią z całą paletą barw. Widoki może i są piękne, ale na końcu każdy przyjedzie walczyć i te rzeczy zejdą na dalszy plan – dodaje Hurkała. Prowadzony przez niego klub jak co roku wystawia liczną reprezentację, która ma zamiar bić się o najwyższe cele. W nadchodzący weekend w Szczawnicy zabraknie jednego z liderów Pienin, czyli Mikołaja Mastalskiego, ale jak zapewnia prezes klubu, kilkoro innych zawodników z pewną ma szanse myśleć o podium. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – Traktujemy te mistrzostwa dość poważnie, zawodnicy są ambitni i mają swoje cele. Na pewno mocna powinna być dwójka braci Szymanków, którzy od lat są w czubie. Nie można też zapominać o Martynie Bednarczyk, a także o Kacprze czy Krzysztofie Majerczaku, naszym olimpijczyku z Tokio – dopowiada Hurkała. Cztery lata temu Krzysztof Majerczak nieoczekiwanie wywalczył kwalifikację na igrzyska w Japonii, gdzie awansował do półfinał w konkurencji K-1. Jak przedstawia Hurkała, 28-latek nie porzucił marzeń o powrocie do reprezentacji narodowej i walce o kolejne igrzyska, które w 2028 roku odbędą się w Los Angeles. – Zasady są takie, że do kadry łapie się tylko trzech zawodników, a wielka szkoda, bo naprawdę mamy więcej wartościowych kajakarzy. Do igrzysk zostały trzy sezony, trzeba się przygotować, żeby „zaskoczyło”. Krzysiek naprawdę ma potencjał. Zawsze czegoś delikatnie brakowało, ten sezon już za nami, ale zobaczymy, co będzie w przyszłości, zwłaszcza że Krzysiek wciąż jest młodym zawodnikiem – wskazuje Hurkała.

Największymi gwiazdami tegorocznych MP w Szczawnicy będą jednak inni zawodnicy. Na liście startowej jest aż trzech olimpijczyków, bo poza Majerczakiem wystartują slalomista Grzegorz Hedwig (Start Nowy Sącz) i sprinter Wiktor Głazunow (AZS AWF Gorzów Wlkp.), dla którego będzie to debiut w tego typu imprezie. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Sam jestem ciekaw, jak mu pójdzie, bo jednak mamy do czynienia z inną konstrukcją łodzi. U nas wiele razy startował już Marcin Ponomarenkow, klubowy kolega Wiktora, także wspólnie na pewno będą mocni, ale zobaczymy, jak to się przełoży na rywalizację z „góralami” – dodaje Hurkała. Ponadto, w Szczawnicy o medale MP powalczą m.in. reprezentanci Polski seniorów w slalomie, czyli Kacper Sztuba, Michał Pasiut, Jakub Brzeziński (wszyscy AZS AKF Kraków), Michał Wiercioch (KKK Kraków), a także medaliści największych tegorocznych imprez w młodzieżowym slalomie – Hanna Danek (Start Nowy Sącz), Tadeusz Kuchno, Marek Kulczycki (obaj KKK Kraków) czy Patrycja Iwaniec (Kwisa Leśna).

Początek MP w zjeździe kajakowym i sprincie górskim w Szczawnicy w piątek, 17 października. Tego dnia zostaną rozegrane wszystkie konkurencje indywidualne sprintu górskiego. Na sobotę zaplanowano wszystkie konkurencje indywidualne zjazdu klasycznego oraz MP w zjeździe mastersów, a w niedzielę – ostatnim dniu mistrzostw – wszystkie konkurencje zespołowe zjazdu kajakowego.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

Kajakarki trenują w Wałczu. Kadra po pierwszych badaniach

Reprezentacja Polski kajakarek wznowiła treningi do nowego sezonu. Jak przyznaje jej trener Zbigniew Kowalczuk, to przede wszystkim wstęp do właściwych przygotowań. Biało-czerwone są już po pierwszych badaniach przeprowadzonych przez Instytut Sportu. W poniedziałek do kadry dołączyła Anna Puławska, podwójna mistrzyni świata, która w weekend startowała w prestiżowych regatach na Majorce.

Sześć tygodni po mistrzostwach świata w Mediolanie nasze kajakarki przystąpiły do wspólnych treningów do nowego sezonu. O ćwiczeniach z dużą intensywnością nie ma jednak mowy, bo jak przyznają w sztabie szkoleniowym kadry, zawodniczki stopniowo mają wracać do pracy na wysokich obrotach.

– Traktujemy ten czas bardziej jako okres przejściowy między sezonami, niż właściwe przygotowania do przyszłorocznych startów. Chcemy, żeby dziewczyny powolutku się rozruszały przed wejściem na wyższe obroty. W Wałczu skupiamy się przede wszystkim na tematach związanych z badaniami tensometrycznymi, żeby mieć punkt wyjścia do przygotowań zimą i wiosną. Po krótkiej przerwie ocenialiśmy też technikę wiosłowania, jak ona się kształtuje bez napięcia typowego dla okresu startowego – opowiada Zbigniew Kowalczuk, trener seniorskiej reprezentacji Polski kajakarek, który na pierwsze zgrupowanie w Wałczu zaprosił Zbigniewa Staniaka z Instytutu Sportu, aby w oparciu o określone parametry móc później nakreślić plan przygotowań z myślą o najważniejszych imprezach sezonu. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – Filmowaliśmy techniczne aspekty na wodzie, aby wyciągnąć te detale, nad którymi trzeba mocniej popracować do wiosny. Na tym etapie stawiamy jednak przede wszystkim na treningi ogólnorozwojowe, basen z pływaniem różnymi stylami. Po obozie dziewczyny otrzymają dwa tygodnie wolnego z rozpisanymi wytycznymi, natomiast na następnym obozie w Albanii zaczniemy pływać, ale jeszcze bez szczególnie dużej intensywności – dopowiada Kowalczuk, który wraz z drugim trenerem Grzegorzem Łabędzkim planuje przygotowania do swojego drugiego sezonu z obecną kadrą kajakarek. Kowalczuk przez lata wcześniejszej pracy w juniorskiej reprezentacji Polski i w SMS-ie Wałcz zdołał poznać aktualne podopieczne, ale i tak potrzebny był czas na ułożenie współpracy na nowo już w dorosłej kadrze.

– Zawsze starałem się współpracować z zawodnikami w formie dialogu. To trudniejsza droga, bo na pewno łatwiej jest wymusić pewne działania, ale taki mam styl i nie zamierzam tego zmieniać. Zawodniczki sygnalizują pewne kwestie, a dla mnie, jako trenera, zbiór informacji z całej grupy daje szansę do wyznaczenia przemyślanej strategii na różne części sezonu. Współczesny sport stawia duży nacisk na optymalizację treningów i stosowanie różnych metod adekwatnych dla grupy, i tak staramy się działać. Nie zapominamy przy tym o indywidualizacji obciążeń, bo widzimy różnice pomiędzy zawodniczkami. Nie wszystkie potrzebują takich samych środków treningowych, a są też przypadki, że czasem trzeba wycofać pewne ćwiczenia u niektórych dziewczyn – tłumaczy Kowalczuk.

W składzie powołanych na premierowe zgrupowanie kadry kajakarek w Wałczu znalazły się wracające po przerwie macierzyńskiej Dominika Putto i Katarzyna Kościółek. Druga z nich uczestniczy od samego początku w obozie na terenie wałeckiego Centralnego Ośrodka Sportu – Ośrodka Przygotowań Olimpijskich, zaś Putto dołączyła do koleżanek na cztery dni na czas badań prowadzonych przez Instytut Sportu. Do reprezentacji na stałe ma dołączyć od grudniowego zgrupowania, które zaplanowane jest w Zakopanem.

– Obie mogą liczyć na naszą wyrozumiałość, mają też indywidualny tok przygotowań uzgodniony wcześniej z Ministerstwem Sportu i Turystyki. Dominika przyjechała do nas na cztery dni, aby wziąć udział w badaniach. To jedyna zawodniczka, z którą nie miałem okazji współpracować czy to w SMS-ie Wałcz, czy w reprezentacji juniorek. Prowadziłem natomiast kadrę akademicką z nią w składzie, ale to były krótkie, kilkudniowe epizody. Był też czas na rozmowy i na zapoznanie się z ćwiczeniami specjalistycznymi, aby pokazać, w jakim kierunku zmierzamy i czego później będę wymagał przy pracy w osadach – tłumaczy Kowalczuk.

Na początku tego tygodnia do kadry narodowej dołączyła Anna Puławska, która w niedawno zakończonym sezonie była filarem polskiej reprezentacji. 29-latka została podwójną mistrzynią świata w jedynce i w dwójce z Martyną Klatt, z którą również zdobyła tytuł mistrzyń Europy w K-2 500 m. W ubiegłą sobotę Puławska uczestniczyła w prestiżowych regatach Paddle Games na Majorce, gdzie obok niej startowało wielu uznanych zawodników. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Nie miałem problemu z wylotem Ani, bo tak jak wspomniałem, to zgrupowanie nastawione głównie na rozruch. Z Anią umówiliśmy się tak, że po jej powrocie z Hiszpanii będzie uczestniczyć w dalszej części zgrupowania. To nie jest taki moment sezonu, żeby rygorystycznie przestrzegać obecności na zgrupowaniu, zwłaszcza że Ania na Majorce startowała przecież w zawodach, a my nie jesteśmy jeszcze w najważniejszym etapie przygotowań – wskazuje trener Kowalczuk.

Zgrupowanie kadry kajakarek w Wałczu potrwa do 19 października.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

Przyszłe gwiazdy slalomu startowały na Słowacji. Za nami Turniej Nadziei Olimpijskich

Reprezentanci Polski wzięli udział w Turnieju Nadziei Olimpijskich w slalomie kajakowym, który w niedzielę zakończył się w słowackim Cunovie. W dzielnicy Bratysławy najlepiej spośród naszych kadrowiczów spisał się kajakarz Krzysztof Dusik, który zwyciężył w kategorii do lat 14. – Chcieliśmy, aby nasi młodzicy zebrali doświadczenia na przyszłość – mówił Bogdan Okręglak, szkoleniowiec juniorskiej kadry narodowej, który liczy, że w następnych latach doczekamy się kolejnych talentów na miarę Klaudii Zwolińskiej czy Hanny Danek.

W ostatnich dniach świat slalomu kajakowego żył sukcesami Klaudii Zwolińskiej, która została mistrzynią świata w K-1 i C-1, a następnie, zdobywając brąz w kayak crossie, została pierwszą zawodniczką w historii MŚ, która wywalczyła medale we wszystkich trzech konkurencjach. Na świetne występy aktualnej wicemistrzyni olimpijskiej w Australii z podziwem i zazdrością spoglądali nastoletni reprezentanci Polski, którzy w sobotę i niedzielę startowali w Turnieju Nadziei Olimpijskich w Cunovie. Regaty te od lat skupiają najbardziej uzdolnionych zawodników nie tylko z naszego kraju, ale i ze Słowacji czy Czech. I to właśnie reprezentacje naszych południowych sąsiadów, słynące ze szkolenia na wysokim poziomie, licznie obsadzili najwyższe pozycje.

– Stawka była naprawdę spora, bo sami Czesi jak co roku przyjechali w 50-osobowym składzie, ale to naturalne, bo mają sporo klubów i torów, więc jest z kogo wybierać. Sam tor w przeszłości gościł największe imprezy jak MŚ, ME czy PŚ. Jest bardzo wymagający i muszę przyznać, że niektórzy z naszych zawodników pierwszy raz mieli okazję startować na nim. Ciężko było powalczyć z najlepszymi, gdyż przed startem mieliśmy raptem cztery dni treningowe. Do tych warunków potrzeba naprawdę sporo czasu, aby się przystosować – podkreślał Bogdan Okręglak, trener juniorskiej reprezentacji Polski w slalomie kajakowym, którzy wraz ze sztabem szkoleniowym potraktował rywalizację na Słowacji jako lekcję na przyszłość. I trzeba przyznać, że w wielu biegach Polacy pokazali się z bardzo dobrej strony. Najwięcej powodów do radości miał Krzysztof Dusik, który zwyciężył w konkurencji K-1 w kategorii do lat 14. Obiecujące przejazdy zaliczyli także m.in. Zofia Wróbel, bracia Marek i Konrad Kulczyccy czy Aleksandra Dusik. Sponsorem Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Na Nadzieje Olimpijskich zabraliśmy młodzików, aby zebrali niezbędne doświadczenia na przyszłość. Fajnie zaprezentowała się Zosia Wróbel, Gabrysia Jojczyk, która w tym sezonie zakwalifikowała się na MŚ i ME. Przed nimi kilka lat w gronie juniorek i z roku na rok powinni piąć się w górę. W kadrze pojawiło się też dużo młodych kajakarzy jak Krzysztof Dusik, Sebastian Wańczyk, Joachim Jabłoński czy Marek Kulczycki. To zawodnicy, którzy dalej powinni czynić postępy i za 2-3 lata, gdy nabiorą większej tężyzny fizycznej i doświadczenia, powalczymy z najlepszymi – wskazywał Bogdan Okręglak.

Największą gwiazdą reprezentacji Polski juniorów w slalomie kajakowym w kończącym się sezonie była bez wątpienia Hanna Danek. Zawodniczka KS Start Nowy Sącz w ostatnich miesiącach została mistrzynią świata w K-1 i w świetnym stylu pożegnała się z karierą juniorki.

– Ten sezon należy zaliczyć do udanych. Dużo osób mieliśmy w finałach MŚ i ME. Wielka szkoda, że Hani Danek nie udało się zdobyć złota również na ME, bo w Solkan również była faworytką. Wygrała kwalifikacje, półfinał i trzeba było tylko spłynąć w finale, ale niestety, pech z odbiciem palika sprawił, że poszedł jej poza głowę i nie wpłynęła do bramki, przez co musiała wracać i to już było po medalu. W jej przypadku był to jednak wypadek przy pracy – zaznaczał Okręglak. W przyszłym roku Hanna Danek powalczy o medale MMŚ na bardzo znanym sobie obiekcie. Już wiadomo, że najważniejsza impreza sezonu 2026 dla juniorów i młodzieżowców zostanie rozegrana w Krakowie. To właśnie na miejscowym torze Kolna odbędą się MMŚ (30 czerwca – 5 lipca), a ponad miesiąc później we francuskim Epinal (6-9 sierpnia) będą miały miejsce MME. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– MMŚ w Krakowie będą dla nas dużym handicapem. Pracujemy w czteroletnich okresach, a zawodnicy przez ten czas zbierają doświadczenia, aby przejść do starszej kategorii wiekowej. Najlepszy czas przypada po czterech latach, kiedy oni są najmocniejsi fizycznie, mają odpowiednie doświadczenie i nauczą się wielu technicznych aspektów – kończył Bogdan Okręglak.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj
fot. Grzegorz Michałowski/archiwum PZKaj

Stepun ze zwycięstwem, a Koliadych za podium w super sprincie w Gruzji

Dwóch reprezentantów Polski w sprincie kajakowym – Jakub Stepun i Oleksii Koliadych – brało udział w prestiżowych regatach w gruzińskim Batumi, rozgrywanych na nietypowym dystansie 100 metrów. Pierwszy z nich zwyciężył w rywalizacji kajakarzy, zaś drugi był czwarty w starciu kanadyjkarzy.

Przerwa między sezonami to czas przede wszystkim na regenerację sił po wyczerpujących miesiącach startów. Większość zawodników wybiera aktywną formę wypoczynku, a część z nich korzysta z okazji i próbuje różnych form rywalizacji. W tym gronie są choćby czołowi polscy sprinterzy – w ubiegły weekend w Opolu mistrzem kraju w maratonie kajakowym został Wiktor Głazunow (AZS AWF Gorzów Wlkp.), a dwóch kolejnych ma za sobą starty w Gruzji.

W ostatnią niedzielę w Batumi rozegrano prestiżowe zawody Canoe Kayak Batumi Super Sprint 2025, rozgrywane na dystansie 100 m. W typowo sprinterskich konkurencjach wystartowali m.in. Jakub Stepun (AZS AWF Poznań) i Oleksii Koliadych (KS Admira Gorzów Wlkp.). Stawka była naprawdę okazała, albowiem organizatorzy zaprosili do udziału w regatach wielu znakomitych zawodników z całej Europy. Sponsorem Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Dostałem propozycję udziału w zawodach od prezydenta Gruzińskiej Federacji Kajakowej. Obsada była naprawdę mocna, byli zawodnicy m.in. z Węgier, Włoch, Hiszpanii czy Serbii. Od zakończenia sezonu więcej podróżowałem i chodziłem po górach, niż pływałem w łódce, ale jak się okazało, forma była całkiem zadowalająca – relacjonował Stepun, który wygrał w konkurencji K-1 100 m, zostawiając w pokonanym polu m.in. Serba Strahinję Dragosavljevicia, aktualnego mistrza Europy w K-1 200 m i zwycięzcę tegorocznego PŚ w Szeged. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Gruzini to bardzo przyjaźni ludzie, jestem bardzo zauroczony tym krajem i już otrzymałem zaproszenie na przyszłoroczną edycję – dodał Stepun.

Za podium w rywalizacji kanadyjkarzy uplasował się Koliadych. Wicemistrz Europy w C-1 200 m w finale na dwa razy krótszym dystansie zajął czwarte miejsce. Zwyciężył Gruzin Gia Gabedava, drugi był Włoch Mattia Alfonsi, a trzeci Hiszpan Pablo Grana, mistrz Europy i wicemistrz świata w C-1 200 m.

– Do Gruzji pojechałem niejako z marszu, bo wcześniej może z dwa razy byłem na wodzie. Atmosfera na takich zawodach wygląda zupełnie inaczej niż na mistrzostwach czy PŚ, można było zintegrować się, fajnie spędzić czas, ale i poznać Gruzję i tamtejszą kuchnię – opisywał Koliadych. – Ciężko stwierdzić, czy taki dystans jak 100 m ma przyszłość w kajakarstwie. W męskich kanadyjkach było już 200 m na igrzyskach, więc może kiedyś coś się zmieni. Na starty na 100 m jednak raczej trzeba się nastawić w ramach pokazowych zawodów – wskazywał mistrz Polski w C-1 200 m.

Polscy sprinterzy kajakowi już niebawem wrócą do treningów w ramach reprezentacji. Pierwsze zgrupowania seniorów odbędą się już niebawem w Wałczu – kanadyjkarze, kanadyjkarki i kajakarki wznowią zajęcia 5 października, a tydzień później to samo uczynią kajakarze.

Polscy sprinterzy kajakowi z medalami na Turnieju Nadziei Olimpijskich w Racicach

Reprezentacja Polski w sprincie kajakowym wywalczyła siedem medali podczas Turnieju Nadziei Olimpijskich, który w niedzielę zakończył się w czeskich Racicach. Aż cztery z nich zdobyli kajakarze, dwa to dzieło kajakarek, a jeden zgarnęli kanadyjkarze w konkurencji C4 500 m.

Końcówka sezonu to dla najmłodszych reprezentantów czas startów w cyklicznych zawodach, które co roku pozwalają na sprawdzenie się z silną, międzynarodową stawką. Nastoletni sprinterzy kajakowi z Polski z dobrym skutkiem radzili sobie w poprzednich edycjach Turnieju Nadziei Olimpijskich. Do Racic na zawody dedykowane sprinterom głównie z roczników od U-15 do U-17 wybrało się blisko 50 polskich kadrowiczów. Biało-czerwoni licznie obsadzili finały A, a w siedmiu z nich zakończyli biegi w pierwszej trójce. W trakcie rywalizacji w Czechach nasi reprezentanci wywalczyli cztery srebrne i trzy brązowe medale. Cztery z nich zdobyli kajakarze – drudzy w swoich biegach byli Michał Słowiński i Szymon Witkowski (K2 500 m, U-16), Bartosz Kulpa i Maciej Bargiel (K2 1000 m, U-16), a także Mikołaj Kaźmierczak, który wpadł na metę ex aequo z Brytyjczykiem Tomem Hattonem (K1 500 m, U-17). Na najniższym stopniu podium stanęli zaś Mateusz Majza i Kaźmierczak (K2 500 m, U-17).

– Medale nas bardzo cieszą. Mogło być ich więcej, w finale liczyliśmy na jedną z naszych dwóch czwórek, ale zajęliśmy piąte i dziewiąte miejsce – relacjonował Piotr Pilarski, trener juniorskiej reprezentacji Polski kajakarzy. – W naszej grupie zebrali się na tyle zdolni chłopacy, że można przyjąć, że dalej będą się rozwijać. Wytworzyła się pewna czołówka, ale są też zawodnicy z rocznika 2009, którzy będą „podgryzać” starszych kolegów – dodał.

Dwa krążki były autorstwa kajakarek. Srebro wywalczyły Milena Włodarczyk i Kinga Chojnacka (K2 500 m, U-16), a brąz Julia Piasecka (K1 1000 m, U-17). Trzeci byli również kanadyjkarze Oskar Dekowski, Kacper Stanek, Jakub Matulewicz i Mateusz Augustyniak (C4 500 m, U-17). Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Na pewno przed zawodami nie wzięlibyśmy dwóch medali „w ciemno”, bo jednak kilka razy otarliśmy się o medal lub można było lepiej pojechać. Medali w naszej grupie może i było mniej niż w poprzednich latach, ale patrząc na rozwój zawodniczek, trzeba patrzeć z optymizmem w przyszłość – podkreślał Piotr Mazur, szkoleniowiec juniorskiej reprezentacji Polski kajakarek.

W klasyfikacji punktowej Turnieju Nadziei Olimpijskich w Racicach reprezentacja Polski zajęła wysokie, czwarte miejsce (239 pkt), za Węgrami (549 pkt), Czechami (257 pkt) i Niemcami (246 pkt). W klasyfikacji medalowej biało-czerwoni uplasowali się na dwunastej pozycji (0-4-3). Ranking ten zdecydowanie wygrali Węgrzy (16-12-10) przed Brazylijczykami (8-6-3) i Kanadyjczykami (7-3-3).

– Biorąc pod uwagę liczbę państw, które wystartowały, i możliwość wystawienia dwóch osad w każdej konkurencji, myślę, że można uznać ten występ za udany. W finałach A mieliśmy wiele czwartych i piątych miejsc. Gdyby szczęście uśmiechnęło się do nas, to tych krążków mogłoby być nawet dwa razy więcej, ale na ten moment siedem medali to naprawdę zadowalający wynik. Wiadomo, że najbardziej chciałoby się medali w konkurencjach olimpijskich, które są najwyżej punktowane, ale wśród młodych zawodników nie przykładamy do tego tak dużej wagi – komentował trener Michał Garstkiewicz, który podczas Turnieju Nadziei Olimpijskich w Racicach pełnił funkcję team leadera naszej reprezentacji.

Przyszłoroczna edycja Turnieju Nadziei Olimpijskich dla sprinterów odbędzie się w Bratysławie (10-13 września 2026 roku). Z kolei już za dwa tygodnie w słowackim Čunovie, dzielnicy Bratysławy, zostanie rozegrany Turniej Nadziei Olimpijskich dla slalomistów. Biało-czerwoni wystartują w nim w 14-osobowym składzie, z medalistami 18. Letniego Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy (EYOF) na czele – Markiem Kulczyckim (Krakowski Klub Kajakowy) i Patrycją Iwaniec (LUKS Kwisa Leśna).

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj
fot. PZKaj

Kadra kajakarek będzie silniejsza. Putto i Kościółek wracają do reprezentacji [WIDEO]

Dwie ważne zawodniczki wracają do kadry narodowej kajakarek. Przygotowania z reprezentacją Polski do sezonu 2026 rozpoczną wracające po przerwie macierzyńskiej Dominika Putto i Katarzyna Kościółek. – Ich powrót sprawia, że z pewnością sytuacja kadrowa będzie lepsza, zwłaszcza przy nowych zasadach kwalifikacji olimpijskich – podkreśla Zbigniew Kowalczuk, szkoleniowiec seniorskiej reprezentacji kajakarek.

Przypomnijmy, iż Putto i Kościółek (wcześniej Kołodziejczyk) po poprzednim, olimpijskim sezonie zdecydowały się na zawieszenie karier zawodniczych i przerwę macierzyńską. Obie w tym roku urodziły synów, a w ostatnich miesiącach wróciły do indywidualnych treningów. Kościółek zdążyła nawet wystartować w sierpniowych mistrzostwach Polski seniorów. – Oczekiwania były większe, zawsze gdzieś wyżej człowiek się stawia. Trzeba nauczyć się cierpliwości i dać ciału, żeby wróciło do docelowej formy – wskazywała Kościółek.

Seniorskie MP, rozgrywane w Bydgoszczy, posłużyły Kościółek nie tylko na sprawdzenie formy na tle innych zawodniczek, ale i na rozmowy z m.in. Grzegorzem Kotowiczem, prezesem Polskiego Związku Kajakowego, czy Zbigniewem Kowalczukiem, trenerem reprezentacji Polski kajakarek.

– Bardzo dobrze się znamy z trenerem Kowalczukiem, bo od trzeciej klasy gimnazjum byłam w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Wałczu. Uważam, że to bardzo dobry szkoleniowiec, pełen wiedzy i zrozumienia. I jak widać po wynikach dziewczyn, wszyscy dają radę – dodaje Kościółek, który ma jasno określony cel sportowy: wyjazd na igrzyska olimpijskie w Los Angeles. Pięć lat temu w starcie na igrzyskach w Tokio przeszkodziło jej złamanie ręki, natomiast kwalifikacje olimpijskie do Paryża uzyskały inne kajakarki. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – Moim głównym celem są igrzyska w Los Angeles. Widzę swoją szansę i chcę tam być w docelowej formie. Do tego będę dążyć – zaznacza 27-latka.

Na igrzyskach w Paryżu startowała Dominika Putto. „Atomówki” z nią w składzie były jednymi z głównych kandydatek do medalu olimpijskiego w konkurencji K-4 500 m. W finale igrzysk walczyły z całych sił i ostatecznie były czwarte. Putto jest świadoma, że życiowy sukces w sporcie miała na wyciągnięcie ręki, natomiast już przed igrzyskami miała sprecyzowany plan na kolejne miesiące.

– Myślę, że jeśli zdobyłabym medal olimpijski w Paryżu, to może nie zawalczyłabym o Los Angeles. Teraz jest niedosyt i chcę walczyć dalej. Z mężem od początku postawiliśmy sobie taki plan, że po igrzyskach w Paryżu staramy się o dziecko. Teraz jestem zmobilizowana, mam dla kogo walczyć – mówi Putto, której mąż Dawid Putto w przeszłości był kajakarzem i z powodzeniem reprezentował nasz kraj w międzynarodowych regatach. – Dawid wszystko rozumie i bardzo mnie wspiera. Jego wsparcie jest tutaj kluczowe. Bez niego mój powrót nie będzie możliwy – podkreśla Dominika, która kilka tygodni temu wróciła do treningów, a od grudnia rusza z przygotowaniami wspólnie z koleżankami z kadry, które przez ostatnie miesiące obserwowała w roli kibica. – Nie jestem zazdrosna o sukcesy koleżanek, tylko cieszę się, że są na takim poziomie, bo to tylko będzie mnie napędzało do tego, by lepiej i szybciej przygotować się do szkolenia, i utrzymywać się z dziewczynami – mówiła przy okazji MP w Bydgoszczy.

Seniorska reprezentacja Polski wróci do wspólnych treningów w połowie października. Jednym z punktów premierowego zgrupowania kadry w Wałczu będą badania przeprowadzone przez Instytut Sportu. Kościółek ma trenować z kadrą narodową od początku okresu przygotowawczego. – Przy samotnym trenowaniu docenia się grupę i widzi, że jej brakuje. W grupie tkwi siła i jeśli chce się wejść na wysoki poziom, to trzeba z nią trenować – uważa Kościółek. Z kolei Putto ma dołączyć do koleżanek w grudniu. Wiadomo już, że w zgrupowaniach przed sezonem będą im towarzyszyć dzieci. – Karmię piersią i syn będzie jeździł razem ze mną, nie wyobrażam sobie zostawić go w domu. W tej kwestii dostałam też „zielone światło” od pana prezesa, więc pojedziemy wspólnie – dopowiada Putto.

Z powrotu zawodniczek Zawiszy Bydgoszcz do reprezentacji cieszy się trener Zbigniew Kowalczuk. Przy założeniu, iż Putto i Kościółek wywalczą kwalifikacje na sezon 2026, da mu to dużo większy komfort budowania osad czy obsadzania konkurencji z myślą o najważniejszych regatach. Celem numer jeden będzie bez wątpienia jak najlepszy start Polek na mistrzostwach świata, które w przyszłym sezonie odbędą się w Poznaniu (26-30 sierpnia 2026 roku). Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Dominika Putto i Kasia Kościółek to zawodniczki z określonym dorobkiem. Ich powrót sprawia, że z pewnością sytuacja kadrowa będzie lepsza, zwłaszcza w nowych realiach. Nowe kwalifikacje olimpijskie wymagają większej liczby startujących zawodniczek i osad – przypomina Kowalczuk.

Pierwsze, dwutygodniowe zgrupowanie seniorskiej reprezentacji Polski kajakarek przed nowym sezonem rozpocznie się 5 października. W listopadzie kadrowiczki wyjadą do Albanii, a w grudniu będą trenować w Zakopanem.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj
fot. Paweł Skraba/PZKaj

Polacy po meczach ME w kajak polo. „W Europie jest wyrównany poziom”

Polskie reprezentacje kobiet i mężczyzn zakończyły swój udział w mistrzostwach Europy w kajak polo we francuskim Avranches. Seniorzy powtórzyli jedenaste miejsce sprzed dwóch lat, a na dziewiątej pozycji uplasowały się seniorki, wywalczając tym samym przepustkę do gry na przyszłorocznych mistrzostwach świata w Duisburgu.

Polskie ekipy wybrały się do Francji z jasnym zamiarem – walczyć z całych sił w każdym meczu i z powodzeniem radzić sobie nie tylko w fazie grupowej, ale i w kolejnych spotkaniach. Trener polskiej reprezentacji seniorów Paweł Teleman podkreślał, że na ME w kajak polo nie ma słabych drużyn i każdy wynik jest możliwy. – We Francji spotka się prawdziwa „topka”, wśród której nie ma słabych zespołów. Ciężko cokolwiek wyrokować przy tak wyrównanym poziomie. Tak naprawdę w każdej grupie są minimum dwa albo trzy bardzo mocne zespoły – wskazywał. Szkoleniowiec biało-czerwonych nie mylił, bo jego podopieczni na własnej skórze przekonali się o sile kilku drużyn i wyrównanej stawce na Starym Kontynencie. W trzech spotkaniach grupowych Polacy przegrali jedną bramką (2:3 z Portugalią, 4:5 z Holandią i 1:2 ze Szwecją), a swój jedyny punkt na tym etapie ME wywalczyli po remisie 6:6 z Hiszpanią. Jednym z bohaterów tego spotkania był Jan Bulira, strzelec dwóch goli, po którego rzucie w samej końcówce nasza reprezentacja ustaliła wynik spotkania. W starciu z Niemcami, aktualnymi mistrzami świata i wicemistrzami Europy, biało-czerwoni musieli uznać wyższość rywali i ulegli 0:4 (0:2). Podopiecznym trenera Telemana pozostali więc walka o jedenaste miejsce ze Szwecją. Biało-czerwoni zrewanżowali się ekipie ze Skandynawii, wygrywając 5:3. Seniorzy wyrównali więc wynik uzyskany na poprzednich ME w Brandenburgii.

– Jest uczucie niedosytu, natomiast trzeba jasno powiedzieć, że na dziś europejskie kajak polo ma wyrównany poziom. Z czterech czołowych drużyn ostatniej edycji The World Games tylko jedna z nich znalazła się w najlepszej czwórce ME. Ze Szwedami, z którymi rok temu walczyliśmy o siódme miejsce na MŚ, tym razem walczyliśmy o jedenaste w Europie. Bardzo wiele zależy od założeń taktycznych, które wypracowuje się na zgrupowaniach i podczas startów kontrolnych. Najdrobniejszy błąd może sprawić, że przegrywa się jedną bramką, a taki wynik z miejsca może przekreślić marzenia o strefie medalowej czy ćwierćfinale – opowiada trener Teleman. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – W każdym ze spotkań mogliśmy „wycisnąć” lepszy wynik. Niemcy nam „odjechali”, a z Holendrami w półfinale o miejsca 9-12 spróbowaliśmy innych założeń taktycznych i też nam uciekli na kilka bramek. Wszystko działo się jednak „na styku” i tak naprawdę schodząc godzinę później na boisko, wyniki mogłyby być w drugą stronę. Na tych ME byliśmy w stanie zremisować z Hiszpanami, czyli finalistami – dodaje.

Mnóstwo bramek padało również w meczach seniorskiej reprezentacji Polski kobiet. Młoda ekipa prowadzona przez trenera Pawła Kalinowskiego nie miała łatwego zadania, albowiem trafiła do grupy B z Hiszpankami i Francuzkami, czyli zwyciężczyniami i brązowymi medalistkami ME 2023, oraz Włoszkami, aktualnymi wicemistrzyniami świata. Polki starały się ze wszystkich sił, a w meczu z Hiszpanią nawet prowadziły i na przerwę schodziły przy stanie 2:2. Druga połowa nie ułożyła się jednak po myśli biało-czerwonych i przegrały 2:6. We wcześniejszych spotkaniach grupowych również poniosły porażki (2:3 z Szwajcarią, 2:7 z Włochami, 1:6 z Francją). Dużo lepiej było w fazie pucharowej o miejsca 9-11. Polki najpierw zremisowały 2:2 z Irlandkami, zaś następnie odwróciły losy pojedynku ze Szwedkami i pokonały je 4:1, co finalnie dało dziewiątą lokatę. – Mamy młodą ekipę, wiemy, jakie błędy popełniamy. Nie zmienia to faktu, że naszym głównym założeniem było uzyskanie kwalifikacji na przyszłoroczne MŚ w Duisburgu i udało się nam je zrealizować – podkreślał trener Kalinowski.

Sporo doświadczenia ze starć z rówieśnikami zebrały nasze ekipy U-21. Wiele emocji przysporzyły mecze z udziałem męskiej młodzieżówki. W otwierającym pojedynku z Wielką Brytanią podopieczni trenera Kalinowskiego trzykrotnie gonili wynik, ale ostatecznie dopięli swego i zremisowali 4:4. Z kolei w drugim meczu z broniącymi tytułu Włochami nawet prowadzili po golu Dominika Tałucia, ale następne trafienia były dziełem rywali i finalnie przegrali 1:4. Dużo więcej dramaturgii było w spotkaniu z Austrią. Polska młodzieżówka mężczyzn prowadziła 3:0 do przerwy, a następnie 4:1, by w końcówce seryjnie tracić gole. Austriacy prowadzili 5:4, na 16 sekund przed końcem wyrównał Mateusz Książek, ale tuż przed końcem spotkania rywale otrzymali rzut karny, który wykorzystali i dzięki temu zdołali przechyli szalę zwycięstwa na swoją korzyść. – Ten mecz praktycznie wyrzucił nas poza czołową ósemkę turnieju – nie ukrywał trener Kalinowski. Szczęście uśmiechnęło się do Polaków w kolejnym grupowym starciu z Holendrami, z których dwa razy przegrywali trzema golami, ale w samej końcówce do remisu 5:5 doprowadził Stanisław Bulira. W meczach o miejsca 13-15 biało-czerwoni najpierw „odgryźli” się Austriakom, pokonując ich 6:5, a następnie w identycznym rozmiarze ulegli Portugalczykom. Wyniki te wystarczyły jednak do zajęcia trzynastej pozycji.

– Mieliśmy duże założenia, chcieliśmy grać nawet w półfinale, ale po porażce z Austrią zaczęła się lawina dla nas. Pojawiły się większe błędy, do tego doszła słabsza skuteczność w ataku i obronnie. Fajnie wychodził nam pressing, ale ciężko nam rozgrywać i zdobywać gole w ataku pozycyjnym. Praktycznie każdy z zawodników zagrał o jeden czy dwa poziomy niżej niż ten, do którego nas przyzwyczaili – tłumaczył Kalinowski.

Ambicji nie brakowało też polskiej młodzieżówce kobiet, która trafiła do grupy z klasowymi rywalkami. W fazie grupowej biało-czerwonym prowadzonym przez trenera Daniela Jarmarkiewicza nie udało się wywalczyć choćby remisu, ale momentami potrafiły się one postawić choćby Hiszpankom, aktualnym młodzieżowym wicemistrzyniom świata, czy Niemkom, czwartej ekipie zeszłorocznych MŚ w Chinach, w starciu z którymi dwa razy doprowadzały do wyrównania. Polki w ćwierćfinale trafiły na młodzieżowe mistrzynie świata z Francji, przeciwko którym dość długo i niespodziewanie utrzymywały remis 1:1. Trójkolorowe po przerwie dwukrotnie trafiły do siatki, kontaktowego gola na 2:3 zdołała jeszcze rzucić Maja Pyjas, ale trzy kolejne bramki znów były autorstwa naszych rywalek. Polkom pozostała więc gra o miejsca 5-8. W pierwszym starciu z Włoszkami, z którymi wcześniej uległy 1:5 i 4:7, biało-czerwone przegrały tym razem 0:9, za to w meczu o siódme miejsce rozgromiły Irlandki aż 8:1. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Naszą drużynę w dziewięćdziesięciu procentach stanowiły 16-latki, czyli zawodniczki dużo młodsze od większości rywalek. Śmiem twierdzić, że chyba byliśmy najmłodszą ekipą na ME. Ku mojemu zdziwieniu graliśmy dobrze, ponieważ z większymi zespołami jak Francja czy Niemcy przez większość meczu potrafiliśmy utrzymywać wynik. Finalnie kończyło się to wysokimi zwycięstwami rywalek, natomiast my już przed turniejem nie mieliśmy większych oczekiwań. To był pierwszy duży turniej dla tej drużyny, większość z kadrowiczek do tej pory nie mierzyła się z tak mocnymi zespołami. Dziewczęta zebrały ogromne doświadczenia na kolejne lata –            uważał trener Jarmarkowicz. – Mieliśmy świadomość, że ćwierćfinał z Francuzkami będzie bardzo ciężkim meczem, ale z drugiej strony wiedzieliśmy, jak zagrać, by im się postawić. Po przerwie jeszcze próbowaliśmy, mieliśmy swoje okazje, ale graliśmy przeciwko klasowej ekipie – uzupełnił.

To nie koniec wielkich emocji w kajak polo. W Kaniowie w następny weekend czekają nas mistrzostwa Polski (20-21 września), a za dwa tygodnie odbędą się tam klubowe mistrzostwa Europy (27-28 września) z udziałem wielu renomowanych drużyn.

We Francji ruszają ME w kajak polo. „Tutaj nie będzie słabych drużyn”

Cztery polskie drużyny wezmą udział w mistrzostwach Europy w kajak polo, które już w czwartek rozpoczną się we francuskim Avranches. – Ciężko cokolwiek wyrokować przy tak wyrównanym poziomie. Tak naprawdę w każdej grupie są minimum dwa albo trzy bardzo mocne zespoły – wskazuje Paweł Teleman, szkoleniowiec reprezentacji Polski seniorów.

Po dwóch latach znów będziemy świadkami walki o medale ME. W 2023 roku w Brandenburgii startowały trzy nasze ekipy, które poradziły sobie ze zmiennym szczęściem. Na najwyższym, siódmym miejscu uplasowała się męska kadra U-21, a na fazie grupowej swój udział w turnieju zakończyły seniorska reprezentacja mężczyzn oraz młodzieżówka kobiet. Seniorzy walczyli jak równy z równym z wieloma renomowanymi zespołami, a w swoim ostatnim spotkaniu pokonali 3:2 Duńczyków, późniejszych mistrzów Europy. Z kolei rok temu podopieczni trenera Pawła Telemana znakomicie, bo od sześciu z rzędu wygranych, rozpoczęli MŚ w Chinach Późniejsze porażki z Danią i Niemcami uniemożliwiły jednak walkę o medale i biało-czerwoni ostatecznie zajęli siódme miejsce. W sierpniu znów startowali w Chinach w ramach World Games, gdzie ponownie byli siódmi. Teraz na ME nasi reprezentanci zostali przydzieleni do grupy B z Niemcami, Hiszpanią i Portugalią, która będzie ich pierwszym przeciwnikiem w turnieju. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– To będzie nasz pierwszy turniej po World Games. W ostatnich dniach staramy się nadrobić czas, jesteśmy po pierwszych odprawach głównie taktycznych. ME są trudniejsze niż MŚ, co widać choćby po tym, kto zakwalifikował się na World Games, gdzie jedyną drużyną spoza Europy byli gospodarze. We Francji spotka się prawdziwa „topka”, wśród której nie ma słabych zespołów. Ciężko cokolwiek wyrokować przy tak wyrównanym poziomie. Tak naprawdę w każdej grupie są minimum dwa albo trzy bardzo mocne zespoły – wskazuje Paweł Teleman, trener pierwszej reprezentacji mężczyzn. Nadchodzące ME we Francji będą dla wielu zawodników oknem wystawowym, a co za tym idzie – szansą na rozwój w klubowym wydaniu i transfer do mocniejszej ligi. – Z tego, co widzimy, to kluby biorące do siebie zawodników skupiają się na tym, jak dany gracz radzi sobie zespołowo i co wnosi do drużyny. Granie na siebie w żaden sposób nie promuje zawodnika. Liczy się zespołowość, a nie próba bycia gwiazdą.

Pierwszych spotkań nie mogą się doczekać także pozostałe nasze drużyny. Męska młodzieżówka trafiła do grupy A z Włochami, Brytyjczykami, Holendrami i Austriakami. Na wstępie zmierzą się z rywalami z Wysp. Emocji nie zabraknie też w grupowych zmaganiach Polek. Seniorki na wstępie ME zmierzą się z Szwajcarkami, a w kolejnych spotkaniach grupy B ich rywalkami będą Włoszki, Francuzki i Hiszpanki. Do grupy B trafiła również młodzieżowa reprezentacja Polski kobiet, która na inaugurację turnieju w Normandii zagra z Włochami, a następnie z Hiszpanią i Niemcami. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Reprezentacja kobiet będzie przede wszystkim walczyć o kwalifikację na przyszłoroczne MŚ, które odbędą się w Duisburgu. Od dłuższego czasu nie było u nas kadry seniorek, mamy cztery dziewczyny, które mogłyby jeszcze grać w młodzieżówce, ale i są takie, które pamiętają występy na World Games w 2017 roku we Wrocławiu. Nie brakuje u nas natomiast determinacji i wiary, także jestem dobrej myśli – mówi Paweł Kalinowski, trener seniorskiej reprezentacji Polski kobiet oraz młodzieżowej kadry mężczyzn. – Z kolei grupa mężczyzn U-21 nie ma za sobą turniejów w tym roku, ale patrząc na występy poszczególnych zawodników czy grę innych reprezentacji, to pierwsza szóstka, z naciskiem na czwórkę gwarantującą grę w półfinale, może być w naszym zasięgu. Więcej będziemy wiedzieć po pierwszym meczu – dodaje.

Początek ME w kajak polo we francuskim Avranches w czwartek, 11 września. Turniej zakończy się w niedzielę, 14 września.

Za nami MP mastersów w Wałczu. Wiskord Szczecin z wygraną klasyfikacją medalową

Wałcz był w weekend centrum polskiego kajakarstwa klasycznego. Na terenie Centralnego Ośrodka Sportu – Ośrodka Przygotowań Olimpijskich została rozegrana kolejna edycja mistrzostw Polski mastersów, którzy jak zwykle licznie zawitali na regaty. Klasyfikację medalową zawodów wygrał KS Wiskord Szczecin.

Zakończony w niedzielę krajowy czempionat przeznaczony dla weteranów odbywał się już po raz dwudziesty ósmy. Przez dwa dnia na wałeckim torze regatowym ścigało się blisko 170 zawodników. – Cieszy nas, że w mistrzostwach chętnie biorą nie tylko mężczyźni, ale i kobiety. W tym roku zgłosiło się ich 40 – podkreślała Anna Freimut ze Stowarzyszenia Miłośników Wody Drako Wałcz, jedna z organizatorek zawodów, podczas których panowała zmienna aura. – Sobota nie rozpieściła nas słoneczną aurą, ale deszcz absolutnie nie był przeszkodą  Typowo regatowa pogoda dopingowała zawodników do zdobycia jak najlepszych miejsc na podium. Drugi dzień regat był z kolei piękny i słoneczny i aż żal było, że musimy się rozstać – relacjonowała.

W trakcie MP mastersów w Wałczu przeprowadzono dwa biegi memoriałowe imienia Wojciecha Kurpiewskiego (K-1 500 m w kategorii wiekowej 50-54 lata) i Ireneusza Ulańczyka (C-1 200 m, 45-49 lat). Zwycięzcami tych wyścigów okazali się kolejno Sławomir Lewalski (Sparta Augustów) i Andrzej Charytoniuk (Cresovia Białystok). Organizatorzy tradycyjnie uhonorowali również najstarszych uczestników mistrzostw – w tym roku byli to 73-letnia kajakarka Krystyna Nowakowska (KS Wiskord Szczecin) i 86-letni kajakarz Tadeusz Czapliński (KK Na Fali Kraków). Pamiątkową nagrodę otrzymała też 86-letnia sędzia Wanda Serwatka.

– Wszystkim zaśpiewaliśmy wspólnie „sto lat” na trybunach Toru Regatowego COS OPO Wałcz. Wielkie podziękowania za pomoc w organizacji zawodów należą się również wolontariuszom Drako Wałcz oraz młodzieży z ośrodka rehabilitacyjno-readaptacyjnego „Czcibór” w Rudkach – dodała Anna Freimut.

Klasyfikację medalową MP mastersów w Wałczu wygrał KS Wiskord Szczecin przed Canoe Masters Bydgoszcz i KK Na Fali Kraków.

Pełne wyniki 28. Mistrzostw Polski Masters w Kajakarstwie Klasycznym w Wałczu można sprawdzić tutaj.

fot. Ewa Betleja/archiwum

Medal w Augsburgu był blisko. Kacper Sztuba piąty w klasyfikacji generalnej PŚ

Kacper Sztuba do samego końca liczył się w walce o podium klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w konkurencji C-1. W sobotnim finale w Augsburgu 26-latek zajął siódme miejsce, co ostatecznie dało mu piątą pozycję na koniec tegorocznego cyklu PŚ. Siódma w finale C-1 kobiet była również Klaudia Zwolińska.

Po piątkowych emocjach z udziałem Mateusza Polaczyka, który utrzymał trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ w konkurencji K-1 na koniec cyklu, polscy kibice po cichu liczyli, że na podium wskoczy również Kacper Sztuba. 26-letni kanadyjkarz od początku sezonu imponuje równą, wysoką formą i nie inaczej było w sobotę w Augsburgu. Sztuba najpierw z dziesiątym rezultatem awansował do półfinału, gdzie z kolei nie miał większych problemów z wywalczeniem przepustki do finału. Zawodnik AZS AKF Kraków uzyskał szósty czas i pozostał w grze o podium w rankingu PŚ. W wielkim finale Sztuba był siódmy, a wygrał Francuz Nicolas Gestin. Warto podkreślić, że Sztuba we wszystkich ważnych imprezach w tym roku – czy to w poszczególnych pięciu PŚ, czy w maju na ME we Francji – meldował się w TOP 8, co zwiastuje walkę o czołowe lokaty na zbliżających się mistrzostwach świata w australijskim Sydney. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Kolejne niezłe przejazdy w gronie kanadyjkarek ma za sobą Klaudia Zwolińska. Aktualna wicemistrzyni olimpijska w K-1, która w piątek w swojej koronnej konkurencji była ósma, uzyskała trzeci wynik w kwalifikacjach, zaś w półfinale, mimo czterech punktów karnych, zajęła piąte miejsce. W finale imponowała szybkością, ale niestety, na trasie sześć razy źle pokonała bramki i uplasowała się na siódmym miejscu. Tak jak w piątkowym finale K-1, zwyciężyła Brytyjka Kimberley Woods. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

W półfinale C-1 zobaczyliśmy jeszcze innych Polaków. Aleksandra Góra zajęła w nim siedemnaste miejsce wśród kobiet, a dziewiętnasty w rywalizacji mężczyzn był Szymon Nowobilski, szósty w eliminacjach. Do półfinału kanadyjkarzy nie awansował Michał Wiercioch, sklasyfikowany w Augsburgu na trzydziestej trzeciej pozycji.

Piątkowe i sobotnie starty były ostatnim występami Polaków w ramach finału PŚ w Augsburgu. Biało-czerwoni zrezygnowali z rywalizacji w kayak crossie i wracają do kraju, gdyż już w środę wylatują do Australii, aby właściwie przygotować się do najważniejszej imprezy sezonu, czyli mistrzostw świata seniorów (29 września – 4 października).

Historyczny wynik Polaka! Mateusz Polaczyk na podium klasyfikacji generalnej PŚ!

Marzenia stały się faktem – Mateusz Polaczyk utrzymał trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej tegorocznego Pucharu Świata w konkurencji K-1! W piątkowych zawodach w Augsburgu 37-latek zajął czwarte miejsce. – Dowiozłem to, co miałem dowieźć. Myślę, że fajnie się pokazałem – opowiadał Polaczyk, który na mistrzostwach świata w australijskim Penrith będzie jednym z głównych kandydatów do medalu.

W ostatnich dniach poprzedzających finał w Augsburgu trwała żywa dyskusja, czy zawody kończące tegoroczny cykl PŚ w slalomie kajakowym rzeczywiście dojdą do skutku. Organizatorzy zmagali się z problemem braku wody, ale finalnie udało się przygotować trasę na walkę o pucharowe punkty. Pozostało więc trzymać kciuki za biało-czerwonych, którzy bardzo dobrze spisali się na otwarcie drugiej części sezonu.

Największą uwagę polskich kibiców skupiali zawodnicy aspirujący do podium klasyfikacji generalnej PŚ. Na nim już przed weekendem w Augsburgu był Mateusz Polaczyk. W ubiegłym tygodniu w Tacen dwukrotny olimpijczyk z Londynu i Paryża zdobył brąz w konkurencji K-1, przesuwając się w rankingu PŚ na trzecie miejsce. Pucharowe przejazdy w Niemczech zaczął z dużym szczęściem, bo przez sześć karnych punktów awans do półfinału wywalczył z ostatniego, trzydziestego miejsca. W nim poradził sobie już dużo lepiej, bo zajął dziewiątą lokatę i strefa medalowa była na wyciągnięcie ręki. Medalu z finału nie było, gdyż Polaczyk w decydującej walce uzyskał czwarty wynik, który ostatecznie pozwolił jednak na utrzymanie trzeciej pozycji w klasyfikacji generalnej PŚ. To wielki sukces nie tylko 37-letniego zawodnika Zawiszy Bydgoszcz, ale i polskiego slalomu kajakowego. Nigdy wcześniej żaden zawodnik nie stanął na indywidualnym podium klasyfikacji generalnej PŚ w konkurencji K-1 mężczyzn.

– Z przejazdu na przejazd się rozkręcałem. Miałem spore problemy na środkowym odcinku, czyli kluczowym momencie zawodów, i to kosztowało mnie dużo zdrowia i nerwów. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że slalom polega na ściganiu się z samym sobą i odhaczaniu każdego przejazdu, summa summarum liczy się tylko finałowy przejazd. Dowiozłem to, co miałem dowieźć. Myślę, że fajnie się pokazałem – opowiadał Polaczyk, który nie uważa, że obecnie znajduje się w życiowej formie. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – To po prostu dobra, stabilna dyspozycja (śmiech). Forma ma przyjść na MŚ w Australii i wierzę, że tak będzie – nie ukrywał nasz zawodnik.

– Mateusz może i uzyskał awans do finału „rzutem na taśmę”, ale pierwsze fazy zawodów są po to, aby je „odkreślać”. Wiadomo, że ktoś musi zająć to ostatnie premiowane awansem miejsce. Na początku było dużo błędów, ale z przejazdu na przejazd wyglądało to coraz lepiej. Chodziło nam o klasyfikację generalną, a tutaj Mateusz stanął na wysokości zadania i mamy pierwszy historyczny medal w tej konkurencji – podkreślał z kolei wyraźnie uradowany Jakub Chojnowski, trener główny reprezentacji Polski seniorów w slalomie kajakowym i kayak crossie.

W początkowej fazie zawodów wydawało się, że do finału K-1 mężczyzn może dostać się również Dariusz Popiela. Doświadczony zawodnik Startu Nowy Sącz z siódmym rezultatem eliminacji, po bezbłędnym przejeździe znalazł się w półfinale, gdzie zajął dwudzieste drugie miejsce, o dwa „oczka” wyżej niż kolejny z Polaków, Jakub Brzeziński.

Tempa w drugiej części sezonu nie zwalnia Klaudia Zwolińska. W piątkowe przedpołudnie wicemistrzyni olimpijska z Paryża uzyskała dwunasty czas kwalifikacji, a następnie z piątym wynikiem awansowała do finału K-1 kobiet. W przejeździe o medale liderka polskiej reprezentacji była ósma, a zdobyte punkty pozwolił jej zająć dziewiątą lokatę w klasyfikacji generalnej PŚ. Do półfinału bezskutecznie próbowały się dostać Hanna Danek i Dominika Brzeska. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

W sobotę kolejny dzień finału PŚ w slalomie kajakowym w Augsburgu. Tego dnia zostanie rozegrana rywalizacja w C-1, gdzie duże szanse na medal wśród mężczyzn będzie miał Kacper Sztuba. Polak jest na czwartym miejscu klasyfikacji generalnej PŚ w gronie kanadyjkarzy i celuje w zakończenie cyklu na podium.

– Kacper jest „w gazie”, na pewno jest zmotywowany, żeby powalczyć o klasyfikację generalną. Sam fakt, że jeszcze walczymy i jesteśmy w tak wąskim gronie zawodników pozostających w grze o podium, na pewno już buduje – wskazywał trener Chojnowski.

Najpierw medale na MP, potem na MŚ? W RTW Racibórz wierzą w sukcesy w Abu Dhabi [WIDEO]

RTW Racibórz zwyciężył w klasyfikacji medalowej mistrzostw Polski SUP, które w ubiegły weekend odbywały się w Bydgoszczy. Miasto nad Brdą drugi rok z rzędu gościło najlepszych krajowych zawodników, których część potraktowała zawody jako element przygotowań do zbliżających się mistrzostw świata w Abu Dhabi. – Spróbujemy polecieć po złoto, ale zobaczymy, jak to wyjdzie – mówi Hanna Kamińska, świeżo upieczona potrójna mistrzyni Polski juniorek, która na MŚ chce powtórzyć świetne wyniki z ostatnich miesięcy.

Deszczowa aura i niższa niż zwykle o tej porze roku temperatura powietrza nie zniechęciły pasjonatów SUP do przyjazdu i uczestnictwa w krajowym czempionacie. Do Bydgoszczy zjechała ścisła czołówka zawodników, aby po raz szósty w historii rywalizować o medale mistrzostw Polski. Poprzednia edycja również odbywała się w mieście nad Brdą, lecz tym razem organizatorzy postanowili połączyć imprezę z MP seniorów w sprincie kajakowym. Była więc okazja nie tylko do samodzielnej walki o medale, ale i do obserwowania najlepszych polskich sprinterów. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– SUP bardzo prężnie się rozwija nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie. Widać to już choćby po frekwencji na mistrzostwach Polski, gdzie osiemdziesiąt procent uczestników stanowili młodzież i dzieciaki, które systematycznie już trenuje – wskazywał Mariusz Miczek, prezes i trener RTW Racibórz, czyli klubu, który wiedzie w prym w szkoleniu młodzieży w SUP-ie. Osiem lat temu Miczek postanowił, że warto mocniej postawić na tę dyscypliny, a efekty pracy z podopiecznymi na Odrze, przy wsparciu m.in. lokalnego samorządu, są widoczne gołym okiem. Do Bydgoszczy przyjechało dwanaścioro zawodników, którzy przez trzy dni rywalizacji na Brdzie zdobyli łącznie aż 25 medali (12 złotych – 6 srebrnych – 7 brązowych). Jedną z liderek raciborskiego klubu na niedawnych MP była Hanna Kamińska, która w kategorii juniorek nie znalazła pogromczyni, wygrywając kolejno w sprincie na 200 m, w wyścigu technicznym oraz na długim dystansie.

– Bardzo fajne zawody, żeby sprawdzić możliwości przed MŚ, trochę taka próba generalna przed nimi – podkreślała Kamińska, dwukrotna wicemistrzyni świata juniorek w sprincie i w drużynie w biegu technicznym (razem z Martyną Drobny i Emilią Daszewską) sprzed roku z Florydy. 18-letnia Kamińska miała trudne początki w SUP-ie, ale dzięki zawziętości zaczęła wspinać się na coraz wyższy poziom i osiągać pierwsze sukcesy. Wiosną w Grecji osiągnęła największy dotąd sukces – startując po raz pierwszy w seniorskim Pucharze Świata, zdobyła brąz na dystansie sprinterskim. – To był mój pierwszy start seniorski na takiej imprezie i udało się wyrwać trzecie miejsce, co było dużym zaskoczeniem. Tak naprawdę celowałam w główny finał, żeby zapoznać się, zobaczyć, jak to wygląda, ale podium? To było naprawdę duże zaskoczeniem, zwłaszcza że startowałam z dwiema ostatnimi mistrzyniami świata, dlatego tym bardziej to bardzo fajny wynik – zaznaczała Kamińska, która w zbliżających się MŚ w Abu Dhabi liczy przynajmniej na powtórkę z zeszłego roku z Sarasoty. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Sprint to taka moja koronna dyscyplina. Niżej nie może być w tym roku. Spróbujemy polecieć po złoto, ale zobaczymy, jak to wyjdzie – dodaje zawodniczka.

– W Abu Dhabi będzie sprint na 100, a nie 200 m, ale to nie zmienia faktu, że celujemy wysoko. Dziewczyny pokazują się z coraz lepszej strony, a to naprawdę dobry prognostyk na MŚ. Nie ma co ukrywać, że Hania Kamińska kończy wiek juniorki. Jeśli dopisze jej zdrowie i szczęście, to celujemy w złoto i finały A w przypadku pozostałych juniorek. Na wszystkich pucharowych regatach jesteśmy w czołowej trójce, chociaż Hiszpanie, Włosi czy Grecy mocno depczą nam po piętach. Liczę na medale drużynowe również w długim dystansie. Celem są przynajmniej dwa medale MŚ. Damy z siebie wszystko, aby temu sprostać – dopowiada Mariusz Miczek, którego syn Mikołaj również z powodzeniem startuje w SUP. Na MŚ 2024 w Sarasocie był trzeci w kategorii U-13, a na MP w Bydgoszczy zdobył dwa złota w wyścigu technicznym i długim dystansie oraz srebro w sprincie.

Talentów w RTW rzeczywiście nie brakuje. Kolejnym przykładem może być Miłosz Sytnik, który od sześciu lat trenuje SUP i zbiera pierwsze międzynarodowe doświadczenia. Na MP pokazał się z bardzo dobrej strony w kategorii juniorów, wygrywając finały w sprincie, wyścigu technicznym oraz zajmując drugie miejsce na długim dystansie. – Takie wyniki na MP są jak najbardziej satysfakcjonujące, zwłaszcza że ten sezon nie należał do najlepszych u mnie – mówił Sytnik, który liczy na dalszy progres sportowy i dołączenie do światowej czołówki w dyscyplinie, która dynamicznie się rozwija i zyskuje na popularności. W zawodach SUP bierze coraz więcej osób, systematycznie w górę idzie poziom sportowy, a to tylko dobrze wróży na przyszłość. – SUP bardzo szybko się rozwija. Pojawia się coraz więcej zawodników, sam sport się profesjonalizuje. Poziom rośnie nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Warto spróbować SUP, bo to fajna przygoda, podczas której można pościgać się z ludźmi z całego świata, a przy okazji pozwiedzać świat – zachwala Sytnik. Jego opinię podziela Kamińska. – SUP jest ogólnorozwojowy – jest i balans, i wytrzymałość siłowa. To świetny sport, można mieć większego „bicka” od swojego chłopaka (śmiech) – dodaje pół żartem, pół serio Kamińska.

MŚ SUP w Abu Dhabi odbędą się w dniach 29 października – 2 listopada.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj
fot. Paweł Skraba/PZKaj