Kanadyjkarki „ładują akumulatory” we Włoszech. Młodzież na coraz wyższym poziomie

Reprezentacja Polski kanadyjkarek przebywa obecnie na noworocznym zgrupowaniu we włoskiej Sabaudii. Wraz z koleżankami z młodzieżowej kadry narodowej trenuje Dorota Borowska, która dostrzega postęp poczyniony przez inne kadrowiczki. – Jeżeli damy szansę młodszej kadrze, która jest rozwojowa i przyszłościowa, to będziemy mieć zawodniczki, które z dumą będą mogły nas reprezentować na najważniejszych imprezach – zauważa liderka polskiej reprezentacji.

Biało-czerwone szykują się do kolejnego sezonu pod wodzą trenerów Mariusza Szałkowskiego i Sławomira Marońskiego. Poprzedni rok zakończył się dla naszej reprezentacji m.in. obroną tytułu mistrzyni Europy w konkurencji C-1 200 m przez Dorotę Borowską. Nasza najbardziej utytułowana zawodniczka przyznaje, że jest w dużo lepszej kondycji psychicznej i fizycznej niż rok temu, gdy potrzebowała czasu na odzyskiwanie sił po sezonie olimpijskim i wyczerpującej batalii o udział w igrzyskach w Paryżu.

– Czuję się zdecydowanie lepiej aniżeli na początku zeszłego roku. Forma jest również zdecydowanie lepsza, startujemy z zupełnie innego punktu i liczę, że ta dyspozycja w nadchodzącym sezonie także będzie o wiele wyższa – podkreśla Borowska, która w tym roku skończy 30 lat i jak sama zauważa, w torach na największych światowych regatach spotyka coraz to młodsze rywalki. Odmładzanie kadry następuje również w polskiej reprezentacji. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – Taka tendencja jest na całym świecie. Niektóre doświadczone zawodniczki albo leczą kontuzje, albo już pokończyły kariery. Nie znaczy to jednak, że te młodsze kanadyjkarki nie nadążają za planem treningowym seniorek. Wręcz przeciwnie, sama jeszcze będąc w grupie U-23, trenowałam według planu starszych koleżanek i wychodziło mi to na dobre. Jeżeli damy szansę młodszej kadrze, która jest rozwojowa i przyszłościowa, to będziemy mieć zawodniczki, które z dumą będą mogły nas reprezentować na najważniejszych imprezach – zaznacza liderka polskiej reprezentacji.

Borowska podczas zgrupowania w Sabaudii nie ogranicza się wyłącznie do realizacji planu treningowego nakreślonego przez sztab szkoleniowy, ale też wspiera młodsze koleżanki z kadry. – Staram się im podpowiadać, pomóc, żeby bardziej oswoiły się z kanadyjkami, z naszą dyscypliną. Chcę pokazać, że zawodnicy, których kiedyś mogły podziwiać lub oglądać z boku, są naprawdę normalnymi ludźmi, ze swoimi słabościami i trudnościami. Dziewczyny poza treningami studiują, czy przygotowują się do matury, mają też inne życie pozasportowe i muszą sobie radzić z pogodzeniem obowiązków. Kiedy byłam w kadrze młodzieżowej, brakowało mi wzoru do naśladowania, ale cieszę się, że teraz mogę być choć trochę oparciem dla młodszych zawodniczek. Jak mają jakieś problemy lub coś je gryzie, to mogę z nimi porozmawiać i unaturalnić ten sport – opowiada kanadyjkarka KS Posnania.

Trener Mariusz Szałkowski od początku obecnej współpracy z kadrowiczkami podkreślał, że największe efekty treningów mają być widoczne w sezonie olimpijskim. W zeszłym roku kadra młodzieżowa nie sięgała po medale MMŚ czy MME, ale przynajmniej u części zawodniczek można było zauważyć progres i poprawę wyników.

– Dziewczyny stopniowo idą w górę. Trener Szałkowski prowadzi je takim planem treningowym, żeby szczyt możliwości osiągnęły na najbliższe igrzyska. Poprzedni, pierwszy rok współpracy miał być bazą, której im brakowało, dlatego na zawodach nie było widać tej jakości. Już w tym roku powinny prezentować się szybciej w torach. Dziewczyny wydoroślały, inaczej się z nimi rozmawia, sama widzę, że poważniej podchodzą do treningu lub spraw okołotreningowych jak dieta, regeneracja czy sen – argumentuje Borowska.

Wielkimi krokami dla seniorek zbliża się czas walki o punkty do rankingu olimpijskiego, który wyłoni, komu przypadną kwalifikacje na letnie igrzyska w 2028 roku w Los Angeles. „Oczka” do tej klasyfikacji mają być gromadzone już od premierowego Pucharu Świata w Szeged (8-10 maja), a najwięcej punktów w tym roku będzie można zgarnąć za rezultaty podczas mistrzostw świata w Poznaniu (26-30 sierpnia). W najbliższych czasach szykują się więc spore wyzwania sportowe i… logistyczne. Jeden z PŚ został bowiem zaplanowany w Montrealu (9-12 lipca), co ze strony władz związku i sztabów szkoleniowych wymaga dodatkowej pracy i zapewnienia zawodnikom sprzętu za Atlantykiem. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Zbieranie punktów do rankingu olimpijskiego będzie priorytetem od samego początku i nie możemy sobie pozwolić na odpuszczenie PŚ w Kanadzie. Zdajemy sobie sprawę, że będzie to logistyczne wyzwanie dla całego związku, więc łódki trzeba będzie wysłać statkiem w kontenerze pewnie w maju po pierwszym PŚ w Szeged. Konieczne jest więc posiadanie zapasowych łódek. Jako kadra jesteśmy przygotowani na taką ewentualność. W przypadku Doroty posługujemy się dwiema, pięcioletnimi łódkami startowymi, zrobionymi na miarę, które są przez nas sprawdzone. Dbamy o nie i mimo swoich lat są one w idealnym stanie. Jest też trzecia, całkiem nowa łódka, ale ona czeka już na igrzyska olimpijskie w Los Angeles – przedstawia trener Mariusz Szałkowski.

Na obozie kadry we włoskiej Sabaudii przebywa obecnie dziesięć zawodniczek. Poza Borowską są m.in. Kaja Lach (Cresovia Białystok) czy medalistki ubiegłorocznych MME w rumuńskim Pitesti – Amelia Marcinkowska (WTS Orzeł Wałcz) i Maja Rużanowska (Zawisza Bydgoszcz). – To jest pierwsze zgrupowanie na wodzie po przerwie. Grudzień zawsze poświęcamy na przygotowanie ogólne, tak już robimy od lat. W styczniu stawiamy na mniejszą intensywność, ale większą objętość, kontrolujemy także technikę – przedstawia założenia Szałkowski. – Sabaudia ma to do siebie, że jest dość obszernym jeziorem, gdzie jest się schować, niezależnie od warunków atmosferycznych. Trening jest systematyczny, nie ma przestojów z uwagi na wiatr pod prąd jak w Portugalii, który sprawiał, że fale podtapiały nam łódki. Jak jest systematyczność, to od razu poprawia się efektywność treningów – dopowiada Borowska.

Obecne zgrupowanie reprezentacji Polski kanadyjkarek w Sabaudii zakończy się 20 stycznia. Po krótkiej, czterodniowej przerwie i pobycie w ojczyźnie zawodniczki wrócą do Włoch na kolejny obóz przygotowawczy.

Kadra kajakarzy na zgrupowaniu w RPA. „Warunki są fantastyczne”

Na przedsezonowe zgrupowanie z dala od mrozu i śniegu wybrała się seniorska reprezentacja Polski kajakarzy. W poszukiwaniu formy na nowy sezon podopieczni trenera Ryszarda Hoppego wylecieli aż do Republiki Południowej Afryki.

W ostatnich miesiącach nasze seniorskie reprezentacje sprawdzają nowe lokalizacje i warunki do treningów. W listopadzie do Albanii wybrała się grupa kajakarek, we włoskiej Sabaudii przebywają kanadyjkarki, a w cieplejsze klimaty, daleko poza Europę wylecieli kajakarze. Ekipa prowadzona przez trenera Ryszarda Hoppego poszła śladem reprezentacji z innych krajów i zawitała do RPA. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Wszędzie już byłem, ale jeszcze nie w Afryce. Podróż była troszeczkę uciążliwa, ale wszystko jest do przeżycia – relacjonuje trener kajakarzy Ryszard Hoppe. Długa podróż na drugi kraniec Afryki odbyła się z małymi przygodami. Po jedenastogodzinnym locie bezpośrednio z Zurychu okazało się, że zagubione zostały bagaże naszych kadrowiczów. Biało-Czerwoni byli jednak przygotowani na taką ewentualność.

–  Powiedzmy, że doświadczyliśmy luźnego podejścia ze strony służb, bo wylądowaliśmy w poniedziałek, a bagaże ostatecznie dotarły do nas w środę. Przypuszczaliśmy, że tak może być, dlatego uprzedziliśmy zawodników, aby w podręcznym bagażu mieli spakowane spodenki, koszulki czy klapki. Nie mogliśmy nawet biegać bez butów, dlatego pozostał nam trening siłowy, ale to nie problem. W Pretorii będziemy przez 25 dni, także nic specjalnie nie straciliśmy  – dopowiada trener Hoppe. – Warunki treningowe są fantastyczne. Woda jest spokojna, mamy ustawiony tor o długości 2 km, możemy też zrobić 20-kilometrową pętlę. Widać, że w tym rejonie są dwa ośrodki wioślarskie, ale miejscowych kajakarzy nie ma zbyt wielu. Tutejsza siłownia nie jest tak wyposażona, jak w Wałczu, ale jesteśmy w stanie zrealizować wszystkie treningi. Mieszkamy w bungalowach, w otoczeniu gęstego zadrzewienia. Zawodnicy są zadowoleni z normalnego, europejskiego wyżywienia. Temperatury mamy w granicach 27-30 stopni Celsjusza. Na takich warunkach nam zależało, bo w styczniu w Europie nie ma pewności, czy będziemy mieć możliwość trenowania dwa razy dziennie na wodzie – dodaje szkoleniowiec.

W grupie prowadzonej przez trenera Hoppego jest dziewięciu zawodników, a nieobecny jest jedynie Alex Borucki, który po operacji rekonstrukcji więzadeł krzyżowych przechodzi rehabilitację i na kolejnym zgrupowaniu w lutym ma być już do dyspozycji. W RPA nasi kajakarze trenują w wybranych przez siebie modelach jedynek, a z Polski zabrali ze sobą m.in. wiosła czy podnóżki. Warunki treningowe zachwala Sławomir Witczak, który ma najdłuższy staż w pierwszej kadrze. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Na początku pobytu w RPA mieliśmy małe zawirowania z walizkami, ale na szczęście szybko udało się rozwiązać ten problem. Już teraz jesteśmy w normalnym cyklu treningowym. Wszystko, co niezbędne do treningu, mamy pod ręką na miejscu i nie trzeba daleko wychodzić na siłownię czy na wodę. Jedzenie jest przepyszne, a pogoda naprawdę nas rozpieszcza. Na pewno znajdziemy też jakiś czas na zwiedzanie zabytków czy skosztowanie lokalnego jedzenia. Plan na ten obóz na pewno jest intensywny, ale liczę, że uda się nam poznać nowe tereny – opowiada Witczak, który ma jasno określone cele na sezon 2026. – Na pewno utrzymanie miejsca w kadrze jest ważne, bo bez niego nie ma co myśleć o medalach na regatach międzynarodowych. Na ten rok za cel postawiłem sobie samorozwój i wyeliminowanie błędów, jakie wkradły się w ostatnich latach. Cieszę się, że niemal w całości wyleczyłem kontuzję, ale nie przeszkadza mi ona w trenowaniu. Najważniejsze, żeby z każdym dniem stawać się lepszą wersją siebie, a jaki wynik z tego przyjdzie, to już czas pokaże. Nie nastawiam się na nic, tylko chcę dobrze przetrenować ten rok, a co będzie, to się okaże – przedstawia kajakarz poznańskiego Energetyka.

Zgrupowanie seniorskiej reprezentacji Polski kajakarzy w Pretorii zakończy się 29 stycznia.

Intensywny styczeń dla kanadyjkarzy. Głazunow i spółka kończą obóz w Zakopanem

Seniorska i młodzieżowa reprezentacja Polski kanadyjkarzy jest na finiszu noworocznego zgrupowania w Zakopanem. Po nim podopiecznych trenera Marcina Grzybowskiego czeka kilka dni przerwy, a w planach na ten miesiąc jest już kolejny obóz, tym razem we włoskiej Sabaudii.

W świecie sportu wielokrotnie się zdarzało, że spotkanie na zgrupowaniu po świąteczno-noworocznej przerwie spędzało sen z powiek wielu zawodnikom, którzy w okresie wolnego od treningów nie stronili od smakołyków. Nadmiarowe kilogramy szybko spotykały się z reprymendą ze strony trenerów i koniecznością natychmiastowego zbijania wagi. Czasy te, przynajmniej w reprezentacji kanadyjkarzy, są już zamierzchłe, albowiem zawodnicy z odpowiedzialnością podchodzą do swoich obowiązków i bez większych obaw po Nowym Roku mogli stawać na wadze w Zakopanem.

– W październiku, na samym początku naszej współpracy powiedziałem chłopakom, żeby ich waga była ustabilizowana, bez większych wahań, i oni wzięli sobie do serca moje słowa. Po świętach co niektórzy przybrali może po pół kilograma, więc tragedii nie ma – mówi Marcin Grzybowski, trener reprezentacji Polski kanadyjkarzy, który w ostatnim czasie ma ręce pełne roboty. Pod jego opieką wciąż są także podopieczni z młodzieżówki. Stan ten ma się zmienić bliżej sezonu startowego, choćby z uwagi daty imprez mistrzowskich dla seniorów i zawodników U-23, które nie są ze sobą zbieżne.

Trwające zgrupowanie kanadyjkarze jest drugim z rzędu, które ma miejsce w Zakopanem. W grudniu nasi reprezentanci również spotkali się na obozie przygotowawczym w miejscowym Centralnym Ośrodku Sportu – Ośrodku Przygotowań Olimpijskich.

– Miesiąc przed tamtym obozem niepotrzebnie obawiałem się, że śniegu może być niewiele. Infrastruktura na trasach biegowych jest tak przygotowana, że jeżeli tylko pojawi się minusowa temperatura, to armatki śnieżnie zaczynają pracę i produkują tyle, że spokojnie można było pobiegać. Narty biegowe używamy jako uzupełnienie naszych treningów wytrzymałościowych, ale na pierwszym miejscu w tym okresie stawiamy na siłownię i ergometry – przedstawia trener Grzybowski, który aktualnie ma do dyspozycji trzech seniorów: Wiktora Głazunowa, Aleksandra Kitewskiego i Dominika Nowackiego. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – Niebawem powinno być nas więcej. Oleksii Koliadych i Kyryło Krasinskyi poprosili o dodatkowy czas na uregulowanie prywatnych spraw i mają się pojawić na kolejnym zgrupowaniu – zaznacza szkoleniowiec. Już 20 stycznia nasi reprezentanci wylecą na pierwszy obóz klimatyczny do włoskiej Sabaudii, ale zanim to nastąpi, dzień przed podróżą przejdą badania w Instytucie Sportu w Warszawie, aby ustalić progi wydolnościowe przed kolejnym etapem przygotowań. – Jeździłem tam, gdy byłem zawodnikiem. W Sabaudii jest dobry akwen do rozpływania i na przeprowadzenie skutecznych treningów. Na pracę w osadach jest jeszcze zbyt wcześnie i najbliższy obóz poświęcimy na pracę w jedynkach, żeby poukładać zawodników w schemacie ruchowym, jaki przewiduję – zaznacza Grzybowski.

Głazunow, który szykuje się do walki o swoje trzecie igrzyska olimpijskie, przyznaje, iż jest przyzwyczajony do ciężkiej pracy. –  Bardzo lubię ośrodek w Wałczu, bo jest on najlepszy do treningu kajakarzy. Oczywiście, wiadomo, że obozy zimowe lepiej wykonać w Zakopanem, gdzie są trasy narciarskie, które urozmaicają nam trening, i góry, które są zdecydowanie lepsze niż bieganie po płaskim terenie. W Zakopanem wykonujemy bardzo dużo pracy, trener Grzybowski przykłada dużą wagę do objętości treningowej w tym okresie. Jestem nauczony ciężkiej pracy i chyba dobrze znoszę takie obciążenia – przekonuje zawodnik AZS AWF Gorzów Wlkp., który ubiegły sezon zakończył później niż reszta jego reprezentacyjnych kolegów. Jesienią Głazunow wziął udział w mistrzostwach kraju najpierw w maratonie kajakowym w Opolu, a następnie w zjeździe kajakowym i sprincie górskim w Szczawnicy. – Miałem ochotę sprawdzić w tych mistrzostwach. Całkiem długo już siedzę w kajakach, mocne sezony miałem jeszcze przed igrzyskami w Tokio i brakowało momentu na wytchnienie. Dobrze, że ten poprzedni sezon był luźniejszy, bez presji osiągnięcia wyników za wszelką cenę i myślę, że to dobrze wpłynie na następne sezony, w których będziemy walczyć o kwalifikacje olimpijskie dla kraju – podkreśla srebrny medalista ostatnich ME w Racicach oraz trzeci zawodnik MŚ w Mediolanie, za każdym razem na dystansie 5000 m.

Współpraca z trenerem Grzybowskim nie jest nowością dla Głazunowa. Przed laty obaj stanowili o sile reprezentacyjnej czwórki na 500 m, w której sięgali po tytuły mistrzów Europy i wicemistrzów świata. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Mieliśmy też mały epizod w dwójce, ale nie wyszło tak, jak tego byśmy oczekiwali – dopowiada 32-latek, który chwali sobie współpracę z nowym szkoleniowcem kadry, który swego czasu był jego reprezentacyjnym kolegą. – Jesteśmy dorośli, obaj mamy swoje zadania i staramy się je wykonać jak najlepiej. Na początku współpracy w Wałczu odbyliśmy parę rozmów, czego ja oczekuję od treningu i od niego jako trenera, a także, czego oczekuje ode mnie trener. Na razie wszystko się układa i mam nadzieję, że tak zostanie do igrzysk olimpijskich w Los Angeles – dodaje Głazunow.

Zgrupowanie kanadyjkarzy w Zakopanem zakończy się w poniedziałek, 12 stycznia.

Klaudia Zwolińska po największych sukcesach: Moje życie się zmieniło, czas na świetny wynik w plebiscycie

Najpierw medal igrzysk olimpijskich w Paryżu, rok później historyczne trzy medale na mistrzostwach świata. 27-letnia kajakarka zachwyca sportowy świat, a teraz walczy o wygraną w 91. edycji Plebiscytu Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski. – Dla mnie to było dziecięce marzenie, żeby zostać nominowaną w Plebiscycie PS – przyznaje Zwolińska. – W ubiegłym roku, po medalu olimpijskim, zajęłam 9. miejsce. To było ogromne wyróżnienie. Ale jak każdy sportowiec, myślałam, co zrobić, żeby wygrać! – mówi Zwolińska, która w 2025 dorzuciła trzy medale mistrzostw świata.

W 2025 roku Klaudia Zwolińska, reprezentantka Polski w slalomie kajakowym, zajęła dziewiąte miejsce w Plebiscycie PS. W tym roku ma jeszcze większe szanse na czołowe lokaty, bo każdy kibic doskonale pamięta, że wicemistrzyni olimpijska z Paryża – w australijskim Penrith – wywalczyła dwa złote medale (C-1 i K-1) oraz brązowy medal w kayak crossie.

– Dla mnie to było dziecięce marzenie, żeby w ogóle zostać nominowaną w Plebiscycie PS – mówi Zwolińska. – W ubiegłym roku, po medalu olimpijskim, zajęłam w nim 9. miejsce. To było ogromne wyróżnienie, ale jak każdy sportowiec, myślałam, co zrobić, żeby wygrać! – opowiada. – Wiedziałam, że reprezentując kajakarstwo musiałabym zrobić coś niesamowitego, żeby zaistnieć w gronie najlepszych. Trzy medale w konkurencjach olimpijskich, w tym dwa złote, to coś, czego dawno nie było w letnich imprezach. Mam nadzieję, że to zostanie zauważone i docenione. Namawiam każdego kibica do głosowania na wszystkich polskich sportowców, bo to docenienie naszej pracy i coś wspaniałego. Widzimy się na Balu Mistrzów Sportu! – mówi Zwolińska.

Nasza kajakarka w ciągu kilkunastu miesięcy stała się rozpoznawalnym sportowcem, a jej życie trochę się zmieniło. – Trzy medale na mistrzostwach świata sprawiły, że zainteresowanie mediów było bardzo duże, więc odczuwam oczywiście różnicę. Zauważam to już nie tylko u mnie na południu, gdzie slalom mamy bardziej popularny, ale też w innych miejscach. Zdarzyło mi się jechać raz z lotniska bardzo krótki odcinek i nie wiedziałam, że muszę mieć bilet i przez to, że podeszła do mnie rodzina z dziećmi, by zrobić sobie zdjęcie, ominęła mnie kontrola. Rozdawanie autografów czy robienie zdjęć z kibicami jest bardzo miłe – opowiada Polka, która bardzo liczy na głosy kibiców w plebiscycie, którego finał zaplanowano już na 10 stycznia.

– Myślę, że w tym roku mam papiery na to, żeby walczyć o jak najwyższe pozycje w plebiscycie, bo przez siedemdziesiąt lat nikt nie zdobył indywidualnie trzech medali w letnich sportach, w tych samych mistrzostwach świata. Ze sportowego punktu widzenia zrobiłam wszystko, żeby być jak najwyżej, ale to jest głosowanie kibiców. Walczę o ich głosy, ponieważ trzeba to zrobić, żeby nasze kajaki były jak najwyżej. To może być przełomowe dla naszej dyscypliny. Razem ze mną są jeszcze dwie kajakarki Martyna Klatt i Ania Puławska i my sobie zdajemy sprawę, że każdy głos się liczy. Chcemy wzmocnić naszą dyscyplinę i pochwalić się trochę wynikami. Myślę, że mamy jeden z najlepszych rezultatów w Polsce w tym roku i chyba mogę to powiedzieć głośno, że też jesteśmy gigantami sportu, więc czemu nie walczyć o najwyższe lokaty? – dodaje 27-latka.

Każdego roku nominowanych przez kapitułę „Przeglądu Sportowego” jest 25 sportowców, a następnie trwa głosowanie wśród kibiców. Gdy wyłoniona zostanie finałowa dziesiątka, fani ponownie głosują, a laureatów poznamy na uroczystej Gali Mistrzów Sportu. W tym roku zaplanowano ją na 10 stycznia w warszawskim Teatrze Wielkim-Operze Narodowej.

Warto przypomnieć, że łącznie w 2025 roku biało-czerwoni kajakarze zdobyli aż 56 medali. Znakomite wyniki osiągali w konkurencjach olimpijskich, w których aż 34 razy stawali na podium. Polscy reprezentanci świetnie sobie radzili również w dyscyplinach nieolimpijskich, które coraz mocniej budują rozpoznawalność polskiego kajakarstwa na świecie. Biało-czerwoni zdobyli w nich aż 22 medale. Zwolińska, która dorzuciła trzy krążki mistrzostw świata seniorek ma realne szanse na bycie na szczycie najpopularniejszego sportowego plebiscytu w naszym kraju.

– Te trzy medale z sezonu 2025 napędzają mnie dalej. Dałam z siebie już wszystko, więc teraz decyzja należy do kibiców. Rokowania są jednak pozytywne. Kajakarstwo jest na fali, bo w ubiegłym sezonie mieliśmy świetne wyniki. Wysokie miejsce w plebiscycie wzmocniłoby całą dyscyplinę. Kibice wiedzą, że na kajakarzy zawsze można liczyć, a w tym roku pokazaliśmy moc – dodaje Zwolińska.

To był wyjątkowy sezon Anny Puławskiej. Teraz czas na… śledzia i świąteczny muzyczny występ w Mrągowie!

– Po udanych startach w Pucharach Świata poczułam, że mogę dużo. A wiedziałam, że forma na mistrzostwa świata jeszcze przyjdzie i tak się stało. To był rok, w którym idealnie złożyło się na siebie wiele elementów. I dalej mam w sobie ogromny głód ścigania – mówi Anna Puławska, która tylko w sezonie 2025 została m.in. podwójną mistrzynią świata i mistrzynią Europy. Teraz będzie miała chwilę wytchnienia w rodzinnym Mrągowie.

O sezonie 2025 w wykonaniu naszych sprinterów mówiło się wiele. Trenerzy wspólnie z całą reprezentacją Polski postanowili wprowadzić sporo zmian, które miały zaprocentować w najbliższych latach, a najbardziej podczas igrzysk olimpijskich w Los Angeles. Okazało się jednak, że w kilku przypadkach efekty są już teraz. Mowa chociażby o Puławskiej, która zawsze znakomicie pływała indywidualnie, ale szybko odnalazła się też w nowej osadzie z Martyną Klatt.

Zaczęło się od dobrych występów w Pucharach Świata. W Poznaniu Puławska wywalczyła złoto w K-1 na 500 metrów i srebro w K-2 na tym samym dystansie, właśnie w osadzie z Klatt. Z kolei w Szeged mrągowianka zdobyła dwa złota indywidualnie (na 200 i 500 metrów). Podczas pierwszej docelowej imprezy, czyli mistrzostwach Europy w Racicach, Puławska ponownie stanęła na najwyższym stopniu podium (K-1 500 m), a wspólnie z Klatt wywalczyły srebro (K-2 na 500 m).

Najlepsze wspomnienia Puławska przywiozła jednak z Mediolanu, gdzie najpierw została mistrzynią świata indywidualnie, a następnie drugi tytuł wywalczyła razem z Klatt! Nie zapominajmy też o trzech medalach mistrzostw Polski i Pucharu Polski.

– Sezon 2025 był dla mnie wyjątkowy – nie ukrywa Puławska. – Wchodziłam w niego z dużą motywacją, ale nie zakładał z góry tak ogromnych sukcesów. Chciałam po prostu konsekwentnie realizować plan treningowy. Ale po udanych startach w Pucharach Świata poczułam, że mogę dużo. Czekałam, aż przyjdzie ta właściwa forma na mistrzostwa świata i… tak się stało! Każdy kolejny start budował też moje przekonanie, że mogę walczy,c o najwyższe cele. Zresztą, to był rok, w którym idealnie złożyło się na siebie wiele elementów: treningi, zdrowie, spokój i świetna współpraca z trenerem Grzegorzem Łabędzkim.

Zawodniczkę cieszą też przede wszystkim medale zdobyte z Klatt, tym bardziej, że… początki nie były łatwe. Sponsorem polskiego kajakarstwa jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – Zupełnie inaczej wiosłowałyśmy i inaczej pracowałyśmy na nogach. Te pierwsze wspólne zejścia na wodę były… specyficzne – śmieje się Puławska. – To było dla mnie coś dziwnego, bo wcześniej nie czułam takiego zróżnicowania w innych osadach. Z każdym kolejnym treningiem to się jednak zmieniało. Dużo rozmawiałyśmy, tłumaczyłyśmy sobie, jak pracujemy. Martyna też znacznie podniosła swój poziom indywidualny, więc to dało przełożenie na osadę. Co ciekawe, dogadujemy się nie tylko “sportowo”, ale też na lądzie, a to też bardzo ważne. Teraz spędzamy ze sobą znacznie więcej czasu. Zmierzamy w jednym kierunku, nie kłócimy się, wymieniamy poglądy i to daje nam spójność. Do tego dochodzi współpraca z trenerem, która bazuje na otwartości i szczerości.

Puławska jako bardzo ambitny zawodnik chciałaby utrzymać tak wysoki poziom sportowy również w sezonie 2026. – Mówi się, że utrzymanie na szczycie jest trudniejsze, niż zdobycie go po raz pierwszy. I coś w tym jest – mówi mrągowianka. – Ale ja staram się to traktować jako dodatkową motywację. Na sezon 2026 patrzę z pokorą, ale też dużą ekscytacją. Wspólnie z trenerem wiemy, nad czym chcemy pracować i w jakich obszarach mogę być jeszcze lepsza. Moim napędem na najbliższe miesiące jest chęć dalszego rozwoju, świadomość własnych możliwości i to, że wciąż mam ogromny głód ścigania. Chcę wejść w kolejny sezon z energią, która pozwoli mi ponownie cieszyć się każdym startem.

Puławska uwielbia święta w rodzinnym Mrągowie i już nie może doczekać się tradycyjnego wspólnego śpiewania kolęd, a w tym roku wspólnie z rodzeństwem szykuje nawet… aranżacje muzyczne! Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Święta to wyjątkowy czas i zawsze nie mogę się ich doczekać – mówi kajakarka. – Wtedy wiem, że faktycznie wracam do domu rodzinnego i spędzam czas z najbliższymi. W trakcie sezonu nie mam na to czasu. Wspólnie z siostrą pomagamy też w kuchni, ale również zajmujemy się oprawą muzyczną! Nasz młodszy brat odświeżył naszego keyboarda, więc szykujemy całe kolędowe przedstawienie. Pogramy, pośpiewamy i spędzimy fajne chwile w rodzinnym domu.

Kajakarka bardzo lubi także świąteczne potrawy, choć nie ukrywa, że wciąż jest w okresie treningowym, więc nie zamierza wrócić do sportu z nadmiernymi kilogramami. – Moją ulubioną potrawą jest śledź w oleju, na którego zawsze czekam i sama go przygotowuję – mówi. – To zdecydowanie potrawa, które kojarzy mi się ze świętami, podobnie jak uwielbiany przeze mnie barszcz z uszkami. Patrzę jednak na to co i ile jem, nie daję sobie całkowitej dyspensy podczas świąt. Nie przejadam się, bo cały czas jestem sportowcem i praca, jaką wykonuję jest dla mnie wartościowa. Nie zapominam też o treningach i do wigilii zamierzam cały czas być w ruchu. Będzie oczywiście jeden dzień na regenerację, ale tymi kilkoma dniami nie chcę zepsuć pracy, którą już włożyłam w ostatnich tygodniach.

Przypomnijmy też, że na stronie https://plebiscyt.przegladsportowy.pl/ na Puławską i Klatt można głosować w 91. edycji Plebiscytu Przeglądu Sportowego na Najlepszego Sportowca Polski. Galę Mistrzów Sportu, gdzie poznamy wyniki, zaplanowano natomiast na 10 stycznia 2026.

Kajakarze na finiszu obozu w Szczyrku. Po Nowym Roku treningi w RPA

Reprezentacja Polski kajakarzy, prowadzona przez trenera Ryszarda Hoppego, trenuje w Szczyrku na kolejnym obozie przygotowawczym przed nowym sezonem. A już na początku stycznia Biało-Czerwoni wyruszą na treningi do Republiki Południowej Afryki. – Bardzo liczę na to zgrupowanie. Dochodzą do nas pozytywne głosy z reprezentacji Niemiec czy Czech, że warto wybrać się do RPA i tam trenować – mówi Ryszard Hoppe, trener polskiej reprezentacji.

Szczyrk ponownie stał się miejscem grudniowych treningów. Zimowa aura, jaka nawiedziła Polskę w pierwszych dnia tego miesiąca, sprawiła, że zawodnicy mieli okazję do treningów w iście górskich warunkach. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – Przez pierwsze dni zawodnicy biegali po śniegu na nartach po 25 km lub więcej. Wszyscy są zaangażowani i na zajęciach nie widać, aby ktoś był myślami przy świętach – mówi trener Ryszard Hoppe.

Grupa kajakarzy, którą pod koniec 2021 roku przejął trener Hoppe, na przestrzeni ostatni lat poczyniła ogromny postęp. Od czterech sezonów olimpijska czwórka rokrocznie melduje się w finałach imprez mistrzowskich, a w dwóch ostatnich edycjach ME w Szeged i Racicach zajęła miejsca na podium. W międzyczasie Biało-Czerwoni zdobywali wiele medali MŚ, ME i PŚ w innych konkurencjach. Kadra kajakarzy pozostaje jedną z młodszych w międzynarodowej stawce, zatem bardzo możliwe, że w kolejnych latach jeszcze mocniej zaznaczy swoją obecność na medalowych pozycjach. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– W kolejnym roku osiągnęliśmy zadowalające wyniki. Z ME i PŚ wracaliśmy z medalami. Być może nie do końca nie wyszły nam MŚ, bo dwójka zaliczyła nieszczęsną wywrotkę, z kolei czwórka przez perypetie zdrowotne przed samymi mistrzostwami nie była w stanie pokazać pełni możliwości, a i tak awansowała do kolejnego finału – wskazuje trener Hoppe, który wraz z podopiecznymi jest żywo zainteresowany tematem zasad kwalifikacji na igrzyska olimpijskie w Los Angeles, które rozpoczną się już od sezonu 2026. – Po zmianach trzeba się nastawiać, że to osady będą zdobywać punkty do rankingu olimpijskiego. Teraz już wiemy, że na igrzyska olimpijskie w Los Angeles ma się kwalifikować jedenaście czwórek, a dany komitet olimpijski będzie mógł zakwalifikować maksymalnie pięciu kajakarzy. W tym roku testowaliśmy różne czwórki i już wiemy, że trzeba zrobić wszystko, żeby wyłonić zawodników gwarantujących finały najważniejszych imprez w K-4 500 m, bo zakwalifikowanie tej osady da nam możliwość startu we wszystkich konkurencjach na IO w USA. Po ruchach w innych reprezentacjach już widać, że wszyscy poważnie podchodzą do tematu i każdy będzie chciał przygotować jak najlepszą czwórkę – dodaje szkoleniowiec.

W kończącym się roku, w pierwszej reprezentacji kajakarzy pojawiło się kilka nowych twarzy, które momentalnie stały się ważnymi jej postaciami. Mowa tu o Jarosławie Kajdanku, Valerim Vichevie i Aleksie Boruckim. – Wszyscy weszli z przytupem do kadry. Pozostali wykonali kolejny krok w rozwoju, co pokazały największe regaty. Jesteśmy na dobrej drodze, mamy młody zespół z perspektywami i wszystko leży w naszych rękach – dopowiada Hoppe.

Po Nowym Roku kajakarze ruszą na zgrupowanie w nowym kierunku, bo aż do RPA. Daleka podróż to wyzwanie pod względem organizacyjnym i logistycznym, ale w polskiej reprezentacji są na to przygotowani. Na Czarnym Lądzie nasi kadrowicze będą korzystać z wypożyczonych, wybranych przez siebie modeli jedynek, a na miejsce z własnego sprzętu zabierają m.in. wiosła. Przygotowania w RPA praktykowały wcześniej inne reprezentacje, dlatego polska kadra chce na własnej skórze się przekonać, czy to dobre warunki do budowania formy.

– Bardzo liczę na to zgrupowanie. Dochodzą do nas pozytywne głosy z reprezentacji Niemiec czy Czech, że warto wybrać się do RPA i tam trenować. Przyjmujemy, że po ogólnorozwojowym zgrupowaniu potrzebujemy przepłynąć więcej kilometrów, aby zrobić bazę tlenową. W RPA będziemy mieć do tego odpowiednie warunki, bo temperatury raczej nie spadają tam poniżej 25 stopni Celsjusza – wyjaśnia Hoppe.

Zgrupowanie polskich kajakarzy w Szczyrku zakończy się 18 grudnia.

Kajakarki trenują w Zakopanem. „Ten rok pokazał, że działamy we właściwym kierunku”

Seniorska reprezentacja Polski kajakarek przebywa na zgrupowaniu w Zakopanem, gdzie przygotowuje formę przed przyszłorocznymi startami. Na obozie w stolicy polskich Tatr brakuje zmagającej się z problemami zdrowotnymi Karoliny Nai, za to jest wracająca do kadry po przerwie macierzyńskiej Dominika Putto.

W Zakopanem pod okiem trenera Zbigniewa Kowalczuka i jego asystenta Grzegorza Łabędzkiego przygotowuje się łącznie jedenaście zawodniczek. Wśród trenujących nie ma Karoliny Nai, która boryka się z problemami zdrowotnymi. Dolegliwości te wykluczyły ją także z listopadowego zgrupowania w Albanii, natomiast zdaniem trenera Kowalczuka, udział czterokrotnej medalistki olimpijskiej w sezonie 2026 nie jest zagrożony.

– U Karoliny są pewne sprawy zdrowotne do wyjaśnienia, jest pod opieką lekarską i musi przejść badania. Warto uporać się z tymi sprawami przed sezonem startowym. Będąc przez wiele lat w intensywnym treningu, przeciążenia, jakie wystąpiły u Karoliny, są czymś naturalnym – przekonuje trener Zbigniew Kowalczuk.

W gronie kadrowiczek na zgrupowanie w Zakopanem jest za to Dominika Putto. 30-latka, która kilka miesięcy temu została mamą, wraca do wspólnych treningów z pozostałymi reprezentantkami. Rok temu na igrzyskach olimpijskich w Paryżu Putto wraz z koleżankami zajęła czwarte miejsce w konkurencji K-4 500 m. Wcześniej „Atomówki” dwa razy z rzędu zostały mistrzyniami świata w tej konkurencji. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Mogę zapewnić, że Dominika nie startuje z niskiego poziomu przygotowań i w treningu radzi sobie bardzo dobrze. Nawet gdy byliśmy z kadrą w Albanii, to z Dominiką pozostawaliśmy w stałym kontakcie i konsultowaliśmy kwestie treningu – dodaje Kowalczuk, którego podopiecznie mają do dyspozycji w Zakopanem m.in. siłownię czy basen. – Poza bieganiem na nartach, na specjalnie przygotowanej, 2-kilometrowej pętli,  wychodzimy również na wycieczki górskie szlakami turystycznymi. Jednego dnia część dziewczyn realizowała zajęcia na nartach zjazdowych – dodaje szkoleniowiec naszej kadry.

Kończący się rok był dla seniorskiej reprezentacji Polski kajakarek pierwszym pod wodzą trenera Kowalczuka. Biało-czerwone przywoziły medale z każdej międzynarodowej imprezy. Na sierpniowych MŚ w Mediolanie złoty medal w K-2 500 m wywalczyły Anna Puławska i Martyna Klatt, a ponadto, pierwsza z nich zwyciężyła w rywalizacji jedynkarek na tym dystansie. Z kolei wcześniej, na czerwcowych ME w Racicach obie sięgnęły po złoto w dwójce, z kolei w K-1 500 m Puławska była druga. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Cały rok obfitował w rezultaty wskazujące w jasny sposób, że działamy we właściwym kierunku. Jako trener bardzo dużo dała mi wcześniejsza znajomość zawodniczek. U wielu z nich z kolei optymizowaliśmy obciążenia, mając na uwadze, że byliśmy w roku poolimpijskim. Na tej bazie uzyskane wyniki są więc obiecujące. Postawiłem na wykorzystanie indywidualnego potencjału. Chcieliśmy znaleźć jedynkarkę, która da nam moc napędową całej grupie, i Ania Puławska jak najbardziej spełniła tę rolę. Ania wykazała się dojrzałością i odpowiednią mentalnością, a jej wyniki napędziły całą grupę do podnoszenia poziomu indywidualnego. Należy też pochwalić Martynę Klatt, która poczyniła duży postęp, podobnie jak młodsze dziewczyny. W kadrze nie ma już podziału na wiodące zawodniczki i resztę grupy, różnica w poziomie sportowym poszczególnych zawodniczek na pewno jest mniejsza, niż wcześniej – uważa Kowalczuk.

Na MŚ w Mediolanie i ME w Racicach każda z polskich kajakarek startowała maksymalnie w dwóch konkurencjach. Bardzo możliwe, że w nowym sezonie, z uwagi na dużą liczebność grupy, a małą ilość konkurencji, zastosujemy podobne rozwiązanie.

– Rok 2025 był okresem szczególnym i przychyliłem się do ogólnego poglądu, że w sezonie po igrzyskach nie ma sensu nadmierne eksploatowanie zawodniczek. Nie jestem zwolennikiem rozwiązania, aby od razu rzucać zawodniczki do kilku konkurencji i je forsować. Po drugie, nowy system kwalifikacji olimpijskich wymusza danie szansy większej liczbie zawodniczek, do czego trzeba się odpowiednio przygotować. Tegoroczny sezon był po to, żeby się sprawdzić i zaliczyć próbę osad w różnych konfiguracjach, żeby przekonać się, kto z kim może najlepiej współpracować – wyjaśnia Kowalczuk, który jest zadania, że to współpraca w dwójkach jest punktem wyjścia do budowy mocnej czwórki.

Zgrupowanie seniorskiej reprezentacji Polski kajakarek w Zakopanem zakończy się 20 grudnia.

Kolejny udany sezon polskiego kajakarstwa z marką LOTTO!

Reprezentanci Polski w kajakarstwie mają za sobą udany rok. Zdobywali medale niemal na wszystkich imprezach mistrzowskich w dyscyplinach olimpijskich. Biało-czerwonych wspiera Totalizator Sportowy, właściciel marki LOTTO, który od kilkunastu lat jest Partnerem Polskiego Związku Kajakowego.

Sukcesy polskich kajakarzy to efekt talentu, ciężkiej pracy oraz dobrych warunków w trakcie przygotowania do sezonu. Łącznie w tym roku biało-czerwoni zdobyli 56 medali. Znakomite wyniki osiągali w konkurencjach olimpijskich, w których aż 34 razy stawali na podium. Polscy reprezentanci świetnie sobie radzili również w dyscyplinach nieolimpijskich, które coraz mocniej budują rozpoznawalność polskiego kajakarstwa na świecie. Biało-czerwoni zdobyli w nich aż 22 medale.

– Jako związek staramy się zapewnić wszystkim zawodnikom jak najlepsze warunki przygotowań do sezonu startowego. Mecenat Totalizatora Sportowego w tym zakresie jest nieoceniony. Dzięki takim współpracom mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że łatwiej jest nam rywalizować o najwyższe cele i mam nadzieję, że wsparcie marki LOTTO pozwoli nam dalej cieszyć się z sukcesów polskich kajakarzy na międzynarodowych i krajowych arenach – przedstawia Grzegorz Kotowicz, prezes zarządu Polskiego Związku Kajakowego.

– Współpraca Totalizatora Sportowego, właściciela marki LOTTO z Polskim Związkiem Kajakowym trwa już kilkanaście lat i jest przykładem partnerstwa opartego na wspólnych celach, konsekwencji i wzajemnym zaufaniu. Razem wspieramy rozwój polskiego kajakarstwa. W imieniu wszystkich pracowników Totalizatora Sportowego życzę, aby nadchodzący sezon przyniósł im jeszcze więcej radości, satysfakcji i medali – mówi Beata Stelmach, Prezes Zarządu Totalizatora Sportowego.

Na tegoroczne osiągnięcia biało-czerwonych złożyły się zarówno medale największych gwiazd, jak i imponujące występy młodych zawodników. Prym wiodła dwukrotna medalistka olimpijska z Tokio Anna Puławska, która wywalczyła złoto MŚ w kategorii K-1 na 500 m. Imponująco wypadł też jej duet z Martyną Klatt w K-2 na tym samym dystansie. Kolejny tytuł mistrzyni Europy zdobyła Dorota Borowska. Z kolei historyczne trzy medale mistrzostw świata wywalczyła Klaudia Zwolińska w slalomie i kayak crossie. Dzięki partnerstwu Totalizatora Sportowego z Polskim Związkiem Kajakowym świetne wyniki mogli uzyskać także Mateusz Polaczyk czy juniorzy z Hanną Danek na czele.

Dobre występy biało-czerwoni zdobyli także w innych odmianach kajakarstwa. Wśród nich warto wymienić maratończyków i zawodników paramaratonu, czy zwycięstwa Tomasza Czaplickiego i jego kolegów we freestyle’u. W kategorii SUP dwa złote krążki wywalczyła Maja Bauerek. Dzięki determinacji i wytrwałości sportowców, a także profesjonalnemu zapleczu szkoleniowemu polskie kajakarstwo utrzymuje mocną pozycję na świecie. Wszystkie te sukcesy nie byłyby możliwe, gdyby nie wsparcie partnerów, takich jak marka LOTTO.

Aktywność i odpowiedzialność w jednym. Dobiega końca kolejna edycja programu Bezpieczna Woda!

Dziesiątki klubów zrzeszających setki zawodników i trenerów z 15 województw bierze udział w programie Bezpieczna Woda 2025, mającym na celu edukację społeczeństwa, jak aktywnie i przy tym bezpiecznie spędzać czas nad wodą.

Aktywność fizyczna jest niezwykle ważna dla naszej kondycji psychofizycznej. W dobie rosnącej liczby rozrywek, zwłaszcza tych cyfrowych, przez wiele instytucji czy fundacji podejmowane są działania, aby zachęcić społeczeństwo do uprawiania sportu. Czerpanie przyjemności z aktywności fizycznej to jedno, ale warto zachować przy tym zasady bezpieczeństwa, zwłaszcza nad wodą. Pomocny w tym zakresie jest program Bezpieczna Woda. W tym roku zakończyła się kolejna edycja tego projektu, który ma na celu podnosić poziom bezpieczeństwa nad wodą oraz promować aktywność fizyczną nie tylko wśród dzieci i młodzieży, ale także u dorosłych i seniorów.

Animatorzy wodni, których w ramach Bezpiecznej Wody 2025 było zatrudnionych 64 w skali kraju, współpracowali z lokalnymi klubami, szkołami oraz ośrodkami sportu, wspierając społeczności w organizacji zajęć rekreacyjnych i szkoleniowych. W tym celu wykorzystywany były m.in. sprzęt ratowniczy czy łodzie asekuracyjno-ratownicze, zakupione z poprzednich edycji programu, dzięki czemu jeszcze skuteczniej można było zabezpieczać zajęcia i wydarzenia na akwenach.

– Wszyscy wiemy, jakie ryzyko niesie ze sobą woda, dlatego tak ważne jest zachowanie ostrożności. W tegorocznej edycji programu Bezpieczna Woda prowadzimy ukierunkowaną kampanię informacyjną, uzupełnianą o materiały edukacyjne oraz treści publikowane w naszych mediach. Propagujemy zachowanie bezpieczeństwa w wodzie bezpośrednio w klubach, które otrzymały specjalne zestawy promocyjne. Przede wszystkim ciężką pracę u podstaw z najmłodszymi w ramach naszego projektu wykonali jednak animatorzy wodni, którzy od sierpnia do listopada prowadzili zajęcia, a przy tym edukowali podopiecznych i zabezpieczali akweny – tłumaczy Jolanta Rzepka, prezes zarządu Polskiej Fundacji Rozwoju Kajakarstwa, która jasno przedstawia założenie programu Bezpieczna Woda 2025.

Program Bezpieczna Woda 2025, realizowany przez Polską Fundację Rozwoju Kajakarstwa w ramach programu upowszechnianie sportu różnych grup społecznych i środowiskowych, niemal w całości dofinansowany został ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Całkowity koszt realizacji programu wyniósł 1 012 400,00 złotych.

– Dzięki tym środkom udało się zakupić m.in. nowoczesny sprzęt sportowy. Nowy sprzęt, a także sprzęt zakupiony podczas poprzednich edycji pozwala klubom prowadzić zajęcia w bezpiecznych warunkach, zwiększyć liczbę uczestników oraz wydłużyć sezon aktywności wodnej. Wszystkie elementy zostały oznakowane logotypami Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz programu Bezpieczna Woda. Każdy klub uczestniczący w tegorocznym projekcie otrzymał stosowny certyfikat – uzupełnia Rzepka.

W ramach programu uruchomiona została platforma edukacyjna, na którą trafiły już materiały szkoleniowe przygotowane wspólnie z instruktorami Polskiego Związku Kajakowego oraz ratownikami WOPR. Obejmują one bezpieczne pływanie na akwenach nizinnych, rzekach, jeziorach, rzekach górskich, a także zasady poruszania się kajakiem na morzu oraz podstawy ratownictwa i samoratownictwa. To pierwsze miejsce, w którym zebraliśmy wiarygodną wiedzę o bezpieczeństwie kajakowym w tak szerokim zakresie. W najbliższych edycjach i sezonach platforma będzie rozwijana o kolejne funkcje, w tym możliwość przechodzenia profesjonalnych szkoleń online. Chcemy również budować program certyfikacji przystani kajakowych i wodnych oraz poszerzać materiały z obszaru ratownictwa, samoratownictwa i kultury nad wodą. Planujemy również stworzenie mapy polskich akwenów z ich charakterystyką, miejscami, gdzie można uzyskać pomoc oraz informacjami o warunkach na poszczególnych odcinkach tras.

– Wszystkie działania podejmowaliśmy po to, aby kształtować odpowiedzialne postawy i świadomość, która chroni życie i zdrowie, a przy tym zachęcamy do turystyki kajakowej, która łączy przygodę z naturą. Kajakarstwo co roku uprawia około pięciu milionów Polaków. Jest więc do kogo docierać z wiedzą w tematyce bezpieczeństwa. Działania edukacyjne uzupełniamy komunikacją w social mediach oraz publikacjami w mediach branżowych i informacyjnych, tak aby wiedza o bezpiecznym korzystaniu z akwenów docierała do jak najszerszej grupy odbiorców – dodaje Jolanta Rzepka.

Organizatorem projektu Bezpieczna Woda 2025 była Polska Fundacja Rozwoju Kajakarstwa, we współpracy z klubami i stowarzyszeniami zrzeszonymi w Polskim Związku Kajakowym.

Polskie kajakarki po zgrupowaniu w Albanii. Filary młodzieżówki trenują z seniorkami

Seniorska reprezentacja Polski kajakarek zakończyła listopadowe zgrupowanie w Albanii. Biało-czerwone prowadzone przez trenera Zbigniewa Kowalczuka stopniowo wchodzą na coraz wyższe obroty, a szczyt formy ma przypaść za dziewięć miesięcy na mistrzostwa świata w Poznaniu.

Nie Włochy ani Portugalia, a Albania stała się miejscem kolejnego obozu przygotowawczego polskich kajakarek. Początkowe tygodnie przygotowań to jednak przede wszystkim wdrożenie do obciążeń, które z każdym miesiącem mają być podnoszone. Tak było też w albańskim Ksamil. – Spokojnie realizowaliśmy program, który jeszcze nie jest mocno wymagający. Zajęcia na wodzie odbywały się raz dziennie, a popołudniu robiliśmy treningi ogólnorozwojowe: siłownia czy biegi. Powolutku, ze zgrupowania na zgrupowanie będzie stosowana coraz większa skala obciążeń – przekonuje trener Zbigniew Kowalczuk, który wraz z trenerem Grzegorzem Łabędzkim przygotowuje podopieczne do drugiego wspólnego sezonu.

Tak jak na premierowym obozie w Wałczu, wraz z seniorkami trenowały trzy zawodniczki, które w zakończonym sezonie były filarami reprezentacji młodzieżowej. Mowa tu o Dominice Zimnoch i Zofii Więcławskiej, które debiutowały w grupie U-23, a także o Weronice Marczewskiej, brązowej medalistce MME 2024 w K-1 1000 m. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– W fazie wstępnych przygotowań do nowego sezonu sportowego zawodniczki te będą na stałe uczestniczyć w zgrupowaniach. Od następnego roku wchodzi nowy program kwalifikacji olimpijskich, co wymusza, żeby przez dwa lata dać szansę zdobywania punktów większej liczbie zawodniczek. Najpierw regaty eliminacyjne w Wałczu, a później regaty kwalifikacyjne zadecydują, czy pozostaną w grupie seniorek, czy będą szykować się na imprezy młodzieżowe – wskazuje trener Kowalczuk. – Zimnoch i Więcławska to zawodniczki przyszłościowe i już teraz musimy myśleć o tym, kto w przyszłości zastąpi najbardziej doświadczone dziewczyny z naszej kadry. Marczewska w minionym sezonie nie pokazała się tak dobrze, jak na to liczyłem. Ma rzeczy do poprawienia, ale dostaje szansę i wierzę, że może ją wykorzystać – uważa szkoleniowiec kadry seniorek.

Sama Marczewska bardzo ucieszyła się na wieść, że przyjdzie jej trenować z seniorską reprezentacją. Jak sama przyznaje, w ostatnich miesiącach liczyła na dużo więcej i ma nadzieję, że sportowo rozwinie się u boku bardziej doświadczonych koleżanek. – Cieszy mnie to, że trener Kowalczuk dał mi szansę i chciał mnie do swojej grupy. Czuję duży niedosyt po tym sezonie, ponieważ cele były o wiele wyższe. Niestety, nie wszystko, co chciałam, udało się osiągnąć – mówi Marczewska, która dobrze czuje się w grupie seniorskiej. – Cieszę się, że mogę trenować z starszymi, bardziej doświadczonymi zawodniczkami. Myślę, że to na pewno pomoże mi podnieść swój poziom sportowy – dodaje zawodniczka UKS Kopernik Bydgoszcz.

Sprinterskie reprezentacje będą rywalizować w przyszłym roku o punkty do rankingu olimpijskiego. Najcenniejsze „oczka” do klasyfikacji, która wyłoni uczestników igrzysk olimpijskich w Los Angeles, będzie można dopisać za wyniki na MŚ, które w przyszłym roku odbędą się w Poznaniu. Wszystkim zawodniczkom z kadry kajakarek zależy więc na tym, aby załapać się do grona powołanych na najważniejsze regaty sezonu. Tytułów mistrzyń świata z tego roku z Mediolanu będą chciały bronić Anna Puławska i Martyna Klatt. Otwarta pozostaje jednak obsada wszystkich konkurencji, w tym K-4 500 m, która przez lata była flagową osadą w polskiej reprezentacji. W tym roku czwórka w składzie z Karoliną Nają, Sandrą Ostrowską, Julią Olszewską i Adrianna Kąkol zdobyła srebro PŚ w Poznaniu, lecz na imprezach mistrzowskich nie udało się jej stanąć na podium. Zdaniem Kowalczuka, w składzie czwórki na pewno zajdą zmiany, ale na ten moment ani myśli przekreślać szans którejkolwiek z zawodniczek.

– Ta czwórka w tym składzie miała szansę wykazać się w trzech imprezach. Bardzo dobrze zaprezentowała się na PŚ w Poznaniu, gdzie dziewczyny były drugą osadą. Wynik z ME, czyli czwarte miejsce, też trzeba uznać za nie najgorszy, natomiast na MŚ w Mediolanie miały niestabilną ,,jazdę’’. Wielokrotnie podkreślałem, że czwórka będzie wyłaniana w dłuższej perspektywie. W doborze do osady liczy się wysoki poziom przygotowania indywidualnego, ale również stabilna dobra technika wiosłowania oraz bardzo dobre zdolności dostosowawcze w osadzie poszczególnych zawodniczek. Na pewno jednak będziemy starać się zaprezentować różne warianty. Po przerwie macierzyńskiej wracają do nas Dominika Putto i Kasia Kościółek, są też młodsze zawodniczki, także będą próby osad w różnych składach w przyszłorocznych PŚ – uściśla Kowalczuk.

W Albanii na drugim zgrupowaniu z kadrą trenowała Kościółek. Wielokrotna medalistka międzynarodowych regat po kilku miesiącach od urodzenia syna wróciła do wyczynowego sportu i otwarcie zapowiada, że wraz z reprezentacją chce polecieć na igrzyska olimpijskie do Los Angeles. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Kasia na treningach na wodzie radzi sobie tak, jakby bywała już wcześniej z nami. Z jej strony nie widzę, aby odstawała poziomem od grupy lub miała problemy z adaptacją do treningu – dopowiada Kowalczuk.

Kolejny obóz przygotowawczy seniorskiej reprezentacji Polski kajakarek będzie miał miejsce w Zakopanem (1-20 grudnia).

Black Week u partnera PZKaj. Promocja na markowe okulary w Unique Boutique!

Koniec listopada to czas niezwykłych promocji. W Unique Boutique, z okazji Black Week, okulary marki Oakley i wiele innych modeli z najnowszej kolekcji kupisz w promocji od -30 %!

Oakley od dekad wyznacza standardy w świecie sportowych okularów. Produkty z logo tej marki można zobaczyć na twarzach najlepszych sportowców świata, od kolarzy i biegaczy, przez golfistów, po żeglarzy i surferów. To, co wyróżnia Oakley, to nie tylko charakterystyczny, nowoczesny design, ale przede wszystkim nieustanny rozwój technologii, dzięki którym okulary stają się realnym wsparciem w sporcie. Każdy model tworzony jest z myślą o maksymalnej funkcjonalności: lekkie, odporne na uszkodzenia ramki, precyzyjne dopasowanie oraz soczewki zaprojektowane specjalnie do określonych warunków.

Od poniedziałku, 24 listopada, w Unique Boutique przez cały tydzień można nabyć produkty marki Oakley w niezwykle atrakcyjnych cenach. W ramach Black Week model Oakley Radar i wiele innych z najnowszej kolekcji kupisz w promocji od -30 %! Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Oakley Radar to jedne z najbardziej rozpoznawalnych sportowych okularów na świecie. Używane przez profesjonalnych sportowców – kolarzy, biegaczy, triathlonistów, żeglarzy. Cechuje je jednoczęściowa, duża soczewka, która zapewnia ogromne pole widzenia, a przy tym pełną ochronę oczu. Ważnym elementem jest też wentylacja – specjalne otwory i kształt zapobiegają parowaniu podczas intensywnego wysiłku. Zastosowana oprawka O Matter™ jest odporna na uderzenia, a jednocześnie tak lekka, że prawie nie czuć jej na twarzy. Dzięki specjalnemu materiałowi Unobtainium® w elastycznych gumkach na noskach i końcówkach zauszników okulary Oakley Radar nie zsuwają się nawet podczas intensywnego ruchu, gdyż im bardziej się pocisz, tym lepiej przyczepiają się do skóry. Cechą charakterystyczną tego modelu jest także Three-Point Fit, czyli opatentowana technologia Oakley, która precyzyjnie rozkłada miejsce kontaktu okularów z twarzą na trzech „punktach”  (1. nos – na mostku; 2. dwa punkty po bokach – za uszami). Dzięki temu okulary nie opierają się jedynie o nos albo zauszniki – cały ciężar jest równomiernie rozłożony, co minimalizuje nacisk i eliminuje konieczność ciągłego poprawiania ich ustawienia.

Promocja w Unique Boutique trwa do poniedziałku, 1 grudnia.

Kolejny rok współpracy PZKaj z PGE z dużymi sukcesami

Polski Związek Kajakowy od ponad trzech lat z sukcesami współpracuje z PGE Polską Grupą Energetyczną S.A. Sprinterzy i slalomiści kajakowi niedawno zakończyli sezon w najlepszy możliwy sposób, czyli zdobyciem złotych medali mistrzostw świata. – Mamy nadzieję, że to nie koniec, a następne lata współpracy z Polskim Związkiem Kajakowym przyniosą obu stronom kolejne sukcesy – mówi Justyna Moritz, Dyrektor Departamentu Marketingu i Reklamy PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Sezon 2025 w kajakarstwie na długo zapisze się w pamięci polskich kibiców głównie z uwagi na dwie zawodniczki, które w tym sezonie zostały podwójnymi mistrzyniami świata w konkurencjach olimpijskich. W sprincie dwa złota MŚ w K-1 500 m i K-2 500 m do spółki z Martyną Klatt wywalczyła Anna Puławska, zaś na początku października najlepszą zawodniczką na świecie w slalomowym K-1 i C-1 została Klaudia Zwolińska, aktualna wicemistrzyni olimpijska z Paryża.

– Napisałam piękną historię i spełniam swoje marzenia – mówiła pochodząca z Mrągowa Puławska. – Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie trener Grzegorz Łabędzki, który wziął mnie pod swoje skrzydła od początku sezonu i dał mi motywację do tego, żeby uwierzyć dalej w siebie i zapomnieć o tym, co było. Zbudowałam siebie na nowo i jestem mu bardzo wdzięczna. A jak się czuję jako podwójna mistrzyni świata? Jestem bardzo szczęśliwa, ale chyba wciąż nie dowierzam. Pewnie dojdzie to do mnie dopiero gdy dolecimy do domu i będziemy świętować z naszymi bliskimi. Wtedy dotrze do nas to, co tutaj zwojowałyśmy! – dodała Puławska, która z Klatt na ME w Racicach zdobyła też złoto w dwójce i srebro w jedynce. Ponadto, dwukrotna medalistka olimpijska z Tokio była niepokonana w K-1 500 m w tegorocznym PŚ.

– Jestem przeszczęśliwa, a jeśli faktycznie jako pierwsza zdobyłam trzy indywidualne medale MŚ na jednej imprezie, to tym bardziej czuję dumę, że piszę historię. Teraz czas na urlop, ale krótki, bo po tygodniu wolnego się nudzę. W listopadzie wracam do roboty! – już zapowiedziała z kolei Zwolińska, Ambasadorka Marki PGE, która dzięki zdobyciu brązu w kayak crossie została pierwszą w historii zawodniczką, która wywalczyła medale MŚ we wszystkich trzech slalomowych konkurencjach.

Rok po igrzyskach w Paryżu miał być poświęcony przede wszystkim testom i poszukiwaniom odpowiednich rozwiązań, które mają przynieść polskiej reprezentacji kajakowej upragnione medale olimpijskie w 2028 roku w Los Angeles. Niezależnie od tego, biało-czerwoni z pełnym skupieniem i koncentracją brali udział w najważniejszych regatach, na których błyszczeli nie tylko Puławska, Klatt i Zwolińska, bowiem sukcesy na międzynarodowej arenie odnosili też inni nasi kadrowicze. Bardzo dobre wrażenie pozostawili po sobie sprinterzy, którzy w PŚ w węgierskim Szeged i Poznaniu zdobyli łącznie dwanaście krążków, a na ME w Racicach sześć razy stawali na podium. Z kolei w slalomie najjaśniejszymi postaciami męskiej kadry narodowej byli bez wątpienia kanadyjkarz Kacper Sztuba i kajakarz Mateusz Polaczyk. Pierwszy z nich, jako jedyny z zawodników ze światowej czołówki, meldował się w każdym tegorocznym finale największych imprez, a na niedawnych MŚ w australijskim Penrith zajął wysoką, szóstą pozycję. Polaczyk błyszczał zaś głównie w cyklu PŚ, gdzie stawał na podium w Pradze i słoweńskim Tacen, a w klasyfikacji generalnej cyklu zajął trzecie miejsce w K-1 i tym samym stał się pierwszym Polakiem na podium klasyfikacji generalnej PŚ w tej konkurencji.

Sportowe postępy reprezentantów Polski w kajakarstwie wspiera na co dzień PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. Spółka ta od 2022 roku aktywnie włączyła się w rozwój kajakarstwa w naszym kraju, stając się sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego. Od tamtej pory biało-czerwoni licznie obsadzają pozycje medalowe największych imprez zarówno wśród seniorów, jak i w młodszych kategoriach wiekowych. Współpraca z PZKaj to nie tylko rozwój sportu wyczynowego, ale także amatorskiego poprzez popularyzowanie dyscypliny i zachęcanie do aktywnego wypoczynku osób w każdym wieku.

– Wsparcie rozwoju polskiego sportu mamy zapisane w naszym biznesowym DNA. PGE rozwija energetykę opartą na wietrze i wodzie i wspiera dyscypliny sportowe, które korzystają z tych żywiołów. Za nami już czwarty sezon, gdy w ramach sponsoringu sportowego wspieraliśmy polskie kajakarstwo. Jesteśmy dumni ze wszystkich zawodniczek, zawodników i wspaniałych rezultatów, jakie osiągnęli w tym czasie. Cieszy nas również, że dzięki wspieranym przez nas działaniom pływanie kajakiem coraz częściej staje się formą aktywnego spędzania czasu. Mamy nadzieję, że to nie koniec i następne lata współpracy zaowocują kolejnymi sukcesami, a także pomogą w wychowaniu kolejnych pokoleń reprezentantów Polski – podsumowuje Justyna Moritz, Dyrektor Departamentu Marketingu i Reklamy PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

Kanadyjkarze w większym składzie w Wałczu. Głazunow i Kitewski trenują z kadrą

Liderzy seniorskiej reprezentacji kanadyjkarzy zebrali się w Wałczu na drugim jesiennym zgrupowaniu w ramach przygotowań do przyszłorocznych startów. Na miejscu z trenerem Marcinem Grzybowskim pracują m.in. Wiktor Głazunow czy Aleksander Kitewski.

Jesienią w wałeckim Centralnym Ośrodku Sportu – Ośrodku Przygotowań Olimpijskich nie trudno jest spotkać trenujących kajakarzy. Tradycją stało się, że to właśnie w kompleksie na Pomorzu Zachodnim inaugurowane są przygotowania do nowego sezonu. Swój drugi obóz przygotowawczy do startów w 2026 roku rozpoczęli kanadyjkarze z pierwszej i młodzieżowej reprezentacji pod okiem trenera Marcina Grzybowskiego. 46-latek na początku września został oficjalnie ogłoszony szkoleniowcem seniorskiej kadry wspieranej przez sponsora głównego PGE Polską Grupę Energetyczną S.A., a przez pewien okres ma łączyć tę funkcję z opieką nad młodzieżówką. Jak przyznaje sam zainteresowany, stan ten ma trwać jeszcze przez jakiś czas.

– Cały czas jesteśmy na etapie poszukiwań trenera do reprezentacji młodzieżowej. Na dziś sztab uzupełnia Stanisław Rybakowski, jest z nami z Wałczu i nie jest wykluczone, że to właśnie on będzie jeździł z młodzieżówką na imprezy mistrzowskie – opowiada Marcin Grzybowski.

Nowy szkoleniowiec seniorskiej kadry po nominacji nie ukrywał, że liczy na dalszy rozwój najbardziej uzdolnionych kanadyjkarzy z grupy U-23, którym nie będzie bał się dać szansę w imprezach najwyższej rangi, ale także starszych zawodników. W ostatnich latach często z bliska obserwował treningi seniorskiej kadry, która wiele zgrupowań odbywała właśnie z młodzieżówką. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO.

– Jeszcze będąc przy grupie U-23, dzieliłem się wskazówkami z chłopakami z kadry seniorskiej. Dziś sytuacja jest już inna, wymaga innego podejścia. Z Wiktorem czy Olkiem jesteśmy po indywidualnych rozmowach, każdy wie, do czego dąży, i wszyscy są nakręceni pozytywnie do pracy – mówi Grzybowski.

Poprzedni sezon nie należał do najlepszych w wykonaniu seniorskiej reprezentacji kanadyjkarzy. Swoje spostrzeżenia, co trzeba poprawić w pierwszej kolejności, ma nowy trener kadry. – Chcę usprawnić przepływ informacji w grupie, żeby nie było niedomówień, żeby zasady i komunikaty były dla wszystkich jasne i zrozumiałe. Będę też chciał kłaść większy nacisk na kontrolę pracy, jaką wykonują zawodnicy, by w miarę na bieżąco móc reagować i przekazywać uwagi – wskazuje Grzybowski.

Zawodnicy skupiają się w Wałczu na treningach ogólnorozwojowych: w harmonogramie zajęć są bieganie, pływanie czy siłownia. Mimo późnej pory roku biało-czerwoni schodzą też na wodę, gdzie pod okiem nowego trenera wdrażane są nowe elementy. – Im szybciej uporamy się z korygowaniem ruchów, techniki wiosłowania, tym więcej czasu będziemy mieć na budowanie formy pod kątem najważniejszych regat. Na osady też mamy już pewne koncepcje na okres przygotowawczy. Na pewno chcemy zestawiać seniorów z młodzieżowcami i zobaczymy, jak w takich układach czują się zawodnicy – opisuje Grzybowski.

Trwające zgrupowanie reprezentacji Polski kanadyjkarzy w COS – OPO Wałcz zakończy się 23 listopada. W grudniu zawodnicy spotkają się na obozie przygotowawczym w Zakopanem.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

Kajakarze trenują w Portugalii. Borucki już po operacji

Seniorska reprezentacja Polski kajakarzy przebywa obecnie na zgrupowaniu w portugalskim Montemor-o-Velho w ramach przygotowań do sezonu 2026. W składzie kadry prowadzonej przez trenera Ryszarda Hoppego nie ma Aleksa Boruckiego, który jest już po zabiegu rekonstrukcji więzadeł krzyżowych. W nadchodzący weekend pozostałych kajakarzy czeka pierwszy test przed nowym sezonem.

Polscy kajakarze na początku listopada zjawili się w Montemor-o-Velho, czyli miejscu, które znają niemal na wylot. Nasi kadrowicze prowadzeni przez trenera Ryszarda Hoppego od kilku sezonów regularnie meldują się w okresie zimowym na Półwyspie Iberyjskim, gdzie w cieplejszych warunkach budują formę przed najważniejszymi regatami. Motywacji nikomu nie brakuje, gdyż od już nadchodzącego sezonu zawodnicy będą zdobywać punkty do rankingu olimpijskiego i tym samym walczyć o przepustki na letnie igrzyska w 2028 roku w Los Angeles. Jednym z głównych punktów sezonu 2026 dla Europejczyków będą kontynentalne mistrzostwa, które odbędą się właśnie w Montemor-o-Velho.

Biało-czerwoni będą musieli poczekać na ten start ponad pół roku, ale już za kilka dni wraz z innymi zawodnikami wezmą udział w regatach na portugalskiej ziemi. Na zaproszenie miejscowych organizatorów podopieczni trenera Hoppego wystartują w pokazowych zawodach kajakowych w Gondomar niedaleko Porto, gdzie będą ścigać się w dwójkach na dystansie dłuższym niż olimpijskim. Rywalizacja K-2 zostanie rozegrana na 6 km (trzy pętle po 2 km). Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

– Realizujemy obecnie mocniejsze treningi, jest sporo objętości, dlatego start w takich zawodach to fajny przerywnik – uważa trener Ryszard Hoppe, który na początku tego tygodnia dołączył w Portugalii do reszty uczestników zgrupowania. Doświadczony szkoleniowiec był uczestnikiem i zarazem jednym z prelegentów konferencji trenerskiej, która w weekend zakończyła się w Spale. – To ciekawa i warta kontynuowania inicjatywa, żeby zebrać się w jednym miejscu, wspólnie przedyskutować na różne tematy i poszukać przestrzeni do rozwoju. W Portugalii, gdzie wcześniej pracowałem, tez były organizowane konferencje dla trenerów, z tym że miały one raczej charakter multidyscyplinarny i można było poznać perspektywę szkoleniowców z innych sportów – dopowiada.

W międzynarodowych regatach w Gondomar wystąpi sześciu polskich kajakarzy. Sławomir Witczak utworzy osadę z Jakubem Stepunem, Wojciech Pilarz wsiądzie do łódki razem z klubowym kolegą Wiktorem Leszczyńskim, a Jarosław Kajdanek wystartuje wspólnie z Valeriim Vichevem. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Planowaliśmy wystawić też Przemka Korsaka i Piotrka Morawskiego, ale ten drugi zmagał się z drobnymi problemami zdrowotnymi. Kilka dni temu wrócił do treningów, natomiast wolimy dmuchać na zimne – precyzuje trener Hoppe.

Na kolejnym obozie reprezentacji Polski kajakarzy brakuje Aleksa Boruckiego. 19-latek, który po sukcesach wśród juniorów znakomicie zaadoptował się do ścigania z seniorami, na jednym z treningów biegowych doznał kontuzji. Diagnozy potwierdziły najgorsze – zerwanie więzadeł krzyżowych. Borucki jest już po operacji i na ten moment trudno dokładnie stwierdzić, kiedy wróci do pełnej sprawności i będzie do dyspozycji sztabu kadry. – W tej chwili Alex zaczyna intensywną rehabilitację. Będzie mógł trenować w pozycjach izolowanych, a po zdjęciu szwów także na basenie. Przewidujemy, że na początku lutego pojawi się już na zgrupowaniu – mówi Hoppe.

Zgrupowanie seniorskiej reprezentacji Polski kajakarzy potrwa do 23 listopada. Następny obóz zaplanowany został w Szczyrku.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj

W ZEA startują MŚ w SUP. Polacy znów z medalami?

Ośmioro reprezentantów Polski weźmie udział w mistrzostwach świata SUP, które w środę rozpoczną się w Abu Zabi. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich wystartuje 6 zawodników RTW Racibórz i 2 Sopockiego Klubu Żeglarskiego.

Jesień ponownie jest czasem, gdy będziemy świadkami najważniejszej imprezy SUP w sezonie. Przed rokiem na MŚ w amerykańskiej Sarasocie biało-czerwoni wrócili z czterema medalami w młodszych kategoriach wiekowych: juniorów i dzieci. Doświadczenia w rywalizacji z najlepszymi, zdobyte za Atlantykiem i w poprzednich edycjach światowego czempionatu, mają zaprocentować już w tym tygodniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. W Abu Zabi, stolicy tego kraju, o medale MŚ 2025 powalczy 460 zawodników z 54 krajów, w tym 8 reprezentantów Polski. Nasz kraj w ZEA będzie reprezentować aż 6 zawodników RTW Raciborz (Hanna Kamińska, Emilia Daszewska, Martyna Drobny, Lena Nowak, Maja Bauerek, Miłosz Sytnik). Cztery pierwsze doskonale spisały się rok temu w Sarasocie. W rywalizacji juniorek dwa srebra wywalczyła Kamińska – indywidualnie w sprincie oraz drużynowo z Daszewską i Drobny. Wszystkie z nich ponownie wystąpią w MŚ.

– Ostatnie tygodnie były bardzo intensywne. Trenowałam mocno przez cały sezon zarówno na wodzie, jak i na siłowni. Dopilnowałam też wszystkich detali: dieta, suplementacja, regeneracja i odpowiednie ustawienie głowy. Czuję, że zrobiłam wszystko, żeby przyjechać do ZEA w najlepszej dyspozycji i wierzę, że forma zaskoczy tam na plus – liczy Kamińska, która po raz trzeci wystartuje w MŚ. W tym roku kończy starty wśród juniorek i jak zapowiada, chciałaby uczynić to w najlepszy możliwy sposób. Sponsorem głównym Polskiego Związku Kajakowego jest PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – Chcę pokazać efekty całej ciężkiej pracy i po prostu sama siebie zaskoczyć. W sprincie celuję wysoko, marzy się złoto, ale najważniejsza będzie dobra jakość startu i mocny czas. W technicalu priorytetem jest wejście do finału, a o wynikach będę myśleć, jeśli popłynę w tym biegu, w którym chcę. Skupiam się na tym, by dać z siebie wszystko – dodaje Kamińska.

Pełne wiary są też klubowe i reprezentacyjne koleżanki Kamińskiej, czyli Nowak i Daszewska. – Teoretycznie jest to mój drugi start, lecz w tym roku pierwszy w kategorii junior. Nie ukrywam, że jest to dla mnie stresujące po raz pierwszy startować z światowym topem, jednak mam postawione cele, które przez ten tydzień zawodów mam w zamiarze spełnić. Nie nastawiam się na nie wiadomo jaki wynik, jednak ważne jest dla mnie, aby pokazać się jak najlepiej oraz jak najlepiej popłynąć. Sukcesem dla mnie na pewno będzie, jeśli uda mi się dostać do finału A jak i B w obydwu dystansach – wskazuje Nowak, która bardzo chciałaby znaleźć się w TOP 15 albo nawet TOP 10 na długim dystansie. Po raz drugi w gronie juniorek na MŚ wystąpi zaś Daszewska. Partnerem Polskiego Związku Kajakowego jest LOTTO. – Nie nastawiam się na jeden konkretny wyścig. Na każdym starcie chcę dać z siebie sto procent i pokazać to, co prze trenowałam i w co włożyłam całe poświęcenie w tym roku. W tym roku nie mam aż takiego stresu, ponieważ to będzie już drugi mój start na MŚ w kategorii junior. Jestem naprawdę pozytywnie nastawiana z tym, co do tej pory wiem i co przepracowałam. Największym sukcesem będzie nawet dostanie się do półfinału – przewiduje Daszewska, która z drużyną znów chciałaby sięgnąć po medal.

Więcej doświadczenia mają ich starsi koledzy z SKŻ Sopot. Zarówno dla Marty Apanasewicz, jak i dla Mikołaja Majdana będzie to piąty start w MŚ SUP.– Sukcesem będzie pobić własne czasy i pokonać osoby, które były lepsze w tym sezonie ode mnie. Od dwóch miesięcy pływaliśmy już w butach i kilku warstwach ubrań, więc okoliczności w ZEA, gdzie będziemy mieli 33 stopnie i suche powietrze, na pewno będą miały jakiś wpływ. Bywaliśmy już jednak na wielu zawodach z różnymi warunkami, także ważne, żeby odpowiednio się przygotować i chronić przed przegrzaniem i odwodnieniem – przypomina Apanasewicz. Optymizmu przed swoim kolejnym startem w MŚ SUP nie traci również Majdan. – Od początku tego sezonu finalnym celem były MŚ, więc wierzę, że będzie we mnie dużo mocy. Ten rok, w przeciwieństwie do zeszłego, udało mi się przejść bardzo dobrze, bez kontuzji i chorób, więc nastawienie jest na mocne ściganie. Staram się skupiać na pojedynczych startach, wierzę, że wyniki same przyjdą, jeśli wszystko złoży się tak, jak powinno – dodaje Majdan.

Początek MŚ w SUP w Abu Zabi w środę, 29 października. Na pierwsze dwa dni zaplanowano biegi eliminacyjne i ćwierćfinały kolejno w sprincie i wyścigu technicznym. Półfinały i finały obu konkurencji zostaną rozegrane 31 października i 1 listopada. W ostatnim dniu mistrzostw, 2 listopada, odbędzie się rywalizacji na długim dystansie.

Artur Kluskiewicz, Biuro Prasowe PZKaj
fot. Paweł Skraba/archiwum PZKaj